dzdkklm
23.09.11, 15:46
Na wiosnę 2011 brałem udział w konferencji, na której doktor „C” wygłaszał referat. Na slajdach widniało nazwisko dr „C”. W materiałach konferencyjnych znalazł się 7 stronicowy (po ok.. 50 wierszy na stronie) poszerzony tekst referatu – autorstwo: dr „C”.
Rzecz w tym, że w poszerzonym referacie dr „C” tylko jakieś 30 wierszy było nowych w stosunku do opracowania z 2005 r którego autorami byli „A”, „B” i „C”.
Pozostałe, razem z tytułami były „żywcem” przepisane z tego opracowania (pomijam drobne zmiany stylistyczne czy zamiany pojedynczych słów lub kolejności zdań). Prezentowane na konferencji slajdy były kopiami fragmentów opracowania z 2005 r. Ponieważ konferencja odbywała się na uczelni, w której dr „C” jest dziekanem, poinformowałem (tydzień po konferencji) e-mailem o tym fakcie członków senatu tejże oraz jej rektora. Do dziś nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
Dwa pytania:
– czy dr „C” popełnił plagiat sygnując tylko własnym nazwiskiem efekt pracy zespołowej. („A” już nie pracuje w tej uczelni, „B” nadal jest tam zatrudniony)
- jeżeli Senat uczelni uznał że plagiatu nie było („C” był jednym ze współautorów opracowania z 2005 r.), to czy powinien poinformować mnie o swojej decyzji.