Dodaj do ulubionych

Obrona habilitacji

26.04.08, 07:26
W początkach lat 70-ch na jakiejś sesji studentów historii byli
obecni młodzi historycy z Niemieć i Francji,oni nie znali dobrze
nawet własnej historii a o innych państwach to nie mieli zielonego
pojęcia.Biliśmy ich na głowę w znajomości ich historii.Czy wzorując
się na nauczaniu zachodnim też chcemy obniżać poziom wiedzy ?Czy na
tym polega nowoczesność w wykształceniu?
Obserwuj wątek
    • sprawdzam-gw niewystarczajace procedury - jak najbarzdiej 26.04.08, 08:31
      "środowiska naukowe dość powszechnie przyznają, iż obowiązujące procedury są
      niewystarczające, zbyt sformalizowane".

      Zdecydowanie niewystarczajace - wezmy na przyklad prof. Ryszarda Legutko i
      program Publish or Perish...

      Search na "Legutko R" w Social Sciences, Arts, Humanities
      wykazuje w ciagu TRZYDZIESTU DWU lat DWANASCIE prac, cytowanych w sumie PIEC
      RAZY. h-index=2

      W XXI wieku mamy tylko JEDNA prace z 2002r. "Society As a Department Store:
      Critical Reflections on a Liberal State".

      No, ale w humanistyce 'dojrzewa sie' z wiekiem. Zapewne przewodniczący Rady,
      sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta prof. Ryszard Legutko napisze je po
      ukonczeniu 70 lat na politycznej emeryturze....

      Dla porownania Leszek Kolakowski ma prawie STO prac cytowanych okolo 340 razy...
      h-index=9

      filozofia polska kiedys byla potega...

          • adept_ltd Re: PS 26.04.08, 16:32
            dzień dobry na tym forum. Nie demonizowałbym (niestety) PoP. W naukach
            humanistycznych i w odniesieniu do tekstów polskich spisuje się kiepsko. Wiem to
            choćby po sobie ;-) od kilku lat w pewnym fragmencie pewnej dziedziny (zwłaszcza
            wśród autorów nie tak "dojrzałych", choć zdarza się to i oficjalnemu bóstwu tej
            dziedziny) nie ma pracy nie cytującej mnie. PoP nie odnotowuje tego.
            • dalatata Re: PS 26.04.08, 17:48
              nie chce demonizowac i jest to w sposob oczywisty baza danych, ktora
              nalezy widziec jako taka wlasnie. ja na przyklad wypadam lepiej w
              PoP niz w ISI. i sa racjonalne po temu powody, choc wolalbym zeby
              bylo odwrotnie :-).

              jednak, ludzie ktorzy sie kreuja na luminarzy i swiatowej slawy
              autorytety i luminarzy, bez cytowan w PoP wypadaja powiedzmy blado.
              I powiedzmy taki Modzelewski, ktorego w PoP praktycznie nie ma,
              wypada w tym wypadku glupio, szczeoglnie ze zajmuje sie historia
              Europy.

              i czego innego bedziemy oczekiwac po cytowaniach polonisyt,
              ekonomisty czy fizyka.
    • gazaj Znieść uprawnienia habilitowanych 26.04.08, 09:54
      Jeżeli nie da się zlikwidować habilitacji, to należy znieść ekstra
      uprawnienia habilitownych. Na każde stanowisko otwarty konkurs w
      którym kryterium habilitacji nie może być warunkiem startu, ani
      handycapem. Wszyscy doktorzy startują na tych samych warunkach, a
      ich ocena ma się odbywać wyłącznie w oparciu o dorobek naukowy -
      publikacje i wynalazki.
      • hjalmar Re: Znieść uprawnienia habilitowanych 26.04.08, 14:53
        > Jeżeli nie da się zlikwidować habilitacji, to należy znieść ekstra
        > uprawnienia habilitownych. Na każde stanowisko otwarty konkurs w
        > którym kryterium habilitacji nie może być warunkiem startu, ani
        > handycapem. Wszyscy doktorzy startują na tych samych warunkach, a
        > ich ocena ma się odbywać wyłącznie w oparciu o dorobek naukowy -
        > publikacje i wynalazki.

        Zrob po prostu Misiu habilitacje i bedziesz mogl startowac, gdzie chcesz.
        Zrobienie habilitacji jak sie ma wyniki, to zaden problem (zwlaszcza po reformie
        z 2005, gdy zniesiono super-uprawnienia CK). Jak sie nie ma wynikow, to i tak w
        zadnym konkursie nie ma sie szans. Po co wiec to cale bicie piany?
    • dalatata Obrona habilitacji 26.04.08, 10:16
      oni poparli habilitacje, bo sa przeciw, tak jak kiedys Urbam grozil,
      ze kogos publicznie poprze. teraz to juz na pewno zniosa.

      swoja droga GW moglaby przedsatwic jakies powody dla ktorych rada
      zdecydowala sie poprzec...
      • khmara Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 11:01
        dalatata napisał:

        > swoja droga GW moglaby przedsatwic jakies powody dla ktorych rada
        > zdecydowala sie poprzec...

        Nie ma co przedstawiac, poniewaz ZA i PRZECIW podawane sa dokladnie te same
        argumenty.

        Ale boj trwa na smierc i zycie...

        Rada tez nie jest jednomyslna:

        ""W środowisku jest przekonanie, że ze stopnia naukowego doktor habilitowany
        można zrezygnować. Nie wolno na razie zrezygnować z surowej oceny dorobku
        naukowego. Dobrze by było, by dla poszanowania tradycji tę ocenę pozostawić pod
        nazwą habilitacja" - powiedział z kolei przewodniczący Konferencji Rektorów
        Akademickich Szkół Polskich prof. Tadeusz Luty, również zasiadający w Radzie."
        www.rp.pl/artykul/125901.html

        wiec tym bardziej merytorycznych argumentow spodziewac sie nie nalezy.
    • nfao5 Re: Obrona habilitacji? 26.04.08, 11:29
      1. Polacy nie znaja swej historii, bowiem zmienia sie ona wraz z
      kazda zmiana ekipy trzymajacej wladze w Polsce. Najlepszy przyklad
      to IPN - udakacy (metoda Orwellowska) instytu naukowy, a bedacy
      przeciez tylko rodzajem policji politycznej... :(
      2. Stad historia to nie nauka. Nauka to science, czyli to, a co
      dostaje sie Nagrode Nobla (chemia, fizyka itp., ostatnio tez
      ekonomia), a w tych dzidzinach lezymy, m. in dzieki habilitacji i
      belwederskim profesurom, ktore utrzymuja feudalno-mafijne uklady na
      polskich wyzszych uczelniach... :(
    • timoszyk Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 18:03
      Zapewne naraze sie wielu ludziom, ale jestem przeciwnikiem anonimowego
      wypowiadania sie. Czlowiek, jesli chce byc odpowiedzialny za swoje poglady, musi
      miec odwage pod nimi sie podpisac.
      Rozumiem opor nosicieli habilitacji. Dzialajac w ramach pewnego systemu
      zainwestowali w ten tytul i slusznie spodziewaja sie od spoleczenstwa zaplaty,
      czyli utrzymania przywilejow z tym tytulem zwiazanych.
      Postawmy sie jednak w sytuacji mlodego czlowieka tuz po doktoracie. By wspinac
      sie po drabinie stanowisk i prestizu musi natychmiast zaczac myslec o
      habilitacji. Niestety habilitacja to nie to samo, co autentyczne wyniki naukowe,
      bo by ja otrzymac nalezy sprostac roznym wymogom wcale nie tozsamym z
      dopuszczeniem do publikacji wynikow w uznanym czasopismie naukowym. Walka o
      habilitacje pochlania czas i energie mlodego czlowieka, ktora powinien poswiecic
      na bardziej pozyteczna dzialalnosc. Czas bowiem ucieka, mozg tezeje i pozniej
      jest juz za pozno na cokolwiek oryginalnego.
      Nie znaczy to, ze samo zniesienie habilitacji w obecnej sytuacji musi wplynac
      korzystnie na rozwoj nauki i kariery kompetentnych naukowcow. Niedoskonale
      kryterium posiadania odpowiedniego stopnia naukowego musi byc zastapione
      wdrozeniem kryterium merytorycznego, czyli opierania decyzji dotyczacych awansow
      i zatrudnienia o rzeczywiste osiagniecia naukowe. Oznacza to rewolucje w calym
      systemie, co jest trudne do zrealizowania i wymaga bardzo starannych
      przygotowan. Mozna odniesc wrazenie, ze postulat zniesienia habilitacji nie
      bierze pod uwage zlozonosci calego zaganienia. Chcialbym wiec zobaczyc jak
      wyglada calosc tej propozycji, bo mam bardzo duze watpliwosci w tym zakresie.
      Jesli historia czegos uczy, to tego, ze wiele odkryc naukowych dokonywalo sie
      zupelnie poza systemem stopni naukowych, a nawet szkolnictwa wyzszego. Mysl
      ludzka biegnie roznymi sciezkami i dlatego system promowania osiagniec musi byc
      elastyczny i przede wszystkim merytoryczny, a nie biurokratyczny. Kiedy Eintein
      zrobil habilitacje? Czy Kopernika tytulujemy profesorem? Czy mawiamy "profesor
      Maria Curie- Sklodowska"? Czujemy, ze brzmi to wrecz smiesznie. A Faraday byl
      tylko introligatorem. Chyba najwiekszy w dziejach polski matematyk Stefan Banach
      nie ukonczyl w ogole studiow.
      Nalezy wiec stworzyc system zatrudniania i promowania naukowcow w oparciu o ich
      rzeczywiste osiagniecia. Wierze, ze w takim systemie nie bedzie miejsca na
      obecna hierarchie stopni, wlacznie z habilitacja. Jednakze samo zniesienie
      habilitacji moze jedynie sytuacje pogorszyc.

      Waclaw Timoszyk
      • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 18:12
        hm, a może wystarczy po prostu doprowadzić do takiej sytuacji, w której hab.
        będzie się otrzymywać właśnie za osiągnięcia naukowe...zresztą, przyznam, w
        dziedzinie, w której się specjalizuję (polonistyka, cokolwiek by to miało
        znaczyć), nie spotkałem się z sytuacją, w której ktoś musiał zarzucić swoje
        genialne badania i pisać urzędową habilitację. I jak to już pisałem na innych
        forach, problemem jest raczej to, że przechodzą kiepskie hab., a nie to, że się
        utrąca geniuszy.
        Dodam jeszcze, że iluzją jest wizja nauki pozbawionej hierarchii - przecież
        nauka to nie tylko kooperacja, ale i agon!
      • dalatata Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 18:13
        z calym szacunkiem, prosze dysponowac swoja pensja, a nie moja,
        profesorska. jesli Pani nie chce awansow, to prosze pojsc na stroza
        i nim zostac do konca zycia.

        ja ciezko pracowalem i pracuje miedzy innymi dlatego, zeby wlasnie
        byc profesorem, dzieki czemu zarabiam ilus-krotnie wiecej niz
        rozpoczynajacy kariere asystent, ktorego wspieranie zreszat nalezy
        do moich oboiwazkow.co wiecej korzystam rowniez z pewnych
        przywilejow jako profesor, ktore sobie wypracowalem publikujac i
        uzyskujac granty.jak przestane to mi je odbiora.

        a mysl o organizacjach bez strutktury jest tylko absurdalna. a
        porownianie dzieijszej uczelni do czasow Kopernika, jest tylko
        zabawne. proponuje rozwazyc porownania do czasow Neandertaczykow,
        kiedy to w ogole nie bylo uczelni i argumentowac, ze nalezy je
        rozwiazac.

        • khmara Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 18:51
          Waclaw Timoszyk mowi o zniesieniu stopni, a nie o likwidacji stanowisk. To nie
          jest to samo. W pelni sie podpisuje pod ta wypowiedzia.

          Jezeli poprawnie kojarze osobe, Waclaw Timoszyk jest profesorem i nie zamierza z
          tego rezygnowac.
          • dalatata Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 19:22
            Waclaw Tymoszyk moze sobie byc kim chce, nawet czteroma profesorami,
            jednak to wcale nie znaczy, ze ma racje. Mogl tez nie robic
            dokotratu. Pana rowniez zachecam do zycia zgodnie z pogladami i
            obrazenie sie na habilitacje!

            co wiecej, Kopernik chyba mial doktorat i jak dla mnie to p.
            Timoszyk chce zniesc hierarchie, czyli stanowiska. jednak to na
            pewno khmara lepiej interpretuje jego poglady.
            • timoszyk Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 20:45
              >
              > co wiecej, Kopernik chyba mial doktorat i jak dla mnie to p.
              > Timoszyk chce zniesc hierarchie, czyli stanowiska. jednak to na
              > pewno khmara lepiej interpretuje jego poglady.

              Czy dokonania Kopernika bylyby mniej warte, gdyby nie mial doktoratu?
              Pytanie jest dosc retoryczne.
              Hierarchia istnieje nawet wsrod kur dziobiacych na podworku, wiec bedzie zawsze
              istniala takze i wsrod naukowcow. Chodzi wylacznie o to, by byla ona oparta o
              zdrowe merytoryczne zasady, a nie o tytuly zdobyte czasem w rozny sposob i w
              dalszym ciagu bardzo roznie zdobywane.
              Takze i doktorat powinien kazdorazowo podlegac merytorycznej ocenie, gdy jest
              podstawa do podejmowania decyzji personalnych. Zbyt czesto bowiem tytuly naukowe
              traktuje sie jako nowa forme nobilitacji, a nie merytoryczna przepustke do
              pelnienia roznych funcji, czy tez ubiegania sie o granty. Przy tym ocena ta nie
              musi byc wcale jednoznaczna. Do pracy przyjmuje sie kogos, kto nie tylko posiada
              odpowiedni zasob wiedzy, ale takze ten ktos musi dobrze wtapiac w zespol ludzi,
              ktorzy go chca u siebie widziec. Ktos wiec moze miec olbrzymie osiagniecia w
              badaniu nad rakiem, ale jesli akurat jakis uniwersytet specjalizuje sie w
              badaniach nad chorobami degeneracyjnymi, to przyjmie sie do pracy kogos nawet
              obiektywnie rzecz biorac slabszego, ale za to posiadajacego wiedze w
              preferowanej dziedzinie.
              Reforma systemu badan naukowych musi byc trudna, zmudna i zawsze bedzie w jakims
              sensie kontrowersyjna. Obecny system oparty o mimo wszystko biurokratyczne
              kryteria wydaje sie byc malo efektywny i powinien byc zmieniony, bo bedac
              sztywnym kiepsko dostosowuje sie do zmienajacych sie sytuacji i kladzie wiekszy
              nacisk na formalne wymogi, niz na rzeczywiste osiagniecia.
              Oczywiscie i w tym systemie dzieje sie wiele dobrego. Jesli jednak jakis zespol
              ludzi dorobil sie rzeczywistych osiagniec, to nic mu nie grozi, jesli nowy
              system bedzie rzeczywiscie systemem je nagradzajacym. Nie moze tez tak byc, by
              ludzie, ktorzy dorobili sie stanowisk w obecnym systemie mieli je tracic z dnia
              na dzien. Jakis okres przejsciowy jest konieczny.
              To sa bardzo trudne sprawy i mam bardzo duze watpliwosci, czy wlasnie politycy
              powinni byc motorem przemian. Z dosc mieszanymi uczuciami slucham na ten temat
              autorytatywnych wypowiedzi premiera Tuska. Wypowiadac sie moze kazdy, nawet
              autorytawnie, ale Tusk posiada wladze realizowania tego, co glosi, jego
              doswiadczenie w sprawach dotyczacych nauki nie wydaje mi sie specjalnie duze. Z
              drugiej jednak strony nie moze byc tak, ze o wydawaniu publicznych pieniedzy
              decyduja tylko ci, ktorzy je konsumuja, czyli w tym wypadku naukowcy, bo kazda
              grupa zawodowa ma tendencje do zamykania sie w kregu wlasnych korzysci.
              Byc moze nie ma to az tak wielkiego znaczenia w sytuacji, gdy tak chetnie wydaje
              sie pieniadze na stadiony, a tak niechetnie na laboratoria.

              Waclaw Timoszyk
              • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 21:11
                a jakieś szczegóły?

                bo myślę tak, że znów pojawia się syndrom magicznej wiary - zlikwidujemy hab., a
                wszystko zakwitnie i będzie pięknie pachniało. Ale może zróbmy tak, by ten
                system działał, by dr był doktoratem, habilitacja habilitacją itd. I wtedy
                będzie chyba dobrze.
                W mojej diagnozie problem polega na specyficznej umowie społ. - władza niewiele
                płaci naukowców - naukowcy niewiele robią. Wystarczy zacząć dobrze płacić za
                dobrą robotę (tu są potrzebne też zdrowe mechanizmy, sam, wyrabiając normę na
                badania statutowe dla instytutu, w którym pracuję, zarabiałem w swojej ówczesnej
                klasie adiunktów - najmniej, bo nie miałem ochoty przyjaźnić się z nikim z
                władz...)i wymagać, lejąc, jak pisze Dalatata, czarne owce. Jednak znoszenie
                tych w miarę obiektywnie weryfikowalnych stopni prowadzi tylko do tego, że
                konkursy będą wygrywać ci zaprzyjaźnieni...
                • nfao5 Place w nauce 26.04.08, 21:20
                  Polscy naukowcy nie zasluguja nawet na te marne pensje, ktore
                  pobieraja. Musza oni sobie wreszcie zdac sprawe z tego, ze nauka to
                  nie jest droga do robienia dobrych pieniedzy. Jesli uprawiaja nauke
                  dla pieniedzy to znaczy, ze$ sie rozmineli ze swym powolaniem i
                  powinni isc do biznesu, bo tylko tam sie robi naprawde dobre
                  pieniadze.
                  Nie widze najmniejszego powodu, aby polscy podatnicy utrzymywali
                  kupe darmozjadow i nierobow, na dodatek leniwych i glupawych, choc
                  tytulujacych sie prof. dr hab. Jesli ci prof. marnie zarabiaja, to
                  znaczy, ze sa marni, ze nikt im nie chce placic wiecej niz panstwo,
                  ktore i tak im placi zadecydowanie za duzo!
              • dalatata Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 21:33
                nie, dzielo Kopernika byloby to samo, ale to nie o tym mowa. kazdy z
                nas moze sobie byc drwalem, listonoszem czy konduktorem, a przy
                okazji dlubac w fizyce moleularnej..... my mowimy o nauce
                zinstytucjonalizowanej, ktore potrzebje porzadku dziobania. stopnie,
                jakiekowliek by byly, sa jednym ze sposobow ustalania go.

                problem tylko w tym, by to ustalanie bylo rzetelne i merytoryczne.
                reszta, w rzezcywistosci jest niewazna.innymi slowy, niech bedzie po
                habllitacji rehabilitacja,a potem reaktywacja, byle bylyby uczciwe.
                a jak beda uczciwe, to w sposob naturalny beda nobilitowaly (i
                dobrze!).

                w rzeczywistosci reformy proponowane sa pozorne, wlasnie dlatego ze
                nie odnosza sie do najwazniejszego problemu polskiej nauki: wlasnie
                nierzetelnosci. mozemy to nazwac korupcja, mozemy kolesiostwem,
                uznaniowoscia, jakkolwiek. nie zmienia to istoty rzeczy. reforma sie
                nie powiedzie, bo nie moze. bo jest robiona rekami srodowiska ktore
                nie jest w stanie samo siebie ocenic. zmiana regul oceny nie ma w
                zwiazku z tym zadnego znaczenia.

                a zniesienie habilitacji, certyfikacja 'jawnosc dorobku' i ten hit
                sezonu - uderzenie tam, gdzie naprawde boli: strona internetowa w
                ministerstiwe gdzie beda oglaszane konkursy (pisze to i sie
                zasmiewam), sa nierelwantne. nie podejmuja tego, co najwazniejsze.
                • nfao5 Nauka nie potrzebuje stopni i tytulow! 26.04.08, 21:49
                  Nauka nie potrzebuje biurokracji, stopni czy tytulow, a tylko ludzi,
                  ktorzy chca ja robic. Nieszczesciem nauki jest to, ze garna sie do
                  niej ludzie typu dalataty - ludzie szukajacy w nauce tytulow,
                  uznania i pieniedzy, a nie prawdy naukowej i satysfakcji plynacej z
                  owej prawdy odkrywania... Biurokracja, stopnie i tytuly, to tylko
                  przeszkadza w uprawianu nauki...
                • khmara Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 22:21
                  Nikt jeszcze rzetelnosci i uczciwosci batem i palka nie wymusil. Rzetelnosc musi
                  sie jednostce oplacac. Rzetelnosci nie wymusza nakazy, ani nawet terror i
                  strach. Jedyny sposob to stworzenie sytuacji, w ktorej jednostka postrzega
                  wlasny interes w rzetelnym wypelnianiu swoich zobowiazan. Do tego moze
                  doporwadzic jedynie otwarcie polskich uczelni i instytutow na miedzynarodowa
                  konkurencje. Nie potrzeba do tego dywizji noblistow koczujacych na granicy.
                  Wystarczy stworzyc mozliwosci powrotu na polskie uczelnie naukowcom pracujacym
                  za granica. Obecnie tylko nielicznym udaje sie przebrnac przez procedury
                  nostryfikacyjno-habilitacyjne. Sa takze tlumy polskich doktorantow za granica,
                  ktorzy w obecnym systemie pracy dla siebie w Polsce nie znajda.
                  • nfao5 Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 22:35
                    Dziwie sie samemu sobie, ale tu sie zgadzam w 100% z Khamra...
                    khmara napisał: (...) Do tego (poprawy sytaucji w polskiej nauce -
                    Kagan) moze doporwadzic jedynie otwarcie polskich uczelni i
                    instytutow na miedzynarodowa konkurencje. Nie potrzeba do tego
                    dywizji noblistow koczujacych na granicy. Wystarczy stworzyc
                    mozliwosci powrotu na polskie uczelnie naukowcom pracujacym
                    za granica. Obecnie tylko nielicznym udaje sie przebrnac przez
                    procedury nostryfikacyjno-habilitacyjne. Sa takze tlumy polskich
                    doktorantow za granica, ktorzy w obecnym systemie pracy dla siebie w
                    Polsce nie znajda.
                  • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 22:36
                    Khamro, system pozwala na to... problem jednak, jak sądzę, leży w pieniądzach,
                    komu będzie się chciało pracować w Polsce za 3000 zł pensji profesorskiej??? A
                    co do tego przebrnięcia przez procedury nostryfikacyjno-hab. - to chyba jakaś
                    gruba przesada, nie widziałem jeszcze takiego (poza jednym, hi, hi - ale to
                    chyba akurat dzięki Bogu), który miałby z tym problem. I nie wyobrażam sobie, by
                    niezły naukowiec z zagranicy nie mógł zrobić (no niech będzie to słowo, którego
                    nie znoszę w tym kontekście) w Polsce habilitacji...
                    • khmara Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 22:42
                      Odsylam do wywodu w powyzszym poscie.

                      System, owszem, pozwala na to w sensie takim, ze nikt uczelniom nie zabrania
                      zatrudniac powracajacych po dluzszych pobytach zagranicznych naukowcow. Rzecz w
                      tym, ze uczelnie nie maja w tym zadnego interesu. Jest wrecz odwrotnie -
                      powracajacy czesto dorobkiem przewyzsza cala rade instytutu lacznie i stanowi
                      dla wszystkich zagrozenie.

                      Ja znam takich, ktorzy po powrocie ladowali w roznych nieciekawych miejscach, a
                      ostatecznie poza nauka.
                        • nfao5 Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 22:54
                          Sam jestes za utrudnianiem zycia osobom z zachodnimi PhD, wiec nie
                          udawaj, ze jestes za reforma nauki polskiej. Jestes za staus quo,
                          poniewaz tylko w obecnych patologicznych warunkach masz szanse pracy
                          na wyzszej uczelni... :(
                        • khmara Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 22:56
                          Zniesienie habilitacji jako stopnia naukowego pozwoli mojemu znajomemu z
                          Karoliny aplikowac o posade profesora w Polsce. Obecnie takiej mozliwosci nie ma.

                          Nie wystarczy sama likwidacja habilitacji. Trzeba do tego rowniez szczegolowych
                          przepisow dotyczacych sposobu oglaszania i przeprowadzania konkursow, trzeba
                          scislego uzaleznienia oceny, finansowania i uprawnien od dorobku, a nie od
                          liczby posiadanych stopni.
                          • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 23:01
                            hm, no jeśli to jest argument za zniesieniem habilitacji, to ja przepraszam...
                            zniesienie obowiązku prowadzenia zajęć, pozwoli mojemu kotu zostać asystentem...
                            a mówiąc poważnie - a czemu to ten znajomy nie chce zrobić habilitacji? jeśli
                            ma dorobek, jest świetnym badaczem, wystarczy wszcząć odpowiednią procedurę i
                            tyle...
                            • khmara Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 23:06
                              adept_ltd napisał:

                              > a mówiąc poważnie - a czemu to ten znajomy nie chce zrobić habilitacji? jeśli
                              > ma dorobek, jest świetnym badaczem, wystarczy wszcząć odpowiednią procedurę i
                              > tyle...

                              Nie jest latwo robic habilitacje w Polsce pracujac jednoczesnie w Ameryce.
                              Natomiast powrot do Polski bez habilitacji z reguly okazuje sie zbyt ryzykowny.
                              • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 23:12
                                Khmaro, trochę powagi... poza tym, będąc w Polsce, też nie jest łatwo, o czym
                                świadczą te głosy za zniesieniem hab. ;-) poza tym ów znajomy może być visiting
                                professor, co jest wysoce promowane przez obecne przepisy.
                                • khmara Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 23:17
                                  Ale nie mowmy o przepisach, tylko o realiach! Nie znam ani jednej osoby, ktora
                                  zostalaby zatrudniona jako visiting professor w Polsce. Uczelnia ma prawo, ale z
                                  niego nie korzysta, a nie korzysta, bo nie ma etatu i nie wiadomo czego jeszcze.

                                  A bedac w Polsce ;-) to juz jest zupelnie inna historia. Jednemu recenzentow
                                  szef zalatwia, inny musi sobie recenzentow sam znalezc i 50 innych detali
                                  technicznych, o ktorych moze nie warto pisac.
                                  • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 23:20
                                    ja mówię o realiach, znam uczelnię, która rozpaczliwie poszukuje VP (sam
                                    załatwiłem jednego), bo a to są jakieś punkty ministerialne i taka uczelnia jest
                                    za to jakoś tam doceniana (szczegółów już nie pamiętam).
                                    • khmara Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 23:25
                                      To pierwsze slysze, ale w takiej sytuacji dla mnie byloby naturalne umieszczenie
                                      ogloszenia w internecie, albo w branzowym czasopismie. Chetnych nie powinno
                                      brakowac, bo przeciez VP bardzo sie liczy w cv, zwlaszcza mlodej osobie. Chyba
                                      ze wymogiem byla znajomosc polskiego, albo jeszcze cos.
                                  • dalatata Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 00:33
                                    aaaaaa o realiach? no to ja proponuje nowa ustawe! bo jej realia nie
                                    zmienia. realia dotycza tylko tej podlej, wrednej, najgorszej,
                                    komunistycznej, i wogle, ustawy o habilitacji.
                          • dalatata Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 00:30
                            Khmaro, nie pieprz, kurde mol, nie pieprz. twoj znajomy z Karoliny
                            moze zaaplikowac o profesure w Polsce, bo w Polse jest etat
                            profesora zagranicznego. sam na takim bylem.

                            a poza tym, zmiana systemu dla Chomsky'ego to jeszcze bym sie mogl
                            zastanaowic nad zastanowieniem, dla znajomego Khmary? wybacz, nie
                            rozwaze.
                              • dalatata Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 00:43
                                rozumiem, ze teraz chcesz udowodnic ze w Polsce konkursy sa uczciwe,
                                czy tak? mnie jakos zatrudnili na stanowisku profesora
                                zagranicznego. ale pewnie nalezy doniesc na to do prokuratury.

                                > Ogloszenia o konkursie na stanowisko profesora zawieraja
                                sformulowanie dr hab
                                • khmara Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 00:48
                                  > mnie jakos zatrudnili na stanowisku profesora
                                  > zagranicznego. ale pewnie nalezy doniesc na to do prokuratury.

                                  A co to ma do rzeczy? Chcieli zatrudnic to zatrudnili. Mnie tez pewna uczelnia
                                  obiecala etat. To znaczy oficjalnie etatow nie bylo, ale jakby trzeba bylo, to
                                  by sie rozpisalo konkurs.


                                  • dalatata Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 01:01
                                    ja mam wrazenie, khmaro, ze znow robisz ze mnie kretyna.

                                    twierdzisz ze znajomego z Karoliny nie moga zatrudnic, bo przepisy
                                    nie pozwalaja, ja mowie ze pozwalaja. to nagle to jest niewazne?

                                    chyba ze ty mowisz, ze pozwalaja, ale te podle swinie chca dr hab! a
                                    to jest ich sprawa nie? niech sobie wszyscy zatrudniaja kogo chce.
                                    kataegoria 'kolega khmary' moze jeszcze nie powinna dcydowac o tym,
                                    czy kogos zatrudnic.
                            • khmara Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 00:57
                              dalatata napisał:

                              > Khmaro, nie pieprz, kurde mol, nie pieprz. twoj znajomy z Karoliny
                              > moze zaaplikowac o profesure w Polsce, bo w Polse jest etat
                              > profesora zagranicznego. sam na takim bylem.
                              >
                              > a poza tym, zmiana systemu dla Chomsky'ego to jeszcze bym sie mogl
                              > zastanaowic nad zastanowieniem, dla znajomego Khmary? wybacz, nie
                              > rozwaze.

                              Uzupelniajac wypowiedz: W Polsce nie ma stanowiska profesora zagranicznego -
                              jest stanowisko profesora wizytujacego i tu sa faktycznie troche inne wymogi.
                              Nie chodzilo o taki etat, tylko o normalna posade, a takie ogloszenia
                              standardowo wymagaja posiadania habilitacji.

                              Wybacz, dalatato, ale wcale nie musisz mojego pieprzenia czytac, a mnie sie nie
                              chce wyczerpujaco odpowiadac, skoro i tak nie zamierzasz odpowiedzi rozwazac.
                              • dalatata Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 01:04
                                no wiec ja bylem zatrudniony na stanowisku prof. zagranicznego, ale
                                pewnie nie skonsultowali khmary. napisze do nich.

                                nie wiem jaka jest roznica pomiedzy 'takim etatem' a 'normalna
                                posada', poza akceptacja khmary, rzecz jasna.

                                rzezcywiscie, nie musze czytac. jednak mnie szlag trafia jak
                                szklanka nie tylko jest jest pusta do polowy, ale tak naprawde nie
                                ma szklanki z powodu tego, ze nie odpowiada khmarze kolorem.

                      • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 22:48
                        a pieniądze - to po prostu etat... od dwu lat nie jestem w stanie zatrudnić
                        świetnych młodych uczniów (lepszych od 50 letnich adiunktów), bo etaty są
                        zablokowane przez tych doświadczonych...oburzonych habilitacjami i
                        wspomagających taką władzę, która im gwarantuje status quo. I to jest
                        rzeczywistość uczelni.
                  • dalatata Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 00:26
                    moze i tak jest. jednak niespecjalnie widze inne mozliwosci. bez
                    wprowadzenia rzetelnej parametryzacji opartej nie tylko na ilosci
                    pubikacji, ale ilosci publikacji NA ilosc zatrudnionych, nie sa sie
                    tego zmienic (podejrzewam ze i to sie udaloby polskim profesorom
                    obejsc). a jakos tego nie chce min. Kudrycka wprowadzic. to bedzie
                    wiecej tego samego.

                    i porzadna palka i terrorem wiele sie da zrobic. szczegolnie ze to
                    dobra palka. przy pomocy miedzynarodowych recenzji wiele sie da.
                    tylko trzeba chciec. a przeciwnicy habilitacji nie chca ocen
                    miedzynarodowych.
        • nfao5 Z co placic? 26.04.08, 20:55
          Nie licza sie naklady pracy, a jej efekty. O wartosci towaru czy
          uslugi decyduje tylko czas spolecznie nezbedny do wyprodukowania
          tegoz towaru czy tejze uslugi. Stad dobry asystent powinien zarabiac
          wiecej niz marny profesor, panie dalatata...
      • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 18:30
        hm, no i pytanie, które usiłuję postawić od jakiegoś czasu - do młodych
        genialnych i dyszących za plecami hab. Co zrobić z doktoratami obecnie? Przecież
        najwięcej patologii jest obecnie właśnie tu. Przecież wystarczy dwu kolegów
        promotora... a większość kiepskich prowincjonalnych uczelni szczyci się prawami
        doktoryzowania...
        Myślę, że to właśnie w dziedzinie doktoratów doszło ostatnio (powiedzmy w ciągu
        ostatnich 15 lat) do największej katastrofy, co tym bardziej utrzymuje mnie w
        przekonaniu, że hab. powinny pozostać.
        • sprawdzam-gw Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 19:00
          adept_ltd napisał:

          > Co zrobić z doktoratami obecnie? Przecie
          > ż
          > najwięcej patologii jest obecnie właśnie tu. Przecież wystarczy dwu kolegów
          > promotora...

          Przypominam niezorientowanym - zarowno promotor jak i jego koledzy to niezlomni dzierzyciele zaszczytnego DOKTORA HABILITOWANEGO - panaceum na wszelkie bolaczki nauki polskiej....

          > Myślę, że to właśnie w dziedzinie doktoratów doszło ostatnio (powiedzmy w ciągu
          > ostatnich 15 lat) do największej katastrofy, co tym bardziej utrzymuje mnie w
          > przekonaniu, że hab. powinny pozostać.

          Tak, tak POZOSTAC i dalej PRODUKOWAC coraz gorszych doktorow, bo jest to warunek konieczny do startowania do belwederu...

          To jest logika 'humanistyczna', ktora juz w 2005r w sejmie reprezentowal sam przew. CKK prof. Tazbir argumentujac, ze skoro 4-7 na 10 sprawdzonych doktoratow nie spelnia ELEMENTARNYCH WYMAGAN to jest to argument za utrzymaniem habilitacji, a nie refleksji nad powszechna niekompetencja czy tez nieuczciwoscia doktotorw habilitownych. :-(

          Jakos nikt nie widzi podstawowej przyczyny - promotorstwo i recenzowanie zaleza od PAPIERKA nadanego raz w zyciu do grobowej deski a nie od rzeczywistych AKTUALNYCH kompetencji. No to mamy rownie pochyla...
          • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 19:09
            ok, ale co w zamian? ci doktorzy mają promować doktorów?
            nie jestem za utrzymaniem status quo - ale za pewną zmianą przepisów (np. dużą
            winę ponosi wymóg posiadania wypromowanych doktorów do otrzymania profesury...
            sam widziałem polowania na doktorantów... i minę pewnego profesora, jak stracił
            swoją doktorantkę) i za ich przestrzeganiem!!!
            A problemy w nauce powoduje coś zupełnie innego niż habilitacja...
          • dalatata Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 19:32
            zamiast pieprzyc w Sejmie, Tazbir zawsze moze dzialac na korzysc
            podnoszenia poziomu. CK chyba ma prawo sie o to upominac i to
            konkretnie.

            a co do papierka, to przypominam, ze doktorat tez jest papierkiem.
            tylko dokotrat jest fajnym papierkiem, a habilitacja jest zlym
            papierkiem. podejrzewam ze dlatego ze dr sprawdzam go nie ma. i co
            zrobic jak sie nie ma papierka? zlikwidowac papierek. i juz mozna
            zostac profesorem. powtarzam: nie znam nikogo w Polsce ze znaczacym
            dorobkiem publikacyjnym, kto nie zrobil habilitacji.

            ja sie nie zgadzam z adeptem-ltd e wymog dokotaru do profesury jest
            zbedny. nie jest. co wiecej ja bym go zaostrzyl. niech to bedzie 3,
            5 doktoratow. a jak jakis odwala, to chetnemu trzeba podwoic ilosc.
            i od razu sie zrobi ciekawiej. ja bym jeszcze wzial, w jakichs
            granicach, opinie studentow pod uwage. wszak co to za profesor ktory
            nie chce miec uczniow....

            a wszystko wiedzie, jak dla mnie, do jednego: do silnego osrodka
            nadzorujacego. idee, ze mozna w Polsce z dnia na dzien wprowadzic
            uczciwe i rzetelne konkursy, po 50 latach komunizmu, sa dla mnie
            niepowazne.
            • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 19:42
              muszę się wyjaśnić... oczywiście, profesor musi mieć uczniów i to powinien być
              element jego oceny, ale w związku z doktoratami - zwłaszcza poza dużymi centrami
              - zrobiło się coś takiego, że to samodzielni polują na uczniów... a więc
              patologia, i to samodzielni przepychają żenujące doktoraty, by mieć stopień...
              Niestety, muszę się zgodzić - tylko silna i sensowna instytucja nadzorująca tu
              coś może zrobić, choć z drugiej strony nie widziałem jeszcze nigdy takiej
              instytucji. Aporia...
              • dalatata Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 19:57
                jak to dobrze, ze ktos sie ze mna zgadza :-)

                taka instytucja jest mozliwa. choc niekoniecznie musi byc prowadzona
                przez profesorow. wyksztalcony urzednik (pewnie z dokotratem),
                niezainteresowany w zadawalaniu profa tego czy tego oraz siedz
                konsultantow (do tego, kto ma byc recenzentem) plus siec recenzentow
                w tym miedzynarodowych, zalatwia sprawe. a jak ten urzednik bedzie
                wiedziec ze jego skontroluja i wyleci z pracy, to sie przylozy do
                roboty.

                to nie jest takie trudne, tylko trzeba chciec.
                • sprawdzam-gw Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 20:03
                  > taka instytucja jest mozliwa. choc niekoniecznie musi byc prowadzona
                  > przez profesorow. wyksztalcony urzednik (pewnie z dokotratem),
                  > niezainteresowany w zadawalaniu profa tego czy tego oraz siedz
                  > konsultantow (do tego, kto ma byc recenzentem) plus siec recenzentow
                  > w tym miedzynarodowych, zalatwia sprawe. a jak ten urzednik bedzie
                  > wiedziec ze jego skontroluja i wyleci z pracy, to sie przylozy do
                  > roboty.

                  Zdecydowanie preferuje by to dzialo sie na poziomie uczelni - rektoratu i
                  dziekana. Dodatkowo mozna by jeszcze monitorowac jakosc procesu dydaktycznego i
                  na co dzien pogonic oj pogonic profesure do roboty... :-)

                  Cechy i wymagania opisal dalatata - dpoam dodatkowo umiejetnosci menedzerskie -
                  zwlaszcza w zarzadzaniu finansami

                  Wniosek - reformy zaczac od przebudowy systemu, organizacji i zarzadzania
                  uczelniami!!!
                  • dalatata Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 20:35
                    alez ja tez!

                    CK, czy jakkolwiek ja nazwiemy, powinna kontrolowac uczelnie. i
                    sprawdzac, zeby nie uwalily dobrego i nie mianowaly miernoty. przy
                    intrumentach typu odebrania prawa nadawania stopni (od razu
                    wszsytkich najlepiej) dla wydzialu, a uprawnien promotorskich i
                    recenzyjnych dla nierezetelnego oceniajacego, a najlepiej do tego
                    wykluczenie go z pensum (to moglaby byc jedna z nielicznych
                    przydatnych cech pensum kadrowego!), wymusiloby dzialania pozadane.

                    ja niestety nie wierze w zachety i marchewki. co do rzetelnosci, CK
                    powinna byc widziana jako dresiarz z kijem basebalallowym walacym po
                    akademickich kulasach.
                    • sprawdzam-gw Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 22:11
                      dalatata napisał:

                      > alez ja tez!
                      >
                      > CK, czy jakkolwiek ja nazwiemy, powinna kontrolowac uczelnie.

                      Kontrola zewnetrzna nie powinna dotyczyc PRACOWNIKOW uczelni, lecz CALOSCIOWYCH efektow dla strategicznie wyznaczonych celow zarowno w edukacji jak i badaniach czy consultingu (uczelnie techniczne).

                      Kontrola poszczegolnych pracownikow czy jednostek czy dzialaja zgodnie z oczekiwaniami, powinny zajmowac sie WLADZE i to NA BIEZACO. Tylko by to bylo mozliwe te wladze nie powinny byc wybierane przez 'rady pracownicze' i nie przed nimi winny odpowiadac.


                      > i
                      > sprawdzac, zeby nie uwalily dobrego i nie mianowaly miernoty.

                      do tego tylko dochodzi przy rzadach korporacji. Wniosek - nalezy je ZLIKWIDOWAC na uczelni. Profesura ma sie zajac WLASNYM LABEM i ksztaceniem nastepcow a nie administrowaniem i zarzadzaniem.

                      TYlko, ze polskiej profesurze bardziej po drodze z wladza i administracja niz z rzetelna dydaktyka i badaniami naukowymi (odpowiedzialnoscia za wlasny lab) - szczegolnie po papierkowym 'usamodzielnieniu sie'.

                      To jest PUNKT NEWRALGICZNY dla refrom.

                      Sam problem z habilitacja swietnie zdefiniowal Rafal Matyja w Mitach i tabu szkolnictwa wyzszego.
                      Cytuje za portalem Polska XXI:
                      Mit habilitacji

                      Drugi istotny mit dotyczy habilitacji, która stała się typowym zastępczym tematem dyskusji o zmianach. Postulat zniesienia habilitacji wynika z fałszywego postawienia problemu. Nie ma nic złego w istnieniu dodatkowych oprócz doktoratu świadectw naukowego prestiżu oraz uznania. Problem istotny dotyczy pozanaukowych konsekwencji habilitacji. Pierwszą z nich jest milczące założenie – obecne w obowiązującej ustawie - że habilitacja jest tytułem, który złośliwie można by nazwać – na wzór MBA - Master of Academic Administration, a zatem, że uprawnia do zarządzania zakładami, katedrami, wydziałami czy całymi uczelniami.

                      Proste doświadczenie uczy natomiast, że wybitni naukowcy rzadko bywają świetnymi menedżerami, a doświadczony – powiedzmy 50-letni adiunkt ma zwykle dość kompetencji w sferze akademickiej, by – jeżeli ma talent menedżerski – zarządzać wszystkimi tymi instytucjami. Co więcej nic nie stało na przeszkodzie by w sprawach, które nie dotyczą awansu naukowego zrównać samorządowe prawa doktorów i doktorów habilitowanych, usuwając istniejący podział w kompetencjach dotyczących zarządzania uczelnią czy procesu dydaktycznego. Habilitacja – zgodnie ze swą istotą – powinna pociągać za sobą obowiązki i przywileje w sferze kształcenia kadry naukowej, opieki nad przewodami doktorskimi, kierowania programami naukowymi, wydawnictwami i periodykami itp.

                      • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 22:26
                        proponuję jednak popatrzeć na to nie z perspektywy dywagacji, a rzeczywistości.
                        50 letni doświadczony adiunkt (czyli, nie czarujmy się, osobnik, który naukę
                        miał gdzieś i nie przyłożył się do napisania hab.), przez mnie więcej 20 lat
                        zabierał pieniądze, które można było przeznaczyć na rozwój 27 letniego adiunkta,
                        pragnącego napisać pracę hab. Czy jakoś tego nie widzą zwolennicy młodych
                        genialnych?
                        co do reszty, w sumie zgoda ;-)
                        • khmara Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 22:33
                          > 50 letni doświadczony adiunkt (czyli, nie czarujmy się, osobnik, który naukę
                          > miał gdzieś i nie przyłożył się do napisania hab.), przez mnie więcej 20 lat
                          > zabierał pieniądze, które można było przeznaczyć na rozwój 27 letniego adiunkta

                          To jest stereotyp. Bardzo czesto ci ludzie nikomu zadnych pieniedzy nie
                          zabierali, bo nikt im zadnych pieniedzy na nic nie dawal. Zupelnie inaczej to
                          wyglada na polonistyce, a inaczej w dziedzinach eksperymentalnych. Nalezy takze
                          uwzglednic specyfike uczelni. Inaczej to wyglada na uniwersytecie, a inaczej na
                          politechnikach.
                          • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 22:43
                            to nie jest stereotyp, to rzeczywistość, pracowałem i pracuję na kilku
                            uczelniach, od dwu pierwszych uniwersytetów po kiepską akademię i niezłą szkołę
                            prywatną i widzę to stale. U mnie w instytucie większość stanowią tacy adiunkci.
                            • khmara Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 22:59
                              Tez znam rzeczywistosc roznych instytutow i roznych uczelni. Prawda jest rowniez
                              taka, ze zastepca dyrektora instytutu od spraw dydaktyki jest bardzo czesto
                              adiunkt lub starszy wykladowca, bo po prostu jest dobrym organizatorem.
                              • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 23:04
                                proszę mnie dobrze zrozumieć, sam znam doktorów naukowo przewyższających tzw.
                                samodzielnych, ale to nie znaczy, że należy znieść hab. - niech ją zrobią i
                                przejmą władzę. Owszem, tacy doktorzy są nawet dyrektorami i bardzo dobrze,
                                tylko może trzeba by stworzyć inne finansowanie, niech są na stanowiskach
                                menedżerskich, a nie zajmują etatów młodym, prawda? Likwidacja habilitacji
                                otwiera drogę do karier rzeszy nierobów, stanowiącej, niestety, większość
                          • prawdziwamm Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 19:19
                            khmara napisał:

                            > > 50 letni doświadczony adiunkt (czyli, nie czarujmy się, osobnik,
                            który na
                            > ukę
                            > > miał gdzieś i nie przyłożył się do napisania hab.), przez mnie
                            więcej 20
                            > lat
                            > > zabierał pieniądze, które można było przeznaczyć na rozwój 27
                            letniego ad
                            > iunkta
                            >
                            > To jest stereotyp. Bardzo czesto ci ludzie nikomu zadnych
                            pieniedzy nie
                            > zabierali, bo nikt im zadnych pieniedzy na nic nie dawal. Zupelnie
                            inaczej to
                            > wyglada na polonistyce, a inaczej w dziedzinach eksperymentalnych.
                            Nalezy takze
                            > uwzglednic specyfike uczelni. Inaczej to wyglada na uniwersytecie,
                            a inaczej na
                            > politechnikach.
                            Bzdury Pan opowiada. Oczywiście, że zabierał i nadal zabiera
                            (obecnie zabiera nie tylko pieniądze ale i etat). I do tych
                            przeroślaków mają żal młodzi i zdolni doktorzy, którzy nie mają co
                            liczyć na etat na uczelni. Póki co ci ludzie są nietykalni,
                            przekonani o własnej wielkości i postrzegają pania Kudrycką jak
                            Mesjasza, który ziści ich sen. Młodzi niecierpliwi i niechętni
                            pisaniu chcą znieść habilitację (niezależnie od tego co ona miałaby
                            oznaczać), poddać się konkursom w niezmienionej formule. W takim
                            systemie to dopiero ci młodzi zdolni bez układu mieliby wielkie
                            szanse, już to widzę, teraz przynajmniej mogą zrobić obiektywną
                            habilitację i starać się o awans.
                            • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 19:28
                              otóż i to...!!! ale, jak się okazuje, młodym zdolnym trudno to pojąć. Mogę
                              przedstawić mnóstwo przykładów na sytuację, o której Pani napisała (sam byłem
                              przez kilka lat wycinany przez takich typów, którzy zarazem pasożytowali na
                              pieniądzach, które dzięki mojej prace przychodziły na uczelnię; teraz pozostaje
                              mi już tylko walka o zatrudnianie młodych zdolnych) i mniej więcej tak samo
                              wyobrażam sobie konsekwencje dla młodych zdolnych. Jeśli nie mogą tego
                              zrozumieć, to może są tylko młodzi...
                              • prawdziwamm Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 19:45
                                Powiem tak: mimo że napuszcza się młodych na profesorów (tak
                                ustawiona jest dyskusja), to ci młodzi nie są wcale głupi. Na
                                przykład u mnie, sami twierdzą, że jest coraz mniej godzin i gdyby
                                np przeniesiono przeroślaków na etat starszego wykładowcy (z
                                odpowiednio wyższym pensum) to pojawia się problem z godzinami dla
                                nich.
                                  • prawdziwamm Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 21:45
                                    Jasne, to oczywiście nie w sensie wieku:-) Tak na marginesie: też
                                    jestem stosunkowo młoda, zdolna i też mogłabym przyłączyć się do
                                    grona utyskujących blokowanych. Ale czemu to miałoby służyć? Nie
                                    tędy droga, nie za pomocą proponowanych mechanizmów, bo te prowadzą
                                    na manowce. Wystarczy odrobina wyobraźni.
                      • dalatata Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 00:21
                        co do kontroli uczelni sie zgadzam, z wyjatkiem recenzentow.
                        recenzenci powinni byc oceniani indywidualnie. nie da sie ocenic
                        kazdej recenzji habilitacyjnej. ale mozna to robic wyrywkowo.

                        co do adiunktow menedzerow sie zgadzam, to o tym napisalem donosnie
                        do CK.
                          • nfao5 Re: Obrona habilitacji 29.04.08, 14:46
                            Przeciez zgodnie z oficjalna, a wiec jedynie sluszna linia NFA i
                            jego Wodza, Doktora Wieczorka:
                            1. Nie ma zadnego Lecha Kellera. Lech Keller to dla NFA i Dra
                            Wieczorka "no person" czyli nikt.
                            2. A nikt nie moze nic zadnego sukcesu, nawet najmniejszego. To
                            chyba logiczne?
                            Pozdr. :) ;)
                            • nfao5 Kto ma takie "cudo" z samego USA? 29.04.08, 14:50
                              No test, No class, buy yourself Bacheelor/MasteerMBA/Doctoraate
                              dip1omas, VALID in all countries

                              We can assist with Diplomas from prestigious universities based on
                              your
                              present knowledge and LifeExperience.

                              No required examination, tests, classes, books, or
                              interviews.


                              Bacheelor, MasteerMBA, and Doctoraate diplomas available in the field
                              of your choice -
                              that's right, you can become a Doctor and receive all the benefits
                              that
                              comes with it!

                              Diploma/Certificate Valid in all countries

                              No one is turned down
                              Confidentiality assured
                              CALL US 24 HOURS A DAY, 7 DAYS A WEEK

                              For US: 1-309-407-3749
                              Outside US: +1-309-407-3749

                              "Just leave your NAME & PHONE NO. (with CountryCode)" in the
                              voicemail


                              Please call today!!




            • sprawdzam-gw Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 19:54
              odpowiadam rownoczesnie adeptowi_itd i dalatacie...

              Oczywiscie, ze nie habilitacja jest glownym problemem nauki polskiej.
              Dalatata nie zna w Polsce nikogo ze znaczacym dorobkiem kto nie zrobil publikacji a ja ZNAM. Za to nie znam zbyt wielu habilitowanych ze 'znaczacym' dorobkiem. Sadze, ze procentowy udzial bylby taki sam, a dokladniej zblizony jest udzial procentowy doktorow majacych znaczacy dorobek, ale bez uzyskania stopnia habilitacji do procentowego udzialu osob z rzeczywistym dorobkiem na swiatowym poziomie wsrod 'habilitowanych'. Jedyna roznica to to, ze habilitowanych bez dorobku okreslam jako zera, a doktoro bez dorobku jako mniej niz zero. W SUMIE ROZNICA ZADNA!!!!

              Prawdziwym problemem nauki polskiej jest, ze po 50 latach spustoszenia komunizmem na poziomie uczelni, w ramach obowiazujacej 'mediokracji akademickiej' nie ma mozliwosci dokonania rzetelnej oceny dorobku kandydata na dane okreslone stanowisko na uczelni. I to wlasnie nalezy w pierwszej kolejnosci zmienic.

              Utrzymanie habilitacji to poszerzenie mediokracji o 'sprawdzone w wiekszosci jednak zera naukowe'.
              Zniesienie habilitacji to likwidacja ostatniej pozornej tamy dla nepotyzmu i kumoterstwa.

              I tak zle, i tak niedobrze...

              A moze po prostu odebrac mediokarcji wladze i decyzyjnosc? TYlko tyle i AZ tyle!!!
              • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 20:05
                powtórzę - jak to zrobić? bo też nie podoba mi się ta kracja...
                ale, w mojej dziedzinie (polonistyka) wygląda to jednak normalniej, nie znam
                (poza jednym i to na tyle specyficznym przypadkiem, że nie podpada pod żadne
                uogólnienia) doktora z dorobkiem, który by nie mógł się hab., owszem znam
                kiepskich hab., ale są też (chyba w większości) z dorobkiem.
                Jak już pisałem, na innych forach - gdyby wprowadzić system konkursowy (choćby
                na wzór niemiecki, tylko wtedy trzeba by zapłacić profesorom...) i przestrzegać
                sformułowanych obecnie przepisów, byłoby lepiej. A twierdzenie, że to
                habilitacja stanowi źródło zła - jest śmieszne, jak się ją zniesie, okaże się,
                że źródłem zła są doktorzy, potem dopadniemy magistrów i...
              • dalatata Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 20:16
                bardzo przepraszam, ale o rzetelnej ocenie to mowie ja i to jzu
                wlasciwie moj kopyrajt. i prosze mi tu nie podbierac toposu. :-)

                a tak powaznie: zgadzam sie z kwestia rzetelnosci kompletnie. ja
                rowniez znam dramatycznych habilitowanych, choc znam tez clakiem
                niezlych (powiedzial nieskromnie :-) ). jednak to jest dla mnie
                arugment dla zaostrzeniem kontroli. drakonsko. a nie rezygnowaniem
                dla potencjalnej bariery dla tych mniej niz zer stajacych sie
                profesorami.
                • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 26.04.08, 20:28
                  po krótkiej refleksji wybieram jako narzędzie reform bombę bądź 20 tonowy
                  odważnik (wiem, tu kopyrajt na Monty Python). Widziałem ostatnio wybory na
                  uczelnie - od rektora po dziekanów i pomimo wprowadzenie systemu elektorów nic
                  się nie zmieniło, zwyciężają mierni i wierni... a jedyny kandydat, który miał
                  pomysł na zmiany, przepadł z kretesem.
            • komentator4 Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 00:35
              Kolego dalatata, z przykrością muszę się nie zgodzić z Twoim
              poglądem, że wypromowanie doktora ma być koniecznym warunkiem awansu
              na profesora. To jest pole do nadużyć, wykorzystywane na dwa
              sposoby, obydwa równie podłe: 1. Nielubianemu w środowisku drowi
              habilitowanemu można doktorantów odbierać, wmawiając im, że przy nim
              nie zrobią kariery. W ten sposób można człowieka w nieskończoność
              przetrzymywać na stanowisku docenta, choćby miał resztę dorobku
              wystarczającą na paru profesorów; 2. Faworytowi środowiska można
              pozwolić, żeby zastąpił nieobecnego autentycznego promotora i w jego
              zastępstwie "wypromował" doktoranta, którym wcale się nie opiekował
              i nawet nie rozumie tematu jego doktoratu. Obydwa te zjawiska
              występowały w rzeczywistości, i to nie gdzieś w zaścianku, lecz w
              uchodzącym za dobry stołecznym instytucie reprezentującym tak zwane
              nauki ścisłe. Plaga cwaniactwa potrafi splugawić każdą zasadę. Jeśli
              wypromowanie doktora ma być warunkiem awansu na profesora, to trzeba
              wpisać do ustawy zastrzeżenie, które dawnym ustawodawcom nie
              przyszło do głowy: kandydat na profesora musi nad doktorantem
              sprawować rzeczywistą osobistą opiekę od początku do końca pracy, a
              nie tylko podpisać się na dokumentach obrony rozprawy.
                • sprawdzam-gw Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 07:48
                  > tego chyba nawet cyniczny dalatata nie przewidzial. nie potrafie
                  > zareagowac sesnownie na problem promotora ktory nie jest promotorem.

                  To jest POWSZECHNY problem. Przyczyny sa rozne - raz wredne stosunki, a innym zwyczajnie ktos 'nie zdazy' z obrona habilitacji, a doktorant chcialby sie obronic... Na uczelniach technicznych rzeczywisty opiekun doktoranta a oficjalny promotor to czesto rozne osoby... Czasami nawet jest to promotor Z INNEGO wspolpracujacego OSRODKA.

                  Glowna przyczyna - najczesciej 'samodzielny' nie ma w ogole czasu na zajmowanie sie rozwojem kadry bo a to obowaizaki administracyjna, a to wlasna firma, a to inne etaty.

                  Wiele slow pisze sie o wiecznych adiunktach-nierobach, ktorych nie mozna zwolnic. Od dawna glosze opinie, ze MOZNA zwolnic tylko ze ustawienie wlasciwych kryteriow oceny jest lokalnie niemozliwe - samodzielna kadra by ich po prostu nie przeszla. A tacy 'wieczni' adiunkci sa zwyczajnie potrzebnie bo to woly pracujace na profesure w rozjazdach....
                  • ford.ka Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 09:01
                    Wol sie zglasza.
                    Po co zaraz w rozjazdach? Wystarczy, ze profesura nie istnieje, bo
                    starzy wymarli, a sredniacy poszli w biznesy. Czekam na cenne
                    porady, jak prowadzac 600h dydaktyki rocznie i 50 prac mgr i lic,
                    napisac w wolnych chwilach habilitacje i dorobic sie dorobku z
                    wysokim h (chyba "ch").
                    • dalatata Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 11:35
                      kazdy z nas ma jakos pod gorke i musi sobie poradzic z tym jakos. i
                      kazdy z nas ma swoje opowiesic. ja lubie te o tym jak przychodzilem
                      z dorabiania na perzeroznych kursach o 22 do domu i siadalem do
                      pisania dokotratu. dzisiaj bym umarl z wycienczenia, ale wtedy ja
                      naprawde chcialem napisac szybko doktorat. odbylo sie to wielkim
                      kosztem, ale doktorat napisalem. kazdy ma swoje priorytety.

                      ja mam zawsze wrazenie ze ci ktorzy teraz pisza habilitacje
                      prezentuja pisanie jej dzisiaj jako dopust bozy, natomiast 5 lat
                      temu to one rosly na drzewach i dzisiejsi habilitowani tylko zrywali
                      je i podawali za swoje. to moze byc dla pana szokiem, ale co
                      poniekotrzy rowniez mieli w cholere nauczania, dorabiania itd i
                      pisali habilitacje. ponownie kwestia priorytetow.

                      ale prosze pamietac zawsze moze pan zostac adiunktem do konca zycia
                      i liczyc na zniesienie habilitacji. i mowie to bez jkaiegos
                      wielkiego przekasu - tak wlasnie widze strategie reformatorow,
                      pewnie nie wszystkich, ale jest to strategia reprezentatwyna..
                    • prawdziwamm Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 19:31
                      ford.ka napisał:

                      > Wol sie zglasza.
                      > Po co zaraz w rozjazdach? Wystarczy, ze profesura nie istnieje, bo
                      > starzy wymarli, a sredniacy poszli w biznesy. Czekam na cenne
                      > porady, jak prowadzac 600h dydaktyki rocznie i 50 prac mgr i lic,
                      > napisac w wolnych chwilach habilitacje i dorobic sie dorobku z
                      > wysokim h (chyba "ch").
                      Powiem jak ja z tym żyję (ponad 600 godzin rocznie, około 50 prac,
                      plus prowadzenie doktorantów, plus pisanie dwóch książek): czasami
                      ledwo zipię i wtedy mam sprawdzone prace ogrodowe (przekopać kawałek
                      ogródka, skosić trawę, powyrywać chwasty), tu wszystko zależy ode
                      mnie, jak nie dopilnuję to mi zginą rośliny, jak nie podleję
                      podobnie. Z zajęciami podobnie: spaliłabym się ze wstydu, gdyby coś
                      było nie dopracowne i nie byłabym na bieżąco. Każdy wyjazd
                      zagraniczny to łączenie dwóch - trzech w jednym (biblioteka,
                      kontakty z uczonymi, wystąpienia, zwiedzenie nowych miejsc). Ktoś
                      powie - głupota, po co się męczyć, zawał albo wrzód gotowy. Cóż,
                      każdy sam sobie ściele łoże.
                      • adept_ltd Re: Obrona habilitacji 27.04.08, 19:39
                        proponuję zajrzeć na forum Doktoranci, przyznam, że za pierwszym razem
                        oniemiałem - mogłoby ono nazywać się Przedszkolaki. Stało się chyba coś
                        koszmarnego, wszystko musi był łatwo, a kandydat do stopnia doktora nie
                        orientuje się w najprostszych sprawach. Ale są pewnie przekonani, że są
                        prześladowani, bo jeszcze nikt ich nie uczynił profesorami.
    • januszz4 To było do przewidzenia 26.04.08, 22:12
      że ci, którzy przeszli procedurę habilitacyjną nie pogodzą się ze
      zmianami. Jeśli ten rząd ulegnie naciskom konserwy, to do tematu
      znowu się powróci za jakiś czas, ale wtedy będziemy jeszcze bardziej
      opóźnieni w stosunku do innych krajów. A przecież to co proponuje
      minister Kudrycka jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Nie znosi się
      wymagań merytorycznych potrzebnych do awansu naukowego, ale
      likwiduje sie całą skostniałą bizantyjską liturgię w postaci
      kolokwium habilitacyjnego, które nic nie daje (no bo o czym może
      świadczyć jakiś wykład na jeden z trzech wybranych tematów). Jest to
      po prostu poniżająca i żenująca impreza o wątpliwych wartościach
      rozrywkowych dla komisji wysłuchującej tego niby wykładu. Powinna
      wystarczyć rzetelna ocena dorobku. Najlepiej wprowadzić jednoznaczne
      kryterium w oparciu o system punktowy za publikacje. Po osiągnięciu
      określonej liczby punktów (w poszczególnych dyscyplinach ten pułap
      może być inny) pracownik z tytułem doktora otrzymuje certfikat
      kompetencji do prowadzenia prac doktorskich. Natomiast podstawowym
      progiem w karierze akademickiej powinien być doktorat, ale nie taki
      jaki dzisiaj robi się na uczelniach (obecny poziom wielu doktoratów
      jest niewiele lepszy niż dawnych prac magisterskich).
      • adept_ltd Re: To było do przewidzenia 26.04.08, 22:30
        to ja nie widzę różnicy - bo jeśli chodzi tylko o zniesienie wykładu, to chyba
        za wiele gadania na ten temat...
        a te zmiany wcale nie gwarantują zniesienie bizantynizmu, odnoszę nawet
        wrażenie, że mogą go umocnić.
        Dodam, że przed procedurą hab. byłem dokładnie tego samego zdania.
        • smile010 Re: To było do przewidzenia 26.04.08, 23:08
          > Dodam, że przed procedurą hab. byłem dokładnie tego samego zdania.

          Podobnie jak z falą w wojsku. Przez rok ludzie byli gnębieni i twierdzili, że w ten sposób nie będą w przyszłości postępować. Po roku (po obcięciu ogona) zmieniali zdanie i tak samo jak poprzednicy gnębili kolejny nowy rocznik. W tego typu systemach nikt dobrowolnie nie ograniczy zakresu swojej władzy, która często wiąże się z przywilejami materialnymi.
          • prawdziwamm Re: To było do przewidzenia 27.04.08, 19:41
            Proszę nie uogólniać. Decydując się na pracę na uczelni w
            charakterze pracownika naukowo-dydaktycznego każdy wie ile lat
            przysługuje na pokonanie kolejnych szczebli. Problem w tym, że nie
            jest to egzekwowane. Sprawa kolejna: nie jest prawdą, że osoby przed
            habilitacją gremialnie chcą ją znieść a później zmieniają zdanie.
            Rozmawiam z wieloma młodymi osobami ( w tym przed doktoratem), im
            zależy na utrzymaniu porządku, a nie zdeprecjonowaniu stopnia
            doktora tak jak uczyniono to obecnie z magisterium. Młodzi zdolni
            poważnie myślący o pracy naukowej nie są przeciwko zniesieniu tej
            procedury. Często próbuje się po prostu skłócić dwa środowiska (jak
            kiedyś wieś z miastem). Prosta zasada: dziel i rządź.
        • januszz4 Re: To było do przewidzenia 26.04.08, 23:09
          Jeszcze jednym warunkiem zniesienia bizantynizmu jest likwidacja
          obecnej wersji tzw. minimów kadrowych. Myślę, że właśnie te minima
          generują patologię w postaci walki o tzw. "samodzielnych" z
          habilitacją, nie zważając na ich rzeczywisty dorobek merytoryczny.
          Ilość kartofli w tym kotle (7 ) musi się zgadzać, a czy one są
          rozmiękłe czy niedogotowane, to już nieważne. Ma być 7 i koniec.
          Mogą to być nawet z habilitacją białoruską kupioną za 10 tys.
          zielonych (znam takich). To jest chory cały system, w którym
          liturgia habilitacyjna jest tylko jednym z patologicznych elementów.
          • adept_ltd Re: To było do przewidzenia 26.04.08, 23:16
            tak i nie... byłoby tak przy założeniu, że mamy mocnych doktorów, ale 1) są to
            ci po 50... bądź 2) są to ci kiepscy... i 3) nieliczne inne wyjątki pozytywne,
            a przepis ten rzeczywiście generuje patologię - trzymanie zidiociałych
            samodzielnych albo, jak kiedyś dowiedziałem się od członka PAKA, nieżyjących...
            Zlikwidowanie tego przepisu nic jednak nie usprawni, a tylko pogorszy sytuację.
            • januszz4 Re: To było do przewidzenia 26.04.08, 23:20
              Dlatego wyłączam się z dyskusji i wracam do pisania habilitacji,
              którą chcę szybko skończyć. Nie wierzą bowiem w powodzenie tej
              reformy, którą dziadki upupią. A tak otrzymam
              status "błogosławionego' i będę mógł zająć się robieniem cudów, żeby
              zasłużyć na tytuł "świętego belwederskiego" Pozdro.
              • akademik1 Re: To było do przewidzenia 27.04.08, 11:53
                Januszz4 ma rację, całkowicie sie zgadzam. Dodam, ze oprócz zenujacej procedury kolokwium trzeba odejść od pisania monografii, nikomu niepotrzebnej, bo nieczytanej przez innych ksiązki. To jest dokładnie to co proponuje Kudrycka. Trzeba przyznać, że propozycje Pani Minister sa głęboko przemyslane i maja sens. Jesli uda sie wprowadzic proponowane zmiany bedzie tylko lepiej - oczywiście dla tych, którzy pracuja naukowo a nie tylko udaja, ze cos robia, tak jak wiekszosc po hab. W tym momencie trzeba pomyślec jak odeprzec ataki betonu i dac szanse polskiej nauce. Wystarczy popatrzec tylko uwaznie na tych, ktorzy nie chca zadnych zmian.. sa to ludzie ktorzy maja wladze i pieniadze i o to tylko im chodzi, zeby
                nic nie stracic. To sa ludzie ktorzy kieruja sie wylacznie korzyscia wlasna i swoich mocodawcow, najczesciej wlascicieli szkol prywatnych, ktorzy daja im 2 i 3 etaty.
                • adept_ltd Re: To było do przewidzenia 27.04.08, 12:00
                  wypowiem się jako beton, trudno - ale jako zajmujący się retoryką nie mogę
                  przejść obojętnie wobec kolejnej wypowiedzi, która w imię prawdy i innych jest
                  zwykłą manipulacją. 1) "żenująca procedura kolokwium" - nadużycie, nie
                  ustaliliśmy tego, proszę o dowody, 2) "monografia, nikomu niepotrzebna, bo..." -
                  hm, powiem tak, kto pisze niepotrzebne, ten pisze... i to jego problem,
                  wystarczy zacząć pisać potrzebne i po kłopocie (ale to wymaga trochę wysiłku,
                  którego się boimy, prawda?. 3) "Będzie tylko lepiej" - jakieś dowody na to???
                  prosiłbym??? czy będzie tylko lepiej tym, którym nie chciało się pisać książki
                  hab? 4) duża przesada z tym, że większość po hab. nic nie robi (osobiście -
                  kończę dwie książki...). 5) intelektualista powiniem umieć dostrzegać niuanse
                  rzeczywistości, a nie tylko dzielić świat na beton i... no właśnie i co?
                  • khmara Re: To było do przewidzenia 27.04.08, 12:04
                    Przekopiuje post sprawdzam-gw:

                    Profesor Ziejka o habilitacji:

                    Nie jestem zwolennikiem habilitacji w obecnej formule z prostej przyczyny. Na
                    Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego uczestniczyłem w wielu
                    habilitacjach i bardzo często musiałem głosować nad kandydaturami osób, których
                    nie znałem, na podstawie pytań i wykładu z dziedzin bardzo odległych od moich
                    kompetencji, na przykład językoznawstwa tureckiego, podczas gdy jestem
                    historykiem literatury polskiej XIX wieku. Wiem, kto jest w Polsce dobry w
                    zakresie pozytywizmu czy Młodej Polski, ale nie językoznawstwa tureckiego.
                    Spróbujmy awans naukowy powiązać z merytoryczną oceną specjalistów.
                    (...)

                    A co z Centralną Komisją?

                    – Powinna zostać, ale jako ciało kadencyjne, z ograniczeniem liczby kadencji do
                    dwóch lub maksimum trzech. Wielu obecnych jej członków pełni swe funkcje nawet
                    ponad trzydzieści lat. To lekka przesada. Jej funkcją powinno być nadawanie
                    uprawnień do doktoryzowania i habilitacji oraz opiniowanie wniosków o tytuły
                    profesorskie.
                    (...)
                    Czy nie sądzi Pan, że opór wśród profesury wobec zniesienia habilitacji będzie duży?

                    – Środowisko powoli dojrzewa do tego, że potrzebne są zmiany. Także ze względu
                    na poszerzający się zakres współpracy międzynarodowej i rozwiązania obowiązujące
                    za granicą.

                    zrodlo:
                    forumakad.pl/archiwum/2006/03/22-rozmowa_forum.html
                    • dalatata Re: To było do przewidzenia 27.04.08, 14:02
                      to ja przekopiuje moj komentarz do Ziejki:

                      taki duzy profesor, nie rozumie, ze on nie ma wyrabiac sobie zdania
                      na temat jezykoznawstwa tureckiego, a na temat recenzji, ktore mial
                      przeczytac i zdania fachowcow.

                      panel przyznajacy mi profesure skladal sie miedzy innymi z rektora,
                      ktory jest fizykiem (on przeowdniczyl panelowi i mial glos
                      decydujacy). i oczywiscie on nie ma zielonego pojecia na temat tego
                      co ja napisalem. i nie chce miec. on sobie wyrabia zdanie na temat
                      moejgo dorobku i jesgo profesorskosci na podstawie referencji 5
                      profesorow.

                      Jesli Ziejka nie rozumie na co glosuje, to to jest zalamujace tylko.

                      a konkursy sa swietne, ale na razie caly czas jedyna roznica miedzy
                      nimi a tymi dzisiaj jest to ze beda oglaszane na stronie
                      ministerstwo. cios bijacy w samo serce nierzetelnych profesorow.
                  • akademik1 Re: To było do przewidzenia 27.04.08, 12:20
                    Bez obaw, to nie manipulacja. 1) Wystarczy porozmawiac z osobami, ktore
                    'przeszly' kolokwium, a nie bedzie watpliwosci, co to jest (patrz: post na temat
                    pytań o filologię turecka 2)Monografie pisze sie w j. polskim, wiec reszta
                    świata nie wie o istnieniu tych ksiazek i nie moze ich przeczytac 3) w tej
                    chwili jestsmy zaściankiem naukowym Europy. Czy może byc jeszcze gorzej? 4)cos
                    tam po hab. robia - ale o noblistach nie słychac ?) 5)mysle o tych , ktorzy nie
                    chca reformy nauki i o tych, ktorzy chca zmiany.
                    • adept_ltd Re: To było do przewidzenia 27.04.08, 12:29
                      więc jeśli wystarczy porozmawiać, to proszę porozmawiać... ja nie mogę tak
                      powiedzieć (miałem zresztą w komisji autora wypowiedzi o fil. tureckiej), 2) hm,
                      a jeśli książki są czytane w Polsce, to co - fatalnie, bo niby tu nie ma nikogo
                      rozumnego? 3) jesteśmy, ale nie przez hab., jeśli chodzi o humanistykę,
                      spotkałem mnóstwo zachodnich doktorów na poziomie naszych dawnych magisteriów,
                      4) no na Zachodzie też nie wszyscy dostają Nobla, prawda?, 5) aaaa - i wcale nie
                      chcę status quo, znając rzeczywistość wielu uczelni w Polsce... ta wiedza też
                      nie pozwala mi domagac się zniesienia hab.
                    • dalatata Re: To było do przewidzenia 27.04.08, 14:24
                      nie, rozpraw 'nie pisze sie'. ludzie pisza. nie ma powodu, zeby Pan
                      nie napisal swojej habilitacji po angielsku nie wydal w orzadnym
                      wydawnictwie.i zeby nie bylo. ja wydalem swoja habilitacje w Sage. i
                      od razu dodaje, ze robilem habilitacje na polonistyce.

                      wiec prosze sobie dac spokoj z tym, ze sie nie da. da sie, tylko
                      trzeba sie wziac do roboty.

                      i prosze udowodnic, ze zneisienie habilitacji bedzie mialo ow
                      zbawienny wplyw na odzasciankowienie polskiej nauki. cos konkretnego
                      chcialbym uslyszec. nie ma habilitacji i co? jeszcze wiecej miernot
                      bedzie profesorami?
                    • komentator4 Re: To było do przewidzenia 27.04.08, 23:09
                      akademik1, pewnie nie przeczytasz mojej odpowiedzi, bo minęło sporo
                      czasu. Ale twój post jest tak beznadziejnie dyletancki i
                      nieprawdziwy, że nie może pozostać bez reakcji.

                      > 1) Wystarczy porozmawiac z osobami, ktore 'przeszly' kolokwium, a
                      > nie bedzie watpliwosci, co to jest (patrz: post na temat
                      > pytań o filologię turecka

                      Ja jestem jedną z osób, której przeszły kolokwium habilitacyjne, a
                      wiele innych słyszałem jako recenzent albo członek rady naukowej.
                      Wszystkie były sensowne. Prof. Ziejka miał na myśli fakt, że do
                      głosowania w trakcie kolokwium są zmuszeni ludzie, którzy nie znają
                      się na temacie. Nie zmienia to faktu, że w każdym przypadku na sali
                      są obecni eksperci, którzy potrafią ocenić i docenić habilitanta i w
                      przypadku jakichkolwiek wątpliwości ze strony nie-ekspertów mogą się
                      włączyć do dyskusji. Oczywiście można się zastanawiać, czy grono
                      słuchaczy kolokwium powinno być tak duże, ale to nie jest argument
                      za zniesieniem habilitacji.

                      > 2)Monografie pisze sie w j. polskim, wiec reszta
                      > świata nie wie o istnieniu tych ksiazek i nie moze ich przeczytac

                      Bzdura do trzeciej potęgi. To tylko od ciebie zależy, czy będziesz
                      miał odwagę posłać swoją monografię do dobrego zagranicznego
                      wydawnictwa (i czy będziesz potrafił napisać ją po angielsku). Jeśli
                      jesteś tchórzem lub partaczem, to twój problem - nie uogólniaj tego
                      na całe środowisko. Ja na przykład jestem autorem dwu monografii
                      wydanych przez Cambridge UP, trzecią właśnie piszę. Pierwsza z nich
                      mogłaby stać się rozprawą habilitacyjną, gdyby nie to, że już
                      przedtem byłem dr hab.

                      > 3) w tej chwili jestsmy zaściankiem naukowym Europy. Czy może byc
                      > jeszcze gorzej?

                      Mów za siebie. W matematyce, fizyce, biologii, chemii, jakość
                      najlepszych polskcih prac dorównuje światowym. Odstajemy tylko w
                      sensie materialnym, bo w Polsce nie ma szans na włączenie się do
                      najkosztowniejszych (i potencjalnie najbardziej zyskownych) badań.
                      Kto po dziadowsku inwestuje, ma dziadowskie zyski, ale to zasługa
                      polityków, a nie naukowców.

                      > 4)cos tam po hab. robia - ale o noblistach nie słychac ?)

                      Bez dużych inwestycji w bazę materialną nagrody Nobla nie będzie
                      nigdy. A propos - a jak daleko ty sam jesteś od nagrody Nobla? Co
                      daje ci prawo do tak surowej oceny innych? Co w ogóle zdziałałeś w
                      życiu? Najpierw spróbuj, potem będziesz mógł krytykować.
                • dalatata Re: To było do przewidzenia 27.04.08, 12:26
                  taaaaaa. a co przeszkadza, zeby napisac ksiazke, ktora bedzie
                  przeczytana? bo za chwile sie okaze ze te wszystkie koszmary
                  bacmarzaste: profsorowie zabraniaja pisania dobrych ksiazek.

                  a co przeszkadza zeby te ksiazke potem wydac w postaci serii
                  artykulow?

                  ktos kot jest stanie napisac serie dobrych artykulow, jest w stanie
                  napisac ksiazke habilitacyjna. choc mnie jest rybka czy ona bedzie
                  czy nie. kolejny temat zastepczy.

                  procdura kolokiwium jest idiotyczna
                • prawdziwamm Re: To było do przewidzenia 27.04.08, 20:02
                  i oczywiście profesorowie be, bo to beton przebrzydły, cacy są ci
                  wszyscy refrmatorzy, na czele z panią Kudrycką (na plus należy
                  dodać, iż pani Kudrycka wyciąga wnioski i z części swojego
                  oświeconego planu już zrezygnowała, może pod wpływem lektury forum:-)
      • kmxyz Re: To było do przewidzenia 28.04.08, 11:34
        Januszz4 pisze " A przecież to co proponuje
        minister Kudrycka jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Nie znosi się
        wymagań merytorycznych potrzebnych do awansu naukowego, ale
        likwiduje sie całą skostniałą bizantyjską liturgię w postaci
        kolokwium habilitacyjnego, które nic nie daje (no bo o czym może
        świadczyć jakiś wykład na jeden z trzech wybranych tematów). Jest to
        po prostu poniżająca i żenująca impreza o wątpliwych wartościach
        rozrywkowych dla komisji wysłuchującej tego niby wykładu. Powinna
        wystarczyć rzetelna ocena dorobku."
        Kolokwium habilitacyjne i wykład habilitacyjny są dwiema odrębnymi
        końcowymi fragmentami całego procesu habilitacyjnego. W trakcie
        kolokwium habilitant przedstawia tezy swojej rozprawy, a następnie
        odpowiada na pytania recenzentów i innych członków rady wydziału.
        Pytania nie muszą wiązać się ściśle z tematem rozprawy, ale raczej
        powinny dotyczyć dziedziny, w obręb której wchodzi rozprawa. Nie
        jeden raz słyszałem pytanie o to kto w ostatnich latach otrzymał
        nagrode Nobla (banalne, ale brak odpowiedzi jest kompromitujący) lub
        po prostu pytanie o to jaki sens ma zajmowanie się tematyką
        przedstawioną w rozprawie. Kolokwium jest tym miejscem, w którym
        można utrącić całą habilitację. Byłem tego świadkiem parę razy. Nie
        chodzi tutaj jednak o złośliwość członków rady wydziału. Po prostu
        habilitant powinien być świadom tego co robi i w jakim celu i
        powinien potrafić się obronić.
        Jeśli chodzi o wykład habilitacyjny, to jest on najmniej istotnym
        etapem całego przewodu (przynajmniej w naukach ścisłych). Nie
        przypominam sobie ani jednego przypadku, w którym sam wykład byłby
        przyczyną odrzucenia habilitacji.
        Jestem za utrzymaniem habilitacji. Nie będę kopiował argumentów, o
        których już gdzieś pisałem. Wydaje mi się natomiast, że dobrze by
        było skopiować jeden z pomysłów minister Kudryckiej dotyczący
        certyfikatów. Chodzi mi o to, aby każdy doktor mógł z własnej
        inicjatywy wszczynać przewód habilitacyjny za pośrednictwem CK,
        pomijając radę wydziału.
        • dalatata Re: To było do przewidzenia 28.04.08, 12:06
          nie, szanowny Panie, to pytanie o nagrode Nobla na kolokiwum
          habilitacyjnym jest kompromitujace. na czym polega wstyd braku
          odpowiedzi w nerwach, na najwazniejszym egzaminie kariery, nie mam
          pojecia. i to ludzie zadajacy takie pytania sa powodem (z radoscia
          pewnie zaznaczajac kolejny skalp na swoim wyimaginowanym tomahawku),
          dla ktorego habilitacja ma tak zla renome.

          na kolokiwum mozna z calkowita bezkarnoscia uwalic najlepszego
          kandydata. mnie zadawno pytania nie tylko niezwizane z rozprawa, ale
          niezwiazane z moja spoecjalnoscia. ja na te pytania nie mialem prawa
          znac odpowiedzi. potem uslyszalem, ze zadano mi je zeby kto inny nie
          zadal, mniej zyczliwy. dziekuje, postoje.

          i wlasnie dlatego, bedac absolutnie za zachowaniem habilitacji,
          jestem za zniesieniem kolokwium. i ja widze argumenty typu:
          przypadek graniczny trzeba z nim pogadac, ale one nie sa
          wystarczajace. to recenzenci sa od tego zeby ocenic.

          swoja droga, gdyby kandydatowi dostarczac stenogram i nagranie z
          kolokwium, z pelnym protokolem (kiedy kto wychodzi, kiedy wraca i na
          co glosuje), kolokwia bylyby inne.

          kazda procedura powinna byc calkowicie przejrzysta i zaskarzalna.
          kolokwium w obecnej postaci jest zaprzeczeniem tejze zasady.
        • januszz4 Re: To było do przewidzenia 28.04.08, 14:20
          kmxyz napisał:

          > Kolokwium habilitacyjne i wykład habilitacyjny są dwiema odrębnymi
          > końcowymi fragmentami całego procesu habilitacyjnego. W trakcie
          > kolokwium habilitant przedstawia tezy swojej rozprawy, a
          następnie odpowiada na pytania recenzentów i innych członków
          rady wydziału. Pytania nie muszą wiązać się ściśle z tematem
          rozprawy, ale raczej powinny dotyczyć dziedziny, w obręb której
          wchodzi rozprawa. Nie jeden raz słyszałem pytanie o to kto w
          ostatnich latach otrzymał nagrode Nobla (banalne, ale brak
          odpowiedzi jest kompromitujący)

          Oczywiście masz rację, uprościłem całą sprawę, kolokwium jest
          najwazniejszą częścią końcowego fragmentu procesu habilitacyjnego.
          Ale właśnie podając przykład pytania zadawanego na kolokwium (o
          nazwisko Noblisty) potwierdzasz to co napisałem na temat wątpliwej
          wartości rozrywkowej tego przedstawienia. Ja na miejscu zapytanego
          odpowiedziałbym: "a może Pan Profesor wymieni mi nazwiska
          przynajmniej 3 marszałków Napoleona". Nie wie Pan? No co za
          kompromitacja, to nic, że jest pan np. fizykiem. Jako inteligent
          posiadający maturę wypada taką ogólną wiedzę posiadać. Dlatego
          propozycje zniesienia kolokwium habilitacyjnego wydają mi się
          sensowne, natomiast sam próg w postaci np. oceny przez recenzentów
          dorobku naukowego - jak najbardziej. A najlepiej stworzyć
          przejrzysty system oceny punktowej o którym piszę w dalszej części
          dyskusji na tym Forum.
          • kmxyz Re: To było do przewidzenia 29.04.08, 14:52
            Pisząc o pytaniu o noblistów miałem oczywiście na myśli pytanie
            fizyków o noblistów w dziedzinie fizyki, a biologów - z biologii.
            Pytania wykraczające poza szeroko pojęty przedmiot objęty
            habilitacją nie powinny mieć miejsca i rada wydziału nie powinna do
            takich pytań dopuszczać.
            • adept_ltd Re: To było do przewidzenia 29.04.08, 14:54
              Ja jednak byłbym za utrzymaniem kolokwium, choćby z czysto rytualnego względu,
              poza tym wyobrażam sobie, że może to być rzeczywiście merytoryczna dyskusja nad
              przedstawionym przez habilitanta problemem, no i w efekcie święto nauki.
              • dalatata Re: To było do przewidzenia 29.04.08, 17:43
                tak, moze byc, ale nie musi. i problemy sie zaczynaja, gdy nie jest.
                a nawet jesli to wyjatek a nie regula, to nie nalezy myslec ze te
                wyjatki sa niewazne. bo to sa czyjes bardzo konkretne kariery. i
                jako ze ja nadal uwazam ze pytania o noblistow z fizyki sa
                niedopuszczalne nawet na habilitacji z fizyki, to roznice zdan
                pwooeduje ze swieto nauki dla jednego moze sie stac koszmarem dla
                drugiego.

                rozwiazaniem dla mnie jednak jest nagrywanie calego posiedzienia
                rady i wreczenie kandydatowi dysku z nagraniem (plus szczegolowy
                protokol kiedy kto wychodzi i wraca). to powinien byc automat. jak
                ma sie kandydat bronic, jelsi nie wie, czy dyskusja na jego temat
                nie byla niemertyroczyna. a jako ze wobec mnie w dyskusji po
                kolokwium postawiono niezykle wazny zarzut trzymania reki w kieszeni
                (dyskwalifikujacy, kazdy musi to przyznac), tylko stenogram/nagranie
                dla kandydata nie dosc ze zdycyplinuje mowiacych, ale rowniez
                pozwoli kandydatowi odwolywac sie od wszystkiego od czego ma ochote
                sie odwolac.

                i moze wreszcie skonczy sie 14 herbatek, ciasteczek, usmieszkow,
                caluskow itd w trakcie gdy hablilitant mowi. oczywiscie priorytetowa
                sprawa cukru i cytrynki do herbatki nie preszkadza pozniej panu
                profesorowi brac udzial we wszystkich glosowaniach z przekonaniem ze
                odwala kawal solidnej roboty.
                • adept_ltd Re: To było do przewidzenia 29.04.08, 18:09
                  zakładam (już słyszę śmiech), że na sali będą tacy, dla których to też będzie
                  święto...nie chciałbym likwidować ostatnich residuów możliwego dialogu; bo to
                  wszystko ma wyglądać jakoś tak mechanicznie, podliczą, wystawią cert. i już...
                  • khmara Re: To było do przewidzenia 29.04.08, 21:09
                    adept_ltd napisał:

                    > nie chciałbym likwidować ostatnich residuów możliwego dialogu; bo to
                    > wszystko ma wyglądać jakoś tak mechanicznie, podliczą, wystawią cert. i już...

                    Nauka w Polsce nie ma nic wspolnego z dialogiem. Dialog naukowy wymaga
                    skromnosci obu stron i odnoszenia sie wzajemnie do swoich racji. Jakakolwiek
                    ocena nie ma nic wspolnego z dialogiem, a przynajmniej niewiele, a tym bardziej
                    w tym kraju.

                    Zalozmy, ze bylo tak:

                    Rada byla zyczliwa i przychylnie nastawiona do habilitanta, ale wyklad byl tak
                    denny, ze nie potrafil zainteresowac widowni. Wiec nudzaca sie widownia zaczela
                    chodzic po sali, rozmawiac. Zamiast sluchac z zapartym tchem, sluchacze mieszali
                    herbatke w szklankach. A kolokwium? Szkoda gadac, nie znal odpowiedzi na
                    najbanalniejsze pytania. Egzaminu z pierwszego roku studiow by nie zdal, a teraz
                    tlumaczy, ze pytania nie byly z jego dziedziny. A teraz dalatata jojczy w
                    internecie, jaka ta rada byla niedobra...

                    Zalozmy, ze kolokwium nie zostalo przyjete. Kto i w jaki sposob udowodni, ze nie
                    bylo tak wlasnie, jak opisuje.

                    "Residua" to sobie zachowuj w muzeum, mozesz specjalnie stworzyc rezerwat
                    przyrody, cokolwiek, i baw sie tam dobrze wsrod sobie podobnych. Tylko nie kaz
                    mnie zyc dalej wsrod skamienielin.
                    • dalatata Re: To było do przewidzenia 29.04.08, 21:56
                      czego sie khmara czepia? zawsze bylem i jestem nadal za zniesieniem
                      kolokkwium.jelsi jednak mialoby byc, powinno byc nagrywane. mysle ze
                      jestem calkiem konsekwentny w tym co mowie.

                      w przeciwientwie do khmary, od ktorego mniej elastyczna jest tylko
                      stal nierdzewna zalana zelbetem, staram sie rozwazac mozliwe
                      kompromisy. bo tak ogolnie, my tu jak w rodzinie, sobie popieprzamy
                      gadajac trzy po trzy.

                      wiem, ze khmarze nie odpowiadaja te kompromisy, bo dla khmary
                      kompromis jest jeden: SZYBKO ZNIESC HABILITACJE. a w ustawie
                      dopisac, ze khmara nigdy w zyciu nie bedzie juz musial napisac
                      zadnej ksiazki, a szczegolnie TAKIEJ KSIAZKI. i bedzie mogl pisac
                      tylko to co mu w duszy zagra i z urzedu bedzie to swietne.

                      Wiem ze to trudne, ale usmiechnij sie khmaro!