Dodaj do ulubionych

ciekawostka

06.04.11, 17:01
www.guardian.co.uk/world/2011/apr/06/poland-universities-private-public
Obserwuj wątek
    • scibor3 Re: ciekawostka 06.04.11, 18:25
      Zawsze jak czytam w jakiejś zagranicznej gazecie o Polsce to jakbym czytał o zupełnie innym kraju niż ten, który widzę za oknem.
      • spokojny.zenek Re: ciekawostka 06.04.11, 18:33
        scibor3 napisał:

        > Zawsze jak czytam w jakiejś zagranicznej gazecie o Polsce to jakbym czytał o zu
        > pełnie innym kraju niż ten, który widzę za oknem.

        To tak, jak ja. Czasami jest to odświeżające, pozwala bowiem dostrzec to, czego sami nie widzimy (na przykład niebywały sukces Polski w ostatnich latach). Czasami jednak naiwność takich tekstów powala.

        • flamengista ale dlaczego? 06.04.11, 19:14
          Tekst wydaje mi się w miarę sensowny.

          Wspomniane jest przecież, że większość prywatnych to "teaching institutions" i w wielu po prostu kupuje się dyplom. Pokazali WSE, bo faktycznie aspiruje ona do czegoś więcej.
          • spokojny.zenek Re: ale dlaczego? 06.04.11, 19:31
            Moje spostrzeżenie miało charakter ogólny. Ten konkretny tekst też wydaje mi się rozsądny. Choć oczywiście można się do paru rzeczy przyczepić. Na przykład do tego, że WSE jest niezbyt reprezentatywne dla swojego sektora. Poza tym czytelnik może odnieść wrażenie, że WSE i UJ są w miarę równorzędnymi partnerami na rynku edukacyjnym. W istocie jednak każdy z 15 wydziałów tego ostatniego dysponuje potencjałem bez porównania większym, niż cała WSE. Nie wypowiadam się, czy to dobrze, czy nie - stwierdzam tylko fakt, że są między nimi dwie ligi różnicy. Stąd też pomysł, ze duży, państwowy uniwersytet miałby się "bać" jest groteskowy. Raz jeszcze podkreślam - nie twierdzę, ze to dobrze, stwierdzam tylko fakt.

            Z jednej tylko - wąskiej działki. Kiedy po raz pierwszy zrobiono ranking wydziałów prawa według "zdawalności" na aplikacje, pokazała się wyraźna różnica między "starymi" wydziałami i nowymi, niepublicznymi. Różnica wynikająca z wielu czynników, wśród których poziom jest tylko jednym, niekoniecznie najważniejszym. Przewidywałem wtedy, że te różnice będą się zacierać. I pomyliłem się strasznie - różnice rosną. W tym roku najlepszy wydział niepubliczny (wciąż ten sam) wyprzedził tylko dwa najsłabsze wydziały publiczne, a i to ledwo ledwo. Różnice miedzy "średniakami" tu i tam są gigantyczne.

            Powtórzę po raz kolejny - nie jestem wrogiem niepublicznego szkolnictwa wyższego, wręcz przeciwnie. Trzeba jednak znać proporcję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka