Dodaj do ulubionych

Tata profesor

11.03.13, 15:59
No, dziś mamy 2 bohaterów dnia: Nalaskowskiego i Hartmana. Kocham te nasze polskie rody uczonych.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Tata profesor 11.03.13, 18:10
      Ne rozumiem, co masz przeciwko rodom uczonych. Rdoy szewcow, biznesmenow, aptekarzy juz sa ok? To nic strasznie dzziwnego, ze dzieci ida w slady rodzicow. Nic to tez strasznego.
        • pfg Re: Tata profesor 11.03.13, 21:16
          Tania złośliwość. Polska chwali się rodami profesorskimi - w Krakowie Estreicherami czy Zollami, żeby wymienić tylko te wielopokoleniowe. Nie ma w tym nic złego, jeśli nie ma nepotyzmu. W wypadku Hartmana-ojca, matematyka z Wrocławia i Hartmana-syna, filozofa z Krakowa, podejrzenie nepotyzmu raczej nie zachodzi.
          • carnivore69 Re: Tata profesor 11.03.13, 22:45
            Nie tyle zlosliwosc, co proba zwrocenia uwagi, ze istnienie rodow nie zawsze jest tak nieszkodliwe jak zdawal sie sygnalizowac Dala w kontekscie m.in. szewcow.

            Nie odnosze sie rowniez do konkretnych nazwisk (z postu OP), lecz do potencjalnych naduzyc wynikajacych z obecnosci samego zjawiska.

            Pzdr.
      • chilly Re: Tata profesor 11.03.13, 18:53
        dala.tata napisał:
        > Ne rozumiem, co masz przeciwko rodom uczonych. Rdoy szewcow, biznesmenow, aptekarzy juz sa ok? To nic strasznie dzziwnego, ze dzieci ida w slady rodzicow. Nic to tez strasznego.
        Sądzę, dala, że daleko odleciałeś od polskiej rzeczywistości... Co już wcześniej trafnie podsumował carnivore69.
      • herr7 zależność jest następująca 12.03.13, 14:02
        Z moich obserwacji wynika, że córka profesora zrobi szybciej karierę niż np. córka portierki. Nie zapomnę też jak jeden prominentny profesor charakteryzując człowieka na którego postawił, podkreślił że jego żona człowieka to córka znanego w środowisku profesora. Tak więc mamy w Polsce mafie profesorskie na tej samej zasadzie co mafie lekarskie czy prawnicze.
            • dala.tata Re: OK. Mówmy więc i klikach 12.03.13, 19:32
              No ale na tym polega spoleczenstwo. Dziecko wychowane w domu profesorskim bedzie znalo innych profesorow, bedzie mialo inne umiejetnosci spoleczne, bedzie umialo sie lepiej wyslawiac, bedzie znalo inna literature itd itd. Na tym polegaja roznice miedzy klasami spolecznymi. I dziecku portiera zawsze bedzie trudniej. Nie dlatego, ze sa kliki, ale dlatego, ze ma inny hapital spoleczny i symboliczny, rowniez ekonomiczny, a na dodatek inny habitus. Jest na ten temat biblioteka publikacji.

              Z tego jednak wcale nie wynikaja zadne kliki, mafie itd. Tak, takie rzeczy niestety sie zdarzaja, jednak teudno z tego robic jakakolwiek regule.
              • sendivigius Re: OK. Mówmy więc i klikach 13.03.13, 08:33
                To sa gornolotne stwierdzenia dobre na okolicznosc wywiadu dla czytelniczek Cosmopolitan, w praktycze sprawy sa bardziej trywialne.

                Twoje rozumowanie z grubsza sprowadza sie do stwierdzenia ze jeszeli nie ma przewalu na wydre to nie ma w ogole. Naprawde, znow naiwne by bylo posadzac profesrorow o metody z maczuga w reku. Dziala sie bardziej subtelnie.

                Na przyklad na wydziale jest 3 dzieci profesorow i przychodza 2 stypenia z (wszystko jedno ale atrakcyjne). Pytanie kto dostanie? Oczywiscie zglosic sie moze kazdy ale jakos tak "zapomniano" to oglosic, a po za tym "i tak wszyscy wiedzieli". Okazuje sie ze zglosilo sie tylko tych 2 wiec zupelnie uczciwie komisja im przydziela. A poniewaz jest to na II roku to nikt za bardzo nie krzyczy - potem jest okazja nastepna ale tu juz wymogiem jest sprawozdanie z wyjazdu - kto ma je miec, no wiec inni kandydaci nie spelniaja wymogow formalnych i ostatecznie organizuje sie konkurs na etaty. Tu trzeba sie wykazac 2 wyjazdami. W konkursie uczciwie wygrywa tych 2 profesorskich dzieci. Mucha nie siada, zadna inspekcja zadnego kantu nie znajdzie.

                I nie byloby o co krzyczec gdyby uniwersytety byly prywatnymi firmami - Bill Gates moze sobie mianowac konia szefem Microsoftu
                    • pfg Re: OK. Mówmy więc i klikach 13.03.13, 18:09
                      Ja nie twierdzę, że takie rzeczy się nie zdarzają. Zdarzają się, częściej niżbyśmy chcieli to przyznać i powinniśmy - jako środowisko akademickie - odczuwać zbiorowy wstyd, że ich dotąd nie wyeliminowaliśmy. Jednak *nie* jest to zjawisko dominujące. Częste, ale nie powszechne. Przedstawianie go jako obrazu typowego jest fałszywe i oburzające. A utrzymywanie, iż w tym celu działa system państwowych habilitacji i profesur jest po prostu głupie.
              • herr7 to jest norma w...Polsce.. 13.03.13, 18:44
                Właśnie dzisiaj miałem telefon od pewnego człowieka, który mnie pytał, czy nie przyjąłbym do siebie pewnego "młodego, zdolnego", żeby mógł u mnie zrobić doktorat. Tak się jakoś składa, że ów kandydat nosi nazwisko znane w naszym (lokalnym) środowisku naukowym. To zapewne jedynie przypadkowa zbieżność...
                • dala.tata Re: to jest norma w...Polsce.. 13.03.13, 19:36
                  No i? I to jest wg ciebie mafia tak? Wolalbys, zeby sam czlowiek przyszedl i ladnie poprosil? Tak cyzowak, ty na pewno przyjales, bo siebales, ze mafia cie zamorduje?

                  herr7 napisał:

                  > Właśnie dzisiaj miałem telefon od pewnego człowieka, który mnie pytał, czy nie
                  > przyjąłbym do siebie pewnego "młodego, zdolnego", żeby mógł u mnie zrobić dokto
                  > rat. Tak się jakoś składa, że ów kandydat nosi nazwisko znane w naszym (lokalny
                  > m) środowisku naukowym. To zapewne jedynie przypadkowa zbieżność...
                  • bumcykcyk2 Re: to jest norma w...Polsce.. 13.03.13, 22:14
                    No, skoro mówimy o dorosłych ludziach to chyba jasne, że zainteresowany powinien sam przyjść i spytać o możliwość robienia doktoratu, a nie załatwiać sprawę przez umyślnego. Czy to są jakieś towarzyskie swaty, czy normalne staranie się o pracę??? Sorry, ale uzyskanie zatrudnienia w jakiejkolwiek innej sferze życia taką metodą, że ktoś dzwoni do kogoś i rzuca tekstem 'cześć stary czy nie przyjąłbyś mojego człowieka do siebie do roboty' nazywa się pod każdą szerokością geograficzną KUMOTERSTWEM. Więc nie rozumiem, dlaczego dala.tata udaje, że nie rozumie.
                    • dala.tata Re: to jest norma w...Polsce.. 13.03.13, 22:41
                      Niczego nie udaje. gdy mnie ktos pyta o to, czy moze pisac u mnie doktorat, a zdarzaja sie tacy smialkowie, to nie rozmawiamy o zadnym zatrudnieniu, tylko o promowaniu doktoratu. Niech wiec bumcyk nie fanzoli mi o zadnym kumoterstwie, bo takowegoz tu nie ma. Czyms zupelnie innym jest przyjmowanie na etat.

                      Gdybym dostal taki telefon, odpoweidzialbym, tak, niech przyjdzie, pogadam z nim (i to nie jest zobowiazanie, ani obietnica), albo, nie, nie wysylaj go, mam za duzo doktorantow. Po jaka cholere ma czlowiek jechac i sie dowiadywac, ze nie bylo po co jechac, skoro moze do mnie posrednio dotrzec telefonicznie. Co wiecej, taki telefon od delikwenta uznalbym za nachalny i nie na miejscu.
                      • gruszka_wierzbowa Re: to jest norma w...Polsce.. 14.03.13, 01:10
                        > Gdybym dostal taki telefon, odpoweidzialbym, tak, niech przyjdzie, pogadam z ni
                        > m (i to nie jest zobowiazanie, ani obietnica), albo, nie, nie wysylaj go, mam z
                        > a duzo doktorantow. Po jaka cholere ma czlowiek jechac i sie dowiadywac, ze nie
                        > bylo po co jechac, skoro moze do mnie posrednio dotrzec telefonicznie. Co wiec
                        > ej, taki telefon od delikwenta uznalbym za nachalny i nie na miejscu.


                        No cóż, rozumiem że najpierw należy zadzwonić do Ciebie. Ale jeśli delikwent nie ma znajomego, który Cię zna i może wykonać ten telefon, to nie ma czego w ogóle u Ciebie szukać. Bo będzie nachalny. Faktycznie, nie pachnie to w ogóle kumoterstwem.

                        • dala.tata kumoterstwo 14.03.13, 01:36
                          Nie, nie trzeba. ale mozna i nie obraze sie, jesli znajomy potencjalnego doktoranta zadzwoni do mnie. Mam wrazenie, ze niezwykla swietojebliwosc w tym watku wychodzi.

                          Otoz ludzie maja znajomych i ja naprawde nie przestane sie kontaktowac z kims dlatego, ze ten ktos zna kgoos, kto chce zrobic doktorat. Moze panstwo wszyscy nie, natomiast ja dzwonie do znajomych po porady czy z pytaniami w sprawach zawodowych. Wlasnie dlatego, bo sa moimi znajomymi. Tak sie tez sklada, ze wsrod moich znajomych jest znacznie wieksza ilosc profesorow niz hydraulikow (co czasem mnie martwi).

                          Natomiast, ja nie przyjme tego kogos do siebie na doktoranta, dlatego ze jest rekomendowany (rowniez dlatego, ze to nie jest w moim interesie - nie chce mi sie pracowac z takim kims). NIkt zreszta nie prosil mnie nigdy o takie przyslugi. ale zupelnie spokojnie moge przez telefon powiedziec, ze nie ma po co uderzac do mnie. Jesli to jest kumoterstwo, to jestem winny kumoterstwa i obrazy swietojebliwosci akademickiej.

                          Na dodatek ten bez znajomego bedzie musial przyjechac, moze tez napisac maila, bedzie musial chwile poczekac na odpowiedz. Pocieszam sie, ze moze ma mame w urzedzie i ona powie mu, jak dobrze wypelnic jakis formularz. ja bede musial sam sobie z nim radzic.

                          oh, prosze, kto pierwszy rzuci kamieniem?!
                          • sendivigius Re: kumoterstwo 14.03.13, 08:49
                            Dala, albo nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumiec jak dzialaja systemy. Proste cwiczenie ( z kalkulatorem) jesli jest 10 elementow w szeregu i kazdy wzmacnia o 10% procent to ile jest na wyjsciu? Moj kalkulator daje 2.59. A co to te 10 % ?- ot wlasnie telefon, ot mniej wnikliwa recenzja, ot, latwiejsze jedno pytanie na egzaminie. 10% to jest szum, nikt nikogo nie zlapie z dymiaca lufa. I na koncu nasz mily kandydat jest zupelnie uczciwie 2.5 raza lepszy. A systemy sa wieksze niz 10 elementow, mnoz dalej...

                            Dlatego sprawnosc systemu ocenia sie po koncowych wynikach, bo skomplikowane zaleznosci wewnatrz najczesciej trudno zbadac i ocenic (choc wlasnie tym sie zajmuje zasadniczo nauka). A koncowe wyniki sa jakie sa. Bo to jest zawsze to samo pytnie dlaczego jest tak zle jezeli jest tak dobrze.
                            • dala.tata Re: kumoterstwo 14.03.13, 14:56
                              Nie wiem, jak dzialaja systemy, sendi. wiem, ze twoja logika skokow nad przepasicami jest niesamowita. Od telefonu juz przechodzimy do wnikliwej ercenzji. a za chwile przejdziemy do nadania stopnia, co? tak to dziala glownie w twojej wyobrazni.

                              Jest zle nie dlatego, ze prof. X zadzwonil do mnie z poleceniem doktoranta. To znow tylko tobie sie wydaje, ze sa banalnie proste odpowiedzi na bardzo skomplikowane pytania.
                              • sendivigius Re: kumoterstwo 15.03.13, 08:22
                                Pisze dala tyle ze 100 malych uderzen moze przekazac taka sama energie jak jedno duze, albo ze konstrukcje mozna zniszczyc wybuchem albo rdza. Pierwsze przypadki widac i mozna wskazac latwo, te drugie nie tak prosto. Ostatecznie jednak skutek jest taki sam.
                                • bumcykcyk2 Re: kumoterstwo 15.03.13, 12:01
                                  sendivigius napisał:

                                  > Pisze dala tyle ze 100 malych uderzen moze przekazac taka sama energie jak jedn
                                  > o duze, albo ze konstrukcje mozna zniszczyc wybuchem albo rdza. Pierwsze przypa
                                  > dki widac i mozna wskazac latwo, te drugie nie tak prosto. Ostatecznie jednak s
                                  > kutek jest taki sam.


                                  RDZA - to jest słowo klucz do zrozumienia ogólnej sytuacji w PL

                                  Tu wszystkie instytucje życia społecznego już dawno zardzewiały i zgniły od środka. Trzymają się na resztkach lakieru bądź tandetnej pozłocie.

                                  Sendi, spróbuj może wyjechać do Dala.taty z procentem składanym? ten przykład może zrozumie
                          • gruszka_wierzbowa Re: kumoterstwo 14.03.13, 12:29
                            Czyli, krótko mówiąc osobie ze znajomościami łatwiej do Ciebie dotrzeć. Tylko o to chodziło.
                            Jeśli uczciwie oceniasz kandydatów to ja nie widzę problemu. Aczkolwiek uważam, że uważanie za natręctwo telefon od zainteresowanej osoby nie jest postawą godną pochwały. Szczególnie, jeśli telefon byłby wykonany do Twojego gabinetu w godzinach Twojego dyżurowania, a człowiek spytałby jedynie, czy w ogóle jest sens wysyłać do Ciebie papiery albo jechać na rozmowę.
                            • dala.tata Re: kumoterstwo 14.03.13, 14:54
                              ale to jest naprawde takie dziwne, ze znajomy moze po prostu zadzwonic, a nieznajmomy nie? naprawde to takie dziwne, ze jak znasz kogos, to latwiej do niego dotrzec? problem jest nie w tym, ze mozna dotrzec. Problem jest w tym, jakie sa rezultaty takiego dotarcia. czy ten, ktory dociera przez znajomego ma wieksze szanse. Jesli nie, to nie ma zadnego problemu. Ja mysle, ze dobrze przestac udawac, ze nie znamy ludzi. Bo nie na tym polega problem. problem polega na tym, co robimy z tymi znajomosciami.

                              Co do telefonu nieznajomej osoby, ktora zapyta mnie o to, czy warto wysylac papiery, uznalbym taki telefon za bardzo dziwny. I raczej powiedialbym, ze nie warto. Ale to wszystko zalezy od tego, jak taka rozmowa bedzie przeprowadzona.

                              Na koniec, polecanie ludzi jest czyms absollutnie normalnym. Co wiecej, jest zinstytucjonalizowane w systemie pisania referencji (ktorych w Polsce zreszta nikt nie traktuje zbyt powaznie i to bardzo zle). I tak, jesli przychodzi ktos od prof. Xa, ktorego znam, szanuje jako badacza i ufam jego ocenom, to bede patrzyl inaczej na tego ktosia, niz na takiego, kto przychodzi od prof. Ya, ktorego uwazam za strate miejsca w kosmosie.
                              • mn7 tylko krowa nie zmienia poglądów? 14.03.13, 18:19
                                dala.tata napisał:

                                > Na koniec, polecanie ludzi jest czyms absollutnie normalnym. Co wiecej, jest zi
                                > nstytucjonalizowane w systemie pisania referencji (ktorych w Polsce zreszta ni
                                > kt nie traktuje zbyt powaznie i to bardzo zle).

                                Czy dobrze pamiętam, że była tu kiedyś ożywiona dyskusja o wymogu stawianym w niektórych pismach przed nieznanymi autorami przedłożenia nieformalnej rekomendacji od kogoś znanego redakcji? Czy dobrze zapamiętałam, że dala.tata zabierał w tej dyskusji kilka razy głos?
                                • pfg Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 14.03.13, 18:42
                                  Ale to jednak jest inna sytuacja. Po pierwsze, w tamtych redakcjach czyjaś "nieformalna rekomendacja" była koniecznie wymagana, podczas gdy przy decyzji o objęciu kogoś opieką naukową telefon od przyjaciela nie jest bezwzględnie potrzebny. Po drugie i ważniejsze, wymóg dostarczenia rekomendacji dawał rekomendującemu - w domyśle: przełożonemu autora - kontrolę nad tym, co ów autor publikuje.
                                  • spokojny.zenek Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 15.03.13, 10:07
                                    Odnoszę wrażenie, być może mylne, że popełniasz błąd logiczny, a nawet kilka. O tym, że byłaby "koniecznie wymagana" możnaby mówić wyedy, gdyby rzeczywiście żaden tekst nie był kierowany do recenzji bez takiej uprzedniej rekomendacji. Drugi zarzut także wydaje się nieuprawniony. Uprawniony by był, gdyby ktoś wymagał takiej referencji konkretnie od przełożonego. Poza tym pisząc o kontroli nad tym, co kto publikuje sugerujesz stały charakter tego wymogu (i tu oba punkty się splatają) w tym sensie, że każdy kolejny tekst danego autora musiałby posiadać taką rekomendację i to od przełożonego ("w domyśle"). Tymczasem autor znany redakcji byłby już autorem znanym redakcji i nikt by go już w taki sposób nie mógł kontrolować, choćby bardzo chciał.
                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 15.03.13, 10:51
                                    pfg napisał:

                                    > Po drugie i ważniejsze, wymóg dostarczenia rekomendacji dawał rekomendującem
                                    > u - w domyśle: przełożonemu autora - kontrolę nad tym, co ów autor publikuje.

                                    Kontrola nad tym, co robi doktorant, jest obowiazkiem promotora. Jednak ta kontrola powinna miec miejsce *przed* wyslaniem czegokolwiek do druku. Zgadzam sie, ze jakakolwiek forma kontroli w postaci rekomendacji przelozonego przy skladaniu tekstu do publikacji jest etycznie naganna.
                                          • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 15.03.13, 15:46
                                            spokojny.zenek napisał:

                                            > A więc niewątpliwie tym bardziej odrzucasz praktykę występującą w niektórych dz
                                            > iedzinach pobirania od autorów opłat za opublikowanie w dobrym piśmie ich tekst
                                            > u?

                                            Nie widze absolutnie zadnego zwiazku miedzy oplatami za publikacje, a uzaleznieniem przyjecia do druku od imiennej rekomendacji. Zadaniem redakcji jest znalezienie recenzenta, ktory oceni jakosc nadeslanej pracy bez wzgledu na nazwisko autora. Reprezentuje dziedzine, w ktorej dobre pisma nie zadaja oplat za publikacje, a wszystkie recenzje sa anonimowe, zarowno dla recenzenta, jak i dla recenzowanego. Liczy sie tylko jakosc tekstu, a nie kto go napisal i kto rekomenduje.
                                            • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 08:20
                                              No a ja na przykład nie widzę żadnego związku między tam, co napisałaś a tematem. To, że teksty maja być recenzowane i że optymalna (choc nie powszechna) jest praktyka double-blind jest dość oczywista i nie o tym tutaj dysutujemy. Problemem jest natomiast to, że chcecie rekacjom odebrać prawo do wstępnej (i symbolicznej przecież) selekcji nadsyłanych tekstów, przed ich skierowaniem do recenzji. Ja także tego nie rozumiem.

                                              • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 09:31
                                                mn7 napisała:

                                                > To, że teksty maja być recenzowane i że optymalna (choc nie powszechna) jest
                                                > praktyka double-blind jest dość oczywista i nie o tym tutaj dysutujemy. Proble
                                                > mem jest natomiast to, że chcecie rekacjom odebrać prawo do wstępnej (i symboli
                                                > cznej przecież) selekcji nadsyłanych tekstów, przed ich skierowaniem do recenzj
                                                > i. Ja także tego nie rozumiem.

                                                Nie rozumiem zupelnie, skad ci sie wzial taki pomysl. Nikt nie odbiera redakcjom prawa do wstepnej selekcji tekstow. Chodzi tylko o to, by teksty selekcjonowac na podstawie kryteriow merytorycznych, a nie personalnych.
                                                • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 10:18
                                                  Nie zauważyłam, żeby ktokolwiek próbował proponować zastąpienie kryteriów merytorycznych personalnymi. Skoro liczba nadsyłanych tekstów dalece przewyższa liczbę tych, które mogą być skierowane do recenzji. radakcja ma prawo wstępnie selekcjonować teksty. Problem byłby wtedy, gdyby względy personalne miały blokować dobre teksty na tym przedrecenzyjnym etapie.
                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 10:45
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Skoro liczba nadsyłanych tekstów dalece przewyższa licz
                                                    > bę tych, które mogą być skierowane do recenzji. radakcja ma prawo wstępnie sele
                                                    > kcjonować teksty. Problem byłby wtedy, gdyby względy personalne miały blokować
                                                    > dobre teksty na tym przedrecenzyjnym etapie.

                                                    No i tu wlasnie jest problem, poniewaz na razie nie podalas zadnego kryterium merytorycznego tej przedwstepnej selekcji. Jakie srodki redakcje podejmuja, by zapobiec blokowaniu dobrych tekstow na etapie przedrecenzyjnym? Zadnych. Redakcja umywa raczki, poniewaz dobry tekst jest blokowany przez osobe, ktora odmawia wystawienia rekomendacji, nie bedac czlonkiem kolegium redakcyjnego. Redakcja nie bierze na siebie zadnej odpowiedzialnosci za to, jakich tekstow nie skieruje do recenzji.
                                                  • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 10:53
                                                    Zupełnie nie ropzumiem, co masz na myśłi. Jaki "środki" miałaby podejmować redakcja? Nadesłano dobry tekst - kieruje sie go do recenzji. Proste.
                                                    Niepojęte jest też to, co piszes zo jakimś blokowaniu przez jedną osobą. W jaki sposób jakaś jedna osoba miałaby zablokować jakiś tekst? Przestaję rozumieć czy dyskutujemy o tym samym. O co tu w ogóle chodzi???
                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:05
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Zupełnie nie ropzumiem, co masz na myśłi. Jaki "środki" miałaby podejmować reda
                                                    > kcja? Nadesłano dobry tekst - kieruje sie go do recenzji. Proste.

                                                    Ale przeciez redakcja sama z siebie, z godnie z tym, co piszesz, nie wie, ze tekst jest dobry, dopoki nie otrzyma rekomendacji osoby, ktora jest znana redakcji. Rekomendacja osoby, ktora redakcji znana nie jest, ewidentnie nie stanowi o dobroci tekstu.


                                                    > Niepojęte jest też to, co piszes zo jakimś blokowaniu przez jedną osobą. W jaki
                                                    > sposób jakaś jedna osoba miałaby zablokować jakiś tekst? Przestaję rozumieć cz
                                                    > y dyskutujemy o tym samym.

                                                    Nie przejmuj sie. Tu chodzilo o to, co sie dzieje zanim tekst trafi do redakcji, wiec chodzi o taki przypadek, o ktorym nie chcesz dyskutowac.
                                                  • podworkowy Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:20
                                                    będąc 1-rocznym doktorantem wysłałem tekst do branżowego czasopisma (jeszcze z dyskietką...). Do tekstu dołączyłem krótki list przewodni, w którym napisałem, że artykuł został przeczytany i zaaprobowany przez mojego promotora. Rozumiem, że popełniłem tym samym gigantyczne faux pas, utrwalając feudalny model nauki...
                                                  • adept44_ltd Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:22
                                                    gigantyczne? hm...
                                                    pokazałeś, że twoja dyscyplina jest feudalna,
                                                    pokazałeś, że średnio wierzysz w swoje możliwości,
                                                    pokazałeś, że twoja dyscyplina podlega niejakim patologiom, jeśli (być może, zapewne?) bez takiego dopisku tekst miałby mniejszą szansę na publikację,

                                                    to tyle :)
                                                  • podworkowy Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:35
                                                    chodziło mi wyłącznie o to, by tekst nie przepadł na etapie wstępnym (przed recenzjami). Oczywiście, że u mnie jest pewien feudalizm (jak wszędzie). Mam jednak wrażenie, że naprawdę nie uwzględniacie Państwo faktu, że 1) prawo jest niezwykle szeroką dziedziną i kilkuosobowa, nieopłacana redakcja ma problem ze wstępną merytoryczną kontrolą tekstów z tak rozbieżnych działek, jak np. międzynarodowe prawo lotnicze i prawo karne wykonawcze; 2) sumaryczna liczba pracowników i doktorantów w naukach prawnych wielokrotnie przewyższa taką liczbę w innych działkach, co powoduje zwiększenie liczby tekstów.
                                                    Naprawdę nie rozumiem, o co idzie spór. Czy dobrowolne oddawanie przez doktoranta swojego tekstu promotorowi do sprawdzenia to taki feudalny, niespotykany na Zachodzie, obyczaj? Ja bym wręcz oczekiwał od każdego początkującego takiej kooperacji...
                                                  • adept44_ltd Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:39
                                                    ale czym innym jest praca z promotorem, czym innym wysyłanie z adnotacją, że promotor kocha ten tekst ;-)

                                                    co do reszty, no to, zamiast reprodukować chorą sytuację, trzeba ją zmieniać... tyle... (niezależnie od tego, jak jest na Zachodzie, biali ludzie mieszkają też w PL ;-)
                                                  • adept44_ltd Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:52
                                                    nie widzisz różnicy - między sytuacją, w której redakcja wysyła do recenzji, a autor sam przysyła recenzję??? ja widzę - to pierwsze to normalność...

                                                    (choć w zasadzie prosiłbym o wskazanie choć jednej implikatury, który pozwoliłaby ci wysnuć ten wniosek z moich postów...).
                                                  • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 14:28
                                                    Trudna jest dyskusja z kimś, kto myli recenzję z pismem przewodnim i jeszcze przy okazji innym zarzuca takie kompromitujące mylenie dwóch niepodobnych do siebie rzeczy.
                                                    Recenzja jest sporządzana przez recenzenta. Jeśli jest to DBL, recenzent nawet nie wie, komu recenzuje. Siłą rzeczy też nie może wiedzieć, czy nie jest to przypadkiem jakiś debiutant, który swój tekst nadesłał z pismem przewodnim od innej osoby. Nie wie też, czy tą inną osobą jest profesor X, profesor Y czy może dr Z z którym autor miał ćwiczenia na III roku.
                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 16:30
                                                    Tez oczekuje kooperacji miedzy doktorantem a promotorem, ale co innego dac tekst promotorowi do sprawdzenia, a co innego prosic promotora o rekomendacje do czasopisma. A co z tym prawem lotniczym? Lotnik nie napisze rekomendacji, bo nie jest prawnkiem?


                                                    podworkowy napisał(a):

                                                    > chodziło mi wyłącznie o to, by tekst nie przepadł na etapie wstępnym (przed rec
                                                    > enzjami). Oczywiście, że u mnie jest pewien feudalizm (jak wszędzie). Mam jedna
                                                    > k wrażenie, że naprawdę nie uwzględniacie Państwo faktu, że 1) prawo jest niezw
                                                    > ykle szeroką dziedziną i kilkuosobowa, nieopłacana redakcja ma problem ze wstęp
                                                    > ną merytoryczną kontrolą tekstów z tak rozbieżnych działek, jak np. międzynarod
                                                    > owe prawo lotnicze i prawo karne wykonawcze; 2) sumaryczna liczba pracowników i
                                                    > doktorantów w naukach prawnych wielokrotnie przewyższa taką liczbę w innych dz
                                                    > iałkach, co powoduje zwiększenie liczby tekstów.
                                                    > Naprawdę nie rozumiem, o co idzie spór. Czy dobrowolne oddawanie przez doktoran
                                                    > ta swojego tekstu promotorowi do sprawdzenia to taki feudalny, niespotykany na
                                                    > Zachodzie, obyczaj? Ja bym wręcz oczekiwał od każdego początkującego takiej koo
                                                    > peracji...
                                                  • podworkowy Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 17:21
                                                    chodziło mi tylko o to, że w składzie redakcji może (i pewnie zazwyczaj nie ma) osoby, która jest w stanie wstępnie choćby ocenić, czy tekst nt. prawa lotniczego nie jest przypadkiem stekiem bzdur. Krótka informacja, ze tekst przeczytał np. prof. Żylicz zwiększa szansę, ze tekst trafi do recenzji, a nie do kosza. Naprawdę biorąc pod uwagę liczbę potencjalnych autorów, redakcje muszą przeprowadzać w naszej działce selekcje wstępną.
                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 19:35
                                                    Wszedzie robi sie selekcje wstepna. Chodzi o reguly tej selekcji. W "cywilizacji" czlonkowie redakcji po prostu czytaja wszystko przed skierowaniem do recenzji. Jezeli redakcja jest za mala, to trzeba kogos nowego zwerbowac. Z reguly nie ma z tym problemu, poniewaz dla zaproszonego jest to wyroznienie, ktore procentuje w przypadku dobrego pisma.


                                                    podworkowy napisał(a):

                                                    > chodziło mi tylko o to, że w składzie redakcji może (i pewnie zazwyczaj nie ma)
                                                    > osoby, która jest w stanie wstępnie choćby ocenić, czy tekst nt. prawa lotnicz
                                                    > ego nie jest przypadkiem stekiem bzdur. Krótka informacja, ze tekst przeczytał
                                                    > np. prof. Żylicz zwiększa szansę, ze tekst trafi do recenzji, a nie do kosza. N
                                                    > aprawdę biorąc pod uwagę liczbę potencjalnych autorów, redakcje muszą przeprowa
                                                    > dzać w naszej działce selekcje wstępną.
                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 22:51
                                                    Bajki opowiadasz. Sa tematy, w ktorych "ekspertow" na calym swiecie mozna policzyc na palcach jednej reki. To sa twoje pobozne zyczenia.


                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > To oczywista nieprawda. W wypadku pism specjalistycznych "ekspertyza" członków
                                                    > redakcji często (z reguły?) pokrywa cały obszar wiedzy, którego dotyczą teksty
                                                    > składane w danym piśmie.
                                                  • spokojny.zenek Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 08:35
                                                    Twoja stanowczość jest wprost proporcjonalna do oczywistego braku racji.
                                                    Bierzemy przykład pierwszy z brzego, może tam zechcesz wysłać swoje wiekopomne dzieło, gdy juz powstanie - "Prawo i Zabezpieczenie Społeczne".

                                                    www.pizs.pl/o_redakcji
                                                    Redakcję (i stały zespół recenzentów) tworzą osoby łącznie kompetenctne w całym obszarze tematycznym objętym działalnością pisma. Jeśli ktoś przyśle coś "na temat", znajdzie się osoba mogąca to wstępnie ocenić oraz osoba mogąca to zrecenzować. A jeśli nie na temat, zostanie to dostrzeżone.

                                                    A tu mamy pismo niespecjalistyczne

                                                    www.lex.pl/spis-tresci/-/spis/panstwo-i-prawo/2012/10
                                                    Ile osób musiałaby liczyć redakcja, żeby coś takiego zapewnić?

                                                    Teraz idziemy do dowolnej innej dziedziny. Bierzemy pismo, w którym mieści się 5 artykułów a nadesłano 9. Jeden jest nie na temat, pozostałe idą do recenzji, sześć jest zrecenzowanych pozytywnie, pięć opublikowanych, "szafa gra".
                                                    A teraz wracamy do poprzedniej dziedziny. Mieści się 6 tekstów, nadesłano 120. 30 to makulatura, 30 wygląda na makulaturę. Co ma zrobić redakcja - urządzić losowanie? Uruchomić 120 albo lepiej 240 recenzentów? Samemu w 4 osoby przeczytać 120 tekstów, douczając się zarazem z każdej poddziedziny i podpoddziedziny, żeby w ogóle stwierdzić, czy to przypadkiem nie jest dowcip albo stek bzdur? Przypominam, że redakcja żadnych pieniędzy nie bierze, gdzie każdy z nich pracuje, ma to i owo do roboty na co dzień.
                                                    Tak, wiem. Powinni zrezygnować z tej społecznej pracy...

                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 08:43
                                                    Powtorze jeszcze raz, bo to juz bylo: W 4 osoby nie wydaje sie powaznego pisma o szerokim profilu ogolnym. Nie da sie. To nie jest powazne przedsiewziecie i ratowanie sie rekomendacjami promotorow tylko obnaza brak profesjonalizmu. 4-osobowa redakcje moga miec zeszyty naukowe prowincjonalnego uniwersytetu, ale nie powazne pismo o szerokim profilu.
                                                  • podworkowy Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 08:48
                                                    dyskusja jest generalnie bezprzedmiotowa, ale po raz 1 słyszę, by powaga pisma zależała od liczby członków komitetu redakcyjnego, a nie od jakości publikowanych tekstów. Na to nie wpadło nawet ministerstwo tworząc swoją idiotyczną listę kryteriów parametryzacyjnych...
                                                  • spokojny.zenek Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 08:56
                                                    No właśnie, cicho sza. Jednym z powodów, dla których żadne pismo z naszej działki nigdy się nie przebije powyżej 8-9 pktów jest to, że nie da sie korzystać w większości z zagranicznych recenzentów (co podobno jest uniwersalnym wyznacznikiem "powagi" pisma). Jeśli teraz jeszcze dojdzie pomysł z liczbą członków komitetu redakcyjnego to już w ogóle zgon w trampkach...
                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 09:26
                                                    podworkowy napisał(a):

                                                    > dyskusja jest generalnie bezprzedmiotowa, ale po raz 1 słyszę, by powaga pisma
                                                    > zależała od liczby członków komitetu redakcyjnego, a nie od jakości publikowany
                                                    > ch tekstów. Na to nie wpadło nawet ministerstwo tworząc swoją idiotyczną listę
                                                    > kryteriów parametryzacyjnych...

                                                    Jeszcze raz: Skoro sami stwierdzacie, ze 4-osobowa redakcja nie radzi sobie z zalewem tekstow, to system rekomendacji sluzy jedynie glajszachtowaniu niedostatkow, a nie poprawie jakosci. Przy 90-procentowym odrzucie obawiam sie, ze macie pisma, w ktorych w praktyce nikt z redakcji nie czyta tekstow przed skierowaniem ich do recenzji. Kryteria ministerialne nie maja tu nic do rzeczy.
                                                  • spokojny.zenek Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 09:32
                                                    charioteer1 napisał:

                                                    > Jeszcze raz: Skoro sami stwierdzacie, ze 4-osobowa redakcja nie radzi sobie z z
                                                    > alewem tekstow, to system rekomendacji sluzy jedynie glajszachtowaniu niedostat
                                                    > kow, a nie poprawie jakosci.

                                                    Jest tu co najmniej kilku wybornych logików, z pewnością chętnie Ci wyjaśnią, jak się nazywa taki błąd rozumowania.

                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 10:34
                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > Jest tu co najmniej kilku wybornych logików, z pewnością chętnie Ci wyjaśnią, j
                                                    > ak się nazywa taki błąd rozumowania.

                                                    Chetnie sie tego dowiem, a w miedzyczasie postaram sie przedstawic ten sam problem w nieco przystepniejszej formie:

                                                    Firma budowlano-remontowa ma w ciagu miesiaca wyremontowac obiekt liczacy 1000m2 powierzchni. Firma dysponuje 4-osobowa ekipa, ktora jest w stanie wyremontowac 50m2 w ciagu tygodnia, ponadto nie ma w niej elektryka i hydraulika. Co trzeba zrobic?
                                                  • spokojny.zenek niestety znów błąd... 18.03.13, 17:31
                                                    charioteer1 napisał:

                                                    > Firma budowlano-remontowa ma w ciagu miesiaca wyremontowac obiekt liczacy 1000m
                                                    > 2 powierzchni. Firma dysponuje 4-osobowa ekipa, ktora jest w stanie wyremontowa
                                                    > c 50m2 w ciagu tygodnia, ponadto nie ma w niej elektryka i hydraulika. Co trzeb
                                                    > a zrobic?

                                                    Ano najlepiej zacząć od znalezienia błędu w zadaniu. Na przykład błędnego założenia, że "MA" ileś wyremontować. Otóż nie - już to ustalliśmy i co do tego akurat wszyscy chyba byli tu zgodni, że z niczego nie wynika, by "mieli" tyle remontować. W każdym razie nie podpisywali żadnej umowy, w której by się do tego zobowiązywali.
                                                  • charioteer1 Aaaaaaaa, aha 18.03.13, 17:44
                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > charioteer1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Firma budowlano-remontowa ma w ciagu miesiaca wyremontowac obiekt liczacy
                                                    > 1000m
                                                    > > 2 powierzchni. Firma dysponuje 4-osobowa ekipa, ktora jest w stanie wyrem
                                                    > ontowa
                                                    > > c 50m2 w ciagu tygodnia, ponadto nie ma w niej elektryka i hydraulika. Co
                                                    > trzeb
                                                    > > a zrobic?
                                                    >
                                                    > Ano najlepiej zacząć od znalezienia błędu w zadaniu. Na przykład błędnego założ
                                                    > enia, że "MA" ileś wyremontować. Otóż nie - już to ustalliśmy i co do tego akur
                                                    > at wszyscy chyba byli tu zgodni, że z niczego nie wynika, by "mieli" tyle remon
                                                    > tować. W każdym razie nie podpisywali żadnej umowy, w której by się do tego zob
                                                    > owiązywali.

                                                    Rozumiem. Nie ma umowy, wiec nie ma obowiazku. Czasopisma prawnicze nie gwarantuja nikomu rzetelnego procesu recenzyjnego i w ogole nic nie musza, bo zadnej umowy nie podpisywaly. Jak zechca i komu zechca, to opublikuja, a komu nie zechca, to nie opublikuja.
                                                  • spokojny.zenek Re: Aaaaaaaa, aha 18.03.13, 18:00
                                                    charioteer1 napisał:


                                                    > Rozumiem. Nie ma umowy, wiec nie ma obowiazku.

                                                    A już miałem nadzieję, że można liczyć na nieco inteligentniejsze zachowanie... Szkoda.
                                                    Obowiązek nie musi wynikać z umowy. Może też wynikać nop. z ustawy - przestępstw masz nie popełniać nie dlatego, że się tak umawiałeś, lecz dlatego, że tego wymaga odpowiednia ustawa.
                                                    W Twoim mocno niefortunnym przykładzie nie ma umowy, o ustawie zaś nie warto wspominać, jest bowiem dość oczywoste, że żadna ustawa nie każe przypadkowym ludziom remontować czegokolwiek ot tak.

                                                    ? Czasopisma prawnicze nie gwarant
                                                    > uja nikomu rzetelnego procesu recenzyjnego

                                                    Wrecz przciwnie - gwarantują rzetelny proces recenzyjny, takze i tu nie potrzeba akurat żadnej umowy. Wypadałoby jednalk widzieć, jeśli sie chce formułowac zabawne przykłady, że nikt nie ma obowiązku posyłania do recenzji absolutnie każdego tekstu. Co do tego też zresztą była w tej dyskusji jasność, wypadałoby więc i o tym pamiętać.

                                                  • charioteer1 Nudzisz 18.03.13, 18:08
                                                    > nikt nie ma obowiązku posyłania do recenzji absolutnie każdego tekstu.

                                                    Zeeeeneeek, dawno temu juz ustalilismy, ze sie w tym punkcie zgadzamy. Nie zgadzamy sie natomiast co do tego, by do recenzji posylac wylacznie teksty rekomendowane przez osoby nie bedace czlonkami komitetu redakcyjnego.
                                                  • charioteer1 Re: Wiesz czego dotyczy dyskusja? 18.03.13, 18:35
                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > Kto i gdzie proponował, żeby do recenzji posyłać WYŁĄCZNIE teksty rekomendowane
                                                    > przez jakieś osoby?

                                                    Drogi Zenonie, skoro sam przyznales, ze bez rekomendacji profesora prawa nie mam szans na opublikowanie czegokolwiek w jakims prawniczym zurnalu, to nie wypada sie teraz wycofywac rakiem. Nie pozostawiles mi zadnych zludzen co do tego, ze predzej mi sie uda przejsc przez sita recenzyjne w Nature, niz napisac tekst, ktory w ogole zostanie skierowany do recenzji w dowolnym polskim periodyku prawniczym.
                                                  • spokojny.zenek oj nieładnie, bardzo nieładnie... 18.03.13, 19:18
                                                    charioteer1 napisał:

                                                    > Drogi Zenonie, skoro sam przyznales, ze bez rekomendacji profesora prawa nie ma
                                                    > m szans na opublikowanie czegokolwiek w jakims prawniczym zurnalu

                                                    A dlaczego mijasz się z prawdą? Ładnie to tak? Gdzie pisałem, że profesora, gdzie pisałem, że żadnych szans, gdzie pisałem, że w żadnym ("jakimś")?

                                                  • spokojny.zenek Re: Nie zartuj 18.03.13, 19:42
                                                    Aha. Czyli rzeczywiscie nie wiesz, o czym dyskutujesz. Dyskutujesz jednak dla samej przyjemności dyskutowania. Tak też mozna.

                                                    Tylko więc dla przypomnienia, bo juz mi naprawdę trochę szkoda czasu.
                                                    Rekomendacji zwyczajowo potrzebuje ktoś, kto w ogóle nie jest znany, student starszego roku lub początkujący doktorant, ewentualnie praktyk, którzy postanowił cos opublikować. Nie potrzebuje ktoś, kto jest znany z publikacji albo może był łatwo ustalone (choćby za pomocą gugla) że pisze prawdę o swojej afiliacji i jakiś dorobek w istniejącym publikatorze ma. Rekomendację może wystawić ktokolwiek, kto jest znany redakcji, choćby całkiem pobieżnie i tylko z nazwiska. Opiekun seminarium, wykładowca danego lub pokrewnego przedmiotu, adiunkt znający autora z ćwiczeń itp.

                                                    A teraz sobie znajdź inną ofiarę do swoich zabaw.
                                                  • charioteer1 Re: Nie zartuj 18.03.13, 19:59
                                                    Aha, czyli o ile poprawnie rozumiem, skoro jestem osoba znana, co mozna sprawdzic za pomoca gugla, to nie potrzebuje rekomendacji, chyba ze mi strzeli do glowy publikowac pod pseudonimem? Publikacja pod pseudonimem nawet by mnie urzadzala. Nie planuje ubiegac sie o stopien w zakresie nauk prawnych.
                                                  • spokojny.zenek Re: Nie zartuj 18.03.13, 20:03
                                                    Może też wchodzić w rachubę inna motywacja, która doskonale rozumiem.
                                                    Tak nawiasem mówiąc - publikacja pod pseudonimem zakłada chyba podanie redakcji prawdziwego nazwiska? Czy redakcji też się nie chcesz przyznawac do swojej tożsamości?
                                                  • spokojny.zenek Re: Nie zartuj 18.03.13, 20:21
                                                    Przynajmniej ładnie sie poddajesz :-))
                                                    Krótko mówiąc - zrozumiałeś, że każdy ma dołączać jakieś rekomendacje i to od konkretnych osób. Nieporozumienie się wyjaśniło. Nie ma sprawy.
                                                  • spokojny.zenek Re: Nie zartuj 18.03.13, 20:41
                                                    Gdzie pisałem, że ktoś Cię rekomendował?
                                                    Stwierdziłem tylko fakt, że całkowicie błędnie rozumiałeś, czego dotyczy dyskusja. Zdawało Ci się, że ktoś gdzieś wymaga jakichś rekomendacji od autorów, w dodatku rekomendacji pochodzących od konkretnych osób. Uznałeś więc, że musisz zaprotestować. A tu sie okazuje, że walczysz z fantomami.
                                                    Mnie nigdy żadna rekomendacja w niczym nie pomogła. Debiutowałem tekstem, który wysłałem sam.
                                                  • adept44_ltd Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:45
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Biorąc pod uwagę fakt, żę rekomendacja dotyczy minimalnego odsetka rzeczywiście
                                                    > publikowanych tekstów - odpowiedź jest chyba dość oczywista.
                                                    > Ile jajek można zjeść na czczo? Zastanów się może nad tym.

                                                    uprawiasz cudowny absurd... gdyby on był intencjonalny, byłabyś moją idolką na forum, a tak - nie jesteś...
                                                    jeśli po raz któryś piszesz, że w zasadzie rekomendacja nic nie znaczy, to po co się przy niej upierasz???
                                                  • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:49
                                                    Nie piszę, że nic nie znaczy, stwierdzam tylko fakt, że w żaden sposób nie dotyczy owego "profesora X." a w niewielkim stopniu jego doktorantów. Stwierdzam też fakt, że wymóg ten w żaden sposób nie blokuje publikacji dobrych tekstów, bo też niby w jaki sposób miałby to czynić?
                                                    Jeśli rekacja nie ma ochoty konkretnej osobie posłać nadesłanego tekstu do recenzji, zapewne tego nie zrobi. Jaki to w ogóle ma związek - chocby pośredni - z wymogiem, którego podobno dotyczy ta dyskusja?
                                                  • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:53
                                                    Wyjaśnij jeszcze jak doszedłeś do tak niezwykłej konstatacji. Źle bo są dotkliwą patologią blokująca rzekomo liczne genialne teksty a równocześnie są zbędne bo - w domyśle - mało skuteczne w tym rzekomym blokowaniu?
                                              • adept44_ltd Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 09:49
                                                mn7 napisała:

                                                > No a ja na przykład nie widzę żadnego związku między tam, co napisałaś a temate
                                                > m. To, że teksty maja być recenzowane i że optymalna (choc nie powszechna) jest
                                                > praktyka double-blind jest dość oczywista i nie o tym tutaj dysutujemy. Proble
                                                > mem jest natomiast to, że chcecie rekacjom odebrać prawo do wstępnej (i symboli
                                                > cznej przecież) selekcji nadsyłanych tekstów, przed ich skierowaniem do recenzj
                                                > i. Ja także tego nie rozumiem.
                                                >

                                                nikt tu redakcji nie odbierał prawa do selekcji tekstów, redakcja robi to autonomicznie i na własną odpowiedzialność, wszelaka forma polecenia tekstu jest tak bzdurna, że aż nie ma o czym dyskutować; zdarzyło mi się recenzować takie teksty, za którymi stał Bóg Bogów... i akurat w tym przypadku nie poszły do druku.
                                                  • adept44_ltd Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 10:33
                                                    no dowiedziałem się, zresztą później..., kiedy redaktor odetchnął z ulgą, bo też mu się wydawało, że to lipa...
                                                    tak, w tym przypadku redaktor wykazał się... zazwyczaj redaktorzy kulą ogon i ulegają Bogom, którzy, jak widać, mogą się mylić, zwłaszcza kiedy polecają kogoś sobie znanego. Naprawdę nie ma o co walczyć... zapewniam cię, że redakcje też nie lubią takich sytuacji.
                                                  • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 10:39
                                                    adept44_ltd napisał:

                                                    > no dowiedziałem się, zresztą później..., kiedy redaktor odetchnął z ulgą, bo te
                                                    > ż mu się wydawało, że to lipa...

                                                    No to w takim razie gdzie problem?


                                                    > tak, w tym przypadku redaktor wykazał się... zazwyczaj redaktorzy kulą ogon i u
                                                    > legają Bogom, którzy, jak widać, mogą się mylić, zwłaszcza kiedy polecają kogoś
                                                    > sobie znanego. Naprawdę nie ma o co walczyć... zapewniam cię, że redakcje też
                                                    > nie lubią takich sytuacji.

                                                    Takich sytuacji bardzo nawet nie lubią. Dyskusja jednak dotyczy wyraźnie innych sytuacji. Dotyczy zalewu tekstami, których nie sposób wszystkich dać recenzentom, trzeba wiec wprowadzić wstępną przeszkodę dla tekstów zupełnie "od czapy". I wprowadza się, zupełnie zresztą symboliczny.
                                                  • adept44_ltd Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 10:43

                                                    Takich sytuacji bardzo nawet nie lubią. Dyskusja jednak dotyczy wyraźnie innych sytuacji. Dotyczy zalewu tekstami, których nie sposób wszystkich dać recenzentom, trzeba wiec wprowadzić wstępną przeszkodę dla tekstów zupełnie "od czapy". I wprowadza się, zupełnie zresztą symboliczny.

                                                    doprawdy tego? od tej wstępnej selekcji jest redakcja, która może sobie robić, co chce... ona ponosi odpowiedzialność, może nawet poprosić kogoś o opinię.
                                                    Natomiast zupełnie czymś innym jest nadsyłanie tekstów z poleceniem, prawdę mówiąc jest to:
                                                    1. uwłaczające autorowi, okazuje się, że jest takim niedojdą, że sam nie potrafi wysłać,
                                                    2. uwłaczające redakcji - sama nie potrafi podjąć decyzję, co wydać i ktoś ingeruje w jej poczynania,
                                                    3. może to być też kłopotliwe (i słusznie) dla kogoś, kto polecił, a tekst wyleciał...

                                                    i to tyle ode mnie, nie będę miał już nic więcej do napisania :)
                                                  • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 10:49
                                                    adept44_ltd napisał:

                                                    > doprawdy tego?

                                                    A czego innego?

                                                    > od tej wstępnej selekcji jest redakcja, która może sobie robić,
                                                    > co chce... ona ponosi odpowiedzialność, może nawet poprosić kogoś o opinię.

                                                    I właśnie dokładnie to robi. Jeśli tekst pochodzi od osoby w ogóle nieznanej, dołącza ona informację pochodzącą od kogoś znanego redakcji.

                                                    > Natomiast zupełnie czymś innym jest nadsyłanie tekstów z poleceniem

                                                    Z pewnością, w ogóle mnie jednak nie interesuje zmiana tematu tej dyskusji na proponowany przez Ciebie. "Nadsyłanie tekstów z poleceniem" bardzo mi sie nie podoba. Cieszę się więc, że jednak nie masz nic więcej do napisania, też bowiem nie miałabym ochoty na taki temat rozmawiać.



                                                  • adept44_ltd Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 10:51
                                                    mn7 napisała:

                                                    > adept44_ltd napisał:
                                                    >
                                                    > > doprawdy tego?
                                                    >
                                                    > A czego innego?
                                                    >
                                                    > > od tej wstępnej selekcji jest redakcja, która może sobie robić,
                                                    > > co chce... ona ponosi odpowiedzialność, może nawet poprosić kogoś o opini
                                                    > ę.
                                                    >
                                                    > I właśnie dokładnie to robi. Jeśli tekst pochodzi od osoby w ogóle nieznanej, d
                                                    > ołącza ona informację pochodzącą od kogoś znanego redakcji.
                                                    >
                                                    > > Natomiast zupełnie czymś innym jest nadsyłanie tekstów z poleceniem
                                                    >
                                                    > Z pewnością, w ogóle mnie jednak nie interesuje zmiana tematu tej dyskusji na p
                                                    > roponowany przez Ciebie. "Nadsyłanie tekstów z poleceniem" bardzo mi sie nie po
                                                    > doba. Cieszę się więc, że jednak nie masz nic więcej do napisania, też bowiem n
                                                    > ie miałabym ochoty na taki temat rozmawiać.


                                                    czy ty rozumiesz, co piszesz?

                                                    czym się różni to, że nieznany dołącza do swojego tekstu opinię kogoś znanego od 'nadsyłania tekstów z poleceniem'??? na jedno się godzisz, na drugie nie, uważasz, że dyskusja jest o jednym, a o drugim nie???
                                                  • spokojny.zenek Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 20:16
                                                    Dyskutujecie niestety o instrumencie i tak zupełnie nieefektywnym. Nazywasz go "symbolicznym" i można to uznać za eufemizm.
                                                    Oczywiście żeby pisać o jakichś koteriach które rzekomo w ten sposób komuś coś blokują trzeba faktycznie tkwić w jakijś rzeczywistości równoległej i to nawet bardzo równoległej. Używanie takich argumentów niszczy dyskusję. Może kiedyś tak było, dziś tekst musiałby być totalnym barachłem, żeby absolutnie nigdzie nie dało się go opubilikowacd po doprowadzeniu do jakiego-takiego stanu. Jest to oczywiście instrument przesiewu tekstów pochodzących od zupełnych "freaków" i ochrony czasu redaktorów, którzy oczywiście nie są w stanie czytać wszystkiego a gdyby nawet mieli, nie mogą sie znać na wszystkim i nikt rozsądny od nich tego nie wymaga. W praktyce jednak na takich przypadkch ta funkcja sie kończy - po prostu ktoś, kto rzeczywiście jest studentem, początkującym doktoranem lub debiutującym praktykiem zawsze znajdzie kogoś, kto mu te dwa zdania napisze.
                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 21:23
                                                    Ja nie znajde, jezeli przykladowo napisze tekst o interpretacji szczegolowej prawa o szkolnictwie wyzszym w kontekscie kodeksu pracy. Chyba ze zaczne szukac na forum. Podpiszesz mi?


                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > Dyskutujecie niestety o instrumencie i tak zupełnie nieefektywnym. Nazywasz go
                                                    > "symbolicznym" i można to uznać za eufemizm.
                                                    > Oczywiście żeby pisać o jakichś koteriach które rzekomo w ten sposób komuś coś
                                                    > blokują trzeba faktycznie tkwić w jakijś rzeczywistości równoległej i to nawet
                                                    > bardzo równoległej. Używanie takich argumentów niszczy dyskusję. Może kiedyś ta
                                                    > k było, dziś tekst musiałby być totalnym barachłem, żeby absolutnie nigdzie nie
                                                    > dało się go opubilikowacd po doprowadzeniu do jakiego-takiego stanu. Jest to o
                                                    > czywiście instrument przesiewu tekstów pochodzących od zupełnych "freaków" i oc
                                                    > hrony czasu redaktorów, którzy oczywiście nie są w stanie czytać wszystkiego a
                                                    > gdyby nawet mieli, nie mogą sie znać na wszystkim i nikt rozsądny od nich tego
                                                    > nie wymaga. W praktyce jednak na takich przypadkch ta funkcja sie kończy - po p
                                                    > rostu ktoś, kto rzeczywiście jest studentem, początkującym doktoranem lub debiu
                                                    > tującym praktykiem zawsze znajdzie kogoś, kto mu te dwa zdania napisze.
                                                  • spokojny.zenek Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 07:45
                                                    Krótko mówiąc - najlepsza metoda to często mówić "sprawdzam". Rzeczywiście się wtedy wkurzasz i wcale się temu nie dziwię ;-)
                                                    Tak jeszcze na marginesie - gdy juz napiszesz (ha ha) to może jednak zwrócć się o przejrzenie i uwagi do do kogoś, kto zna się na tym konkretnie, co napisałeś, nie do mnie.
                                                  • spokojny.zenek Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 08:23
                                                    charioteer1 napisał:

                                                    > Zenku, pochlebiasz sobie sadzac, ze mnie wkurzyles. Nie znam ani jednego profes
                                                    > ora prawa, ktory zajmowalby sie prawem o szkolnictwie wyzszym. Wujek google pod
                                                    > powiada mi jedynie kilku doktorantow, wiec do kogo mam sie zwrocic?

                                                    Nie ma w pobliżu absolutnie nikogo, kto zajmowałby się prawem pracy? Pomór jakiś?
                                          • pfg Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 16.03.13, 08:13
                                            spokojny.zenek napisał:

                                            > A więc niewątpliwie tym bardziej odrzucasz praktykę występującą w niektórych dz
                                            > iedzinach pobirania od autorów opłat za opublikowanie w dobrym piśmie ich tekstu?

                                            Jedno nie ma wielkiego związku z drugim, ale w istocie, praktyka pobierania opłat za publikację, pod szczytnymi hasłami Open Access, mnie nie zachwyca. Powstało wiele pism, które mają bardzo uczone nazwy i całkiem niezły wygląd zewnętrzny (nie mam tu na myśli tylko szaty graficznej, ale rady naukowe, edytorów etcetera bomba), a za opłatą - niekiedy nawet niewygórowaną: chyba zaczyna działać konkurencja! - opublikują (prawie?) każde g... Także niektórym czasopismom zupełnie porządnym, nawet takim z listy JCR, po wprowadzeniu tej praktyki poziom wyraźnie się obniżył. Jednak JEŻELI recenzje są porządne i tylko niewiele prac składanych jest ostatecznie publikowanych (co świadczy o tym, że wydawca nie maksymalizuje zysku kosztem poziomu), ostatecznie mogę to zaakceptować co do zasady - bo *mnie* w praktyce nie stać na zapłacenie $1000,00 za opublikowanie moich światłych myśli.
                                            • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 08:26
                                              Związek jest taki, że czymś niewykłym jest krytykowanie zupełnie symbolicznego wymogu stawianego nieznanym, debiutującym autorom przy równoczesnej akceptacji płacenia za opublikowanie występującego w innej, "własnej" dziedzinie.
                                              • pfg Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 17:33
                                                mn7 napisała:

                                                > Związek jest taki, że czymś niewykłym jest krytykowanie zupełnie symbolicznego
                                                > wymogu stawianego nieznanym, debiutującym autorom przy równoczesnej akceptacji
                                                > płacenia za opublikowanie występującego w innej, "własnej" dziedzinie.

                                                Ach, ci prawnicy. Daj im palec, a będą próbowali chwycić całą rękę. Ponieważ nie zapłonąłem świętym oburzeniem na samą myśl o płaceniu za publikacje, usiłujesz moje stanowisko przedstawić tak, że ja, owszem, nie mam nic przeciwko. Ale nie ma tak łatwo, moja droga. Napisałem, pod jakimi warunkami akceptuję płacenie za prawo do opublikowania czegoś, a to znaczy, że pod innymi nie akceptuję. To po pierwsze.

                                                Po drugie, nie widzę związku pomiędzy płaceniem za prawo do publikowania a wymaganiem rekomendacji.

                                                Po trzecie, ów wymóg rekomendacji wcale nie jest symboliczny. Rekomendacja lub jej brak decydują o być albo nie być danej publikacji. Co więcej, wymóg przedstawiania rekomendacji przez "nieznanych, debiutujących autorów" jest sprzeczny z zasadą, że ocenia się tekst, nie człowieka. Nieważne, co napisał "nieznany i debiutujący" - jeśli nie ma rekomendacji, nawet nie zadamy sobie trudu, aby do tego zajrzeć. Czy można to odwrócić? Jeśli do redakcji tekst nadeśle "znany i płodny", drukujemy w ciemno? Obawiam się, że w wielu wypadkach tak właśnie to może działać. Tymczasem z doświadczenia wiem, że także znanym, płodnym i całkiem mądrym zdarzają się rzeczy słabe, niewarte druku.

                                                System rekomendacji, poza już wskazaną wadą, jaką jest dostarczanie dodatkowego narzędzia kontroli nad "nieznanymi i debiutującymi" przez ich przełożonych, rodzi jeszcze jedno niebezpieczeństwo: Przypuśćmy, że rekomendację napisał jakiś znany i zasłużony człowiek. Jak tu takiego zdezawuować? Jak znanemu i zasłużonemu powiedzieć, że choć on(a) rekomenduje, my nie drukujemy, bo tekst jest w naszym i naszych recenzentów odczuciu słaby, a więc rekomendacja była udzielona na wyrost? No to może lepiej wydrukujmy, w końcu tyle słabych tekstów się ukazuje, że jeden więcej nie zmieni świata, a my będziemy mieli święty spokój.
                                                • spokojny.zenek Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 20:37
                                                  pfg napisał:


                                                  > System rekomendacji, poza już wskazaną wadą, jaką jest dostarczanie dodatkowego
                                                  > narzędzia kontroli nad "nieznanymi i debiutującymi" przez ich przełożonych, ro
                                                  > dzi jeszcze jedno niebezpieczeństwo: Przypuśćmy, że rekomendację napisał jakiś
                                                  > znany i zasłużony człowiek. Jak tu takiego zdezawuować? Jak znanemu i zasłużone
                                                  > mu powiedzieć, że choć on(a) rekomenduje, my nie drukujemy, bo tekst jest w nas
                                                  > zym i naszych recenzentów odczuciu słaby, a więc rekomendacja była udzielona na
                                                  > wyrost? No to może lepiej wydrukujmy, w końcu tyle słabych tekstów się ukazuje
                                                  > , że jeden więcej nie zmieni świata, a my będziemy mieli święty spokój.

                                                  Ciekaw jestem, czy jeśli napiszę że dyskusja stała się odlotowa, to dala.tata to zakwestionuje ;-)
                                                  Jeśli jest miejsce na 5 tekstów a nadesłano 50, to sytuacja, o której piszesz, jest chlebem powszednim redakcji i nikt się nawet specjalnie nie zastanawia. Tym bardziej, że zawsze można powiedzieć, zgodnie z prawdą, że recenzje były negatywne i kończy to sprawę.
                                                  • spokojny.zenek Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 17:27
                                                    Nie tyle zbędna ile nieefektywna, co raz jeszcze musze powtórzyć. W założeniu jednak - co Ci najwyraźniej umknęło - pełni istotną rolę selekcyjną i nie wykluczam, że dla niektórych redakcji jest z tego punktu widzenia bardzo ważna. Nie ignoruj faktu, że mówimy o dyscyplinie, w której jest mnóstwo ludzi, którym sie wydaje, że mają coś ciekawego do powiedzenia a nawet napisania, w sytuacji, gdy w wielu wypadkach przekonanie to jest bardzo na wyrost. Co wiecej, jest to dziedzina, w której łatwo znajdziesz odpowiedników swoich doktorantów, niestety jednak w swojej dziedzinie nie znajdziesz odpowiedników dla bardzo wielu spośród tych, którzy w owej innej dziedzinie jednak doktorantami są (w tym "niestacjonarnymi"). Co wiecej, aby w ogóle dostać sie na stacjonarne studia doktoranckie na powaznym wydziale już trzeba mieć kilka publikacji, udział w konferencjach i przeróżne inne niezwykłę zasługi, co do Twojej dziedziny jeszcze na szczęście nie dotarło.
                                                  • pfg Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 17:48
                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > [rekomendacja] pełni istotną rolę selekcyjną

                                                    Widzę (i piętnuję) negatywne aspekty takiej selekcji, nie widzę aspektów pozytywnych. Padł tu gdzieś argument, że redakcja niekoniecznie zna się na wszystkich możliwych aspektach, które poruszyć chcą potencjalni autorzy. Nie ma problemu - nie musi. Redakcja powinna jedynie stwierdzić, czy nadesłany tekst zgadza się z profilem czasopisma i czy nie jest napisany przez nawiedzeńca - jeżeli odpowiedź brzmi "tak" w pierwszym wypadku i "nie" w drugim, tekst idzie do recenzji i tyle. Redakcja nie musi umieć ocenić, czy tekst jest poprawny, czy dany problem nie został już omówiony gdzie indziej i czy tekst, choć poprawny i oryginalny, nie jest po prostu niepotrzebny i banalny. Od tego właśnie są recenzenci. Jedyne, co redakcja ryzykuje, to obarczenie recenzentów lekturą pewnej liczby słabych prac. Cóż, wszyscy, którzy recenzujemy, jesteśmy na to narażeni. Są osoby, które uchylają się od pisania recenzji (i to nie tylko w Polsce, ale na świecie), jest to przykre i męczące dla redaktora (tell me about it), ale większość recenzuje, gdyż spodziewa się, że kto inny będzie recenzował ich prace. Taka uogólniona zasada do ut des.
                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 18:24
                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > Po raz kolejny ignorujesz problem skali.

                                                    Tu masz sklad redakcji czasopisma, ktore odrzuca ok. 90% nadeslanych tekstow. Jak przyklad z domkiem i remontem nie trafil, to moze to trafi.

                                                    Poniewaz tekstow najprawdopodobniej otrzymujecie jednak mniej niz to czasopismo, rzecz jest jak najbardziej do zrobienia z redakcja, ktora pracuje jedynie za niewymierne benefity.

                                                    I jeszcze jedno: Redaktor nie musi sie znac. Redaktor ma wiedziec, komu wyslac do recenzji.
                                                  • pfg Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 18:47
                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > Po raz kolejny ignorujesz problem skali.

                                                    Jaki problem skali? Nic nie rozumiem. Że za dużo tekstów by przychodziło? Jeśli czasopismo będzie selektywne i jeśli ten fakt będzie znany, ludzie nie będą tam byle czego przysyłać.

                                                    Ale OK, pomówmy o skali, bo jej nie znam. Ilu w Polsce jest akademickich prawników, ile przeciętnie artykułów w czasopismach (nie książek, nie rozdziałów w książkach) oni publikują rocznie i ile jest czasopism?
                                                  • spokojny.zenek Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 19:14
                                                    To, ile ludzie przysyłają tekstów ma luźny związek z selektywnością pisma i wynika z notoryjnie patologicznego systemu wymagąjącego juz od kandydata na kandydata na doktora "dorobku", "udziału" i "zktywności".
                                                    Na ostatnie pytanie zupełnie nie jestem w stanie odpowiedzieć, to nie unik, naprawdę.
                                                  • pfg Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 20:13
                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > z notoryjnie patologicznego systemu wymagąjącego juz od kandydata na kandyd
                                                    > ata na doktora "dorobku", "udziału" i "zktywności".

                                                    No to zmieńcie ten system - jako redaktorzy, recenzenci, promotorzy, członkowie komisji konkursowych itd. Laksyrka publikacyjna panuje już w wielu dyscyplinach (tylko matematycy się jeszcze bronią?), być może w prawie w większym stopniu, niż gdzie indziej. Ale kto, jeśli nie środowisko, może coś z tym zrobić? Wiem, że nie będzie łatwo, ale stan obecny nie jest ani wynikiem fatum, ani prawa przyrody.

                                                    > Na ostatnie pytanie zupełnie nie jestem w stanie odpowiedzieć, to nie unik, naprawdę.

                                                    Wierzę. Ale to znaczy, że ja może i ignoruję problem skali, ale ty go nie umiesz oszacować. No, tośmy sobie pogadali :-)

                                                    A pytam o akademickich, bo to akademiccy przede wszystkim publikują. Prawnicy-praktycy nie podlegają tak wielkiej presji publikacyjnej i, jak przypuszczam, jeśli publikują, to raczej w czasopismach branżowych, nie naukowych.
                                                  • spokojny.zenek Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 20:18
                                                    Oszacować umiem, ale rozumiem, że chodziło Ci o w miarę konkretne liczby.
                                                    Wyjaśnij mi jednak - po co Ci liczba prawników akademickich, skoro ich dyskutowany problem nie dotyczy?
                                                    Co do podziału na naukowe i branżowe - on się zaciera, co zresztą dawało pretekst do licznych złośliwości na tym forum. Taki np. "Pzzegląd Sądowy", wreszcie punktowany - z założenia branżowy, ale jego naukowości nikt rozsądny nie kwestionuje.
                                                  • spokojny.zenek Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 18.03.13, 20:46
                                                    Zapewniam Cię, że robię co mogę, żeby z tym systemem walczyć. Uważam, że doktorant ma się przede wszystim UCZYĆ (w tym pisania tekstów). Ma przede wszystkim bardzo dużo czytać. Potem znowu czytać. Potem czytać. Potem dyskutować. Niestety, student, który rzeczywiscie tak by sobie ustawił priorytety w ogóle nie zasmakowałby bycia doktorantem, w każdym razie stacjonarnym, w każdym razie na dobrym wydziale.
                                      • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 10:22
                                        Mówienie tu o towarzystwie wzajemnej adoracji jest w najlepszym razie nieporozumieniem. Redakcja nie ma obowiązku kierować do recenzji każdego nadesłanego tekstu, nie ma też obowiązku znać sie szczegółowo na wszelkiej możliwej tematyce.
                                        • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 10:35
                                          mn7 napisała:

                                          > Redakcja nie ma obowiązku kierować do recenzji każdego nadesłanego tek
                                          > stu,

                                          Yhym. Z reguly redakcje nie kieruja do recenzji tekstow, ktore sa kiepsko napisane, albo tematycznie nie odpowiadaja profilowi czasopisma. Ty bronisz tego, by reakcja mogla na etapie przedwstepnym odrzucac wszystkie teksty prof. X i wszystkie teksty jego uczniow.


                                          > nie ma też obowiązku znać sie szczegółowo na wszelkiej możliwej tematyce.

                                          Jak redakcja sie nie zna, a czuje taka potrzebe, to niech zaprosi specjaliste do komitetu redakcyjnego. Jak redakcja sie ogolnie nie czuje na silach, to powinna rozwazyc podjecie jakiejs innej dzialalnosci.
                                          • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 10:42
                                            charioteer1 napisał:

                                            > mn7 napisała:
                                            >
                                            > > Redakcja nie ma obowiązku kierować do recenzji każdego nadesłanego tek
                                            > > stu,
                                            >
                                            > Yhym. Z reguly redakcje nie kieruja do recenzji tekstow, ktore sa kiepsko napis
                                            > ane, albo tematycznie nie odpowiadaja profilowi czasopisma. Ty bronisz tego, by
                                            > reakcja mogla na etapie przedwstepnym odrzucac wszystkie teksty prof. X i wszy
                                            > stkie teksty jego uczniow.

                                            Zarzut tak radykalnie absurdalny, że zwalnia mnie to z dalszej dyskusji z Tobą.
                                            • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 10:48
                                              mn7 napisała:

                                              > charioteer1 napisał:
                                              >
                                              > > mn7 napisała:
                                              > >
                                              > > > Redakcja nie ma obowiązku kierować do recenzji każdego nadesłanego tekstu,
                                              > >
                                              > > Yhym. Z reguly redakcje nie kieruja do recenzji tekstow, ktore sa kiepsko napis
                                              > > ane, albo tematycznie nie odpowiadaja profilowi czasopisma. Ty bronisz tego, by
                                              > > reakcja mogla na etapie przedwstepnym odrzucac wszystkie teksty prof. X i wszy
                                              > > stkie teksty jego uczniow.
                                              >
                                              > Zarzut tak radykalnie absurdalny, że zwalnia mnie to z dalszej dyskusji z Tobą.
                                              >

                                              Ufff, ulzylo mi. Dyskusja z osoba, ktora odmawia przyjecia do wiadomosci konsekwencji swoich wyborow z pewnoscia bylaby ciezka.
                                              • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:03
                                                Nie, odmawiam dyskusji z osobą wypisującą dyrdymały o jakimś blokowaniu jakiegoś "profesora X." który z oczywistych powodów nie przesyła żadnej rekomendacji oraz o wszystkich jego uczniach,, których ten wymóg też nie dotyczy.
                                                Jaki bowiem jest sens dyskutowania na zasadzie "gdyby ciotka miała wąsy..." zamiast dyskusji o konkretnej instytucji, działajacej w praktyce?
                                                • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:18
                                                  mn7 napisała:

                                                  > Jaki bowiem jest sens dyskutowania na zasadzie "gdyby ciotka miała wąsy..." zam
                                                  > iast dyskusji o konkretnej instytucji, działajacej w praktyce?

                                                  Jedynym konkretem w tej sytuacji jest procedura, ktora jest na tyle nieprzejrzysta, ze stanowi wrecz zaproszenie do naduzyc.
                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:28
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Szkoda tylko, że jakoś nikt nie potrafił podać sensownego przykładu takiego "na
                                                    > dużycia". Bo troska o mitycznego profesora X nie była ani przykładem ani sensow
                                                    > nym :-)))

                                                    Sorry, to ja juz na to nic nie poradze. Dla mnie X oznacza zazwyczaj zmienna. A tobie z czym sie kojarzy? X-files? X-factor?
                                                  • mn7 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:33
                                                    Nie odpowiiadam za Twoje skojarzenia, wiem natomiast, że X to zmienna, zaś słowo "profesor"ma określone znaczenie. Skoro X jest profesorem to chyba ktoś redakcji o nim słyszał i ma on prawo czynić takie założenie, prawda?
                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:41
                                                    mn7 napisała:

                                                    > Skoro X jest profesorem to chyba ktoś redakcji o nim słyszał

                                                    Sorry, ale tu jest pewna bariera mentalna nie do przebicia. Nie znam i nigdy nie bede znac, nawet z nazwiska, wszystkich profesorow, ktorych doktoranci mogliby pisac na jakis temat, ktory mnie luzno interesuje.
                                                  • charioteer1 Re: tylko krowa nie zmienia poglądów? 17.03.13, 11:52
                                                    Postaram sie lopatologicznie, na przykladzie. Jezeli mam na pienku z redakcja jakiegos czasopisma, to w zyciu nie posle tam zadnego tekstu, bo i tak mi odwala pod byle pretekstem. Jezeli moj doktorant tam wysle, to istnieje jakas szansa, ze tekst zostanie poddany rzetelnej recenzji i pojdzie do druku, ale pod warunkiem, ze redakcja nie skojarzy autora ze mna. Heh, oczywiscie bede doktoranta zniechecac do wysylania do czasopisma, kto