Dodaj do ulubionych

czy ekonomia jest nauką?

02.08.11, 15:41
obserwując bezradność ekonomicznych sław (na szczeblu światowym) wobec rozwoju sytuacji gospodarczej zaczynam zastanawiać się, czy aby ekonomia nie jest subdyscypliną historii, czyli potrafi wyjaśniać jedynie to co się już wydarzyło???
jeżeli ekonomia ma być nauką sensu stricte, to powinna dawać narzędzia do prawidłowej analizy rozwoju wydarzeń bieżących i prognozowania, tak więc mając zestaw potrzebnych i prawdziwych danych ekonomista powinien przewidzieć np. jaki mniej więcej będzie kurs franka za miesiąc, pół roku i rok; może ktoś z kolegów z branży ekonomicznej podejmie się takiego wyzwania, ba jak na razie to ci co na portalach ekonomicznych wypowiadają się ponoszą klapę; przykład - wczoraj przepowiadano, że porozumienie w USA w sprawie uniknięcia bankructwa ma osłabić tendencję do unikania ryzyka, czyli spowodować sprzedaż franka, by kupić coś bardziej zyskownego - dziś widać, że stało się odwrotnie; co z wami ekonomiści - czy wy uprawiacie coś więcej niż subdyscyplinę historiografii (czyli jak mówią niektórzy - bajkopisarstwa) ???
Obserwuj wątek
    • dworzec Re: czy ekonomia jest nauką? 02.08.11, 16:05
      mówią, że jest nauką społeczną, a zatem zajmuje się zachowaniami ludzi, których nie da się tak łatwo przewidzieć jak np. ruchów planet

      inna sprawa, że nie ma jednej ekonomii, jest szereg szkół, o czym w warunkach dominacji ekonomii neoklasycznej zapomina się...

      a to czym jest ekonomia neoklasyczna dobrze oddaje ten krotki żarcik:
      " A physicist, a chemist and an economist are stranded on an island, with nothing to eat. A can of soup washes ashore. The physicist says, "Let's smash the can open with a rock." The chemist says, "Let's build a fire and heat the can first." The economist says, "Let's assume that we have a can-opener..." "
    • q_vw Re: czy ekonomia jest nauką? 06.08.11, 20:50
      Żeby coś przewidzieć, jak kurs waluty za pół roku, to nie trzeba nauki, a szklanej kuli... Ekonomia jest nauką, ale nie nauką o wróżeniu z fusów ;) W ekonomii jak w polityce, niczego nie możemy być pewni, a tylko, na bazie dotychczasowej wiedzy, starać się usiłować przewidzieć potencjalne możliwości. Natomiast, odnosząc się do dzisiejszych zdarzeń, szczególnie giełdowych, mogę tylko śmiało napisać, że zaraz zaczną się spekulacje na rynku kakao, kawy i herbaty, jeśli już nie trwają, bo kapitał, szczególnie ten spekulacyjny, musi dużo i szybko zarabiać ;)
    • tocqueville Re: czy ekonomia jest nauką? 06.08.11, 20:53
      oczywiście że jest nauką, a oto jeden z wybitnych adeptów tej nauki:
      forsal.pl/grafika/119235,15178,frank_slaby_i_bedzie_jeszcze_slabszy.html
      • hugow czy medycyna jest nauką? 06.08.11, 23:44
        przecież napisał, że jest niewielkie prawdopodobieństwo - a niewielkie prawdopodobieństwo nie oznacza pełnej pewności, nie wiem jakie Petru miał podstawy aby tak twierdzić jak mówił, ale jeśli miał rację, to za 40 lat będziesz musiał mu ją przyznać - pomijając lekie chwilowe odchylenia np. 7zł za CHF
        podobnie można zadawać pytanie, czy medycyna jest nauką
        doktor neurochirurgii po zoperowaniu mojego kręgosłupa powiedział, że stopień powikłań po takiej operacji jest mniejszy niż po zarzyciu aspiryny, i faktycznie - w różnych przybytkach rehabilitacyjnych spotkałem kilku powikłanych - czy na postawie tego, że ich spotkałem mam kwestionować dane kliniczne?
        Ekonomia jest nauką i to co obserwujemy, jest realizacją jej praw. Owszem, duża ilość graczy, zaciemnia obraz i powoduje, że nie wszystkie czynniki działające na sytuację są nam znane. Kryzysu jeszcze nie było (prawa ekonomii działają, nie zawiodły).
        Musze tu zrobic zastrzezenie, slowa "kryzys" uzywa się go błędnie w znaczeniu popularnym, takim jak pojawia sie w mediach itp. itd., poniewaz w rzeczywistosci nie uwazam obecnej niewielkiej korekty za kryzys.
        Moze wyjasnie: w swiecie ktorym rzadza prawa, np. fizyki, kryzysem byloby np. zaprzestanie dzialania prawa ciazenia, w swiecie ekonomii/finansow nic takiego sie nie dzialo, zadne z praw nie przestalo dzialac a wrecz odwrotnie, to wlasnie normalne dzialanie tych praw spowodowalo powrot (bolesny, ale nieunikniony) odgietych galezi do stanu sprzed nagiecia, a ze ktos dostal galezia po oczach bo trzymal twarz gdzie nie powinien, to nie kryzys, bo z kryzysem mielibysmy do czynienia gdyby odgieta galaz sie zlamala.
        Za obecna sytuacje mozna obciazac rowniez banki, ale jesli juz chce sie szukac winnych poza przedsiebiorstwami - to predzej winnych mozna szukac miedzy politykami.
        Sa pewne sztywne zasady, ktore dzialaja zawsze. Jedna z nich kieruje czyms takim jak pojemnosc zadluzeniowa i wraz ze wzrostem zadluzenia, ryzyko finansowe w przedsiebiorstwie rosnie. Nie w kazdym przedsiebiorstwie ta pojemnosc zadluzeniowa jest taka sama, wynika to z tego ze ryzyko operacyjne w kazdym przedsiebiorstwie jest inne - i wiekszemu ryzyku operacyjnemu towazyszy nizsza granica pojemnosci zadluzeniowej.
        Mozna ja prosto wyliczyc uzywajac tzw. relacji Hamady, do ktorej uzywamy wskaznikow ryzyka beta.
        Przyklad takich wskaznikow mozna znalezc na stronie prof. Damodarana, kazda branza ma inny poziom, co wynika wlasnie z ryzyka operacyjnego. Przekroczenie pojemnosci zadluzeniowej, skutkuje nadmiernym "wychylaniem sie przez okno", niektorzy doszli do stanu, ze choc przy swej budowie i sprawnosci fizycznej powinni opierac sie na klatce piersiowej - opierali sie na brzuchu, a inni wisieli calym cialem, opierajac tylko stopy :-), to wielki cud, ze tak pozno zaczeli wypadac. Oczywiscie to ich wina, ze przekroczyli swoja pojemnosc zadluzeniowa, ale politycy tez mieli swoja role, gdyz pod blokiem ustawili wielka dmuchawe zaklocajaca dzialanie prawa ciazenia. Wszystko bylo tak pieknie do czasu jak raz zapomniano oplacic rachunek za prad i elektrownia wylaczyla zasilanie dmuchawy :-)
        Ani jedna z firm zachowujacych pojemnosc zadluzeniowa nie miala klopotow a teraz korzystajac z klopotow tych, ktorzy sami sie o to prosili - zaczely te firmy ekspansje.
        W finansach firm nie da sie pewnych praw oszukac i tez nie ma powodu do placzu jak jakas firma padnie. Jest to gra o sumie zerowej - co znaczy, ze jesli kruk wypusci ser na prosbe lisa, ktory chce uslyszec jego piekny spiew, to kruk straci ale zyska lis. A to ze kruk byl glupi myslac, ze lis powanie mowi o jego pieknie i ze skoro kruk jest taki sliczny to z pewnoscia rowniez pieknie spiewa? Coz kruk sam sobie jest winny - przyjal nieprawidlowa strategie.
        Podsumowujac: ekonomia jest jak najbardziej nauka, nie jest objawieniem, jest nauka z wszelkimi jej wadami i zaletami.
        • tocqueville Re: czy medycyna jest nauką? 07.08.11, 03:43
          Może zbyt ironiczny był poprzedni post. Uznaję oczywiście naukowość ekonomii w znaczeniu istnienia pewnych praw i wynikających z nich skutków w określonych okolicznościach, jeśli zachodzi a to b itd. Kwestia przewidzenia natomiast, co zajdzie i jakie będą okoliczności to już wróżenie. To co wyprawiają analitycy, to nie jest żadna nauka, tylko gdybologia. Śledzę te "analizy" od kilku lat i widzę, że nie radzą sobie... "nie powinien rosnąć" a rośnie, "będą spadki" a nie ma itd. Zawsze któryś trafi, a inny nie. Ot, jak gra w ruletkę.
          • hugow tzw. analitycy 07.08.11, 13:09
            Tak zwani analitycy, to często po prostu dziennikarze samoucy zachłyśnięci jedną z wielu szkół, a w zasadzie jej fragmentami, czytać się tego nie da.
            Wiele razy byłem zapraszany do TV, gazety czy radio aby coś tam skomentować, podobnie moi koledzy, i niestety, odnosimy wrażenie, że te działy są tam traktowane po macoszemu. Ludzie kierowani do tych działów - promowani potem jako "analitycy" lub "eksperci" - często nic nie wiedzą ani o ekonomii ani nawet o podstawach zdrowego rozsądku. Nie można na podstawie ich przygotowania wyciągać wniosków o naukowości lub nie ekonomii.
            Często się zdarzało, że więcej niż połowa wypowiedzi mojej lub moich kolegów była już na antenie wycięta, i to z najciekawszych - najważniejszych - treści. Pozostawała w zasadzie laurka do bełkotu = czyli bełkot redaktora a potem jako laurka ja jako doktor z tej czy tamtej wszechnicy wiedzy ekonomicznej, wycięty najładniejszy medialnie fragment wypowiedzi (typu dzień dobry + przedstawienie się skąd) a potem znowu wypowiedź publicystów, komentatorów i analityków. No ale pójść trzeba, bo prorektor ds. promocji chce aby na antenie jak najczęściej w różnych pozytywnych kontekstach pojawiała się nazwa szkoły - bo to zwiększa nabór. Nie ważne, czy to ma sens - nasz docelowy klient - kandydat na studia i tak nie wie, czy to ma sens, jak przyjdzie - to się dowie, że może nie miało to sensu ekonomicznego ale ważne aby wogóle do nas trafił, więc się grzecznie z redachtorami rozmawia a oni robią z tego co im pasuje byleby nazwa szkoły padła kilka razy w pozytywnym kontekście :-)
        • proon Re: czy medycyna jest nauką? 07.08.11, 10:24
          ale czy to prawa ekonomii rządzą dzisiejszym rynkiem finansowym? coraz częściej mam wrażenie, że ekonomiści dla opisu tego, co się dzieje powinni sięgać po metody badań stosowane przez psychiatrów; czy "owczy pęd" za frankiem i złotem ma coś wspólnego z zarabianiem według reguł ekonomii? czy może jest reakcją irracjonalną, którą może wyjaśnić psychiatra, bo raczej nie psycholog?
          • hugow czy medycyna jest nauką? 07.08.11, 13:22
            Na pierwszych zajęciach z finansów, gdy omawiam dziedzinę po jakiej się będziemy poruszać, zawsze anegdotycznie wspominam o dwóch rzeczach: "rolą prognosty jest stawiać prognozę a potem wiedzieć dlaczego nie wyszła" a po drugie: "giełda to 10% psychologii i 90% psychiatrii".
            Nie przypadkiem.
            Giełda to tylko niewielki wycinek rynku, i to dla mnie osobiście nie taki ważny.
            On jest atrakcyjny jako źródło do danych do badań, długie obfite szeregi czasowe, super sprawa. Ale zdarza się, że na seminarium gdy ktoś z tych danych coś próbuje pokazać, okazuje się, że jego model wyjaśnia rzeczywistość w 12%, wtedy ktoś wyciąga monetę i rzuca nią i mówi, że ten rzut monetą wyjaśnia rzeczywistość w 50%. Niestety te dane są atrakcyjne po jest ich dużo, ale kłopot w tym, że nie znamy jeszcze wszystkich zależności współoddziałujących. Poznamy je - i będzie dobrze.
            Podobnie jak w przyrodzie - jest wiele czynników. Ekonomiczna rzeczywistość przez to, że w jej kształtowaniu biorą udział inteligentne organizmy żywe jest równie skomplikowana. Większość uczestników ma łapki do siebie. Ale do siebie nie zawsze oznacza to samo i tak samo. To komplikuje rzeczywistość. Jest coraz więcej praw do odkrycia i te wydarzenia jakie obserwujemy powinny uczyć nas coraz większej pokory wobec przedmiotu badań.
          • hugow owczy pęd 07.08.11, 13:27
            co do owczego pędu, jest z tym związany dostęp do informacji, informacje są takie, że złoto z jakiegoś powodu rośnie, frank rośnie, sąsiad pamiętający 2WŚ i swego ojca pamiętającego obie wojny, mówi wprost - jak złoto drożeje, rośnie ryzyko wybuchu wojny, przestał kupować zbędne rzeczy i powoli gromadzi konserwy, ryż, cukier, i paliwo do kuchenki, zaczął remontować porzucony dom po rodzicach schowany w gęstym lesie, opalany węglem i posiadającym swoją studnię - ludzie reagują różnie.
            • sokolasty Re: owczy pęd 12.08.11, 14:13
              hugow, Twoje posty czyta się z przyjemnością
          • tocqueville Re: czy medycyna jest nauką? 07.08.11, 13:39
            i dlatego ekonomia jest nauka społeczną - czyli bada zachowania ludzkie a nie świat przyrody :)
      • pzgr Re: czy ekonomia jest nauką? 08.08.11, 15:01
        sexy, moim skromnym zdaniem.
    • tocqueville Re: czy ekonomia jest nauką? 07.08.11, 14:14

      tutaj film pokazujące kulisy tej nauki :)
      www.youtube.com/watch?v=HEZL9iZf1ho
      • proon Re: czy ekonomia jest nauką? 07.08.11, 17:23
        zakładając, że fakty w tym filmie są prawdziwe (a nic nie wskazuje, by miało być inaczej) to stan amerykańskiej ekonomii na jakoby przodujących uniwersytetach nie wygląda dobrze - badania zastąpione przez wysługiwanie się branży finansowej; ciekawe ile teorii i "doniosłych" prac jest efektem nie tyle badań ile "wziątki"; a nasza pani minister właśnie funduje nam system zbliżony do amerykańskiego - już widzę te tabuny interesantów płacących mi, bym w sensowy sposób napisał, że białe jest czarne, a ryzyko zabawy z kobrą królewska zbliża się do zera; chyba pani minister zasługuje na pomnik
      • chilly Re: czy ekonomia jest nauką? 07.08.11, 17:26
        Jakoś tak z tydzień temu w GW jeden z naszych neoliberałów z rozbrajającą szczerością stwierdził, że trudno oczekiwać rozsądku od wolnego rynku. I niech to starczy z komentarz...
        • tocqueville Re: czy ekonomia jest nauką? 08.08.11, 07:31
          należy jednak zwrócić uwagę, że kryzys nie został wywołany przez tzw. wolny rynek tylko przez zaangażowanie państwa na rzecz wspierania wielkiego kapitału. Wiecie że jest coś takiego jak wolnorynkowy socjalizm? :) mutualizm - uznaje, że wszelkie problemy (wyzysk, koncentracja kapitału itd.) są wynikiem są rezultatem państwowej interwencji w rynek. Rozwiązaniem nie może być zatem zwiększenie ingerencji lecz zlikwidowanie już istniejącej. Rzeczywiście wolnorynkowe społeczeństwo, oparte na dobrowolności transakcji doprowadziłoby do powstania egalitarnego, zdecentralizowanego społeczeństwa, w którym produkcja dostosowana jest do człowieka a cały produkt pracy należy się pracownikom, a nie kapitalistom i biurokratom państwowym.
          • adept44_ltd Re: czy ekonomia jest nauką? 09.08.11, 17:38
            hm, chyba jednak przez rynek, sztucznie kreujący papierowe zyski...
      • hugow Re: czy ekonomia jest nauką? 08.08.11, 20:16
        fajny film - dziękuję :-)
    • h_hornblower etam 07.08.11, 22:11
      proon napisał:

      > jeżeli ekonomia ma być nauką sensu stricte, to powinna dawać narzędzia do prawi
      > dłowej analizy rozwoju wydarzeń bieżących i prognozowania, tak więc mając zesta

      Sensu stricto jeśli już :) A poza tym, idąc tropem Twojej logiki, fizyka też jest do dupy, bo prognozy pogody się nie sprawdzają.

      pzde wesoło
      horny
      • proon Re: etam 08.08.11, 09:13
        może się mylę, ale chyba prognozowaniem pogody zajmuje się meteorologia, a nie fizyka; jak coś się zwie nauką, to można od tego zjawiska wymagać w miarę rzetelnego opisu jakiegoś stanu rzeczy i prognoz rozwojowych; meteorologia, która w słoneczny dzień twierdziłaby, że pada deszcz, a prognozy na dzień następny sprawdzałyby się w 33% byłaby szarlatanerią a nie nauką; co można powiedzieć o ekonomii, która kiepsko wyjaśnia i prognozuje? - po wczorajszym filmie już wiem - w USA to sprzedajna dziwka, która robi to, co chce płacący
        • dala.tata Re: etam 08.08.11, 09:53
          cos czuje ze historia, sojologia, antropologia, a nawet psychologia nie sa naukami, bo ich zdolnosci do przewidywania czegokolwiek sa minimalne.
          • tocqueville Re: etam 08.08.11, 11:10
            bo to nie są sciences
          • proon Re: etam 08.08.11, 11:47
            historiografia nie ma ambicji przewidywania przyszłości, a ekonomia miała
            • tocqueville Re: etam 08.08.11, 11:58
              u Asimova była psychohistoria :)
              pl.wikipedia.org/wiki/Psychohistoria_%28fantastyka_naukowa%29
            • hugow nie mylcie nauki z religijnym objawieniem 08.08.11, 18:25
              ekonomia jak każda nauka - zanim będzie formułować wnioski i dokonywać projekcji - musi postawić diagnozę
              czy biologia jest nauką? jest, nawet mimo tego, że czasem okazuje się, że skamieniałość wymarła X lat temu ma się świetnie i bezczelnie ma nawet potomstwo ...
              podobnie z ekonomią - pojawiają się nowe elementy do zbadania, nowi gracze, nowe typy dóbr (nieistniejące jeszcze kilka lat temu, np. uzbrojenie wirtualnego wojownika z gry), nowe postrezganie znanych od dawna rodzajów dóbr (nieruchomość to zaspokojenie podstawowej potrzeby bezpieczeństwa czy pakietowa inwestycja spekulanta kupującego w pakiecie 3000 gotowych mieszkań, które będą puste - z założenia przez 10 lat, bo mają hedgować mu inwestycję w innym regionie świata a z jego analiz wyszło, że jeśli na rynku A dobro B będzie drożało, to nieruchomości w Polsce pójdą w dół ALBO odwrotnie jeśli na rynku A dobro B będzie taniało, to nieruchomości w Polsce pójdą w górę - tak czy siak, zarobi średnio 12% co tego inwestora zadowala).
              Każdy ma łapki do siebie, wokół dużych zwierzątek powstają całe nowe ekosystemy, te procesy w ekonomiii zachodzą szybciej, mutacje mają miejsce naprawdę w ekonomii, te same narzędzia z jednych przeistaczają się w inne. W przyrodzie - nawet jeśli zachodziłoby coś z ewolucji - biolodzy mają na to miliony lat aby w spokoju zbadać, sklasyfikować, nazwać, w ekonomii okazuje się, że jakieś narzędzie działa - bo niedomknięto jakiejś furtki w prawie albo specjalnie ją uchylono. W naukach ścisłych prawa są dane przez Stwórcę i są stabilne, w ekonomii te prawa są mixem lokalnych pomysłów lokalnych polityków z ogólnymi prawami wynikającymi z międzyludzkich zasad współżycia społecznego - które są redefiniowane w bardzo szybkim tempie.
              Do prowadzenia badań naukowych potrzebny jest spokój i aby choć przez chwilę obiekt badany się nie ruszał (jak do zdjęcia).
            • dala.tata Re: etam 08.08.11, 22:21
              z kolei i socjologia i psychologia maja. skoro im sie nie to nie udaje, to nie sa naukami, tak?

              proon napisał:

              > historiografia nie ma ambicji przewidywania przyszłości, a ekonomia miała
              • proon Re: etam 09.08.11, 09:00
                problem w tym, że wielu znanych amerykańskich ekonomistów zostało przyłapanych na procederze diagnozowania i prognozowania zgodnie z potrzebami i interesami płacącego za raport lub dającego grant - czyli sprowadzili naukę do rangi sklepiku z tandetą; o socjologach i psychologach jak na razie takich informacji nie mam
                • dala.tata Re: etam 09.08.11, 09:12
                  rzeczywiscie, psychologia i psychiatria nigdy w zyciu nie sluzyly rzadzacym......

                  co wiecej, to, ze ilus tam ekonomistow zchowuje sie jakos tam, nie znaczy ze ekonomia nie jest nauka. to, ze psycholog molestuje klientki (a co rusz slyszymy o takich wypadkach), nie znaczy, ze psychologia nie jest powazna dziedzina naukowa.

                  proponuje jednak, zebys sie zdecydowal, czy bardziej chcesz mowic o ekonomii czy moze o ekonomistach, bo to zupelnie inny temat.

                  proon napisał:

                  > problem w tym, że wielu znanych amerykańskich ekonomistów zostało przyłapanych
                  > na procederze diagnozowania i prognozowania zgodnie z potrzebami i interesami p
                  > łacącego za raport lub dającego grant - czyli sprowadzili naukę do rangi sklepi
                  > ku z tandetą; o socjologach i psychologach jak na razie takich informacji nie m
                  > am
                  • proon Re: etam 10.08.11, 09:50
                    mówmy o ekonomii (bo o ekonomistach to mogę "rzucać mięsem", przynajmniej do czasu potanienia franka) - zastanawiam się jak część wiedzy umieszczonej w podręcznikach do ekonomii to efekt badań i analiz z wynikiem z góry zamówionym przez interesariuszy; zastanawiam się nad tym poprzez analogię z historiografią okresu PRL - wtedy też niby badano archiwalia metodami uznanymi za naukowe, ale w przypadku dziejów najnowszych interpretacja wyników była z góry określona przez władze, jeżeli fakty przeczyły jakiejś z góry narzuconej tezie, to pomijano fakty; czy wiedza ekonomiczna nie ma przypadkiem takich "kwiatków"???
                    • h_hornblower Re: etam 10.08.11, 16:24
                      proon napisał:

                      > o ekonomistach to mogę "rzucać mięsem", przynajmniej do cz
                      > asu potanienia franka

                      Ekonomistami nazywasz "doradców", czyli osoby sprzedające kredyty w bankach i twierdzące, że złotówka będzie się wiecznie umacniać wobec CHF czy też tv-wieszczów albo "analityków" podpierających się tak wysublimowanymi narzędziami jak "analliza techniczna"? Ja też mogę powieszczyć: euro jeszcze nie tak dawno było po 5pln i niedługo znowu osiągnie ten poziom. Frank przebija własnie poziom 1:1 do euro i "zatrzyma się" na 1.2 na korzyść franka. W efekcie będziemy mieli CHF po 6 złotych w listopadzie. Realność mojej "prognozy" oceniam (sic!) na 40%. To oczywiście żart (na razie).

                      pzdr
                      horny
                      • proon Re: etam 10.08.11, 16:41
                        nie - ja miałem na myśli tych, którzy doprowadzili do obecnego kryzysu (amerykańscy bankierzy itp)
                        • charioteer1 Re: etam 10.08.11, 18:17
                          Tia, jasne. Ty chyba zyjesz w Utopii Morusa, gdzie wszyscy, politycy, bankierzy, sluchaja naukowcow.
                          • adept44_ltd Re: etam 10.08.11, 20:27
                            ogólnie rzecz ujmując, jest odwrotnie, przynajmniej w cywilizacji (ale my już spieszymy się), naukowcy za pieniądze bankierów robią "badania" potwierdzające wersje bankierów, niektórzy nazywają to systemem grantowym ;)
                            • charioteer1 Re: etam 10.08.11, 21:39
                              Rozumiem, ze system grantowy to spisek bankierow. A co z firmami farmaceutycznymi?
                              • proon Re: etam 11.08.11, 09:16
                                firmy farmaceutyczne należy postawić przed bankierami - od nich się ta zabawa (płacę to wymagam) zaczęła; a jeżeli chodzi o system grantowy - jest on doskonałym przykładem mentalności naszych reformatorów - małpują te rozwiązania, które innym już bokiem wychodzą; chociaż w zasadzie to nasi raczej twórczo adaptują rozwiązanie z PRL - wtedy historyk jak chciał pracować i publikować to musiał udowadniać , że w Katyniu mordowali Niemcy; teraz jak chce mieć kasę to musi dostać grant, a w tym celu musi wpasować się w "modne, grantowe trendy" - badać dzieje mniejszości seksualnych lub feminizmu i udowadniać, że biały, heteroseksualny mężczyzna katolik był od wieków oprawcą wszystkich mniejszości i źródłem wszelkich nieszczęść
                                • charioteer1 Re: etam 11.08.11, 14:47
                                  proon napisał:

                                  > teraz jak chce mieć kasę to musi dost
                                  > ać grant, a w tym celu musi wpasować się w "modne, grantowe trendy" - badać dzi
                                  > eje mniejszości seksualnych lub feminizmu i udowadniać, że biały, heteroseksual
                                  > ny mężczyzna katolik był od wieków oprawcą wszystkich mniejszości i źródłem wsz
                                  > elkich nieszczęść

                                  osf.opi.org.pl/app/aawi/wynikiKonkursow.do?sortowanie=nr_rejestracyjny&start=21&sort=nr_rejestracyjny
                                  Numer wniosku: N N108 097540
                                  Koń w kulturze polskiego średniowiecza

                                  No tak, tutaj tez jest o bialym, heteroseksulanym oprawcy mezczyznie katoliku, wiec grant sie zdecydowanie nalezal.

                                  Ale wiem, ze to boli, jak anonimowi recenzenci wyjada ci w twarz, ze nie masz nic ciekawego do powiedzenia i nie nalezy sie po tobie spodziewac istotnego wkladu w rozwoj nauki.
                                  • proon Re: etam 11.08.11, 15:11
                                    "Ale wiem, ze to boli, jak anonimowi recenzenci wyjada ci w twarz, ze nie masz nic ciekawego do powiedzenia i nie nalezy sie po tobie spodziewac istotnego wkladu w rozwoj nauki."
                                    Jedno zdanie a parę problemów. Nie cierpię anonimowych recenzji, jak ktoś ma coś do mnie, to proszę, ale pod nazwiskiem. Idea anonimowych recenzentów to wypaczenie idei recenzji. Anonimowo to każdy może dowolne dyrdymały wypisywać. Tylko recenzja pod własnym nazwiskiem i upubliczniona może być sensowna, bo recenzent jest wtedy świadomy, że ewentualne jego braki w wiedzy lub tendencyjność w ocenie wyjdą na jaw.
                                    A propos wkładu w rozwój nauki, to byłbym wdzięczny za wyjaśnienie dlaczego temat: Aleksander Józef Sułkowski - biografia polityczna (do 1738 r.) - finansowany - da większy wkład w rozwój nauki niż temat: Pułkownik dyplomowany Stefan A. Mayer (1895-1981). Biografia oficera wywiadu - niefinansowany???
                                    • charioteer1 Re: etam 11.08.11, 18:02
                                      Prawdopodobnie dlatego, ze autor od Sulkowskiego umie pisac lepsze wnioski.
                                      • proon Re: etam 12.08.11, 16:33
                                        i tu mamy problem, bo preferować powinno się tych, którzy potrafią lepiej pisać, ale książki
                                        • charioteer1 Re: etam 12.08.11, 17:49
                                          Jak nie potrafi krotko opisac we wniosku, o czym ta ksiazka ma byc i dlaczego warto ja napisac, to po co mu ulatwiac pisanie? Lepiej dac tym, ktorzy wiedza, na co im pieniadze potrzebne.
                              • adept44_ltd Re: etam 12.08.11, 10:31
                                e, nie, daleki jestem od wietrzenia spisków (ale z farmaceutycznymi bywa podobnie), cytuję różne poczytywane w przejazdach wakacyjnych artykuły...
                        • hugow Re: etam 10.08.11, 18:35
                          R.Rajan - naukowiec - jeden z kluczowych naukowców ze środowiska prestiżowego Journal of Finance, już w 2005 roku przestrzegał, że są błędy w wynagradzaniu pracowników i że muszą z tego wyjść kłopoty. Nikt go nie słuchał. Informacja ta również była zapodana w filmie Inside Job do którego link był podany w tym wątku.

                          Naukowo wszystko dzieje się zgodnie z naukowymi oczekiwaniami ekonomii: jeśli płacisz pracownikowi za jakąś czynność - to ta czynność będzie wykonywana.
    • adept44_ltd Re: czy ekonomia jest nauką? 10.08.11, 20:52
      to tak w związku z tematem (acz do momentu kiedy zaczyna się od J.K., przestrzegam)

      www.krytykapolityczna.pl/CezaryMichalski/WolnorynkowaprognozapogodydlaPokoleniaJK-M/menuid-291.html
      • proon Re: czy ekonomia jest nauką? 11.08.11, 09:26
        podoba się mi ten artykuł, dobrze przyłożył ekonomistom ;-) w kontekście tego artykułu i wcześniej wspomnianego filmu coraz mniej "jajeczne: jest pytanie - czy ekonomia to nauka? lub czy światowe rynki opierają się na czymkolwiek co z nauką ma wspólnego? a swoją drogą, to w świetle tego artykułu można dojść do wniosku, że kapitalizm doszedł do swojej przedśmiertnej karykatury i zaraz padnie - chętnie dam mu kopa w d..., ale... co zjawi się na jego miejsce, bo jak socjalizm...... to już chyba wolę drożejącego franka
        • h_hornblower etam II 11.08.11, 21:36
          proon napisał:

          > podoba się mi ten artykuł,

          >a swoją drogą, to w świetle tego artykułu można dojść do wni
          > osku, że kapitalizm doszedł do swojej przedśmiertnej karykatury i zaraz padnie

          I co Ci się w nim podoba? Zamiast tego poczytaj lepiej choćby Barbarę Tuchman, a przypomnisz sobie, że kapitalizm dochodził do swej przedśmiertelnej karykatury już nie raz.

          pzdr
          horny
    • marcio1234 Re: czy ekonomia jest nauką? 16.08.11, 21:08
      Mnie z kolei zadziwia, jak łatwo w tej dziedzinie o awanse na uczelni, szczególnie o habilitację. Przejrzałem listę publikacji kilku rodzimych profesorów ekonomii i zastanawiam się, na jakiej podstawie otrzymali swoje tytuły naukowe. Habilitacje dostaje się za znaczny wkład w jakąś dziedzinę nauki ale jaki ktoś może mieć wkład kiedy 90% publikacji ma po polsku (w ekonomii!) a pozostałe 10% praktycznie nie mają cytować poza samocytowaniami? Za to CV uginają się od opisów wyróżnień, nagród, pełnionych funkcji typu "Prezes Rady Nadzorczej", "Prezes zarządu" itp. Jak wspomniałem, przejrzałem tylko kilka osobistości, które w ogóle zamieszczają w internecie informacje o sobie. Jednak w porównaniu z naukami technicznymi czy ścisłymi wygląda to marnie. Niejeden rodzimy doktorant pokrewnej ekonofizyki naukowo bije ich na głowę.
      • flamengista nie myl dwóch pojęć 16.08.11, 21:38
        "Łatwo o awanse" - to jest bzdura. Jest tak samo trudno, jak w innych naukach społecznych.

        Problemem są kryteria tych awansów. I tu można się zgodzić, że w wielu przypadkach dorobek haba bywa mizerny. Sam sobie dopowiedz, jak to możliwe.

        No i jeszcze jeden problem. Polska ekonomia została praktycznie zniszczona w PRL, pozbawiona kontaktów ze światem zachodnim i kapitalizmem. Natomiast po 1989 większość ekonomistów stała się beneficjentami "boomu edukacyjnego" i zamiast robić naukę, robili pieniądze. Stąd ta mizeria w polskiej ekonomii. Nie da się tego nadrobić z dnia na dzień.
        • chilly Re: nie myl dwóch pojęć 17.08.11, 08:54
          Problemem jest mylenie naukowca ze specjalistą. Dlatego różnego sortu praktycy - prezesi, członkowie zarządów czy rad nadzorczych - tak łatwo dorabiają sobie przed nazwisko tytuł profesorski. podobnie jest zresztą z politykami. Ba, żeby to z politologii. Ciężko mi jednak pojąć, jak można zostać np. profesorem biologii, będąc bardzo aktywnym (zwłaszcza w telewizjach) parlamentarzystą od 5 kadencji. Takich przykładów jest wiele. Rozumiem te osoby, ale winię system funkcjonujący w nauce.
          • pfg Re: nie myl dwóch pojęć 17.08.11, 09:34
            chilly napisał:

            > Ciężko mi jednak pojąć, jak można zostać np. profesorem biologii,
            > będąc bardzo aktywnym (zwłaszcza w telewizjach) parlamentarzystą od 5 kadencji.

            Ponieważ chyba nie ma wątpliwości kogo masz na myśli, zwróć uwagę, że Stefan Niesiołowski miał dwie czteroletnie przerwy w karierze parlamentarnej. Był posłem w kadencjach 89-91, 91-93, przerwa, 97-01, przerwa, senatorem 05-07, od 07 jest znów posłem. W czasie obu przerw wracał do pracy na Uniwersytecie Łódzkim. Habilitację zrobił w 90 (podobnie jak Lech Kaczyński), co oznacza, że dorobek musiał zgromadzić jeszcze przed upadkiem komuny i aktywną działalnością polityczną. Tytuł uzyskał w 2005, bo w czasie drugiej przerwy parlamentarnej, gdy zresztą wydawało się, że całkiem odejdzie z polityki, wypromował swoich trzech doktorantów. Tak więc akurat w wypadku Niesiołowskiego wielkiego problemu nie widzę. Zapewne nie zrewolucjonizował ani już nie zrewolucjonizuje światowej wiedzy o muchówkach, ale daj Boże taki dorobek wielu innym full-time profesorom.
            • chilly Re: nie myl dwóch pojęć 17.08.11, 14:50
              pfg napisał:
              "... W czasie obu przerw wracał do pracy na Uniwersytecie Łódzkim. Habilitację zrobił w 90 podobnie jak Lech Kaczyński), co oznacza, że dorobek musiał zgromadzić jeszcze przed upadkiem komuny i aktywną działalnością polityczną. Tytuł uzyskał w 2005, bo w czasie drugiej przerwy parlamentarnej, gdy zresztą wydawało się, że całkiem odejdzie z polityki, wypromował swoich trzech doktorantów. Tak więc akurat w wypadku Niesiołowskiego wielkiego problemu nie widzę. (...) daj Boże taki dorobek wielu innym full-time profesorom".
              Smutne jest to, co czytam. Jest więc aż tak źle? Nic nie mam przeciwko posłowi -profesorowi, tak mi akurat przyszedł na myśl. Ale nauka uprawiana w przerwach miedzy innymi zajęciami? I to w tak, wydawałoby sie, wymiernej dziedzinie? Jego dorobek tez zresztą nie jest imponujący.
              Najważniejsze :) źródło internetowe, podając 5 "wybranych publikacji" prace z dziedziny entomologii ("Meszki" i "Muchówki") wymienia dopiero na ostatnich miejscach:
              pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Niesio%C5%82owski
              Pełny wykaz publikacji obejmuje 33 czy 34 pozycje:
              translate.google.pl/translate?hl=pl&langpair=en|pl&u=http://invertebrates.uni.lodz.pl/en/%3Fpage_id%3D373
              Z tego po doktoracie, przed habilitacją

              • chilly Re: nie myl dwóch pojęć 17.08.11, 15:11
                Przepraszam, "samo się wysłało", wiec kończę:
                chilly napisał:

                > pfg napisał:
                > "... W czasie obu przerw wracał do pracy na Uniwersytecie Łódzkim. Habilitację
                > zrobił w 90 podobnie jak Lech Kaczyński), co oznacza, że dorobek musiał zgroma
                > dzić jeszcze przed upadkiem komuny i aktywną działalnością polityczną. Tytuł uz
                > yskał w 2005, bo w czasie drugiej przerwy parlamentarnej, gdy zresztą wydawało
                > się, że całkiem odejdzie z polityki, wypromował swoich trzech doktorantów. Tak
                > więc akurat w wypadku Niesiołowskiego wielkiego problemu nie widzę. (...) daj B
                > oże taki dorobek wielu innym full-time profesorom".
                > Smutne jest to, co czytam. Jest więc aż tak źle? Nic nie mam przeciwko posłowi
                > -profesorowi, tak mi akurat przyszedł na myśl. Ale nauka uprawiana w przerwach
                > miedzy innymi zajęciami? I to w tak, wydawałoby sie, wymiernej dziedzinie? Jego
                > dorobek tez zresztą nie jest imponujący.
                > Najważniejsze :) źródło internetowe, podając 5 "wybranych publikacji" prace z
                > dziedziny entomologii ("Meszki" i "Muchówki") wymienia dopiero na ostatnich mie
                > jscach:
                > pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Niesio%C5%82owski
                > Pełny wykaz publikacji obejmuje 33 czy 34 pozycje:
                > translate.google.pl/translate?hl=pl&langpair=en|pl&u=http://invertebrates.uni.lodz.pl/en/%3Fpage_id%3D373
                Z tego po doktoracie, przed habilitacją bodajże 19 prac, a po habilitacji - do uzyskania profesury kolejne 11 prac. Prace w znakomitej większości w języku polskim, w czasopismach o krajowym zasięgu. Znam doktorów o większym dorobku naukowym, a habilitowana przed 3 miesiącami jedna z moich znajomych (chemia) miała w dorobku niemal 40 artykułów. Profesorem, jak dobrze pójdzie, zostanie za kolejne 10-15 lat.
                Jestem zdania, że politykom jest jednak łatwiej. No bo to, panie, koneksje, łatwiejszy dostęp do pieniędzy (np. na tłumaczenie swoich polskich artykułów - przypadek z życia dyrektorów niektórych instytutów z mojej uczelni), do grantów, wyjazdów zagranicznych. Śmiem nawet podejrzewać, że redakcji trudniej jest odrzucić artykuł znanego polityka.
                Zainspirowany uwagami pfg pomyślałem jednak o innych politykach. W tym kontekście zwłaszcza o doktorach, bo ten stopień naukowy można uzyskać stosunkowo łatwo, a politykowi daje duże możliwości dorobienia do pensji. Ot, chociażby Zasłużony dla Tolerancji dr nauk ekonomicznych Józef Oleksy:
                pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Oleksy
                O zainteresowaniach znacznie szerszych (ekonomia, nauki prawne, nauki o polityce):

                No i człowiek bardzo pracowity - zatrudniony w czterech uczelniach
                nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=69192&lang=pl

                • adept44_ltd Re: nie myl dwóch pojęć 17.08.11, 18:12
                  No i człowiek bardzo pracowity - zatrudniony w czterech uczelniach
                  > rel="nofollow">nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=69192&lang=pl
                  >


                  no, no, w jedne uczelni jest trzy razy profesorem (dwa razy nadzwyczajnym, raz just profesorem...), hattrick czy co?
            • dala.tata Re: nie myl dwóch pojęć 17.08.11, 17:46
              pojechales niezle pfg, nie? od habilitacji do 2004r. kiedy musial zostac zlozony wniosek profesorski, uczony ow opublikowal 9 prac. z czego jedna jest na 1 strone (no, powiedzmy na jesli sie zaczynala na 499. i zajela cala 500.), jedna na 2 (moze 3 strony). sa chyba 2 monografie (trudno wyczuc, bo chyba w czasopismach). wszystko jest opublikowane po polsku, a znaczna czesc w Lodzi. to jest wg ciebie porzadny dorobek profesorski w naukach przyrodniczych? nie znam sie na biologii, ale to chyba dosc mizerny dorobek.
              • pfg Re: nie myl dwóch pojęć 17.08.11, 18:47
                No właśnie, dala, żaden z nas nie wie, jakie standardy obowiązują w polskiej entomologii i jak dorobek Niesiołowskiego ma się do dorobku innych osób zajmujących się tą dziedziną. Obaj za to doskonale wiemy, że w Polsce w wielu dyscyplinach funkcjonuje "pipeline" habilitacja-doktorant-książka-tytuł. Czy to dobrze, że taka pipeline funkcjonuje? Źle. Ale funkcjonuje. (Reforma Kudryckiej ma to ponoć zmienić.) Dlaczego Niesiołowski - i to jest moja teza - którego dorobek nie ustępuje dorobkowi tabunów innych polskich profesorów, miałby być traktowany gorzej, niż oni? Przynajmniej habilitację zrobił porządną.

                Nie wątpię wszakże, że pryncypialne pojechanie po nielubianym polityku poprawiło ci samopoczucie. Good for you! Tak trzymać, dala, tak trzymać.

                Dla porządku zaznaczę, że o Lechu Kaczyńskim też pisałem.
                • dala.tata Re: nie myl dwóch pojęć 17.08.11, 18:54
                  nie, ja nie pojechalem, szczeoglnie po polityku. jednak skoro nie ty sie nie znasz, to po co mowisz, jakbys sie znal?

                  ja sie nie znam, jednak wydawaloby mi sie ze dorobek jedynie po polsku w naukach przyrodniczych jest mizerny.

                  a co do tabunow profesorow, to to, ze on jest lepszy, nie znaczy, ze jest dobry.
                  • dala.tata Re: nie myl dwóch pojęć 17.08.11, 19:12
                    co wiecej, nie podoba mi sie twoja insynuacja, ze chodzi o polityka. moze tobie chodzi. mnie nie. od zawsze uwazam, ze profesor powinien publikowac na swiecie, a nie 'w Lodzi'.
    • flamengista ? 16.08.11, 21:33
      Bezradność? Jaka bezradność?

      Gospodarka USA jest na skraju przepaści, bo od G.W. Busha Ameryka żyje szaleńczo na kredyt. Każdy inny kraj już dawno ogłosiłby upadłość. Problem w tym, że USA chcą dalej żyć na nasz koszt, a Chińczycy, Indusi czy Brazylijczycy mają mnóstwo dolarów, więc nie chcą by USA upadało.

      Pakiet stymulacyjny sprzed 2-3 lat dał chwilowy wzrost, ale teraz jest jeszcze gorzej. Lepiej było zacisnąć zęby i przetrwać recesję. Teraz mamy nadmierne zadłużenie większości krajów UE i megakryzys strefy Euro. Wszystko dlatego, że od dawna nie przestrzegano podstawowych zasad, które obowiązywały przy wejściu do tego klubu ("kryteria konwergencji").

      Każdy monetarysta, ba - nawet średniorozgarnięty student ekonomii mógł przewidzieć taki rozwój wypadków. Problem w tym, że nikt nie chce słuchać ludzi mówiących o konieczności zaciskania pasa (Balcerowicz?). Politycy wolą pożyczać pieniądze i odsuwać problem w czasie. Ale tak się w nieskończoność nie da.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka