chilly 12.04.13, 14:00 Newsletter MNiSW Nr 14/2013 "Prof. Barbara Kudrycka: Nowe pokolenie naukowców to szansa dla nauki". Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dala.tata Re: A co z ministrami? 12.04.13, 14:08 A nie jest? Przeciez nieustannie tu sie mowi o lesnych dziadkach. Dziadki nie, mlodzi nie, to ko? Odpowiedz Link
podworkowy Re: A co z ministrami? 12.04.13, 15:14 wszystkim pokładającym nadzieję w młodych naukowcach - a ja wszak jeszcze taki stary nie jestem... - polecam zrobienie tego, co ja czyniłem ostatnio, tj. zrecenzowanie kilkunastu artykułów doktorantów (aktualnie jest bieżączka, byleby otworzyć przewód na starych zasadach). Mój nastrój oscylował pomiędzy histerycznym śmiechem a ciężką depresją (wyjątki były ze dwa na 14 tekstów). Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: A co z ministrami? 12.04.13, 15:21 A no właśnie. Przyjmowanie dużej liczby doktorantów nie oznacza, że przyjmuje się więcej utalentowanych ludzi. To raz. A dwa, to pytanie kto po obronie dostanie etat, wiadomo wszakże, że nie każdy. Póki głównym kryterium zatrudniania będzie uznaniowa decyzja kierownika katedry/prędkość obrony a nie jakość pracy, to nie ma co liczyć na to, że młodzi dokonają rewolucji. Przynajmniej w mojej działce pojawiają się poważne zastrzeżenia co do polityki kadrowej, a jakości nauki. Może tak na marginesie jeszcze - doktorantów uczy się obecnie, że muszą publikować aby zdobywać stypendia. Nic więc dziwnego, że ludzie zaraz przed otworzeniem przewodu składają kiepskie teksty do publikacji, jeśli wcześniej wręcz ich do tego namawiano i przynosiło im to profity. Odpowiedz Link
flamengista chwila, chwila 12.04.13, 18:10 polityka kadrowa jest taka, jaka jest. Wiemy o tym. Ale prawda jest też taka, że NIE MA sensownego nowego narybku. Kiedyś na asystenturę było 4-5 łebskich ludzi - było z czego wybierać. Teraz tego nie ma. Odnoszę wrażenie, że na doktoranckich mamy selekcję negatywną. Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: chwila, chwila 12.04.13, 18:35 > Kiedyś na asystenturę było 4-5 łebskich ludzi - było z czego wybierać. Teraz te > go nie ma. Odnoszę wrażenie, że na doktoranckich mamy selekcję negatywną. Przykro słyszeć taką opinie. Po pierwsze, dlatego że widać w waszej działce faktycznie tak to działa, skoro masz takie zdanie. Po drugie, dlatego że generalizujesz. Może jest faktycznie mniej sensownych ludzi, ale jacyś są. Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: chwila, chwila 12.04.13, 18:42 Jacyś owszem są, ale - jak sama kiedyś trafnie zauważyłaś w innej dyskusji - niekoniecznie wtedy, gdy akurat cudem kogoś można zatrudnić. Po prostu system jest totalnie nieelastyczny, co wynika z braku mobilności i dominacji względów pozamerytorycznych. Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: chwila, chwila 12.04.13, 19:08 Chodziło mi o generalizację, że w ogóle nie zdarzają się zdolni kandydaci. A pod uwagę o nieelastyczności podpisuję się obiema rękami. Odpowiedz Link
flamengista tłumaczę 12.04.13, 19:22 1. oczywiście mam na myśli moją dyscyplinę 2. nie jest to dziwne, biorąc pod uwagę że najlepsi nasi absolwenci są ciągle atrakcyjni dla dużych korporacji i mogą tam zarabiać naprawdę dobre pieniądze. Więc mamy za mało argumentów by zatrzymać najlepszych. Nikt z perspektywą pracy 4 tys. na rękę nie zrezygnuje z niej na rzecz niepewnego stypendia doktoranckiego w wysokości 1300. Odpowiedz Link
pfg Re: chwila, chwila 12.04.13, 20:08 flamengista napisał: > Ale prawda jest też taka, że NIE MA sensownego nowego narybku. Z przyjemnością stwierdzam, że na fizyce nie jest tak źle. Rzecz jasna jest spora grupa ludzi, która zaczyna, ale nie kończy, także sporo naprawdę dobrych absolwentów jedzie robić doktoraty na zachodzie (i to raczej w Europie niż w Stanach - UK i Szwajcaria w tej chwili są najbardziej popularne). Nie muszę dodawać, że liczba tych, którzy zrobili doktoraty na zachodzie, a potem zdecydowali się na powrót do Polski, jest znikomo mała. Ale wciąż zostaje dość duża grupa ludzi, którzy są dobrzy i robią dobre doktoraty w Polsce. Podobnie jest na matematyce. Ale już na przykład na informatyce nie: tam ssanie ze strony rynku jest tak duże, że oferta uczelni i perspektywy, jakie daje praca naukowa w Polsce, nie mają szans. Najlepsi albo wyjeżdżają robić doktoraty na zachodzie, albo przerzucają swoje 16 ton w firmach, co prawda za nader przyzwoitym wynagrodzeniem. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: chwila, chwila 12.04.13, 20:54 jak napisałem, znam bezrobotnych doktorów o wiele lepszych od pracujących profesorów...; zastanawiam się, skąd ten podział tu - i wychodzi, że z rynku... tam, gdzie można zarobić nikt dobry nie będzie pracował za g...ane pieniądze na uczelni, może by ten fakt dał do myślenia pani minister??? Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: chwila, chwila 12.04.13, 23:46 Hm, pani minister jest prawnikiem. Może ona myśli kategoriami właściwymi tej dyscyplinie - pracę na uczelni, która jest (albo była) prestiżem łatwo połączyć z pracą praktyka, która przynosi konkretne korzyści finansowe, które niejednokrotnie wzrastają na skutek pracy na uczelni. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: chwila, chwila 12.04.13, 23:54 hm, no to pani minister chyba się nigdy nauką nie zajmowała w takim razie... bo tego się nie da połączyć... Odpowiedz Link
sendivigius Re: chwila, chwila 13.04.13, 08:27 gruszka_wierzbowa napisała: > Hm, pani minister jest prawnikiem. Może ona myśli kategoriami właściwymi tej dy > scyplinie - pracę na uczelni, która jest (albo była) prestiżem łatwo połączyć z > pracą praktyka, która przynosi konkretne korzyści finansowe, które niejednokro > tnie wzrastają na skutek pracy na uczelni. Ale poprzedni Kleiber - nie byl. I jeszcze gorzej bylo. To jest problem systemowy. To sa ludzie z generacji co maja w glowie XIX wieczny uniwersytet, miejsce gdzie praca polega na budowie lancuszka tytulow i proporcjonalnego zadecia i nadecia. Ponadto sa to ludzie z epoki socjalniej gdzie sie "zostawalo na uczelni" i "dostawalo" mieszkania a reszte spraw "zalatwialo". Nie pokladalbym jednak nadziei w nowych generacjach. Ta dzieli sie na "noblistow" czyli dzieci i pociotki osob juz dobrze osadzonych w systemie i dodakowo zepsutych ideologia tej karykatury kapitalizmu co ma haslo "biednys bos glupi" i "swietych naiwnych" co mysla ze swoim talentem przeboruja sie przez zastane uklady. Tak bywa, ale bardzo rzadko. Dala mi kiedys zarzucil ze chcialbym naprawic system mlotem pneumatycznym gdy tymczasem on uwaza ze delikatne narzedzia sa konieczne. Dalej tak uwazam, sa firmy ktore sa w takim stanie ze tylko czlowiek z zewnatrz moze je ruszyc. Kutlura korporacyjna to jest cos bardzo silnego - tylko z zewnatrz ja widac, to tak jak swojego zapachu sie nie czuje. Bo ostatecznie rzecz sie sprowadza do tego ze swiat nie czeka... Odpowiedz Link
charioteer1 Leksykon 13.04.13, 11:40 sendivigius napisał: > Ale poprzedni Kleiber - nie byl. I jeszcze gorzej bylo. To jest problem systemo > wy. To sa ludzie z generacji co maja w glowie XIX wieczny uniwersytet, miejsce > gdzie praca polega na budowie lancuszka tytulow i proporcjonalnego zadecia i na > decia. Ponadto sa to ludzie z epoki socjalniej gdzie sie "zostawalo na uczelni" > i "dostawalo" mieszkania a reszte spraw "zalatwialo". O jeszcze jednej rzeczy zapomniales. Zeby w miare normalnie pracowac, trzeba miec "poparcie". Jak nie masz "poparcia", to cie predzej, lub pozniej wykoleguja. Bez pieniedzy na badania mozna jakos przetrwac. Bez "poparcia" nie da sie. > Nie pokladalbym jednak nadziei w nowych generacjach. Ta dzieli sie na "noblisto > w" czyli dzieci i pociotki osob juz dobrze osadzonych w systemie i dodakowo zep > sutych ideologia tej karykatury kapitalizmu co ma haslo "biednys bos glupi" i " > swietych naiwnych" co mysla ze swoim talentem przeboruja sie przez zastane ukla > dy. Tak bywa, ale bardzo rzadko. Odpowiedz Link
chilly Re: chwila, chwila 14.04.13, 20:18 adept44_ltd napisał: > może by ten fakt dał do myślenia pani minister??? Pani Ministra nie jest od myślenia! Odpowiedz Link
flamengista wcale mnie to nie dziwi 13.04.13, 18:04 1. twoja dyscyplina jako jedna z nielicznych jest w Polsce na poziomie światowym - w okolicach 1 dziesiątki (nie, to nie wazelina a stwierdzenie faktu). Są więc prawdziwe Gwiazdy (czy: Mistrzowie), którzy nie tylko mają odpowiednie umiejętności, ale działają inspirująco i motywująco na młodzież. Nie zapominajmy też o networkingu. 2. dodatkowo wasza subdyscyplina reprezentowana na UJ nie wymaga aż tak wielkich zasobów finansowych (nie to, co koledzy z PAN - fizyka jądrowa to studnia bez dnia. Można więc spokojnie gospodarować i działać w oparciu o stosunkowo niewielkie projekty (po kilkaset tysięcy złotych, a czasem i kilkadziesiąt tysięcy). Łatwiej więc dać fuchę doktorantom i możliwość dorobienia do stypendium. 3. Dodatkowo odnośnie 1 - osoby promotorów dają pewną gwarancję, że pieniądze nie zostaną zmarnowane - łatwiej o wątłe środki z FNP i dotacje projakościowe z MNiSW (jesteście Knowem, jeśli się nie mylę?) 4. To trudne studia - nie idzie się na nie z braku innego pomysłu, bo się wylatuje. Nie macie więc selekcji negatywnej i masówki (dotyczy to nawet licencjatu). Ciągle jest szansa na realną relację mistrz-uczeń. Podsumowując: macie sensownych kandydatów już na starcie (absolwenci) + realną możliwość zatrzymania części na doktoranckich. Odpowiedz Link
chilly Re: chwila, chwila 14.04.13, 20:16 pfg napisał: > > Z przyjemnością stwierdzam, że na fizyce nie jest tak źle. Naukowo tak. Ale nie jest też chyba tak dobrze, skoro na niektórych uczelniach z braku kandydatów nie uruchamiano w ostatnich latach I roku? Co jest właściwie spełnieniem snu Pani Ministry: mamy 2-3 uczelnie na przyzwoity poziomie, które są wybierane przez tych niezbyt licznych kandydatów - idealistów. Odpowiedz Link
chilly Re: chwila, chwila 14.04.13, 20:13 flamengista napisał: > Kiedyś na asystenturę było 4-5 łebskich ludzi ... A co to jest ta asystentura? Bo już zapomniałem :( Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: chwila, chwila 14.04.13, 20:19 Ponoć gdzieniegdzie jeszcze śladowo występuje. Odpowiedz Link
chilly Re: A co z ministrami? 14.04.13, 20:11 gruszka_wierzbowa napisała: > Póki głównym kryterium zatrudniania będzie uznaniowa decyzja kierownika katedry/prędkość obrony a nie jakość pracy, to nie ma co liczyć na to, że młodzi dokonają rewolucji. Macie szczęście, Grucha. U nas etatów generalnie brak, ale jednak od czasu do czasu kogoś się zatrudnia. Robi to dyr/inst i - dziwnym trafem - nowi pracownicy to wyłącznie obecni/byli doktoranci dyra, trafiający też do jego puchnącego zakładu. I. muszę przyznać, doskonale rozumieją komu zawdzięczają taką nobilitację. Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: A co z ministrami? 14.04.13, 20:15 Z tego, co widzę, to zazwyczaj wygląda tak, że tylko najbardziej wpływowym, najmocniejszym udaje się wymóc zatrudnienie kogokolwiek, ale to wyjątek od generalnej reguły niezatrudniania kogokolwiek nowego. Od przyszłego roku będzie prawdpodobnie jeszcze gorzej. Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: A co z ministrami? 14.04.13, 23:02 U nas z etatami bywa różnie. Na chwilę obecną wyszedł zakaz tworzenia nowych etatów. Jeśli ktoś przejdzie na emeryturę, wówczas jest cień szansy na nowy etat. Tylko że wówczas zatrudniane są zazwyczaj talenty wysysane z mlekiem matki albo znajomi królika. Ludzie bez powiązań, choćby nie wiem jak dobrzy, mają bardzo małe szanse zostać na uczelni. Zdecydowanie lepsza sytuacja była jeszcze 2 lata temu. Odpowiedz Link
mn7 Re: A co z ministrami? 15.04.13, 10:02 Taki zakaz - formalny bądź nieformalny - obowiązuje prawie wszędzie i to od dawna. Jeśli piszesz, że "wszedł", to zapewne masz na myśli, że dotychczas był nieformalny a teraz go sformalizowano. Jeśli ktoś przechodzi na emeryturę to akurat właśnie nie jest "nowy" etat. Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: A co z ministrami? 15.04.13, 11:12 Tak, teraz został sformalizowany. CO do nowego, faktycznie wyraziłam się nieprecyzyjnie. Przyznam, że nie wiem w jakiej skali rozlicza się ilość etatów - katedr, wydziałów. U nas obecnie wygląda to tak, że odejście pracownika z katedry x nie oznacza zatrudnienia nowej osoby w tej samej katedrze. Jeśli trzeba zatrudnić kogoś w katedrze y, to zatrudnią tam. Nawet jeśli ta potrzeba nie jest uzasadniona ilością godzin. Najwyżej w y doktoranci nie dostaną zajęć, a w x poprowadzą je niestacjonarni. Dlatego napisałam o nowych etatach. Odpowiedz Link
flamengista no właśnie 12.04.13, 18:07 pomagałem ostatnio jednemu naszych doktorantów - pisał artykuł na jakąś koszmarnie peryferyjną konferencję w uzdrowisku we wschodniej Polsce. No niewesoło to wyglądało. A ponoć to jeden z 2-3 rokujących na cokolwiek (z grupy kilkudziesięciu na roku). Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: no właśnie 12.04.13, 18:14 Jest dramatycznie. Tam, gdzie występuje zjawisko niestacjonarnych studiów III stopnia - brakuje skali. Często niestety wszelkie braki są skutecznie wyrównywane nieprawdopodobnym mniemaniem o sobie. Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: no właśnie 12.04.13, 18:38 >Często niestety wszelkie braki są skutecznie wyrównywan > e nieprawdopodobnym mniemaniem o sobie. To prawda. Dla mnie skadanie papierów na doktorat przez co niektóre osoby to wystarczający dowód poziomu ich mniemania o sobie. Pół biedy, jeśli nie mają oni poparcia i sami rezygnują. Gorzej, jeśli jakimś "cudem" prezentowani są jako geniusze :/ Odpowiedz Link
nieopierzony Re: no właśnie 15.04.13, 01:58 Nie winiłbym za poziom samych doktorantów. Często nie ma dobrych "przewodników" i póki ktoś nie otworzy takiemu człowiekowi oczu nie zobaczy co jest wartościowe a co nie, co należy robić w nauce a co nie - to nie jest wiedza, która wynika z instynktu - trzeba ją nabyć. Student/doktorant uczy się "fachu" przez małpowanie, można to bardzo prosto zaobserwować chociażby przez porównanie sposobu pisania przypisów czy formułowania zdań. Jeżeli promotor takiej osoby reprezentuje właściwy poziom, wystrzega się dróg na skróty to jest szansa, że i on nabierze podobnych nawyków. Gorzej jak jest inaczej - o co nietrudno także na najlepszych wydziałach. Odpowiedz Link
dala.tata Re: A co z ministrami? 12.04.13, 18:44 eeee tam. Tak sie skada, ze ostatnio napisalem kilka recenzji dla polskich czasopism oraz jedna dla NCN. Tak sie zlozylo, ze wszystkie te recenzje byly bardzo negatywne. Ba, dawno nie pisalem tak krytycznych i miazdzacych recenzji. Doktoranci sa owocem srodowiska, w ktorym dzialaja. I jesli okolo 10 procent tekstow jest dobra, to nie jest zle :-) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: A co z ministrami? 12.04.13, 19:08 myślę, że towarzystwo sobie tutaj konstruuje innego...takiego, który jest kiepski i dzięki temu kiepskie towarzystwo może się poczuć lepiej... sorry, ale to tak nie wygląda, owszem, mam na koncie pourzynanie książek, artykułów, wniosków - kiepskich koszmarnie..., ale miałem też w ręku książki, artykuły, wnioski, na które nie stać miszczów..., więc naprawdę więcej pokory wobec młodych... Odpowiedz Link
dala.tata Re: A co z ministrami? 12.04.13, 19:25 No wlasnie. A ja bym tylko przypomnial, ze za poziom doktoratow odpowiedzialni sa przede wszystkim recenzenci, ktorzy pisza pozytywne recenzje. Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: A co z ministrami? 12.04.13, 19:28 Nie zapominajmy o promotorach, którzy dopuszczają kiepskie prace. Odpowiedz Link
flamengista chwileczkę: a system 12.04.13, 19:36 kto wymyślił, że do belwedera nie wystarcza 1 wypromowany? kto zrobił z doktoratu studia 3 stopnia, na których ilość jest bardziej opłacalna niż jakość? GTW święta nie jest i ma sporo za uszami. Ale brak nadal marchewki - zachęt do działania projakościowego. Odpowiedz Link
dala.tata Re: chwileczkę: a system 12.04.13, 19:45 Tak, system ulatwia. Ale warto pamietac, ze decyzje podejmuja konkretni ludzie, a nie zaden system. Odpowiedz Link
flamengista :) 13.04.13, 11:02 Może nie aż tak ostro, ale uważam że jest trochę sensu w sytuacjoniźmie i w badaniach Zimbardo. Nasz system jest niestety chory (żeby nie użyć innego, mocniejszego stwierdzenia) i jest niesamowicie trudno zachować doświadczonemu badaczowi początkowy entuzjazm, pasję, motywację przy nienaruszonym etosie. Co oczywiście nie znaczy, że to się nie udaje. Ale jest niezwykle trudne. Ludzie są tylko ludźmi i są podatni na określone bodźce. A więc na kija i marchewkę. W naszym systemie kij nie jest dość twardy (sankcje za plagiaty, mobbing, molestowanie czy nawet zwykłe lenistwo i nieprzestrzeganie obowiązków), a marchewka wysuszona, cienka i przez to mało atrakcyjna (i nie chodzi tu o zwykłe dochody - te zawsze w nauce są przeciętne - ale o komfort pracy). Odpowiedz Link
dala.tata Re: :) 13.04.13, 19:46 Tyle ze Zimbardo nigdy nie pisal o decyzjach zwiazanych z systemem tak ogolnie zdefiniowanym, a o konkretnych relacjach miedzyludzkich w konkretnej sytuacji spolecznej. Analogia jest falszywa. Motywacje ludzi sa duzo bardziej skomplikowane niz to probujesz pokazac.i bardzo trudno arguentowac, ze recenzent pisze deta recenzje, bo system mu kaze. Recenzent pisze deta recenzje, bo propmotorem jest kolega, bo promotor za chwile bedzie recenzentem jego doktoranta, zeby sie przypodobac szefowi, zeby go nadal brali na recenzenta i mu za to placili itd itd. Nie ma to nic wspolnego z systemem. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: :) 13.04.13, 20:02 dala.tata napisał: > Tyle ze Zimbardo nigdy nie pisal o decyzjach zwiazanych z systemem tak ogolnie > zdefiniowanym, a o konkretnych relacjach miedzyludzkich w konkretnej sytuacji s > polecznej. Analogia jest falszywa. > > Motywacje ludzi sa duzo bardziej skomplikowane niz to probujesz pokazac.i bardz > o trudno arguentowac, ze recenzent pisze deta recenzje, bo system mu kaze. Rece > nzent pisze deta recenzje, bo propmotorem jest kolega, bo promotor za chwile be > dzie recenzentem jego doktoranta, zeby sie przypodobac szefowi, zeby go nadal b > rali na recenzenta i mu za to placili itd itd. Nie ma to nic wspolnego z system > em. oczywiście, że ma... gdyż system nie bazuje na zdrowych regułach gry... praca - przywilej....system bazuje na chorych regułach przywilej - praca ;-), dość proste i jasne... i nikt nie postanowił tego zmienić, zmiany, które wprowadzono jeszcze bardziej komplikują sytuację tych, którzy rzeczywiście chcą pracować... Odpowiedz Link
dala.tata Re: :) 13.04.13, 20:09 Adepcie, w tym sensie, wszystko ma. Zjemy w panstwie, pracujemy w instytucjach itd itd. Nie ma to jednak prostego przelozemia na nasze mikromotywacje. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: :) 13.04.13, 20:11 jak nie ma? albo inaczej - w tym systemie trzeba sporego samozaparcia, by nie miało... widzę bardzo mało takich ludzi i oni najczęściej obrywają... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: :) 13.04.13, 20:19 Dajcie spokoj Zimbardo. Byl taki slynny eksperyment, w ktorym pytano ludzi, ile to jest 2+2. Biedny krolik eksperymentalny, jak 5 razy uslyszal od poprzednikow, ze jest 5, to sam tez mowil, ze jest 5. Odpowiedz Link
flamengista Re: :) 13.04.13, 20:35 eksperyment Asha? Był później wielokrotnie powtarzany i wyszło, że skłonność to konformizmu był jednak uwarunkowany generacyjnie. W latach 60tych odsetek "przytakujących" ewidentnym bzdurom był niższy, niż teraz. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: :) 13.04.13, 21:04 flamengista napisał: > W latach 60tych odsetek "przytakujących" ewidentnym bzdurom był niższy, niż teraz. A w Polsce ktos to robil? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: :) 13.04.13, 20:35 tak, ja myślę, że ten system u nas to jest wielki eksperyment neobehawiorystów... Odpowiedz Link
dala.tata Re: :) 13.04.13, 21:19 Tuska i Putina? adept44_ltd napisał: > tak, ja myślę, że ten system u nas to jest wielki eksperyment neobehawiorystów. > .. Odpowiedz Link
chilly Re: :) 14.04.13, 21:22 adept44_ltd napisał: > tak, ja myślę, że ten system u nas to jest wielki eksperyment neobehawiorystów. Neodarwinistów raczej. Odpowiedz Link
flamengista nie jestem psychologiem 13.04.13, 20:43 więc nie będę się przy tej interpretacji upierał i bronił jej jak niepodległości. Dla mnie to po prostu brzmi sensownie. Odpowiedz Link
dala.tata Re: nie jestem psychologiem 13.04.13, 21:23 Slusznie, bo Zimbardo nie to chcial pokazac. On nie tlumaczy systemow, on tlumaczy sytuacje. Podobnie jak Asch czy Milgram. Natomiast, pewnie byloby ciekawe zbadac motywacje i zobaczyc, na ile na przyklad konformizm recenzentow zwiazany jest z 'systeme', a na ile jest zwyczajnie lokalny, jak napisalem wczesniej. flamengista napisał: > więc nie będę się przy tej interpretacji upierał i bronił jej jak niepodległośc > i. Dla mnie to po prostu brzmi sensownie. Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: chwileczkę: a system 12.04.13, 23:40 > kto wymyślił, że do belwedera nie wystarcza 1 wypromowany? A co z belwederami, którzy przyjmują doktorantów bez opamiętania i dopuszczają marne doktoraty? Jakie mają korzyści? kto zrobił z doktora > tu studia 3 stopnia, na których ilość jest bardziej opłacalna niż jakość? Dodam może jeszcze, że umieszczenie w regulaminie studiów doktoranckich obowiązku dydaktycznego to świetny sposób na zaoszczędzeniu pieniędzy. Po co tworzyć etat, wystarczą doktoranci. Na niektórych wydziałach wykorzystywane jest to nagminnie. Odpowiedz Link
flamengista Re: chwileczkę: a system 13.04.13, 14:34 "A co z belwederami, którzy przyjmują doktorantów bez opamiętania i dopuszczają marne doktoraty? Jakie mają korzyści?" Władzę i pieniądze. Bo marny doktorat mogą przyjąć albo uwalić. "Dodam może jeszcze, że umieszczenie w regulaminie studiów doktoranckich obowią ku dydaktycznego to świetny sposób na zaoszczędzeniu pieniędzy" A pieniądze trzeba oszczędzać, bo uczelnie są chronicznie niedofinansowane - od reform Balcerowicza. Tylko że wtedy łatano dziurę zaocznymi i wieczorowymi, a teraz to źródełko wyschło. Przecież asystentura była dobrym rozwiązaniem, ale zrezygnowano z niego - bo nie było na to pieniędzy. Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: chwileczkę: a system 13.04.13, 14:54 > Władzę i pieniądze. Bo marny doktorat mogą przyjąć albo uwalić. Takie postępowanie nie wynika z systemu. Wynika z natury danego człowieka. > A pieniądze trzeba oszczędzać, bo uczelnie są chronicznie niedofinansowane - od > reform Balcerowicza. Tylko że wtedy łatano dziurę zaocznymi i wieczorowymi, a > teraz to źródełko wyschło. To zaś waśnie chory system. > Przecież asystentura była dobrym rozwiązaniem, ale zrezygnowano z niego - bo ni > e było na to pieniędzy. Może czas spalić parę opon pod Sejmem. Ta metoda dziwnym trafem zawsze skutkuje znalezieniem pieniędzy ;) Odpowiedz Link
bumcykcyk2 Re: chwileczkę: a system 13.04.13, 18:09 flamengista napisał: > Przecież asystentura była dobrym rozwiązaniem, ale zrezygnowano z niego - bo ni > e było na to pieniędzy. To były grosze, ale przynajmniej płacone po ludzku , ze składkami emerytalnymi i prawami pracowniczymi. Dzisiaj hodujemy -nie tylko w nauce- stada ludzi, którzy mimo przekroczenia trzydziestki nie mają ani jednego miesiąca składkowego w ZUS. Ciekaw jestem, kto im kiedyś zapewni przeżycie na starość? Odpowiedz Link
gruszka_wierzbowa Re: chwileczkę: a system 13.04.13, 18:24 Dzisiaj hodujemy -nie tylko w nauce- stada ludzi, któr > zy mimo przekroczenia trzydziestki nie mają ani jednego miesiąca składkowego w > ZUS. Ciekaw jestem, kto im kiedyś zapewni przeżycie na starość? To będzie problem za 30 lat. Kogo to w Ministerstwie Nauki albo Finansów obchodzi dzisiaj? Tym bardziej, że pewnie problem będzie dotyczył dość wąskiej grup ludzi - tych, którzy rezygnowali z pracy ponieważ mieli stypendium, ale nie dostali zatrudnienia na uczelni po obronie. Pozostali albo pracują w czasie doktoratu albo będą pracować na uczelniach pomimo przejścia na emeryturę. Biorąc pod uwagę jak mało osób zostaje teraz na uczelniach, jak co niektórzy promotorzy namawiają do niepracowania poza uczelnią i to, że w niektórych dyscyplinach po prostu nie da rady połączyć pracy naukowej z praktyką, jest to poważny problem. Ale obawiam się, że z wcześniej wymienionych powodów nikt będący u władzy się tym nie przejmuje. Odpowiedz Link
flamengista haha 13.04.13, 20:36 słuszna uwaga, ale znając buma to było pytanie retoryczne:) Jasne, że wszyscy mają to w... nosie. Poza samymi zainteresowanymi, gdy obudzą się z ręką w nocniku. Odpowiedz Link
pfg Re: chwileczkę: a system 13.04.13, 15:39 gruszka_wierzbowa napisała: > Po co tworzyć > etat, wystarczą doktoranci. Na niektórych wydziałach wykorzystywane jest to nagm > innie. A w ogóle są jakieś wydziały, na których to NIE jest wykorzystywane? Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: chwileczkę: a system 13.04.13, 21:28 "niektórych" odnosiło się najwyraźniej do "nagminnie". Ja to ujmę inaczej - na niektórych sie wykorzystuje. Na innych po prostu dydaktyka OPIERA się na tym - nie jest to więc "wykorzystywanie" tylko po prostu system JEST tym. Odpowiedz Link
ford.ka Re: A co z ministrami? 12.04.13, 15:24 Tu jest konkret: barbarakudrycka.natemat.pl/57593,nowe-pokolenie-naukowcow-to-szansa-dla-polskiej-nauki Swoją drogą to pięknę, ze minister nauki komunikuje się z naukowcami przez blog a minister spraw zagranicznych przez Twittera. Cywilizacje, panie, że ho ho! Odpowiedz Link