proon
02.08.11, 15:41
obserwując bezradność ekonomicznych sław (na szczeblu światowym) wobec rozwoju sytuacji gospodarczej zaczynam zastanawiać się, czy aby ekonomia nie jest subdyscypliną historii, czyli potrafi wyjaśniać jedynie to co się już wydarzyło???
jeżeli ekonomia ma być nauką sensu stricte, to powinna dawać narzędzia do prawidłowej analizy rozwoju wydarzeń bieżących i prognozowania, tak więc mając zestaw potrzebnych i prawdziwych danych ekonomista powinien przewidzieć np. jaki mniej więcej będzie kurs franka za miesiąc, pół roku i rok; może ktoś z kolegów z branży ekonomicznej podejmie się takiego wyzwania, ba jak na razie to ci co na portalach ekonomicznych wypowiadają się ponoszą klapę; przykład - wczoraj przepowiadano, że porozumienie w USA w sprawie uniknięcia bankructwa ma osłabić tendencję do unikania ryzyka, czyli spowodować sprzedaż franka, by kupić coś bardziej zyskownego - dziś widać, że stało się odwrotnie; co z wami ekonomiści - czy wy uprawiacie coś więcej niż subdyscyplinę historiografii (czyli jak mówią niektórzy - bajkopisarstwa) ???