flamengista
04.02.17, 22:00
Pod tym adresem można przeczytać projekt ustawy autorstwa IA. Uprzedzam, projekt jest rewolucyjny i z pewnością wywoła spore protesty środowiska.
W dużym skrócie (mój subiektywny wybór najciekawszych propozycji):
1. Zwiększenie biurokracji uczelnianej poprzez stworzenie pionu Prezydenta i utworzenie 48-osobowej Rady Powierniczej. Organy te istnieć będą równolegle do Senatu i Rektora, którym odejmie się kompetencje. Lekko licząc wynagrodzenie Prezydenta (10 tys./mc) i członków Rady (5 tys./mc) oznacza to dodatkowy koszt w postaci ca. 6 mln złotych w przypadku dużych uniwersytetów typu UJ/UW.
2. „Urynkowienie” pomieszczeń uczelni – jednostki będą je wynajmować od uczelni. Czyli kto będzie miał środki na badania, będzie mieszkał w pałacu, a kto nie będzie – stanie się „mobilny” i będzie urzędował w bibliotece, lub ewentualnie w toalecie gdzie jak słynny krakowski filozof będzie tworzył najwartościowsze dzieła.
3. Likwidacje centrów języków obcych i zwolnienie ich kadr – zamiast tego „bon edukacyjny” który student będzie mógł dowolnie zrealizować na rynku.
4. Outsorcing usług administracyjnych dla naukowców lub konkurencja zespołów obsługujących naukowców, wynagradzanych z narzutów.
5. Likwidacja habilitacji, profesury tytularnej oraz CK. Likwidacja podziału na dyscypliny na rzecz szerszych dyscyplin przy doktoracie. Prawo do nadawania stopnia doktora na poziomie uczelni, nie jednostki.
6. Zakaz pracy po doktoracie na uczelni na której uzyskało się stopień – mobilność przez wymuszenie (autorzy nazywają to uroczo „odcięciem pępowiny”). Dodatkowo praktyczny brak stabilizacji – tenure możliwe dopiero po uzyskaniu stanowiska profesora zwyczajnego (profesor nadzwyczajny ma tylko 6-8 letni kontrakt).
7. Rozdzielenie ścieżek dydaktycznej i naukowej w karierze akademickiej. Ścieżka dydaktyczna – sugestia niepełno etatowości, a więc pewna droga do prekaria tu.
8. Otwartość konkursów akademickich – „ogłoszenie nie może zawierać arbitralnych wymogów ani kryteriów w zakresie kwalifikacji lub doświadczenia kandydatów, które by sztucznie zawężały podaż kandydatów” – bardzo niepokojący zapis, bo nieprecyzyjny. Szefowie zespołów utracą możliwość kształtowania swojej polityki kadrowej.
9. Obniżenie pensum dydaktycznego: asystent (360 godzin na 3 lata), młodszy profesor (270 godzin na 2 lata)
10. Płatne urlopy naukowe (sabbathical) – 2 semestry na każde 6 lat, dla asystentów dodatkowo 1 semestr (urlop promocyjny). Zwracam uwagę, że semestr to nie 6 miesięcy, więc pytanie co z wakacjami (czy pozostaje się bez wynagrodzenia?).
Moim zdaniem ten projekt z pewnością się spodoba politykom, bo daje możliwości totalnych cięć pod płaszczykiem reform (outsorcing usług administracyjnych, likwidacja tenure, deetatyzacja kadry dydaktycznej i likwidacja lektoratów językowych). Natomiast poza mglistymi obietnicami godnych wynagrodzeń naukowcy nie dostają żadnej marchewki. Są tylko kije.