losoid
27.01.13, 20:58
Przyglądam się ostatnio różnym "profesorom", którzy zrobili doktoraty, habilitacje w czasach PRL. Jest sporo takich w dalszym ciągu i czują się dobrze: w SLD troche ich nawet jest posłami.
Jaka jest wartość naukowa doktoratu czy habilitacji, kiedy doktorant był członkiem PZPR, komisja doktorska była z PZPR, władze uczelni też z PZPR? Przecież wszystkie takie decyzje szły po linii partyjnej; doktoraty takie jak p. Iwińskiego o wyższosci komunizmu nad demokracją czy p. Senyszyn były czystą propagandą a nie naukową.
Proponuję (późno bo późno, wiem) zrobić przegląd nadanych w PRL tytułów i stopni naukowych i pozbawić ich co najmniej osoby, które:
1. Uzyskując doktorat były członkami PZPR (być może także organów władzy oraz "stronnictw sojuszniczych")
2. Komisje nadające stopień były z PZPR (lub tych ciał opisanych wyżej)
3. Władze jednostki nadającej tytuł należały do PZPR.
Tacy ludzie nie mają nic wspólnego z nauką i nie powinni psuć opinii o polskiej nauce.