Dodaj do ulubionych

co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi...

30.10.13, 00:33
wyborcza.pl/1,75248,14865192,UMCS__Nagrody_dla_dziekanow__Ponad_9_tys__na_glowe.html
Obserwuj wątek
    • refe.ree Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 06:44
      powiem tak: pod tym tekstem najlepszy jest ten komentarz "od czapy" (jak mówią młodzi ludzie)
      o lokalizowaniu osób. Najlepiej jak byśmy pracowali za darmo, jedli szczaw i lebiodę, może też chodzili ubrani jak święty Franciszek i obowiązkowo chodzili (nie jeździli) bo to zdrowe. No i punkty wyrabiajmy, od rana do wieczora. Ciekawe czy autor pełnił kiedyś stanowisko kierownicze w uniw.?
      • adept44_ltd Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 08:53
        za stanowisko kierownicze dostaje się dodatek... nagrody są za specjalne osiągnięcia i wypłacanie ich z automatu jest nonsensem.
        • spokojny.zenek Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 09:39
          Wypłacanie dodatków z funduszu nagród wymyślono w Lublinie a nepotyzm - w Rzeszowie. Można się wiele nauczyć z tego forum.
          • adept44_ltd Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 09:54
            znowu czegoś nie zrozumiałeś...
            • spokojny.zenek Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 10:08
              Martw się o siebie. I naucz się wreszcie czytać ironię.
              • adept44_ltd Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 10:13
                ironia jest skomplikowaną figurą, proponuję więc, byś najpierw poczytał sobie o jej ujęciu pragmatycznym, później poćwiczył, a następnie silił się na pouczenia :) w razie potrzeby, służę poradami bibliograficznymi...
          • charioteer1 Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 10:39
            spokojny.zenek napisał:

            > Wypłacanie dodatków z funduszu nagród wymyślono w Lublinie a nepotyzm - w Rzesz
            > owie. Można się wiele nauczyć z tego forum.

            Dziekan jest wybitny z urzedu, dopoki sam sie nie poda do dymisji, jak ci dyrektorzy, wiec dodatek w postaci nagrody tez sie nalezy z urzedu.
            • spokojny.zenek Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 10:43
              Najbardziej mi się spodobała informacja, że nadal będą pracować jako wykładowcy. No niesamowie - stracili fukcje ale z roboty ich nie wywalono? Co to za porządki na tych uczelniach...
              • charioteer1 Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 10:52
                Kurde, normalnie strach. I co teraz bedzie?
            • adept44_ltd Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 10:44
              ale chario, jeśli tak jest, to nagrody powinien dostawać urząd, a nie dziekan...
              • charioteer1 Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 10:53
                Ale urzad dostal, wiec o co ci chodzi?
          • pfg Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 13:11
            Zenku, a tak naprawdę to o co ci chodzi?
            • spokojny.zenek Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 15:52
              To ja ten wątek może założyłem?
              • pfg Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 31.10.13, 08:57
                Tygrys nie potrafi zmienić pręg na swej skórze ani lampart centek. Prawnik nie potrafi pozbyć się chęci przegadania interlokutora bez względu na wszystko, mówiąc przy tym możliwie mało konkretnie. Trochę to smutne, ale powinienem już się był przyzwyczaić, Zenku.
                • spokojny.zenek Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 31.10.13, 09:26
                  Być może skłonnośc do przegadywania kogokolwiek ma jakiś związek z posiadanym typem wykształcenia, choc sądzę, ze to raczej niezbyt mądry stereotyp, jeden z wielu. W każdym razie ja takich aspiracji nie miałem nigdy. Jeśli natomiast z mojego upodobania do zabierania często głosu wynika wrażenie przeciwne, to dziękuję za zwrócenie uwagi.
            • adept44_ltd Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 19:40
              no to dostałeś odpowiedź... :) na miarę odpowiadającego.
      • dobrycy Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 31.10.13, 09:37
        refe.ree napisał(a):

        > powiem tak: pod tym tekstem najlepszy jest ten komentarz "od czapy" (jak mówią
        > młodzi ludzie)
        > o lokalizowaniu osób. Najlepiej jak byśmy pracowali za darmo, jedli szczaw i le
        > biodę, może też chodzili ubrani jak święty Franciszek i obowiązkowo chodzili (n
        > ie jeździli) bo to zdrowe. No i punkty wyrabiajmy, od rana do wieczora.

        oczywiscie że tak, przecież najlepsza polska uczelnia jest na 400 miejscu jakiegoś chińskiego rankingu. Jak będziemy jedli szczaw i lebiodę
        to od razu na pewno się poprawi i pozycja w rankingu się dzwignie bo przyjadą do nas nobliści (marząc o takim, nieosiągalnym gdzie indziej standardzie).

        • chilly Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 31.10.13, 09:49
          dobrycy napisał:
          > Najlepiej jak byśmy pracowali za darmo, jedli szczaw i lebiodę...
          Szczaw i mirabelki :)
    • nullified Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 16:18
      "na zdrowie"?
      • chilly Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 30.10.13, 16:51
        Ale skąd to zdziwienie? na mojej uczelni tak jest "od zawsze". Kiedyś na Dzień Nauczyciela, potem w tym samym terminie (choć pod inną nazwą) przyznawano nagrody rektora. Tyle, że rektora zostawiał sobie ok. 55% puli - właśnie dla dziekanów, prodziekanów i dyrektorów. Otrzymywali je wszyscy. Pozostałe 45% dzielono w instytutach, zwykle za "działalność naukową" - inne osiągnięcia uważając za mało istotne. Wypadało po 3-4 nagrody na instytut. Przy czym jedną z nich co roku otrzymywał ten sam "najefektywniejszy naukowo" profesor. Większość pracowników nawet nie śmiała marzyć o nagrodzie. O, sorry, przydzielano ją również za habilitację (I stopnia) lub doktorat (II stopnia). Ale to już nie zawsze.
        Jest takie piękne imię: Tradycja...
        • flamengista u nas też jest "od zawsze" 31.10.13, 07:08
          tyle że tradycja jest inna. Nagrodę naukową dostaje naprawdę mnóstwo ludzi. Niemal 50% pracowników wydziału. Przez pierwsze lata asystentury nikt u nas o tym nie wiedział, co było kompletną naiwnością. Bo inni za publikacje w zeszytach naukowych i pokonferencyjniakach dostawali nagrody naukowe. Wcześniej liczyła się ilość publikacji (!?!), teraz jest próg punktowy wg. listy z ministerstwa. Niezbyt wysoki próg.

          Moim zdaniem to złe, bo nagroda powinna być dla max. 10-15% najlepszych.

          Natomiast co do nagród dla dziekanów... Praca dziekana i prodziekanów jest tak niewdzięczna, że mało kto chce taką funkcję. Ostatnie wybory to była łapanka - ostatecznie urzędujący dziekan zgodził się ponownie kandydować, choć ponoć bez entuzjazmu. A prodziekani... Dziekan spędza mnóstwo czasu na podpisywanie dyplomów i rozmowy "ostatniej szansy" z najgorszymi studentami (plagiaty, 3 terminy, komisy etc.). Prodziekani pół życia marnują na siedzenie na obronach. Mój promotor był dziekanem i z bliska mogłem się przekonać, jakie to "miody".

          Więc nie dziwię się, że się przyznaje te nagrody dziekanom niemal z urzędu. U nas to po prostu rekompensata finansowa za brak możliwości dorabiania gdzie indziej. Będąc prodziekanem nie robisz poważnych badań, nie wykonujesz ekspertyz, nawet praca na 2 etacie dydaktycznym staje się problematyczna. Wiem, to kłóci się z podstawowymi założeniami nagradzania (f. motywacyjna), ale takie są fakty...
          • spokojny.zenek Re: u nas też jest "od zawsze" 31.10.13, 07:52
            Jeśli chodzi o nagrody naukowe, to tylko można pozzazdrościć tych 50% (choć oczywiście zgadzam się, że to obiektywnie zbyt wiele). W znanych mi przypadkach jest to zdecydowanie bliżej 10%.
            Jeśli chodzi o nagrody organizacyjne - wszędzie jest to źródło dodatków dla osób, które były dodatkowo obciążone w danym okresie wyraźnie ponadnormatywnymi obciążeniami. Wśród nich są zwyczajowo dziekani. Na masowych kierunkach strata czasu związana z pełnieniem funkcji jest niesamowita - rzeczywiście nie ma mowy o normalnej czy nawet nieznacznie ograniczonej pracy naukowej.
            • chilly Re: u nas też jest "od zawsze" 31.10.13, 09:48
              spokojny.zenek napisał:
              > Na masowych kierunkach strata czasu związana z pełnieniem funkcji jest niesamowita - rzeczywiście nie ma mowy o normalnej czy nawet nieznacznie ograniczonej pracy naukowej.
              Pytanie, czy na masowych kierunkach osoby te faktycznie chcą pracować naukowo. Bo nie zauważyłem, żeby komukolwiek przeszkadzało to w podejmowaniu dodatkowego zatrudnienia (etatu) na innej uczelni. Przeciwnie, raczej to ułatwia.
              • spokojny.zenek Re: u nas też jest "od zawsze" 31.10.13, 11:37
                Tyle, że właśnie w wypadku funkcyjnych o drugim zatrudnieniu raczej mowy nie ma. Poza tym widzę, że często prodziekanami zostają - zapewne z róznych powodów - ludzie stosunowo młodzi, którzy jeszcze chcą i jeszcze pracują naukowo. Nie są to raczej synekury dla prawieemerytów.
          • adept44_ltd Re: u nas też jest "od zawsze" 31.10.13, 09:46
            fakty są takie, że dziekan pobiera dodatek tudzież ma zniżkę godzin...
            • chilly Re: u nas też jest "od zawsze" 31.10.13, 09:51
              adept44_ltd napisał:
              > fakty są takie, że dziekan pobiera dodatek tudzież ma zniżkę godzin...
              Ja tez tak uważam. I ma większe możliwości. We wszystkich niemal sprawach.
              • flamengista nie kwestionuję tego 31.10.13, 09:58
                są zniżki godzin, dodatki w tym i dodatki za obrony. Ale najwyraźniej to zbyt mało. Przynajmniej u nas. Stąd te nagrody, by choć trochę zmniejszyć niedogodności.

                Natomiast rozumiem, że gdzie indziej może to wyglądać inaczej.
                • adept44_ltd Re: nie kwestionuję tego 31.10.13, 10:06
                  flamengista napisał:

                  > są zniżki godzin, dodatki w tym i dodatki za obrony. Ale najwyraźniej to zbyt m
                  > ało. Przynajmniej u nas. Stąd te nagrody, by choć trochę zmniejszyć niedogodnoś
                  > ci.
                  >
                  > Natomiast rozumiem, że gdzie indziej może to wyglądać inaczej.

                  rany boskie - to mój jedyny komentarz...
                  zapewniam cię, że nawet, jak by nie było nagród, to chętni się znajdą... i nie sądzę, by u was były jakieś większe niedogodności niż u nas i u nich... to jest kompletna, demoralizująca patologia.
                  • flamengista jak tak, skoro nie? 31.10.13, 11:43
                    "chętni się znajdą"

                    Otóż właśnie z tym jest problem. Większość naszych profesorów ma takie dochody, że nie opłaca się im być dziekanem. Widocznie dodatek służbowy jest zbyt mały.

                    Są też i tacy, którzy mają ambicje zawodowe, a w szczególności - naukowe. I nie chcą tracić kilku lat kariery dla papierkowej roboty.

                    Osobiście uważam że funkcja dziekana jest najbardziej niewdzięczną na uczelni.
                    • adept44_ltd Re: jak tak, skoro nie? 31.10.13, 12:05
                      jak wielokrotnie powiadasz, nauka leży u was, do świata wam daleko, profesorowie zarabiają tak, że się im nie opłaca pracować..., przy tym drugie etaty, no miodzio :), a ty tego bronisz... do upadłego, gratuluję.
                      • flamengista ? 31.10.13, 12:35
                        gdzie ja tego bronię?

                        Tłumaczę, dlaczego tak to działa. Przy reformowaniu warto myśleć nie tylko: "jak być powinno", ale i o tym "jak ludzi do tego przekonać".

                        Ja bym proponował, żeby najpierw usprawnić administrację uczelnianą i zdjąć z barków pracowników naukowych większość papierowej roboty. Zapewniam, że wtedy chętni do zarządzania się znajdą. I nie trzeba będzie ich zachęcać dodatkowymi nagrodami.

                        Można się na polską rzeczywistość obrażać, można na nią narzekać ale nic z tego nie wynika. Lepiej by było, gdyby reformatorzy z NBK na czele najpierw zrozumieli, jak to wszystko działa a dopiero potem podjęli działania naprawcze.
                        • adept44_ltd Re: ? 31.10.13, 12:43
                          fla, to tak jak z Heglem... jedni widzą u niego pewien ideał rzeczywistości i traktują go jako rewolucjonistę, inni nie... ;), by wyjaśnianie rzeczywistości jest jej obroną;
                          co do reformatorów, to powinni przyjąć najprostszy model - jak ktoś nie pracuje i nie chce pracować, to jest mechanizm wywalenia go..., reszcie trzeba solidnie zapłacić.
                          • spokojny.zenek Tak od razu? 31.10.13, 12:51
                            1. Zmusić go do bycia dziekanem, uniemożliwiając przez kilka lat pracę naukową i myślenie o dodatkowym zatrudnieniu
                            2. Odmówić mu dodatku wypłacanego z funduszu nagród, bo tak to sobie wymyślono
                            3. Wywalić, bo nie pracuje naukowo
                            • adept44_ltd Re: Tak od razu? 31.10.13, 13:08
                              Zenek, nie traktuj tego (tym razem) personalnie, ale wg mnie fakt, że tu toczymy tę dyskusję pokazuje tylko jedno, że już sami jesteśmy tak zarażeni patologią, że tego nie widzimy..., jak dla mnie smutne.
                              • adept44_ltd Re: Tak od razu? 31.10.13, 13:11
                                pomijam już to, że ja nie wierzę w tę niechęć do bycia dziekanem... za długo w tym siedzę, by kupić taką opowieść... oczywiście, wszyscy robią łaskę i wszyscy rezygnują z bycia noblistami, tylko skąd ta nerwowa atmosfera na wydziałach przed wyborami? A jeśli argument jest taki, że ludzie zarabiają poza uczelnią i nie chcą tracić czasu, no to niech się zwolnią sami... i już.
                                • charioteer1 Re: Tak od razu? 31.10.13, 13:18
                                  Gleboka niechec na ogol wyrazaja osoby, ktore zdaja sobie sprawe z braku poparcia na wydziale. A im wiecej patologii, tym niechec glebsza.
                                  • spokojny.zenek Re: Tak od razu? 31.10.13, 13:59
                                    Niekoniecznie. Potrafię wskazać sporo osób, które poparcie by miały i to duże ale rękami i nogami się przed tym bronią.
                                    • charioteer1 Re: Tak od razu? 31.10.13, 18:22
                                      Znam przynajmniej jedna, ktora zapierala sie rekami i nogami. Do czasu.
                                      • spokojny.zenek Re: Tak od razu? 31.10.13, 18:29
                                        Chętni w końcu zawsze sie jacyś znajdują. Nie zmienia to jednak faktu, że komuś naprawdę aktywnemu naukowo mało to potrzebne i oznacza zazwyczaj potworną stratę czasu.
                              • spokojny.zenek Re: Tak od razu? 31.10.13, 13:58
                                Patologią jest wyrywanie jednego elementu z systemu i popisywanie się swoim wzmożeniem moralnym, w kompletnym oderwaniu od całego kontekstu. Taka "dyskusja" to strata czasu.
                                Oczywiście nie traktuj tego personalnie.
                                • adept44_ltd Re: Tak od razu? 31.10.13, 14:12
                                  to nie jest żadne wzmożenie moralne... to jest normalność - traktuj jak chcesz ;-)
                                  • adept44_ltd Re: Tak od razu? 31.10.13, 14:20
                                    i jeszcze jedno - ja nie mówię, że dziekan nie ma dostawać nagrody... jak najbardziej, tylko za coś, co jest extra, a nie mieści się w ramach jego obowiązków, i za co dostaje dodatek w wysokości pensji adiunkta... to jest ta całość, w której wypada zobaczyć zjawisko, o którym mowa :)
                                    • spokojny.zenek Re: Tak od razu? 31.10.13, 14:32
                                      adept44_ltd napisał:

                                      > i jeszcze jedno - ja nie mówię, że dziekan nie ma dostawać nagrody... jak najba
                                      > rdziej, tylko za coś, co jest extra, a nie mieści się w ramach jego obowiązków,

                                      Wyobraź sobie, że ja mówię dokładnie to samo. Tyle tylko, że jestem świadom faktu, że fundusz nagród służy między innymi wypłacaniu dodatków za pełnienie róznych funkcji. Też uważam, że normalny dodatek powienien byc odpowiednio wysoki. Potrafię jednak odróżnić płaszczyznę "jak jest" od płaszczyzny "jak być powinno" (sein i sollen, jeśli wolisz z zagraniczna), nie zaś wiecznie te dwie płaszczyzny mieszać. Zdecydowanie nie powinno tak być, że fundusz nagród temu służy. Skoro jednak służy, a niewątpliwe służy, bardzo mało mądre jest czepianie się uczelni X że dziekanowi Y. wypłaciła taką nagrodę (jak co roku, jak wszystkim dziekanom).


                                    • refe.ree Re: Tak od razu? 31.10.13, 14:48
                                      gdzie dziekan dostaje dodatek w wysokości pensji adiunkta? pomyliłeś wątki: "mit czy prawda" jest poniżej...

                                      a przy okazji - nerwowa atmosfera przed wyborami dziekańskimi nie ma związku z tym, że jest tak dużo chętnych na ten stolec, bo jak tu pisali ci, którzy znają sprawę - niewielu podejmuje tę orkę z entuzjazmem. Jeśli już czuje się nerwowość przed wyborami to z innych powodów...
                                      • adept44_ltd Re: Tak od razu? 31.10.13, 14:53
                                        u mnie adiunkt zarabia 2500..., a to , zdaje się, nie jest najwyższy dodatek dziekański, lata temu spotkałem wyższy. Co do reszty, z autopsji znam kilka wydziałów i wygląda tam zupełnie inaczej niż piszesz... pewnie dlatego, że akurat nie pieniądze, są największym zyskiem z tej funkcji...
                                      • spokojny.zenek Re: Tak od razu? 31.10.13, 16:14
                                        Wiadomo, że uczelnie i kierunki dające możliwość zarabiania pieniędzy gdzieś na zewnątrz nie sprzyjają swą atmosferą pracy naukowej. Mają jednak pewną bezdyskusjną zaletę, co od dawna obserwuję na licznych przykładach. Otóż tam, gdzie dominują jednoetatowcy i przychodzą codziennie na 8 godzin do pracy, zgodnie z życzeniem adepta i jego wyobrażeniem "normalności" wydział czesto przypomina kłębowisko żmij. Tam, gdzie przychodzi się po to, żeby wykonać konkretną robotę a nie żeby "być w pracy" ludzie zwyczajnie nie mają czasu ani ochoty na te wieczne intrygi.
                                        • spokojny.zenek Re: Tak od razu? 31.10.13, 16:41
                                          Poprawka, to nie adept ma wizję siedzenia w ptacy po 8 godzin dziennie. Za pomyłkę przepraszam.
                                        • charioteer1 Re: Tak od razu? 31.10.13, 18:30
                                          Nie ma takiej zaleznosci.
                                          • spokojny.zenek Re: Tak od razu? 31.10.13, 18:49
                                            Prostej oczywiście nie ma. W ogóle - z pewnością jest, nie od wczoraj to obserwuję.
                                            • charioteer1 Re: Tak od razu? 31.10.13, 19:49
                                              W biurze - tak. Na uczelni najbardziej zra sie ludzie, ktorzy nie siedza w jednym pokoju i nie widuja sie codziennie. Tu sa inne gry i inne zabawki.
                                              • spokojny.zenek Re: Tak od razu? 31.10.13, 20:16
                                                Najbardziej żrą się ci, którzy siedzą w różnych pokojach. Klucz jest w słowie "siedzą". Skoro siedzą to mają sporo czsu na intrygi. Ci, których aktywność lokuje się w znacznej mierze poza uczelnią zwyczajnie nie mają ani czasu ani ochoty na takie zabawy. Uwierz mi.

                                  • spokojny.zenek Re: Tak od razu? 31.10.13, 14:27
                                    Skoro mam traktowac jak chcę to nie będę ostentacyjnego wzmożenia moralnego traktował jako normalności. Nieostentacyjnego zresztą też nie.
                                    • adept44_ltd Re: Tak od razu? 31.10.13, 14:30
                                      no i to jest pewien problem - oszustwo, które polega na rozdawaniu nagród za nic ty nazywasz normalnością, a piętnowanie tego 'wzmożeniem moralnym', właśnie o tym piszę, homo sovieticus ma brata bądź kalkę w naszych czasach, powtórzę - smutne.
                                      • spokojny.zenek Re: Tak od razu? 31.10.13, 14:34
                                        adept44_ltd napisał:

                                        > no i to jest pewien problem - oszustwo, które polega na rozdawaniu nagród za ni
                                        > c ty nazywasz normalnością, a piętnowanie tego 'wzmożeniem moralnym'

                                        Nie, nie robię tak. Wzmożenie moralne jest kwalifikowaną postacia piętnowania czegoś. Dalece nie każde piętnowanie czegoś jest na szczęście wzmożeniem moralnym.
                                        • adept44_ltd Re: Tak od razu? 31.10.13, 14:43
                                          jasne możemy się godzić na ten syf, który nas otacza, z głupoty, z własnego interesu, ze strachu, ale wtedy wypada pamiętać, że ponosimy zań odpowiedzialność, tyle w tej, jak zwykle pouczającej, wymianie zdań.
                                          • spokojny.zenek Re: Tak od razu? 31.10.13, 16:10
                                            To do mnie było? Ja się niby "godzę"? Jeśłi kogoś mierzi wzmożenie moralne to w takim razie się "godzi"? Nie ma nic pośrodku? Mam dac link do mojej wypowiedzi powyzej? czy będzie to równie bezkuteczne jak w zeszłym roku, gdy nawet wklejanie linków nie skłoniło cię do odnoszenia się do tego, co ktoś rzeczywiście napisał?
                • spokojny.zenek Re: nie kwestionuję tego 31.10.13, 11:40
                  flamengista napisał:

                  > Natomiast rozumiem, że gdzie indziej może to wyglądać inaczej.

                  Podobnie jak w wielu innych kwestiach tutaj dyskutowanych. Nawet zbliżone wydziały na różnych uczelniach lub rózne wydziały na tej samej mogą się pod tym względem wyraźnie różnić i - jak widzę - różnią się w praktyce.
                  To generalnie idzie w kierunku niemieckim, gdzie dziekanowanie jest na ogół traktowane jak dopust boży, choć z tego co widzę, jest nieporównanie mniejszym obciążeniem, niż u nas.
                  • flamengista taki drobny przykład 31.10.13, 11:50
                    Jak już mówiłem, mój promotor był dziekanem. Kiedyś odwiedziłem go w biurze - miał przed sobą wielki stół, a na nim pudła z kilkudziesięcioma indeksami i dyplomami. W każdym musiał się podpisać 5 razy, żeby wydać zwykły dyplom ukończenia studiów. Nie wystarczały faksymile.

                    Do tego musiał się podpisać na każdym podaniu dotyczącym przedłużenia sesji, podaniu o 3 termin, o komisyjny egzamin, o powtarzanie semestru/roku, etc. Takich podań rocznie miał tysiące.

                    To jest straszna strata czasu, bo większość tych decyzji powinni podejmować urzędnicy z dziekanatu w oparciu o regulamin studiów. Dziekan powinien byś ostateczną instancją odwoławczą. A w praktyce musi decydować o wszystkim.
          • ford.ka Re: u nas też jest "od zawsze" 31.10.13, 09:50
            A u nas od kilku lat żadnych nagród rektora nie ma - odkąd magnificencja wymyśliła, że są wypłacane z środków wydziałowych. Ani dla dziekanów, ani dla robotnych, ani dla wybitnych. Program kandydata z Białegostoku wprowadzony w czyn i GW nie ma o czym pisać ;)
        • nullified Re: co pracownicy mogą powiedzieć dziekanowi... 31.10.13, 17:29
          ależ mnie tu nic nie dziwi chill ;) dlatego "co ma powiedzieć..." no - "na zdrowie" ^^
          • chilly Krzywa Gaussa 14.11.13, 18:52
            Dziekan mógłby zastosować krzywą Gaussa:
            wyborcza.biz/biznes/1,101558,14948672,Kontrowersyjne_metody_oceniania_pracownikow_w_Yahoo_.html
            I w jednym z moich miejsc pracy stosował. Ale pracownik zawsze może zacytować dziekanowi: Korzystały z tej metody zwłaszcza firmy, które same nie radziły sobie najlepiej.
            • nullified Re: Krzywa Gaussa 15.11.13, 15:59
              "sprawozdawczość i ewaluacje rosną wprost proporcjonalnie do spadku efektywności wywołując dalszy spadek efektywności"

              zabij ale nie pamiętam autora ;)
              • chilly Re: Krzywa Gaussa 15.11.13, 18:52
                nullified napisał:
                > "sprawozdawczość i ewaluacje rosną wprost proporcjonalnie do spadku efektywnośc
                > i wywołując dalszy spadek efektywności"
                >
                > zabij ale nie pamiętam autora ;)
                A szkoda! Bo taka myśl zasługuje na Nobla. I nie tylko z ekonomii.
                • nullified Re: Krzywa Gaussa 15.11.13, 22:53
                  no nic nie poradze chill... taka moja kiepska dobra pamięć;

                  ale przynajmniej to "prawo" zostało zreflektowane tu i tam w praktyce - znajome wety biora +200% za zabieg poddany "ewaluacji przez fachowca patrzącego na łapy podczas zabiegu".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka