Dodaj do ulubionych

nic warte Noble bez habilitacji Вы с ум&

23.03.13, 18:42
CytatJeden z moich studentów - Krzysztof Markowicz bronił doktoratu kilka lat temu. Poprosiłem wtedy Paula Crutzena, wtedy już Noblistę za odkrycie CFC, żeby był recenzentem pracy Markowicza (Crutzen dobrze wiedział co robił Markowicz bo razem pracowali w Grecji nad badaniem pyłów zawieszonych). Paul się trochę zastanowił i powiedział OK. Bardzo zadowolony napisałem email do Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, że mam wybornego recenzenta. Niestety. Paul Crutzen nie ma habilitacji, w związku z tym nie mógł być w Polsce recenzentem doktoratu. Przysięgam, że prawdziwe. zrodlo: takiklimat.blox.pl/2012/03/10-marca-zmarl-Frank-Sherwood-Rowland-ktory.html
drugie zrodlo: ekulczycki.pl/warsztat_badacza/jak-szybko-zrobic-habilitacje/

Mam pytanie, do zwolenników habilitacji w Polsce, czy naprawdę uważacie, że habilitacja, którą nadają rady naukowe uprawnionych jednostek po opinii komisji leśnych dziadków po starych układach o łącznym numerze Hirscha = 0, jest więcej warta niż nagroda Nobla?
Вы с ума сошли?



Wy s uma soszli?
Obserwuj wątek
    • pfg Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 23.03.13, 20:07
      hohenstauf napisała:

      > Mam pytanie, do zwolenników habilitacji w Polsce, czy naprawdę uważacie, że hab
      > ilitacja, którą nadają rady naukowe uprawnionych jednostek po opinii komisji le
      > śnych dziadków po starych układach o łącznym numerze Hirscha = 0, jest więcej w
      > arta niż nagroda Nobla?

      Po pierwsze, supozycja, iż albo nagroda Nobla, albo leśne dziadki, jest całkowicie fałszywa. I dobrze o tym wiesz.

      Po drugie, miło mi poinformować, że Art. 20 ust. 8 Ustawy o stopniach naukowych etc głosi, iż CytatPromotorem w przewodzie doktorskim oraz recenzentem rozprawy doktorskiej lub
      członkiem komisji habilitacyjnej może być osoba będąca pracownikiem zagranicznej szkoły
      wyższej lub instytucji naukowej, niespełniająca wymogów określonych w ust. 6, jeżeli rada
      jednostki organizacyjnej przeprowadzająca przewód doktorski lub, w przypadku postępowania
      habilitacyjnego, rada jednostki organizacyjnej, o której mowa w art. 18a ust. 2 lub 3 lub
      Centralna Komisja, uzna, że osoba ta jest wybitnym znawcą problematyki, której dotyczy
      rozprawa doktorska lub postępowanie habilitacyjne.

      Podobny przepis obowiązywał już w Ustawie z 2003 roku. Natomiast poprzednia ustawa, z roku 1990, wymagała polskiej habilitacji lub tytułu naukowego. Zdaje się, że dr (obecnie już hab.) Krzysztof Markowicz bronił się w ostatnich miesiącach obowiązywania starej ustawy. (Nb, Hirsch wymyślił swój indeks dopiero jakieś dwa lata później.) Wygląda więc na to, iż walczysz z nonsensem, który został już usunięty prawie 10 lat temu. Gratuluję refleksu.

      Po trzecie, być może użytkownik whiteskies uzna za stosowne skomentowanie sprawy omawianej na blogu, a w szczególności sekwencji czasowej, gdyż może on coś o niej bliżej wiedzieć.
      • sendivigius Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 23.03.13, 20:38
        I tu jest pies pogrzebany. Rada "moze uznac" ale rownie dobrze "moze nie uznac". Czyli rada przyslowiowego uniwersytetu w Pcimiu bedzie oceniac czy noblista rzeczywiscie ma kwalifikacje. Rzecz jasna rada musi miec powody aby "uznac" no bo jakze tak bez powodu. Przypuszczam ze na przyklad bedzie chciala zobaczyc liste publikacji rzeczonego noblisty recenzenta - ale przeciez nie wiadomo jaki jest jego wklad w dana publikacje wiec pewnie bedzie sie domagac oswiadczen od wspolautorow tak jak to robi obecnie. Moze bedzie chciala notarialnie poswiadczonej w polskim konsulacie kopii dyplomu noblisty? A ze Szwecji kopi medalu noblowskiego, co krol Szwecji bedzie musial zrobic osobiscie "bo takie som przepisy". Na koniec zazada dokumentu czy dany noblista "jest pracownikiem" (zaswiadcznie z ZUSu, KRUSu i Urzedu Skarbowego z powolaniem sie na umowe) a dodatkowo zaswiadczenie od odpowiedniego ministertwa ze uczelnia jest uczelnia dzialajaca zgodnie z wymogami odpowiedniej ustawy. Tlumaczenie ze np. w USA nie ma ani ustawy ani ministerstwa na nic sie nie zda bo to bedzie "blad formalny".

        I jeszcze caly aspekt praktyczny sprawy. Nigdy nie robi tego zadna rada. Robi to pani Krysia w dziekanacie ktora latami tonem nie znoszacym sprzeciwu cwiczyla swoje maniery na zawsze przeszkadzajacych jej studentach. W kontacie z nia wymieknie nie tylko noblista ale i sam krol.

        Cnota polskiej nauki zostanie zatem ocalona i zadna "miernota bez habilitacji" nie bedzie sie szarogesic.

          • charioteer1 Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 23.03.13, 23:11
            Watpisz? W praktyce to pewnie dziala tak:

            Dear King,
            We need to certify if you gave the Nobel Prize to Mr Paul Crutzen for purpose of internal proceedings at our university. Could you please send proof of statement to the address as given below.
            With kind regards,
            Krystyna X.
            administrative assistant
            • hohenstauf Re: nic warte Noble bez habilitacji 24.03.13, 02:23
              Ale tu nawet nie chodzi o Krystynę czy kogoś innego.
              To jest z tą habilitacją sytuacja adekwatna i korespondująca do Pokojowej Nagrody Nobla i reżimów nie uznającym ich posiadaczy. Noblista powinien z ulicy móc wejść do dowolnej jednostki prowadzącej badania w jego obszarze i bez zbędnych formalności być dopuszczony w pełni praw do dowolnej dyskusji naukowej czy procedowania w czymkolwiek gdzie wiedza z danej dziedziny jest merytorycznie jedyną kompetencją kluczową.
              Ale nie, w Polsce musimy być oryginalni. Mamy swoje radzieckie procedury, centralną komisję atestacyjną, centralnie w Moskwie, Ułan Bator czy innej Warszawie na cały kraj jedno ciało rozstrzygające, kto w tym kraju jest naukowcem.
              Oszaleliście.

              Tak - faktycznie uważam, że zwolennik habilitacji, który może się otwarcie nie przyzna, bo się wstydzi, ale w rzeczywistości, noblista to żaden naukowiec o ile nie ma Polskiej habilitacji. To ta sama mentalność jaką już zaprezentowaliście w wątku założonym przez studenta, że zaliczony przedmiot na bdb u kogoś jednego u innego się nie liczy: Jak umie, to co za problem, zda jeszcze raz. A co, jak ten Noblista taki faktyczny gieroj, to monografię od ręki skrobnie i znaczny wkład wykaże, bo to musi być, wicie rozumicie, odrębna praca, gdyż ta na podstawie nobla dostał nie liczy się, nie można przedstawiać tego samego osiągnięcia do dwóch awansów, i jeśli ktoś nobla dostał za to czym się zajmował przy doktoracie - to dupa zbita, habilitacji nie będzie, bo słusznie nie należy się głupkowi jednemu....
              • dala.tata Re: nic warte Noble bez habilitacji 24.03.13, 07:06
                No i wlasnie to dzisiaj ustawa dopuszcza. Nie ma zbednych formalismy, po prostu musi rada to zaakceptowac. To nie sa znedne formalnosci, nie?

                Nie wyobrazamy sobie jednak, ze ze noblista moze wejsc i powiedziec, ze chce byc recenzentem, a my wszyscy powiemy, o tak efendi, bedxiesz, chociaz wybralismy juz innych.
                • sendivigius Re: nic warte Noble bez habilitacji 24.03.13, 08:46
                  dala.tata napisał:

                  > Nie wyobrazamy sobie jednak, ze ze noblista moze wejsc i powiedziec, ze chce by
                  > c recenzentem, a my wszyscy powiemy, o tak efendi, bedxiesz, chociaz wybralismy
                  > juz innych.


                  O nie, u nas w Imperium Otomanskim to Imperator decyduje kto jest "efendi".

                  Przyklad jest z noblista, i dlatego jeszcze wywoluje jakas dyskusje bo jest drastyczny i nie do obrony. Ale noblistow jest garstka, pal ich licho, przeczekamy. Natomiast cala reszta to "miernoty bez habilitacji" o to naprawde sie tu rozchodzi. Bo naprawde rozchodzi sie o to ze nauka polska nie chce sie zintegrowac z nauka swiatowa, to znaczy widzi integracje jednostronnie - "wy nam dac granty, stypendia, zaproszenia na wyklady i wy nas publikowac" ale "my was nie uznawac jak nam sie nie chciec".

                  Pfg cytuje ustawe z 2003 roku, 14 lat cisnienia bylo potrzebne aby zrobic mala szczelinke i to w trybie warunkowym. To pokazuje jak wysoki i szczelny jest mur.

                  www.youtube.com/watch?v=aX4eZ1fpYwA
                  • dala.tata Re: nic warte Noble bez habilitacji 24.03.13, 11:22
                    Sendi, blagam cie, zachowajmy kontakt z rzeczywistoscia. Za chwile zaczniesz twierdzic ze w uk czy w usa recenzentami doktoratow sa sami noblisci.

                    Zapewniam cie, ze nie dosc ze tak nie jest, to na dodatek bywa, ze sie unika wybitnych badaczy w recenzpwaniu prac. Zapewniam cie, ze nawet w najlepszy, ze swiatow bywaja slabe doktoraty.
              • pfg Re: nic warte Noble bez habilitacji 24.03.13, 08:53
                hohenstauf napisała:

                > To ta sama mentalność jaką już zaprezentowaliści
                > e w wątku założonym przez studenta, że zaliczony przedmiot na bdb u kogoś jedne
                > go u innego się nie liczy: Jak umie, to co za problem, zda jeszcze raz.

                To jest moja teza i podtrzymuję ją z całą mocą. Twierdzę bowiem, że na studiach, czy też szerzej, w edukacji, chodzi o to, żeby studenci opanowali pewną wiedzę. Jeśli opanował, to zda, nawet nie musi być na bdb, na dst wystarczy. Jeśli nie opanował, to "przepisywanie oceny" byłoby potwierdzeniem nieprawdy. To ty i ów student reprezentujecie mentalność, jak to byłaś uprzejma napisać, radziecką: papier się liczy, nie stan faktyczny.

                Tak się przy tym składa, że ja na codzień mam do czynienia ze studentami, którzy domagają się "przepisania ocen"...
                • sendivigius Re: nic warte Noble bez habilitacji 24.03.13, 09:16
                  Pfg, twoje rozumowanie to prosta droga aby 5 lat po maturze robic jej weryfikacje. Sa przypadki takich uprawnien ktore trzeba odnawiac, ale trzeba miec tu umiar, to co proponujesz to przesada. Jestes pewien ze zdalbys klasowke z biologii z 2 klasy LO ? Zabrac ci mature?
                  • pfg Re: nic warte Noble bez habilitacji 24.03.13, 09:21
                    A wiesz, jestem pewien. Nie żartuję. Z historii, geografii i paru innych przedmiotów też. Tylko z rosyjską ortografią mógłbym mieć problemy :-( Natomiast to, co wy proponujecie, to stwierdzenie, że papier się liczy. Jak w każdym, porządnym systemie biurokratycznym.
                    • sendivigius Re: nic warte Noble bez habilitacji 24.03.13, 09:41
                      Ja bym nie zdal i sadze ze u "mojej" biologicy tez bys nie zdal.

                      Nie rzecz w tym ze papier sie liczy, liczy sie fakt przejscia, papier tylko potwierdza to dla tych co nie wierza na slowo. Ty proponujesz wielokrotne kontrole tego samego, kontroli nigdy dosc, zawsze sie cos znajdzie. W obrocie gospodarczym, prawnym i w ogole spolecznym potrzebna jest jakas pewnosc. Zdal egzamin raz i wystarczy, byc moze mial fuksa, trudno - to tylko jeden egzamin w kolekcji 30 - 40 na studiach. Ty proponujesz (na razie tylko) studentom sytuacje ze nie znaja dnia ani godziny. Obys sie nie doczekal ministry co ci kaze co 5 lat pisac hablitacje.
        • pfg Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 24.03.13, 09:19
          sendivigius napisał:

          > I tu jest pies pogrzebany. Rada "moze uznac" ale rownie dobrze "moze nie uznac".
          [...]
          > I jeszcze caly aspekt praktyczny sprawy. Nigdy nie robi tego zadna rada. Robi to
          > pani Krysia w dziekanacie

          Ponieważ ta gałąź wątku trwa i się rozrasta, a ja sendiego naprawdę lubię, mimo iż uczynił on swoją misją życiową udowadnianie, że polska nauka tkwi w d... ciemnej i upiera się przy tym nawet wtedy, gdy nie ma racji, odpowiem merytorycznie. Otóż przywoływany przepis Art. 20 ust. 8 Ustawy jest tak naprawdę bardzo liberalny - rada może uznać, że zagraniczny uczony, noblista lub nie, bez znaczenia, jest kompetentny do recenzowania doktoratu dokładnie w takim samym trybie, w jakim może uznać, że jakiś stuprocentowo polski i belwederski prof. dr hab. X. Y. jest kompetentny do recenzowania tegoż doktoratu. Rada i nad jednym, i nad drugim głosuje. Kropka. Rada może nie uznać kompetencji polskiego, belwederskiego prof. dr hab. I podobnie może nie uznać kompetencji uczonego zagranicznego. Ustawodawca 10 lat temu (dziesięć lat temu - ale hohenstauf tego nie zauważyła, a sendi radośnie podchwycił) uznał, że na potrzeby promowania doktoratów oraz recenzji doktorskich i habilitacyjnych uczeni zagraniczni są równi polskim samodzielnym: odpowiednia Rada rozpatruje ich kompetencje merytoryczne. Sursum corda!

          I nie, nie robi tego pani Krysia z dziekanatu. Robią to promotor i dziekan, którzy Radzie kandydatów na recenzentów proponują, a następnie muszą Radę przekonać, jeśli zajdzie taka potrzeba, że dany pan lub pani mają odpowiednie kompetencje merytoryczne. Techniczne rzecz biorąc, wymagania wobec pracowników polskich uczelni i instytucji naukowych są wyższe, niż wobec uczonych zagranicznych. Polakom sprawdza się spełnienie wymogów formalnych (habilitacja, tytuł naukowy), a zagraniczni są z tego zwolnieni. Natomiast samo spełnienie kryteriów formalnych nie wystarcza.
          • adept44_ltd Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 24.03.13, 09:25
            "że na potrzeby promowania doktoratów oraz recenzji doktorskich i habilitacyjnych uczeni zagraniczni są równi polskim samodzielnym: odpowiednia Rada rozpatruje ich kompetencje merytoryczne. Sursum corda!"



            pfg, zaraz będzie afera po tym, co napisałeś ;-), no bo jakże to tak, rada może coś powiedzieć o bogach???
          • sendivigius Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 24.03.13, 10:06
            Oh, pfg. Rada jedno zycie drugie. Pani Krysia musi wypelnic rubryczki na formularzu przygotowanym przez ministerstwo i nie moze zostawic "blank" w miejscu gdzie trzeba wpisac tytuly recenzenta - bo "nie wskoczy" bo program ktory wytworzylo ministerstwo i ktory pani Krysia wypelnia "nie ma takiej opcji" i odrzuci jako niekompletny. Rada o tym wie i nie bedzie robic pani Krysi problemow i pisac dodatkowo do ministerstwa o nowa wersje etc, etc.

            Opowiadal mi znajomy ktory probowal sie zatrudnic w II RP po dluuuuuugim pobycie za granica, nie dalo sie bo najwazniejszym dokumentem jaki musial przedsawic byl.... uregulowany stosunek do sluzby wojskowej. Nic sie nie dalo zrobic, nominalnie bez tych papierkow byl dezerterem. Zatrudnienie nie mialo zadnego zwiazku z wojskiem, on sam byl w wieku mocno niepoborowym i wszyscy w instytucji chcieli mu isc na reke.

            Ty widzisz sprawy idealnie i legalnie. Proces przyznawania stopnia jest jednak procesem administracyjnym i jest wykonywany (niezaleznie od meritum) przez administracje. Administracja ma swoje rozporzadzenia, zarzadzenia i formularze. I jak akurat juz tak przewidziala i przygotowala formularz to przejdzie, a jak nie przwidziala (niezaleznie od tego co mowi ustawa) to d.... zbita.

            Ja przeciez nie twierdze ze w radzie nikt nie potrafi sie poznac na nobliscie - ja twierdze ze rada dziala w takim otoczeniu prawnym i praktyki administracyjnej ze nic nie zrobi jak im pani Krysia z dziekanatu (i pani Zosia z ministerstwa) tego nie zatwierdzi. A to juz zawsze jest punkt zaczepienia paru popaprancow w radzie aby podniesc sztandary jihadu przeciw "zapadnikom", wiec normalna reszta majac na uwadze swiety spokoj da za wygrana.
            • podworkowy Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 24.03.13, 11:06
              tyle słów...i po co?;)
              Czy ktoś zna przykład jakiegoś noblisty (nawiasem mówiąc, palą się oni zapewne do recenzowania polskich doktoratów...), odrzuconego przez polską RW na przestrzeni ostatnich 10 lat?:)
              Habilitacja ma wady, ma też zalety - można o niej sensownie rozmawiać. Ale zarzuty tu obecne są typowo z.d.w. Porozmawiajmy raczej o wpływie tej procedury na wybór tematów badawczych, o charakterze kryteriów, o szkodliwym przymusie jej robienia na przestrzeni ledwie 8 lat, o przewagach i wadach upaństwowionego systemu w konkretnych realiach III RP itp.
              A co do przepisywania ocen, jestem całym sercem po stronie pfg. Na moim wydziale żądania przepisywania ocen są nagminne zwłaszcza na studiach administracji, gdzie studenci po zajęciach zwących się np. "Prawem międzynarodowym" odbytych w Wyższej Szkole Wdzięku i Uroku żądają uwzględnienia tej oceny, nie mając oczywiście zielonego pojęcia - podkreślam, zielonego pojęcia (to tak, jakby podczas klasówki z biologii - Pana przykład - napisać, że komar jest ssakiem, bo wysysa krew, albo, że fotosyntezę przeprowadzają zwierzęta, albo, że RNA występuje tylko u ryb) - o przedmiocie...
                • podworkowy Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 24.03.13, 11:46
                  zaleta jest jedna i fundamentalna - habilitacja eliminuje lub przynajmniej b. poważnie ogranicza możliwość zakończenia przez pracownika naukowego pracy na zrobieniu doktoratu. Jeśli ktoś sądzi, że w polskich realiach zniesienie habilitacji i zastąpienie jej uczelnianymi konkursami zaowocuje tylko poprawą jakości, a nie możliwością trwania wielu BMW do emerytury, to składam to na karb nadmiernego optymizmu lub nieznajomości polskich realiów.
                  • sendivigius Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 24.03.13, 12:29
                    podworkowy napisał(a):

                    to składam to na karb nadmiern
                    > ego optymizmu lub nieznajomości polskich realiów.


                    A kiedy ja wytykam pfg nadmierny optymizm i nieznajomosc realiow to wyjezdza z ustawami i reszta legalizmu. No to zdecydujcie jak argumentujemy - wg tego jak jest czy wedlug tego jak stanowia prawa.
              • hohenstauf Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 25.03.13, 04:36
                ano znam, od tego zacząłem wątek:
                noblista Paul Crutzen nie ma habilitacji, w związku z tym nie mógł być w Polsce recenzentem doktoratu.
                zrodlo: takiklimat.blox.pl/2012/03/10-marca-zmarl-Frank-Sherwood-Rowland-ktory.html
                drugie zrodlo: ekulczycki.pl/warsztat_badacza/jak-szybko-zrobic-habilitacje/
                kolejni nie próbowali, bo rozniosło się, że jeśli chcą się liczyć, to muszą po noblu wziąć się wreszcie do uczciwej roboty i mieć wkład w rozwój a nie obijać się i liczyć na to, że porządny kraj, mesjasz narodów, będzie akceptował takich dyletantów bez habilitacji do poważnych procedur.
                • spokojny.zenek Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 25.03.13, 07:08
                  hohenstauf napisała:

                  > ano znam, od tego zacząłem wątek:
                  > noblista Paul Crutzen nie ma habilitacji, w związku z tym nie mógł być w Polsce
                  > recenzentem doktoratu.

                  Co okazało się wymysłem i bzdurą.

                  > kolejni nie próbowali, bo rozniosło się

                  To rzeczywiście problem. Jak wiadomo tematy polskie, w szczególności treść obowiązujących u nas przepisów są zawsze głównym tematem rozmów na każdy spotkaniu noblistów. A jeśli jeszcze do tego dodamy szczególnie prestiżowy charakter bycia recenzentem w Polsce, to nic dziwnego, że wrzenie w środowisku trwa do dziś...

                        • hohenstauf Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 25.03.13, 17:55
                          Droga podworkowy, forum jest anonimowe, a płeć jest jedną z danych osobowych, których nie zamierzałam, nie zamierzałem i nie 'zamierzałom' ujawniać - jak na porządnego trolla i porządną trollicę przystało potrafisz zajmować się wątkami pobocznymi i argumentować do osoby, zamiast zajmować się meritum. A meritum jest takie, że to idiotyzm aby - niezależnie od popularności bycia recenzentem w Polsce - ograniczać dostęp niehabilitowanym do bycia recenzentem tylko dlatego, że dostali nagrodę Nobla przed zrobieniem Polskiej habilitacji.
                          Jeśli chcemy aby recenzowali nasze wnioski ludzie ze światowej nauki, to musimy zdjąć te kretyńskie ograniczenia, zwłaszcza, że jesteśmy nacją, która ma sporą diasporę, więcej niż połowa polskojęzycznej ludności robi kariery poza ojczyzną i są wykluczeni, nie przez niechęć do wspomagania polskiego rozwoju cywilizacyjnego, ale przez głupie przepisy - bariery bez sensu. To tak jakbyśmy się uparli, że nasze napięcie elektryczne ma być 156V a gniazdka sześciobolcowe. Po prostu sami się wykluczamy.
                          • podworkowy Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 25.03.13, 20:11
                            Drogi anonimie płciowy, czytaj uważnie odpowiedzi rozmówców, to przestanę Cię traktować jako trolla. Zauważ, droga genderowo niejawna osobo, że przyjmuję dla Ciebie wersję korzystną, mianowicie zakładam, że trollujesz. Jeśli nie, to muszę przyjąć, że nie jesteś w stanie przeczytać kilku krótkich postów (m.in, pfg i mojego) ze zrozumieniem i powielasz zarzuty, które zostały jasno zdezawuowane jako OBECNIE nieprawdziwe oraz nie umiesz wyrażać swoich myśli ("to idiotyzm aby - niezależnie od popularności bycia recenzentem w Polsce - ograniczać dostęp niehabilitowanym do bycia recenzentem tylko dlatego, że dostali nagrodę Nobla przed zrobieniem Polskiej habilitacji" - WTF???) Jeśli prawdziwy jest drugi wariant, to rzeczywiście nie jesteś, szanowna/y hermafrodyto forumowy, trollem: jesteś funkcjonalnym/ą analfabet(k)ą.
                          • whiteskies Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 26.03.13, 12:56
                            Co do meritum pelna zgoda. Sprawę o kto-rej piszesz znam z autopsji bo dotyczy mojego środowiska. Akurat ten problem, jak pisal PFG, od konca 2003 nie istnieje, od ~10 lat często na Wydziale i w okolicach mamy zagranicznych recenzentów doktoratów, czasem wspólpromotorów. Często jednak miewamy absurdalne problemy z recenzjami na wyższym poziomie, tak naprawdę najgorzej jest przy ocenie dorobku do tytułu profesora.
                            Poza tym według aktualnej wersji ustawy jest inny kłopot, ze współpromotorstwem (np. gdybym chciał z noblista albo kimś innym, tym razem z habilitacją, wspólnie wypromować doktoranta, np. interdyscyplinarnego na granicy naszych specjalności, to według nowych procedur nie da sie tego zrobic.
          • sendivigius Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 24.03.13, 10:27
            Jak juz mnie tak lubisz to bonus - wytlumacze na przykladzie.

            Niektorzy twierdza ze w PRLu byla cenzura i pewne wydawnictwa byly niedostepne. Tymczasem jest to nieprawda. W twojej bibliotece UJ (i paru innych) byl (i pewnie jest) dzial zbiorow specjalnych gdzie w czasach PRLu rowno na poleczce staly wszystkie numery na przyklad paryskiej Kultury. Mozna bylo sobie poczytac - gdzie wiec ta cenzura? Ano tutaj ze aby poczytac to trzeba bylo napisac podanie, podanie potwierdzic, zatwierdzic, uzystac zgode jednego i drugiego etc. Formalnie wiec bylo to dostepne ale za wysoka bariera. Mozna wiec bronic z pozycji takiej jak ty: ze legalnie, ze formalnie, ze zawsze i wszedzie sa jakies wymagania, ze... i tak dalej. A dla wielu ludzi to byla po prostu cenzura a tlumaczenia to po prostu pic na wode. Podobnie jest wlasnie teraz. Nominalnie, formalnie i tak dalej jest wszystko ok, a jak przychodzi co do czego to wciaz jest jak jest.
          • sendivigius Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 24.03.13, 12:38
            pfg napisał:

            a ja sendiego naprawdę lubię, mimo
            > iż uczynił on swoją misją życiową udowadnianie, że polska nauka tkwi w d... ci
            > emnej i upiera się przy tym nawet wtedy, gdy nie ma racji,


            Ja?

            No to prosze, oto fla:

            I jak zacząłem liczyć, to wyszło że bardziej "opłaca się" strategia publikowania w topowych żurnalach polskich (8-10 pkt). Tam publikuję głównie jako jedyny autor, więc dostaję "pełną pulę" punktów. W przypadku publikacji do JCR mam wielu autorów, bo najczęściej dane zebrał ktoś inny, ktoś inny robi badania a jeszcze ktoś inny zebrał literaturę.

            i reszta postu:

            forum.gazeta.pl/forum/w,87574,141311244,141542357,to_szerszy_problem.html
            Czyli co robi NBK? Przepisami zniecheca i hamuje kooperacje oraz promuje publiowanie makulatury, tworzenie pseudonauki i pseudokarier.

            Jak to nie jest ciemna d...., to czego jeszcze chcesz?
            • sendivigius bonus ciemnej d... 24.03.13, 13:16
              pfg napisał:
              >
              > a ja sendiego naprawdę lubię, mimo
              > > iż uczynił on swoją misją życiową udowadnianie, że polska nauka tkwi w d
              > ... ci
              > > emnej i upiera się przy tym nawet wtedy, gdy nie ma racji,

              >

              Cytat:

              Dziś - prawda - znane są przypadki wyjazdów na wschód z portfelem pełnym dolarów i powrót z habilitacją...

              www.tokfm.pl/blogi/cicer-cum-caule/2013/03/kiedys_profesorowie_protegowali_kandydatow_na_studia_w_poczuciu_odpowiedzialnosci_za_to_kogo_ksztalca_jak_daleko_zaszlismy_/1#BoxSlotII3img

              Artykul w stylu "przygadywal kociol garnkowi" - juz naprawde nie wiadomo ktora d... jest ciemniejsza. Przykre to wszystko.
              • pfg Re: bonus ciemnej d... 24.03.13, 14:25
                Tak, sendi, ty jesteś jedyny sprawiedliwy, podczas gdy my wszyscy, biedni krajowcy, jesteśmy zaślepieni (jak to w d... ciemnej). Lecz nie trwóżmy się, bo ty nam ułomności polskiego systemu, których nikt z zaślepionych krajowców dostrzec nie potrafi, niestrudzenie będziesz przedstawiał - nawet wtedy, gdy nie masz racji. Czymże bowiem jest racja wobec Prawdy? Nie wahaj się ani chwili, nie przestawaj nam tłumaczyć, że to, iż jeszcze 10 lat temu obowiązywał pewien głupi przepis, dowodzi głębi naszego upadku moralnego i intelektualnego dzisiaj, gdyż ty i pani Krysia, jedynie wy, wiecie jak jest naprawdę.

                A z tą książeczką wojskową to już naprawdę jest koniec świata. Kolega właśnie składa wniosek profesorski, a we wniosku trzeba podać numer książeczki wojskowej. A on książeczki wojskowej nie ma. Czy miał, ale zgubił, czy nigdy nie miał - kolega nie pamięta. W każdym razie w wojsku nigdy nie był - tyle pamięta. No i teraz doktorant wypromowany - jest, publikacje - są, przyzwoity Hirsch - jest, recenzje pozytywne - są, uchwała Rady Wydziału - jest, książeczki wojskowej - nie ma. Tytułu nie będzie, pomyślał kolega, lecz w akcie desperacji poszedł do Wojskowej Komendy Uzupełnień. Tam mu urzędniczka poradziła, aby złożył wniosek o wydanie nowej książeczki wojskowej, który po zarejestrowaniu powoduje... wygenerowanie numeru książeczki wojskowej. Cała procedura, z wejściem do WKU, rozmową z urzędniczką i wypełnieniem wniosku, zajęła koledze 15 minut. Niebywałe! W Polsce?! Nie-do-po-myś-le-nia. Historia jest autentyczna, znam ją z pierwszej ręki i całkiem świeżutka, z zeszłego tygodnia.

                A teraz radzę się zastanowić, jak wyglądałaby kariera akademicka osoby, która nie ma "uregulowanego stosunku do służby wojskowej" i jest obywatelem Izraela lub Szwajcarii. Sendi! Nie ograniczaj się do Polski, na całym świecie jest mnóstwo zła, które musisz wskazać i napiętnować.
                • sendivigius Re: bonus ciemnej d... 25.03.13, 09:14
                  pfg napisał:

                  > gdyż ty i pani Krysia, jedynie wy, wiecie jak jest naprawdę.

                  Przez chwile poczulem jak czlonek klubu Bilderberg. Niestety, ja tylko zamieszczam wpisy na forum GW. Ile kto z tego ma, to ma, taka jest natura dyskusji.

                  Zlo jest wszedzie, a Wielkanoc to czas odkupienia - oby choc troche ;)
              • pfg Re: bonus ciemnej d... 24.03.13, 15:11
                sendivigius napisał:

                > Dziś - prawda - znane są przypadki wyjazdów na wschód z portfelem pełnym dol
                > arów i powrót z habilitacją...

                >
                > www.tokfm.pl/blogi/cicer-cum-caule/2013/03/kiedys_profesorowie_protegowali_kandydatow_na_studia_w_poczuciu_odpowiedzialnosci_za_to_kogo_ksztalca_jak_daleko_zaszlismy_/1#BoxSlotII3img

                Ach, cóż, dziś znane są przypadki profesorów, którzy bez zażenowania przyznają, że na studia dostali się po protekcji, a potem w podręcznikach swego autorstwa propagowali pogląd, że homoseksualizm jest zjawiskiem nabytym i uleczalnym (wpis z 12.03). No, ale zmądrzeli i dziś ich słowa, że "znane są przypadki", dowodzą całkowitego upadku etycznego, organizacyjnego i merytorycznego *całej* polskiej nauki A.D.2013.
    • dr_pitcher Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 04:59
      Nie rozumiem w czym problem.
      Na kazdej dobrej uczelni na zachodniej polkuli recenzent pracy doktorskiej musi byc zaakeptowany przez "School of Graduate Studies" (cialo uniwersyteckie okreslajace program studiow i temu podobne). Akceptuje na podstawie przedstawionego zyciorysu potencjalnego recenzenta. W Polsce czyni to Rada Wydzialu. Czyli w sumie podobnie. Sam, nie majac habilitacji (bom leniwy albo przyglupi) bylem wspol-promotorem jedenj pracy doktorskiej i recenzetem dwoch, Nobla jeszcze nie mam.
        • martinkedzior Noble bez polskiej habilitacji nic warte 27.03.13, 09:06
          annaintheoutback napisała:
          > Prosze Pana, o ile wiem, to wiekszosc przepisow jest w Polsce wyjatkowo dobra.
          > Problem jest w tym, ze czasami postepowanie tych ktorzy decyduja, jest uczciwe
          > i zgodne z przepisami

          Czy to co napisałaś annaintheoutback, jest jakimś wyznaniem? Bo to trzeba by przyjąć na wiarę co piszesz.
        • pfg Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 09:08
          annaintheoutback napisała:

          > Prosze Pana, o ile wiem, to wiekszosc przepisow jest w Polsce wyjatkowo dobra.

          Akurat nie. Natomiast ten przepis, o recenzentach zagranicznych, jest w porządku. Wydaje się jednak, że on po prostu nie jest znany, jest, lecz jest rzadko stosowany. Warto więc ludzi informować o tym, że "wybitny znawca" z zagranicy może być promotorem lub recenzentem, nawet jeśli nie ma polskiej habilitacji.

          Ale i tak nie spodziewam się znacznego wzrostu liczby recenzentów zagranicznych. Z kilku powodów. Po pierwsze, działanie tego przepisu będzie ograniczone do zagadnień "międzynarodowych", a więc w praktyce do nauk ścisłych i przyrodniczych, może też medycznych i technicznych. Po drugie i ważniejsze, promowanie doktoratów i pisanie recenzji są ważnymi etapami w karierze naukowej, zwłaszcza po ostatniej zmianie przepisów. Trudno się spodziewać, że możliwość napisania recenzji zostanie "zmarnowana" na uczonego zagranicznego, podczas gdy mogłaby być wykorzystana przez kogoś z Polski, kto myśli o ubieganiu się o tytuł profesora. Koncepcja, że na recenzentów bierzemy zawsze najlepszych specjalistów, bez zwracania uwagi na ich obywatelstwo i afiliacje, jest piękna i pożądana, ale cokolwiek naiwna i idealistyczna...
            • dala.tata Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 09:48
              Tak, proponuje jeszcze wprowadzic zasady, ze recenzent musi miec przynajmniej 180 cm wzrostu.

              martinkedzior napisała:

              > Ale to się da bardzo prosto rozwiązać.
              > Wystarczy wprowadzić zasadę, że w przewodzie doktorskim jeden recenzent może by
              > ć z terenu Unii Europejskiej a drugi ma być spoza Unii Europejskiej z kraju OEC
              > D.
                • dala.tata Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 14:51
                  No alez wlasnie ten watek jest o tym, ze niewiele stoi na przeszkodzie. Moze poza takimi rzeczami, czy ja chce pisac recenzje w przewodach polskich.

                  I jeszcze warto pamietac, ze my tu w UK nie sprowadzamy ciagle ludzi z USA i Australii, bo mamy ochote. Dobrze jest odrobine zdrowego rozsadku zachowqc.

                  annaintheoutback napisała:

                  > Re: dala.tata. Jezeli tak wielu naukowcow chcialoby recenzentow zagranicznych,
                  > to nie rozumiem co stoi na przeszkodzie. Sa takie przepisy, oraz sa respektowan
                  > e, w niektorych krajach, z konkretnych powodow. Prosze spojrzec na moj komentar
                  > z z godz. 12.02.
                    • dala.tata Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 15:34
                      zdaje sie, ze mowa o doktoratach, prawda? jesli tak, to znaczy, ze recenzent musi przyjechac na obrone.

                      annaintheoutback napisała:

                      > re: dala.tata. Prace wysyla sie do recenzji, nie slyszalam o podrozach by recen
                      > zowac. Recenzowanie wchodzi w zakres obowiazkow kazdego naukowca.
                        • dala.tata Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 15:59
                          Proponuje, zebys sie zdecydowal, czy chcesz mowic o doktoratach czy habilitacjach. I o ile recenzent habilitacji nie musi byc na posiedzeniu komisji, jesli napisze recenzje negatywna. Zdecydowanie powinien. W wypadku doktoratow chyba musi.

                          martinkedzior napisała:

                          > nie ma potrzeby aby recenzent był osobiście na obronie - może - ale nie musi
                          > wystarczy wprowadzić regułę, że recenzent może uczestniczyć w obronie zdalnie -
                          > jak to jest przy komisjach habilitacyjnych według nowego rytu
                              • annaintheoutback Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 19:30
                                spokojny.zenek napisał:

                                > annaintheoutback napisała:
                                >
                                > > Re: dala.tata. Obrona doktoratu nie jest konieczna, gdyz nie jest istota
                                > nadani
                                > > a stopnia. Tam gdzie sa recenzje zagraniczne nie istnieje obrona doktorat
                                > u
                                >
                                > Tak jest. Stopień nadaje Pani Krysia z Sekretaratu.

                                Chodzilo mi, zeby cos konstruktywnego zaproponowac, i chyba wszystkim o to chodzi, ktorzy sie wypowiadaja, gdyz tylko w ten sposob mozna polepszyc sytuacje. System bez obrony doktoratu, nie wazne w jakim kraju, i z jakiego powodu dzialal, czy dziala, i to jest obojetnie czy to Hong Kong czy Islandia, czy teraz, czy w przeszlosci, przepisy sie zmieniaja. Na pewno jest to wykonalne. Jesli w Polsce naukowcy wola zagranicznych recenzentow, a musza byc oni na obronie doktoratu, to proponuje by nie bylo obrony. Ale moze byc i obrona, jesli jest to faktycznie konieczne, chociaz nie wiadomo dlaczego. Polska jest w centrum Europy, nawet przylot recenzentow nie jest bardzo kosztowny, a wiadomo, ze lepiej by byli zagraniczni. Ktos tez proponowal video-konferencje. No wiec sa rozwiazania, naukowcy beda zadowoleni, a poziom nauki podniesie sie. O to przeciez chodzi. Dobrze jest poszukiwac rozwiazan, wzorowac sie na innych, na tym polegaja najlepsze praktyki, po to zostaly opracowane.
                                • spokojny.zenek Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 19:40
                                  annaintheoutback napisała:

                                  > > > Tam gdzie sa recenzje zagraniczne nie istnieje obrona doktoratu
                                  > >
                                  > > Tak jest. Stopień nadaje Pani Krysia z Sekretaratu.
                                  >
                                  > Chodzilo mi, zeby cos konstruktywnego zaproponowac

                                  Aha. Skoro tak, popracuj nad posługiwaniem się czasami gramatycznymi.
                            • dala.tata Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 17:14
                              Obawiam sie, ze juz ci napisano, ze gadasz bzdury.

                              Recenzowalem doktoraty w trzech krajach, ZAWSZE byla obrona. Co prawda, uniwersytet w Hongkongu uznal, ze obrona moze sie odbyc przez telekonferencje, jednak musze przyznac, ze bylo to nieporozumienie. I wiecej na taka recenzje bym sie nie zgodzil.

                              annaintheoutback napisała:

                              > Re: dala.tata. Obrona doktoratu nie jest konieczna, gdyz nie jest istota nadani
                              > a stopnia. Tam gdzie sa recenzje zagraniczne nie istnieje obrona doktoratu.
                          • annaintheoutback Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 19:53
                            > Dobrze wiedzieć. A Art. 14 ust. 2 pkt. 3 i 4 Ustawy o stopniach naukowych mówią
                            > o zbieraniu grzybów.
                            Ale czy ustaw nie nalezy zmienic np. dostosowywac do zmieniajacych sie czasow? Powinna byc jednak dyskusja publiczna, zanim zmieni sie ustawe. Nalezy np. zobaczyc jakie dokladnie wymagania maja ci, ktorzy z niej korzystaja i czy sa zadowoleni, lub czy chca zmian. Jesli nie chca, i wola miec krajowych recenzentow, to widocznie tak jest lepiej dla polskiej nauki. Wtedy nie nalezy zmieniac ustawy. Ja zrozumialam, ze polscy naukowcy chca recenzentow zagranicznych, i nie zdziwilo mnie to, to dobry system. Jesli sie pomylilam, to przepraszam za zamieszanie, gdyz to powazna sprawa, nie chcialam przeszkodzic, lecz pomoc w dyskusji publicznej.
                            • spokojny.zenek Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 20:06
                              annaintheoutback napisała:

                              > Ale czy ustaw nie nalezy zmienic np. dostosowywac do zmieniajacych sie czasow?

                              Czyli jednak problem z czasami...

                              > Powinna byc jednak dyskusja publiczna, zanim zmieni sie ustawe. Nalezy np. zob
                              > aczyc jakie dokladnie wymagania maja ci, ktorzy z niej korzystaja i czy sa zado
                              > woleni, lub czy chca zmian.

                              Bardzo słuszny pomysł, zacznijmy od kodeksu karnego.

                              • annaintheoutback Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 21:06
                                spokojny.zenek napisał:
                                > > Powinna byc jednak dyskusja publiczna, zanim zmieni sie ustawe. Nalezy np
                                > . zob
                                > > aczyc jakie dokladnie wymagania maja ci, ktorzy z niej korzystaja i czy s
                                > a zado
                                > > woleni, lub czy chca zmian.
                                > Bardzo słuszny pomysł, zacznijmy od kodeksu karnego.

                                Jak zrozumialam nie jest Pan zwolennikiem dyskusji publicznej. Ale dlaczego ma Pan takie nastawienie? Jakie sa konkretnie negatywne aspekty, ktore powoduja ze nie powinna sie odbywac? I jak inaczej, lepiej, uzyskac opinie spoleczenstwa co do istotnych zagadnien? Przepisy sa dla spoleczenstwa, powinno byc konsultowane.
                                • spokojny.zenek Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 21:12
                                  annaintheoutback napisała:

                                  > spokojny.zenek napisał:
                                  >
                                  > Jak zrozumialam nie jest Pan zwolennikiem dyskusji publicznej.

                                  No jak, przecież piszę, że bardzo dobry pomysł. Nawet podsuwam konkretną propozycję od użytkowników której ustawy zacząć. W dalszej kolejności (co nie znaczy, że po długim czasie) można by na przykład zapytać doktorantów, czy wymóg obrony uważają za słuszny. Ciekaw jestem, co powiedzą. Myślę, że to bardzo trudno dziś przewidzieć. Notabene podobne pytanie należałoby zadać takze studentom studiów I i II stopnia. Ograniczanie sie do doktorantów byłoby przecież rażąco sprzeczne z zasadą równości, oczywiście w jej rzeczywistym brzemieniu, bo to, co TK na ten temat czasami mówi to jakiś chłam i nie ma się tym co przejmować.


                                  • annaintheoutback Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 21:32
                                    spokojny.zenek napisał:

                                    . Ograniczanie sie do doktorantów byłoby przecież rażąco sprze
                                    > czne z zasadą równości, oczywiście w jej rzeczywistym brzemieniu, bo to, co TK
                                    > na ten temat czasami mówi to jakiś chłam i nie ma się tym co przejmować.

                                    Nie na tym polega publiczna dyskusja. To nie jest temat, ktory naukowcy powinni lekcewazyc. Ale widoczne jest, ze to robia. Na pewno sa tego powody.
                                      • annaintheoutback Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 28.03.13, 08:37
                                        siedemlatwtybecie napisał(a):

                                        > Ale zaraz, trochę się już pogubiłem, obecnie doktorat pisze się w większości po
                                        > Polsku, to jak mają go recenzować recenzenci z zagranicy?

                                        Bardzo dziekuje za cenna uwage. Czyli mowimy o 30% doktoratow po angielsku? Minister na pewno ma statystyke. Pewnie jeszcze 10% w innych jezykach... To dla tych latwo chyba znalezc recenzentow zagranicznych...to juz jest sensowna i konkretna propozycja.

                                        Jeśli natomiast jest
                                        > to zszywka artykułów z zagranicznych prac, nie bał bym się o jej poziom, to i
                                        > recenzent może być polski.

                                        Tej uwagi nie rozumiem, a moze byc wartosciowa, jak poprzednia.
                                          • siedemlatwtybecie Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 28.03.13, 15:23
                                            Jak przeczytałem te 30% to mało nie spadłem z krzesła. Ja nie za bardzo orientuję się internetowych forach - pada tu czesto hasło troll. Sprawdziłem o co chodzi w wikipedii :-) ten kawałek trochę pasuje: "Trollowanie czasem bywa stosowane przez lamera – osobę, która podkreślając swoje doświadczenie i wiedzę w danym temacie (a w praktyce jest ona bardzo niewielka), próbuje wypowiedzieć się na temat wad czegoś/kogoś, próbuje na siłę pomóc komuś w problemie etc. Kiedy dochodzi do polemiki z osobami bardziej doświadczonymi w temacie, lamer może zareagować śmiesznymi i bezsensownymi argumentami."
                                            Ale to dla mnie jakaś kosmiczna zagadka dlaczego ktoś jest takim trollem???? Co to jest za radość dla takiej osoby?? Może to strona internetowa takich wynajmuje, aby było więcej kliknięć to wtedy pewnie więcej kosztują reklamy???
                                              • siedemlatwtybecie Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 28.03.13, 16:35
                                                mn7 napisała:

                                                > Przecież to jakaś gimnazjalistka.

                                                Ala pytanie brzmi dlaczego?? Przecież to maks nudne. Tak jakbym zalogował się na blogu o czołgach i dyskutował czy powinny mieć długą czy krótka lufę. Ja osobiście "nie ogarniam" powodów.
                                                Ten pomysł ze ktoś takim płaci wyniknął z tego, że jedna moja koleżanka w czasach studiów dorabiała taka "tajną pracą" na jednym ze znanych czatów towarzyskich, i tam pisała że jest chętna na "danie d.y" co automatycznie zwiększało ilość osób na czacie o jakieś 100-200!! I ten portal jej za to płacił!
                                      • pfg Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 28.03.13, 09:06
                                        siedemlatwtybecie napisał(a):

                                        > Ale zaraz, trochę się już pogubiłem, obecnie doktorat pisze się w większości po
                                        > Polsku

                                        Można pisać w innym języku, jeśli Rada Wydziału/Rada Naukowa się na to zgodzi. Więc jeśli ktoś chce mieć zagranicznego recenzenta, wydać swój doktorat za granicą lub choćby udostępniać go przez internet, może pisać w innym, niż polski, języku. Dla przykładu, jeżeli slawista zajmuje się poezją serbską, to jego doktorat napisany po serbsku i wydany jako książka w Belgradzie ma szanse wzbudzić znacznie większe zainteresowanie, niż ten sam doktorat napisany po polsku. Chociaż - linka...

                                        Jeśli natomiast idzie o dyscypliny ścisłe, przyrodnicze i część społecznych, gdzie publikuje się międzynarodowo, myślę, że doktoraty w formie zszywek staną się bardzo popularne, a z uwagi na język nie będzie problemu z udostępnianiem ich potencjalnym recenzentom zagranicznym.
            • pfg Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 10:40
              martinkedzior napisała:

              > Ale to się da bardzo prosto rozwiązać.
              > Wystarczy wprowadzić zasadę, że w przewodzie doktorskim jeden recenzent może być
              > z terenu Unii Europejskiej a drugi ma być spoza Unii Europejskiej z kraju OECD.

              Chyba powinieneś zostać ministerialnym urzędnikiem. Masz cechę, która najwyraźniej jest bardzo pożądana w tej pracy: Zdolność do wymyślania przepisów, które rozwiązując jakiś problem, zarazem tworzą setki innych. Jasne, poza krajami Unii Europejskiej są całe tłumy specjalistów od osadnictwa w Karpatach Zachodnich w XVIII wieku lub od zawiłości polskiego prawa spadkowego w świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, którzy chętnie zrecenzują odpowiednie doktoraty (wymyślam te tematy z głowy, ale przypuszczam, że mogłyby takie przejść). Z tym OECD to też przedni pomysł. Powiedzmy, że jakiś doktorant na iberystyce zajmuje się literaturą brazylijską drugiej połowy XIX wieku. Teraz mógłby mieć recenzenta z Brazylii, w myśl twojej propozycji - nie mógłby, gdyż, głupia sprawa, Brazylia nie należy do OECD. A w Brazylii pracuje też sporo fizyków, niektórzy to figury naprawdę światowego formatu. Nie sądzę co prawda, aby taki Constantino Tsallis cierpiał na ataki bezsenności z powodu braku polskich prac doktorskich do zrecenzowania, ale teraz - potencjalnie - mógłby być recenzentem, a ty byś mu tego chciał prawnie zakazać.
          • annaintheoutback Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 11:43
            Re: pfg. Moim wrazeniem, i dotyczy to nie tylko nauki, jest ze przepisy w Polsce sa generalnie lepsze niz w innych krajach, np. bardziej chronia srodowisko, natomiast efekty sa najczesciej gorsze, co pokazuje przyklad podany przez Pana. Ale faktycznie nie mam duzej wiedzy na temat przepisow polskich, moge sie mylic co do przepisow. Natomiast nauki spoleczne sa tak samo miedzynarodowe jak inne np. biologiczne, z pewnymi wyjatkami. Pewne zagadnienia sa bowiem lokalne, lecz wiekszosci z nich jest swiatowa.
                  • annaintheoutback Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 20:17
                    charioteer1 napisał:
                    >
                    > Ej, z Zulawami to byl moj przyklad, ze problem lokalnosci wystepuje rowniez w n
                    > aukach przyrodniczych! ;-) A historia jest humanistyczna, a nie spoleczna!

                    Jak najbardziej zgadzam sie, ze sa lokalne zagadnienia w naukach przyrodniczych. Nalezy dlatego podejmowac decyzje, ktore 'maja sens', wszystkiego przepisy nie obejma. Jest dobre dla nauki by byl wklad z oddalonych zrodel, ale nie gdy nie ma tam specjalistow. Duzo wyjatkow mozna wymieniac. To nie powinno przeszkadzac ogolnej zasadzie, ze lepiej miec wklad ktory pochodzi 'z daleka' (nie koniecznie geograficznie), a nawet jest to konieczne, inaczej nauka nie rozwija sie, i wtedy marnuja sie ludzie i pieniadze. Nie sa to bezpodstawne stwierdzenia, jest wystarczajaca ilosc badan, ktore to potwierdzaja. To sa generalne zasady, sa wyjatki od nich, to oczywiste. Dlatego nalezy wykazac 'uczciwe zamiary' przy stosowaniu przepisow.
                    • charioteer1 Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 21:51
                      annaintheoutback napisała:

                      > To nie powinno przeszkadz
                      > ac ogolnej zasadzie, ze lepiej miec wklad ktory pochodzi 'z daleka' (nie koniec
                      > znie geograficznie), a nawet jest to konieczne, inaczej nauka nie rozwija sie,
                      > i wtedy marnuja sie ludzie i pieniadze.

                      Zgoda co do zasady, jednak cykl wylewow Wisly jest wazny dla ludzi, ktorzy tam mieszkaja, dla przedsiebiorcow, ktorzy tam pracuja i dla panstwa, ktore z powodu tych wylewow ponosi wymierne straty. Pieniadze i potencjal marnuje sie prowadzac kiepskie badania.
                      • annaintheoutback Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 22:24
                        charioteer1 napisał
                        > Zgoda co do zasady, jednak cykl wylewow Wisly jest wazny dla ludzi, ktorzy tam
                        > mieszkaja, dla przedsiebiorcow, ktorzy tam pracuja i dla panstwa, ktore z powod
                        > u tych wylewow ponosi wymierne straty. Pieniadze i potencjal marnuje sie prowad
                        > zac kiepskie badania.

                        Oczywiscie, ze badania dotyczace konkretnych problemow lokalnych sa niezmiernie wazne. Wyniki publikowane beda byc moze tez tylko lokalnie. To jest zrozumiale i sluszne.
                        • spokojny.zenek Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 22:30
                          annaintheoutback napisała:

                          > Oczywiscie, ze badania dotyczace konkretnych problemow lokalnych sa niezmiernie
                          > wazne. Wyniki publikowane beda byc moze tez tylko lokalnie. To jest zrozumiale
                          > i sluszne.

                          Z tym, że oczywiście co do zasady wszelkie publikacje o wylewach rzek powinny być publikacjami o wszlkich wylewach, gdziekolwiek na świecie, kiedykolwiek w historii. Inne badania to zasadniczo strata czasu i pieniędzy.

              • sendivigius Obskurantyzm humanistyczny 27.03.13, 14:10
                podworkowy napisał(a):

                > tja, już widzę te tłumy zagranicznych kompetentnych recenzentów z historii Pols
                > ki, geografii Żuław, polskiego prawa spadkowego itp.


                Bo ty podworkowy nie rozumiesz co to jest kompetencja. Walka "humanistow" o to aby nie umiedzynarodowiac nauki przypomina mi najgorsze czasy obskurantyzmu i zabobonow.

                Objasnie na przykladzie, ktory sam kiedys podawales w watku o tym co sa cechy nowosci w publikacji.

                Piszesz tam, mniej wiecej tak, ze na przyklad w chemi jak dodamy czegos do czegos w kolbie i robi sie BUM, to jest to nowosc. Slusznie. Ale to nie jest publikacja naukowa. Publikacja aby przeszla przez sito recenzentow musi tlumaczyc dokladnie kiedy sie robi BUM a kiedy nie, powinna tlumaczyc dlaczego BUM sie robi NA PODSTAWIE TEGO CO WIADOMO W CALEJ CHEMII NA CALYM SWIECIE. I dobrze jest jak to przedtwai ilosciowo, POROWNA z innymi przypadkiami BUM WSZEDZIE NA SWIECIE. Tak aby ktos w Anogli, Kanadzie i Japonii mogl problem dlaczego raz BUM jest a innym razem BUM nie ma zrozumiec.

                W innym przypadku, jezeli tego nie ma, to NIE jest to publikacja naukowa - to jest sprawozdanie z niedzielnego kolka chemikow, ktorzy pisza: Kazio cos wlal a Marysia zamieszala i zrobilo sie raz BUM a drugi raz nie i nikt nie wiec dlaczego ani o co chodzi.

                Takie wlasnie wyglada publikacja z polskiego prawa spadkowego. Jesli to ma byc publikacja naukowa to musi przedstawiac podobny problem WSZEDZIE NA SWIECIE i W KAZDYM CZASIE i tym swietle to dyskutowac. A nie tylko - Sejm wydal ustwaet Dz. U. nr... i ja uwazam ze to znaczy to i siamto.

                Wiec dlatego wlasnie zagraniczny recenzent bedzie mial problem z ocena polskiej publikacji bo nie jest ona naukowa, a nie dlatego ze ona jest polska.
                • podworkowy Re: Obskurantyzm humanistyczny 27.03.13, 14:56
                  jeśli Pan tak sądzi, no to o.k. (nie zamierzam debatować kolejny raz o tym, czym jest nauka, choć z 2 strony to my, prawnicy, byliśmy na uniwerkach pierwsi, a nie nuworysze z nauk ścisłych i przyrodniczych;)...), pod jednym warunkiem: mianowicie musi Pan uznać, że NIGDZIE nie uprawia się nauk prawnych w opisany przez Pana sposób, tj. nie przedstawia problemu "WSZEDZIE NA SWIECIE i W KAZDYM CZASIE" (z wyjątkiem pewnych - ale też nie wszystkich - prac z zakresu filozofii prawa), także i w Harvard Law Review.
                  • spokojny.zenek Re: Obskurantyzm humanistyczny 27.03.13, 16:38
                    Dla ustawienia przedmiotu dyskusji we właściwych proporcjazch warto przypomnieć (a niektórym chyba niestety uświadomić), że przytłaczająca większość autorów publikujących w Harvard LR (i podobnych niedoscigłych wzorach prawdziwej umiędzynarodowionej naukowosci) nie ma nawet najbledszego pojecia, jak w ogóle wygląda prawo w systemach nieanglosaskich, większość zaś - jak wygląda poza USA.
                • spokojny.zenek Re: Obskurantyzm humanistyczny 27.03.13, 16:29
                  sendivigius napisał:

                  > Takie wlasnie wyglada publikacja z polskiego prawa spadkowego. Jesli to ma byc
                  > publikacja naukowa to musi przedstawiac podobny problem WSZEDZIE NA SWIECIE i W
                  > KAZDYM CZASIE i tym swietle to dyskutowac.

                  O Jezu....
                  :-))))))))))
                • annaintheoutback Re: Obskurantyzm humanistyczny 27.03.13, 20:44
                  >
                  > Takie wlasnie wyglada publikacja z polskiego prawa spadkowego. Jesli to ma byc
                  > publikacja naukowa to musi przedstawiac podobny problem WSZEDZIE NA SWIECIE i W
                  > KAZDYM CZASIE i tym swietle to dyskutowac.

                  Tak faktycznie powinna wygladac publikacja z prawa polskiego, i sa takie publikacje w Europie. Podobnie jest z innymi dziedzinami nauki, obojetne czy scisle, biologiczne, humanistyczne, czy spoleczne. Kryterium jest, by w istotny sposob zmienic stan wiedzy, a nie by tylko cokolwiek zmienic. Istotnosc zmian pokazuje sie przez porownania, ktore moga inni zrozumiec, ocenic, oraz docenic, bo publikacja jest po to by upowszechniac wiedze. Czyli dla innych, by czegos sie dowiedzieli, co jest dla nich istotne. Tak rozwija sie nauka, a my mamy do tego sie przyczyniac naszymi publikacjami.
                  • adept44_ltd Re: Obskurantyzm humanistyczny 27.03.13, 20:59
                    annaintheoutback napisała:

                    > >
                    > > Takie wlasnie wyglada publikacja z polskiego prawa spadkowego. Jesli to m
                    > a byc
                    > > publikacja naukowa to musi przedstawiac podobny problem WSZEDZIE NA SWIEC
                    > IE i W
                    > > KAZDYM CZASIE i tym swietle to dyskutowac.
                    >
                    > Tak faktycznie powinna wygladac publikacja z prawa polskiego, i sa takie publik
                    > acje w Europie. Podobnie jest z innymi dziedzinami nauki, obojetne czy scisle,
                    > biologiczne, humanistyczne, czy spoleczne. Kryterium jest, by w istotny sposob
                    > zmienic stan wiedzy, a nie by tylko cokolwiek zmienic. Istotnosc zmian pokazuje
                    > sie przez porownania, ktore moga inni zrozumiec, ocenic, oraz docenic, bo publ
                    > ikacja jest po to by upowszechniac wiedze. Czyli dla innych, by czegos sie dowi
                    > edzieli, co jest dla nich istotne. Tak rozwija sie nauka, a my mamy do tego sie
                    > przyczyniac naszymi publikacjami.

                    he he... dawno nie było tu takiej zabawy :)
                  • spokojny.zenek Re: Obskurantyzm humanistyczny 27.03.13, 21:03
                    annaintheoutback napisała:

                    > Tak faktycznie powinna wygladac publikacja z prawa polskiego, i sa takie publik
                    > acje w Europie.

                    Co z tymi nazwiskami? Czemu każesz nam tak długo czekać? Sypnij tymi nazwiskami, tym bardziej że teraz będziesz musiała jeszcze podac jakieś przykłady tych "publikacji, które są w Europie". :-))))

                    • annaintheoutback Re: Obskurantyzm humanistyczny 27.03.13, 21:21
                      spokojny.zenek napisał:

                      > annaintheoutback napisała:
                      > > Tak faktycznie powinna wygladac publikacja z prawa polskiego, i sa takie
                      > publik
                      > > acje w Europie.
                      > Co z tymi nazwiskami? Czemu każesz nam tak długo czekać? Sypnij tymi nazwiskami
                      > , tym bardziej że teraz będziesz musiała jeszcze podac jakieś przykłady tych "p
                      > ublikacji, które są w Europie". :-))))

                      Przepraszam, nie pamietam autorow, musialabym dlugo szukac. Ale pamietam uzasadnienie, ktore mowilo, ze polskie prawo w zakresie spraw majatkowych jest wazne, z powodu mobilnosci w Unii, oraz ze istnieje brak zgodnosci miedzy roznymi krajami Unii, co powoduje komplikacje. Byly podane propozycje jak zmniejszyc problemy zwiazane z 'balaganem' w Unii, oraz opisane byly negatywne aspekty konkretnych ustaw w Polsce, prawdopodobnie takze pozytywne aspekty, nie pamietam dobrze tych publikacji. Sadze, ze dla znawcow prawa nie sa trudne do odszukania te lub podobne. Nie widzialam tych publikacji w wersji polskiej.
                      • spokojny.zenek Re: Obskurantyzm humanistyczny 27.03.13, 21:28
                        annaintheoutback napisała:

                        > Przepraszam, nie pamietam autorow, musialabym dlugo szukac.

                        Trochę szkoda. Prawdę jednak mówiąc, nie spodziewałem sie niczego innego.

                        A te tajemnicze publikacje, o których nas Pani informuje w dalszej części swojego postu - jaki one w ogóle mają związek z kuriozalnym pomysłem (popartym przecież przez Panią energicznie) tworzenia tekstów o wszelkim prawie gdziekolwiek w jakimkolwiek czasie?
                        • annaintheoutback Re: Obskurantyzm humanistyczny 27.03.13, 23:11
                          spokojny.zenek napisał:

                          > annaintheoutback napisała:
                          >
                          > > Przepraszam, nie pamietam autorow, musialabym dlugo szukac.
                          >
                          > Trochę szkoda. Prawdę jednak mówiąc, nie spodziewałem sie niczego innego.
                          >
                          > A te tajemnicze publikacje, o których nas Pani informuje w dalszej części swoje
                          > go postu - jaki one w ogóle mają związek z kuriozalnym pomysłem (popartym przec
                          > ież przez Panią energicznie) tworzenia tekstów o wszelkim prawie gdziekolwiek w
                          > jakimkolwiek czasie?

                          Przeciez taka dyskusja nie ma wiekszego sensu. Mozna znalezc te lub inne, podobne publikacje, jesli sa faktycznie wyjatkowe, nie mysle ze tak jest, ale to nie moja dziedzina, nawet trudno byloby mi szukac bo nie jest to slownictwo ktorego uzywam. Po co tego szukac? Uczciwe podejscie jest konieczne by byl sens w dyskusji. Takze co do tego co stanowi publikacje w specjalistycznych, waskich dziedzinach, a co w bardziej popularnych. Przeciez naukowcy to wszystko wiedza, bo jak moga inaczej publikowac?
                          • spokojny.zenek Re: Obskurantyzm humanistyczny 27.03.13, 23:45
                            annaintheoutback napisała:

                            > Przeciez taka dyskusja nie ma wiekszego sensu.

                            Większość dyskutantów już to dość dawno zauważyła, niektórzy nawet w różny sposób dali temu wyraz.

                            > Mozna znalezc te lub inne, podob
                            > ne publikacje, jesli sa faktycznie wyjatkowe,

                            Nie są wyjątkowe, nie mają natomiast nic wspólnego z kuriozalnym pomysłem, który Pani poparła.

                            > nie mysle ze tak jest, ale to nie
                            > moja dziedzina, nawet trudno byloby mi szukac bo nie jest to slownictwo ktoreg
                            > o uzywam. Po co tego szukac?

                            Ano na przykład po to, żeby Pani twierdzenia nie były absurdalnie gołosłownymi. No ale rzeczywiście - szkoda czasu na szukanie, bo takich tekstów, któe traktowałyby o prawie spadkowym "w ogóle", gdziekolwiek na świecie i kiedykolwiek w historii po prostu nie ma. W ten sposób się nauki nie uprawia. Co podworkowy już dość dawno wskazał.

          • annaintheoutback Re: nic warte Noble bez habilitacji Вы 27.03.13, 12:02
            Re: pfg. Jeszcze jeden komentarz do Pana uwag. Jak najbardziej warto przypominac o istnieniu przepisu, ze recenzenci moga byc zagraniczni, gdyz inaczej bedzie 'martwy'. Nalezy nawet dawac im pierwszenstwo przed polskimi gdyz rozwoj nauki w duzym stopniu polega na tym by nie bylo tzw. zjawiska kazirodztwa. Czyli jesli jeden recenzent jest z zagranicy, to w przypadku, gdy poziom recenzentow jest podobny, jest szansa ze zagraniczny wniesie cos nowego, co pozwoli doktorantowi na wiekszy rozwoj. W niekorych krajach, np. zbyt malych, lub oddalonych geograficznie od duzych osrodkow naukowych, jest przepis, ze recenzenci moga byc TYLKO ZAGRANICZNI. To jest oczywiste wymaganie.
            • martinkedzior Re: nic warte Noble bez habilitacji 27.03.13, 14:05
              No tak:
              CytatW niekorych krajach, np. zbyt malych, lub oddalonych geograficznie od duzych osrodkow naukowych, jest przepis, ze recenzenci moga byc TYLKO ZAGRANICZNI. To jest oczywiste wymaganie.
              oczywiście teraz już jasne, jesteśmy wielkim krajem i potęgą naukową, jesteśmy samowystarczalni i w ogóle same z nas debeściaki.

              Właśnie nie.
              Jesteśmy naukową prowincją, a większość naszych najlepszych uprawnionych do recenzji to piąta liga w Eurazji. I dlatego powinni być tylko i wyłącznie recenzenci zagraniczni. Podobno nawet w UK polonistykę i historię Polski mają lepsze niż nasza w Polsce oferta.
              • fajnytoster Re: nic warte Noble bez habilitacji 27.03.13, 14:29
                Ha, wszyscy nasi promotorzy to piąta liga, ale wystarczy sprowadzić recenzentów z zagranicy i doktoraty będą ekstraklasa. O, naiwności...
                Dobre doktoraty nie biorą się z próżni. Ktoś musi zwykle je prowadzić i pokazywać co jest OK, a co nie. Niewielu jest doktorantów-geniuszy, którzy sami wszystko wyciosają i to jeszcze na najwyższym poziomie. I metoda kija tu nic nie zmieni. Proste rozwiązania zwykle rodzą największe komplikacje.
              • podworkowy Re: nic warte Noble bez habilitacji 27.03.13, 15:03
                to jest chyba najgłupszy post ever na tym forum... Ja rozumiem, że można zasadnie zarzucać polskim historykom - co czyni np. habilitant - niechęć do dostrzeżenia, że problemy lokalne mają wymiar międzynarodowy, że można (tu się akurat nie do końca zgadzam) kwestionować celowość zajmowania się dziejami parafii w Pcimiu, mieć pretensje o niechęć do upowszechniania swych badań międzynarodowo itp., ale twierdzić, że anglosascy historycy Polski są lepsi od polskich - szczyt ignorancji:)
                • martinkedzior Re: nic warte Noble bez habilitacji 27.03.13, 16:02
                  Czytałem niewiele prac historyków, ale znam kilku maniaków, którzy historię znają, zaczytują się wszystkim i ich opinia jest dla mnie bardziej miarodajna - bo ich znam osobiście jako znających się. I oni twierdzą, że Davies jest lepszym historykiem Polski niż nasi polscy podwórkowi twórcy. A poza Daviesem jest cała plejada rosyjskich, niemieckich, szwedzkich historyków zajmujących się historia Polski.
                  Zupełnie podobnie jest z polonistyką. Choć to też opinia z drugiej ręki oparta na świadectwie znajomych.
                  • adept44_ltd Re: nic warte Noble bez habilitacji 27.03.13, 16:30
                    martinkedzior napisała:

                    > Czytałem niewiele prac historyków, ale znam kilku maniaków, którzy historię zna
                    > ją, zaczytują się wszystkim i ich opinia jest dla mnie bardziej miarodajna - bo
                    > ich znam osobiście jako znających się. I oni twierdzą, że Davies jest lepszym
                    > historykiem Polski niż nasi polscy podwórkowi twórcy. A poza Daviesem jest cała
                    > plejada rosyjskich, niemieckich, szwedzkich historyków zajmujących się histori
                    > a Polski.
                    > Zupełnie podobnie jest z polonistyką. Choć to też opinia z drugiej ręki oparta
                    > na świadectwie znajomych.

                    bzdura na kółkach... :), niemniej możesz poszperać po wydziałach i dać tu linki do dzieł...
                  • spokojny.zenek Re: nic warte Noble bez habilitacji 27.03.13, 16:31
                    martinkedzior napisała:

                    > Zupełnie podobnie jest z polonistyką. Choć to też opinia z drugiej ręki oparta
                    > na świadectwie znajomych.

                    No ja w ogóle uważam, że polonistyki z założenia nie powinno się uprawiać w Polsce (ani też po polsku) bo do uprawiania prawdziwej nauki potrzebny jest odpowiedni dystans :-)
                  • pfg Re: nic warte Noble bez habilitacji 27.03.13, 16:32
                    martinkedzior napisała:

                    > Zupełnie podobnie jest z polonistyką.

                    Nie mam najmniejszej wątpliwości, że profesorowie Harvarda, Wiktor Weintraub i Stanisław Barańczak, profesor Berkeley Czesław Miłosz czy profesor Stony Brook Jan Kott byli wybitnymi polonistami.

                    Zaraz, zaraz - o to chodziło, prawda?
                    • salzburg Re: nic warte Noble bez habilitacji 27.03.13, 17:27
                      Jest sporo zachodnich historyków zajmujących się dziejami Polski by wymienic tylko Ch. Klesmanna z Niemiec, czy P. Kenneya ze Stanów. Gdyby byli polskimi historykami należeliby do I ligi. Ale twierdzenie, że są lepsi od polskich historyków zajmujących się historią Polski takich jak Stola, Jarosz, Friszke, Paczkowski, Żarnowski, Długoborski to głupota.
                • sendivigius Re: nic warte Noble bez habilitacji 28.03.13, 08:42
                  podworkowy napisał(a):

                  > to jest chyba najgłupszy post ever na tym forum... ... ., ale twierdzić, że anglosascy historycy Polski są lepsi od polskich - szczyt
                  > ignorancji:)

                  Mimo ze (srednio) lepsi sa anglosascy fizycy, chemicy, biolodzy, biochemicy, chirurdzy, inzynierowie materialowi, inzynierowie informatyczni, matematycy i wszyscy inni ktorych prace da sie wymierzyc i porownac miedzynarodowo, to akurat prawnicy, historycy i socjolodzy sa najlepsi w Polsce. Hm... to bylby temat na prace habilitacyjna, ktora napisze ktos "wybitny" oczywiscie w Polsce bo Anglosasi, coz, kiepscy byli w te klocki "ever".
                  • pfg Re: nic warte Noble bez habilitacji 28.03.13, 08:56
                    Czepiasz się, sendi. Z kontekstu jasno wynikało, że nie chodzi o historyków w ogóle, ale o historyków Polski. Więc żeby nie było wątpliwości: uważam, że w Polsce jest dużo - zbyt dużo - kiepskich historyków, zajmujących się historią Polski lub nie, i oni stanowią problem. Natomiast jestem przekonany, że najlepsi historycy Polski są Polakami. Ditto poloniści.
                    • sendivigius Re: nic warte Noble bez habilitacji 28.03.13, 09:31
                      pfg napisał:

                      > Czepiasz się,


                      Nie czepialbym sie gdyby sie sprawa na tym konczyla, ale sprawa sie od tego zaczyna.

                      Najlepszy na swiecie historyk Polski jest Polakiem. OK (Na potrzeby tego postu), ale jest tez Polak fizyk. Czy jest najlepszym na swiecie fizykiem. No nie. Czyli jest gorszy! Powinien mniej zarabiac i w ogole ogon pod siebie. A drugi najlepszy na swiecie historyk Polski tez jest Polakiem. A drugi najlepszy fizyk? No, Polakiem nie jest. A najlepsze czasopismo dotyczace polonistyki jest wydawane przez polskie wydawnictwo. A ktore w kolejnosci na swiecie jest najlepsze polskie czasopismo o fizyce? Czyli wicie-rozumicie pfg ta fizyka nie jest za duzo warta, tak w zasadzie to pewnie nic jest nie warta jako ze w innych dzidzinach, wezmy polskie prawo spadkowe na 1o najlepszych na swiecie jest Polakami, a wy pokazcie 10 polskich noblistow z fizyki. I jaki jest wasz dorobek naukowy? Ja, najlepszy na swiecie specjalista od polskigo prawa spadkowego mam 20 publikacji w najlepszym na swiecie journalu dotyczacym polskiego prawa spadkowego i to samodzielnych a wy ile macie samodzielnych w najlepszym na swiecie czasopismie fizycznym? Jestescie... (przez grzecznosc pomine popularna fraze) nie naukowiec, nie rozwojowy, zaraz was wyrotujemy.
                      • pfg Re: nic warte Noble bez habilitacji 28.03.13, 11:56
                        sendivigius napisał:

                        > Ja,
                        > najlepszy na swiecie specjalista od polskigo prawa spadkowego mam 20 publikacj
                        > i w najlepszym na swiecie journalu dotyczacym polskiego prawa spadkowego i to s
                        > amodzielnych a wy ile macie samodzielnych w najlepszym na swiecie czasopismie f
                        > izycznym?

                        Hipotetycznie mogłoby się tak zdarzyć. Coś podobnego dzieje się na poziomie uczelni, ale tam chodzi o liczbę studentów: Wydział Popularnych Dyscyplin Masowych ma 5000 studentów, z czego połowa płaci, a Wydział Matematyki ma 500, więc matematycy *muszą* przyjąć uregulowania dotyczące organizacji dydaktyki właściwe Wydziałowi Masowemu i w ogóle powinni się cieszyć, że im jeszcze nie zabierają etatów, żeby dodać Masowym. (Thinking of which, tak właśnie dzieje się w najlepszym z możliwych światów, czyli w Stanach, oraz w drugim na liście najlepszych, czyli w UK.) Natomiast na poziomie oceny samych dyscyplin i rozdziału (marnych) panstwowych pieniędzy na naukę, sytuacja jest dokładnie odwrotna. To humaniści i społeczni krzyczą w trwodze, że im się narzuca obce im standardy, obcina finansowanie i deprecjonuje jako nic nie znaczących. Natomiast ja, czysto po ludzku, nie chcę po raz kolejny demonstrować arogancji fizyka, więc przyznaję, że są zagadnienia lokalne (Żuławy, prawo spadkowe, osadnictwo w Karpatach itd), które mają znaczenie duże, choć tylko lokalne, więc warto się nimi zajmować, pod warunkiem, żeby robić to dobrze. Lokalność tematyki nie może być usprawiedliwieniem dla uprawiania słabej nauki. Ja nie wiem jak zapewnić ową "dobroć" we wszystkich możliwych dyscyplinach, ale wierzę, że to się da zrobić. Dlatego na przykład przy każdej okazji nawołuję do rzetelnego recenzowania publikowanych tekstów.

                        Ale w tej gałęzi wątku chodziło o coś jeszcze innego: Postawiono tezę, że polska nauka jest taka kiepska, że nawet badania nad historią Polski i polską literaturą prowadzi się w krajach anglosaskich lepiej, niż w Polsce. A to jest bzdura - nawet jeśli przyznaję, że w Polsce jest sporo osób, które robią to w sposób substandardowy.
                        • podworkowy Re: nic warte Noble bez habilitacji 28.03.13, 13:28
                          nic dodać, nic ująć. No, może jedno dodać, jako reprezentant dziedziny rynkowo popłatnej. Otóż ja jestem konsekwentnie przeciwny deprecjonowaniu rzeczonych matematyków (ale także np. niderlandystów), co niestety rzeczywiście robi część moich kolegów, z powodu niedostatecznej liczby płatnych studentów. Uważam, że na uniwersytecie powinno znaleźć się miejsce dla wszystkich. Dlatego np. absolutnie nie przeszkadza mi, że na niektórych naszych kierunkach ścisłych do uruchomienia seminarium wystarczy 3 kandydatów, a u nas potrzebnych jest ośmiu. Live and let live (sorry felisdomestica...)
                        • charioteer1 Re: nic warte Noble bez habilitacji 28.03.13, 13:34
                          pfg napisał:

                          > Coś podobnego dzieje się na poziomie ucz
                          > elni, ale tam chodzi o liczbę studentów: Wydział Popularnych Dyscyplin Masowych
                          > ma 5000 studentów, z czego połowa płaci, a Wydział Matematyki ma 500, więc mat
                          > ematycy *muszą* przyjąć uregulowania dotyczące organizacji dydaktyki właściwe W
                          > ydziałowi Masowemu i w ogóle powinni się cieszyć, że im jeszcze nie zabierają e
                          > tatów, żeby dodać Masowym. (Thinking of which, tak właśnie dzieje się w najleps
                          > zym z możliwych światów, czyli w Stanach, oraz w drugim na liście najlepszych,
                          > czyli w UK.) Natomiast na poziomie oceny samych dyscyplin i rozdziału (marnych)
                          > panstwowych pieniędzy na naukę, sytuacja jest dokładnie odwrotna. To humaniści
                          > i społeczni krzyczą w trwodze, że im się narzuca obce im standardy, obcina fin
                          > ansowanie i deprecjonuje jako nic nie znaczących. Natomiast ja, czysto po ludzk
                          > u, nie chcę po raz kolejny demonstrować arogancji fizyka, więc przyznaję, że są
                          > zagadnienia lokalne (Żuławy, prawo spadkowe, osadnictwo w Karpatach itd), któr
                          > e mają znaczenie duże, choć tylko lokalne, więc warto się nimi zajmować, pod wa
                          > runkiem, żeby robić to dobrze.

                          Z ta roznica, ze w takiej Botswanie o zagadnieniach lokalnych pisze sie do czasopism o zasiegu miedzynarodowym. Wrzucam jeszcze raz:
                          www.orc.ub.bw/publications.html#ref_journal