1 marca obchodzony jest Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Tych wszystkich którzy nie chcieli i nie mogli wyrazić zgody na Polskę w szponach totalitaryzmu bolszewickiego. Wydawać by się mogło, że jest to dzień sprzyjający zadumie nad historią, dzien w ktorym oddajemy hołd poległym i zamordowanym. Ale nie dla wszystkich. A już na pewno nie dla GW.
Jarosław Kurski - wicenaczelny "Gazety Wyborczej" - zabrał głos w sprawie obchodów Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W weekendowym wydaniu "GW" ocenił, że "różni byli >>żołnierze wyklęci<<", w tym - jak zaznaczył - "oddziały zdemoralizowane, które zbrodnie i rabunek kryły za patriotycznym frazesem". Do tego "NSZ-owska Brygada Świętokrzyska wcale nie była "wyklęta", bo pod niewidzącym okiem Niemców (mówiąc oględnie) przeszła do amerykańskiej strefy okupacyjnej".
Ta ostatnia powinna zapewne, zdaniem Kurskiego, czwórkami powędrować do łagrów albo ubeckich kazamatów.
Kurski najwięcej pretensji zdaje się jednak mieć do współczesnych, jak to ujmuje, "czcicieli" Wyklętych:
"Dziś o "wyklętych" najgłośniej krzyczą skrajni nacjonaliści, "judeosceptycy" i bojówkarze, którzy 24 lata po obaleniu komunizmu wymachują antykomunistycznym proporcem i pochodniami. Bez ogródek mówią, że "obalą republikę". Wielu "żołnierzy wyklętych" nie cieszyłoby się z takich czcicieli i groteskowych naśladowców. I tu tkwi sedno manipulacji. Nikt już "wyklętych" zapytać o zdanie nie może. Ani nie chce."
Antydemokratyczna prawica postanowiła ich użyć do ataków na wolną i demokratyczną Polskę. O paradoksie, tę właśnie, za którą wielu z "wyklętych" oddało życie.
Zwróćmy uwagę na słownictwo, którego Kurski używa w odniesieniu do ludzi składających hołd "Wyklętym": "skrajni nacjonaliści", "judeosceptycy", "bojówkarze". W sumie - "antydemokratyczna prawica".
Ludzie, którzy są po stronie Wyklętych, są więc "antydemokratami". "Demokratami" są przeciwnicy Wyklętych.
Uderza stosowanie dosłownych wręcz klisz propagandy komunistycznej z lat 40. i lat 50. Wówczas komunistyczny obóz władzy określał się wprost jako "Blok Demokratyczny" (np. w wyborach 1947 roku). Ci, którzy mu się przeciwstawiali, byli zaś "skrajnymi nacjonalistami", "bandytami" (czyli "bojówkarzami") i "faszystami" - choć oczywiście lista epitetów była znacznie dłuższa.
Ciągłość imponująca.
Nie wszystkie porównania "Wyborczej" do "Trybuny Ludu" są zasadne. Tym razem porównanie jest wyjątkowo zasadne.
No a jak wyglądają ci przerażający zwolennicy antydemokratycznej prawicy?
Oto grupa przedstawicieli "skrajnych nacjonalistów"
Tutaj najwyraźniej stoją "judeosceptycy" Na ich twarzach widac wyraźnie czysty rasizm i antysemityzm:
tak natomiast wyglądają typowi prawicowi "bojówkarze" duzo nauki przed nimi aby dorównać "Antifie"
Największy problem jest z "historycznymi ignorantami" ktorzy nie chca przyjąc do wiadomości że komunizm obalono 24 lata temu. Ale pewnie maja juz starczą demencję i nie wiedzą w jakże demokratycznym kraju żyją.
i w dodatku są tak bezczelni że skladają kwiaty pod murami więzienia na Rakowieckiej, gdzie katowano żołnierzy skazanych przez prokuratorów stalinowskich którzy do tej pory unikneli kary.
Ale wazniejsze sa oczywiście związki partnerskie niz elementarne poczucie sprawiedliwości.