czesjek
24.08.12, 06:50
naszła mnie taka dziwna refleksja - obserwując ostatnie ruchy w byłych demoludach - w kwestii pokonferencyjniaków
od niemal 20 lat obserwuję co i gdzie ludzie publikują, jeżdżąc na te same konferencje lub niemal te same konferencje co roku
od kilku lat widać, że ten sam jakościowo materiał, który poprzednio był publikowany w pokonferencyjniakach, dziś publikowany jest w CZASOPISMACH, takich czasopismach, zakładanych na potrzeby konferencji, bo wystarczy sobie takie czasopismo wziąć pod lupę, i widać, że 4 lub 6 wydań rocznych, zawiera niemal w całości wszystkie artykuły ze spisu danej konferencji. Poprzedni pokonferencyjniak wydawany w jednym tomie - teraz wydawany jest w 4 lub 6 eklektycznych zszywkach jako kolejne numery czasopisma.
Czasopisma mają tę wygodę, że w przypadku pokonferencyjniaków konieczne były próby upodobnienia ich do monografii, czego w przypadku czasopism robić nie trzeba.
Czasopisma takie to sprytne rozwiązanie.