Dodaj do ulubionych

My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty

11.06.13, 11:57
My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty

- Może jestem ślepy. Ale nie widzę, żeby było rewelacyjnie - kontrował prof. Marcin Kula podczas spotkania publicystów w Poranku Radia TOK FM. Historyk z UW przyznał, że ministerstwo zniosło państwowy dyplom. - Tylko ja wszędzie widzę wtrącanie się ministerstwa w każdej sprawie - dodał prof. Kula i wskazywał, że uczelnie coraz bardziej obciążone są biurokracją. Także w ramach procedur akredytacyjnych.

Profesor ubolewał też nad kondycją samej nauki, która ostatnio koncentruje się na rankingach i indeksach cytowalności. - Co tu dużo mówić: my nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty. Ja tego nie chcę, nie zamierzam wyrabiać punktów - zaprotestował.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 12:39
      Nastepny uciemiezony. Jeszcze troche i kosciol katolicki oglosi nowego mecznennika zbiorowego. Polskiego naukowca.
      • adept44_ltd Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 12:54
        to niezupełnie tak... praca w systemie punktowym ma sens tylko wtedy, kiedy te punkty są sensownie ustalone - w tzw. humanistyce nie są... co w efekcie generuje powstawanie pseudodorobków ilościowych, więc system punktowy jeszcze bardziej dewastuje ten ugór... (mówię to jako niegdysiejszy zwolennik tego systemu).
        • dala.tata Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 13:07
          adepcie drogi, to ja bym chcial, zeby on powiedzial, jak te punkty ustalac. Co wiecej, nie ma systemy idealnego. Nie wiem, czy polski jest lepszy czy gorszy od innych. jest jaki jest i trzeba sie dostoswac. Natomiast nieustanne narzekanie nic nie zmieni, szczegolnie przez profesora, ktory jest na prominentnym stanowisku i tak ogolnie jest nie do ruszenia. Narzekac, jesli juz, to moga jego asystenci i mlodzi adiunkci.
          • kramka1 Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 13:38
            Z jednym się zgodzę. Uprawianie nauki nie jest równoznaczne z wyrabianiem punktów. Tylko pewnie co do szczegółów myslę inaczej. ;)
            System oceny pracownika, z jakim mam do czynienia, jest oparty na punktacji gotowych dzieł, czyli publikacji, natomiast nie uwzględnia drogi dojścia do tych publikacji. Czyli pomysłów zarzuconych na etapie części eksperymentalnej, bo hipoteza się nie sprawdza, lub na etapie starań o pieniędze (nie ma za co zrobić badań). Nie uwzględnia tez długiej drogi do końcowej publikacji (nie każdy manuskrypt wraca z pierwszej recenzji do minor revision). Jednym słowem, ocena punktowa nie uwzględnia czasu i sił wydatkowanych na pomysły niezrealizowane lub realizowane ponadstandardowym kosztem. Może powie ktoś, ze dobry naukowiec to 100% skuteczny naukowiec, ale w naukach eksperymentalnych przecież tak nie jest. Nikt nie ma stuprocentowej skuteczności w dochodzeniu do celu, szczególnie gdy temat jest nowy i obciążony ryzykiem niepowodzenia. Tyle że właśnie ocena oparta na finalnych punktach publikacyjnych tego nie zauważa. Z punktu widzenia osoby ocenianej lepiej zatem robić rzeczy bezpieczne niż nowatorskie. I lepiej wysyłać artykuły do średniej jakości czasopism, gdzie łatwiej o akceptację, niż do Science.
            • dala.tata Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 15:33
              No ale jakos pracownika trzeba ocenic. My tu sie zastanawiamy nad tym czesto. I wychodzi nam na to, ze oceniamy pracownikow glownie pod katem publikacji, grantow i skutecznosci promowania doktoratow. Nie puntktujemy, raczej opisujemy, ale system jest dosc podobny.

              Niestety, skonczyly sie czasy, kiedy uczony mogl siedziec i sie zastanwiac co sobie pobadac. Czy to zle czy dobrze, obojetnie. Po prostu tak jest i tyle. I tak jest wszedzie. Problem w tym, ze przy dosc powszechnej nierzetelnosci oceny i checi przechytrzenia pracodawcy (mnie naprawde czasem powala na kolana brak w polsce jakiejkowliek lojalnosci wobec pracodawcy), pracodawca musi wprowadzac 'obiektywne' punkty. i kolko sie zamyka.

              Powtarzam ad usrandum - to, jak sie dzieje na polskich uczelniach, w tym owe 'punkciki' jest rowniez wynikiem tego, jacy sa polscy uczeni! Sami sobie gotujecie/my te los.
              • chilly Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 16:56
                A mówi sie, dala, że z oddali lepiej widać...
              • mr.mud Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 17:45
                u nas, na Śląsku takie podejście do nauki nazywa sie fedrowaniem. Zatem naukę najlepiej sprowadzić do roli kolejnej korporacji i fedrować punkty?
            • sendivigius Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 15:40
              kramka1 napisała:

              Z punktu widzenia osoby
              > ocenianej lepiej zatem robić rzeczy bezpieczne niż nowatorskie. I lepiej wysyła
              > ć artykuły do średniej jakości czasopism, gdzie łatwiej o akceptację,


              Alez właśnie o to chodzi aby nie robic nic oryginalnego. Pani Krysia, co siedzi w ksiegowosci ma rubryczki, w te rubryczki wpisuje co miesiac cyferki i jak będzie cos oryginalnego to nie będzie miala jak wpisac i będzie musiala robic nowa tabelke a nie ma czasu bo jutro pani Hela z socjalnego ma imieniny i musi zrobić sernik, co wszystkie panie lubia. Wiec niech ci naukowcy nie zawracaja glowy i nic nie probuja bo jak zamkna uniwersytet to ona ksiegowa znajdzie prace wszedzie i pani Hela - kadrowa tez - a gdzie znajdzie prace etnograf?

              Kiedys na filmie ladnie to ujal Michael Douglas - "w zwiazku rzadzi ten kto ma mniej do stracenia".

              Pojeli wiec, kto i jak rzadzi unwiersytetami naprawdę?
            • dr_pitcher Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 17:39
              W nauce licza sie wyniki a nie checi. Daleki jestem od oceniania na bazie punktow i publikacji, ale z drugiej strony jesli jakies kryteria musza byc. Owszem w naukach eksperymentalnych nie wszystko wychodzi, ale bilans musi byc pozytywny. Ja jestem oceniany co piec lat. Oczekuje sie ode mnie i publikacji i grantow. Jak jest z tym krucho to ewentualnie przedluza mi kontrakt o rok czy dwa ale jak po tym okresie nie bede mial wynikow to koniec zabawy. I trudno miec pretensje. DObry naukowiec to tez taki, ktory wie w ktorym momencie przestac.
      • mr.mud Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 17:43
        Moim zdaniem facet ma rację. Ponieważ jest Nauka i nauka. Są naukowcy tylko i wyłączeni nastawieni na wyrabianie punktów, w tym czasie zostaje dydaktyka, stanowiska badawcze, obsługa sprzętu laboratoryjnego i realizacja tego prawdziwego naukowego "mięsa". Do tej pory, a już w kilku ośrodkach polskich zdarzyło mi się pracować, osobnicy o dużej ilości publikacji nie potrafili swojego dorobku przekazać dla praktycznych zagadnień, unikali realizacji projektów - w tym swoich własnych (wszakże 36 letni dr hab jest dr hab nie od tego żeby realizować zadanie na które nie zna odpowiedzi).

        Przykre ale zwykle odpowiedź na trudne pytanie w nauce formułowana jest nie przez pisarzy a przez wyrobników - tak z mojego własnego doświadczenia ścisłowca.
        Nastawienie na zbieractwo punktów niszczy naukę i dewastuje możliwości oraz rzeczywiste efekty działań nauki.
        • dala.tata Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 22:16
          taaa. to, jak mowil porucznik Kowalczyk, jest rozbijanie gowna na atomy.

          Pracownikow trzeba oceniac, a ocenia sie po wynikach. I jak bedziesz robic badania, publikowac, to sie i punkty znajda. Mnie powala na kolana to, jak bardzo polscy naukowcy nie chca byc oceniani. Pardon, chca byc oceniani, ale sami podadza kryteria.


          > Moim zdaniem facet ma rację. Ponieważ jest Nauka i nauka. Są naukowcy tylko i w
          > yłączeni nastawieni na wyrabianie punktów, w tym czasie zostaje dydaktyka, stan
          > owiska badawcze, obsługa sprzętu laboratoryjnego i realizacja tego prawdziwego
          • mr.mud Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 23:44
            masz jak najbardziej rację, ja się nie boję oceny tylko właśnie - oceny.
            Jak tu robić ocenę, jeżeli w tej samej jednostce która przykładowo realizuje jednego, dużego granta siedzi 2 takich samych doktorów, z których jeden realizuje zapisy umowy projektowej mówiące że należy rozwiązać zagadnienie "xyz", zaś drugi w tym samym czasie siedzi za biurkiem i klepie w Wordzie publikacje. Ok powiesz, ze szefostwo powinno to umiejętnie moderować, że powinni obydwaj być współautorami. Wierz mi -w 90% przypadków tak nie jest.

            Wiesz - jednego gna ciekawość świata, drugiego aspekty techniczne w zdobywaniu punktacji. Zwykle tak w życiu już jest.
          • felisdomestica Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 12.06.13, 09:57
            Tak, pracowników trzeba oceniać, z tym nikt rozsądny nie dyskutuje. Ale to co się teraz dzieje przeraża nawet przedstawicieli biol-med, którzy konieczność publikowania w dobrych czasopismach rozumieją od 25 lat, co najmniej. Zaraza szerzy się na coraż niższych szczeblach. Co możesz powiedzieć, jeśli dyrektor instytutu pyta cię, czy zamiast publikowac jedną dopracowana pracę nie mógłbyś wysłac dwóch, do niego gorszych czasopism?
            W instututach uprawia sie rankingi pracowników, pracowni, zakładów. Taki system prowadzi do patologii - zespoły walczą, żeby wprowadzić do publikacji co najmniej 50% swoich ludzi, bo wtedy publikacja liczy się "w całości".
            Ocenianie przez głupi algorytm jest idiotyczne. jak algorytm ma ocenić wartość jakiegoś odkrycia naukowego? Podstawiając do wzoru? Oceniać powinni ludzie.
      • flamengista bronię Kuli 11.06.13, 19:23
        jednak Kula zasługuje na odrobinę szacunku. W dodatku ma rację: zamiast nauki my robimy punkty. Coraz mniejsze znaczenie ma to, co się zbadało i co odkryło. Liczy się tylko produkt w postaci publikacji, której praktycznie nikt nie czyta. A w humanistyce jest jeszcze gorzej, bo w punktacji ministerialnej zepchnięta jest na margines.

        W dodatku jak Rocki twierdzi, że NBK "zrobiła rzecz rewelacyjną" to nóż się w kieszeni otwiera. Chyba, że Senator mówi o ewentualnym złożeniu dymisji. Mało tego: jakim miernikiem jakości szkolnictwa wyższego mają być wyniki kontroli PKA? Mają one podobną skuteczność, jak kontrole UCI podczas Tour de France.

        W sprawie zwiększenia obciążeń administracyjnych i produkcji bezrobotnych Kula też ma rację. W zasadzie żadne z jego stwierdzeń nie ma charakteru rewolucyjnego.
        • kramka1 Re: bronię Kuli 11.06.13, 20:47
          "W dodatku ma rację: zamiast nauki my robimy punkty. Coraz mniejsze znaczenie ma to, co się zbadało i co odkryło. Liczy się tylko produkt w postaci publikacji, której praktycznie nikt nie czyta."
          No tego akurat nie rozumiem. Jeżeli nie publikacje, to co miałoby być efektem badan w przypadku nauk podstawowych? Punkty są przecież wtórne, ważna jest publikacja wyników badań w miejscu adekwatnym do wartości tych wyników.
          I czemu niby nikt nie czyta publikacji? W przypadku zagranicznych i cytowanych mam pewność, że je przeczytali przynajmniej ci cytujący. W przypadku lokalnych niecytowanych nie mam nawet tej pewności, czy ktoś je obejrzał.
          Jest oczywiście taka forma działalności także w mojej działce, że wyniki interesują też nienaukowców. Tylko że zauważam małe zainteresowanie nienaukowców tymi wynikami. Wynika to albo z nieumiejętności ich interpretacji i praktycznego wykorzystania, albo z przekonania, silnego w moim zawodzie, że "magisterek" to jest ktoś, kto może zna się na nauce, ale na pewno nie na praktyce. I stąd lekceważący stosunek do teoretyków, bo "się nie znają".
          • charioteer1 Re: bronię Kuli 11.06.13, 21:05
            Problem polega zdaje sie na tym, ze niektore uczelnie wprowadzily jako obowiazkowy punktowy system oceny pracownikow, pozostawiajac wydzialom okreslenie zasad punktacji. W scislych i przyrodniczych wszystko zagralo, jak powinno, a hum-spoly poukladaly regulaminy punktacji takie, ze masz publikowac duzo byle czego, bo inaczej spadniesz ponizej wydzialowej sredniej, a wtedy nic ci juz nie pomoze.
            • flamengista ano właśnie 11.06.13, 21:56
              trzeba produkować "dużo punktów", przy czym nikt nie patrzy czy na to "dużo" składa się jeden artykuł w dobrym żurnalu rocznie, czy też 5 artykułów w czasopismach krajowych i 5 pokonferencyjniaków. Punkty to punkty.

              Już sobie policzyłem, że moja obecna strategia ukierunkowana na publikowanie w żurnalach z JCR jeśli nawet przyniesie wkrótce efekty (oby) oznacza... mniejsze szanse na nagrodę rektora i dodatkową finansową premię. Po prostu artykuły publikowane we współautorstwie przynoszą jedynie cząstkowe punkty, zgodnie z % wkładem. Bardziej "opłaca się" trzasnąć bezpieczne 3-4 opisówki, które przejdą bez problemu w krajowych czasopismach. No i będzie się jedynym autorem.
              • charioteer1 Re: ano właśnie 11.06.13, 22:10
                flamengista napisał:

                > artykuły pub
                > likowane we współautorstwie przynoszą jedynie cząstkowe punkty, zgodnie z % wkł
                > adem. Bardziej "opłaca się" trzasnąć bezpieczne 3-4 opisówki, które przejdą bez
                > problemu w krajowych czasopismach. No i będzie się jedynym autorem.

                To jest samobojstwo.
            • dala.tata Re: bronię Kuli 11.06.13, 22:20
              No ale to nie jest problem ministra, nie? tylko konkertnych uczelni, ktore nie wiedza, co robia.

              A ogolniej - po prostu humanisci glownie chca byc wielcy, bohemiasci, intetelektualni i autorytatywni. I uwazaja, ze co tekst to perla.

              Jakis czas temu spotkalem mlodego dokotra, ktory sie chwalil, ze ma znaczy dorobek. Ponad 20 tesktow juz opublikowal, a dopiero co sie obronil. Zapytalem, ile z tych tekstow przeszlo porzadny proces recenzyjny. Nie wiedzial, o czym mowie. I on nie robil zadnych punktow, on byl swiecie przekonany, ze ona ma naprawde znaczacy dorobek. Powaznie.

              Prof. Kula, z calym szacunkiem dla niego, broni wlasnie takich dorobkow.

              charioteer1 napisał:

              > Problem polega zdaje sie na tym, ze niektore uczelnie wprowadzily jako obowiazk
              > owy punktowy system oceny pracownikow, pozostawiajac wydzialom okreslenie zasad
              > punktacji. W scislych i przyrodniczych wszystko zagralo, jak powinno, a hum-sp
              > oly poukladaly regulaminy punktacji takie, ze masz publikowac duzo byle czego,
              > bo inaczej spadniesz ponizej wydzialowej sredniej, a wtedy nic ci juz nie pomoz
              > e.
              >
              • solar37 Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:26
                > . I on nie robil zadnych punktow, on byl swiecie przekonany, ze ona ma naprawde
                > znaczacy dorobek. Powaznie.

                Całkiem możliwe, że ów doktor ma znaczący dorobek. Dorobek literacki.
                • dala.tata Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:45
                  w to akurat tez watpie.

                  Napisalem o tym, bo w rzeczywistosci nie idzie o zadne trzaskanie punktow. Tylko o przekonanie glownie w polskiej szerokiej humanistycie, ze cokowliek i gdziekolwiek napiszemy, jest po prostu swietne.

                  Punkty mialy to zmienic. I ja akurat uwazam, ze system punktowy, jako zasada, jest dosc sensowny. I co? Ano to, ze Polak potrafi. Bo przeciez my wszyscy uciemiezeni polscy uczeni nie bedziemy pisac tam, gdzie warto, ale tam gdzie chcemy. Bo tam jest pieknie.


                  solar37 napisał:

                  > > . I on nie robil zadnych punktow, on byl swiecie przekonany, ze ona ma na
                  > prawde
                  > > znaczacy dorobek. Powaznie.
                  >
                  > Całkiem możliwe, że ów doktor ma znaczący dorobek. Dorobek literacki.
                  • adept44_ltd Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:48
                    dala.tata napisał:

                    > w to akurat tez watpie.
                    >
                    > Napisalem o tym, bo w rzeczywistosci nie idzie o zadne trzaskanie punktow. Tylk
                    > o o przekonanie glownie w polskiej szerokiej humanistycie, ze cokowliek i gdzie
                    > kolwiek napiszemy, jest po prostu swietne.
                    >
                    > Punkty mialy to zmienic. I ja akurat uwazam, ze system punktowy, jako zasada, j
                    > est dosc sensowny. I co? Ano to, ze Polak potrafi. Bo przeciez my wszyscy uciem
                    > iezeni polscy uczeni nie bedziemy pisac tam, gdzie warto, ale tam gdzie chcemy.
                    > Bo tam jest pieknie.
                    >
                    >
                    > solar37 napisał:
                    >
                    > > > . I on nie robil zadnych punktow, on byl swiecie przekonany, ze ona
                    > ma na
                    > > prawde
                    > > > znaczacy dorobek. Powaznie.
                    > >
                    > > Całkiem możliwe, że ów doktor ma znaczący dorobek. Dorobek literacki.



                    Dala, niezwykle piękne są te twoje wywody, ale nie dociera do ciebie, że właśnie system, w którym nie dostajesz za dobre miejsce publikacji wiele więcej niż za kiepskie, nie zmienia rzeczywistości, tylko ją umacnia??? jedyne, co się zmienia, to to, że rośnie sterta makulatury...
                    • bumcykcyk2 Re: bronię Kuli 15.06.13, 21:09
                      adept44_ltd napisał:

                      > jedyne, co się zmienia, to to, że rośnie sterta makulatury...

                      I to jest najlepsze podsumowanie całej dyskusji !
              • charioteer1 Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:30
                Dala, nie wiem, serio, czego broni Kula. Jak historyk mowi, ze mu kaza robic punkciki, a nie nauke, to przyjmuje to z bardzo duzym niedowierzaniem. Jezeli nagle polowa forum zaczyna popierac Kule i burzyc sie przeciw punkcikom, i nie sa to bynajmniej sami humanisci, to cos jest na rzeczy.

                System oceny, o ktorym wspomina fla, to koszmar rodem z horroru. Tego powinno sie zabronic. To jest system, w ktorym za porzadna publikacje dostaje sie mniej punktow niz za grafomanie o tancu z punktu widzenia psychologii kwantowej, ktora na pewno da sie w kilku roznych wersjach upchnac w jakichs lokalnych zeszytach. Do tej pory takie systemy byly powszechnie stosowane przy ocenie doktorantow, bo wiadomo przeciez, ze doktorant jest intelektualnie ulomny i za wiele od niego wymagac nie wolno. Poniewaz ksztalcenie doktorantow udalo sie skutecznie w ten sposob rozpieprzyc, szacowne rady zabraly sie za rozpieprzanie tego, co do tej pory jeszcze jako tako dzialalo.

                Masz racje. To jest problem rad, ktore uchwalaja takie systemy oceny glownie po to, by nie okazalo sie, ze lokalne autorytety naukowe gorzej wypadaja w tych wszystkich punktacjach niz byle adiunkt tuz po doktoracie. Tylko ze skala tego zjawiska moze byc taka, ze za pare lat nie da sie juz tego nawet zaorac, bo nie bedzie czym orac.
                • adept44_ltd Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:34
                  chario, w kilku dziedzinach (w tym w historii) to nie jest problem rad... a problem nonsensownego ustalenia punktacji (nie wykluczam, ze często też sytuacji w dyscyplinie, która nie ma dobrego pisma), niemniej to właśnie prowadzi do ciułania punktów, a nie robienia nauki...
                  • charioteer1 Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:49
                    Adept, zauwaz, ze minister nie zmusza ani rektora, ani dziekana, do stosowania odgornie ustalonej punktacji przy ocenie okresowej pracownikow.
                    • adept44_ltd Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:52
                      charioteer1 napisał:

                      > Adept, zauwaz, ze minister nie zmusza ani rektora, ani dziekana, do stosowania
                      > odgornie ustalonej punktacji przy ocenie okresowej pracownikow.
                      >


                      zauważam... tylko co z tego? gdyby ministerstwo np. usunęło z oceny publikacje w KFC, to by był znaczący gest czyniący punktację sensowną... ale tego zdaje się nie ma w planach?
                      • charioteer1 Re: bronię Kuli 12.06.13, 00:01
                        Gdybac mozemy do rana. Jezeli u ciebie na uczelni stosuje sie ministerialna punktacje do oceny pracownika, to uwierz, ale to jest naprawde tylko pol biedy. Fla ma o wiele gorzej od ciebie.
                • bumcykcyk2 Re: bronię Kuli 15.06.13, 21:11
                  charioteer1 napisał:

                  > Tylko ze skala tego zjawiska moze byc taka, ze za pare lat nie da sie juz tego nawet zaorac, bo > nie bedzie czym orac.

                  Powtarzam to jak mantrę od dłuższego czasu.
            • spryciurka Re: bronię Kuli 13.06.13, 23:54
              charioteer1 napisał:

              > a hum-sp
              > oly poukladaly regulaminy punktacji takie, ze masz publikowac duzo byle czego,
              > bo inaczej spadniesz ponizej wydzialowej sredniej, a wtedy nic ci juz nie pomoz
              > e.
              nie rozumiem, można jaśniej? czy dlaczego dużo byle czego nie równoważy mało a dobrze?
              • charioteer1 Re: bronię Kuli 14.06.13, 01:39
                spryciurka napisał(a):

                > nie rozumiem, można jaśniej? czy dlaczego dużo byle czego nie równoważy mało a
                > dobrze?

                Dlatego, ze duzo byle czego robi sie szybciej i latwiej.
                • spryciurka Re: bronię Kuli 14.06.13, 02:20
                  charioteer1 napisał:
                  > Dlatego, ze duzo byle czego robi sie szybciej i latwiej.
                  >
                  Nie nawiążę już do idei pracy naukowej, ale chociażby do ścieżki awansowej. Może na rok czy dwa to byle co Panu wystarczy, ale do końcowej oceny ośmio- ,czy pięcio- letniej to raczej nie. Jeżeli szef Panu sugeruje, że lepiej robić byle co, to chyba dlatego, że chce Pana zwolnić, albo Pan nie zamierza robić kariery naukowej. (o przepraszam, Pan już dr habilitowany?). I to Pan, samodzielny, takie rzeczy opowiada?
                  • charioteer1 Re: bronię Kuli 14.06.13, 17:42
                    ALe zamiast mi tu moraly prawic, proponuje poczytac autoreferaty na stronie CK.
                    • dala.tata Re: bronię Kuli 14.06.13, 17:45
                      Ale to nie jest argument, co?

                      charioteer1 napisał:

                      > ALe zamiast mi tu moraly prawic, proponuje poczytac autoreferaty na stronie CK.
                      >
                      • charioteer1 Re: bronię Kuli 14.06.13, 18:50
                        Dala, w tej chwili moge zaczac mowic o pilce noznej jak Karpinski, wiec lepiej nic nie powiem.
              • akot20 Re: bronię Kuli 14.06.13, 11:05
                > nie rozumiem, można jaśniej? czy dlaczego dużo byle czego nie równoważy mało a
                > dobrze?

                Zobacz sobie punktację w humanistyce (nie w naukach społecznych), tylko np. w filozofii. Najlepsze pisma międzynarodowe mają mają wg najnowszych zasad tyle co polskie (kategoria INT1 i NAT z listy ERIH). A nie ma kategorii filozofia na JCR (jako że nie ma na JCR czasopism z A&HCI).
                • adept44_ltd Re: bronię Kuli 14.06.13, 11:13
                  akot20 napisała:

                  > > nie rozumiem, można jaśniej? czy dlaczego dużo byle czego nie równoważy m
                  > ało a
                  > > dobrze?
                  >
                  > Zobacz sobie punktację w humanistyce (nie w naukach społecznych), tylko np. w f
                  > ilozofii. Najlepsze pisma międzynarodowe mają mają wg najnowszych zasad tyle co
                  > polskie (kategoria INT1 i NAT z listy ERIH). A nie ma kategorii filozofia na J
                  > CR (jako że nie ma na JCR czasopism z A&HCI).

                  mały przypis - na JCR nie, ale na 'liście filadelfijskiej' są... niemniej nic to nie zmienia dla kilku dyscyplin w PL...
                  • akot20 Re: bronię Kuli 14.06.13, 14:33
                    > mały przypis - na JCR nie, ale na 'liście filadelfijskiej' są... niemniej nic t
                    > o nie zmienia dla kilku dyscyplin w PL...
                    w jakim sensie na 'liście filadelfijskiej' są? Chodzi o MJL? Ale sama obecność na niej nie daje punktów czasopismom, tylko IF (liczony dla Science i Social Science). Z mojej dziedziny najlepsze czasopisma są na MJL, ale nie na JCR, gdyż są indeksowane przez bazę A&HCI.
                    • adept44_ltd Re: bronię Kuli 14.06.13, 15:02
                      akot20 napisała:

                      > > mały przypis - na JCR nie, ale na 'liście filadelfijskiej' są... niemniej
                      > nic t
                      > > o nie zmienia dla kilku dyscyplin w PL...
                      > w jakim sensie na 'liście filadelfijskiej' są? Chodzi o MJL? Ale sama obecność
                      > na niej nie daje punktów czasopismom, tylko IF (liczony dla Science i Social Sc
                      > ience). Z mojej dziedziny najlepsze czasopisma są na MJL, ale nie na JCR, gdyż
                      > są indeksowane przez bazę A&HCI.

                      no, ISI ma kilka indeksów... JCR to jeden z nich... istniej też Arts & Humanities Citation Index... no ale właśnie z mojej działki dwa pisma, które są tam indeksowane (i są na poziomie międzynarodowym) dają 10 punktów... czyli wystarczy po prostu napisać dwa razy więcej badziewiów KFC i już...
                    • charioteer1 Re: bronię Kuli 15.06.13, 18:30
                      akot20 napisała:

                      > > mały przypis - na JCR nie, ale na 'liście filadelfijskiej' są... niemniej
                      > nic t
                      > > o nie zmienia dla kilku dyscyplin w PL...
                      > w jakim sensie na 'liście filadelfijskiej' są? Chodzi o MJL? Ale sama obecność
                      > na niej nie daje punktów czasopismom, tylko IF (liczony dla Science i Social Sc
                      > ience).

                      O ile sie nie myle, to ostatnio sama obecnosc na MJL dawala 15 punktow ministerialnych.
          • mr.mud Re: bronię Kuli 11.06.13, 21:58
            -poniżej trochę złośliwostek:

            Ja np. w jednym z projektów badawczych (kolejny raz) dałem założenia do projektu wieloparametrowego układu regulacji procesu (32 parametry), oraz projekt samego układu złożonego z kilkunastu urządzeń, przy okazji opracowało się (tak samo się opracowało tej roboty nie widać) kilkanaście prototypowych elementów i urządzeń. To tylko w jednym projekcie.

            Jakoś i firmy wykonawcze i otoczenie wie , że jest to urządzenie jakiego jeszcze w Europie nikt Nikt mi w tym nie pomoże bo projekt jest innowacyjny. Na liście płac kilkadziesiąt osób. Na budowie dwie. Merytorycznie pracują trzy. Sytuacja powtarza się kolejny raz, kolejny rok.

            Różnego rodzaju (przepraszam za wyrażenie ale najbardziej stosowne określenie) hujki korzystające z faktu, ze projekt to moloch i składa się z wielu punktów wyciągają co ciekawsze elementy z dokumentacji do swoich publikacji. Ich na budowie nie ma, oni nie wiedzieli jak, gdy trzeba było wypełnić założeniami projekt, ich nie ma, gdy trzeba dać wytyczne dla projektantów. Gdy trzeba wykazać umiejętności i powysiolać zwoje, wielcy badacze milczą...

            Czy takie coś to nauka? To kibicowanie i cwaniactwo. Zresztą od 2008 roku w różnych projektach mam takieakcje stale i średnio śpię po 4-5 h. Moja to wina, bo tak zostałem przygotowany do pracy naukowej - powiedziano mi, że publikacja to podsumowanie i tylko element pracy naukowej. Świadomie wolę robić konkrety zamiast pisać. Tylko kochani pisarze - nie dziwcie się później, gdy wy, najwyższej klasy punktatorzy z JCR nie znacie podstawowych zasad związanych z rzeczywista realizacją Waszego projektu badawczego. W trakcie walki z Wordem i ctrl-c ctrl-v na to czasu brak... :D

            Jak to ktoś kiedyś rzekł "oni nawet nie wiedzą o czym nie wiedzą" - ten stan pomaga w zbieraniu punktów.
        • dala.tata Re: bronię Kuli 11.06.13, 22:23
          Nie, flamenigsto, moze jednak mow za siebie! Ja znam wielu swientych polskich uczonych, starcyh i mlodych, ktorzy publikuja w dobrych czasopismach i nie maja problemow z punktami. Punkty robia ci, ktorzy nie sa w stanie opublikowac tam, gdzie oni. I cala awantura jest o to, zeby im dalej na to pozwalac. Jako podatnik, ja protestuje!
          • adept44_ltd Re: bronię Kuli 11.06.13, 22:41
            dala.tata napisał:

            > Nie, flamenigsto, moze jednak mow za siebie! Ja znam wielu swientych polskich u
            > czonych, starcyh i mlodych, ktorzy publikuja w dobrych czasopismach i nie maja
            > problemow z punktami. Punkty robia ci, ktorzy nie sa w stanie opublikowac tam,
            > gdzie oni. I cala awantura jest o to, zeby im dalej na to pozwalac. Jako podatn
            > ik, ja protestuje!
            >

            tak Dala, znasz świentych...

            jeśli za publikację w najlepszym piśmie z dyscypliny (poziom międzynarodowy) masz 10 punktów, a za publikację w KFC 4... to wszystkie twoje dywagacje biorą w łeb... i mnie tylko o to chodzi... ta ocena punktowa w kilku dyscyplinach humanistycznych to jest lipa...
            • dala.tata Re: bronię Kuli 11.06.13, 22:50
              Oj znam, adepcie, znam. Co do tych najlepszych z dyscypliny, ja bym sie staral publikowac gdzie indziej. I juz. Poza tym, zeby tak wszyscy polscy humanisci publikowali w tych pismach za 10 pkt, nie? Polska humanistyka by mlekiem, miodem i ultramaryma plynela, co?

              I ja naprawde nie twierdze, ze wszystko jest fajnie i cacy. I skupienie sie w punktacjahc ministerialnych wylacznie na JCR jest wg mnie bledem. Jednak w ostatecznym rachunku nie ocenia cie minister, ale dziekan. I to dziekan powinien rozumiec, ze nie ma sensu od polonistow wymagac tyle co od fizykow.
              • adept44_ltd Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:10
                nie jestem przekonany, czy się rozumiemy... mnie chodzi o to, że idiotyczna punktacja sprawia, że pracownikowi bardziej się opłaca trzaskać mnóstwo kiepskich tekstów niż jeden dobry... co więcej, dziekanowi też się to opłaca... bo za tym idzie kasa... (nie za bardzo przy tym wiem, o co chodzi z z tymi polonistami i fizykami... wg mnie powinno się wymagać tyle samo, ale nic na ten temat nie pisałem), a ty tu walczysz ze swoimi demonami :)
                • solar37 Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:20
                  Pracownikowi rzeczywiście bardziej się opłaca trzaskać mnóstwo kiepskich tekstów, ale dziekanowi bardziej się opłaca, żeby te teksty - kiepskie, albo niekiepskie - były możliwie najwyżej punktowane. Nie wszystkie publikacje liczą się w ocenie parametrycznej, tylko trzy na głowę, więc wydział z milionem punktów za milion publikacji jednopunktowych i tak dostanie mniej pieniążków niż wydział z dziesięcioma publikacjami w "Nature", oczywiście przy założeniu, że na tym pierwszym wydziale pracuje mniej niż 167 pracowników (:
                  • adept44_ltd Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:26
                    święte słowa, natomiast, jak zwrócisz uwagę na sytuację, o której piszę, zobaczysz że to nie działa w każdej dyscyplinie...
                    • solar37 Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:28
                      adept44_ltd napisał:
                      > święte słowa, natomiast, jak zwrócisz uwagę na sytuację, o której piszę, zobacz
                      > ysz że to nie działa w każdej dyscyplinie...

                      Wiem, w mojej też nie działa. Jest presja na publikowanie w pokonferencyjniakach, które ponoć dają pewniejsze punkty niż czasopisma :)
                      • adept44_ltd Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:30
                        tja, są to punkty potwierdzone świętością, narodowością i czymś tam jeszcze ;-)
                • dala.tata Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:41
                  Jednak nie rozumiem agumentu. to idiotyczna punktacja powoduje, ze ludzie oszukuja system i pisza byle jak i byle gdzie? Odrzucam taki argument. To klasyczny przyklad znanej polskiej zasady: Polak potrafi.

                  prof. Kula mowi, ze 'trzaskamy punkty' i on odmawia. To niech nie trzaska. I pisze w porzadnych czasopismach. A skoro uczelnie to akceptuja, no to nalezy chyba isc z tym do uczelni, a nie wyzalac sie nad tym 'jak jest w nauce', czy isc z tym do ministra. Ufam niezachwianie, ze prof. Kula dba dzielnie o to, zeby jego wychowankowie i podwladni nie trzaskali punktow tylko publikowali porzadne rzeczy w porzadnych czasopismach.

                  polonisci i fizycy, adpecie, dlatego, bo sie odnosilem do postu chario.
                  • adept44_ltd Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:45
                    dala.tata napisał:


                    > polonisci i fizycy, adpecie, dlatego, bo sie odnosilem do postu chario.


                    ok :)

                    co do reszty, wszystko napisałem... nie, ludzie nie oszukują systemu (wiem, białemu człowiekowi to trudno zrozumieć ;-)), system, jak ci napisałem, wymaga tego od nich... i tylko o to mi idzie...

                    w dyscyplinie Kuli to będzie tak wyglądać - artykuł w porządnym piśmie jest wart dwóch w kiepskich KFC..., natomiast w związku z tym, o czym tu mowa, nie chodzi o Kulę (akurat świetnego historyka), ani o kilka jednostek, które nie będą trzaskać, ale o całą masę, które została sprowadzona i chętnie się sprowadza do trzaskaczy...
                    • dala.tata Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:48
                      Nie, adepcie, system tego nie wymaga. Juz ci napisano, ze uczelniom oplaca sie malo tekstow, ale w najlepszych czapsopismach. I co? Nic.
                      • adept44_ltd Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:50
                        dala.tata napisał:

                        > Nie, adepcie, system tego nie wymaga. Juz ci napisano, ze uczelniom oplaca sie
                        > malo tekstow, ale w najlepszych czapsopismach. I co? Nic.



                        to fajnie, że mi napisano... tylko czy ty przeczytałeś to, co ja napisałem? bo z tego, że mi napisano nic wynika, np. właśnie dla historii...
                        • dala.tata Re: bronię Kuli 12.06.13, 00:01
                          najwyrazniej to zalezy, jaka historia i jak uprawiana. Jesli pokonferencyjniakami, to wynika bardzo wiele.
                          • adept44_ltd Re: bronię Kuli 12.06.13, 00:06
                            dala.tata napisał:

                            > najwyrazniej to zalezy, jaka historia i jak uprawiana. Jesli pokonferencyjniaka
                            > mi, to wynika bardzo wiele.


                            Dala, poczytaj, co ja piszę..., dobrze, a wtedy się chętnie pokłócę... zwróć uwagę na dystrybucję leksemu pokonferncyjniak w moim dyskursie (u mnie KFC)...
                      • charioteer1 Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:58
                        dala.tata napisał:

                        > Nie, adepcie, system tego nie wymaga. Juz ci napisano, ze uczelniom oplaca sie
                        > malo tekstow, ale w najlepszych czapsopismach. I co? Nic.

                        Dokladnie nic z tego nie wynika. Na poziomie uczelni wiara w to, ze ilosc w sposob automagiczny przechodzi w jakosc nadal trzyma sie mocne!
                        • adept44_ltd Re: bronię Kuli 12.06.13, 00:00
                          charioteer1 napisał:

                          > dala.tata napisał:
                          >
                          > > Nie, adepcie, system tego nie wymaga. Juz ci napisano, ze uczelniom oplac
                          > a sie
                          > > malo tekstow, ale w najlepszych czapsopismach. I co? Nic.
                          >
                          > Dokladnie nic z tego nie wynika. Na poziomie uczelni wiara w to, ze ilosc w spo
                          > sob automagiczny przechodzi w jakosc nadal trzyma sie mocne!
                          >

                          dziękuję, chario, zastanawia mnie tylko to, że zarazem ze mną polemizujesz ;-)
                        • spryciurka Re: bronię Kuli 14.06.13, 13:17
                          charioteer1 napisał:
                          >> Na poziomie uczelni wiara w to, ze ilosc w spo
                          > sob automagiczny przechodzi w jakosc nadal trzyma sie mocne!

                          Syty głodnego nie zrozumie, tak i mnie trudno jest ten cytat zrozumieć.
                          U mnie panuje zasada, że na konferencje jeździ się w celach towarzysko-popularyzatorskich i przedstawia rzeczy już opublikowane. Nowości strzeże się jak oka w głowie i szybko publikuje w możliwie najlepszym czasopiśmie.
                          Skupię się jednak na czystej matematyce. Mam do wyboru dobre krajowe czasopismo za 9p, które leży w zasięgu przeciętnego doktora i trzy pokonferencyjniaki po 3p. Wybór jest dla mnie oczywisty. Mogę jeszcze wybrać średnie czasopismo z listy filadelfijskiej za 30p, czyli dla równowagi 10 pokonferencyjniaków. (konferencje są kosztowne, to też trzeba wkalkulować). Nie widzę tu opłacalności skupienia się na pisaniu o byle czym, tym bardziej, że nie każdy ma do tego dar.
                      • solar37 Re: bronię Kuli 12.06.13, 00:07
                        > Nie, adepcie, system tego nie wymaga. Juz ci napisano, ze uczelniom oplaca sie
                        > malo tekstow, ale w najlepszych czapsopismach. I co? Nic.

                        W sytuacji, kiedy za publikację w najlepszych czasopismach historycznych z listy ERIH i za publikację w najgorszych czasopismach historycznych z listy ERIH autor dostaje dokładnie tyle samo punktów (czyli 10), system nie motywuje do publikowania w najlepszych czasopismach. Oczywiście autor może mieć inną motywację, ale jeśli rozmawiamy o systemie, to sytuacja jest raczej jednoznaczna.
                        • adept44_ltd Re: bronię Kuli 12.06.13, 00:10
                          solar37 napisał:

                          > > Nie, adepcie, system tego nie wymaga. Juz ci napisano, ze uczelniom oplac
                          > a sie
                          > > malo tekstow, ale w najlepszych czapsopismach. I co? Nic.
                          >
                          > W sytuacji, kiedy za publikację w najlepszych czasopismach historycznych z list
                          > y ERIH i za publikację w najgorszych czasopismach historycznych z listy ERIH au
                          > tor dostaje dokładnie tyle samo punktów (czyli 10), system nie motywuje
                          > do publikowania w najlepszych czasopismach. Oczywiście autor może mieć inną mot
                          > ywację, ale jeśli rozmawiamy o systemie, to sytuacja jest raczej jednoznaczna.

                          dziękuję, idę poczytać...
                        • dala.tata Re: bronię Kuli 12.06.13, 00:35
                          Tak, tylko ze my tu rozmawiamy o 'trzepaniu punktow', o tym jakie to straszne sa te punkty. Ale jest kilka rzeczy.

                          Po pierwsze, ja wracam do tego, ze gdyby polscy historycy publikowali tylko na liscie ERIH, polska historia rozwinelaby sie skokowo.

                          Po drugie, polscy historycy publikuja w calej masie innych miejsc niz czasopisma z ERIH - motywacja w takich sytuacjach dziala, w miare.

                          po trzecie, zakladajac, ze rzeczywiscie tak jest - punkty sa glupie, nie motywuja itd, to ja przepraszam, po jaka cholere uzywa sie ich w ocenie pracownika?

                          po czwarte, moze nie traktujmy polskich humanistow jak kretynow, ktorzy nie potrafia uwolnic sie spod uroku punktowego.

                          Ogolnie, szlag mnie jasny trafia, jak nieustannie slysze, ze wszystkiemu winny jest 'system'. Biedni polscy uciemiezeni uczeni produkuja makulature bo ich system zmusza do tego.
                          • adept44_ltd Re: bronię Kuli 12.06.13, 00:40
                            Dala, ja nigdzie nie pisałem, że punkty są do niczego, pisałem, że przy takim ich przydziale - jest do niczego... i tłumaczę Kulę - w jego dyscyplinie widać tę patologię, po raz któryś... :), więc nie musi ci się trafiać szlag, to musi przecież być niemiłe...
                          • adept44_ltd Re: bronię Kuli 12.06.13, 00:41
                            aaa, no i tak, to system wymusza te kretyństwa... :), oczywiście można pewnie robić naukę independent, poza akademią...
                            • dala.tata Re: bronię Kuli 12.06.13, 12:23
                              Nie, adepcie, system niczego nie wymusza. Jesli podstawa jest to, zeby miec latwo, a po drugie, zeby system oszukac, to on niczego nie wymusza.

                              Ocena pracownika nie powinna miec nic wspolnego z punktami. Punktowa Ocena parametryczna jest wg mnie znacznie sensowniejsza niz uznaniowa. Szczegolnie w Polsce.

                              Tak, mozna takie oceny poprawiac, ja np uwazam, ze monografie sa drastycznie niedocenione. I co? No nic. Trzeba zglaszac takie kwestie. A co sie orbi w Polsce? Sadzisie frazesy o tym, ze zbieramy punkty. Poziom dyskusji na temat nauki w Polsce jest zenujacy, mowiac szczerze. Nie tylko nie ma dialogu, nie ma nawet proby dialogu! I nie sadze, zebyto wynikalo jedynie z nieprzemaklanosci ministra. A bez watpienia ona jest przynajmniej water resistant, jesli nie waterproof.
                              • adept44_ltd Re: bronię Kuli 12.06.13, 12:40
                                przykro mi, ale rozmijasz się ze stanem faktycznym...
                              • spryciurka Re: bronię Kuli 14.06.13, 01:34
                                dala.tata napisał:
                                > system niczego nie wymusza. <
                                Zgadzam się ze wszystkim co Pan w tym wątku napisał.
                                (humanistyka jest mi obca),
                                Jestem zdziwiona stanowiskiem dyskutantów, a nie mam czasu, żeby wdawać się w dyskusje z poszczególnymi osobami.
                                Niech Pan sobie nie wyrabia fałszywego obrazu, wynikającego z tego wątku, o systemie oceny pracowników. Jakość tego co robimy decyduje o miejscu publikacji (system punktacji to zauważa), a nie jakieś nieuzasadnione kalkulacje punktowe i zalecenia na pokonferencyjniaki(skąd coś takiego?).

                                • adept44_ltd Re: bronię Kuli 14.06.13, 09:49
                                  spryciurka napisał(a):

                                  > dala.tata napisał:
                                  > > system niczego nie wymusza. <
                                  > Zgadzam się ze wszystkim co Pan w tym wątku napisał.
                                  > (humanistyka jest mi obca),
                                  > Jestem zdziwiona stanowiskiem dyskutantów, a nie mam czasu, żeby wdawać się w d
                                  > yskusje z poszczególnymi osobami.
                                  > Niech Pan sobie nie wyrabia fałszywego obrazu, wynikającego z tego wątku, o sys
                                  > temie oceny pracowników. Jakość tego co robimy decyduje o miejscu publikacji (s
                                  > ystem punktacji to zauważa), a nie jakieś nieuzasadnione kalkulacje punktowe i
                                  > zalecenia na pokonferencyjniaki(skąd coś takiego?).
                                  >

                                  a zawsze myślałem, że naukowiec, jak nie ma o czymś pojęcia, nie wypowiada się...
                                  • spryciurka Re: bronię Kuli 14.06.13, 13:42
                                    adept44_ltd napisał:
                                    > a zawsze myślałem, że naukowiec, jak nie ma o czymś pojęcia, nie wypowiada się.
                                    > ..
                                    Rozmawiamy o punktowej motywacji do publikowania w dobrych czasopismach. Jeżeli czasopismo jest nisko punktowane, to znaczy, że jakość nauki tam przedstawianej jest marna. Może zamiast zachwycać się pokonferencyjniakami lepiej skupić się na nauce, a tym samym podwyższyć punktację czasopisma, korekty są wprowadzane co roku.
                                    W mojej i nie tylko mojej, działce czysto matematyczny rachunek wskazuje na nieopłacalność zajmowania się tylko pokonferencyjniakami.
                                    Zbieranie punktów z dobrych czasopism jest sprawą wtórną, punktem wyjścia jest dobre badanie i publikacja. Jeżeli ma się coś ciekawego do powiedzenia, to punkty same przyjdą.
                                    • podworkowy Re: bronię Kuli 14.06.13, 13:53
                                      ileż jeszcze razy trzeba to będzie powtórzyć na tym forum - przekładanie standardów - zarówno obowiązujących, jak i postulowanych - z jednej działki na inne jest kompletnie bezzasadne.
                                      Ja nie zgadzam się z postulatami adepta, ale jego opis rzeczywistości w społ-hum-ach jest jak najbardziej trafny.
                                      • spryciurka Re: bronię Kuli 14.06.13, 14:50
                                        podworkowy napisał(a):

                                        > ileż jeszcze razy trzeba to będzie powtórzyć na tym forum - przekładanie standa
                                        > rdów - zarówno obowiązujących, jak i postulowanych - z jednej działki na inne j
                                        > est kompletnie bezzasadne.
                                        przepraszam, że od niedawna czytam to forum i jeszcze nie zapoznałam się z wcześniejszymi wpisami.
                                        porównywanie bibliometrii różnych działek jest bezzasadne, tu się zgadzam. Jednak nie można oceniać zasadności funkcjonowania systemu punktowego tylko z pozycji dyscypliny nieporadnej w tym zakresie, gdy w innych dyscyplinach ten system dobrze funkcjonuje.

                                        > Ja nie zgadzam się z postulatami adepta, ale jego opis rzeczywistości w społ-hu
                                        > m-ach jest jak najbardziej trafny.
                                        hum- nie znam, ale społ- tak. Dlatego proszę nie ograniczać spojrzenia na sprawę tylko do oczu adepta.
                                        • felisdomestica Re: bronię Kuli 14.06.13, 14:58
                                          A w której funkcjonuje naprawdę dobrze?
                                        • adept44_ltd Re: bronię Kuli 14.06.13, 15:03
                                          spryciurka napisał(a):

                                          Dlatego proszę nie ograniczać spojrzenia na spraw
                                          > ę tylko do oczu adepta.

                                          oczy adepta widzą więcej niż oczy osoby, który mówi, że się nie zna, ale się wypowiada ;-))), co więcej w całym tym wątku masz dowody, że tak to wygląda... upieranie się, że jest inaczej, bo matematycy mają inaczej, jest lekko groteskowe...
                                          • spryciurka Re: bronię Kuli 14.06.13, 16:45


                                            jeżeli chcesz żyć w przekonaniu, że nie ma wyjścia tylko pokonferencyjniaki, to ja w tym nie będę przeszkadzała
                                            • adept44_ltd Re: bronię Kuli 14.06.13, 16:47
                                              dziecko drogie, spróbuj zrozumieć co piszę... zwłaszcza, jak domagam się, by nie wliczać pokonferencyjniaków do oceny, dobrze?
                                              • spryciurka Re: bronię Kuli 15.06.13, 02:07
                                                adept44_ltd napisał:

                                                > dziecko drogie, spróbuj zrozumieć co piszę... zwłaszcza, jak domagam się, by ni
                                                > e wliczać pokonferencyjniaków do oceny, dobrze?
                                                jeżeli domagasz się ode mnie, to ja akurat się z tym nie zgadzam, ponieważ za chwilę powiesz, że skoro nie są wliczane do oceny, to nie warto jeździć na konferencje, nawet te zagraniczne, bo to się nie opłaca.

                                        • podworkowy Re: bronię Kuli 14.06.13, 15:48
                                          nie widzę powodu, by kwestionować system punktowy w matematyce, fizyce, biologii czy nawet ekonomii itp. Być może takie powody istnieją, ale nie znam się na tym, więc milczę (chociaż niedawny opis perypetii flamengisty i rady dawane mu przez doświadczonych JCR-owców powodują, że gdy przypominam sobie, że wahałem się w klasie maturalnej między prawem a ekonomią, to z ulgą myślę sobie: There, but for the grace of God, go I). Natomiast irytuje mnie używanie wielkich kwantyfikatorów w mówieniu o punktach, standardach itp. Problem z systemem punktowym polega dokładnie na tym, że stosuje się tu jedne miary dla wszystkich dyscyplin. I stąd np. używa się ERIH (lista C), którego sami twórcy expressis verbis zastrzegają, że system nie powinien być używany do ocen indywidualnych. Jest jeszcze mnóstwo innych problemów, o których nie warto tu ponownie pisać. I stąd moja reakcja.
                                          • adept44_ltd Re: bronię Kuli 14.06.13, 16:19
                                            system punktowy zasadniczo jest szkodliwy, niemniej jest jedynym wyjście w sytuacji polskiej nauki i sterty makulatury typu KFC... trzeba go jednak dobrze skonstruować, a takiej woli nie ma też w środowisku, szybko okazałoby się, że większość uczonych to jedna wielka ściema... tym bardziej trzeba nalegać na sensowny system punktowy... :)
                                            • dala.tata Re: bronię Kuli 14.06.13, 17:50
                                              Ooooo, adept przemowil ludzkim glosem :-)

                                              Z tym to nawet sie moge zgodzic. Obecny system punktowy ma wiele wad, bez watpeinia. Ale przy okazji stanowi alibi i okazje do tego, zeby ponarzekac. A system punktowy, o jakim mowi Karpisnki w sasiednim watku, bylby dopiero oprotestowany! wreszcie polscy uczeni wyszliby palic opony na ulicach :-)

                                              Co do samej zasady - system punktowy jest nieunikniony (czy ogonie ma sens, czy nie ma, nie ma znaczenia). Przy obecnym zalewie informacji i publikowaniu 'na internecie', stanowi jakis sposob na wstepna selekcje informacji. Czytanie wszystkiego nie ma sensu nigdy, jednak problem w tym, ze dzisiaj jest po prostu niemozliwe.

                                              adept44_ltd napisał:

                                              > system punktowy zasadniczo jest szkodliwy, niemniej jest jedynym wyjście w sytu
                                              > acji polskiej nauki i sterty makulatury typu KFC... trzeba go jednak dobrze sko
                                              > nstruować, a takiej woli nie ma też w środowisku, szybko okazałoby się, że więk
                                              > szość uczonych to jedna wielka ściema... tym bardziej trzeba nalegać na sensow
                                              > ny system punktowy... :)
                                              • adept44_ltd Re: bronię Kuli 14.06.13, 17:58
                                                dala.tata napisał:

                                                > Ooooo, adept przemowil ludzkim glosem :-)


                                                no nie ;), to raczej ty przeczytałeś ludzkim wzrokiem ;-))), przecież ja to piszę od początku i o to mi chodzi... obecny system nie daje jednak takich możliwości (tzn. - on ich nie odbiera, bo to ostatecznie ja decyduję, gdzie publikuję, tylko widzisz - wychodzę z konserwatywnej wizji natury ludzkiej - jeśli podmiot piszący nie musi się wysilać, to zasadniczo - w swojej masie podmiotów - się nie wysila). Dlatego też od początku ci pisałem, że polemizując w tym wątku ze mną, tak naprawdę walczysz z cieniem...
                                                • dala.tata Re: bronię Kuli 15.06.13, 17:16
                                                  Adepcie, sa trzy rzeczy. Po pierwsze, twoje twierdzenia, ze to system punktowy jest odpowiedzialny za wybory ludzi. Tak nie jest. Takie twierdzenia to twierdzenia o tym, że hitlerowcy tylko wykonywali rozkazy. Bidulki. Kazdy z nas ma jakas tam odpowiedzialnosc, by publikowac najlepsze rzeczy w najlepszych miejscach. PO drugie, system punkotwy nie ma sie nijak do tego, jak konkretnego prof. dala.tate ocenia konkretny dziekan adept. Jesli dziekan adept, wspierany przez rektora superadepta uwazaja, ze dalatate nalezy oceniac podlug punktow parametryzacyjnych, to opada znacznie wiecej niz tylko rece.

                                                  Po trzecie wreszcie jest sam system punkotwy. Jak juz powiedzialem: jest on nieunikniony. Co wiecej, uwazam, ze w dzisiejszym zalewie informacji jest sensowny. Wszyscy mamy takie systemy punkotwy, nawet kolega podworkowy, choc wypiera to. Nikt z nas nie czyta bezkrytycznie, wszyscy selekcjonujemy. i tyle.

                                                  Czwarte i dosc wazne jest to, jak taki system punktowy ulozyc. Ten, ktory obowiazuje w Polsce jest ma jedna glowna wade - jest splaszczony. Przeskok miedzy lokalnym polskim pismem a czolowym pismem miedzynarodowym (nie ma znaczenia na jakiej liscie) jest przeogromny. I wynagradzania go, powiedzmy, podwojna czy potrojna nawet iloscia punktow jest niepowazne. Podobnie jest zreszta z humanistyka.
                                                  • adept44_ltd Re: bronię Kuli 15.06.13, 17:33
                                                    w sumie - nie chce mi się już :), chętnie się posprzeczam na jakiś inny temat (w pierwszych dwóch akapitach polemizujesz z rzeczywistością, w trzecim powtarzasz to, o co mi chodziło...).
                                                  • adept44_ltd Re: bronię Kuli 15.06.13, 17:38
                                                    aaa, dodam, że jak na razie znane mi odstępstwa od punktacji parametryzacyjnej w ocenie pracowników polegają na tym, by swoim jednak dać jakieś punkty za to, że są :)

                                                    znów dodam - uregulowania systemowe są fatalne, zmieniłoby to solidne uzależnienie finansowania jednostki od jakości uprawianej w niej nauki...
                                                  • dala.tata Re: bronię Kuli 15.06.13, 18:01
                                                    adepcie, ja jestem przekonany, ze w wielu wypadkach polemizuje z rzeczywistoscia. Nie znaczy to jednak, ze nie mam racji.
                                          • spryciurka Re: bronię Kuli 15.06.13, 12:34
                                            Mnie system punktowy nie przeszkadza, byle był stabilny, wtedy można się do niego w zakresie rozsądku przystosować. Co do flamengisty, to jak widać on bardzo dobrze wie co mu się przyszłościowo bardziej opłaca. W tym roku może nagrody nie dostanie, ale kiedy opublikuje w tym żurnalu, to i nagroda się pojawi. A kłopoty z publikowaniem, większość nas doktorów dopiero się uczy jak przygotować artykuł do czasopism międzynarodowych.


                                    • solar37 Re: bronię Kuli 14.06.13, 14:06
                                      > Rozmawiamy o punktowej motywacji do publikowania w dobrych czasopismach. Jeżeli
                                      > czasopismo jest nisko punktowane, to znaczy, że jakość nauki tam przedstawiane
                                      > j jest marna. Może zamiast zachwycać się pokonferencyjniakami lepiej skupić się
                                      > na nauce, a tym samym podwyższyć punktację czasopisma, korekty są wprowadzane
                                      > co roku.

                                      Nie rozmawiamy tutaj o liście B, ani nawet o liście A, tylko o liście C czasopism.
                                    • akot20 Re: bronię Kuli 14.06.13, 14:56
                                      spryciurka napisał(a):

                                      > humanistyka jest mi obca

                                      >Jeżeli czasopismo jest nisko punktowane, to znaczy, że jakość nauki tam przedstawiane jest marna.

                                      Najwyraźniej bezmyślne przełożenie zasad z jednej dziedziny na drugą funkcjonuje też w odpowiedniej komisji ustalającej te zasady. Widać jest też powszechne wśród naukowców.
                                      Są dziedziny, gdzie brak jest czasopism o należnej im wysokiej ocenie. Niezależnie od poziomu i renomy światowej, w niektórych dziedzinach nie będą mogły dostać więcej niż 10 pkt (lista C). Nie chodzi mi o czasopisma polskie, tylko naprawdę renomowane czasopisma. Kalkulacja jest chyba prosta: l. pkt za niezłe polskie czasopismo = l. pkt za czasopismo najlepsze w dziedzinie na świecie, punkty za 2 polskie słabe > pkt najlepsze w dziedzinie na świecie. Itd.

                                      >lepiej skupić się na nauce, a tym samym podwyższyć punktację czasopisma, korekty są wprowadzane co roku.

                                      Korekty do listy C nie są wprowadzane co roku, właśnie też punktacja listy została kompletnie spłaszczona.
                                      • spryciurka Re: bronię Kuli 14.06.13, 16:40
                                        akot20 napisała:
                                        > Najwyraźniej bezmyślne przełożenie zasad z jednej dziedziny na drugą funkcjonuj
                                        > e też w odpowiedniej komisji ustalającej te zasady. <
                                        o ile wiem, istnieje :
                                        'zespół specjalistyczny do oceny czasopism naukowych dla potrzeb przyszłej oceny parametrycznej i sporządzenia wykazu wybranych czasopism naukowych z obszaru dyscyplin naukowych obejmujących nauki humanistyczne i społeczne.'
                                        a więc humaniści nie widzą swoich potrzeb i nie dbają o swoje interesy?

                                        > Są dziedziny, gdzie brak jest czasopism o należnej im wysokiej ocenie. Niezależ
                                        > nie od poziomu i renomy światowej, w niektórych dziedzinach nie będą mogły dost
                                        > ać więcej niż 10 pkt (lista C )<
                                        Można prosić o wymienienie innych dziedzin niż humanistyka?
                                        jeżeli coś się należy, to trzeba się starać aby to dostać.

                                        Nie chodzi mi o czasopisma polskie, tylko napra
                                        > wdę renomowane czasopisma. Kalkulacja jest chyba prosta: l. pkt za niezłe polsk
                                        > ie czasopismo = l. pkt za czasopismo najlepsze w dziedzinie na świecie, punkty
                                        > za 2 polskie słabe > pkt najlepsze w dziedzinie na świecie. Itd
                                        tego nie rozumiem,

                                        • akot20 Re: bronię Kuli 14.06.13, 17:32
                                          >Można prosić o wymienienie innych dziedzin niż humanistyka?
                                          Ale ja piszę o humanistyce, nie podaję w wątpliwość oceny nauk ścisłych i społecznych (bo się na nich nie znam)

                                          > 'zespół specjalistyczny do oceny czasopism naukowych dla potrzeb przyszłej ocen
                                          > y parametrycznej i sporządzenia wykazu wybranych czasopism naukowych z obszaru
                                          > dyscyplin naukowych obejmujących nauki humanistyczne i społeczne.'
                                          > a więc humaniści nie widzą swoich potrzeb i nie dbają o swoje interesy?
                                          Nie znam tych ludzi, a efekt ich pracy jest niezadowalający (jesli mają coś wspólnego z ustalaniem zasad parametryzacji, bo z tego co widze stosowne zarządzenie, to zespół głównie chyba się zajmuje oceną czasopism na liście B (ocena ankiet aplikacyjnych itp.))
                                          Co do humanistów, to 1) niestety dla części z nich interesem jest właśnie sytuacja promowania lokalnych wydawnictw i deprecjonowanie zagranicznych. Ja piszę perpektywy humanisty który chciałby się z tego lokalnego środowiska wydostać i publikować za granicą. I ku temu nie widzę motywacji.
                                          2) część środowiska (ta bardziej z mojej bajki) zgłaszała do ministerstwa zastrzeżenia co do oceny czasopism, jednak bez rezultatu, a kolejne punktacje są coraz gorsze

                                          l. pkt za niezłe polskie czasopismo = l. pkt za czasopismo najlepsze w dziedzinie na świecie, p
                                          > unkty za 2 polskie słabe > pkt najlepsze w dziedzinie na świecie. Itd
                                          tego nie rozumiem,
                                          Chodziło mi o taką kalkulację: 10=10, 7+7>10
                                    • adept44_ltd Re: bronię Kuli 14.06.13, 14:58
                                      spryciurka napisał(a):

                                      > adept44_ltd napisał:
                                      > > a zawsze myślałem, że naukowiec, jak nie ma o czymś pojęcia, nie wypowiad
                                      > a się.
                                      > > ..
                                      > Rozmawiamy o punktowej motywacji do publikowania w dobrych czasopismach. Jeżeli
                                      > czasopismo jest nisko punktowane, to znaczy, że jakość nauki tam przedstawiane
                                      > j jest marna. Może zamiast zachwycać się pokonferencyjniakami lepiej skupić się
                                      > na nauce, a tym samym podwyższyć punktację czasopisma, korekty są wprowadzane
                                      > co roku.
                                      > W mojej i nie tylko mojej, działce czysto matematyczny rachunek wskazuje na nie
                                      > opłacalność zajmowania się tylko pokonferencyjniakami.
                                      > Zbieranie punktów z dobrych czasopism jest sprawą wtórną, punktem wyjścia jest
                                      > dobre badanie i publikacja. Jeżeli ma się coś ciekawego do powiedzenia, to punk
                                      > ty same przyjdą.

                                      w twojej, a jak sam piszesz, niczego innego nie znasz... no i przede wszystkim - nie musisz tłumaczyć czegoś, co jest (dla mnie i innych tu piszących na ten temat) oczywiste... tyle, że w związku z uregulowaniami systemowymi nie działa... taki mały szkopuł w tej całej sielance.
                              • mr.mud Re: bronię Kuli 14.06.13, 17:25
                                idealizujesz rzeczywistość. Fakty wyglądają tak:
                                wydział Politechniki młodzi obecnie dostają umowy na 2 lub 4 lata, w tym czasie mają rozpocząć owocną drogę do habilitacji. Jako, że są w mniejszości a ich starsi koledzy/koleżanki mają umowę/mianowanie na stałe (bo prawda taka że ekipa z 40+ zwykle co najgorzej wskakuje na starszego wykładowcę) to się ich wykorzystuje do wszystkiego - od buchalterii począwszy do akcji naboru i zastępowania sekretarki - żony rektora skończywszy.


                                Do tego dochodzi mobbing, cosemestralna zmiana prowadzonego kursu na taki do którego należy przygotować od nowa konspekty i laboratorium. Sam to przechodziłem. Wiesz ty pracujesz od 6 rano do 2 w nocy dnia następnego, publikujesz, patentujesz realizujesz granty. Stara kadra pracuje od 10 do 12 z przerwą na wyjście do maklera (sytuacja i osoba istniejąca). Po 2-3 latach nie dajesz rady i zmieniasz pracę.

                                W tym czasie koledzy o szczątkowym dorobku są oceniani - w ocenie za darmo im się dopisuje punkty, bo np. pijają kawkę z dziekanem albo zasłużyli się na polu dydaktycznym (jak może zasłużyć się gość który od 5 lat jest zastępowany przez kolegów). W Polsce nie ma zasad, jesteś idealistą rzeczywistość jest zupełnie inna niż się wydaje...

                                Ta sytuacja jest z Politechniki Śląskiej. Uczelnia ta ostatnio spada do 4 ligi, z czego się cieszę, choć jestem jej wychowankiem. Członkowie rad wydziału nawet nie wiedzą, że usunięci/wypowiedzeni młodzi naukowcy wybierając opcję współpracy ze swoją Alma mater poważnie się zastanowią...
                                • bumcykcyk2 Re: bronię Kuli 15.06.13, 21:29
                                  dzięki mr.mud za przywołanie tzw. uczelnianego reala w tej dyskusji

                          • sendivigius Re: bronię Kuli 12.06.13, 09:12
                            dala.tata napisał:

                            > po trzecie, zakladajac, ze rzeczywiscie tak jest - punkty sa glupie, nie motywu
                            > ja itd, to ja przepraszam, po jaka cholere uzywa sie ich w ocenie pracownika?


                            Wlasnie ! Odpowiedz na to pytanie jest tego typu ze nikt jej nie chce znac. I wszyscy udaja glupiego. Idzie o to co pisze powyzej, ze naukowcow oceniaja nie naukowcy ale administratorzy, biurokraci, panie Krysie i NBK, ktora bedac podobnej profesji co kolega podworkowy, jak i on nie widzi roznicy miedzy felietonem i artykulem naukowym* a jeszcze mniej widzi roznice w procesie ktory do artykulu prowadzi.

                            Przyczyna tego jest tak ze nauka ma wyjatkowo dlugi cykl biznesowy. Dopiero po 5 latach widac czy cos z tego projektu w ogole bedzie a potrzeba 20 lat aby sie przykonac ile to warte. Tymczasem pani Krysia i cala administracjo-biurokracja potrzebuje danych juz, co 1 miesiac a najlepiej codziennie. Nie bedzie czekac az taki Mickiewicz napisze "Pana Tadeusza" - on ma do redakcji przynosic po 4 linijki codziennie. Czy naprawde sadzicie ze tak powstawal Pan Tadeusz ? Wiec teraz jesli taki Mickiewicz chce cos napisac to moze to robic sobie po godzinach a w godzinach pracy (=projektu) musi miec co dzien te 4 linijki. A to ze po 4 linijkach nic sie nie da poznac to nie ma zadnego znaczenia i ze nie bedzie to Pan Tadeusz tez nie ma znaczenia. Bo dla biurokracji nic merytorycznego nie ma znaczenia.

                            Dala, ja dokladnie nie wiem, ale niech bedzie ze rocznie publikuje sie 5 000 000 arykululow naukowych. Czy naprawde sadzisz ze swiat bedzie lepszy gdy ich bedzie 6 000 000 albo zdecydowanie gorszy gdy bedzie ich tylko 3 000 000.

                            Ty rozwazasz problem jakbys zyl w czasach Renesansu gdy artykulow (ksiazek) naukowych bylo 100 rocznie na calym swiece. Ilosc publikacji juz osiagnela stan nasycenia mozliwosci recepcyjnych. Dalszy ilosciowy wzrost niczemu nie sluzy, a nawet przeciwnie bo tylko zamula kanaly informacyjne.

                            Gdyby bylo mozliwe to ja bym ZAKAZAL publikowania wiecej niz 1 tekst rocznie (i to nie wiecej niz 5000 slow), z ewentualna mozliwa akumulacja (=dluzszy na 2 lata). Wtedy ocena czy znajdzie sie on w czasopismie lepszym czy gorszym ma sens. Obecnie sensu nie ma nic - jest chaos i mul. Przezyja tylko ryby bagienne.

                            *) to znaczy widzi taka roznice ze felieton musi byc ciekawy i na ciekawe tematy bo wtedy sie sprzeda a naukowy moze byc jaki badz.
                            • nullified Re: bronię Kuli 13.06.13, 20:53
                              "Gdyby bylo mozliwe to ja bym ZAKAZAL publikowania wiecej niz 1 tekst rocznie (i to nie wiecej niz 5000 slow), z ewentualna mozliwa akumulacja (=dluzszy na 2 lata). Wtedy ocena czy znajdzie sie on w czasopismie lepszym czy gorszym ma sens. Obecnie sensu nie ma nic - jest chaos i mul. Przezyja tylko ryby bagienne. "


                              howgh ;)
                            • bumcykcyk2 Re: bronię Kuli 15.06.13, 21:33
                              Sendi, zgadzam się w 100 % . Dokładnie o to chodzi.

                              > Dala, ja dokladnie nie wiem, ale niech bedzie ze rocznie publikuje sie 5 000 00
                              > 0 arykululow naukowych. Czy naprawde sadzisz ze swiat bedzie lepszy gdy ich bed
                              > zie 6 000 000 albo zdecydowanie gorszy gdy bedzie ich tylko 3 000 000.
                              >
                              > Ty rozwazasz problem jakbys zyl w czasach Renesansu gdy artykulow (ksiazek) nau
                              > kowych bylo 100 rocznie na calym swiece. Ilosc publikacji juz osiagnela stan n
                              > asycenia mozliwosci recepcyjnych. Dalszy ilosciowy wzrost niczemu nie sluzy, a
                              > nawet przeciwnie bo tylko zamula kanaly informacyjne.
                              >
                              > Gdyby bylo mozliwe to ja bym ZAKAZAL publikowania wiecej niz 1 tekst rocznie (i
                              > to nie wiecej niz 5000 slow), z ewentualna mozliwa akumulacja (=dluzszy na 2 l
                              > ata). Wtedy ocena czy znajdzie sie on w czasopismie lepszym czy gorszym ma sens
                              > . Obecnie sensu nie ma nic - jest chaos i mul. Przezyja tylko ryby bagienne.
                  • bumcykcyk2 Re: bronię Kuli 15.06.13, 21:21
                    dala.tata napisał:

                    > prof. Kula mowi, ze 'trzaskamy punkty' i on odmawia. To niech nie trzaska. I pi
                    > sze w porzadnych czasopismach. A skoro uczelnie to akceptuja, no to nalezy chyb
                    > a isc z tym do uczelni, a nie wyzalac sie nad tym 'jak jest w nauce', czy isc z
                    > tym do ministra. Ufam niezachwianie, ze prof. Kula dba dzielnie o to, zeby jeg
                    > o wychowankowie i podwladni nie trzaskali punktow tylko publikowali porzadne rz
                    > eczy w porzadnych czasopismach.

                    Proponuję Ci Dala Katedrę Mniemanologii Stosowanej im. śp. Jana Tadeusza Stanisławskiego.

                    Sorry, ale dawno nie czytałem tak odjechanego tekstu wygłoszonego, jak sądzę, na poważnie.

                    Idź do ministra i spróbuj coś załatwić. Krzyżyk na drogę.
                • podworkowy Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:43
                  moje zdanie nt. punktów jest znane i nie będę go tu powtarzał. Dodam tylko, że punkty działają szkodliwie jeszcze z 5 powodów, co do których chyba wszyscy-niezależnie od naszego zdania nt. bibliometrii-możemy się zgodzić:
                  1) wyznaczanie na pewnych wydziałach minimalnego limitu punktowego dla pracowników powoduje - zgodnie z ogólnymi prawidłami ekonomii - osłabienie motywacji do publikowania większej liczby tekstów. Sam trzymam 2 artykuły w "szufladzie" na kolejny cykl rozliczeniowy. Wprawdzie cel mam dość zbożny (wtedy planuję skupić się na monografii), ale inne osoby też tak działają
                  2) mając do wyboru krótszy i łatwiejszy tekst (co nie znaczy słaby jakościowo), np. glosę do jednego orzeczenia oraz dłuższy, syntetyczny artykuł problemowy z taką samą punktacją - wiadomo, co wybierze b. wiele osób
                  3) dysproporcje pomiędzy artykułami i monografiami są szokująco duże i niezwykle utrudniają wygospodarowanie czasu na pisanie tych ostatnich. Wiele tematów hum-społ wymaga jednak przekopania się przez kilkaset pozycji literatury, zgromadzenia materiałów i napisania kilkuset stron itp. Przy ocenie w cyklu dwuletnim i długim czasie oczekiwania na publikacje - jestem przekonany, ze liczba monografii będzie spadać
                  4) punkty zachęcają do "pójścia na pewniaka". To powinno przemówić zwłaszcza do dali. Otóż mało kto zdecyduje się ryzykować napisanie tekstu do "lepszego" czasopisma, jeśli w konsekwencji odrzucenia tekstu grozi mu niezgromadzenie wymaganych punktów. To jest fakt, który słusznie podkreśla flamengista
                  5) last but no least, ministerialne kryteria ewaluacyjne są tak idiotyczne, ze szkoda je nawet komentować. W pełni zgadzam się tu z adeptem
                  Pozwolę sobie zwrócić uwagę, że powyższe punkty (może poza ostatnim, ale ciekaw jestem, czy ktoś jest gotów bronić ministerialnych kryteriów ewaluacyjnych...) opisują fakty. Tak po prostu jest.
                  Natomiast na zakończenie zgodzę się z dalą w jednym. Przeciwstawienie: robienie nauki vs. robienie punktów uważam za fałszujące rzeczywistość. Punkty są - moim zdaniem - idiotyczne na poziomie teoretycznym i kretyńskie na poziomie realizacyjnym. Z całą pewnością jednak nie przeszkadzają jednak dzisiaj w uprawianiu nauki (aczkolwiek może sie to w przyszłości zmienić).
                  • gruszka_wierzbowa Re: bronię Kuli 12.06.13, 09:07
                    >4) punkty zachęcają do "pójścia na pewniaka". To powinno przemówić zwłaszcza do dali. Otóż >mało kto zdecyduje się ryzykować napisanie tekstu do "lepszego" czasopisma, jeśli w >konsekwencji odrzucenia tekstu grozi mu niezgromadzenie wymaganych punktów. To jest fakt, >który słusznie podkreśla flamengista

                    Tak właśnie postępuje większość doktorantów, aby zdobyć stypendia. Łatwiej publikować w biuletynach kół, niż starać przebić się do czasopisma, gdzie rzadko pojawiają się teksty osób z mgr przed nazwiskiem. Czym skorupka za młodu nasiąknie...
            • ul_aa Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:00
              W dziedzinach, których nie ma na JCR mamy ocenę 14 pkt za najlepsze pisma międzynarodowe (ERIH INT1), a 7-10 za wiele krajowych. Szanse na publikację jak i wkład pracy oraz oryginalność prac publikowanych w pismach z INT1 i polskich dzieli przepaść. I tak są też oceniani pracownicy - kto ma więcej punktów tym jest lepszy (brak jest elementu subiektywnej oceny). Kalkulacja jest prosta: najbardziej opłaca się publikować sporo w wysokopunktowanych polskich pismach (a nie jest ich mało). Dodam, że publikacje w tych polskich pismach nie są trudne do osiągnięcia dla osób, które przy większym wysiłku, ale kosztem punktów, byłyby w stanie publikować za granicą.
              • solar37 Re: bronię Kuli 11.06.13, 23:13
                > W dziedzinach, których nie ma na JCR mamy ocenę 14 pkt za najlepsze pisma międz
                > ynarodowe (ERIH INT1), a 7-10 za wiele krajowych.

                To już przeszłość, w tym roku za wszystkie ERIHy będzie po 10 punktów. Sygnał jest jednoznaczny: humanistyka ma pozostać lokalna.
          • felisdomestica Re: bronię Kuli 12.06.13, 10:26
            No niestety, nawet świetni profesorowie są zmuszeni do zbierania punktów, a to znaczy, ze na prawdziwie ambitne, wieloletnie projekty nie moga sobie pozwolić. Oczywiście jest im łatwiej, bo latwiej im o granty i zwykle mają duże zespoły, w których zawsze coś się akurat opublikuje.

    • sqro Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 11.06.13, 23:36
      A ja mam jedną smutną konstatacje dotyczącą punktozy. Ale najpierw podeprę się autorytetem "If we knew what it was we were doing, it would not be called research, would it?".

      A teraz przyznac sie kto z szanownych państwa złożył wniosek grantowy, który miał szanse 50/50 potwierdzenia lub obalenia przyjetej tezy?
      Czy może ktoś uzyskał jakiś dobre punkty za publikacje, która mogłaby wnieść dużo do nauki mówiącą "nie idzcie ta drogą, wyglada dobrze, ale jest błędna"?
      Czy ktoś np odważył się zaprzeczyć tezie w doktoracie? (wszak to wniosek równie uprawniony jak potwierdzenie)
      itd itd

      Presja na wskaźnik wzieta wprost ze światka ekonomicznego, nie robi niestety dobrze - jest to czesto zbyt daleko idace uproszczenie które wypacza obraz faktyczny, a poprzez zastosowanie do oceny naszej pracy powoduje presje na minimalizm, kunktatortwo i stad brak wielkich, czesto ryzykownych idei pomysłów. Natomiast większość sobie pitu-pitu żeby naskrobać punkcików.
      • whiteskies Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 13.06.13, 21:40
        Ja na ogól składam wnioski na zbadanie tego czy owego albo wykonanie takich czy innych pomiarów i symulacji numerycznych, analiz zebranych danych. Piszę dlaczego jest ważne zrobienie takich badań. czego nie wiemy czy nie rozumiemy, nie pisze co wyjdzie. W życiu nie złożyłem wniosku z tezą, kilku prac nie dało się przeprowadzić zgodnie z założeniami, napisałem rozliczyłem, były s tego publikacje choć inne niż się spodziewałem. Nie jestem wyjątkiem, koledzy postępują podobnie. A prace zaczynające się od banalnej tezy której się "dowodzi" tępię jak mogę....
        Inna rzecz ze na pewna formę "punktozy" tez choruję - przy wybieraniu czasopisma jest to jedno z kryteriów...
    • solar37 taryfikator & benefity 12.06.13, 10:25
      Dziś w POLITYCE głos w sprawie punktowej zabrał sam rektor UW: "Uznanie, prestiż i awans naukowy mają wynikać z osiągnięć badawczych, a nie ze zliczania ustalonych taryfikatorem punktów za kolejne publikacje i konferencje". Strajku antytaryfikatorowego jednak raczej nie będzie, bo jak napisał kilkadziesiąt stron wcześniej Edwin Bendyk, "profesorowie nieustannie narzekają na finansowanie nauki, lecz zbuntowali się naprawdę dopiero wówczas, gdy minister nauki próbowała znieść habilitację--kluczowy element systemu kontroli dostępu do benefitów". Wniosek jest zatem taki: uratowaliśmy habilitację (i benefity), ale za to musimy teraz liczyć punkty według taryfikatora. A może coś źle zrozumiałem?
      • sendivigius Re: taryfikator & benefity 12.06.13, 11:26
        solar37 napisał:

        jak napisał kilkadziesiąt stron wc
        > ześniej Edwin Bendyk, "profesorowie nieustannie narzekają na finansowanie nauki
        > , lecz zbuntowali się naprawdę dopiero wówczas, gdy minister nauki próbowała zn
        > ieść habilitację--kluczowy element systemu kontroli dostępu do benefitów". Wnio
        > sek jest zatem taki: uratowaliśmy habilitację (i benefity), ale za to musimy te
        > raz liczyć punkty według taryfikatora. A może coś źle zrozumiałem?


        Slodkie i w samo sedno. Daj link, bo nie mam dostepu do wersji papierowej.

        • kramka1 Re: taryfikator & benefity 12.06.13, 11:49
          sendivigius napisał:

          >Daj link, bo nie mam dostepu do wersji papierowej. >
          Jak to nie masz dostępu? Nie masz jakiegoś kiosku z gazetami pod bokiem?

          < Slodkie i w samo sedno.>
          Cytowane zdanie to koniec tej wypowiedzi, a artykuł "Polak na pół szczęśliwy" dotyczy nie do końca szczęśliwych Polaków w masie (nie tylko naukowego establishmentu). ;)
    • spryciurka Re: My nie pracujemy naukowo. My wyrabiamy punkty 16.06.13, 02:33
      Jako, że znajduję się na forum dla doktorantów, doktorów, profesorów,
      myślę, że z pozycji doktora mogę zadać kilka ogólnych pytań:
      1. >wychodzę z konserwatywnej wizji natury ludzkiej - jeśli podmiot piszący nie musi się wysilać, to zasadniczo - w swojej masie podmiotów - się nie wysila<
      Czy rzeczywiście można przyjąć, że dominującą cechą decydującą o zachowaniu naukowca jest lenistwo? A gdzie pasja badawcza, chęć poznania nieznanego, ambicja,...? Tego już nie mamy? To trzeba stymulować punktami?
      2. Na forach naczytałam się dużo o wolności dla nauki: dyscypliny ograniczają rozwój nauki, nie narzucać nam kierunku badań, wiemy co chcemy badać. A tu mamy całkowitą wolność wyboru i jakoś nie chcemy rozwoju nauki tylko PKC, te punkciki tak nam przeszkadzają? Jakoś flamengiście ostatecznie nie przeszkodziły.
      3. >Naukowiec, aby opublikować tekst w „Science” czy w „Plant Cell”, musi włożyć tyle pracy, co piłkarz w treningi pozwalające pokonać setkę w jak najkrótszym czasie.<
      Nie wspomniano tu o talencie.
      Narzekamy na pseudonaukowców. Więc cóż tak zazdrościmy twórcom PKC? Sami odpadną, bo już nie uwierzę, ze PKC doprowadzi do habilitacji czy profesury. Ci z talentem w nagrodę zamiast punkcików otrzymają profesurę (tylko proszę nie wspominać o matactwie i klikach, bo przecież Panowie te profesury macie lub prawie macie, a przecież należycie do najlepszych)
      4. 'Moje' czasopismo z listy filadelfijskiej zaczynało od IF=0,1, teraz ma prawie IF=1, może niewiele, ale tendencja rosnąca, a za tym rosnąca tendencja punktów ministerialnych. Czy to ewenement, czy tak się nie da?



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka