Dodaj do ulubionych

Zaginione prace Ewy Kulińskiej pod lupą CKdsSiT...

22.05.13, 00:29
„Zaginione” prace Ewy Kulińskiej pod okiem CK
dr Marek Wroński pisze o strawie dr hab. Ewy Kulińskiej z Politechniki Opolskiej:
CytatW połowie kwietnia br. kilkoro czytelników zwróciło moją uwagę na dyskusję toczącą się na łamach internetowego forum dyskusyjnego Doktorat – Nauka – Uczelnia (wątek Czy recenzent ma wierzyć habilitacyjnym dokumentom ). Sprawa dotyczyła przewodu habilitacyjnego dr inż. Ewy Kulińskiej z Wydziału Ekonomii i Zarządzania Politechniki Opolskiej. Habilitacja, przebiegająca nowym trybem, została zatwierdzona 14 listopada 2012 r. na Wydziale Zarządzania Politechniki Częstochowskiej i recenzje wraz z uchwałami opublikowano na stronie internetowej Centralnej Komisji. Habilitantka w swoim autoreferacie podała, że ma w dorobku trzy publikacje wydrukowane w czasopismach listy filadelfijskiej. Jedna z czytelniczek chciała zapoznać się z artykułem An assessment model of axiological basis of logistics processes’ risk management jakoby wydrukowanym w 2009 roku w czasopiśmie „International Journal of Production Economics”, wydawanym przez Elsevier i mającym impact factor 1,76 (co dla czasopism z grupy ekonomia i zarządzanie jest bardzo wysokim wskaźnikiem). Okazało się niestety, że artykułu nie ma zarówno w bazie publikacji z czasopism listy filadelfijskiej Web of Science, jak również w spisie treści poszczególnych numerów czasopisma publikowanego przez Thomson-Reuters „Journal of Citations Reports”, poczynając od 2009 roku. Pozostałych dwóch artykułów też nie można znaleźć.
Kolejna zaciekawiona sprawą osoba z grona internautów również dokładnie szukała artykułu i znalazła, że podany tytuł (An assessment model... ) pojawia się w BazTech: Autorzy: Kulińska, E.; Krupa, T. Tytuł: Model oceny aksjologicznego wymiaru zarządzania ryzykiem procesów logistycznych . Tytuł alternatywny (po angielsku): An assessment model of axiology schedule of logistics processes’ risk management . Czasopismo: „Logistyka”, rok: 2009, nr 4, CD-pełny tekst, Bibliogr. 6 poz., rys., tab. baztech.icm.edu.pl/baztech/cgi-bin/btgetdoc.cgi?BPL2-0018-0065 oraz w wykazie publikacji na stronie Politechniki Opolskiej: [3] Kulińska E., Krupa T.: Model oceny aksjologicznego wymiaru zarządzania ryzykiem procesów logistycznych , „Logistyka”, 4/2009, str. 80-86. (artykuł na płycie CD) Politechnika Opolska [4] Kulińska E.: An assessment model of axiological basis of logistics processes’ risk management [w:] „International Journal of Production Economics”, Imprint: ELSEVIER, Politechnika Opolska: www.weiz.po.opole.pl/index.php/publikacje-pracownikow/152-dr-in%C5%BC-ewa-kuli%C5%84ska-publikacje.html, a w samym autoreferacie znajduje się również taki odnośnik: E. Kulińska, Model oceny aksjologicznego wymiaru zarządzania ryzykiem procesów logistycznych , „Logistyka” 4/2009,s.80-86.
Ponieważ wszyscy zdają sobie sprawę, że chochlik drukarski działa też w czasopismach zagranicznych, to pierwszą myślą zainteresowanych było zwrócenie się bezpośrednio do autorki z prośbą o przesłanie informacji, gdzie można znaleźć podawany przez nią artykuł. Odpowiedzi jednak nie było. Sprawa zaczęła intrygować coraz więcej osób i w końcu powiadomiono trzech recenzentów, którymi byli: prof. dr hab. Krzysztof Jajuga, członek Centralnej Komisji i w poprzedniej kadencji przewodniczący Sekcji Ekonomicznej CK, prof. dr hab. Marek Ciesielski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu oraz prof. dr hab. Maria Nowicka-Skowron z Politechniki Częstochowskiej (rektor tej uczelni). Prof. Ciesielski 13 kwietnia br. zwrócił się bezpośrednim listem e-mailowym do habilitantki, prosząc o wskazanie, gdzie może się zapoznać z tą najważniejszą publikacją, ale – jak mnie ostatnio poinformował – nie dostał odpowiedzi. W związku z tym przekazał sprawę do wyjaśnienia przewodniczącemu komisji habilitacyjnej, prof. Bogdanowi Nogalskiemu z Uniwersytetu Gdańskiego, który jest jednocześnie przewodniczącym Sekcji Ekonomicznej CK w obecnej kadencji i członkiem Prezydium CK.
Komunikat prawnika

Zdumiało wszystkich pojawienie się 17 kwietnia br. na forum internetowym Doktorat – Nauka – Uczelnia wpisu o treści następującej: „Oświadczam, iż umocowany zostałem jako pełnomocnik do reprezentowania Pani Ewy Kulińskiej, której dobra osobiste w postaci dobrego imienia zostały naruszone w niektórych postach opublikowanych w niniejszym wątku. Oszczercze i szkalujące moją mandantkę wypowiedzi są nieprawdziwe w świetle zdeponowanej w Kancelarii, niebudzącej wątpliwości dokumentacji. Kancelaria wystąpiła do administratora niniejszej strony w celu uzyskania danych osobowych autorów postów naruszających prawa mojej mocodawczyni. Po uzyskaniu danych do korespondencji skierowane zostaną do tych Państwa indywidualne listy z Kancelarii z wezwaniami do naprawienia wyrządzonej szkody, stosownie do treści art. 23 k.c. i 24 k.c., niezastosowanie się do wezwania spowoduje skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego. Wzywam ponadto, po myśli art. 24 k.c., do zaniechania dalszych naruszeń pod rygorem skutków prawnych. Radca prawny Roman Jarosiński, Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych w Opolu przy ul. Kośnego 22”.
Jeden z internautów skomentował to następująco: „Przed wytoczeniem komukolwiek procesu proponuję uważnie zapoznać się z tym wpisem:
forum.gazeta.pl/forum/w,87574, 143803246,143906180,Re_plagiat_czy_klamstwo_wirtualny_dorobek_na_ha.html. Dorobek naukowy, poza nielicznymi wyjątkami, jest jawny, a jawność procedur awansowych narzuca ustawa. To znaczy, że każdy Kowalski może sobie to czytać, komentować i krytykować. To oznacza również, że habilitantka była świadoma tego, że podane przez nią informacje będą dostępne dla każdego, kto umie czytać i możliwe do sprawdzenia dla każdego, kto ma w domu Internet i dostęp do odpowiednich baz. Jeżeli podane przez nią informacje są mało precyzyjne, to sama winna krytyki, która na nią spada”.
Również i ja zwróciłem się do dr hab. Ewy Kulińskiej, która obecnie jest profesorem uczelnianym Politechniki Opolskiej i kierownikiem Katedry Marketingu i Logistyki na Wydziale Ekonomii i Zarządzania PO, o komentarz do tej sprawy, sądząc, że otrzymam dokładne wyjaśnienie, co się stało z tymi trzema artykułami wydrukowanymi w czasopismach listy filadelfijskiej. Niestety, oczekiwania były płonne, bowiem odpowiedź brzmiała: „Informacje o tym, że moje publikacje nie są identyfikowane przez odpowiednie bazy, skłoniły mnie do ustalenia, dlaczego tak jest. Odnośnie dwóch publikacji uzyskałam już informację, natomiast co do publikacji trzeciej czekam na ostateczną odpowiedź redakcji. Artykuły w oryginale wraz z pełną korespondencją z Wydawnictwami złożyłam u swojego Pełnomocnika, celem wystąpienia na drogę prawną przeciw osobom, które nie mając wystarczających informacji szkalują moje dobre imię. W tej sprawie może Pan Redaktor kontaktować się z moim pełnomocnikiem Mecenasem Romanem Jarosińskim, e-mail: radcaprawnyromanjarosinski67@gazeta.pl”.
Ponieważ w świecie nauki w tego typu sprawach, gdy ktoś szuka dostępu do jakoby wydrukowanej pracy i nie znajduje jej tam, gdzie podano, że figuruje, nie ma zwyczaju komunikowania się przez pełnomocnika prawnego, mam nadzieję, że sprawa zostanie dogłębnie wyjaśniona przez Prezydium CK.


Prezydium CK zajmuje się takimi sprawami?
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Zaginione prace Ewy Kulińskiej pod lupą CKdsS 22.05.13, 00:49
      Bardzo sie ciesze, ze dr Wronski zajal sie sprawa dr Kulinskiej. Mam nadzieje, ze znajdzie ona transparentny final w CK.
      • charioteer1 Re: Zaginione prace Ewy Kulińskiej pod lupą CKdsS 22.05.13, 01:03
        A mnie tam milo, ze mnie Wronski cytuje:)))

        A co do samej sprawy, to zastanawia mnie cos, co nie dawalo mi spokoju juz podczas tamtej dyskusji. To jak to? Forumowicze zwrocili uwage, ze cos w autoreferacie jest, a poza autoreferatem nie istnieje, a zaden z recenzentow i czlonkow komisji nie zwrocil na to uwagi? Caly czas wydawalo mi sie, ze skoro maja dostep do calosci dokumentacji, a nie tylko do wniosku i autoreferatu, jak my, powinni zwrocic uwage na te publikacje, a jednak nie. Uznali, ze to malo istotne, taki ozdobnik po prostu, bo przeciez liczy sie przede wszystkim ksiazeczka. Czyli jednak mozna sobie do wniosku awansowego wpisac artykul w Nature i liczyc na to, ze nikomu nie bedzie sie chcialo tego szukac w calym roczniku.
        • trzy.14 Re: Zaginione prace Ewy Kulińskiej pod lupą CKdsS 22.05.13, 06:46
          Też na to zwróciłem uwagę. Do tej pory jak coś recenzowałem, dokumentacja zawsze zawierała odbitki *wszystkich* prac kandydata nauk, nawet jeśli to były tylko prace z tzw. "dorobku". Co więcej, ja te dorobkowe prace mniej lub bardziej ale jednak przeglądałem, bo wypada w recenzji coś o nich napisać (skoro niepisany zwyczaj mówi, że nie ma habilitacji bez dorobku).
          Gdybym nie dostał tych odbitek, powinienem uznać, że te prace NIE ISTNIEJĄ.
          • zitterbewegung Re: Zaginione prace Ewy Kulińskiej pod lupą CKdsS 22.05.13, 07:45
            A gdybyś dostał oświadczenie redakcji, albo nie wiem, akt notarialny, tak jak pleno titulo protagonistka chce występować przed prawem w tej "procedurze administracyjnej"?
            • zitterbewegung Re: Zaginione prace Ewy Kulińskiej pod lupą CKdsS 22.05.13, 07:50
              Swoją drogą cała sytuacja to cenny wkład w aksjologię logistyki (publikowania prac naukowych), czego dotyczyć przecież miała praca pani doktor, więc niezależnie od wyniku jej wkład oceniałbym jako znaczący w rozwój dziedziny.
            • trzy.14 Re: Zaginione prace Ewy Kulińskiej pod lupą CKdsS 24.05.13, 22:08
              Jako recenzent oceniam dorobek naukowy. Muszę mieć dostęp do tego dorobku!!!
        • podworkowy Re: Zaginione prace Ewy Kulińskiej pod lupą CKdsS 22.05.13, 10:09
          nie wiem, czemu Pani się dziwi, skoro część forumowiczów ocenia wnioski awansowe bez czytania tekstów...;) Ktoś tam twierdził nawet, że jemu napisanie recenzji zajmuje jeden dzień...
          Ja z kolei jestem zdumiony, że post radcy prawnego był jednak autentyczny...
          A tak poza tym, czy naprawdę nikt nie jest w stanie zweryfikować ostatecznie, czy te teksty faktycznie ukazały się w tych czasopismach??? Choćby poprzez sięgnięcie do "hard copy"???
          • dala.tata Re: Zaginione prace Ewy Kulińskiej pod lupą CKdsS 22.05.13, 11:21
            Jeden dzien to bardzo szybko, ale wyobrazam sobie, ze to mozliwe, jesli dorobek jest dobry. Nie widze wiekszego sensu czytania artykulow z czasoipism pierwszej polki. Nawet zakladajac, ze dobre czasopismo przepuszcza knota, to pretensje nalezy miec do recenzentow a nie do habilitanta.

            Czy z kolei warto czytac teksty opublikowane w Koziowoleckich Zeszytach Interdyscyplinarnych? Wg mnie nie. Bo jesli tam sie znajduja jakies perly, to znaczy, ze habilitant nie ma pojecia o co chodzi w nauce. Co zrobic ze sredniakami, ktorych jest najwiecej, uzyc rozumu i dokonac 'professional judgement'.

            Do tej pory zaden uniwersytet nie zakwestionowal mi takich recenzji, choc pisalem ich troche. Ale moze wszystko przede mna.
            • dala.tata PS 22.05.13, 11:27
              Natomiast z zasady sprawdzam, czy publikacje, ktore sa podstawa procesu awansowego, istnieja. Oczywiscie robie to wyrywkowo, skupiajac sie jednak na tych najlepszych. Nie sprawdzam jednak bibliometrii (cchyba ze wygladnie podejrzanie), indeks h i inne sumarycznosci sa pewnym kontekstem, w ktorym widze dorobek kandydata, jednak nigdy nie stanowia informacji kluczowej, przewazajacej w jedna czy w druga strone.

              Z kolei nie poszukuje zadnych dodatkowych informacji - ani dobrych, ani zlych.
              • klisiewitz Re: PS 23.05.13, 00:58
                dala.tata napisał:

                > Z kolei nie poszukuje zadnych dodatkowych informacji - ani dobrych, ani zlych.

                Dobra informacja o Pracy Ewy Kulińskiej

                Praca dr hab. Ewy Kulińskiej wygrała w ogólnopolskim konkursie
    • flamengista na złość babci odmrożę sobie uszy 23.05.13, 08:52
      zamiast zignorować i przemilczeć sprawę (co pewnie skończyłoby się tym, że o niej zapomniano) zatrudniono prawnika, który zaczął grozić procesem. I dzięki tej interwencji zwykła dyskusja z forum internetowego zamieniła się w artykuł w najbardziej poczytnym czasopiśmie akademickim w Polsce.

      Brawo.
      • dala.tata Re: na złość babci odmrożę sobie uszy 23.05.13, 09:00
        Mysle podobnie. Delikwnetka sama to na siebie sciagnela. Trudno powiedziec, czy dr Wronski zainteresowalby sie sprawa bez grozby adwokata, jednak po tej grozbie sprawa wygladala na znacznie bardziej smakowita.
        • podworkowy Re: na złość babci odmrożę sobie uszy 23.05.13, 09:38
          a ja dodam 2 rzeczy
          1) wyszukiwanie na stronie internetowej czasopisma International Journal of Production Economics jako autorki terminów "kulinska" i "kulińska" daje error (nie jest to zatem tylko problem baz danych)
          2) w wykazie publikacji p. Kulińskiej brakuje przy rzeczonym artykule danych bibliograficznych (rok wydania, tom czasopisma, numery stron)
          Make of that what you will...
          • podworkowy Re: na złość babci odmrożę sobie uszy 23.05.13, 09:45
            dodam jeszcze, że w autoreferacie habilitantka identyfikuje ten artykuł jako "przyjęty do druku" (z czymś co się nazywa "Imprint"w roku 2009) - nie znam się na tym - może ktoś z Państwa wie, co to oznacza? Być może artykuł został przyjęty do druku, a potem z jakichś powodów nieopublikowany? Czy jednak takie artykuły można podawać do dorobku? I jak ma się do tego kwestia tzw. DOI (whatever it is...)?
            • solar37 Re: na złość babci odmrożę sobie uszy 23.05.13, 10:41
              podworkowy napisał(a):

              > dodam jeszcze, że w autoreferacie habilitantka identyfikuje ten artykuł jako "p
              > rzyjęty do druku" (z czymś co się nazywa "Imprint"w roku 2009) - nie znam się n
              > a tym - może ktoś z Państwa wie, co to oznacza? Być może artykuł został przyjęt
              > y do druku, a potem z jakichś powodów nieopublikowany? Czy jednak takie artykuł
              > y można podawać do dorobku? I jak ma się do tego kwestia tzw. DOI (whatever it
              > is...)?

              Kiedyś jakiś wariat przesłał mi artykuł złożony do druku w poważnym czasopiśmie. Jestem pewien, że artykuł został odrzucony bez recenzji, ale manuskrypt bardzo starannie imitował układ strony i nagłówki używane w czasopiśmie. Nawet numer tomu i rocznik był podany. Różnice były minimalne, więc łatwo można było się pomylić. To oczywiście anegdota bez związku z bieżącym wątkiem.

              Jeśli artykuł został przyjęty do druku w poważnym czasopiśmie i nie został wycofany, chyba tylko wybuch w redakcji mógłby powstrzymać publikację. Czasem zdarzają się opóźnienia (n.p. Elsevier zatrudnia technicznych w Indiach i niekiedy występują problemy z komunikacją na linii redakcja - produkcja), ale na pewno nie czteroletnie.
              • rudamaruda1949 Re: na złość babci odmrożę sobie uszy 24.05.13, 17:07
                >> jakiś wariat przesłał mi artykuł złożony do druku w poważnym czasopiśmie. Jestem pewien, że artykuł został odrzucony bez recenzji, ale manuskrypt bardzo starannie imitował układ strony i nagłówki używane w czasopiśmie <<

                dlaczego wariat? praktyka pokazuje, że to skuteczna metoda na uzyskanie habilitacji - po co pisać? lepiej zrobić tak jak opisałeś.
          • trzy.14 Re: na złość babci odmrożę sobie uszy 24.05.13, 22:07
            Czy w związku z tym nie powinno się żądać od habilitantów odbitek wszystkich artykułów, które podają jako swój dorobek?
            • flamengista to jest kuriozalne 24.05.13, 23:31
              u nas do wniosku o nagrodę rektora za pracę naukową musimy zamieszczać nadbitki naszych artykułów i rozdziałów.

              Wydawało mi się, że do wniosku habilitacyjnego też to należy zrobić. Wszystkie prace powinny być zeskanowane i przesłane na płytkach DVD do recenzentów i członków komisji. Jestem prawie pewien, że gdzieś był taki wymóg.

              Natomiast problem oczywiście jest wtedy, gdy oceniający tego nie sprawdzają. Wszędzie tam, gdzie oceniają ludzie system nie jest doskonały;)
              • niewyspany77 Re: to jest kuriozalne 24.05.13, 23:50
                Z ciekawości: co to jest nadbitka?
                • spectrumy Re: to jest kuriozalne 25.05.13, 08:50
                  To samo co drukowany offprint artykułu, który można zamówić u wydawcy. Tak przynajmniej rozumiane (wąsko) było przez osoby, które pracę zaczynały w latach 90-tych i wcześniej. Przedmówcy może chodzić szerzej o kopię artykułu, także ksero i wydruk z pdf.
                • flamengista relikt minionej epoki 25.05.13, 09:51
                  nadbitka jest formalnie fragmentem wydrukowanego numeru czasopisma, zawierającym pojedynczy artykuł i zbindowanym przez wydawnictwo. Do niedawna dostawało się ją niemal od wszystkich czasopism PANowskich i nie tylko.

                  Oczywiście chodziło o możliwość wysyłki tego pojedynczego artykułu swoim znajomym czy zainteresowanym lekturą.

                  Teraz w dobie cyfryzacji nadbitkę zastąpił pdf. Ale w żargonie naukowym nadal stosuje się "nadbitkę" dla zwykłego ksera. Chodzi o to, by oceniająca twój wniosek komisja mogła przeglądnąć twoje prace.
              • nienietoperz Re: to jest kuriozalne 25.05.13, 09:07
                Potwierdzam i precyzuję zdanie flamengisty - do wniosku habilitacyjnego należy dołączyć odbitki prac składających się na tak zwane osiągnięcie. Pozostałych prac z dorobku się nie dołącza - zwykle nie jest to żaden problem, gdyż w razie potrzeby wystarczy sięgnąć do odpowiednich stron czasopism. Jak widać, nie zawsze.
                • flamengista dziwne 25.05.13, 10:01
                  Powiem szczerze, że jestem zaskoczony. Osiągnięcie to osiągnięcie. Jasne, że trzeba dostarczyć książkę lub cykl artykułów.

                  Ale w przypadku polskiej ekonomii nie dostarczając prac z dorobku nie daje się nawet szansy na jego zweryfikowanie. Większość pozycji recenzent musi przyjąć na słowo. Polskie czasopisma ekonomiczne nie mają w zdecydowanej większości baz elektronicznych. Nie można więc zweryfikować, czy dany artykuł został przyjęty do druku i dostał stosowny numer DOI. Mało tego, niektóre nie mają nawet stron internetowych z wykazem poszczególnych numerów. Nie sposób więc stwierdzić, czy dany artykuł w ogóle się ukazał (po za kwerendą biblioteczną, rzecz jasna).

                  A co dopiero w przypadku monografii, np. międzynarodowych. W tym najbardziej popularnych, wydanych w Czechach, na Słowacji i Ukrainie. To są takie rarytasy, że nikt nie ma do nich dostępu...

                  Zerknijcie na wiszące na stronie wnioski z nauk ekonomicznych - najczęściej na liście dorobkowej próżno szukać artykułów z JCR, których istnienie weryfikujemy w ciągu 5 sekund na guglach.

                  Omawiana sprawa to i tak małe piwo, bo oprócz tych nieszczęsnych 3 artykułów był jednak w miarę przyzwoity dorobek i solidna książka.

                  Ale skoro nie trzeba dokumentować dorobku, to stworzono olbrzymie pole do popisu dla zwykłych, bezczelnych oszustów. Jak takie kwiatki wypłyną, to będzie mega-wstyd. Był już fałszywy profesor z Izraela firmujący minimum kadrowe na 2 uczelniach, więc w sumie nic już nas nie powinno zdziwić...
                  • rudamaruda1949 osiągnięcie 25.05.13, 13:07
                    W pracy, która jest osiągnięciem, jest wiele cytatów specjalistycznych. Jest tu pole do nadużyć. Można podać jakąś bzdurę, udowodnioną niby w literaturze w dwóch - trzech pracach, i wywód osiągnięcia staje się "udowodniony". Jeśli jest to przypadek, gdzie habilitant nawet w kwestii swego dorobku podał prace, które nie istniały i których nie trzymał w rękach - to tym bardziej należy mieć wątpliwości, co do rzetelności wszystkich argumentów w pracy w których należy habilitantowi zaufać. Osobiście nie ufam komuś, kto został przyłapany na niesolidnym podawaniu faktów - bez znaczenia czy w dobrej czy w złej wierze - to pod znakiem zapytania stawia całość - jakość całości. A wątpliwości w postępowaniu awansowym zawsze należy rozstrzygać na niekorzyść wnioskującego.
                    • rudamaruda1949 Re: osiągnięcie 25.05.13, 13:09
                      Wśród trzech recenzentów był tylko jeden logistyk. I on dał negatywną recenzję - znając dorobek logistyków.
                      To tak do:
                      > W pracy, która jest osiągnięciem, jest wiele cytatów specjalistycznych. Jest tu
                      > pole do nadużyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka