Dodaj do ulubionych

Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersytetach

14.04.11, 23:13
www.uw.edu.pl/strony/pismo/pismo_1102.pdf
Polecam - strona 20!
Obserwuj wątek
    • i_zbyszeko Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 08:58
      polecam ten artykuł, świetnie napisany (za wyjątkiem czepiania się fajnych fotek studentek ;-) ), doskonałe argumenty pokazujące beznadziejną niekompetencję reformatorów nauki i szkolnictwa wyższego; przy okazji polecam opracowanie na temat diagnozy i strategii E&Y, które powstało przy współudziale dr Wagner - rewelacyjne wypunktowanie niekompetencji tej wielkiej i sławnej firmy; dużo słusznej krytyki na temat opracowania E&Y i samej reformy było na stronie www.uczelnie2020.pl , ale niestety - została zlikwidowana, chyba nie była zbyt wygodna dla ministerstwa - ta "cnota" jakoś boi się krytyki; a swoją drogą to zastanawiam się nad tymi spośród nas, którzy wypisują peany na temat opracowania E&Y, popierają zawarte tam ustalenia i pomysły i wspierają reformę Kudryckiej - czy oni przypadkiem nie zapomnieli podstaw metodologii nauk???
      • pfg Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 09:33
        i_zbyszeko napisał:

        > przy okazji polecam opracowanie na te
        > mat diagnozy i strategii E&Y

        Przypominam, że były *dwa* raporty E&Y - pierwszy był początkowo entuzjastycznie przjęty przez ministerstwo i krytykowany przez środowisko; z wniosków z tego raportu ostało się na przykład zmniejszenie puli stypendiów naukowych, zwiększenie socjalnych. Ten raport miała dawać założenia programowe reformy, ale po totalnej krytyce ministerstwo wycofało się z szeregu rekomendacji. Drugi, mniej znany, dotyczący finansowania nauki, ministerstwu się mniej spodobał, a tutaj (na tym forum) kilkakrotnie powoływal się na niego whiteskies. Wagner odnosi się do tego pierwszego.
      • chilly Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 10:26
        i_zbyszeko napisał:
        > polecam ten artykuł, świetnie napisany (za wyjątkiem czepiania się fajnych fote
        > k studentek ;-) ),
        Rozumiem dystans, ale nie zgadzam się. To zwykły seksizm. Zajrzałem też do źródła:
        www.ccifp.pl/attach/dziewczyny_przyszlosci_oferta.pdf
        Zwłaszcza komentarz Pani Minister - "jakie to fantastyczne" - jest infantylny.
        • i_zbyszeko Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 12:07
          może i seksizm, ale jaki uroczy (mam na myśli studentki a nie pomysłodawców),
          • pfg Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 12:38
            i_zbyszeko napisał:

            > może i seksizm, ale jaki uroczy (mam na myśli studentki a nie pomysłodawców),

            *To* jest seksizm :-/
            • kardla Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 12:47
              to jest seksizm. Stwierdzenia o uroczych studentkach. One nie sa urocze. One sa madre, zdolne etc. Do tego moga byc przy okazji urocze. Ale nie musza.

              Ale z drugiej strony:
              1. Taka stylistyka i sesje zdjeciowe byly tez troche wpisane w idee konkursu; w koncu wspolorganizatorem i wspolsponsorem bylo Elle a nie Swiat Nauki.
              2. Obawiam sie ze pokazywanie ze kobiety naukowcy to nie koniecznie babochlopy z przetluszczonymi wlosami ma ciagle walor edukacyjny w naszym spoleczenstwie. Wiem po sobie.
              • i_zbyszeko Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 13:00
                no i będzie się działo :-), ale uprzedzam - feminizm i poprawność polityczna jakoś na mnie nie robią wrażenia; pozostają w tym samym klimacie - urodę widać a mądrość i zdolność niestety nie; stąd też pozostanę przy swoim - niezłe laski ;-)
                • takisobienik a dlaczego nie mówi się o przystojnych naukowcach? 20.04.11, 12:40
                  Zwykle gdy czytam tekst o pani zajmującej się nauką, to jest w nim coś w stylu "ta eteryczna blondynka świetnie radzi sobie z potężnymi urządzeniami". Z niecierpliwością czekam na teksty przedstawiające "przystojnych naukowców o chłopięcej urodzie, którzy mimo wrodzonej mężczyznom niezgrabności doskonale manipulują maleńkimi nanorurkami".
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Łomatko! 15.04.11, 18:02
                > 2. Obawiam sie ze pokazywanie ze kobiety naukowcy to nie koniecznie babochlopy
                > z przetluszczonymi wlosami ma ciagle walor edukacyjny w naszym spoleczenstwie.

                Łomatko! Zajrzałam pod tego linka.

                Teściowa (nawiasem mówiąc, feministka) pokazała mi jakiś czas temu gazetkę, chyba właśnie Elle, gdzie był artykuł o kobietach-naukowcach. Może nawet o tych tutaj. O ich pracy był może akapit, a reszta tekstu to żałosne usprawiedliwienia tych pań, że one TEŻ są prawdziwymi kobietami, bo one TEŻ kochają zakupy, fikuśne ciuszki i różowe czółenka. 8-[

                Pewne sposoby walki ze stereotypami właśnie te stereotypy pogłębiają.

                Może wyłożę to prostym tekstem, żeby było zrozumiałe:
                To co robi Elle, to nie jest rozszerzanie społecznego pojęcia "kobiety" o kobiety pracujące naukowo. To jest przykrawanie kobiet pracujących naukowo do stereotypowej koncepcji kobiety jako laluni.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łomatko! 15.04.11, 18:21
                  Heh, co najśmieszniejsze, teściowej-feministce właśnie ten artykuł w Elle się podobał.
                  Mnie natomiast nie, chociaż nie mam nic przeciwko, żeby np. do długiego artykułu, w całości poświęconego mojej pracy naukowej, dołączyć ładne zdjęcie (znajomi wiedzą, do którego zdjęcia piję ;-) ). Panowie naukowcy też przy takich okazjach stroją się w garniaki i krawaty. I to jest OK. Więc nie wylewam dziecka z kąpielą. Tylko jest pewien punkt, w którym zaczyna się przeginać. Myślę, że jest on co najmniej w miejscu, w którym więcej się gada o swojej autokreacji, niż o swojej pracy. Zatem to nawet nie jest kwestia feminizmu, a po prostu profesjonalizmu.
                • kardla Re: Łomatko! 15.04.11, 18:29
                  Nie czytuje Elle to nie wiem :P

                  Ale wiem ze wiele razy musialam odpowiadac na podchwytliwe pytania z dwoch stron:

                  1. Jak mozesz byc prawdziwym geologiem skoro chodzisz w spodnicach a do tego malujesz oczy!?

                  2. Jak mozesz chciec zajmowac sie geologia, przeciez to taka brudna robota dla prawdziwych facetow lub babochlopow. A co jak bedziesz musiala podniesc kamien!?

                  Ale jak mowilam artykulu nie czytalam - i bardzo mozliwe ze masz racje i ten konkretny stereotypy poglebial zamiast z nimi walczyc.
        • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 15:54
          my tu oczywiscie jstesmy niepowazni zupelnie, bo za takie cos minister wylecialby z posady. a zadna z 'fantastycznych dziewczyn' nie zogdzilaby sie na taka szopke. to zalosne.

          chilly napisał:
          ,
          > Rozumiem dystans, ale nie zgadzam się. To zwykły seksizm. Zajrzałem też do źród
          > ła:
          > www.ccifp.pl/attach/dziewczyny_przyszlosci_oferta.pdf
          > Zwłaszcza komentarz Pani Minister - "jakie to fantastyczne" - jest infantylny.
          • i_zbyszeko Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 16:58
            "za takie cos minister wylecialby z posady" - a ja za takie akcje stanąłbym murem za naszą kochaną panią minister, która przynajmniej o wrażenie wzrokowe badaczy dba skutecznie
    • oluuu Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 09:47
      Świetny tekst (s. 22) pokazujący cały ten cyrk.
    • pfg Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 10:03
      Bardzo dobry tekst.
    • chilly Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 10:14
      Nic dodać, nic ująć. Niezależnie jednak od racjonalności argumentów i płomiennych wezwań do prezydenta RP reforma wejdzie w życie z dniem 1.10.2011. Dlatego warto tez zajrzeć do artykułu ze s. 18, gdzie m.in. poruszana jest tak ważna dla większości pracowników kwestia zatrudniania adiunktów. Dla zaoszczędzenia czasu cytuję:
      "Do ostatnich dni trwała dyskusja w sprawie zaledwie kilku rozwiązań.
      Jednym z nich była kwestia ograniczenia czasu zatrudnienia na stanowisku adiunkta i  asystenta. Przepis miałby wejść w  życie za dwa lata. Każdy adiunkt miałby mieć teraz osiem lat na zrobienie habilitacji. Taki sam czas na zrobienie doktoratu mieliby asystenci.
      W lutym, w trakcie pierwszego czytania ustawy, posłowie uchwalili, że wprowadzone ograniczenie miałoby obowiązywać tylko osoby, które dopiero zostaną zatrudnione na tych stanowiskach. Wątpliwości do tego rozstrzygnięcia zgłosili jednak senatorowie. I  tak,
      po poprawkach przez nich zgłoszonych, nowym regulacjom podlegać mieli także dzisiejsi adiunkci i asystenci. Oznaczałoby to, że ktoś, kto jest już zatrudniony na stanowisku adiunkta od ośmiu lat, musi zrobić habilitację do 2013 roku. To wzburzyło m.in. członków Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność”. W prasie pojawiły się wielkoformatowe ogłoszenia, w  których protestowano przeciwko likwidacji „praw nabytych”. Ale po ponownym czytaniu w Sejmie – wszystko wróciło do punktu wyjścia; przepis ma dotyczyć tylko
      przyszłych adiunktów i asystentów".
    • bumcykcyk2 Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 14:03
      To jest bardzo dobry artykuł i trochę dziwię się, że organ UW to opublikował. Pani Chałasińska-Macukow ma dokładnie przeciwstawne poglądy.

      A Pani Wagner napisała czystą prawdę. Widać, że kobieta ma styczność z realnym życiem. Stawia oczywiste pytania, które nabuzowani "mędrcy" w stylu sendiego czy dali uważają za pierdzenie w salonie. Na przykład , cytuję, "za co przeżyć z rodziną zarabiając 2.178 zł miesięcznie nie chałturząc?"
      • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 16:12
        wypraszam sobie. nie uzywam wobec ciebie inwektyw, wiec oczekuje tego samego.

        przypominam rowniez, ze praca na uczelni to nie jest zsylka na Syberie, czy tez przywiazanie chlopa (baby) do ziemi. jesli tak bardzo doskweira ci pensja, zmien prace. przypominam ci rowniez, ze podpisujac kontakt, pracwonicy naukowi wiedza doskonale, jaka dostana pensje, jakie beda ich oboiwazki. mogli sie na te abominacje po prostu nie zgodzic. ja wiem, ze to niezywkle radykalna idea: mozna nie podejmowac pracy naukowej. podpisywanie kontraktu i narzekanie na niego jest dla mnie odrobine dziwne.

        ale tak, nauka polska jest niedoinwestowana. to jest dosc oczywiste. jednak jesli pracwonicy naukowi chca miec zachodnia place, moze zaoferowaliby zachodnia prace. na poczatku mozna zacznac od pokazania, ze sa w stanie.

        ja wiem, ze to niepopularne, jednak nie widze powodu, zeby masowo wszystkim podniesc pensje.


        bumcykcyk2 napisał:

        > A Pani Wagner napisała czystą prawdę. Widać, że kobieta ma styczność z realnym
        > życiem. Stawia oczywiste pytania, które nabuzowani "mędrcy" w stylu sendiego cz
        > y dali uważają za pierdzenie w salonie. Na przykład , cytuję, "za co przeżyć z
        > rodziną zarabiając 2.178 zł miesięcznie nie chałturząc?"
        • i_zbyszeko Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 16:55
          "jednak jesli pracwonicy naukowi chca miec zachodnia place, moze zaoferowaliby zachodnia prace." - a prosiłbym o jakieś dowody, że generalnie pracujemy gorzej niż koledzy z Zachodu, tylko proszę bez rankingów szanghajskich itp "mierników", które niczego dobrze nie mierzą
          • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 18:46
            jesli uwazasz, ze artykul w Jezyku Polskim to to samo co artykul w Discourse and Society, zyjemy w innych wszechswiatach i nie ma szans na porozumienie.

            i_zbyszeko napisał:

            > "jednak jesli pracwonicy naukowi chca miec zachodnia place, moze zaoferowaliby
            > zachodnia prace." - a prosiłbym o jakieś dowody, że generalnie pracujemy gorze
            > j niż koledzy z Zachodu, tylko proszę bez rankingów szanghajskich itp "miernikó
            > w", które niczego dobrze nie mierzą
            • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 18:52
              :)

              ogólnie rzecz biorąc, istnieją cztery możliwości:

              1. artykuł w JP jest lepszy od artykułu D&S
              2. artykuł w D&S jest lepszy od artykułu w JP
              3. są podobne
              4. trudno powiedzieć...


              chyba się zgodzisz? ;-)

              w każdym razie, jeśli pod JP podłożymy Pamiętnik Literacki (PL) a pod D&S np. Comparative Literature Studies (CLD) to tak to wygląda... i różnica jest właśnie taka, że ja dostaję 15 pln za godzinę, a tamten autor, hm... chyba wolę nie kończyć...
              • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 18:53
                dziwnie mi się skróciło CLS, ale to w końcu kwestia umowna.... ;-)
              • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 18:59
                adepcie drogi, nie chce mi sie zaczynac dyskusji o polonistyce, ok? ja po prostu mowie, ze artykuly pisane w czasopismach w ktorych sa slepo recenzowane przez trzech ludzi w obiegu miedzynarodowym sa ogolnie lepsze niz artykuly, ktore sa recenzowane przez jednego kolege z pracy. i tyle.

                co wiecej, ja rozumiem, ze mozemy sie wszyscy w Polsce umowic, ze swiatowe mierniki jakosci, czyli rygorystyczne recenzowanie oraz cytowalnosc Polski nie dotycza. dobrze wam z tym? super. ja stoje jjednak po stronie swiata.
                • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:03
                  no to ja się w pełni z tobą zgadzam :) (rozkosz...), tylko, że poprzedni twój mail zawierał zupełnie inny przekaz..., przynajmniej z mojej perspektywy
                • i_zbyszeko Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:29
                  @ dala.tata - "artykuly pisane w czasopismach w ktorych sa slepo recenzowane przez trzech ludzi w obiegu miedzynarodowym sa ogolnie lepsze niz artykuly, które są recenzowane przez jednego kolege z pracy" - Szanowny Pan chce z nami dyskutować, czy nas obrażać? Muszę Panu stanowczo powiedzieć, że jeżeli wskaże Pan chociażby jeden mój artykuł recenzowany przed publikacją przez mojego kolegę, to jestem gotów Szanownego Pana cmoknąć w d.... Natomiast w razie braku sukcesów w lustrowaniu recenzentów liczyłbym na wzajemność. Szanowny Pan najwidoczniej dawno wybył z Polski i nie wie, że także i u nas artykuły i książki są recenzowane, a wydawcy , przynajmniej w moim przypadku, nie byli łaskawi zapytać mnie, któremu koledze chciałbym powierzyć zaszczyt napisania recenzji.
                  • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:46
                    w takim razie bardzo prosze o pokazanie mi jednego poslkiego czasopisma w naukach spolecznych czy humanistycznych ktore ma polityke slepego recenzowania przez miedzynarodowych recenzetnow. tylko bardzo prosze nie ulatwiac sobie tymi 3 czy 4 pismami po angielsku, jak PPB).

                    i bardzo prosze pamietac, ze kit to na Grojcu, dobrze?
                    • i_zbyszeko Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 20:11
                      1. a propos międzynarodowych recenzentów, jeden mały problem - ilu z nich zna język polski i problemy polskiej humanistyki (chyba przyznasz, że recenzent artykułu z historii Polski średniowiecznej powinien tę działkę historii znać);a tytułami czasopism stosującymi zasadę - nie pytamy autora, kto ma recenzować jego artykuł - już służę: e-Mentor, Klio, Dzieje Najnowsze, Kwartalnik Pedagogiczny, Zagadnienia Informacji Naukowej (po troszku z paru dyscyplin) i jeszcze parę innych występujących na liście ministerialnej i stosujących zasadę recenzowania przed publikacją, bez informowania autora kto recenzuje; tylko błagam -nie nawijaj, że to czasopisma po polsku a więc bezwartościowe
                      • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 20:27
                        i wlasnie dokladnie o tym mowie. i dlatego wlasnie mowie o tym, ze publikujecie w swocih towarzystwach wzajemnej adoracji, mniejszych, wiekszych, jednak nie ma od nich ucieczki. a jak to wyglada w praktyce, wiem z doswiadczenia. strach sie bac.

                        ale, pamietaj, cokowliek dziala dla ciebie. i najwazniejsze, ze masz silnie wyksztalcona narracje, ze te pubikacje to szpica swiatowa. co prawda swiat o nich nie wie i nigdy sie nie dowie, ale coz, to swiata strata. nes pa?
                      • niewyspany77 Kwartalnik pedagogiczny 15.04.11, 21:26
                        Jest martwy od 2008 roku. To tak apropos Twojego wykazu super duper polisz żurnali.
                        • dala.tata Re: Kwartalnik pedagogiczny 15.04.11, 21:47
                          Upsss? :-)

                          niewyspany77 napisał:

                          > Jest martwy od 2008 roku. To tak apropos Twojego wykazu super duper polisz żurn
                          > ali.
                      • whiteskies Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 22:44
                        Problem w tym, ze nie ma żadnych NIEZALEŻNYCH od wąskiej grupy publikującej w nich ludzi możliwości weryfikacji w jakim stopniu są wartościowe w odniesieniu do odpowiedników gdzie indziej. Dlatego tak ważne jest publikowanie artykułów w obcym języku i gdzie indziej, żeby autorzy chociaż od czasu do czasu takiej weryfikacji byli poddawani. Nie uwierzę, że badań z historii Polski średniowiecznej czy zdecydowanej większości zagadnień humanistycznych nie można opublikować, przynajmniej części i od czasu do czasu, poza Polską, w czasopismach docierających do szerszego grona potencjalnie zainteresowanych. Myślę nawet, ze to jak mało ludzie na Zachodzie wiedza o historii Polski i polskiej literaturze, wynika z tego ze się takich prac tam za mało publikuje.
                        Nie przekonuj mnie, że humaniści polscy MUSZĄ pracować i publikować w oderwaniu od kontekstu międzynarodowego, choć rozumiem i konieczność publikowania po polsku i potrzebę pisania po polsku dla Polaków. Rozumiem także, że kryteria oceny publikacji muszą być specyficzne i publikacje po polsku powinny być uwzględniane. Jednak uważam, że trzeba od czau do czasu konfrontować się na szerszej arenie, żeby bezustannie weryfikować podstawy do twierdzenia o wysokim/średnim/niskim poziomie polskiej humanistyki i o poziomie wlasnym. Bez takiej weryfikacji polska humanistyka i polscy humaniści skazani są na niszowość, ze wszystkimi tego skutkami.
                        • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 22:50
                          niebiansko bialy uzytkowniku forum, dziekuje ci za ten post z calego mego protekcjonalnego serca.
                        • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 22:54
                          1. ten wątek już jest przerobiony, więc ja tylko jednorazowo
                          2. nie jestem przeciw publikowaniu zagranicą
                          3. publikowałem w kilku językach, w tym w dwóch bardzo dobrych miejsach, i powiem, że w sporej ilości przypadków (być może w większości) w związku z tą problematyką, o której piszesz, nie ma to sensu..., gdyż:

                          a) recenzent nie wie, o czym piszę (akurat pisałem o tekstach nietłumaczonych... a tak jest z większąścią polskiej literatury), recenzja więc ograniczyła się do stwierdzenia, że jest dobrze napisane..., pismo topowe
                          b) czytelnik nie wie, o czym piszę, więc recenzja upraszała, by zrobić tekst bardziej popularyzatorski (a wydawcą Sorbona...),
                          c) tekst przeczyta góra 5 osób...

                          teraz najlepsze

                          znani mi badacze (sztuk dwie) - slawista i historyk z Cywilizacaji uważają za sukces i sens swej pracy publikowanie w PL tego, co piszą o PL...


                          i tyle... to są moje doświadczenia...
                          • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 22:56
                            aaa, jeszcze jedno ... ;)

                            w tym jednym przypadku - tekst jest przyjęty i czeka... bo pismo w zeszłym roku opublikowało coś o polskiej lit.... więc coś następnego wyda na początku przyszłego roku...
                            • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:02
                              brawo adepcie! niemozliwe stalo sie mozliwe. szkoda ze Krasicki nie wiedzial o tych debatach, ujalby polonistyke w swych paradoksach. moze na przyklad tak:

                              ma granice nieskonczony
                              poloniste zrozumiano (na Zachodzie).....

                              adept44_ltd napisał:

                              > aaa, jeszcze jedno ... ;)
                              >
                              > w tym jednym przypadku - tekst jest przyjęty i czeka... bo pismo w zeszłym roku
                              > opublikowało coś o polskiej lit.... więc coś następnego wyda na początku przys
                              > złego roku...
                              • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:08
                                prosiłbym jaśniej...

                                a czy zrozumiano? nie wiem... recenzja odnosiła się tylko do tego, że tekst jest dobrze napisany...

                                jako że znam trochę to środowisko, wiem, że była duża szansa, że recenzował spec od lit. holenderskiej ;-)))
                                • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:10
                                  jasniej z koleda Krasickiego? adpecie, jestem zbulwersowany :-)
                                  • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:17
                                    zbólwersowany chyba ;-)))
                                    • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:19
                                      w doroszce :-)

                                      (sorry pfg :-P )
                                    • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:25
                                      a jaśniej - do Krasickiego ;-)
                                      bo widzisz, może nie pamiętasz, ale to było coś na kształt zakładu między nami, na forum... pisałeś do mnie, jaki to będzie sprawdzian - publikacja po angielsku, poważne recenzje etc..., namysł, głębia itd...

                                      w tym tekście jest parę dość trudnych miejsc, to znaczy dyskusyjnych, ale żeby to złapać, trzeba wiedzieć, o czym jest... to znaczy znać teksty, do których się odnosi... to znaczy znać j. polski.... i tak więc doceniam odwagę recenzenta, który oprócz retoryki tekstu dostrzegł jeszcze, że są tam zachodnie nazwiska cytowane ;-)
                                      • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:33
                                        no Krasicki w koledzie robi te paradoksy. i polonista opublkowany na zachodzie to taki paradoks nie?

                                        co do recenzenta i tekstu nie wypowiadam sie.
                                        • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:39
                                          paradoks? e tam... gdyby była aporia to by było coś... ;-), ale paradoksy to my na śniadanie rozwalamy ;-)))
                                          • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:42
                                            sam jestes aporia :-)

                                            adept44_ltd napisał:

                                            > paradoks? e tam... gdyby była aporia to by było coś... ;-), ale paradoksy to my
                                            > na śniadanie rozwalamy ;-)))
                                            • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:44
                                              no jestem, i nie ukrywam tego... ;-) wprost nawet przeciwnie ;-)))
                              • tocqueville Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 07:58
                                może mi ktoś wyjaśnić o co chodzi dali z tą słynną "kolEda" Krasickiego? staje się ona podstawą dyskursu, a ja nie przypominam sobie, żeby Krasicki pisał kolEdy czy kolENdy, a tym bardziej tę o granicach niekończonego


                                • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 11:19
                                  no Dala szykował się tu do świąt i kolędował nieco...
                                • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 11:23
                                  tocq, jak juz zwracasz uwage na pisownie, to radze sprawdzac w slowniku. 'koleda' pisze sie przez 'e' z haczykiem. tu masz linka: www.sjp.pl/kol%EAda. Kolenda, to dziennikarka, moze ci sie podoba, dlatego ci sie pochrzanilo.

                                  natomiast dzieki tobie odkrylem ze 'Bog sie rodzi' napisal Karpinski, a nie jak wiesc ludowa niesie, Krasicki. i bede ci do konca zycia za to wdzieczny.

                                  ale, pamietaj, slownik twoim przyjacielem!

                                  tocqueville napisał:

                                  > może mi ktoś wyjaśnić o co chodzi dali z tą słynną "kolEda" Krasickiego? staje
                                  > się ona podstawą dyskursu, a ja nie przypominam sobie, żeby Krasicki pisał kolE
                                  > dy czy kolENdy, a tym bardziej tę o granicach niekończonego
                                  >
                                  >
                                  • tocqueville Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 13:10
                                    tocq, jak juz zwracasz uwage na pisownie, to radze sprawdzac w slowniku
                                    dala chyba nie myślisz, że nie wiem jak się piszę kolęda :)
                                    to był taki żarcik, ale nie wyszedł :)
                                    że niby może Krasicki pisał kolendy a nie koledy (jak Karpiński)
                                    • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 13:40
                                      stranger things have happened...:-)

                                      tocqueville napisał:

                                      > tocq, jak juz zwracasz uwage na pisownie, to radze sprawdzac w slowniku
                                      > dala chyba nie myślisz, że nie wiem jak się piszę kolęda :)
                                      > to był taki żarcik, ale nie wyszedł :)
                                      > że niby może Krasicki pisał kolendy a nie koledy (jak Karpiński)
                          • dr_pitcher Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:54
                            adepcie:
                            jak ani recenzent ani czytelnik nie wie o czym piszesz to po co w ogole pisac artykul
                            • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 00:00
                              nie wiem, jak to prościej wyjaśnić, więc spróbuję tak...to jest mniej więcej tak, jakbyś miał w domu jakiś rodzaj związku chemicznego, którego nikt nigdy nie zobaczy, a nie go nie wykorzysta... a ty o nim piszesz.... (to moje dawne chemiczne przywyczajenia...), natomiast twoi domownicy wprost przeciwnie - wykorzystają i zobaczą... dość proste, nie? trzeba się tylko wyzbyć uprzedzeń ;-)
                              • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 00:03
                                a żeby było zupełnie jasne - dodam, że zupełnie tak samo jest w świecie... dajmy na to niemiecką literaturę - pisze się w świecie po angielsku o Goethem, to jasne, jest znany (choć na tyle, na ile to widzę, i tak najlepsze są niemieckie monografie...), czytany, dyskutowany.... ale jakoś się nie pisze o tych twórcach, którzy nie są znani, tłumaczeni etc... to normalne... ;-)))
                                • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 00:05
                                  a tak swoją drogą, to ja bym się chętnie dowiedział od wypowiadających się tu z taką pewnością, kiedy to ostatnio czytali jakąś monografię o polskim średniowieczu? bądź o polskiej literaturze? I właśnie, jeśli piszą o standardach światowych, to jakie znaja międzynarodowe publikacje poświęcone twórcom w zasadzie nietłumaczonym i nieznanym w świecie? hę???
                                  • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 00:07
                                    I też chętnie poznałbym to grono kompetentnych recenzentów międzynarodowych od polskiego średniowiecza...
                                    • whiteskies Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 18:28
                                      Nie oburzaj sie tylko sie zastanow: recenzentow jest na ogol co najmniej dwoch. Dobry redaktor nie mialby oporow zeby wyslac tekst do jednego Polaka i np. jednego specjalisty od sredniowiecza w Danii czy Siedmiogrodzie. Naprawde da sie przezyc, a z krytycznej dobrze napisanej recenzji mozna sie czegos o swojej pracy dowiedziec. Mnie sie przynajmniej kilka razy zdarzylo, i o wadach i o zaletach.
                                      • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 20:04
                                        ze średniowieczem (plus minus - ok), z innymi - wyśle obie do Polaków, jak będzie chciał mieć dwie recenzje... ;-)

                                        ale spoko, ty wiesz, o co chodzi
                                      • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 20:21
                                        ja to jeszcze tak mogę ująć...
                                        wyobrażam sobie sytuację, w której polonista, pisząc o polskiej literaturze, znajdzie w świecie 5 recenzentów znających się na tym, o czym pisze..., ale
                                        1. musi pisać o jednym z kilku znanych polskich pisarzy,więc większość się nie łapie,
                                        2. z tych 5 - 3 to będą Polacy, którzy wyjechali, i których zna,
                                        3. tych 2 pisze do niego maile, jak chce coś skonsultować na dany temat,
                                        4. w Polsce jest 8 kompetentnych recenzentów,


                                        jeśli więc recenzja ma naprawdę służyć, temu, że autor ma się czegoś dowiedzieć, to sprawa jest jasna... i co więcej dokładnie tak samo jest z innymi literaturoznawcami... to znaczy ze spechalistami z innych innych literatur...
                                        np. Dalatata, który od 3 lat toczy ze mną tę dyskusję (i już 3 lata temu powiedziałem mu, że jeśli znajdzie mi recenzentów, odszczekuję wszystko, co pisałem na ten temat), do dzisiaj nie podał nazwisk tych recenzentów...;-)
                                        • whiteskies Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 20:46
                                          Wiesz, ja tez zajmuje sie sprawą ktora bada na swiecie jakies 10 osob na krzyż, a moje prace trafiaja do recenzji rożnych ludzi, mniej lub bardziej obeznanych z zagadnieniem i dziedziną. I to raczej dobrze niz zle, także od tych niespecjalistów od tego co robie też się paru rzeczy dowiedziałem.
                                          • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 20:54
                                            to bardzo fajnie :), niemniej nie wiem, czy dokładnie przeczytałeś, co napisałem...
                                        • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 21:07
                                          adepcie, stawiasz sprawe na glowie, dobrze o tym wiesz, a ja ci to juz nie raz pisalem.

                                          ja nie mam trudnosci z tym, ze to ty wiesz najwiecej o moim dzisiejszej porazce, Krasickim. i praiwe takich jak ty jest jeszcze 8 na swiecie i 6 z nich jest w Lodzi. troche w to watpie, ale nie potrafie pokazac tych specjlaistow od Krasickiego w Belinie i Leeds. spoko. umowmy sie, ze ty masz racje.

                                          to jednak nie znaczy, ze nie mozna napisac artykulu, ktory bedzie interesujacy dla specjalistow Oswiecenia w Europie. co wiecej, mozna by pokazac Krasickiego na tle europejskiego Oswiecenia, mozna pokazac wplywy Europy na Krasickiego i 1000 innych rzeczy. jestem przekonany, ze znajdzie sie w Europie chmara specjalistow od Oswiecenia, ktorzy beda potrafili sensownie skomentowac twoj tekst. i ja rozumiem, ze ty mozesz nie chciec akurat takich tekstow pisac, ale ja tez nie chce pisac grantow (wlasnie bede skladal 4. w tym roku akad, a zloze jeszcze jeden), bo to mnie wkurza, a robie to dlatego, bo sie ode mnie tego wymaga, no i dlatego, ze jesli przyjdzie mi do glowy zmienic prace, nikt nie zatrudni mnie bez powaznej sumki na koncie.

                                          co wiecej, dostaje do recenzjii przerozne artykuly z przeroznych dyscyplin, w tym z socjologii, antropologii, lingwistyki, politologii, psychologii - glownie ze wzgledow tematow pojawiajacych sie w moich tekstach. jestem przekonany ze socjolog czy antropolog ktory dostaje te teksty pisze inne recencje, ja sobie jednak radze, rozumiejac oczywiscie, ze jestem spoza dyscypliny, wiec pisze stosownie. wiekszosc z tych tekstow jest poza bezposrednimi moimi zaintersowaniami (czasem obecnymi, czasem nawet bylymi). jednak jestem w stanie napisac recenzje tekstu o dyskursie politycznym w Rumunii (choc nie mowie po rumunsku), o dowcipach telefonicznych (choc nigdy nie napisalem slowa o humorze) czy o broszurach biur podrozy, choc o tym tez za cholere nie pisalem nigdy. a wszystkie te przyklady sa autentyczne.

                                          i jednak odrzucam idee, ze to, co piszesz jest tak subtelnie skomplikowane, ze nikt poza tymi 8 osobami nie zrozumie tego, co piszesz. mysle ze jednak troche sobie pochlebiasz. byc moze nie napisze tak samo, byc moze czesc argumentacji nie przyszlaby do glowy recenzentowi (zdarzylo mi sie to raz czy dwa, ze tekst otweiral mi oczy na rozne rzeczy), jednak jestem dosc przekonany, ze beda w stanie wyrobic sobie zdanie na temat argumentacji i jej spojnosci czy zakorzenieniu teoretycznym. naprawde nie trzeba znac calosci literatury na temat Krasickiego, zeby napisac sesnowna recenzje tekstu o Krasickim, chyba ze recenzja to dla ciebie lapanie, jaki jeszcze tekst moglby autor przeczytac i zacytowac, ale to jest dziecinada a nie recenzja.

                                          i tyle. a zatem nie musze ci podac specjlaisty od Krasickiego mieszkajacego poza Lodzia, zeby powiedziec, ze polonista jest w stanie pisac na swiecie.
                                          • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 21:40
                                            niewiele wiem niż ty o twoim dzisiejszym porażce... ;-)
                                            tak, można, mogę chcieć pisać takie teksty... piszę... ale dla mnie co innego jest interesująco skomentować, a co innego napisać recenzję... np. z dość prostego powodu - a skąd ktoś, kto nie zna ani Krasickiego, ani tego, co o nim napisano, będzie wiedział, że to nie plagiat??? i w zasadzie to wystarczy... ja ci bardzo gratuluję, że potrafisz zrecenzować tekst o dyskursach politycznych w Rumunii, moje pytanie jest, czy z pełną odpowiedzialnością potrafisz powiedzieć, że ten tekst jest samodzielny, oryginalny etc???

                                            bo jeśli mówimy o recenzjach, które mają wpływać na poziom artykułu, to ja myślę, że nic chodzi w nich, ani o to, że recenzent napisze mi coś interesującego (o tym sobie możemy pogadać), ani że potrafi napisać coś... stawiam podstawowe pytanie - czy recenzent, który nie zna języka, nie zna Krasickiego, nie wie, co o nim pisano, potrafi powiedzieć, czy ma w ręku tekstu, który jest oryginalnym wkładem w posunięcie (!gdzies to padło tu już) nauki... i od razu odpowiadam - nie jest w stanie..., więc skończmy Panowie to trucie
                                            • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 23:11
                                              adepcie, z nieustajaca sympatia i szacunkiem, mnie mocno przeszkadza, ze ty z gory odrzucasz recenzje. i rzeczywiscie, jesli zakladasz, ze recenzent od oswiecenia, nie jest w stanie niczego ci powiedziec ciekawego o tym, jak napisac tekst o Krasickim, to sie nie dogadamy.

                                              a ja z doswiadczenia wiem, ze jest roznie. sa recenzje takie, ktore nie wnosza nic, sa obok tekstu (recenzent nie chce wejsc w interakcje z tekstem), sa takie, ktore proponuja napisanie innego tekstu (rownie nieprzydatne) i sa takie, ktore cos wnosza. i to wnoszenie jest rozne. na roznych poziomach. i j anadal mysle, ze powiedzialem cos przydatnego uatorowi tekstu o dyskursie rumunskim.

                                              i na koniec. jesli zakladasz, ze tylko ty ustalasz, co jest ciekawe. i recenzent, kotry pisze cos, z czym sie nie zgadzasz, zawsze nie ma racji, no to nie ma sensu w ogole recenzowac. jestes sterem, zeglarzem okretem.
                                              • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 23:28
                                                to ciekawe... to znaczy ciekawe są rozważania na temat tego, co ciekawego może mi powiedzieć recenzent... mniej ciekawe są rozważania na temat tego, co ja zakładam... bo nie zakładam tego co mi wmawiasz... ja zakładam, że obojętnie, czy to będzie Krasicki, dyskurs, nanocząstka, ET, i mnóstwo innych - recenzent m.in. będzie w stanie powiedzieć, czy to, co piszę: 1) jest mojego autorstwa, oryginalne, 2) wnosi coś do dyscypliny, jeśli recenzent tego nie potrafi (a nie potrafi, jeśli nie wie, co recenzuje i co o tym pisano), to może sobie pójść ze mną na piwo, i ja bardzo chętnie wysłucham, co mi ciekawego powie i zapewne będzie ciekawie... ale to chyba nie o to chodzi? no chyba że o to? kończę tę dyskusję, bo wiedzie do absurdów...
                                                • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 23:50
                                                  adepcie, ja sie rowniez poddaje :-)
            • i_zbyszeko Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:21
              niewątpliwie w świecie żyjemy innym (Szanowny Pan na przodującym Zachodzie, a ja na dzikim Wschodzie); ale ja nie o tym - nakręcony zachwytami nad angielskojęzycznymi publikacjami w przodujących czasopismach, opracowałem i wdrażam wykład (przygotowujący młodych do realizowania pracy naukowej) pokazujący mechanizm tworzenia bzdur i mitów naukowych, materiału mam masę ze wspomnianych czasopism angielskojęzycznych nawet z LF, łącznie z Nature i Science; tak wiec jeżeli uważasz, że język publikacji (a nawet miejsce) świadczy o jakości pracy naukowej, to faktycznie żyjemy w innych światach
              • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:32
                ja bym dorzucił jeszcze jedną rzecz, bo jakoś tak milcząco kupujemy dwa teksty, że narzekamy, i że możemy przecież się zwolnić...
                ja tu nie widzę narzekania, rozmawiamy o jakości nauki, przy takiej płacy i przy takim obciążeniu fizycznie jest to średnio możliwe... i jeszcze raz - rozmawiamy o jakości nauki, więc tekst - możemy się zwolnić średnio się ma do tego, zwłaszcza, że dość oczywiste jest, że zwolnią się najlepsi...
                • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:43
                  naprawde? pokaz mi adepcie gdzie tu sie mowi o jakosci nauki. w ktorym dokladnie miejscu? bo najwyrazniej cos mi umknelo. dyskusje tu w sposob nieunikniony prowadza do tego, ze malo zarabiacie. niezwykle rzadko prowadza do tego, co zrobic, by poprawic jakosc 'nauki' (cokowliek mialoby to znaczyc). a gdy sie zwraca na to uwage, nieuchronnie slychac, ale sie nie da, bo jest za 30 magistrantow, bo jest mala pensja, bo trzeba chalturzyc.

                  i prosze nie wypaczaj tego co mowie. nie proponuje zeby wszyscy sie zwolnili. napisalem to na kolejnego maila bumcyka, w ktorym rozdzierajaco pisze o prawidziym zyciu i utrzymaniu sie za 2 tysiace.
                  • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 20:02
                    hm, wiesz, gdybym chciał mówić o swoich problemach, to bym wybrał forum psychologia albo jakieś takieś, stąd przyjmuję, że mówimy tu o nauce, i wielokrotnie mówiliśmy... co więcej, teza, może ci to umknęło, od początku była taka - trudno o jakość, jak trzeba z czegoś żyć...
                    • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 20:24
                      adepcie, ba, ty wiesz ze ja cie trzymam za reke. i czuje uscisk twojej.

                      no wiec, wlasnie o tym mowie, choc eksplictynie o tej jakosci umkenlo mi....natomiast ja nadal niespecjalnie widze problem. sa tacy, ktorzy jakosc utrzymuja i mozna sypac nazwiskami. ty to wiesz, ja to wiem. inni nie utrzymuja i narzekaja. totez na poziomie mikro, trudno mi sie pochylac nad losem.....

                      na poziomie makro, polityki naukowej, ta polityka jest skandalem i to na wielu roznych poziomach. polska nauka jest najprawdopodobniej niedoinwestowana (ja nadal twierdze, ze warto by wiedziec ile i na co forsy wydajemy), jest nietransparentna, nierzetelna i mozna by wymieniac wiele innych wad. a zalet niewiele. zaleta jest grupa ludzi, ktorzy trzymaja poziom, a ktorych sie ustawia w jednym rzedzie akademickim i finansownym z, powiedzmy, ich odbiciem lustrzanym. i to jest najwiekszy ze skandali.

                      adept44_ltd napisał:

                      > hm, wiesz, gdybym chciał mówić o swoich problemach, to bym wybrał forum psychol
                      > ogia albo jakieś takieś, stąd przyjmuję, że mówimy tu o nauce, i wielokrotnie m
                      > ówiliśmy... co więcej, teza, może ci to umknęło, od początku była taka - trudno
                      > o jakość, jak trzeba z czegoś żyć...
                      • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 20:48
                        trochę mnie to zaniepokoiło... ;-) (puls wzrósł...),

                        tylko widzisz, powtórzę, ja tu nie widzę ludzie, którzy nie piszą o makro... nawet jak podają swój przykład...
                        • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 21:16
                          ha, to ja mysle ze musi co moj ekran jest nieskalibrowany.

                          adept44_ltd napisał:

                          > trochę mnie to zaniepokoiło... ;-) (puls wzrósł...),
                          >
                          > tylko widzisz, powtórzę, ja tu nie widzę ludzie, którzy nie piszą o makro... na
                          > wet jak podają swój przykład...
                      • charioteer1 Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 22:22
                        dala.tata napisał:

                        > no wiec, wlasnie o tym mowie, choc eksplictynie o tej jakosci umkenlo mi....nat
                        > omiast ja nadal niespecjalnie widze problem. sa tacy, ktorzy jakosc utrzymuja i
                        > mozna sypac nazwiskami.

                        Syp, dala, syp. Tylko jeszcze nie zapomnij wziac poprawki na wielkosc tego outputu wysokiej jakosci.
                        • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 22:40
                          moze jdnak nie odbieraj sukcesow innym co? oni sa ciezcy do przelkniecia, wiem. ale ja znam takich wielu.
                          • charioteer1 Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:00
                            Dala, nie krepuj sie tylko syp. Wreszcie sie dowiem, co wedlug ciebie jest swiatowe.
                            • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:09
                              chario, jesli ty tego nie wiesz, mnie do tego nie potrzebujesz. tak samo jak ci, ktorych moglbym wymienic. ale popatrz sobie na psychologow, na kilku socjologow, antropologow. znajdziesz tam tzw. food for thought. milej lektury!

                              charioteer1 napisał:

                              > Dala, nie krepuj sie tylko syp. Wreszcie sie dowiem, co wedlug ciebie jest swia
                              > towe.
                              >
                              • charioteer1 Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:52
                                Dzieki, dala, za wskazowki. Przychodzi mi do glowy jeden psycholog i jeden socjolog. Reszta to szkola polska, a nie liga miedzynarodowa. Chyba mamy jednak odmienne oczekiwania wzgledem swiatowosci.
                                • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 23:54
                                  chario, gdzie mnie, zuczkowi malemu, to prawdziwej swiatowosci.

                                  charioteer1 napisał:

                                  > Dzieki, dala, za wskazowki. Przychodzi mi do glowy jeden psycholog i jeden socj
                                  > olog. Reszta to szkola polska, a nie liga miedzynarodowa. Chyba mamy jednak odm
                                  > ienne oczekiwania wzgledem swiatowosci.
                                  >
                                  • charioteer1 Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 00:15
                                    Alez skad, dala. Skoro znany poza granicami PL to dla ciebie swiatowiec i w ogole ekstraklasa, to jak najbardziej sie lapiesz. Razem z kilkorgiem doktorantow, ktorych znam osobiscie.
                                    • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 01:12
                                      chario, bardzo sie ciesze, ze docenilas moj dorobek. ja sie co prawda o twoim nie wypowiadam i nie wywpoeidzialem nigdy, ale doceniam twoj komplement.
                                      • charioteer1 Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 01:18
                                        Dala, usiluje jedynie ustalic dolna granice swiatowosci dorobku, Twoj mnie nie interesuje.
              • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:37
                proponuje, zebys przeczytal jeszcze raz to, co napisalem, bo chyba nie do konca udalo ci sie zrozumiec.

                ale pamietaj, jesli dla ciebie dziala ta narracja, to super. ty sobie dlub dzielnie i nie przejmuj sie tym, co mowi reszta swiata. oni nie maja racji po prostu. te wszystkie Nejczery i Sajensy. furda!
        • charioteer1 Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 17:04
          dala.tata napisał:

          > jesli pracwonicy naukowi chca miec zachodnia place, moze zaoferowaliby zachodnia p
          > race. na poczatku mozna zacznac od pokazania, ze sa w stanie.

          Spoko, dala. Poprowadz jednoczesnie 20 magistrantow, stadko doktorantow, plus do tego pare innych kursow. Potem mozemy pogadac o tym, co kto jest w stanie.

          Aha, moj rektor oswiadczyl, ze na obnizki pensum dla tych, ktorzy maja granty, uczelni najzwyczajniej w swiecie nie stac.
          • ford.ka Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 17:32
            20 magistrantów? Nuda i banał. Spróbuj prowadzić 30 magistrantów z dziedziny, na której się w ogóle nie znasz i nie chcesz znać, ale masz dr z niby pokrewnej i znasz język, a innych dr brak, którzy spełnialiby choć jeden z tych warunków brak.
          • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 18:48
            chario, wiem ze masz pod gore, wiem, ze jest ciezko, jednak ja nie wypowiadam sie na ten temat.
            • charioteer1 Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:17
              Drogi dala, wiem, ze tobie trzeba walic kawe na lawe, wiec postaram sie sparafrazowac: jak pogodzic wschodnie obciazenia dydaktyczne z zachodnia efektywnoscia publikacyjna?
              • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:33
                chario, niespecjalnie dziala na mnie to, ze jestes protekcjonalna. odpowiedzi jest kilka:

                a. to twoj problem, nie trzeba bylo podpisywac takiego kontraktu.
                b. jest znacza ilosc takich, ktorzy to potrafia, zapytaj ich.
                c. nie masz pojecia o 'zachodnim' (cokowliek mialoby to znaczyc) obciazeniu dydatkoyczno-administracyjnym i tylko ci sie wydaje, ze masz pod gorke.
                d. oj nie da sie....ale daloby sie, jakby ci dali 3 razy wiecej pieniedzy i ladnie poprosili.

                wybierz te, ktora dziala dla ciebie.


                charioteer1 napisał:

                > Drogi dala, wiem, ze tobie trzeba walic kawe na lawe, wiec postaram sie sparafr
                > azowac: jak pogodzic wschodnie obciazenia dydaktyczne z zachodnia efektywnoscia
                > publikacyjna?
                >
                • charioteer1 Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 22:14
                  Dala, o czym ja mam pojecie, a o czym nie mam, to naprawde nie twoja dzialka. Poprowadz 20 magistrantow, albo 30, jak pisze ford, potem pogadamy.
                • charioteer1 Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 22:27
                  Dala, wylacz swoja protekcjonalnosc uczonego z wielkiego swiata, bo na mnie to nie dziala, wtedy byc moze wylacze swoja.
        • bumcykcyk2 Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 17:46
          Mędrzec, nawet ujęty w cudzysłów i opatrzony określeniem "nabuzowany" nie jest jeszcze inwektywą. pl.wikipedia.org/wiki/Inwektywa

          Natomiast nieetyczne, nieeleganckie i kabotyńskie jest ciągłe pokrzykiwanie na ludzi, żeby wzięli się do roboty, będąc samemu w diametralnie innej, komfortowej materialnie sytuacji.

          Jeśli UW i inne "wiodące" państwowe placówki uprą się przy jednym etacie od jesieni (na co się zanosi), będziesz miał wreszcie możliwość zaobserwowania jak odlatują wredne bociany i jaskółki. Na pewno sprawi Ci to wielką przyjemność. W końcu zostaną sami prawdziwi naukowcy, pracujący za 2.178,- netto, a chałturnicy i chwasty pójdą precz. Ku chwale i światłości polskiej nauki!

          Pokazać to ja mogę... nie powiem co, bo znowu się obrazisz, natomiast nie mam najmniejszego zamiaru pokazywać, że mogę za darmo pisać teksty do renomowanych wydawnictw, albo wręcz -jak mi truł pewien facio- dopłacać z własnej kieszeni, aby ktoś tam raczył je opublikować.

          Dlaczego nikt nie wystąpi z inicjatywą, aby za pół darmo pracowali murarze, kierowcy autobusów czy pracownicy oczyszczania miasta? Ostatnie takie próby, o ile pamiętam z lekcji historii najnowszej, podejmowano za życia Wincentego Pstrowskiego. Z wiadomym skutkiem.

          I co to znaczy, że godziłem się na warunki pracy? A niezrealizowane obietnice podwyżek ze strony kolejnych ministrów? Przecież też były! I to obfite. Brniesz w spiralę absurdu usiłując odnosić standardy cywilizowanego świata do polskiej rzeczywistości. Mniej więcej w ten sam sposób usiłowano prywatyzować gospodarkę w Rosji w latach 90.tych i wprowadzać reguły rynkowe. Rezultat był m.in. taki, że był to pierwszy kraj na świecie, gdzie nałożenie podatku VAT spowodowało znaczący UBYTEK przychodów budżetu.

          Tak jak nie można siodłać krowy, tak samo nie da się spowodować -poza przypadkiem obozu koncentracyjnego albo kolonii karnej- , aby inteligentni ludzie ciężko pracowali za darmo lub za pół darmo. O ile są naprawdę inteligentni, to, zwłaszcza w warunkach rynkowych, po prostu uciekną do innej pracy lub dadzą dyla zagranicę jak profesor Dala.tata. Do tej pory udawało się godzić ogień z wodą, bo płacąc śmieciowy etat uczelnie de facto przystawały na ograniczenie realnej pracy do wymiaru pół czy ćwierć etatu. Teraz w mojej branży zostaną ci, którzy są tak słabi, że rynek ich po prostu nie chce. Ciekawy jestem, jak tacy osobnicy sprawdzą się w nauce przez duże N? Za 2.178,- zł netto....
          • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 18:51
            nie sadze, zebys podpisywal kontrakt z ministrem, wiec nie sadze, zeby minister mial cos do twojego kontraktu. co do inicjatyw murarzy, nie mam zdania.

            ponawiam: ja nie twierdze, ze jest fajnie, nie twierdze, ze jest super, wrecz przeciwnie. jednak mnie meczy i drazni nieustanne jojczenie. masz oczywiscie do niego prawo, al eja mam prawo powiedziec, ze to do niczego nie prowadzi. i zwrocilem tylko uwage, ze mozna zmienic prace. mysle ze to nie jest jakies niesamowite posuniecie.
          • dworzec Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:30
            ogolnie sie zgadzam, ale co do siodlania krowy to pragne zauwazyc, ze sie da:
            wiadomosci.wp.pl/gid,13295817,title,Nastolatka-ujarzmila-krowe-zdjecia,galeria.html
            • kardla Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:36
              :D
        • pfg Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:48
          dala.tata napisał:

          > jednak jes
          > li pracwonicy naukowi chca miec zachodnia place, moze zaoferowaliby zachodnia p
          > race.

          Znasz oczywiście stary dowcip o doroszkarzu, który chciał oduczyć swoją szkapę jedzenia?

          > ja wiem, ze to niepopularne, jednak nie widze powodu, zeby masowo wszystkim pod
          > niesc pensje.

          Dala, nie musisz uparcie walczyć z chochołami, które sam stawiasz. Wystarczy, żebyś ich nie stawiał. Na tym forum jest sporo osób, które nie domagają się podniesienia "masowo wszystkim", domagają się natomiast (i) podniesienia nakładów na naukę, choćby przez system grantów, wyrażają także przekonanie, że (ii) skoro państwo polskie ustawowo ogranicza możliwości dorabiania, oczekiwanie, że zostanie to jakoś zrekompensowane ma w sobie jakieś jądro racjonalności.
          • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 19:56
            pfg, racz zauwazyc, ze to byl post, ktory nie byl odpoweidzia 'wielu osobom na tym forum', ale jednej osobie. to byla odpowiedz na konkretny post, w konkretnym kontekscie i choc nie zasluzylem na uznanie z twoej strony i bede musial z tym zyc. moze tez sprobujesz wylaczyc protekcjonalnosc w mowieniu do mnie. eeee, nie, to sie nie uda. wycofuje prosbe.

            z pozostalymi postulatami akurat sie zgadzam, choc pod pewnymi warunkami.
            • pfg Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 22:41
              dala.tata napisał:

              > moze tez sprobujesz wylaczyc protekcjonalnosc w mowieniu do mnie

              Należy unikać zbędnych powtórzeń.
              • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 15.04.11, 22:49
                pfg, przyjacielu, teraz rozumiem, ze te nieustanne polajanki w moim kierunku, to bylo oddanie mi za moje bledy. musi co ich legion byl. znow wygrales :-)
        • sendivigius Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 10:43
          dala.tata napisał:

          > wypraszam sobie. nie uzywam wobec ciebie inwektyw, wiec oczekuje tego samego.
          >
          > przypominam rowniez, ze praca na uczelni to nie jest zsylka na Syberie, czy tez
          > przywiazanie chlopa (baby) do ziemi. jesli tak bardzo doskweira ci pensja, zmi
          > en prace. przypominam ci rowniez, ze podpisujac kontakt, pracwonicy naukowi wi
          > edza doskonale, jaka dostana pensje, jakie beda ich oboiwazki. mogli sie na t
          > e abominacje po prostu nie zgodzic. ja wiem, ze to niezywkle radykalna idea: mo
          > zna nie podejmowac pracy naukowej. podpisywanie kontraktu i narzekanie na niego
          > jest dla mnie odrobine dziwne.
          >
          > ale tak, nauka polska jest niedoinwestowana. to jest dosc oczywiste. jednak jes
          > li pracwonicy naukowi chca miec zachodnia place, moze zaoferowaliby zachodnia p
          > race. na poczatku mozna zacznac od pokazania, ze sa w stanie.
          >
          > ja wiem, ze to niepopularne, jednak nie widze powodu, zeby masowo wszystkim pod
          > niesc pensje.



          :)
          • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 11:20
            z tym argumentem o kontrakcie jest pewien problem, tu wyjaśnienie...


            www.facebook.com/group.php?gid=121714364513113


            od samego początku nie otrzymywaliśmy pieniądzy zapisanych w Kontrakcie...
            • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 12:05
              adepcie, nie kwestionuje tego. podpisujesz jednak konkretny kwit. byc moze z nadziejami na akcje Pani Minister, byc moze nie. jednak podpisujesz i on zobowiazuje i jesli ci nie odpowiada, odchodzisz. inna kwestia jest to, na ile te nadzieje sa sensowne, skoro 'od poczatku nie otrzymywalismy'....

              ja wiem, ze to sie znow nie spodoba, jednak proponowalbym traktowac powaznie umowy o prace. nie wiem jak ty, ale ja nie pracowalbym dla pracodawcy, ktory mnie robi ciagle w balona, nie zapewnia przyzwoitych warunkow pracy, na dodatek placi malo. jesli tolerujesz te sytuacje, to najwyrazniej cos jeszcze ci ta praca daje.

              z doswiadczenia wwlasnego wiem, gdy pracowaelm w PL, ze ja po prostu chcialem pracowac naukowo i dorabianie traktowalem jako czesc 'dealu', w ktory wchodzilem. i siedzialbym w PL dalej, gdybym mogl sie rozwijac naukowo. szokujace moze byc dla ciebie to, ze wyjazd zapewnil mi przede wszystkim dostep do warsztatu pracy, o ktorym nie moglem marzyc. co wiecej, poczatki finansowe mojego pobytu tutaj, byly bardzo znacznie ponizej wyobrazen moich i, podejrzewam, wiekszosci ludzi mowiacych o tym, jak sie zarabia 'na zachodzie'.

              ale powiem inaczej: argumentem za tym, zeby inwestowac w nauke nie jest to, wedle mnie, ze nie mozna za 2,500 wyzywic rodziny, ale to, ze sensownie jest inwestowac w nauke, bo to sie najczesciej oplaca (w jakiejs tam perspektywie czasowej). i warto zaplacic ludziom, ktorzy te nauke posuwaja do przodu. dzisiaj to oznacza najczesciej: sa obecni w miedzynardowym obiegu naukowym.

              jednak warto dodac, ze te pieniadze warto zaplacic tylko tym, ktorzy to robia. ale jako ze na to ostatnie nie ma specjalnie ochoty tzw. srodowisko (bo wszysycy maja pod gorke, z wyjatkiem tych, ktorzy nie wiedza o tym, oczywiscie) i sprawa sie rypla. i sie tak rypie od 20 lat i bedzie rypac tak dlugo, az zacznie implodowac. i moze wtedy przyjdzie minister, ktory bedzie mial odwage.....ale watpie w to. nikt tak nie potrafi mowic 'wicie, rozumicie' jak polscy uczeni, generalizuje wiedzac, ze mozna by te generalizacje rozpakowac i zniuansowac.

              cos czuje ze bede musial zaraz wlacyc guziczek a napisem 'Jet Li mode'.
              • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 12:24
                e tam... ;-) po prostu się wyalienowałeś... przez ostatnie 10 lat mnóstwo się zmieniło (piszę o dobrych uczelniach), jest sporo osób, które zapieprza i są oszukiwane... bo one pracują tak jak się pracuje w świecie, a niejednokrotnie lepiej. I powiem tyle - czepiasz się, nie wiem po co? (zakładam, że z przyzwyczajenia do posiadanego obrazu świata), stwierdzenie, że za 2500 nie da się utrzymać rodziny - w całym tym skrócie znaczy, że trudno jest za to sensownie pracować... i dla mnie jakoś jest to jasne, ty musisz szukać błędów w ludziach... (a myślałem, że to ty jesteś z oświecenia, a ja z konserwy - przynajmniej pod względem podejścia do natury ludzkiej, a tu zaskoczenie ;-)))

                co do reszty - jeśli rozmawiamy o nauce (a kilka razy sugerowałem, że o niej, a nie o probelmatach Józka, Stefka itd.). to stwierdzenie - zwolnij się nie ma sensu. nie poprawisz w ten sposób nauki, natomiast jeśli jeszcze raz napiszesz, że wszystkim nie ma co dawać, to uznam, że ci się klawiatura zacięła, bo to jasne, że nie ma... i wiele razy o tym wszyscy mówili...
                • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 13:39
                  roznimy sie w takim razie. dla mnie to jest dosc znaczna roznica, czy placimy, bo nie da sie wyzyc, czy placimy, bo warto inwestowac w dobrych. to jest roznica w ujeciu reformy, ktorej nigdy nie bedzie, bo ten drugi scenariusz jest dla wielu (bardzo wielu) niestrawny. a argument, ze sie wyalienowalem, jest baaaardzo slaby, bo ja na to powiem, ze zasiedziales sie - nie potrafisz popatrzec z zewnatrz z dystansem. ismy se pogadali :-)
                  • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 18:21
                    nic z tego...
                    stwierdzenie, że nie da się wyżyć, więc nie da się pracować nie znaczy..., że nie powinno być tak, że się płaci za dobrą robotę, zwłaszcza w kontekście tego, co napisałem...

                    wyalienowałeś się... ja jestem w podróży, nie zasiedziałem się... i powiem tak, znam tu wielu takich, którzy wcale nie pracują gorzej niż się pracuje na Zachodzie... tak to ujmę..., bo wiem też, jak pracują moi koledzy na Zachodzie
                    • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 18:53
                      adepcie, no to mowie: mamy inne zdanie. spoko. dla mnie reforma calosci nauki. dla ciebie to to, ze nie mozna z czego wyzyc. i ja akpcetuje twoje podejscie, byc moze myslalbym podobnie, gdybym byl tak zasedzialy w systemie jak ty :-)
                      • adept44_ltd Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 20:02
                        spróbuj przeczytać odwrotnie, wtedy wyjdzie że mamy takie samo zdanie
              • charioteer1 Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 12:26
                Dala, przestan pieprzyc o umowach, bo to sie niestrawne robi. Warunki zatrudnienia okresla ustawa, a nie moja umowa z rektorem. Rektor ma rece zwiazane ustawa i iloscia pieniedzy, jakie przekazuje ministerstwo.
          • dala.tata Re: Lektura na weekend - dr Wagner o uniwersyteta 16.04.11, 11:24
            nie sendi, ja na ten temat zawsze mialem takie poglady. i, podejrzewam, zgadzamy sie tu. nie zgadzamy sie w innych sprawach :-)

            sendivigius napisał:

            > :)
    • flamengista powierzchowność 16.04.11, 10:29
      Moim zdaniem autorka trafiła w sedno, idealnie odczytując sens tej reformy.

      Jest tak samo powierzchowna, jak większość raportów naukowych robionych za pieniądze z Unii, jak ekspertyzy E&Y i innych firm - nie tylko te dotyczące szkolnictwa wyższego.

      Tak naprawdę nikt porządnie się nie zastanowił, jakie są problemy polskiej nauki. Pomieszano pojęcia - szkolnictwo wyższe z badaniami, system amerykański z systemem niemieckim czy francuskim. Zrobiono swoisty "mix", który jest głównie zbiorem pobożnych życzeń i przeklejonych dobrych praktyk, które wyjęto ze szczególnego kontekstu społeczno-ekonomiczno-kulturowego i założono, że na pewno przyjmą się u nas.

      Ale ta powierzchowna reforma będzie miała moim zdaniem bardzo ważkie i negatywne konsekwencje. Oczywiście pod warunkiem, że będzie konsekwentnie wdrażana. Ja mam jednak nadzieję, że ustawę szybko się znowelizuje, albo napisze następną.
      • charioteer1 Re: powierzchowność 16.04.11, 11:32
        flamengista napisał:

        > Ale ta powierzchowna reforma będzie miała moim zdaniem bardzo ważkie i negatywn
        > e konsekwencje. Oczywiście pod warunkiem, że będzie konsekwentnie wdrażana. Ja
        > mam jednak nadzieję, że ustawę szybko się znowelizuje, albo napisze następną.

        Jest kilka mozliwosci. Zadna, moim zdaniem, nie jest dobra:

        - nowelizacja bedzie kosmetyczna i obejmie tylko najwieksze partactwa tej ustawy,
        - nowelizacja zostanie odrzucona przez te sama maszynke do glosowania, ktora przepchnela te ustawe,
        - sejm nie zdazy uporac sie z nowelizacja do konca kadencji i trafi on do kosza, a w nowym parlamencie wszystko zacznie sie od nowa.

        Realnie, spodziewam sie jednak pogorszenia warunkow pracy w ciagu najblizszych kilku lat.
        • pzgr Re: powierzchowność 16.04.11, 12:28
          a ja raczej spodziewam się podważenia konstytucyjności tej ustawy w toku skarg konstytucyjnych.
          • flamengista ale to nie zmieni 16.04.11, 15:44
            najistotniejszych spraw, o których wspomniał Chario.

            Zgadzam się z nim - warunki naszej pracy w następnych latach będą gorsze niż teraz.
      • oluuu Re: powierzchowność 16.04.11, 17:47
        Zgadzam się w 100%.
        Niestety będzie wdrażana, ponieważ zakłada "odrzucenie drabiny" od najwyższego szczebla awansu. Poniżej zapowiada się duża rotacja pracowników na uczelniach.
        • bumcykcyk2 Re: powierzchowność 16.04.11, 21:58
          Konsekwentne wdrożenie tej ustawy rozwali naukę polską do końca. Zostanie spalona ziemia - ja nie żartuję! U mnie już teraz jest KOSMICZNA luka pokoleniowa, a teraz wymiecie jeszcze tych, co coś sobą reprezentują na rynku. Zostaną panie przy mężu, hobbyści-onaniści przy mamusi oraz część dostojnie pływających po tym bajorku karpi stawowych, czyli profesura okopana na stanowiskach. Ale Dala wierzy, że będzie lepiej... no cóż, ja też jestem zdania, że nikt nikomu nie nakazuje pracować za grosze i można zrezygnować - zobaczymy tylko kto zostanie!
          • flamengista rotacja może i będzie 17.04.11, 15:21
            ale kto wskoczy w miejsce "starych-nieproduktywnych"?

            Wystarczy popatrzeć na obecnych studentów studiów doktoranckich. Przecież młodzi ludzie nie są głupi i potrafią liczyć. Ci łebscy, którzy jako-tako rokują na przyszłość nawet przez chwilę nie zamierzają pakować się w karierę naukową - przecież nikt im teraz etatu obiecać nie może. A ponieważ chcą ułożyć sobie życie, już teraz pracują - na ogół w biznesie. Doktorat traktują jako miłe hobby i rodzaj kursu doszkalającego.

            (Niewielka) część, dzięki talentowi i niezwykłej pracowitości nawet napisze i obroni niezłe (choć raczej nie wybitne) prace. I spośród nich będą ew. rekrutowani nowi adiunkci. Pytanie - retoryczne - brzmi: czy ci ludzie będą gotowi zrezygnować z dotychczasowej kariery zawodowej, gwarantującej im przyzwoite dochody na rzecz "zakonu" i pracy wyłącznie na uczelni. Podkreślam - to nie są frajerzy. Przyjdą na uczelnię, jeśli to będzie dodatek do właściwego etatu. A więc będzie to samo co obecnie - nowi adiunkci będą gośćmi w swojej pracy, pojawiając się na 1-2 dni w tygodniu i odbębniając niezbędne do pensum zajęcia.

            Obawiam się, że bumcykcyk może mieć sporo racji. Szczególnie w naukach społecznych ten scenariusz jest realny.
            • oluuu Re: rotacja może i będzie 17.04.11, 20:56
              Nie do końca się zgodzę. Są oczywiście młodzi doktorzy myślący i patrzący realnie na świat. Ale jest też duża grupa 30-latków świeżych doktorów po studiach III stopnia bez doświadczenia, znajomości, własnego biznesu itp. I te osoby na pewno będą chętne do pracy na stanowisku adiunkta, bo to w ogóle jest praca i do tego zgodna z dotychczasowa drogą życiową. Myślę, że część z nich zrezygnuje po roku lub dwóch, ale część wpadnie w koleiny kariery uczelnianej będąc jednocześnie zastraszanym z góry, że "nigdzie indziej nie dasz sobie rady".
              Tak czy inaczej będzie to równia pochyła polskiego szkolnictwa wyższego. A startujemy już z niezbyt wysokiego poziomu.
              Artykuł dobrze wszystko opisuje, jednym zdaniem: robimy ze szkół wyższych korporacje, ale bez cech korporacji (zarobki, dodatki, droga awansu, możliwość realizacji pomysłów itp.), a zwłaszcza bez pieniędzy. Efekt można przewidzieć.
              • adept44_ltd Re: rotacja może i będzie 17.04.11, 21:11
                podpisuję się... to zresztą zależy od dyscypliny, w humanistyce jest tłum wygłodzonych chętnych pracować za pół darmo (mam wątpliwości, czy coś potrafiący, ale zajęcia do rotacji się obskoczy)
                • dala.tata Re: rotacja może i będzie 17.04.11, 21:55
                  nie wiem, czy sa wyglodzeni, jednak ja rowniez znam pare osob, ktore nie mialy wystarczajaco dobrego poparcia, przebicia czy czegokowliek, ktorzy chcieliby zrobic kariere naukowa, ale nie ma dla nich etatow, bo sa blokowane przez tych wszystkich, ktorzy (z dowolnych powodow, usprawiedliwionych czy nie) nie pracuja.

                  i zawsze mozna rozwazyc przeprowadzenie uczciwych konkursow, wypracowac uczciwe warunki pracy. niekoniecznie idealne, ale uczciwe, w sensie przejrzyste, stale, przewidywalne, niezalezne od widzimisie, dotyczace w ten sam sposob pracownika i pracowdawcy. i zobaczyc, jak to pojdzie. cos jednak mi sie wydaje, ze to jest podejscie na szeroka skale tak rewolucyjne, ze niewykonalne, przynajmniej w szeroko pojetej humanistyce. ale chetnie uslyszalbym o moim wyalienowaniu i tych powszechnych uczciwych konkursach, o wladzy uniwersytetckiej nie zmieniajacej zdania, o przewidywalnosci obciazen na, powiedzmy, rok do przodu.

                  adept44_ltd napisał:

                  > podpisuję się... to zresztą zależy od dyscypliny, w humanistyce jest tłum wygło
                  > dzonych chętnych pracować za pół darmo (mam wątpliwości, czy coś potrafiący, al
                  > e zajęcia do rotacji się obskoczy)
                  • adept44_ltd Re: rotacja może i będzie 17.04.11, 22:28

                    chetnie uslyszalbym o moim wyalienowaniu i tych powszechnych uczciwych konkursach, o wladzy uniwersytetckiej nie zmieniajacej zdania, o przewidywalnosci obciazen na, powiedzmy, rok do przodu

                    przykro mi, nie mogę spełnić twojej zachcianki... ;-)

                    ogólnie zgadzam się z tobą ;-), szczególnie w tym przypadku również, przepraszam...

                    moja wypowiedź odnosiła się do czegoś innego niż niej wydobyłeś (Derrida miał racje co do suplementacji), chodziło mi o to, że jest tania siła robocza... która nie pozowoli naprawić rynku pracy...
                    co do reszty, przynajmniej w mojej działce ciągle jeszcze tak jest, że 85 % świetnych młodych doktorów jakoś znajduje etat... ale to się pewnie skończy niedługo
                    • dala.tata Re: rotacja może i będzie 17.04.11, 22:45
                      adpecie, ja nie jestem pewien czy to jest 'tania sila robocza'. i, albo chcesz mowic o rynku pracy, albo o panstwie, ktore w niego ingeruje podnoszac pesnje. rynek dziala swietnie, nie sadze, zeby bylo wiele wakatow, co?

                      co do tych 85 proc, to ozstaje jeszcze tych 15 proc. i ja od czasu do czasu przypominam ludziom, ze chroniac tych, ktorzy nic nie robia, nie pozwalamy na wejscie tych, ktorzy (byc moze) cos beda robili.
                      • adept44_ltd Re: rotacja może i będzie 17.04.11, 22:56
                        myślę, że jak rozwiniesz sobie wątek, wszystko stanie się jasne :)

                        i co do wakatów, i co do tego, co powiedziałem i ogólnie...

                        tak, ja też o tym przypominam... częściej niż czas do czasu
                      • adept44_ltd Re: rotacja może i będzie 17.04.11, 23:00
                        w sumie, może znalazłby się jakiś punkt zaczepienia, ale czy warto o tak późnej porze... ;-)
                        bo jak rozumiem to własnie ty teraz przy różnych projektach usiłujesz współpracować z młodymi bezrobotnymi w fachu doktorami, a nie ja? i stąd orientujesz sie w tej kwestii lepiej? proste tak, pozowli mi zasnąć w spokoku i nie czepiać się ;-)
                        • dala.tata Re: rotacja może i będzie 17.04.11, 23:46
                          a ja wiem co ty robisz, adepcie i umyka mi punkt zaczepienia zaczepki :-)

                          jesli projekt tworzy miejsce pracy, to tak. w moim wypadku, wiekszosc grantow ktore mialem, tworzyly miejsca pracy. tymczasowe oczywiscie, po projekcie wypad, do widzenia. no i tu, a nie u was.

                          i ja chyba zupelnie powiedzialem nic o tym czy wiem lepiej czy nie.ja tylko mowie, ze znam ludzi, ktorzy swietnie by wymienili innych ludzi, ktorych znam. ale wicie rozumicie, ci drudzy maja tak zajebiscie pod gorke ze wszyscy nad nimi tak placza, ze oni zostaja na etatach dalej.

                          adept44_ltd napisał:

                          > w sumie, może znalazłby się jakiś punkt zaczepienia, ale czy warto o tak późne
                          > j porze... ;-)
                          > bo jak rozumiem to własnie ty teraz przy różnych projektach usiłujesz współprac
                          > ować z młodymi bezrobotnymi w fachu doktorami, a nie ja? i stąd orientujesz sie
                          > w tej kwestii lepiej? proste tak, pozowli mi zasnąć w spokoku i nie czepiać si
                          > ę ;-)
                          • adept44_ltd Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 00:02
                            wyczułem jakąś zaczepkę... ;-), a nie ma tu żadnej kontrowersji...
                            jestem tego samego zdania i niejeden raz o tym pisałem

                            tu natomiast pisałem, że w humanistyce jest inaczej niż pokazuje to fla czy bumcyk w odniesieniu do swoich dyscyplin, gdzie są i będą wolne etaty... w humanistyce, jesli odejdą najlepsi zrobi się miejsce dla gorszych..., którzy za każde pieniądze wezmą pracę, nie radząc sobie z nią...a to rynku nie poprawi...
                            wiesz, jestem po dwóch projektach z młodzieżą o stopniu doktora, w jednym nawet bardzo przyzwoicie chciałem płacić... wyszło, że narzekają, że nie ma dla nich roboty, a jak się pojawia, to albo rezygnują na dzień dobry, albo zawalają...
                            • dala.tata Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 00:09
                              tyle ze ja nie jestem pewien, czy odejda lepsi od tych, ktorzy przyjda. tak moze byc, jednak nie musi. poza tym dobry ktory nie publikuje, nie jest dobry, albo dobrosc skrzetnie ukrywa.

                              ciekaw jetem jak powszechne jest to, o czym mowisz. ja ostatnio widzlaem kilkoro mlodych doktorow w PL. i ulozylo sie pol na pol. polowa lawiruje (no, moze wieksza polowa), a mniejsza polowa sprawdza sie swietnie. problem w tym, zeby najpierw zamienic miejscami te wieksza i mniejsza polowe, a potem powoli eliminowac te mniejsza. nnigdy nie wyeliminujemy calkowicie ludzie nieproduktywnych, to niemozliwe, zreszta. idzie o to, zeby ich ograniczyc i wykorzystac w pracy inaczej.
                              • adept44_ltd Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 00:20
                                ba, ja takich też widziałem, ale oni jednak znajdują miejsce na uni... chyba nie znam ze swojej działki jednej naprawdę dobrej osoby, który by jednak nie znalazła miejsca

                                co do reszty, obawiam się, że nie wciągnąłeś się w wątek... dlatego pozowlę sobie go zreferować... nie chodził bowiem w tym wątku o nierobów, których trzeba bezwarunkowo wypieprzyć... (a ja mam watpliwości, czy nowa reforma coś tu wniesie...), chodziło o ludzi, którzy będa odchodzić z powodów finansowych... a z takich powodów odejdą tylko najlepsi... resztę zreferowałem w poprzednich próbach nawiązania dialogu ;-)
                                • dala.tata Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 00:59
                                  adpecie drogi, watek widze i rozumiem. ale pwoiem przejrzysciej. napisales o odchodzeniu najlepszych, z dowolnych powodw (niech bedzie z finansowych). po pierwsze, ja watpie, ze oni odejda - praca na uczelni ma wiele wad, ale wiele zalet. po drugie, jak juz powiedzialem, watpie, ze sa niezastapieni, szczegolnie na poziomie adiunkta. po trzecie, oni nie sa problemem. po czwarte, nic sie nie zmieni, bo w rzeczywistosci na zmianach nikomu nie zalezy. moglbym to pociagnac, ale o tej porze juz chyba nie ma sensu.
                                  • dala.tata Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 01:01
                                    PS. nawiasem mowiac, ja bym sie bardzo cieszyl, gdyby grupa, duza grupa pracownikow naukowych postanowila masowo odejsc z panstwowych uczelni. mysle ze zrobiloby sie niezwykle ciekawie. jednak mam malo watpliowsci ze tak nigdy sie nie stanie.
                                  • adept44_ltd Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 10:14
                                    tak, myślę, że masz rację... to było spekulatywne (albo spekulacyjne), zwłaszcza w odniesieniu do humanistyki... odejście znaczyło przy tym również transfer na prywatną...

                                    stąd też ja uważam, że ministerstwo wie, co robi i nie ma na uwadze ani zmian, ani poprawy czegokolwiek, główny kierunek to oszczędzanie i dryf... ale w związku z tym - nie ma co narzekac na poziom, jak się go samemu psuje
                                    • dala.tata Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 11:40
                                      nawiasem mowiac, transfer w strone prywatna nie musi byc czyms zlym. moze byc, bez watpienia, ale nie musi.

                                      adpecie, co do diagnozy ministerstwa, to ja mysle ze masz racje - reforma nie przyniesie wiekszych zmian, jelsi idzie o poziom nauki. tyle ze, powtarzam, ja nie sadze, zeby byla jakas wielka wola zmian w tzw. srodowisku.
                                      • adept44_ltd Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 12:40
                                        wielkiej woli zmian nie ma... jest może nadzieja, że kiedyś wk... ą się ci, ktrórzy są dobrzy...
                                        natomiast jak kiedyś obserwowałem w pewnym środowisko oddziaływanie w miarę sensownych reform, no i to działa - wystarczy powiązać zyski z pracą i ludzie zaczynaja pracować... jak widzą, że mogą coś zarobić
                                  • chilly Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 17:20
                                    dala.tata napisał:
                                    > po drugie, jak juz powiedzialem, watpie, ze sa niezastapieni, szczegolnie na
                                    > poziomie adiunkta.
                                    No i to jest to, czego nie lubię. Dydaktyka szkól wyższych "stoi" na adiunktach. Wielu z nich prezentuje tez wyższy poziom naukowy od samodzielnych bonzów. Ale nie są "niezastąpieni", bo niezastępowalność wynika z trudności awansowych i przepisów regulujących minima kadrowe.
                                    • charioteer1 Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 18:27
                                      Obawiam sie, ze dala jest bardzo mocno wyalienowany. 1/5 naszej rady naukowej to adiunkci.
                                      • adept44_ltd Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 18:46
                                        co więcej, jeśli funkcją cytatu jest m.in. pokazanie, że się jest obeznanym z dyscypliną, to niecytowanie tekstów napisanych po angielsku dyskwalifikuje autora
                                    • dala.tata Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 18:35
                                      niestety masz racje. zastepowalnosc w sensie publikacyjno-intelektualnym dotyczy oczywiscie rowniez habillitowanych i profesorow, niestety ich sie trzyma, bo sa potrzebni administracyjnie.

                                      i pierwsza reforma, ktora ja uznam za sesnwona (nie zeby ktos sie tym przejmowal), to reforma, ktora zniesie minimum kadrowe - w obecnej postaci jest ono bowiem idiotyzmem w czystej postaci. albo w ogole, albo (i ja za tym bym optowal) wprowadzi 'minimum badawcze' (do dyskusji bylaby jego operacjonalizacja, ale to jest do zrobienia).


                                      chilly napisał:

                                      > No i to jest to, czego nie lubię. Dydaktyka szkól wyższych "stoi" na adiunktach
                                      > . Wielu z nich prezentuje tez wyższy poziom naukowy od samodzielnych bonzów. Al
                                      > e nie są "niezastąpieni", bo niezastępowalność wynika z trudności awansowych i
                                      > przepisów regulujących minima kadrowe.
                                      • pfg Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 18:46
                                        dala.tata napisał:

                                        > ktora zniesie minimum kadrowe [...] albo [...]
                                        > wprowadzi 'minimum badawcze'

                                        Ale teoretycznie tak właśnie jest! Do prowadzenia studiów pierwszego/drugiego stopnia w zakresie X nie potrzeba osób ze stopniami/tytułami z X, ale z aktualnym dorobkiem badawczym z X. Dopiero do doktoryzowania i wyżej potrzebujesz osób z habilitacją/tytułem, ale za to tutaj nie wymaga się aktualnego dorobku. Papier się liczy :-)

                                        > (do dyskusji bylaby jego operacjonalizacja, ale to
                                        > jest do zrobienia)

                                        Z tym właśnie, jak się okazuje, jest problem.
                                        • dala.tata Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 19:01
                                          umknelo mi to. i to jest krok we wlasciwym kierunku (choc ciekaw jestem jak to bedzie wygladalo w praktyce), chocby dlatego, ze podnosi to status dobrych adiunktow (tych bez habilitacji). dokladnie to samo powinno jednak dotyczyc prawa do dokotroyzowania czy habilitowania.

                                          widze pewne trudnosci w operacjonalizacji, ale do przeskoczenia. skoro mozna parametryzowac, mozna rowniez ustalac poziomy dorobku dla potrzeb dokotryzowania i habilitowania. mozna by zreszta polaczyc te prawa z wynikiem parametryzacji.


                                          pfg napisał:

                                          > Ale teoretycznie tak właśnie jest! Do prowadzenia studiów pierwszego/drugiego s
                                          > topnia w zakresie X nie potrzeba osób ze stopniami/tytułami z X, ale z aktualny
                                          > m dorobkiem badawczym z X. Dopiero do doktoryzowania i wyżej potrzebujesz osób
                                          > z habilitacją/tytułem, ale za to tutaj nie wymaga się aktualnego dorobku. Papie
                                          > r się liczy :-)
                                          >
                                          > > (do dyskusji bylaby jego operacjonalizacja, ale to
                                          > > jest do zrobienia)
                                          >
                                          > Z tym właśnie, jak się okazuje, jest problem.
                                        • adept44_ltd Re: rotacja może i będzie 18.04.11, 19:10
                                          teoretycznie... ale ten zapis jest martwy, czy raczej służy łataniu dziur... powinno być zasada minimum posiadaczy mocnego i aktualnego dorobku
                  • charioteer1 Re: rotacja może i będzie 17.04.11, 23:41
                    o przewidywalnosci obciazen na, powiedzmy, rok do przodu.

                    Jak obciazenia moga byc przewidywalne na rok do przodu, skoro nie wiemy, kto u nas bedzie za rok pracowal? To ma byc dowod na dobre dzialanie rynku? Umyka mi calkowicie zwiazek miedzy dobrym dzialaniem rynku a nieprzewidywalnoscia obciazen.
                    • flamengista :/ 18.04.11, 08:52
                      No właśnie. W zimie świeżo zatrudniona koleżanka z doświadczeniem międzynarodowym oznajmiła, że w lecie nas definitywnie opuszcza. Wraca na Zachód. Dostanie 4-krotnie wyższą pensję, 2-3 kursy do prowadzenia w roku w małych grupach. U nas i tak była preferencyjnie traktowana - wyrabiała jedynie pensum a i tak uznała warunki za nieznośne i nie do zaakceptowania.

                      No i szukamy kolejnego adiunkta, a najlepiej 2 - takie mamy ilości godzin do przerobienia. Problem w tym, że solidnych kandydatów nie widać - więc nie ma też sensu otwierać konkursów na siłę.

                      Zaprzyjaźniony zakład otworzył niedawno - w akcie totalnej desperacji - całkowicie otwarty konkurs. Owszem, zgłosiło się blisko 20 osób. Ale w zasadzie nikt nie był dobry. Wybrano kandydaturę ledwo akceptowalną - i chyba już żałują.

                      Naprawdę - znalezienie u nas nowego, solidnego adiunkta graniczy z cudem. Wymagania nie jakieś wygórowane: gotowość do prowadzenia 4-5 kursów w roku + seminaria (max. 350 godzin, ale w praktyce będzie tego mniej), dobra znajomość przynajmniej jednego języka obcego (poza angielskim, rzecz jasna), gotowość do prowadzenia przynajmniej jednego kursu po angielsku. Do tego: spędzanie na uczelni 2-3 dni w tygodniu (czasem zajęcia w weekendy), angażowanie się w sprawy administracyjne (organizacja konferencji, współpraca ze studenckim kołem naukowym, sprawozdawczość grantowa etc.) i praca naukowa - w tym i gotowość do zaangażowania się przynajmniej w badania statutowe i napisania 1 rozdziału na zadany temat rocznie.

                      Dla większości potencjalnych kandydatów to absolutny kosmos. To przerażające, ale my to już sprawdziliśmy w praktyce.
                • flamengista no właśnie - w humanistyce 18.04.11, 08:39
                  W naukach ekonomicznych już może być z tym problem. Szczególnie w ścisłej ekonomii. Już teraz prace makroekonomiczne z wykorzystaniem średniozaawansowanej ekonometrii to ewenement - i to mimo dostępności świetnych i w miarę prostych programów statystycznych. Większość nowych doktorantów ma tu problem z przeczytaniem i zrozumieniem artykułu z dobrego journala. Z matematyką sobie nie radzą.

                  Więc jak taki ktoś ma prowadzić zajęcia z mikro, makro, ba - nawet z msg, ekonomii rozwoju etc. Bez znajomości tych narzędzi i kontaktu z nauką światową będzie w stanie prowadzić tylko zajęcia w oparciu o podstawowy podręcznik w j. polskim - często sam do końca nie rozumiejąc tego, co wykłada. Katastrofa.

                  Z kolei na finansach czy zarządzaniu trudno zrezygnować z działalności komercyjnej, więc większość będzie gł. działać w biznesie, robiąc naukę "z doskoku". Tu zajęcia nawet mogą zyskać na atrakcyjności, dzięki kontaktom studentów z praktykiem, natomiast badania należeć będą do rzadkości.
              • flamengista no tak 18.04.11, 08:31
                ale jaki to materiał ludzki, skoro mówimy o ludziach którzy przed 30tką nie splamili się pracą? Którzy przedłużali sobie młodość na doktoranckich? Jak ci ludzie mają znaleźć w sobie determinację, by porządnie przygotować zajęcia i je poprowadzić, nie mówiąc o rzetelnych badaniach i publikowaniu ich wyników...

                Co do korporacyjności:

                Tekst linka

                wygląda na to, że koniec ze stwarzaniem pozorów - niektóre uczelnie już jawnie idą w stronę szkolnictwa zawodowego. Co to ma wspólnego z ideą uniwersytetu? Ano nic.
    • sendivigius Barbi na Sorbonie 17.04.11, 01:30
      Zmeczylem ten tekst pani Wagner ktora od lalki Barbi rozni sie jedynie uroda co wnioskuje po tym ze nie zamiescila swojego zdjecia. Tekst jest pelen pytan retorycznych jakie zwyczaj maja zadawac umorusanym sztubakom kierowniczki kola gospodyn wiejskich sila wcielone do ciala pedagogicznego, robiac to w nadziei ze jak glosniej krzykna to sama odpowiedz, jak echo w stodole, rozblysnie w umysle uwiezionym pomiedzy widlami a kultywatorem. Zreszta, zamieszczone na stronach Ministrerstwa zdjecia nowych wcielen "pan naukowiec" tyko odstreczyc moga od nauki bardziej wartosciowy narybek meski bo ten do szkoly glownie chodzi po to aby cos poogladac, bo mysli i studiuje sie w samotnosci.

      I jak tu nie byc meska szowinistyczna swinia, pomiotem mentalnym Korwina, co tlumaczy ze do nauki to przede wszystkim trzeba miec rozum, a ten sluzy do myslenia a myslenie to miedzy innymi kojarzenie dluzszych ciagow implikacji niz dwa. I tak jak pani naukowiec upiera sie aby adiunkt w Polsce zarabial tyle co w Niemczech to moze postulatywnie jest to atrakcyjne dla wykazania marnosci tego parszywego swiata ale naukowcowi nie przystoi nie zwazac ze poziom zarobkow w gospodarce a w szczegolnosci w budzetowce nie jest jakas abstrakcyjna funkcja "chci" i waznosci ale przede wszystkim ogolnego poziomu gospodarczego, po drugie ogolnego poziomu plac w budzetowce a w szczegolnosci w sektorze edukacji wszystkich szczebli. Wiec domaganie sie aby adiunkt zarabial tyle co w Niemczech ale nauczyciel i inni juz nie, to tyle co mowic ze nalezy do obok Ministerstwa Zdrowia utwozyc Ministerstwo Szczescia i Pomyslnosci.

      Ale zeby nie bylo ze pani naukowiec nie ma warsztatu. Odkrywczy cytat "Wielka różnica jest nie tylko pomiędzy tzw. humanistami a przedstawicielami nauk ścisłych." jest podany z odniesieniem zrodlowym do samego odkrywcy czyli (przytocze) : "O specyfice pracy w tym pierwszym obszarze opowiedział w wywiadzie prof. Karol Modzelewski,...”, Gazeta Wyborcza, 16 i 2011". Bez Karola i Gazety Wyborczej bysmy na to nie wpadli. I jeszcze: "Praca fizyka teoretyka jest bowiem odmienna od pracy eksperymentalisty" a maly Kazio z patykow i papieru buduje rakiete kosmiczna.

      Nie kopiac juz dalej lezacego, na wlasne zyczenie, zatrzymam sie nad cytatem:

      "Tak więc może nadszedł czas, abyśmy wszyscy zdecydowali, iż przestajemy chałturzyć? Abyśmy zajęli się naszą pracą, bez wieloetatowości, dodatkowych zleceń i ekspertyz, multifunkcji w radach nadzorczych i fuch w instytucjach i organizacjach (niespołecznych)?"

      Ten sam miodzik, jak deser zostawiony zostal na koniec artykulu. Mnie czytajac takie zdanie przychodzi do glowy tylko jedno slowo - szantaz. Sprawne panstwo na szantaz odpowiada w jeden sposob - sila. Wyp....c na zbity pysk pania Wagner razem z jej chalturami i chalturzacymi kolegami. Dziadowskie panstwo z szantazystami negocjuje. Ma potem co ma. A na nastepne retoryczne pytanie "I za co przeżyć z rodziną, zarabiając 2.178 zł miesięcznie nie chałturząc?". Odpowiadam pani naukowiec ze czas sie zapoznac z rocznikiem statystycznym GUSu, dowiedziec sie jaka jest mediana zarobkow i ile jest osob zupelnie bez pracy i bez dochodu i tak dalej i na przyklad to ze w Polsce AD 2010 wiecej osob umarlo z glodu niz zginelo w katastrofie Smolenskiej. Pani naukowiec, socjolog a jakze, chce spoleczenstwa w ktorym bedzie wiecej pasozytow niz zywicieli. Objasniam wiec pani naukowiec ze takie spoleczenstwo zdechnie. To jest wlasnie ten wniosek z dlugiego lancucha logicznego wnioskowania, ktorego pani naukowiec nie jest w stanie przeprowadzic.

      I odpowiem od razu Bumcykowi na post powyzej, bo laczy sie z tematem. Mily Bumcyku, nie moja wina ale wszechmogacego ze urodziles sie w Polsce. Polska jest krajem na takim poziomie rozwoju jakim jest, i tak nie jest to Salwador czy inne Burundi bo tam nawet takiej nauki nie ma ani takich dochodow z nauki. Mnie tez stan naszego kraju nie zachwyca i tez wolalbym aby dochod byl taki jak w Niemczech czy innych Amerykach ale nie jest. Nie jest i tyle. Fakt, pieniadze publiczne sa marnotrawione, ale to inna para kaloszy, polityczna para. Nie domagaj sie wiec tego co pani Wagner czyli koryta, ale domagaj sie ogolnych reform wydatkow budzetowych.

      Tak mowiac bardziej ogolnie, nie moze istniec dobra nauka w kraju zacofanym. Nie moze dlatego ze z jednej strony jak zarobki beda uczciwe, czyli w proporcji do innych zarobkow budzetowki to jak slusznie sam zauwazasz beda tam tylko hobbysci i panie przy mezu, gdy natomiast zarobki w nauce beda sporo przewyzszaly ten nazwijmy to "uczciwy" poziom to stanie sie to systemem synekur i nigdy sie tam nie dopchasz jesli sie nie urodzisz w odpowiedniej rodznie. To jest Bumcyk kwadratura kola.
      • charioteer1 Re: Barbi na Sorbonie 17.04.11, 01:42
        w Polsce AD 2010 wiecej osob umarlo z glodu niz zginelo w katastrofie Smolenskiej

        O pozartych przez biale niedzwiedzie tez nie mozna zapominac. Biale niedzwiedzie, jak powszechnie wiadomo, tez gloduja i wychodza na ulice, zeby sie troche pozywic.
        • sendivigius Re: Barbi na Sorbonie 17.04.11, 15:18
          charioteer1 napisał:

          > w Polsce AD 2010 wiecej osob umarlo z glodu niz zginelo w katastrofie Smolen
          > skiej

          >
          > O pozartych przez biale niedzwiedzie tez nie mozna zapominac. Biale niedzwiedzi
          > e, jak powszechnie wiadomo, tez gloduja i wychodza na ulice, zeby sie troche po
          > zywic.
          >

          Bardzo smieszne Chario, opowiadaj swoim studentom na wykladach. Super jaja. Bravo, Kuba Wojewodzki bylby zachwycony.

          ...W ubiegłym roku w samej Warszawie aż 36 osób złożono w grobach z napisem NN. ... bezdomnym, zostaną ... wręczone nieśmiertelniki. Będą na nich widnieć... oraz hasło "Jezu zbaw mnie". Uważam Rze nr 10/2011 str. 9.

          Napis na niesmiertelniku jest zapewne dlatego ze, jak widac, w 2 mln miescie latwiej o zbawienie Jezusa niz o pomoc ludzi. Bo przeciez Polacy zawsze preferuja rozwiazanie cudowne zamiast racjonalnego. To samo, Chario, dotyczy sie dyskusji o reformie nauki.
          • charioteer1 Re: Barbi na Sorbonie 17.04.11, 22:06
            Sendi, drogi, tam gdzie biale myszki sie pojawia, czlowiek juz niewiele moze pomoc, wiec odwolanie do najwyzszego jak najbardziej zasadne.
          • pfg Re: Barbi na Sorbonie 17.04.11, 23:08
            sendivigius napisał:

            > > w Polsce AD 2010 wiecej osob umarlo z glodu niz zginelo w katastrofie
            > Smolen
            > > skiej


            > ...W ubiegłym roku w samej Warszawie aż 36 osób złożono w grobach z napisem
            > NN


            Sendi, nie popadajmy w sentymentalne uproszczenia. Bezdomni niekoniecznie "umierają z głodu". Już częściej z zimna, głównie z różnych chorób, a często ich śmierć jest powiązana z alkoholizmem. Bezdomność jest strasznym zjawiskiem, ale w Najlepszym Ze Światów też, zdaje się, występuje?
      • whiteskies Re: Barbi na Sorbonie 17.04.11, 06:05
        Sendi, teoretycznie masz 100% racji. Jak tam z reformami wydatkow w USA?
        Bo na razie kiepsko to idzie... A glod tez jest powaznym problemem:
        feedingamerica.org/faces-of-hunger/hunger-in-america-2010/hunger-report-2010.aspx
        Powaznie mowiac: nikt przy zdrowych zmyslach nie wyobraza sobie ze nauka w Polsce w bliskiej przyszlosci bedzie jak w Niemczech czy USA i pensje takoż. Ale, patrzymy na sasiadow na podobnym poziomie rozwoju, ktorzy jednak w te dziedzinę wiecej inwestują, to po pierwsze, a po drugie, warto jednak doprowadzic do powstania systemu ktory bedzie mial szanse zatrzymac w kraju najlepiej wyksztalconych i produktywnych, zeby w dalszej przyszlosci zblizyc sie do Niemiec i USA.
        A co do Pani Wagner: sporo slabosci wypunktowales, ale glowne przeslanie artykulu jest jednak zgodne z tym co postulujesz: reformowac rozsadnie.

        Aha, dobra nauka moze wystepowac w kraju zacofanym. Miejscami.
      • larusse :) 17.04.11, 09:44

      • bumcykcyk2 Re: Barbi na Sorbonie 18.04.11, 01:31
        Zanim w 1961 roku postawiono pod osłoną nocy mur berliński, 53.000 wschodnich berlińczyków jeździło regularnie na saksy do Berlina Zachodniego. Komunistycznej władzy baaardzo się to nie podobało, zwłaszcza, że co poniektórzy brali dupę w troki i już w ogóle nie wracali (w latach 1945-1961 uciekło z NRD do RFN 3 miliony osób).

        W nauce polskiej do tej pory mieliśmy takich , jak to mówią Niemcy "pendler" - czyli wschodnich berlińczyków, którym pozwalano jednak jeździć na saksy do Berlina Zachodniego (chałturzyć). No, ale nasza władza, niczym towarzysze Ulbricht i Honecker, pragnie nade wszystko słusznej postawy ideologicznej swoich obywateli. Stąd pomysł budowy nowego muru berlińskiego, czytaj - zakazu wszelkiego dorabiania.

        Na nieszczęście panującej "waadzy", mamy wolny rynek i ch*j z tego będzie. Kto tylko może, pojedzie na stałe do Berlina Zachodniego. Trudno mi pojąć, jak można tego nie rozumieć.

        Drogi Sendi, czy nie sądzisz, że lepszy autentyczny fachowiec, który się opierdala, pracuje na ćwierć gwizdka i ucieka na chałtury niż Mr. Kiepski, który choćby i 12 godzin siedział w pracy za 1386 złotych brutto, to i tak prochu nie wymyśli?

        Jeśli państwowa uczelnia nakaże siedzieć za grosze na oferowanym przez siebie etacie, ludzie, którzy mają dokąd pójść, po prostu uciekną. Pani Wagner, którą postponujesz, sobie z pewnością poradzi, ja sobie też poradzę, i większość forumowiczów z tego forum również. Natomiast nauka polska padnie na pysk niczym pies Pluto, bo oczywiście jakichś ludzi zawsze można wziąć do roboty za grosze, tylko że to jest myślenie b. krótkowzroczne. Ostatnio u mnie się cieszą, że znaleźli faceta z głębokiego terenu, który siedzi w wynajętej kawalerce z mamusią i bratem i skrobie po nocach dzieła. I jeszcze odwala czarną robotę administracyjną za friko. Postanowili, że w nagrodę go szybko habilitują za jedno z tych dzieł. Facet natomiast mi się zwierzył, że następnego dnia po habilitacji ucieka z uczelni do dwóch prywaciarzy, z którymi od dawna jest po słowie. Wniosek? Nawet człowiek wyrwany z czworaków umie liczyć i nie będzie robił za niczyjego parobasa, gdy ma możliwości normalnych zarobków. Pomimo, że pisze dobre dzieła, nie ma też zamiaru popełniać ich za darmo w nieskończoność - gdy tylko nadarza się okazja, wybiera chałturę za godziwe pieniądze.

        Wymagasz od ludzi postawy Siłaczki. To nie przejdzie. Zwłaszcza w kraju 34-letnich emerytów mundurowych (agent Tomek), kosmicznie przerośniętej administracji, pseudorolników na KRUS-ie itp. itd. My naukowcy nie będziemy dawać świadectwa i robić za jedynych świętojebliwych w wielkim burdelu.

        Co do ostatniego akapitu traktującego o pozycji nauki w kraju zacofanym zasadniczo się zgadzam.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka