Dodaj do ulubionych

Na co jest "popyt"

11.07.11, 12:14
szkola.wp.pl/kat,108836,title,Uczelnie-wyzsze-podaly-wyniki-rekrutacji-na-studia,wid,13584290,wiadomosc.html
tylko jeden komentarz:
Akademia Górniczo-Hutnicza najwięcej zgłoszeń przyjęła na budownictwo (prawie 13 osób na miejsce), geodezję i kartografię (8 osób na miejsce) oraz kulturoznawstwo (blisko 6 kandydatów na miejsce).

no brawo! widać kultuzonawców nam brakuje, skoro państwo zdecydowało się utrzymywać ten kierunek także na AGH - czy na Akademii Medycznej też można go studiować?
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 12:25
      tocq, moze jednak sie zdecyduj, czy wazne jest to, ze absolwentow 'nam brakuje' czy to, ze studia sa po to, zeby postudiowac, rozwinac intelektualnie. bo ostatnio jakos dzielnie optowales za ta druga wersja. cos sie w zmienilo na swiecie?


      tocqueville napisał:

      > no brawo! widać kultuzonawców nam brakuje, skoro państwo zdecydowało się utrzym
      > ywać ten kierunek także na AGH - czy na Akademii Medycznej też można go studiow
      > ać?
      • tocqueville Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 12:34
        tak, rozwijać się humanistycznie i kulturowo na AGH -
        ja rozumiem, że państwo funduje najlepszym studia kulturoznawcze na UW, UJ, UAM, Uwr itd.
        ale czemu na AGH??? takie uczelnie jak AGH winny być utrzymywane z racji ich użyteczności technicznej.
        w takim razie - dlaczego państwo nie dotuje kierunku kulturoznawstwo na SWPS - jestem przekonany że poziom i korzyści dla studenta będą dużo wyższe
        • dala.tata Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 15:38
          a na AGH nie mozna sie rozwijac? nie wiem, ale jakos nie sadze, zeby kulturoznawstwo na AGH dramatycznie odbiegalo od kultruoznawstwa na UO, URz czy UZG.

          i powtarzam: albo studia to poszukiwanie, albo kontrybucja do gospodarki. a finansowanie tegoz wszystkiego to jest zupelnie insza inszosc.
    • pzgr Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 12:31
      czy sugerujesz, że górnicy i hutnicy nie są kulturalni?
      w ryja chcesz?
      • tocqueville Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 12:37
        to ja się domagam, żeby państwo sfinansowało jeszcze darmowych 300 miejsc dla polonistyki i 500 dla historii na AGH
        • pzgr Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 12:47
          potrzebny jest też górniczo-hutniczy wydział muzyczny dla orkiestrantów górniczo-hutniczych.
          na 1000 miejsc i darmowe laptopy dla każdego studenta.
    • tocqueville Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 12:45
      nieco zwracam honor, wydział humanistyczny AGH dostał 2 kategorię w parametryzacji (19 miejsce), czyli kadrowo nie jest najgorzej - choć moje pytanie o sensowność takiego kierunku w szkole technicznej pozostaje otwarte
      • pzgr Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 12:50
        wykryłem pewien skandal:
        na SGGW nie ma wydziału górnictwa ani hutnictwa.
        Tusku niedobry - zrób nam taki wydział.
      • adept44_ltd Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 17:54
        czyżbyś się domagał reglamentowanie kierunków? (najelepiej w zgodzie z nazwą???), no, no, nowa tendencja jakaś... i najlepiej reglamentowanie przyznajmy prawo do kierunku prywtanej... a co do kulturoznawstwa na AGH myślę, że mógłbyś się zdziwić jego poziomem...

        i jeszcze co do polityki państwa i rynku edukacyjnego - widzisz, gdyby u nas Państwo przestało się w to mieszać, to byśmy niedługo mieli tylko pedagogiki na prywatnych uczelniach, jeśli taka jest twoja wizja rozwoju nauki i edukacji w PL, gratuluję
        • tocqueville Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 18:22

          każda uczelnia może sobie prowadzić taki kierunek jaki chce, ale nie wszystkie te inicjatywy powinny być finansowane przez państwo - dla ciebie wizja rozwoju państwa = finansowanie z budżetu po 200 miejsc na kulturoznawstwie na każdej państwowej uczelni?

          piszesz o wizji pedagogiki na każdej prywatnej uczelni - a w czym jest ona gorsza od koncepcji - finansujemy na każdej uczelni państwowej bezpłatne studia pedagogiczne?
          www.wpt.pwsz.legnica.edu.pl/
          www.pwsz-ns.edu.pl/ip/


          • tocqueville Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 18:26
            pojawia się pytanie, czy podatnik jest zadowolony ze dysponent jego pieniędzy inwestuje w takie rzeczy jak np. psychopedagogika opiekuńczo-terapeutyczna (toż to jakiś ciekawy wynalazek) na renomowanym UJK
            wpia.ujk.edu.pl/wped/kom/rekrut.php#ipp
            • adept44_ltd Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 18:36
              możesz to dość prosto sprawdzić, patrząc na ilość chętnych... to w kwestii zadowolenia podatnika...
              • scibor3 Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 20:06
                W takim razie wnioskuję o to aby państwo finansowało Fakt i SE. Ostatecznie mają najwięcej czytelników.
          • adept44_ltd Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 18:36
            zacznę jeszcze raz od tego, że to bardzo przywoite kulturoznawstwo...
            w niczym nie jest gorsza... masz w pełni rację - w obu przypadkach są to pochodne patologii... wynikających z patologii rynku... i tu poprzestanę (choć sprawa jest nieco bardziej skomplikowana)
            • tocqueville Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 18:41

              wycofuję się z krytyki tego kulturoznawstwa,
              po prostu mnie zaskoczyło - myślałem że to nowy trend i kulturoznawstwo jak pedagogika trafi na wszystkie państwowe
              • adept44_ltd Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 18:46
                uprzednio trafiając na wszystkie prywatne ;), zapomniałeś dodać... jak pedagogika...
            • flamengista ? 11.07.11, 18:57
              Proszę o definicję "nieprzyzwoitego" kulturoznawstwa. Chyba, że chodzi o seksualność "dzikich" wg. Malinowskiego, to rozumiem.

              Z kulturoznawstwem jest taki problem, że 8 lat po skończeniu tych studiów do tej pory nie wiem, na czym polegają i jaka jest ich specyfika. Owszem, były to fascynujące studia, znacząco poszerzyłem horyzonty. Ale skorzystałem, bo 1 kierunek miałem konkretniejszy.

              Kulturoznawstwo to idealne studia dla dwukierunkowców, jako pouczający dodatek do podstawowego kierunku. Ale jako kierunek podstawowy? To szaleństwo.

              BTW: w dobie reformy Kudryckiej użyteczność kulturoznawstwa jest znacznie ograniczona, bo na 2 kierunki mogą sobie pozwolić nieliczni.
      • adept44_ltd Re: Na co jest "popyt" 11.07.11, 18:40
        i jeszcze jedna uwaga, jestem w pełni przekonany, że jakość nauki uprawianej w jednostce przekłada się na jakość edukacji, niemniej nie sądzę, by parametryzacja dawała nam obraz tego, jak dana jednostka uczy...; prosty przykład - świetna naukowo o doskonale sparametryzowana jednostka może posiadać minimum pracowników (jeśli wszyscy są świetni naukowo to dla niej bonus) i w efekcie nie jest w stanie zaproponować dodatkowych zajęć, opcji, monografów itp...
      • pfg Re: Na co jest "popyt" 12.07.11, 13:10
        tocqueville napisał:

        > choć moje pytanie o sensow
        > ność takiego kierunku w szkole technicznej pozostaje otwarte

        AGH postanowiła odejść od wizerunku tradycyjnej "szkoły technicznej", oprócz kulturoznawstwa prowadzi też socjologię - zobacz www.wh.agh.edu.pl/. Czy taki pomysł był dobry, nie mnie oceniać, w każdym bądź razie Tadeusiewicz, Handke i inni prominenci z AGH taką decyzję mniej więcej 10 lat temu podjęli. Chodziło bodaj o to, żeby AGH mogła stać się kiedyś uniwersytetem bezprzymiotnikowym.

        ALE popatrzmy się na to z tej strony: w Krakowie to UJ jest specjalistą od fragmentacji. Mamy dwie psychologie, dwie, a właściwie trzy informatyki, dwie biofizyki, chyba coś jeszcze mamy podwójnie. Gdyby na UJ powstała socjologia BIS i kulturoznawstwo BIS (a może TER?!), byłoby to "normalne", ale gdy ci sami ludzie, zamiast utworzyć kulturoznawstwo bis na UJ, skuszeni znacznie lepszymi warunkami, przeszli na UJ, traktowane jest to jak dziwoląg.
        • pfg Re: Na co jest "popyt" 12.07.11, 13:49
          pfg napisał:

          > przeszli na UJ, traktowane jest to jak dziwoląg.

          Miało być: przeszli na AGH.
        • sanna-ho Re: Na co jest "popyt" 17.07.11, 02:46
          btw - kierunek kulturoznawstwo na UJ oferują:

          1. Instytut Sztuk Audiowizualnych - spec. filmoznawstwo
          2. Instytut Kultury - spec. zarządzanie kulturą, kultura współczesna, zarządzanie mediami
          3. Instytut Amerykanistyki i Studiów Polonijnych - spec. ametykanistyka, stosunki etniczne, studia latynoamerykańskie
          4. Instytut Filologii Klasycznej - spec. cywilizacja śródziemnomorska
          5. Instytut Historii - spec. mediteraneistyka, historia i kultura Bałkanów
          6. Wydział Polonistyki - spec. teksty kultury
          7. Katedra Porównawczych Studiów Cywilizacji - spec. porównawcze studia cywilizacji, buddologia
          8. Instytut Studiów regionalnych - spec. kulturozn. międzynarodowe
          9. Instytut Europeistyki - spec. europeistyka
          10. Katedra Językoznawstwa Ogólnego i Indoeuropejskiego - spec. lingwistyka
          11. Katedra Lingwistyki Komputerowej - spec. elektroniczne przetwarzanie informacji
          12. Instytut Rosji i Europy Wschodniej - spec. rosjoznawstwo
          13. Katedra Ukrainoznawstwa - spec. ukrainoznawstwo
          14. Instytut Bliskiego i Dalekiego Wschodu - spec. studia blisko- i dalekowschodnie
          15. Instytut Filologii Słowiańskiej - spec. kultura i języki Słowian
          16. Instytut Orientalistyki - spec. cywilizacje Bliskiego, Środkowego i Dalekiego Wschodu
          17. Instytut Archeologii - spec. cywilizacje starożytne świata


          uwzględniłam tylko jednostki oferujące studia I i II stopnia, pominęłam podyplomówki [jest ich kilka]
    • flamengista ano właśnie 11.07.11, 18:51
      wygląda na to, że młodzież jest niereformowalna. Mimo ton analiz, sugestii ekspertów, dobrych porad rodziców i znajomych, mimo zamawianych kierunków.

      Owczy pęd do studiów "lekkich, łatwych i przyjemnych" trwa nadal. Czemu kulturoznawstwo? Bo Cejrowski robi fajne programy i też chciałoby się jak on jeździć po świecie. Dziennikarstwo - wiadomo - prowadzenie programu informacyjnego, prestiż i kapucha. No i prawo (tak, to już nie to prawo co kiedyś) - żeby mieć życie jak Magda M.

      Takie są mniej więcej oczekiwania statystycznego, przeciętnego Kowalskiego lub Kowalskiej zdających maturę.

      Dla nas to akurat dobra wiadomość. Bo stosunki są "fajne". Nie wiem, na czym ta "fajność" ma polegać, pewnie na perspektywach pracy jako europoseł lub ambasador. Ale chętnych nadal nie brakuje.
      • flamengista ps 11.07.11, 18:53
        tu masz przy okazji częściową choćby odpowiedź, czemu nie ma gwałtownej fali upadków prywatnych. Ano nie ma, bo syndrom samooszukiwania się edukacyjnego trwa nadal.
        • tocqueville Re: ps 11.07.11, 18:58
          no tak, ale skoro takie michałki można studiować w co drugiej państwowej za darmo to po co iść na prywatną?
          moda się jednak zmienia, u nas kiedyś też było dużo chętnych na stosunki, a potem nagły krach, brak chętnych i zastąpienie przez nowy trynd
          • flamengista ba 11.07.11, 19:18
            jest też pełno chętnych do studiowania tychże "michałków" odpłatnie, w wyższych szkołach gotowania na gazie.

            To nie jest do końca tak, że maturzysta wybiera darmowe, ale mało ambitne studia kosztem płatnych, ale wymagających studiów na prywatnej. Na ogół prywatne w "michałkach" się właśnie specjalizują.

            Na ogół najmniej chętnych jest na "darmowe" techniczne studia na politechnikach i przyrodnicze na uniwersytetach. To są kierunki na ogół dzienne, a więc "darmowe".

            PS. co do stosunków - owszem, moda się zmienia. Ale u nas niezbyt szybko. Tymczasem spadek popularności kierunku wymusiłby również pewne zmiany, które i my chcemy wprowadzić. Na przykład studia w j. angielskim.
          • adept44_ltd Re: ps 11.07.11, 20:13
            hm, jakby to powiedzieć, bo na prywatnej łatwiej... bo jak to jest, że np. ludzie z dość sporego miasta, gdzie mają kilka państwowych dojeżdżają gdzieś tam do prywatnej, jeśli przy tym wykluczymy, że ta prywatna oferuje im niezwykle profesjonalne studia...???
            • tocqueville Re: ps 11.07.11, 21:11
              może mają dosyć lekceważenia studenta na państwowych ?, nieprzychodzenia na zajęcia i konsultacje, spóźniania, czytania z kartek, braku standardów egzaminacyjnych, złej obsługi w dziekanatach itd. :)
              • adept44_ltd Re: ps 11.07.11, 21:27
                może

                ale na tyle, na ile stykam się z tym, jest zupełnie inaczej :)
                • dala.tata Re: ps 11.07.11, 22:53
                  otoz adepcie, ja z roznych przekazow wiem o kilkunastu osobach ktore przeniosly sie na SWPS z takich uczelni jak UJ, UW, UWr. rowniez innych, mniej prestizowych. i wszyscy powtarzali to samo: fatalna organizacja, fatalne nauczanie, fatalna administracja, ktora nieustannie traktuje studenta jak petenta. ja rozumiem, ze oni sa tylko studentami, wiec wlasciwie glosu nie maja, ale zeby tak wyszyscy sie mylili?

                  mam wrazenie, ze ty jestes ten jeden jedyny, ktory sie nie spotyka z zadnymi problemami na uczelniach pnastwowych

                  adept44_ltd napisał:

                  > może
                  >
                  > ale na tyle, na ile stykam się z tym, jest zupełnie inaczej :)
                  >
                  • adept44_ltd Re: ps 11.07.11, 23:36
                    no cóż, mogę tylko powiedzieć, że masz złe wrażenie ..., co do pracy dziekanatu w pełni mogę się zresztą zgodzić; powiem więcej, sam znam przypadek studentki, która sobie podarowała państwową uczelnię, gdyż pogubiła się w planach zajęć... ;-), a na prywatnej dostawała wszystko w jednej rozpisce...; i muszę też przyznać - na zanych mi prywatnych działalność dziekanatu to było mistrzostwo świata, mówię serio!
                    a co do przekazów, to one są różne i na ogół mocno perspektywiczne... ;-)
                    jednak reasumując, bo cały problem polega na tym, że ja nie jestem przeciwnikiem prywatnego...; chcę zwrócić uwagę, że jest różnie, a jak dotąd, ciągle nie najlepiej jest ;-)
                    • dala.tata Re: ps 12.07.11, 01:46
                      adepcie, to nie JA mam wrazenie. to ludzie, ktorzy sie przenosza na prywatna uczelnie. moje wrazenia sa nierelewantne. i moga sobie wrazenia byc perspektywiczne, jednak nie chce mi sie wierzyc, ze ci wszyscy ludzie (z pewnoscia jest ich wiecej) przenosza sie z najlepszych polksich uczelni dlatego, bo im sie wydaje. i ja rozumiem, ze bedziesz bronic zazarcie swej tezy, bo ci tak pasuje, a ci co sie przenosza, to dziwne lesne ludki, ktore nie maja kontaktu z rzeczywistoscia.

                      i to twoje zbojeckie prawo. co do tego, ze jest lepiej na pnastwoym, no to zalezy gdzie i na jakim kierunku. twoja generalizacja jest dalece nieuprawniona, jakkolwiek by na nia patrzec. dzisiaj psychologie warto studiowac u prywatnego, a nie u panstwowego.
                      • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 09:40
                        dala.tata napisał:

                        > adepcie, to nie JA mam wrazenie. to ludzie, ktorzy sie przenosza na prywatna uc
                        > zelnie. moje wrazenia sa nierelewantne. i moga sobie wrazenia byc perspektywicz
                        > ne, jednak nie chce mi sie wierzyc, ze ci wszyscy ludzie (z pewnoscia jest ich
                        > wiecej) przenosza sie z najlepszych polksich uczelni dlatego, bo im sie wydaje.
                        > i ja rozumiem, ze bedziesz bronic zazarcie swej tezy, bo ci tak pasuje, a ci c
                        > o sie przenosza, to dziwne lesne ludki, ktore nie maja kontaktu z rzeczywistosc
                        > ia.
                        >
                        > i to twoje zbojeckie prawo. co do tego, ze jest lepiej na pnastwoym, no to zale
                        > zy gdzie i na jakim kierunku. twoja generalizacja jest dalece nieuprawniona, ja
                        > kkolwiek by na nia patrzec. dzisiaj psychologie warto studiowac u prywatnego, a
                        > nie u panstwowego.
                        >



                        no ale to ty pisałeś, że masz wrażenie ;-), na co dowód znajduje się poniżej...
                        co do reszty, hm, - nie chce ci się wierzyć, z pewnościa jest ich więcej... przecież to są wyłącznie domniemania, a ja mam jedno pytanie - zadałeś sobie kiedyś trud zweryfikować takie opowieści? bo one budują samozadowolenie, to pewne, natomiast, jak pisałem, zdarzało mi się obserwować te sprawy z dwóch stron...


                        co do finału - również nie mogę się zgodzić - nie buduję generalizacji, tylko odpowiadam na generalizacje, co wielokrotnie powtarzam... a nawet, jeśli bym budował, to i tak są one uprawnione jako że mówisz o jednym kierunku... ;-), pewnie można jeszcze ze dwa, trzy dołożyć..., czyli cały czas, gdybym proponował generalizację, będzie uprawniona.
                        • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 09:49

                          dzisiaj psychologie warto studiowac u prywatnego, a
                          > nie u panstwowego.

                          a co do tego, nie kwestionuję, że u prywatnego warto - nie znam się, natomiast, jeśli bazy nauki polskiej pokazują, że większość kadry prywatnego pracuje też u państwowego, no to ja za bardzo nie rozumiem tej tezy o konkurencji i o tym, co jest lepsze, a co gorsze...
                          • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 10:28
                            i jescze jedno :), ostatnie

                            dyskusja w istocie dotyczy finansowania prywatnego przez państwowe... a cała reszta to są dywersyjne wrzuty z boku ;-), zresztą w większości średnio umotywowane...; najczęściej unikam debat na tak ogólnym poziomie, że coś jest dobre albo złe... bądź wyprowadzania wniosków, że wszystko jest dobre, bo gdzieś zaobserwowano przejaw życia...

                            ja uważam, że prywatne nie powinno być finansowane, na tym jakby polega istota prywatnego byznesu... jeśli natomiast widziałbym sensowność finansowania najlepszych prywatnych (bo edukacja to nie tylko byznes), to warunek oczywisty jest jeden - i już tu na forum powoduje oburzenie... - taka jednostka, która byłaby finansowana powinna przejść pod prawo, w oparciu o które funkcjonują jednostki państwowe... nie sądzę, by ktokolwiek z prywaciarzy na to poszedł...
                            natomiast debaty na temat poziomu mogą być interesujące (choć mnie jakoś mniej kręcą), ale wtedy siadamy nad konkretną jednostką, patrzymy kto, gdzie pracuje itd...
                            • tocqueville Re: ps 12.07.11, 11:01
                              ja uważam, że prywatne nie powinno być finansowane, na tym jakby polega istota prywatnego byznesu...

                              ja wcale sie nie domagam finansowania prywatnego, to nie jest dla mnie jedyna opcja
                              o wiele bardziej wolałbym inne rozwiązanie: niech państwo finansuje kilkanaście najlepszych wydziałów przy jednoczesnym zakazie pobierania czesnego na nich (likwidacja zaocznych na państwowych, bo to już przegięcie - z tego się robi biznes i nie wiem czy ta uczelnia zaczyna się róznić w zarabianiu od prywatnych takich jak moja - jak wspomniałem działamy w istocie jak organizacja non profit)
                              bo naprawdę nie rozumiem czemu finansuje się pedagogikę na jakimś UJK - to bardziej zabija rynek (bp uderza w dobre prywtane) niż funkcjonowanie szkół na gazie
                              • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 11:21
                                no ale o tym już wiele razy było, nie dotarło? ;-)

                                państwo nie finansuje w pełni podstawowej działalności państwowych uni... stąd ta, jak najbardziej się zgadzam, patologia... choć wiesz, ja bym jednak na twoim miejscu był ostrożny w krytyce toruńskiej pedagogiki ;-)))

                                co do reszty - ok, ale, jak pisałem, wtedy te wydziały przechodzą na ustawę o szkolnictwie wyższym... i część z nich trzeba zamknąć, zdajesz sobie z tego sprawę?

                                co do non profit, to ja cię zapewniam, że to różnie bywa, ale o tym też już kiedyś pisałem...
                                • tocqueville Re: ps 12.07.11, 14:25
                                  adept o co ci chodzi z tym Toruniem? to dobry ośrodek, zresztą współpracujemy

                                  pisałem o UJK
                                  www.ujk.edu.pl/site/741
                      • charioteer1 Re: ps 12.07.11, 16:59
                        dala.tata napisał:

                        > twoja generalizacja jest dalece nieuprawniona, ja
                        > kkolwiek by na nia patrzec. dzisiaj psychologie warto studiowac u prywatnego, a
                        > nie u panstwowego.

                        To tez jest nieuprawniona generalizacja. Warto studiowac w jednym oddziale jednej szkoly. Ty masz studentow, ktorzy sie przeniesli, ja mam drugokierunkowcow, a poniewaz program nauczania nam sie czesciowo pokrywa, to wyniki nauczania w roznych miejscach daja sie latwo porownac.
                  • charioteer1 Re: ps 12.07.11, 00:05
                    > fatalna organizacja, fatalne nauczanie, fatalna administracja

                    Na wyklad nie chodzilam, bo byl nudny, a poza tym nie chcialo mi sie wstawac na osma. Egzaminu nie zdalam, bo wykladowca sie na mnie uwzial, a pani w dziekanacie nie chciala przyjac indeksu z podaniem o piaty warunek. Zawsze to milo spotkac na innej uczelni studenta, ktorego sie juz raz oblalo.
                    • tocqueville Re: ps 12.07.11, 00:32
                      chario, nie udawaj, myśmy też kończyli państwowe uczelnie
                      • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 00:43
                        no fakt, znam np. profesora, dzisiaj już mocno zaawansowany wiekiem, więc pewnie jest na pierwszym etacie na prywatnej, który u państwowym uni był postrachem, ludzie klęli i uczyli się, odsiew na pierwszy roku potężny; na prywatnej studentfriendly, a były to jeszcze lata 90, więc nie było problemu ze studentami, ale tak się psuło rynek... spis lektur o połowę mniejszy, facet na ćwiczeniach czyta studentom teksty, na egzaminie rozmawia o życiu, wszyscy mają piątki, stypendia etc... przychodzą na państową na studia magisterskie i nie dają rady...

                        ja nie chcę powiedzieć, że tak było i jest wszędzie, ale jednak w większości miejsc, no i w ten sposób popsuto rynek edukacyjny...
                        a w związku z tym, co napisałeś to szkoła prywatna w "waszych" ;-) wypowiedziach jawi się nie tylko jako utopia edukacyjna (bądź jedno wielkie marzenie o utopii), ale i jako miejsce metafizyczno-osobowościowej transgresji. Bo przecież na prywatnych pracują bądź obecni pracownicy państwowych bądź byli pracownicy państwowych... po przejściu progu prywatnej zamieniają się w aniołów nauki i dydaktyki..
                        co do administracji - pełna zgoda, zresztą z mojej obserwacji wynika, że im moloch większy, szacowniejszy i starszy, tym większ tragedia...
                        • dala.tata Re: ps 12.07.11, 01:52
                          to jest niezla sciema. to raczej w twoich postach szkola panstwoa jawi sie jak raj uczacego. punktualni i zawsze przygotowani wykladowcy z usmiechem witaja studentow dajac im jeszcze wiecej mozliwosci rozwoju intelektualnego. a ci, ktorzy mowia inaczej po prostu myla sie.

                          a ja sie w ogole nie wypowiadam na temat szkol prywatnych w ogole. w przeciwientstiwe do ciebie, dla ktorego generalizacja to juz za malo. ty za chwile uznasz, ze zdanie:

                          Polska uczelnia panstowwa to ideal systemu edukacyjnego

                          za tautologie. bez jaj adpecie.
                          • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 09:40
                            jeśli jeszcze uda ci się znaleźć jakikolwiek dowód na tę tezę, to będę naprawdę pod wrażeniem :) i prawdę mówiąc, nie za bardzo rozumiem, po co ci tego typu posty...
                            • dala.tata Re: ps 12.07.11, 12:47
                              to ja proponuje, zebys zaczal od wykazania mi, ze ja uwazam ze szkoly prywatne to edukacyjna utopia. mam tez ci poweidziec, ze nie wiem po co ci te posty?


                              adept44_ltd napisał:

                              > jeśli jeszcze uda ci się znaleźć jakikolwiek dowód na tę tezę, to będę naprawdę
                              > pod wrażeniem :) i prawdę mówiąc, nie za bardzo rozumiem, po co ci tego typu p
                              > osty...
                              • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 12:56
                                ale dlaczego tobie? to było do Tocqa..., dla którego prywatne jest metką jakości... i wystarczy
                                • tocqueville Re: ps 12.07.11, 14:27
                                  dla którego prywatne jest metką jakości..

                                  nieprawda! ja tylko walczę ze sztucznymi podziałami
                                  prywatne może być równie dobre a nawet lepsze niż państwowe a może też być gorsze
                                  • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 14:41
                                    tak, może być...

                                    waleczny Tocqu... ;-)

                                    acz póki co jest jak jest... i tyle... sytuacja jest dość mocno skomplikowana, jedną rzecz proponuję rozważyć - pedagogikę, o której piszesz (nie wiem zresztą, skąd przekonanie, że ta z UJK jest gorsza od waszej)... patologia na pedagogikach, państwowych, owszem, wynika stąd, że państwo nie płaci pieniędzy na podstawowe funkcjonowanie uni, dlatego doprowadzono do zamiany pedagogik na kiepskie szkółki. Jeśli ma być normalnie i zależy nam na rozwoju, a nie na dziobaniu i dorwaniu się do koryta, powinniśmy się domagać pełnego finansowania działalności uni... mówię o pracy skutkującej kształceniem młodych ludzi... wtedy uni może zrezygnować z przyjmowania analafabetów na kierunki, na które się pchają i może położyć nacisk na jakość tych kierunków. To zresztą skutkuje tym, że macie jeszcze więcej kandydatów na pedagogiki... no ale też trudno się będzie porównywać z jednostkami na państwowych, które zaczną normalnie funkcjonować. To taki jeden maleńki przykład... przy tym wszystkim - do czego do tej pory ustosunkowałeś się negatywnie - ja mówię, ok kasa dla najlepszych i ustawa tak samo... i już się okazuje, że z kadrą jest kłopot... i wiele innych, o których pisałem... Ustalmy tak naprawdę, gdzie jest jakość, stwórzmy jej mechanizmy i wtedy finansujmy, a nie wyciągajmy ręce po kasę, tylko o tym piszę...
                                  • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 14:46
                                    tocqueville napisał:

                                    > dla którego prywatne jest metką jakości..
                                    >
                                    > nieprawda! ja tylko walczę ze sztucznymi podziałami
                                    > prywatne może być równie dobre a nawet lepsze niż państwowe a może też być gors
                                    > ze


                                    a podziały? fakt, są sztuczne, masz w ręku jeden dowód, który traktujesz jak synekdochę całości (więc trudno mi uwierzyć w intencję tej walki), a ten dowód, jak już tu pisałem i nikt się nie odniósł zaciera w pełni podziały... bo jeśli większość pracowników jednostki pracuje też na państwowych, to kim oni są? i czym jest jednostka??? Tocq, przez lata boomu edukacyjnego (przy wsparciu polityków i establishmentu dostającego etaty) można było naprawdę wypracować własną jakość... a nie przejadać kasę...
                                    • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 14:59
                                      a jeśli mamy mówić o jakości, bo mnie akurat to interesuje, to może po prostu domagać się zmiany zasad panujących na uczelniach? wystarczy wprowadzić mechanizm dobrej płacy za dobrą pracę (o czym wielokrotnie pisze Dala) i sytuacja stanie się czysta i bardzo szybko uporządkuje rzeczywistość, następnym krokiem może być parametryzacja - naukowa i edukacyjna i rozważenie kwestii finansowania podmiotów prywtanych, ale, jak wspomniałem, działających pod ustawą...
                                      • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 15:54
                                        można to ująć jeszcze inaczej - jeśli przyczyną patologii w polskiej edukacji wyżesz i nauce jest słabe finansowanie, a jednym z fundamentalnych powodów braku sensownej reformy jest brak nakładów na naukę, to jeśli ktoś pisze o podziale tej biedy na dodatkowe podmioty, to albo nie wie, co pisze, albo mu zależy na tym, żeby ten syf panował dalej...
                                        • tocqueville Re: ps 12.07.11, 16:05
                                          nie musi być podziału na dodatkowe podmioty, można zabrać kilkudziesięciu słabym państwowym. Wystarczy. Nawet nie musisz wtedy dawać prywatnym - one poradzą sobie, z ich doświadczeniem organizacyjnym. Gorzej z państwowymi peegierami przywyczajonymi do pompowania kasy niezależnie do efektów.
                                          Podsumowując - zrzeknę się idei dofinansowania prywatnych jak zgodzisz się na odcięcie do kroplówki masy nieefektywnych ośrodków państwowcy.
                                          ogólnie podoba mi się idea KNOW - państwo niech ładuje forsę w kilkanaście najlepszych osrodków a reszta niech rywalizuje na równych zasadach.
                                          • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 16:08
                                            przeczytaj raz jeszcze, co napisałem... ;-)
                                            to jest idiotyczna polityka finansowa, która prowadzi do zwiększania współczynnika skolaryzacji, to państwo wymaga tej patologii...
                                            • mirusz Re: ps 12.07.11, 17:04
                                              > to jest idiotyczna polityka finansowa, która prowadzi do zwiększania współczynn
                                              > ika skolaryzacji, to państwo wymaga tezj patologii...

                                              Święte słowa. Dotacja dydaktyczna w skrócie jest związana z proporcją studentów uczelni X do ogólnej liczby studentów. Tak więc, wszyscy zwiększają liczbę, proporcje zostają te same, a za tym i pieniędzy realnie nie przybywa. Przybywa tylko studiujących, kosztem jakości.
                                              Ten mechanizm to idiotyzm.
                              • adept44_ltd Re: ps 12.07.11, 13:25
                                w sumie chyba jeszcze jedno powinienem dodać, wyjaśniając swoje zaangażowanie w tę debatę. Wynika ono z tego, że nie ulega dla mnie żadnej wątplwiości, że w ogóle nie chodzi tu o jakość, tylko o kasę... i tym bardziej irytuje mnie to, że mechanizm, który mógł być projakościowy, w istocie popsuł rynek, stając się wyłącznie mechanizmem pozwalającym na zarabianie.
                                Pisałeś kiedyś o porządku dziobania i pełna zgoda, właśnie o ten porządek chodzi, tylko, że widzę to zupełnie inaczej. Mówienie, że prywatne szkolnictwo narusza establishment i ten mu pokaże miejsce w szeregu... mija się z faktami, prywatne szkolnictwo powstawało, zatrudniając establishment naukowy i polityczny i korzystając z tego, co widać choćby w uprzywilejowaniu prawnym (minima kadrowe), ale i w różnych sytuacjach, które rozgrywały się pod stołem i pozwalały szkołom prywatnym "konkurować"
                    • dala.tata Re: ps 12.07.11, 01:47
                      spoko chario. na pewno oni wszyscy wlasnie tak mieli. nie dosc ze im sie wydawalo, to na dodatek durnie.
                • tocqueville Re: ps 11.07.11, 23:13
                  ty zawsze widzisz tylko to co chcesz :)
                  zawsze moi najbardziej zadowoleni studenci to ci, którzy mieli wcześniej kontakt z państwową uczelnią (włączając te "prestyżowe") - po prostu widzą różnicę i chętnie dzielą się z innymi doświadczeniami :)
                  • adept44_ltd Re: ps 11.07.11, 23:38
                    a co ja chcę widzieć Tocq? powtórzę się, ale to ja mam dwie perspektywy... i ciągle jeszcze wybór, która będzie określała mój punkt widzenia w związku z wyłącznością możliwości zasilania mojego konta, tak to nieco prostacko ujmę...
      • sendivigius Re: ano właśnie 12.07.11, 09:19
        flamengista napisał:

        > wygląda na to, że młodzież jest niereformowalna. Mimo ton analiz, sugestii eksp
        > ertów, dobrych porad rodziców i znajomych, mimo zamawianych kierunków.


        Fla, to chyba jakis twoj ekonomista wymyslil ze ludzie w swojej masie zachowuja sie tak jakby mysleli - mimo ze pojedynczo nikogo o to nie mozna posadzic.

        Tak, wiec mlodziez idzie na te kierunki wlasnie dlatego ze mysli. Punkt 1 to efektywnosc, czyli zysk dzielony przez wysilek:

        1. Zarobki. Zarobki inzynierow nie sa wcale wysokie, byle referent w magistracie ma tyle samo, byle prawnik, byle korepetytor, byle straganiarz, byle kafelkarz co pojedzie do Reichu, albo taki co pojedzie tam na szparagi.
        2. Bezrobocie. "Inzynierem sprzedazy" mozna byc i po politologii. Rozejrzyj sie. Prac typowo inzynierkich jest w Polsce co kot naplakal. Dostana je i tak znajomi kroliczka.
        3. Jakosc pracy. Spedz, fla jeden dzien na budowie w pazdzierniku albo jeden dzien na hali fabrycznej.
        4. Mobilnosc w gore. Tusk - historyk, Schetyna - historyk, Komorowski - historyk, Kaczynski - prawnik. Dla zawodow technicznych istnieje bariera awansu i zarobkow. Jaki ten inzynier by nie byl dobry zawsze bedzie "panem Kaziem" od przykrecania srobek - a kontolowac jego prace bedzie "pani Basia" z biura, ktora skontrolowac umie tylko gdzie jest pieczatka ale to ona bierze 3 razy tyle pieniedzy bo jest na "kierowniczym stanowisku". Kiedys dyrektor zarabial 2, moze 3 razy co inzynier, dzis 100-200 razy. Rozwarstwienie placowe stanowisk kierowniczych i innych przyjelo takie rozmiary ze zadne inne nie sa atrakcyjne.

        A teraz wysilek:

        Po co wiec wkladac 42+ godziny zajec tygodniowo na uczelni, plus projekty, plus sprawozdania laboratoryjne plus... i - sluchac potem od panienek po pedagogice co zajec mialy 4 godziny, a egzamin z roli bajek w wychowaniu, ze jak sie nie pracowalo w czasie studiow to oznacza lenistwo.

        A bedzie jeszcze gorzej, Fla, czy to nie ty takze na tym forum rekomendujesz aby uniwersytetami zarzadali managerowie? No wlasnie! Po co mi zostawac profesorem - mysli sobie mlodzian - zostane managerem i bede profesorem zarzadzal. Ja bym sie wcale nie zdziwil jak w kolejnej rundzie biurokratycznego obledu jaki panuje w Polsce kazdemu profesorowi przydzielili managera. Profesor bedzie musial go utrzymywac a on bedzie nim zarzadzal. Profesor - siad! Profesor - myslec! Profesor nie mylec!

        No i coz, frajerow do roboty coraz mniej.
    • flamengista znowu bez zmian 16.07.11, 11:11
      Na pierwszy stopień mieliśmy średnio 3,3 kandydatów na 1 miejsce. Najwięcej na:
      - administrację - 6,2
      - finanse i rachunkowość - 5,7
      - turystykę i rekreację - 4,4
      - stosunki międzynarodowe, gospodarka i administracja publiczna - 3,3

      Za to na finanse i rachunkowość w j. angielskim mniej niż 1 chętnych na 1 miejsce, informatyka stosowana 1,9 (to kierunek zamawiany) , informatyka stosowana w j. angielskim 0,5 kandydata na miejsce, analityka gospodarcza - 1,3.

      Czyli: chętnych na studiowanie po angielsku na razie brakuje, nadal matematyka, statystyka i ekonometria działają odstraszająco. Przynajmniej młodzież nadal rozumie, że po rachunkowości jest praca - więc tu są chętni. Ale to rodzynek.

      Uczciwie powiem, że pędu na turystykę i rekreację zupełnie nie rozumiem. Do pracy w sektorze turystycznym potrzebna jest przede wszystkim świetna znajomość kliku języków obcych, w tym najlepiej 1 egzotycznego (chiński, japoński, rosyjski), ew. podstawy zarządzania i rachunkowości. Ale osobne studia?
      • larusse Re: znowu bez zmian 16.07.11, 11:16
        od kiedy rosyjski jest "językiem egzotycznym"? :)
        przecież to I grupa językowa.


        flamengista napisał:

        > Uczciwie powiem, że pędu na turystykę i rekreację zupełnie nie rozumiem. Do pra
        > cy w sektorze turystycznym potrzebna jest przede wszystkim świetna znajomość [b
        > ]kliku[/b] języków obcych, w tym najlepiej 1 egzotycznego (chiński, japoński, r
        > osyjski), ew. podstawy zarządzania i rachunkowości. Ale osobne studia?

        • flamengista Re: znowu bez zmian 16.07.11, 13:50
          Przecież to takie moje określenie, nie przywiązuj do tego terminu zbyt wielkiej uwagi.

          Masz 3-4 najpopularniejsze: angielski, niemiecki, francuski i hiszpański. Dopiero potem rosyjski, włoski, portugalski, czy też arabski, chiński oraz japoński.

          Osobna kwestia, co się opłaca. Ja do dziś żałuję, że uczyłem się tyle niemieckiego. O wiele bardziej przydałby mi się rosyjski.
          • larusse Re: znowu bez zmian 16.07.11, 14:52
            flamengista napisał:

            > Przecież to takie moje określenie, nie przywiązuj do tego terminu zbyt wielkiej
            > uwagi.

            spoko.

            > Masz 3-4 najpopularniejsze: angielski, niemiecki, francuski i hiszpański. Dopie
            > ro potem rosyjski, włoski, portugalski, czy też arabski, chiński oraz japoński.

            może Ty masz:)

            Ja mam takie grupy:
            I grupa : angielski, niemiecki, francuski i rosyjski
            II grupa: innego języka europejski plus łacina
            III grupa: języka pozaeuropejski posługujący się alfabetem łacińskim
            IV grupa: język pozaeuropejski posługujący się alfabetem niełacińskim lub ideogramami

            Często druga grupę rozbija się na dwie. Tak czy inaczej rosyjski nieustannie w pierwszej. Stąd moje zdziwienie.
            • pzgr Re: znowu bez zmian 16.07.11, 15:25
              od kiedy unieważniono prawo: "kurica nie ptica, Polsza nie zagranica" rosyjski stał się egzotyczny, a we wsi Moskal już nie stoi.
              • larusse Re: znowu bez zmian 16.07.11, 15:32
                taaa... gdzie niby "stał się"? Bo chyba nie w Górnej BlueGarii. :)

                pzgr napisał:

                > od kiedy unieważniono prawo: "kurica nie ptica, Polsza nie zagranica" rosyjski
                > stał się egzotyczny, a we wsi Moskal już nie stoi.
                >
      • proon Re: znowu bez zmian 16.07.11, 12:31
        czyżby mowa była o UE w Krakowie?
        interesuje mnie informatyka stosowana - czy przeciętny poziom kompetencji matematycznych (jak na liceum - matura podstawowa na siedemdziesiąt pare procent a rozszerzona na czterdzieści pare) wystarczy by sobie na tym kierunku poradzić?
        czy jest to dobry wybór z punktu widzenia możliwości stażowych w trakcie studiów a potem możliwości zdobycia pracy? w opisie kierunku wszystko wygląda super, ale czy kolega posłałby tam swoje dziecko (mój się dostał ale się waha , bo dostał się tez na ekonomię na UE w Poznaniu)? będę wdzięczny za szczerą wypowiedź
        • flamengista Re: znowu bez zmian 16.07.11, 14:01
          > czyżby mowa była o UE w Krakowie?
          Tak

          > interesuje mnie informatyka stosowana - czy przeciętny poziom kompetencji matem
          > atycznych (jak na liceum - matura podstawowa na siedemdziesiąt pare procent a r
          > ozszerzona na czterdzieści pare) wystarczy by sobie na tym kierunku poradzić?
          Może być problem, ale to dotyczy wszystkich studentów - dlatego jest wyrównawczy kurs z matematyki (2 h wykładów, 6 h ćwiczeń). A wyniki z matmy które podałeś wcale nie tragiczne - trafiają się słabsi kandydaci i jakoś sobie radzą.

          > czy jest to dobry wybór z punktu widzenia możliwości stażowych w trakcie studió
          > w a potem możliwości zdobycia pracy? w opisie kierunku wszystko wygląda super,
          > ale czy kolega posłałby tam swoje dziecko (mój się dostał ale się waha , bo dos
          > tał się tez na ekonomię na UE w Poznaniu)? będę wdzięczny za szczerą wypowiedź
          Mogę tylko powiedzieć, że jest to:
          a) kierunek nowy, priorytetowy dla naszego najlepszego wydziału i jeden z najważniejszych na uczelni
          b) mój dobry kolega uczestniczył w jego projektowaniu. Rozmawialiśmy trochę i widać, że dużo serca włożyli w to, by był to solidny produkt. A kolega (przynajmniej naukowo) jest zdecydowanie powyżej krajowej średniej.

          Co do alternatywy - informatyka na UEK albo ekonomia w Poznaniu to naprawdę nie wiem. Poznań ma bardzo dobrą ekonomię, ale informatyka to zupełnie inna para kaloszy. Powiedziałbym, że obie oferty są równorzędne pod względem poziomu studiów. Ale informatyka jest bardziej perspektywiczna pod względem zawodu.
          • proon Re: znowu bez zmian 16.07.11, 15:00
            dziękuję
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka