Dodaj do ulubionych

Apel do Lektorów w Warszawie

30.05.09, 23:57
Nie gódźcie się na stawki poniżej 45 zł za 45 min. 45 zł to
absolutne minimum egzystencjalne w Warszawie. Policzmy: lektor może
mieć dziennie max 6 godzin zajęć, by mieć jeszcze czas się
przygotować i nie wypalić po kilku latach. 45 x 6 i razy 20 dni w
miesiącu daje 5400 zł brutto, no tak ale są wakacje, ferie, różne
przerwy: semestr ma 60 godzin razy 2 razy 7,5 grup (codziennie 6
godzin) razy 45 zł podzielone przez 12 miesięcy daje już tylko 3375,
no ale nie ma umowy o pracę więc jest działalność gospodarcza
miesięcznie 800zł czyli już tylko 2575 brutto, czyli na rękę (-18%)
= 2111,5 zł.
Rozumiem, że są osoby którym to odpowiada. 2111,5 zł, kiepska
emerytura, 5 lat studiów, liczne szkolenia itd., szybkie typowe dla
tego zawodu wypalenie i stoicie z ręką w nocniku na rynku pracy
mając np. 30 lat.
Pewnie są osoby, które powiedzą, że więcej i tak nie dostaną. No to
niech zmienią pracę. Albo są zbyt kiepskie by więcej zarobić, albo
mało zaradne i na wszystko się godzą. Niech te niższe stawki
zostawią studentom, bądź osobą bez wykształcenia.
Ja nie schodzę poniżej 50 zł za 45 minut, dobrzy, doświadczeni i
zaradni lektorzy mogą na tyle liczyć (na kursach firmowych 60-70 zł –
np. język specjalistyczny). I nie uważam by było to dużo, wcale mi
się nie przelewa.
Najgorsze są oczywiście dziewczyny, które nauczają bo to kochają i
mają sponsora. One nie muszą zarabiać. Psują rynek i szkodzą osobą
po fachu. Do nich jedynie może dotrzeć argument, że niskie stawki za
dobrą pracę są uwłaczające.
Pozdrawiam wszystkich Lektorów i życzę nam solidarności zawodowej:
Albo profesjonaliści pracują za godne stawki, albo niech w danej
szkole szukają studentów!
Obserwuj wątek
    • walk_iria Re: Apel do Lektorów w Warszawie 31.05.09, 13:27
      Może to przykre, co piszesz - ale masz rację.
      Rynek jest psuty od dawna.

      Warunki pracy lektora są złe - i nie chodzi o niską stawkę za
      godzinę - bo niby 45 zł za 45 minut to wygląda nieźle, ale należy
      wziąć pod uwage wszystkie dodatkowe warunki pracy, czy raczej ich
      brak.
      (Mała liczba godzin za te 45 zeta, niepłatne urlopy, niepłatne
      święta itd) Brak emerytury i niepewność zleceń. Nigdy nie wiesz, ile
      danego miesiąca zarobisz...
      Długie dojazdy, niepłatne itd, itp.
      Plus mnóstwo wymagań - bo lektora traktuje się jako specjalistę i
      wiele się od niego wymaga tylko że zarobki na poziomie pracownika
      najniższego szczebla (w Wawie)
      A nawet sądzę, że jesliby wziąć pod uwagę stabilność zatrudnienia,
      umowe o prace, skladki, platne urlopy, mozliwosc urlopow
      wychowawczych itd - to lepsze warunki pracy ma najprostszy
      pracownik biurowy najnizeszego szczebla.


      Wiec na boga, jesli narzekacie na lektorow, to wezcie to pod uwage,
      ze macie do czyniania z osobami kiepsko oplacanymi i czesto poza
      kodeksem pracy.


      Lektorzy to faktycznie są często osoby, które tylko sobie dorabiają.
      Prawdę mówiąc, gdyby trzeba się było na tych warunkach pracy
      utrzymać samodzielnie, nie będąc studentem w domu rodziców albo żoną
      zarabiającego męża, to byłoby bardzo kiepsko.

      Pisze to nie tylko by ponarzekać na swój los (ale to także, bo
      szkoda mi po prostu że nie mogę mieć dobrych warunków pracy a lubię
      swój zawód, mam dużo chętnych na lekcje i mnóstwo zleceń, a mimo to
      bieda...)

      Piszę też dla słuchaczy - -
      tyle razy narzekacie na złego lektora itd.

      Wiem, że w sumie niewiele was to obchodzi - bo musicie mieć dobra
      usługe i macie do tego prawo - ale lektorzy którzy was uczą, bez
      względu na to, czy są dobrzy czy gorsi -

      mają złe warunki pracy. Są bardzo tanimi pracownikami.
      To jest przykre, zarówno dla lektorów, jak i w sumie dla słuchaczy.

      Rada faktycznie jest to, by lektorzy walczyli o godzniejsze warunki
      pracy.
      Lepsze stawki, lepsze przestrzeganie umów.
      Wtedy rynek może się poprawi.

      pozdrawiam,
      walkiria


      • joalma Re: Apel do Lektorów w Warszawie 02.06.09, 12:40
        sprawa nie dotyczy tylko Warszawy, w innych miastach jest dużo
        gorzej. stawki dla wykwalifikowanego lektora z kierunkowym
        wykształceniem i wieloletnim doświadczeniem i DG to niejednokrotnie
        w granicach 30 zł brutto.
        to już więcej zarabiają na czarno studenci...
        • icaz Re: Apel do Lektorów w Warszawie 02.06.09, 23:42
          Przyjmując te 30 zł (sam też słyszałam o takich stawkach), to biorąc
          przelicznik "lekleklek" z którym się zgadzam, taka osoba ma średnio
          miesięcznie z 1400zł na rękę.
          Dziwi mnie że są osoby które się na to godzą. Po studiach mieszkają
          u rodziców, za nic nie płacą to im te pieniądze wystarczają, po 2-3
          latach chcą jednak zacząć "żyć" i szukają sobie pracy, albo idą do
          państwowej szkoły i dorabiają korepetycjami - na czym się o wiele
          lepiej wychodzi. Dla szkół językowych taki "frajer-lektor" wystarczy
          by przez te dwa-trzy lata pouczył, potem znajdzie się następny na 2-
          3 lata. Że ci ludzie nie mają godności, pracować za mniej niż
          student dostaje za korki!!!!!!!
          Rozmawiałam ostatnio w warszawskiej Firmie X z lektorką, która
          powiedziała, że ma stawkę 40 za 45 min (kursy firmowe). Powiedziałam
          jej, że to mało. Co miałam jej powidzieć??? to co myślę?? : Kto za
          40 pracuje, tego ja nie szanuję! Bo on siebie nie szanuje!!! I rynek
          psuje!!! Ot jaki ładny rym powstał. Może trzeba było jej powiedzieć?
          • walk_iria Re: Apel do Lektorów w Warszawie 03.06.09, 17:29
            To jest przykre. Ale może trzeba sobie z tego zdać sprawę, by
            zechcieć coś zmeinić.
            W branzy lektorskiej działają pewne prawa.
            Niezależnie od rodzaju szkoły i jej nazwy:

            1. Szkoły językowe bazują na pracy osób, które (z wielu względów)
            nie muszą samodzielnie się utrzynywać. - studenci, żony
            zarabiających mężów itp. Albo nie musza zarabiać dużo i pieniądze
            oraz awanse nie są dla nich najważniejsze.
            Może to zabrzmi ostro, ale tak właśnie jest. To jest podstawowe
            założenie istnienia tego całego biznesu w jego obecnej formie.

            Liczba godzin standardowo oferowana przez szkoły jest taka, że prace
            tę można nazwać tymczasową, dorywczą, sezonową.
            Nie mówię tu o obrotnych lektorach, którzy szukają zleceń na cały
            dzień i mają tyle farta by ułozyć sobie grafik od 7.30 do 18.00 (to
            jest mozliwe, doświadczyłam tego). Wtedy lektor jest w stanie sie
            utrzymać, nawet na poziomie około 4000 brutto!! (Wliczając niepłatne
            święta i niepłatne odwołania zajęć przez słuchaczy oraz gorszy okres
            wakacyjny, ale w końcu tez trzeba samemu kiedyś mieć urlop!)

            To dopiero fucha! No i tę dużą liczbę godzin i te zarobki
            pozwalające mu sie utrzymać w wawie lektor zawdzięcza wyłącznie
            sobie, swojej pomysłowości, determinacji, swojej walce o godziny i
            zlecenia, a NIE temu, co standardowo oferują szkoły językowe.
            No i wtedy nikt już takiemu lektorowi nie zarzuci, że wprawdzie mało
            zarabia ale coś za coś, bo ma lajcik pracę i mało godzin.
            Wypróbowałam pracy 7.30 - 18.00 z godzinami na dojazd, 5 zajęć
            dziennie, wierzcie mi, to jest to hardcore.

            2. Szkoły opierają swoją rentowność w dużej mierze na tym, że nie
            ponoszą ŻADNYCH kosztów zatrudnienia lektora.
            Natomiast ryzyko prowadzenia działaności gospodarczej lezy w dużej
            mierze na lektorze.
            Czyli np. w przypadku szkoleń in company - utrata jednej firmy przez
            szkołę nie powoduje bankructwa szkoły, szkoła ma innych
            zleceniodawców. Natomiast dla lektora oznacza to duuuży ubytek kasy
            i niepewnośc zdobycia nowej.

            Jest wiele zawodów, które opierają się na działalności gospodarczej.
            Przy odpowiedniej wysokości zarobków ta opcja się nawet opłaca. Nie
            mam nic do DG, psychologowie tak pracują, tłumacze tak pracują...
            wolne zawody... Ale zarobki powinny być odpwoednio wysokie do
            kosztów prowadzenia działaności.
            (Jesli lektor nie jest biegły w księgowoąci, to musi miec też
            księgowego, czyli minus 200 lub więcej zeta miesięcznie)
            No, gdyby był biegły w księgowości, pewnie by został księgowym i nie
            narzekał na perspektywy zawodowe. :)

            3. W każdej chwili można lektora wymienić. Dlatego nie ma systemu
            motywacji lektorów do pracy. Jesli lektor się zdemotywuje, to jego
            problem i zmienia lub traci pracę. Na jego miejsce przychodzi
            kolejny student.

            Ok. Mozna narzekać w nieskończoność, ale co z tego?


            Otóż to - Nie gódźmiy się na takie warunki pracy.
            Negocjujmy swoje umowy. Naprawde nie pracujmy za niskie
            stawki.Pomyślcie tylko - wprawdzie to nierealne, ale wyobraźcie
            sobie, że nagle większość profesjonalnych lektorów stwierdza:
            "Chcę dobrze zarabiać i mieć lepsze warunki pracy".

            Jak to by zmieniło rynek?

            1. Szkoły powiedziałyby NIE i zatrudniały samych studentów.
            Ale wtedy nie mogłyby sobie już wpisac na stronie
            internetowej "Zatrudniamy tylko najwyższej klay doświadczonych
            specjalistów."

            2. Byłby zamęt, chaos, niektóre szkoły by się zaczęły zgadzac na
            lepsze warunki pracy - efekt - droższe szkolenia ale też szkolenia
            lepszej jakości. Długofalowo - mniej wpisów słuchaczy z cyklu "znów
            niekompetentna szkoła!" "Odradzam szkołe X, Y" "Szkoła Z jest
            nieprofesjonalna!"
            Utopia? ;)

            Cieszę się, że jest taki wątek, bo uważam, że nalezy o tym głośno
            mówić.
            Może potrzeba solidarności lektorskiej? Jakiegoś wspólnego
            stanowiska, wspólnego działania?
            bo sytuacja na rynku idzie w zdecydowanie złą stronę.


            pozdrawiam serdecznie,
            walkiria
            • walk_iria Re: Apel do Lektorów w Warszawie 03.06.09, 17:42
              Acha, i żeby nie było, że marudzę na zarobki 4000 brutto w wawie za
              pracę 730 - 18.00. wiem, że kasjerki mają gorzej. ;)
              Nie chodzi o to, że nie szanuję pracy i ludzi, bo szanuje każdego,
              bez względu na to ile zarabia -
              Szkopuł w tym, że podana suma w przypadku lektora jest suma max.
              Poza którą nie ma on zbytnio szans wyjść, bo ani znaczących
              podwyżek, ani premii z uwagi na doświadczenie.
              O to chodzi, że co by nie zrobić, to drogi DALEJ już nie ma.
              Pewnie, że jak na początkową pensję jest to nieźle.
              Tymczasem w tym zawodzie ta początkowa pensja jest
              niezmienialna.... ;)

              pozdrawiam i dziękuję za wytrwałość w czytaniu :)

              walk-iria
              • interpersonal Re: Apel do Lektorów w Warszawie 05.06.09, 21:39
                Też przyłączam się do tego apelu. Chciałbym jeszcze, żeby klienci to wszystko
                zrozumieli, bo niestety tak nie jest. Chcą oni najniższych możliwie stawek i
                nieźle potrafią wymagać. Mamy wolny rynek i zawsze się znajdą tacy, którzy będą
                pracować za marne grosze. Niestety my lektorzy jesteśmy zmuszeni działać w tej
                dżungli, bo jest nas po prostu za dużo. Jednak chciałbym, żeby powstała
                świadomość, że są różne klasy lektorów.

                Dlatego też proponuję rozdział terminologiczny na trenerów języka obcego i
                lektorów. Czy nie uważacie, że ten pierwszy termin bardziej kojarzy się z
                fachowością, a ten drugi bardzo się zdewaluował, właśnie ze względu na fakt, że
                tak wielu kiepskich lektorów jest na rynku? Taka myśl do zastanowienia.

                Pozdrawiam,
                AN
                • interpersonal Re: Apel do Lektorów w Warszawie 05.06.09, 21:57
                  Jeszcze jedno. Dlaczego trenerzy biznesu mają takie niezwykle wysokie stawki?
                  Jednodniowe szkolenie potrafi kosztować nawet 2500 od osoby, a osób tych może
                  być do kilkudziesięciu. Dlaczego tak jest? Bo ludzie ci dbają o swój PR. Dają
                  się poznać jako eksperci, wielcy pasjonaci a nawet kogoś w rodzaju guru.
                  Wytwarzają wokół siebie pewną aurę. Lektor ma o wiele mniej szacunku, bo uważa
                  się, że wystarczy być studentem 1. roku, żeby jakoś tam nauczyć początkującego,
                  więc jaki to jest ekspert? Nie trzeba mu tyle płacić, a przy okazji dlaczego
                  mamy płacić więcej tym z większym doświadczeniem.

                  Szkoły językowe też to wiedzą i dokładają się do tego kiepskiego PR-u. Często
                  lektor w szkole językowej jest kimś pomiędzy sekretarką a sprzątaczką.

                  Chyba rzeczywiście czas z tym skończyć. Szkoda tylko, że nie można zrobić tego
                  jakimś jednym dekretem, tylko długofalową zmianą mentalności.
                  • angksiazki Re: Apel do Lektorów w Warszawie 06.06.09, 13:00
                    W zeszłym roku, kiedy prowadziłam zajęcia w jednym z Ministerstw, to
                    pewien pan dyrektor spytał mnie, ile brałabym za korepetycje, gdybym
                    je prowadziła. Kiedy usłyszał moją odpowiedź, to bardzo się zdziwił,
                    ze tak dużo. Powiedział, że w Polsce zawsze było tak (nie jestem
                    polką, stąd to wytłumaczenie " w Polsce zawsze było...") a więc
                    zawsze było tak, że godzina zajęć z angielskiego kosztowała tyle, co
                    pół litra wódki. Pan dyrektor powiedział, że teraz litr wódki
                    kosztuje tyle i tyle, dla tego godzina korepetycji powinna wynosić -
                    i nazwał jakąś śmieszną sumę.
                    No comments
                • aga.p.p Re: Apel do Lektorów w Warszawie 05.06.09, 22:21
                  Dla mnie trener języka obcego to koszmarek językowy wymyślony przez marketoidów ze szkół z przerostem formy nad treścią i rozpowszechniony przez niedowartościowanych lektorów. Nie podoba mi się to określenie i nie będę tak o sobie mówić. Trener to dla mnie ktoś, kto stoi nad ludźmi z batem w jednej ręce i stoperem w drugiej i pokrzykuje, że robią źle i mają poprawić wynik. Nie moja bajka.
                  • interpersonal Re: Apel do Lektorów w Warszawie 07.06.09, 11:52
                    Widać u niektórych brak marketingowego myślenia. Mi na przykład przeszkadza, że
                    mówią na mnie 'lektor', tak samo jak na jakiegoś studencika 1go roku, albo
                    kogoś, kto jakim cudem zdał jakiś egzamin i teraz nazywa się wielkim panem
                    lektorem. Chcąc, nie chcąc słowo 'lektor' jest bardzo zdewaluowane, tak jak
                    słowo 'sekretarka' (która kojarzyła się z parzeniem kawy), zamiast którego używa
                    się słowa 'asystentka'.

                    Ktoś mógłby mi powiedzieć, że to tylko jałowa zmiana nazewnictwa, nic nie
                    wnosząca do całej sprawy, ale uwierzcie mi, że to na ludzi działa, wyczuwają, że
                    jest w tym coś nowego i innego. Dodatkowo musi za tym pójść zmiana jakościowa.
                    Trener właśnie powinien być jak ktoś na siłowni. Ludzie są leniwi i o tym
                    wiedzą, często chcą mieć kogoś takiego na na siłowni, kto będzie się nimi
                    "opiekował", narzucał cele i nie zwracał uwagi na ich tłumaczenia, że są
                    nieprzygotowani bo coś tam, coś tam. Trener powinien być osobą, która
                    kompleksowo dba o rozwój językowy. Wtedy ludzie będą wiedzieli, że jest to
                    usługa dużo warta i częściej będą gotowi na zapłacenie większej stawki, ponieważ
                    taki właśnie trener poświęca dużo swojego czas tylko im.

                    Być może potrzebne byłyby jakieś szkolenia, kończące się specjalnym certyfikatem.
                    • aga.p.p Re: Apel do Lektorów w Warszawie 07.06.09, 13:01
                      Naprawdę myślisz, że jak zaczniesz nazywać się trenerem to ludzie ustawią się do ciebie w kolejce i będą chcieli płacić dwa razy tyle co innym lektorom? To nie jest myślenie marketingowe, tylko życzeniowe. Chociaż moment, mówisz o Warszawie, tam chyba rzeczywiście wszystko jest możliwe. Ale jeśli ludzi przyciąga hasło "trener języka angielskiego", to tylko do czasu - jestem przekonana, że to ci sami ludzie, którzy nie byli w stanie nauczyć się języka u lektora czy nauczyciela. Jak dojdą do ściany z trenerem, to okaże się, że trener też jest beznadziejny.

                      Jeśli mamy myśleć marketingowo, to trzeba zadbać o reklamę własnego nazwiska. Wtedy będzie wiadomo, że Iksiński genialnie uczy, a nie że Iksiński jest tym czy owym.
                    • walk_iria Re: Apel do Lektorów w Warszawie 07.06.09, 13:22
                      interpersonal napisał:

                      > Widać u niektórych brak marketingowego myślenia. Mi na przykład
                      przeszkadza, że
                      > mówią na mnie 'lektor', tak samo jak na jakiegoś studencika 1go
                      roku,

                      Może to i brak marketingowego myślenia,
                      ale w powyższych twoich słowach widze brak szacunku dla lektora
                      jako "jakiegoś studencika pierwszego roku".
                      Z tym trudno mi sie zgodzic.
                      Ja szanuje prace lektora, nawet pracę lektora studenta. Co nie
                      przeszkadza mi sądzić, że lektorzy powinni mieć lepsze warunki
                      pracy, a nawet dzięki temu mojemu szacunkowi uważam, że należą im
                      się lepsze warunki.

                      Jesteśmy lektorami, czy tego chcemy czy, nie, taki wykonujemy zawód
                      i warto siebie nawzajem szanować. Nawet jesli wg zewnętrznych
                      kryteriów mamy niski status - no bo mamy, niski obiektywnie patrząc,
                      a wynika to z prostego równania niskie zarobki plus niski prestiż.
                      Bo zazwyczaj jest tak, ze dobra pozycja spoleczna to co najmniej
                      jedno z dwoch, zarobki lub prestiz lub jedno i drugie, a tu ani
                      jednego ani drugiego...
                      Jednak chodzi o to, zeby przede wszystkim szanowac siebie. Byc
                      wewnętrznosterownym. Czyli nie mierzyc wszystkiego oceną innych.

                      Myślisz, ze ja nie mialam okresu w swoim zyciu, kiedy bylo mi nieco
                      hm, wstyd, mowic znajomym, ktorzy chwalili sie dobrą praca,
                      pieniedzmi i awansami, ze jestem lektorem?
                      Mowilam wtedy o sobie "prowadze szkolenia". Od razu lepiej brzmialo.
                      Ale znajomi pytali wtedy w jakiej firmie szkoleniowej i czy pracuje
                      w dziale HR, wiec totalne nieporozumienie, bo nie to w życiu robię.
                      Wiec po co mowic o sobie cos, co bedzie wprowadzac ludzi w bląd? ;)

                      kiedy mowilam po krotce jakie mam warunki pracy, znajomi lapali sie
                      za glowy i pytali "jak ty tak mozesz, w tak zlych warunkach
                      pracowac!" "Jezu, nie sądziłem, że lektorzy mają takie złe
                      warunki..." Młoda, zdolna, jak to sie stalo??


                      Dlatego ja szanuję nawet "studencika 1 roku" który chce sobie
                      dorobić lektorstwem.
                      Poza tym dobre, profesjonalne lekcje angielskiego to swoista sztuka.
                      I takie mam do tego podejście. To twórcza praca wymagajaca wysokich
                      zdolnosci interpersonalnych i bardzo wysokiej wewnetrznej motywacji.
                      Wybitnie niedoceniana przez innych, ale na to juz nie mam wplywu,
                      niestety.
                      To co moge dla siebie zrobic, to cenic moją pracę.
                      A mimo to, chce ja zmienic, bo potrzebuje stabilnosci.

                      Acha, a teraz ad meritum - co do specjalnych certyfikatow dla
                      trenerow języka.
                      Fajna sprawa. To by moglo cos dać. Szkoda, że tego nie ma.
                      Myślę tu o profesjonalnych szkoleniach biznesowych w jezyku
                      angielskim, ktore odbywalyby sie w firmach.
                      Tu jest, jak sadze pole do rozwoju. Jednak znow cale myslenie o
                      szkoleniach jezykowych w firmach musialoby sie zmienic.
                      bo pracownicy i firmy sa bardzo, bardzo rozpieszczeni obecnie.
                      Szkoly jezykowe przyzwyczaiły firmy, ze moga mieć dowolne szkolenie
                      na "profesjonalnym" poziomie za coraz niższe stawki.
                      I w efekcie malo kto szkolenia firmaowe szanuje, HR nie monitoruje
                      tego, malo kogo obchodza efekty, w grupie na 9 osob potrafią
                      przychodzić ze 3... Tak to teraz jest.
                      Lekcje językowe są w firmach ostatnim priorytetem, byle byly
                      najtańsze itd.

                      Wielka szkoda. Bo tu jest potencjał. W profesjonalnych, dobrze
                      płatnych, szanowanych przez wszystkie strony biznesowych szkoleniach
                      firmowych.
                      W końcu niedługo coraz mniej będzie ogólnych zajęć z angielskiego
                      dla pracowników, powiedzmy poziom intermediate.
                      Pracownicy bedą znali języki coraz lepiej.
                      I będzie, mam nadzieje, zapotrzebowanie na innej klasy szkolenia
                      językowe - stricte biznesowe na poziomie od advanced wzwyż.
                      I to już jest inny rodzaj usługi. Tu możnaby mówić o profesjonalnych
                      trenerach języka.
                      Np: "finanse przedsiębiorstw w języku ang" lub "formy działalności
                      gospodarczej w języku ang." lub "modele zarządzania w języku ang."
                      itd, itp. lub "umowy leasingowe w prawie polskim po angielsku".
                      niektóre szkoły juz to oferuja, ale rynek jest niegotowy, bo
                      smieszne stawki oferują. Zupełna pomyłka. Odmawiam takim propozycjom.

                      Usiłowałam wejść w ten rynek, ale nie za stawki 4 zeta więcej niż za
                      kurs standardowy.
                      Tu stawki powinny być znacznie, znaczie większe.
                      Ale tak, tu jest potencjał, jak sądzę.

                      pozdrawiam,
                      w.

                      • interpersonal Re: Apel do Lektorów w Warszawie 07.06.09, 15:47
                        A czy ktoś słyszał, żeby student pierwszego roku politechniki zarządzał budową
                        mostów czy stadionów? Nie! A studenci pierwszego roku filologii uczą, a nie
                        powinni. Stąd moja opinia. Oni właśnie skutecznie psują ten wspaniały zawód.
                        Dlatego trener powinien być już po studiach, powinien mieć odpowiednie
                        doświadczenie tak jak tłumacz przysięgły. Uważam, że szacunek do tego zawodu
                        wzrósłby gdyby nie był on dostępny tak zupełnie dla wszystkich.
                        • walk_iria Re: Apel do Lektorów w Warszawie 07.06.09, 16:03
                          To już jest prędzej apel do szkoł językowych:

                          "Nie zatrudniajcie studentów pierwszego roku!"

                          (A jesli to robicie, to przyznajcie sie do tego oficjalnie i nie
                          piszcie na stronie, ze macie "kadrę" "specjalistów".

                          Jednak nadal sie upieram, ze fakt zatrudniania studentow
                          usprawiedliwia zły stosunek do studentow.
                          Zreszta sami się po paru latach przekonają, że ten system wychodzi
                          im na zle.
                          Będą już mieć mgr a tu żadnej realnej podwyżki w zawodzie laktora, a
                          nawet duza obniżka dochodu, bo przestają być studentami i albo praca
                          na czarno albo własna DG.
                          Szkoda, ale czesc studentow wlasnie po latach sie dopiero orientuje,
                          jakie sa zwyczaje w szkolach jezykowych.

                          pozdrawiam,
                          w.



                • walk_iria Re: Apel do Lektorów w Warszawie 06.06.09, 10:52
                  Rozdział terminologiczny nic nie da.

                  Jesteśmy lektorami i chcę żebyśmy jako LEKTORZY byli cenieni i
                  dobrze wybagradzani.


                  Prosta prawda:
                  Rzeczywiście jest nas za dużo.
                  Tu działają prawa podaży i popytu.
                  Bo:
                  Łatwo uzyskać ten zawód. Studia są bardzo proste (na mojej uczelni
                  niesttey tak było, właściwie niewiele było trzeba robić, żeby zdać
                  na dobre oceny, a teraz i tak nikt nie patrzy na dyplom lektora więc
                  równie dobrze mógł mieć trójki. wiele osób zwyczajnie sie obijało i
                  zdawało).

                  Nie trzeba mieć szczegółowych kwalifikacji, by ten zawód wykonywać,
                  niestety.
                  Wolałabym, żeby lektorom stawiane były wyższe wymagania - np.
                  koniecznaość zdania studiów podyplomowych, certyfikatów, itd.
                  Dawałoby to szansę wyspecjalizować się tym najlepszym.
                  Wówczas by zostać lektorem trzeba byłoby włożyć więcej pracy a więc
                  nie każdemu juz by się chciało i rynek by się oczyścił.
                  A dzięki temu może i stawki byłyby lepsze bo specjalista faktycznie
                  byłby specjalistą.
                  Tymczasem szkoły językowe nie mają specjalnych wymagań na rektutacji.

                  No i szczerze mówiąc - jest to zawód, który student 3 roku, zdolny w
                  te stronę student, jest w stanie wykonywac dobrze.
                  Badźmy szczerzy - niejeden student świetnie przeprowadzi lekcje, a
                  do tego nie będzie jeszcze wypalony czy zniechęcony kiepskimi
                  warunkami pracy.

                  I to jest logiczne.
                  Na tym opiera sie ten zawód.
                  Łatwe do uzyskania kwalifikacje, łatwe studia, mało wymagań przy
                  rekrutacji.
                  Czyli w sumie, mamy czego chcieliśmy.
                  Trzeba było studiować inżynieię budowy maszyn, to praca by po tym
                  była... :)

                  Jednak nadal konsekwentnie przyłączam się do apelu -
                  Lektorzy mają złe warunki pracy i chodzi o to, by nie od razu się na
                  to godzić.
                  Próbowac negocjować, nie pracować za niskie stawki.
                  Tyle możemy zrobić.

                  Rozumiem osoby, które godza się na niskie stawki, bo sa na początku,
                  bo potrzebują nagle trochę kasy -
                  jednak te osoby wczesniej czy później zdadzą sobie sprawę, że tak
                  naprawdę długofalowo działają na swoją niekorzyść.

                  pozdr.
                  walkiria

                  • aga.p.p Re: Apel do Lektorów w Warszawie 06.06.09, 11:56
                    Apropos rodziałów - ja od dawna staram się uświadomić ludziom, że jest różnica między korepetycjami a lekcjami indywidualnymi. Korki były i będą tanie, bo to właściwie robota dla studenta (przecież chodzi tylko o pomoc w nauce). Lekcje indywidualne to coś innego, tu nie wystarczy zrobić kserówki na past simple i tłuc zdania przez 45 minut. Prowadzący musi wiedzieć jak zorganizować cały kurs na danym poziomie, uczyć wszystkich umiejętności, wyłapywać braki i uzupełniać je na bieżąco według własnego programu, a nie tego, co w piątek będzie na teście w szkole. Tu już student nie wystarczy, tu jest potrzebny ktoś z doświadczeniem. I dlatego za lekcje indywidualne można (i trzeba) wołać więcej. I w takim nazewnictwie leży prestiż - nikt z moich uczniów nie mówi, że chodzi na korki, każdy chodzi na prywatny/indywidualny angielski:)
                    • aga.p.p Re: Apel do Lektorów w Warszawie 06.06.09, 12:04
                      I jeszcze jedno - nie do końca zgadzam się z opinią, że jest nas za dużo. Za dużo jest może tych, którzy uczą od zera do uppera:) Niewiele osób jest w stanie dobrze poprowadzić zajęcia na poziomie advanced (a chętnych przybywa), brakuje lektorów specjalizujących się w ESP - tu ludzie szukają prywatnie, bo w szkołach rzadko się to oferuje. Owszem, zwykły business chodzi bez problemów (chociaż wiele lektorów uczy się go jednocześnie z uczniami), ale zaawansowany kurs z finansów czy prawa już nie jest tak łatwo znaleźć. A lektorzy z taką specjalizacją robią naprawdę niezłą kasę.
                      Czyli krótko mówiąc - kasa jest dla specjalistów. A ilu ludziom chce się naprawdę wyspecjalizować?
                      • walk_iria Re: Apel do Lektorów w Warszawie 06.06.09, 16:09
                        A propos rozróznienia korepetycje a lekcje prywatne -
                        całkowicie się zgadzam.
                        Rozsądne rozróżnienie.

                        co do specjalizacji na kursach - tu już się nie zgadzam, że można
                        zarobić dużo.
                        Jeszcze do niedawna sądziłam, że warto się wyspecjalizować,
                        prowadziłam zajęcia prawnicze z angielskiego.
                        Początkowo sądziłam, że najpierw stawki są niskie - miałam 45 zeta
                        za 45 minut za lekcje prawnicze in company advanced, z wliczonym w
                        to moim dojazdem. chcialam zdobywac doswiadczenie, wiec bralam te
                        kursy, bardzo niewiele wiecej platne niz zajecia standardowe.
                        Jednak z biegiem mojej specjalizacji okazalo sie, ze nie moge liczyc
                        na dopbre wynagrodzenie za specjalistyczne kursy.

                        W tym miejscu przyszedł mój bunt, bo zdałam sobie sprawę, że oferuję
                        super usługę pół darmo.
                        Szkoła językowa stwierdziła, że nie może zapłacić mi więcej niż 49
                        złotych za 45 minut za zajęcia prawnicze. Druga szkola gdzie mialam
                        kursy specjalistyczne jeszcze gorzej - tam stawka ogola byla 43 a
                        specjalistyczna 45... ;) wiec nie bede z nimi wpsolpracowac.

                        Dodam, że w mojej stałej szkole mam stawke 45 zeta za zajecia
                        ogolne, pre inter.
                        Więc uznalam, ze NIE warto za 4 zeta wiecej na godzine organizowac
                        prawniczego kursu. Czy 4 zlote wiecej za godzine to dobra zaplata za
                        kompletowanie wlasnych materialow, tlumaczenie umow, glosariuszy i w
                        ogole ukladanie planu zajec z pisania umów? (sopecjalistycznych
                        umow, bankowych, kredytowych, leasingowych, bo tego dotyczyl kurs).

                        Stwierdzilam, ze to sie nie kalkuluje. Ja chce sie rozwijac, ale nie
                        za 4 zlote, na Boga. Bez perspektyw na znacząca poprawe w
                        przyszlosci.
                        Chcialam dostac za te zajecia 65 zeta za 45 minut, ale nie dali mi
                        tyle.
                        Zrezygnowalam zatem z prowadzenia specjalistycznych kursow
                        prawniczych, bo to sie w ogole nie kalkuluje.
                        moze wyjatkowo zle trafilam, ale powiedzialam sobie, ze za mniej niz
                        65 zeta za 45 minut nie wezme naprawde specjalistycznego kursu.

                        pozdr.
                        walkiria

                        Może źle trafiałam -
                        • aga.p.p Re: Apel do Lektorów w Warszawie 07.06.09, 13:09
                          A próbowałaś wyjść z ofertą bezpośrednio do klientów? Albo sama zorganizować kurs? Prawda jest taka, że jeżeli chciemy zarabiać naprawdę dobrze, to nie możemy pracować tylko dla szkół. Skoro włożyłaś tyle czasu i energii w naukę i zdobywanie doświadczenia, to chyba najwyższa pora zacząć spijać śmietankę:)
                          • walk_iria Re: Apel do Lektorów w Warszawie 07.06.09, 13:32
                            aga.p.p napisała:

                            > A próbowałaś wyjść z ofertą bezpośrednio do klientów? Albo sama
                            zorganizować ku
                            > rs? Prawda jest taka, że jeżeli chciemy zarabiać naprawdę dobrze,
                            to nie możemy
                            > pracować tylko dla szkół. Skoro włożyłaś tyle czasu i energii w
                            naukę i zdobyw
                            > anie doświadczenia, to chyba najwyższa pora zacząć spijać
                            śmietankę:)

                            Oczywiscie, wniosek moj byl jeden - jesli profesjonalne szkolenia
                            jezykowe specjalistyczne, to bez posrednictwa szkoly.

                            Próbowałam, zeszłej jesieni, akurat pechowy moment, bo nawet coś tam
                            wynegocjowałam, ale nadszedl tzw kryzys i mi sie kontrakty posypały.
                            Usługi moje znow okazaly sie za drogie.
                            Ale moze jeszcze kiedys sprobuję. :)
                            Kto wie.
                            Teraz generalnie jestem zniechęcona do szarpania sie z szukaniem
                            zlecen itd, wiem ile pracy by to kosztowalo. chce stabililnosci,
                            mozliwosci rozwoju i pensji na poziomie specjalisty.
                            (A przynajmniej szansy na taka pensję po o kresie próbnym, czy po
                            okresie zdobywania doswiadczenia.) :)
                            Poza tym chcialabym sprobowac czegos w zupelnie innym zawodzie.
                            Czyli zdobyć jakies inne kwalifikacje.
                            Dzieki ktorym nie bedzie tak, ze ockne sie bez zawodu w wieku 40 lat
                            a sluchacze powiedza mi, ze wie pani, fajne lekcje, ale my chcemy
                            studenta bo jest mlodszy i bardziej zywiolowy... ;)

                            pozdr.
                            w.
                            • aga.p.p Re: Apel do Lektorów w Warszawie 07.06.09, 14:23
                              Fakt, kryzys chyba nam wszystkim namieszał w planach. Kryzys, a wcześniej cholerne kursy unijne (uważam, że mocno popsuły rynek - po co płacić, jak można coś mieć za darmo).

                              Ale co umiesz, to umiesz - jak się rynek odbije, to będzie można stawiać wyższe wymagania. Teraz po prostu trzeba przeczekać.
                              • walk_iria Re: Apel do Lektorów w Warszawie 07.06.09, 14:45
                                aga.p.p napisała:

                                > Fakt, kryzys chyba nam wszystkim namieszał w planach. Kryzys, a
                                wcześniej chole
                                > rne kursy unijne (uważam, że mocno popsuły rynek - po co płacić,
                                jak można coś
                                > mieć za darmo).
                                >
                                > Ale co umiesz, to umiesz - jak się rynek odbije, to będzie można
                                stawiać wyższe
                                > wymagania. Teraz po prostu trzeba przeczekać.

                                Być może.
                                Ale jesli uda mi się plan B lub plan C co do mojego dalszego rozwoju,
                                to do lektorstwa już raczej nie wrócę... :)
                                Jakkolwiek sądzę, że umiejętności nabyte w pracy lektora przydadzą
                                się.
                                Głownie mówie o umiejętnościach miękkich czyli cierpliwość,
                                umiejętności komunikacyjne, umiejętność zarządzania własnym czasem i
                                zarządzania grupą ludzi, długo by wymieniać... :)
                                umiejętności negocjacyjne...
                                :)

                                pozdrawiam
                                w.
                              • baba67 Re: Apel do Lektorów w Warszawie 07.06.09, 16:10
                                JA MYSLE ze optymistycznie nastraja systematycznie podwyzszajacy sie poziom
                                nauczania angielskiego w szkolach w wiekszych miastach.
                                Jeszcze 10 lat temu FCE to byl dopiero egzamin, teraz moze go zdac spora czesc
                                licealistow. W podstawowkach tez obserwuje sie postep .
                                Wynika z tego ze coraz wiecej osob bedzie zainteresowanych poziomem advanced a
                                zeby uczyc na tym poziomie trzeba osiagnac samemu naprawde profesjonalny poziom.
                                Slusznie tu zauwazono ze osob hetnych do uczenia na poziomie advanced nie ma
                                znowu tak wielu, choc deklaruja ze nauczaja "na kazdym poziomie".
                                • walk_iria Re: Apel do Lektorów w Warszawie 07.06.09, 16:16
                                  Tak, to jest sluszna uwaga.
                                  Szkolenia będą na coraz wyższym poziomie.
                                  Szkoda, że nie idzie za tym poziom kształcenia na anglistykach.

                                  Z tego co wiem, jest raczej odwrotny trend - coraz nizszy poziom na
                                  anglistyce.
                                  Juz kiedy ja studiowalam, poziom byl bardzo niski, niestety.
                                  Żalowalam, ze jest tak niski, zla bylam na ten uniwersytet, ale coz,
                                  nie moja wina, bez wplywu na to byłam.
                                  Potem robilam podyplomowke z nauczania na innym wydziale anglistyki,
                                  liczac na dobry poziom, ale tez niestety wiele pozostawial do
                                  zyczenia...
                                  Teraz jest ponoc jeszcze gorzej.
                                  I to ooczywiscie tez ma wplyw na sytuacje na rynku.
                                  Gdyby bylo tak, ze zeby skonczyc te studia potrzeba wiele pracy i
                                  gdyby byl pewien odsiew, rynek by sie oczyscil.
                                  A tak, to faktycznie, łatwo uzyskac zawod, prawdziwe kwalifikacje
                                  juz trudniej.

                                  przepraszam za literowki i chaotyczny style, ale akurat pisze
                                  pomiedzy bardzo intensywną pracą nad czyms innym i dlatego piszę tu
                                  bardzo szybko.

                                  pozdr.
                                  w.
    • aga.p.p Re: Apel do Lektorów w Warszawie 05.06.09, 22:44
      Wiecie co, a ja bym zaczęła apelować raczej do słuchaczy, żeby przestali skąpić na własną edukację. Niestety - chociaż już jest trochę lepiej - ludzie nadal niespecjalnie zwracają uwagę na to, kto ich uczy. Byleby zapłacić mniej. A jak im nie zależy, to komu ma zależeć? Szkoła też chce zarobić. Po co zatrudniać speca za grubą kasę dla kogoś, komu jest wszystko jedno?

      Zresztą po co w ogóle takie apele? Jeśli komuś zależy na dobrych stawkach, niech sam otworzy szkołę. Będzie pracować za tyle ile chce, będzie dobrze opłacać swoich pracowników. A cienkie szkoły z beznadziejną kadrą pójdą na dno.

      A w ogóle to jestem przekonana, że co najmniej połowa osób, które z entuzjazmem zareagowały na pierwszy post, przy najbliższej propozycji zgodzi się na dużo niższe stawki. Bo jak się ma nóż na gardle, to śpiewa się zupełnie inaczej. Tylko nigdy nie zrozumiem, po co na siłę trzymać się pracy lektora (skoro kasa kiepska, godziny beznadziejne, stablilizacji brak) jeśli można robić tyle innych, bardziej opłacalnych rzeczy? Trzeba tylko trochę odwagi i konsekwencji. Czego wszystkim życzę:)

      pzdr,
      A.
      • baba67 Re: Apel do Lektorów w Warszawie 06.06.09, 10:00
        Mnie sie wydaje ze zbyt duzo czynnikow sie tu na siebie nalozylo, zeby taka
        solidarnoscia cokolwiek dalo sie zalatwic. Jesli ceny kursow beda wysokie, to
        bardziej sie beda oplacaly lekcje prywatne, gdzie lektor dojezdza i jeszcze sie
        nie placi za niewykorzystane godziny.Jesli cena kursu w Archibaldzie w 6
        osobowej grupie kosztuje mnie 35 zl, to fachowego lektora mozna miec za 50 i to
        z dojazdem. A 1 lekcja z nim wiecej mi da niz 2 lekcje w szkole i czas
        zaoszczedze. Czy to oznacza ze lektorzy prywatni maja krzyczec od 80 zl wzwyz?
        i ten archibald tez jakis superspecjalistow nie zatrudnia przeszkolony
        absolwent KJJO wystarczy-tak sie w ulotkach chwalili trzy lata temu.
        Nic dzienwgo ze szkoly walcza o klientow ktorych coraz mniej a i zyski
        wlasciciele tez chca miec duze.
        • walk_iria Re: Apel do Lektorów w Warszawie 06.06.09, 11:10
          nie jestem taka pewna, czy słuchacze zamiast do szkoly poszliby od
          razu na korepetycje, tak jak korki wyglądają teraz.
          Moze formula korkow by sie zmienila - czyli korepetytor faktycznie
          funkcjonowalby jak firma. Zasady jak u psychologow, platnosc z gory,
          sluchacze przyjezdzaliby do korepetytora godzina po godzinie, stawka
          powiedzmy 60 zl za godzine... Korki zamiast szkol jezykowych bylyby
          faja ofetrą na rynku, gdyby przyksztalcily sie w bardziej "powazna"
          utrukturyzowana usluge - jak chocby wspomniane prywatne gabinety
          psychologiczne (gdzie jest jeden psycholog pracujacy tylko na
          siebie, bez posrednictwa poradni).

          Poza tym, duza czesc sluchaczy zostalaby przy szkolach jezykowych.
          Bo niby kontrola nad szkoleniem, bo nadawane certyfikaty, bo wiele
          innych powodow.
          Nawet jesli te szkolenia kosztowalyby wiecej.
          Ale wtedy bylyby to naprawde profesjonalne szkolenia, i sluchacz
          mialby pelne prawo spodziewac sie super uslugi, gdyby zaplacil za
          nia odpoowiednio duzo.

          Nalezy raz jeszcze podkreslic:
          Ceny szkolen jezykowych w szkolach, liczac za lekcje za jednego
          sluchacza są obecnie bardzo tanie. I jeszcze tanieją...
          Przecież aerobik czy silownia, w przeliczeniu na semestr zajęć,
          potrafi kosztować więcej za godzinę!
          Nie mowiac juz o takich uslugach, jak kosmetyczka czy fryzjer.
          Nauczanie ang w porownaniu z innymi uslugami jest obecnie usluga
          bardzo tanią
          i nie widze powodu, dlaczego stawki mialyby nie wzrosnąć.

          pozdr.
          walkiria
      • walk_iria Re: Apel do Lektorów w Warszawie 06.06.09, 11:01
        > A w ogóle to jestem przekonana, że co najmniej połowa osób, które
        z entuzjazmem
        > zareagowały na pierwszy post, przy najbliższej propozycji zgodzi
        się na dużo n
        > iższe stawki. Bo jak się ma nóż na gardle, to śpiewa się zupełnie
        inaczej. Tylk
        > o nigdy nie zrozumiem, po co na siłę trzymać się pracy lektora
        (skoro kasa kiep
        > ska, godziny beznadziejne, stablilizacji brak) jeśli można robić
        tyle innych, b
        > ardziej opłacalnych rzeczy? Trzeba tylko trochę odwagi i
        konsekwencji. Czego ws
        > zystkim życzę:)

        To też prawda.
        Znam wiele osób, które były lektorami, ale po roku tej pracy
        poszukały czegos innego i są bardzo zadowolone.
        Generalnie to były bardzo obrotne, pomysłowe osoby.
        Zazwyczaj w rankingu top lektorów szkoły.
        Szybko zorientowały się, że w tym zawodzie dobrze nie zarobia, a
        nawet rudno im sie bedzie samodzielnie w wawie utrzymać, i że stać
        je na więcej, chcą więcej, więc zrezygnoway z zawodu.
        Wczesniej podyplomówkę zrobiły, by zyskac nieco innych kwalifikacji
        i wielkie gratulacje dla nich. Zrobiły to, czego chciały.

        Faktycznie wymaga to troche odwagi, w końcu oznacza to rezygnację z
        wyuczonego zawodu, ale kto powiedział, że musimy robić to, co
        studiowałyśmy.

        Obecnie zupełnie serio zastanawiam się nad przekwalifikowaniem.
        Rozumiem, że są osoby, którym warunki pracy lektora pasują, praca
        sama w sobie jest ciekawa, ale uznałam, że chciałabym dać sobie
        szansę porobić coś innego.

        Ten semestr się skończy, a ja będę juz robić co innego.
        (Chyba, że nigdzie nie będą mnie chcieć do pracy, to wtedy będzie
        dół, że jednak nie mam wyboru, musze być lektorką, haha).

        Niech każdy zyje tak, by czuł się ze swoim życiem dobrze.
        Mnie najwyraźniej nie jest dobrze z kiepską pensją i brakiem szans
        na rozwój zawodowy.

        Acha i zastanawiam się nad szybkim przekwalifikowaniem się.
        Roczne studia podyplomowe w jakiejś konkretnej dziedzinie mnie
        interesują.
        Jestem na etapie wyszukiwania opcji. :)

        pozdrawiam,
        walkiria
        • samaira Nie jest tak źle!!! 11.06.09, 09:56
          Nie wiem dlaczego lektorzy często marudzą. Jeśli człowiek ma wyobraźnię, jest
          dobry i nie daje się wykorzystać, to można naprawdę nieźle na tym wychodzić.
          Po pierwsze - żadnej współpracy ze szkołami. Odkąd zerwałam z nimi - nie znam
          smutku. Są to instytucje - wyzyskiwacze. Działalność gospodarcza, i naprawdę nie
          ma problemu ze znalezieniem klienta. Ja mam syna, to postanowiłam nie pracować
          wieczorami, mam wypełnione wszystko od godz. 8.00 aż do 16.00 a są to przecież
          najmniej popularne godziny!
          Pracuję kiedy chce, nikt nade mną nie stoi, a klienta zawsze można znaleźć,
          trzeba tylko mieć pomysł na swoją pracę!
          Pozdrawiam serdecznie wszystkich lektorów i życzę odnaleźć siebie w tym zawodzie
          i nie dawać się wyzyskiwaczom!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka