Dodaj do ulubionych

GRANICE INTYMNOŚCI...

17.02.03, 20:15
Przystanek tramwajowy powitał mnie dzisiaj rano wielkim plakatem
z Newsweeka, na którym widniała zakolczykowana twarz
idola Ich Troje. Rzecz jest o intymnosci, a właściwie o granicach tejże.
Artykułu w całości nie przeczytałam, ale...dostępny w sieci ;-)
newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=13701&Strona=1

Czy uważacie, że współczesny, nowoczesny człowiek potrzebuje intymności?
Co dla Was jest intymne?
Czy są jakieś granice intymności, których nie przekroczylibyście za żadną
cenę?
Obserwuj wątek
    • arek_cz Re: GRANICE INTYMNOŚCI... 17.02.03, 20:59

      Czesto teraz "idole" staraja sie przesunac granice
      intymnosci na skraj aby tylko sie pokazac w mediach.
      • Gość: Malwina Re: GRANICE INTYMNOŚCI... IP: *.d1.club-internet.fr 17.02.03, 21:07
        hmmm, tak mi sie wydaje ze przedmiotem dyskusji maja byc NASZE granice
        intymnosci a art jest tylko zagajeniem :-)
        juz nie umieram jak tampax zamiast zapalniczki wyciagam :-)))
        no ale wole gdy mi sie nie zdarza !
        i u rzeznika o totalkach opowiadac tez nie bede !
        no i kogo moze obchodzic w jakiej pozycji (lotusa czy taczki japonskiej :-)
        najbardziej lubie ?
        z drugiej stony moje rozsadne dziecko mi powiedzialo : jesli sa kretyni ktorzy
        chca ogladac jak ja sobie (za ciezka forse) dlubie w nosie to czemu nieee ...;-
        )
        • kamfora Re: GRANICE INTYMNOŚCI... 18.02.03, 22:51
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > z drugiej stony moje rozsadne dziecko mi powiedzialo : jesli sa kretyni
          ktorzy chca ogladac jak ja sobie (za ciezka forse) dlubie w nosie to czemu
          nieee ...;-)

          Tu jest druga strona.
          Bo o ile mnie na przykład chyba nie przeszkadzałoby wkraczanie innych
          w moje intymne sprawy (w życiu jednak nie za pieniądze!)- ale na pewno nie
          pozwałabym do sądu;-)
          - o tyle nie wyobrażam sobie, że to ja mogłabym kogoś podglądać,
          podsłuchiwać itp.
          Nawet gdyby mi za to płacili.
          Więc chyba są inne granice dla intymności "czynnej" i biernej"?
      • Gość: JO Re: GRANICE INTYMNOŚCI... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 21:10
        arek_cz napisał:

        >
        > Czesto teraz "idole" staraja sie przesunac granice
        > intymnosci na skraj aby tylko sie pokazac w mediach.
        >

        Nie tylko idole. niestety. CZasem ogladam rozmowy w toku i tak sobie mysle, ze
        ci ludzie sa albo tak oblakani albo nieszczesliwi,ze musza o tym mowic.... o
        bardzo osobistych tematach.
        Moja granica intymnosci sa problemy osobiste moje i przyjaciol. Cenie sobie,
        gdy ktos jako jedynej osobie powierza mi tajemnice. A takie gadanie w TV?
        zwykle k.......
        • kamfora Re: GRANICE INTYMNOŚCI... 18.02.03, 22:52
          Gość portalu: JO napisał(a):

          > CZasem ogladam rozmowy w toku i tak sobie mysle, ze
          > ci ludzie sa albo tak oblakani albo nieszczesliwi,ze musza o tym mowic.... o
          > bardzo osobistych tematach.

          Czy nie czujesz się skrępowana, słuchając takich wypowiedzi?
          • Gość: JO Re: GRANICE INTYMNOŚCI... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.03, 23:03
            kamfora napisała:

            > Gość portalu: JO napisał(a):
            >
            > > CZasem ogladam rozmowy w toku i tak sobie mysle, ze
            > > ci ludzie sa albo tak oblakani albo nieszczesliwi,ze musza o tym mowic....
            > o
            > > bardzo osobistych tematach.
            >
            > Czy nie czujesz się skrępowana, słuchając takich wypowiedzi?

            Studiuje taki kierunek, ze jest to dla mnie tym, czym ksiazka dla polonisty.
            Po prostu pewne fakty medialne musze znac.
            • kamfora Re: GRANICE INTYMNOŚCI... 18.02.03, 23:10
              Gość portalu: JO napisał(a):

              > Studiuje taki kierunek, ze jest to dla mnie tym, czym ksiazka dla polonisty.
              > Po prostu pewne fakty medialne musze znac.

              Nie pytam, dlaczego oglądasz, tylko co czujesz, oglądając?
              • Gość: JO Re: GRANICE INTYMNOŚCI... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.03, 15:08
                kamfora napisała:

                > Gość portalu: JO napisał(a):
                >
                > > Studiuje taki kierunek, ze jest to dla mnie tym, czym ksiazka dla polonist
                > y.
                > > Po prostu pewne fakty medialne musze znac.
                >
                > Nie pytam, dlaczego oglądasz, tylko co czujesz, oglądając?
                >

                Żal. Mysle, jacy Ci ludzie musza byc nieszczesliwi, ze potrzebuja slawy zaz
                wszelka cene. I jacy musza byc samotni, ze nie maja z kim o tym rozmawiac.
      • kamfora Re: GRANICE INTYMNOŚCI... 18.02.03, 23:15
        arek_cz napisał:

        >
        > Czesto teraz "idole" staraja sie przesunac granice
        > intymnosci na skraj aby tylko sie pokazac w mediach.

        Czy to idole przesuwają tę granicę, czy media?
        A może to widzowie, którzy oglądają takie programy, dają impuls
        twórcom do dalszego uatrakcyjniania widowisk?
    • Gość: skor_pion Re: GRANICE INTYMNOŚCI... IP: 217.8.186.* 18.02.03, 09:16
      Nie mam oporów, by o bardzo osobistych sprawach, pisać na forum. Czuję się
      anonimowo, zmieniam nicki i wierzę, że nikt się nie zorjentuje, nawet jeśli
      siedzi piętro wyżej.
      Czasem można bardziej odsłonić się przed osobą, której nigdy więcej się nie
      spotka.
      Jeśli chodzi o bliskie osoby, to znam przypadek, kiedy pewna dziewczyna
      zwierzała się swojej serdecznej przyjaciółce z bardzo intymnych szczegółów
      swojego związku. Potem para rozeszła się, a po kilku latach ta przyjaciółka
      wyszła za mąż za tego faceta. I znając takie szczegóły z jego przeszłości, nie
      było jej z początku lekko.
      Nie nadaję się też na udział w programach typu "Big Brother". Nawet wchodząc do
      toalet w różnych miejscach, sprawdzam, czy przypadkiem nie ma tam kamery. Może
      to fobia, może wysoko rozwinięte poczucie intymności.
      Myślę, że nie da się jednoznacznie określić takich granic. Ktoś może za
      pieniądze zgodzić się na podglądanie przez 24 h, a np. po gwałcie nie zgłosić
      się na policję, do lekarza, psychologa, nawet nie zadzwoni na telefon zaufania.
      • Gość: JO Re: GRANICE INTYMNOŚCI... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.03, 13:37
        Gość portalu: skor_pion napisał(a):
        > Myślę, że nie da się jednoznacznie określić takich granic. Ktoś może za
        > pieniądze zgodzić się na podglądanie przez 24 h, a np. po gwałcie nie
        zgłosić
        > się na policję, do lekarza, psychologa, nawet nie zadzwoni na telefon
        zaufania.

        No wlasnie! Nie rozumiem - ułomna chyba jestem- jak mozna nie powiedziec
        rodzicom ze jest sier gejem, a potem opowidac o tym w TV. Zawsze mnie to
        powala.

        Wtedy tym bardziej mysle,ze to dla kasy i slawy.

        Ja tez uwielbiam wypowiadac sie na forum.
      • kamfora Re: GRANICE INTYMNOŚCI... 18.02.03, 22:58
        Gość portalu: skor_pion napisał(a):

        > Czasem można bardziej odsłonić się przed osobą, której nigdy więcej się nie
        > spotka.

        Czyli uważasz, że potrzeba ochrony intymności wzrasta wraz z bliskością ?
        A dla obcych te granice nie istnieją prawie?
        • Gość: skor_poin Re: GRANICE INTYMNOŚCI... IP: 217.8.186.* 19.02.03, 12:24
          kamfora napisała:

          > Gość portalu: skor_pion napisał(a):
          >
          > > Czasem można bardziej odsłonić się przed osobą, której nigdy więcej się ni
          > e
          > > spotka.
          >
          > Czyli uważasz, że potrzeba ochrony intymności wzrasta wraz z bliskością ?
          > A dla obcych te granice nie istnieją prawie?



          Nie umiem tego werbalnie wytłumaczyć. Ale czasem, np. jadąc pociągiem,
          nawiązuje się rozmowę i ludzie mówią o bardzo osobistych sprawach. Może
          bardziej zależy im na wygadaniu się - bo przecież towarzysz podrózy raczej nie
          będzie oceniał, krytykował, udzielał rad, tylko wysiądzie na następnej stacji i
          nigdy więcej się nie zobaczą.
          Kiedyś zdarzało mi się tak rozmawiać. Teraz jednak boję się, czy przypadkiem
          mój towarzysz nie jest jakimś "kolejowym zbirem" i taka rozmowa może go
          zachęcić, sprowokować do jakichś działań przeciwko mnie. To tyle w kwestii
          strony "czynnej".
          Trzeba też mieć ogromne wyczucie, czy odsłaniając się przed drugą osobą (obcą,
          bliską), nie narusza się jej granic. To, że ja nie mam oporów, żeby mówić, nie
          znaczy, że druga strona chce słuchać. W przypadku telewizora można zmienić
          kanał, w bezpośrednim kontakcie osoba słuchająca może się z tym źle czuć, ale
          nie zaprotestuje, żeby nie urazić kogoś, kto obdarzył ją zaufaniem.

          A tak na wesoło: jedni się obnażają (w przenośni) i biorą za to pieniądze. A ja
          się obnażam (też w przenośni) i jeszcze za to płacę ;-)
    • Gość: Sławek Re: GRANICE INTYMNOŚCI... IP: 212.106.159.* 18.02.03, 13:50
      Myślę, że nawet ci którzy potrafią stanowczo i precyzyjnie określić gdzie jest
      ich granica intymności wymiękli by bardzo gdyby pojawiła się propozycja
      przesunięcia tej granicy za jakąś ładniutką, okrąglutką sumkę. Łatwo się
      odmawia patrząc na telewizor - trudniej patrząc na czek z dużą ilością zer.
      • kamfora Re: GRANICE INTYMNOŚCI... 18.02.03, 23:09
        Gość portalu: Sławek napisał(a):

        > Myślę, że nawet ci którzy potrafią stanowczo i precyzyjnie określić gdzie
        jest
        > ich granica intymności wymiękli by bardzo gdyby pojawiła się propozycja
        > przesunięcia tej granicy za jakąś ładniutką, okrąglutką sumkę. Łatwo się
        > odmawia patrząc na telewizor - trudniej patrząc na czek z dużą ilością zer.


        Pytanie tylko: PO CO jedni ludzie chcą płacić te okrąglutkie sumki, żeby
        inni ludzie "obnażali" się przed nimi, nie tylko z szat, ale również
        (a może przede wszystkim?) psychicznie...

        Czy patrzenie na takiego "obnażonego" człowieka daje jakąś satysfakcję?
        Poczucie wyższości?
        • Gość: Renka Re: GRANICE INTYMNOŚCI... IP: *.home.cgocable.net 19.02.03, 06:33
          Ja mysle, ze takie granice w ogole nie istnieja.Wystarczy sobie wyobrazic
          sceny wywozu ludzi na zsylke do Rosji, czy Niemiec w czasie ostatniej
          wojny.Bydlece wagony, w ktorych ludzie STALI, karmienie dziecka, zalatwianie
          potrzeb fizjologicznych, kiedy pociag jechal przez przerwy kilka dni..
          Moja mama opowiadala mi, ze ludzie stali po kostki we wlasnym gownie. Kiedy
          przyjechali na jakas stacje, myto ich i "to" wszystko woda ze strazackich pomp.
          Ludzie przewracali sie, mdleli i byli cali mokrzy.Tak bylo, kiedy ich wywozili
          z powstania warszawskiego do Niemiec.
          Teraz, mozna kupic DZIECKU zabawke calkiem niedroga, umozliwiajaca
          podsluchiwanie rozmow z odleglosci 15 m!!! Mozna kupic zabawke, umozliwiajaca
          sledzenie ruchu wybranego "osobnika" w domu. Dziala przez sciany!W wersji
          bardziej doroslej moze sluzyc do podgladania co robia pracownicy w sasiednim
          pokoju.. Nie wspomne juz o kamerach, ktore sa juz niemal wszedzie, bo chodzi o
          bezpieczenstwo ludzi, pw pozarowe, przed kradziezami itp
          Do wszystkiego sie ten czlowiek moze przyzwyczaic.
          • kamfora Re: GRANICE INTYMNOŚCI... 19.02.03, 07:23
            W sytuacjach ekstremalnych - zmienia się wiele.

            Tak sobie teraz pomyślałam, że moze granice intymności wyznacza strach.
            Im bardziej się kogoś boimy - tym szczelniejsze te granice.

            A dzisiaj (a może zresztą zawsze tak było?) - najbardziej boimy się
            ludzi bliskich.

            Człowiek boi się bliskości i jednoczesnie jej potrzebuje.
            Więc tacy "idole" zaspokajają potrzebę bliskości.
            Potrzebę wejścia w czyjąś strefę intymną.

            Próbuję "dorobić ideologię";-)
            Co o tym myślicie?
            • Gość: carduus Re: GRANICE INTYMNOŚCI... IP: proxy / 10.30.1.* 19.02.03, 15:41
              kamfora napisała:

              > A dzisiaj (a może zresztą zawsze tak było?) - najbardziej boimy się
              > ludzi bliskich.

              ****************
              Ja chyba jednak nie bliskich boję sie najbardziej. I jeśli boimy się bliskich
              to jacy z nich bliscy?


              >
              > Człowiek boi się bliskości i jednoczesnie jej potrzebuje.
              > Więc tacy "idole" zaspokajają potrzebę bliskości.
              > Potrzebę wejścia w czyjąś strefę intymną.
              >
              > Próbuję "dorobić ideologię";-)
              > Co o tym myślicie?
              ******************
              A ta ideologia jest bardzo mądrze "dorobiona":-))) Jak zwykle, kamforo, jak
              zwykle:-)))

              carduus
              • kamfora Re: GRANICE INTYMNOŚCI... 19.02.03, 21:48
                Gość portalu: carduus napisał(a):

                > Ja chyba jednak nie bliskich boję sie najbardziej. I jeśli boimy się
                bliskich to jacy z nich bliscy?

                Tylko ludzie nam bliscy mogą tak naprawdę zranić.
                • Gość: Renka Re: obawa przed bliskoscia IP: *.ADSL.mnsi.net 20.02.03, 02:41
                  Obawa, strach, lek przed bliskimi ? Mysle, ze istnieje, kiedy ci bliscy
                  przekroczyli granice, ktorych nie nalezy przekraczac nigdy. Mam na mysli
                  milosc, szacunek, wzajemne zaufanie.Tego od bliskich oczekujemy i to im
                  dajemy.Wtedy bliskosc jest nam mila.
                  A fizyczna bliskosc ludzi np w zatloczonym autobusie? To ohydne czuc nad soba
                  smierdzacy oddech jakiegos pijaczyny albo czuc na sobie lapy jakiegos smutasa.
                  Ja mam wstret do zatloczonych miejsc, ale jak trzeba bylo to jezdzilam takimi
                  autobusami. Na piechote z Pragi na Wole nie mialam czasu :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka