Dodaj do ulubionych

Zyzak redivivus

14.12.11, 22:00
wyborcza.pl/1,75478,10813895,Cierpienia_mlodego_Zyzaka.html
Nasz ulubiony doktor niehabilitowany też ma ostatnio dużo wolnego czasu. Ciekawe czy pisze o sobie...
Obserwuj wątek
      • adept44_ltd Re: Zyzak redivivus 15.12.11, 09:31
        wczoraj rzuciłem okiem na okładkę - ale nie za bardzo uwierzyłem w to, co widzę... i dopiero link forda mnie otrzeźwił... a na okładce coś o rozumności narodu wypowiadał się drugi gigant historii Cenckiewicz
      • chilly Re: Zyzak redivivus 15.12.11, 16:28
        dr_pitcher napisał:
        > Z panem magistrem Zyzakiem sie nie zgadzam, ale jedna rzecz u niego podziwiam: sprzedac to on sie umie.
        Nie on jeden. Dziś w Sejmie przemawiał Krzysztof Szczerski (PIS).
        nauka-polska.pl/dhtml/raportyWyszukiwanie/listaLudzieNauki.fs
        Najpierw pochwalił się nagrodą, którą premier przyznał za jego pracę habilitacyjną, po czy poszedł już na całość, przedstawiając się jako największy znawca problemów europejskich w Polsce. Koledzy Szczerskiego po fachu: prawda to czy fałsz?
    • proon Re: Zyzak redivivus 15.12.11, 08:40
      doskonały dowód na tezę, że prawdziwym nieszczęściem szkolnictwa wyższego było jego umasowienie; na takie kierunki jak historia od kilkunastu lat może przyjść każdy kto chce, nawet jak na maturze przepchnęli go z litości albo zaliczył przypadkowo na 30%; potem algorytm naliczania subwencji dydaktycznej zmusza nas do pilnowania, by ktoś taki dostał magistra; ale nie rozumiem promotora, że pozwolił na obronę pracy tak bardzo obciążonej wadami metodycznymi i faktograficznymi, a tym bardziej dlaczego wsparł jej publikację; gdyby Zyzak żył w normalnych czasach, to jego edukacja zakończyłaby się gdzieś na poziomie zawodówki, teraz uczciwie zarabiałby będąc kelnerem lub fryzjerem, a historiografia nie byłaby kompromitowana
      • dala.tata Re: Zyzak redivivus 15.12.11, 11:48
        i to na pewno przez to umasowienie promotor, aktywnie zaangazowany w polityke i politycznie bliski tezom zawarty w pracy swego magistranta, opublikowal to magisterium w wydawnictwie, ktorym kieruje. taaaak, proon, to wszystko przez to umasownienie....
          • dala.tata Re: Zyzak redivivus 15.12.11, 12:00
            ale to jest zupelnie inny argument. dzisiaj mozna opublikowac wszystko.

            nie zmienia to jednak faktu, ze to wlasnie promotor opublikowal prace magisterska swego podopiecznego. jako ze nie publikuje on nagminnie promowanych pracy mgr, mozna spokojnie zalozyc, ze uznal te wlasnei za godna tego wyroznienia.

            adept44_ltd napisał:

            > coś w tym jest Dala, to umasowienie sprawia, że można wszystko opublikować, nie
            > opublikowałby promotor, opublikowałoby inne wydawnictwo
        • proon Re: Zyzak redivivus 15.12.11, 13:11
          gdyby nie umasowienie Zyzak znalazłby się w tych 80% młodych ludzi, ktorzy zamiast na studia trafiali do pracy; czyli nie miaby okazji napisać knota zwanego szumnie praca magisterską, a jego promotor nie miałby czego publikować
          • dala.tata Re: Zyzak redivivus 15.12.11, 14:46
            taaaaaaa. proon, ja rozumiem, ze ty swoich tez bedziesz bronic do upadlego, ale moze jednak nie przesadzaj co? jakos sadze, ze na UJ na historie nie dostaja sie ci z dna edukacyjnego.

            nie sadze tez, ze promotor opublikowal jego prace 'bo byla'.

            proon napisał:

            > gdyby nie umasowienie Zyzak znalazłby się w tych 80% młodych ludzi, ktorzy zami
            > ast na studia trafiali do pracy; czyli nie miaby okazji napisać knota zwanego s
            > zumnie praca magisterską, a jego promotor nie miałby czego publikować
          • pfg Re: Zyzak redivivus 15.12.11, 15:36
            proon napisał:

            > gdyby nie umasowienie Zyzak znalazłby się w tych 80% młodych ludzi, ktorzy zami
            > ast na studia trafiali do pracy

            Tego nie wiemy. Rozumowanie "skoro popierasz partię Q, nie zaś partię V, nie nadajesz się na studia tylko do łopaty", "wszyscy inteligentni ludzie popierają Z, więc skoro nie popierasz Z, nie jesteś inteligentny" już przerabialiśmy i zdecydowanie wolałbym, abyśmy do tego nie wracali (nawet jeśli faktycznie popieram Z).

            Praca magisterska i książki Zyzaka nie biorą się z umasowienia, tylko z zacietrzewienia ideologicznego jego i jego promotora.
      • h_hornblower w sensie za komuny? 16.12.11, 19:52
        proon napisał:

        > gdyby Zyzak żył w normalnych
        > czasach, to jego edukacja zakończyłaby się gdzieś na poziomie zawodówki,

        W sensie, "gdyby żył za komuny"?

        >historiografia nie byłaby
        > kompromitowana

        Możesz rozwinąć tę głęboką myśl?

        pzdr
        horny
        • proon Re: w sensie za komuny? 17.12.11, 09:48
          "W sensie, "gdyby żył za komuny"?" - dokladnie tak; komuna mimo swoich wad jednak słusznie stawiała na wyksztalcenie zawodowe i techniczne, a nie na masowe produkowanie magistrów nauk humanistycznych i społecznych; w latach 90. należało zmodernizować zawodowki i technika, a nie likwidować ten typ szkół, a ich potencjalnych uczniow wysyłać na studia, które teraz okazują sie mało przydatne w przeciwieństwie do solidnego wyksztalcenia zawodowego; wiekszość dzisiejszych studentów (w tym i Zyzak) mogłaby z powodzeniem rzetelnie przygotować się do wykonywania przydatnego zawodu, a tak to usiłujemy dokonać niemożliwego - zrobić z nich intelektualistów (na których raczej nie ma zapotrzebowania)
          "Możesz rozwinąć tę głęboką myśl?" - skoro kolega nie chwyta w lot to mogę; praca Zyzaka jest brzykladem bezradności metodycznej (pogłoski i plotki jako źródlo historyczne) i pisania pod publikę na polityczne zamówienie (z góry przyjęta ocena Wałęsy, do udowodnienia której autor dowolnie dobierał informacje, często niesprawdzone); problem polega na tym, że po przeczytaniu tej książki (a pod wpływem sprytnej reklamy zrobiło to całkiem sporo ludzi - jak na ilość potencjalnie zainteresowanych czytaniem książek historycznych) czytelnicy dojdą do wniosku, że praca współczesnego historyka polega na zbieraniu plotek o tym, kto gdzie sikał i na niszczeniu ludzi zasłużonych, a każdy kto odważy się wystapić przciwko pewnej grupie jest zaraz niszczony prze Gazetę Wyborczą; czy dla uzyskania takiego efektu warto było wydawać pieniądze podatników na studia Zyzaka?
          • dala.tata Re: w sensie za komuny? 17.12.11, 11:42
            ja bym zapytal, czy dla uzyskania takiego efektu warto placic promotorowi i recenzentowi.

            proon napisał:

            > ku, że praca współczesnego historyka polega na zbieraniu plotek o tym, kto gdzi
            > e sikał i na niszczeniu ludzi zasłużonych, a każdy kto odważy się wystapić przc
            > iwko pewnej grupie jest zaraz niszczony prze Gazetę Wyborczą; czy dla uzyskania
            > takiego efektu warto było wydawać pieniądze podatników na studia Zyzaka?
            • jael53 Re: Efekt systemu 17.12.11, 12:38
              Paweł Zyzak nie jest "wypadkiem przy pracy". Jego przymiarka do kariery naukowej jest nader pouczająca: znalazł promotora o wyrazistych poglądach (choć niekoniecznie naukowych), wymodził temat, który promotor uznała za miły sobie oraz smakowity, napisał... mentor zaś zadbał o nagłośnienie w swoim kręgu medialnym. I tak się zaczęło; za rok- dwa mgr Zyzak będzie miał imponujący IF i najlepsze widoki na przyszłość.
                • dala.tata Re: Efekt systemu 17.12.11, 15:53
                  proon, coz za piekna wolta! tak, ja mysle, ze wlasnie o to tu taj chodzi!!!o te straszne oceny w humanistyce.

                  musze powiedziec jednak, ze niedaleko ci do mgra Zyzaka. ty rowniez bedziesz bronic swej tezy do upadlego, bez wzgledu na to, czy ona ma sens czy nie. i moze wreszcie sprowbujesz dokonac refleksji nad tym, ze nie masz pojecia, jakim bylby badaczem mgr Zyzak, gdyby trafil na promotora, ktory by go porzadnie pokierowal.


                  proon napisał:

                  > wprowadzany do humanistyki system oceny dorobku naukowego będzie sprzyjał karie
                  > rom takich właśnie "badaczy"
                  • nullified Re: Efekt systemu 17.12.11, 16:27
                    obawiam się dala, że gdyby nim "porządnie kierować" skończyłby jak w przypadku większości podobnych "kandydatów na zyzaków" (popularna dość zwierzyna - skutek dewastacji edukacji podstawowej i "ruchu na studia") - po prostu nie zrobiłby dyplomu w terminie po owocach sądząc. Przywołując klasyka: "z próżnego to i Salamon nie naleje".

                    Co do parametrów.. cóż ^^ jeden fetysz, drugi fetysz... "what's a differAnce?"; to takie tuningowanie malucha, żeby nie było widać skoku na bak.
                    • dala.tata Re: Efekt systemu 17.12.11, 16:35
                      nie znam Zyzaka i nie wiem, jak by skonczyl. mysle jednak ze promotor mogl pokierowac badaniami magistranta tak, zeby nich wyszla dobra praca magisterska, a nie traktat ideologiczny.
                      • jael53 Re: Efekt systemu 17.12.11, 20:59
                        Ano, w tym rzecz, że musiałby to być całkiem inny promotor. Cały problem w tym, że nie byłoby takich dyplomantów, gdyby w szacownym starszym gronie nie mieli się wręcz znakomicie tacy promotorowie, którzy nie tylko sami tworzą ideologiczne traktaty, ale z radością wspierają każdego, kto ich w tym naśladuje.
                      • nullified Re: Efekt systemu 17.12.11, 22:58
                        Sęk w tym, że "inny promotor" albo by go wystawił za drzwi albo wymęczał z niego coś sensownego dłuuuuugo (patrz punkt dot. nieobronienia pracy w terminie). Takich przypadków jest na pęczki dala.

                        Przecież po _coś_ poszedł do _tego_ promotora hm? ;) A promotor zadbał żeby mu się skowroneczek nie zmarnował, bo obiecujący jest, a co, a jak!
                        • dala.tata Re: Efekt systemu 17.12.11, 23:56
                          ale tego nie wiesz.

                          pewnie poszedl do promotora, bo promotor byl mu bliski ideologicznie. i okazalo sie, ze promotorowi sie to spodobalo. niestety

                          nullified napisał:

                          > Sęk w tym, że "inny promotor" albo by go wystawił za drzwi albo wymęczał z nieg
                          > o coś sensownego dłuuuuugo (patrz punkt dot. nieobronienia pracy w terminie). T
                          > akich przypadków jest na pęczki dala.
                          >
                          > Przecież po _coś_ poszedł do _tego_ promotora hm? ;) A promotor zadbał żeby mu
                          > się skowroneczek nie zmarnował, bo obiecujący jest, a co, a jak!
                          • nullified Re: Efekt systemu 18.12.11, 01:01

                            > pewnie poszedl do promotora, bo promotor byl mu bliski ideologicznie. i okazal
                            > o sie, ze promotorowi sie to spodobalo. niestety

                            co pomyśleć o promotorze, któremu podobają się "takie rzeczy" ^^...

                            Ale bez obaw. System o zyzaka et consortes zadba.
                            • jael53 Re: Efekt systemu 18.12.11, 14:45
                              Spokojnie. Nie tylko na Wydz. Historycznym UJ wiadomo, co potrafi sam promotor. I też nie jest tajemnicą, że nie zawsze promuje się za talent i rzetelność. W naukach humanistycznych (a coraz częściej również społecznych) większe znaczenie ma tzw. dobry temat. Nie należy tego bynajmniej rozumieć, że chodzi o jego ciężar gatunkowy, stopień trudności czy oryginalność. Nie są unikalne sytuacje, gdy forsuje się (np. do wyróżnienia) dość bylejaką pracę miernego autora... ale za to o czymś tam w społecznej nauce Kościoła.
    • flamengista to jest chore 16.12.11, 17:50
      W tym kraju przecież każdy ma prawo wydać własną książkę. Choćby i taką, w której autor pisze, że jest najlepszy, a inni się na niego uwzięli.

      Naprawdę chore jest to, że GW poświęca temu tyle uwagi.
        • flamengista ech... 17.12.11, 12:53
          chodzi o to, że redakcje wiodących periodyków w Polsce są tak zaściankowe, że wolą się zajmować monitorowaniem tego, co robi konkurencja, niż komentowaniem i omawianiem ważnych problemów społecznych.
            • jael53 Re: Opowieść świąteczna 18.12.11, 21:18
              O tym, jak się lansować w środowisku akademickim wiedzą już nie tylko ambitni magistranci UJ. Wiedza ta zeszła już na poziom studiów I. stopnia, na kierunki tradycyjnie postrzegane jako mało intelektualne.
              Zdarzyło się otóż zeszłego roku akademickiego, że osoba zaocznie studiująca sztuki plastyczne zaproponowała jako temat pracy licencjackiej coś o czyśćcu. Po niejakim drążeniu okazało się, że nie - żadne tam wycinkowe omówienie wybranych dzieł. rzecz była pomyślana jako: a) prezentacja wizji jakiejś mistyczki; b) autorka oczekuje od promotora, aby pilnował zgodności jej pracy z nauczaniem Kościoła.
              Rzecz, dodam, działa się na uczelni jak najbardziej publicznej.
              Promotor, młody adiunkt, zamiast temu konceptowi z marszu łeb uciąć, wdał się w negocjacje i tłumaczenia - że nie jest teologiem, że nie widzi związku proponowanego tematu ze sztukami plastycznymi; ze może by tak jednak zmienić...
              Ambitna pani artystka in spe najpierw uniosła się, że to ma związek z jej pracami malarskimi, bo ona tak za wizjami mistycznymi idzie... i ze ma to związek z ochroną życia. (Kobieta malowała różne stadia rozwoju embrionalnego). Na koniec machnęła pismo do dziekana: że jest religijnie prześladowana, mianowicie - a dziekan odwołał prowadzącego seminarium. Jakkolwiek bohaterka tej historii pisać nie umiała (przyjrzałam się wstępnym dokonaniom - pod względem myślowej niezborności i językowej niekompetencji rzeczywiście znacznym), nie wątpię, że dyplom otrzymała.
              Koniec opowieści.
              Mogę sobie teraz zupełnie dobrze wyobrazić nie tylko kariery w stylu Pawła Z., ale też niejaką obawę promotorów, którym młodzi zdolni oferują tematy społecznie nośne.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka