Dodaj do ulubionych

cierpienia młodego wertera

06.03.17, 16:29
www.wykop.pl/ramka/3635605/zaczeto-nas-niszczyc-dajcie-mi-czlowieka-a-znany-polski-matematyk/
Obserwuj wątek
    • pan.toranaga Re: cierpienia młodego wertera 06.03.17, 17:00
      To już chyba było wałkowane na tym forum, chyba, że człowiek ma parcie na szkło i udziela kolejnego wywiadu.
      • zitterbewegung Re: cierpienia młodego wertera 06.03.17, 17:07
        Spisałby pamiętniki tej historii z lat młodości, widać że go męczy możliwość utraty wspomnień, za każdym razem ją powtarza w wywiadach.
        • kragon Re: cierpienia młodego wertera 06.03.17, 17:43
          Zitt...
          Tyś matematyk.
          Mozesz nam wyjasnic czym sie wslawil w matematyce ten mlody cierpiacy Werter,
          by mozna go matematykiem nazywac?
          • zitterbewegung Re: cierpienia młodego wertera 06.03.17, 17:46
            Ja nie wiem. Uslyszalem o nim przy okazji poprzedniego wywiadu.

            Ale nie stawialbym tego przeciwko niemu. Przypadek kiedy ktos byl na postdoku w Cambridge i absolutnie nic z tego nie wyniknelo poza zalem kompensowanym przez rozrost ego nie jest rzadkoscia.
            • zitterbewegung Re: cierpienia młodego wertera 06.03.17, 17:47
              W sensie jest to schorzen juz niezalezny od niego.
              • kragon Re: cierpienia młodego wertera 06.03.17, 18:05
                Tyle ze zaczyna byc niebezpieczny dla innych.
                Filozof OpusDei nie wie co to nauka, za to daje posluch takim "swiatowcom"
    • sendivigius Piramidy 06.03.17, 17:33
      dobrycy napisał:

      > www.wykop.pl/ramka/3635605/zaczeto-nas-niszczyc-dajcie-mi-czlowieka-a-znany-polski-matematyk/

      Mowi: "Póki nie będziemy mieć prawdziwego życia akademickiego, tylko atrapę, to za coraz większe fundusze od państwa – obecnie ok. 40 miliardów złotych budżetowych pieniędzy rocznie – dostaniemy niewiele i raczej nie będą to rzeczy przełomowe."

      Byl watek o budowie piramid za unijne pieniadze. Ostatnio sprawdzalem na sieci. Koszt budowy piramidy Cheopsa dzis wynioslby ca 400 milionow dolarow. Po parytecie sily nabywczej to tylko 800 milionow zlotych. Tyle to Morawiecki ma w kieszeni.

      Za 40 miliardow mozna by wiec postawic przynajmniej 50 piramid !!!

      Wyobrazcie sobie. W kazdym starym wojewodztwie piramida Cheopsa. I to za jakze banalny koszt - wstrzymanie prac naukowych tylko na 1 rok.

      Jezeli uwazacie ze to wielka strata to dajcie przyklady ze faktycznie w zeszlym roku nauka przyniosla dla kraju cos porownywalnego z 50 piramidami Cheopsa.

      Ah, i zeby nie bylo. Piramid nie budowali niewolnicy (w przeciwienstwie do sytuacji w nauce polskiej dzis). Piramidy to byl ogolnokrajowy projekt "egipcjanin potrafi" o zabarwieniu tez religijnym. Wszystko gotowe. Pierwsza proponuje w Krakowie, tam maja juz pewne doswiadczenia w robieniu kopcow, jak znalazl.
      • zitterbewegung Re: Piramidy 06.03.17, 17:43
        Budzet panstwa to ok. 400 mld zl. Nie wiedzialem ze 10% stanowi nauka.

        Podejrzewam ze prawdziwe zycie akademickie to takoe ktore rozmawia z Kulesza powaznie. To mozemy sie nie doczekac.
        • dobrycy Re: Piramidy 06.03.17, 17:50
          www.nauka.gov.pl/g2/oryginal/2017_01/b69172b2037784d0a1422293cc52cbbc.pdf
          koło 12 mld ale to nie jest tylko na nauke, NCN to koło 1 mld.
          W klimacie piramid to ja mówiłem o unijnych 26 mld (po 2 na województwo)
          • zitterbewegung Re: Piramidy 06.03.17, 18:12
            26 mld nie rocznie a z całego programu 2007-2013 który zamknął się w 540 mld.
            • dobrycy Re: Piramidy 06.03.17, 20:16
              Oczywisćie, że tak, przecież mówie że po 2 piramidy na województwo.
              W rzeczywistości było budowanych raczej więcej mastab nauki polskiej.
              • zitterbewegung Re: Piramidy 07.03.17, 13:36
                Spokojnie, to był ostatni taki budżet strukturalnej solidarności z Polską, w przyszłym 2020 dla krajów drugiej prędkości spoza strefy euro nie będzie nic.
                • dobrycy Re: Piramidy 07.03.17, 15:41
                  gorzej jak nam karzą dwie piramidy oddać
        • flamengista Re: Piramidy 06.03.17, 18:32
          Za dużo wymagasz. To nie matematyk, a ekspert od inżynierii matematycznej. Oni takimi pierdółkami jak liczenie procentów się nie zajmują, zostawiają to pędzącym bimber.
      • aok3 Re: Piramidy 06.03.17, 17:44
        Bardzo dobry pomysł, a co więcej w tych piramidach można by pochować naszych profesorów (tylko i wyłącznie zwyczajnych), ale nie żywcem :) Plebs natomiast do dołu..
        • kragon Re: Piramidy 06.03.17, 18:09
          Wolalbym chowac nasza oswiecona wadzę.... Jak by sie juz calkiem tam schowala, to w koncu by mozna ponarzekac kompetentnie na Tuska i PO
    • flamengista Re: cierpienia młodego wertera 06.03.17, 18:40
      Pomijając powielanie po raz n-ty tego samego oraz opowiadanie bzdur, które są skądinąd szkodliwe (widząc te 40 mld nie jeden polityk pomyśli o cięciach) pojawia się tam dość istotna kwestia.

      Ta kwestia to totalny paraliż biurokratyczny, który torpeduje pracę dr. Kuleszy. Nie wiem, na ile to co opowiada jest zgodne z rzeczywistością ale problem istnieje. W wielu instytucjach naukowych, w tym i mojej współpraca z biznesem lub instytucjami publicznymi w ramach badań zamawianych graniczy z cudem. W ciągu 10 lat administracja uczelniana tak wyewoluowała, że już nic się nie da. A przede wszystkim nie da się wydać jakichkolwiek pieniędzy w ciągu paru miesięcy. Zanim podpisze się umowę, rozstrzygnie przetargi, przygotuje umowy dla wykonawców i zamówi ew. usługi zewnętrzne musi minąć z 12 miesięcy.

      Tymczasem nawet instytucje państwowe które się do nas zgłaszają oczekują realizacji badania czy wykonania ekspertyzy w 3 miesiące, w porywach w pół roku. Więc je robimy, ale nie przez uczelnię tylko przez specjalnie założoną do tego fundację. I nie jesteśmy jedyni, którzy tak robią.

      Tu nawet nie chodzi o te 25% o które widocznie Kulesza się kłóci. Ja je chętnie oddam uczelni (a nawet i 30%!) pod warunkiem że mi się wszystko załatwi. Tymczasem jeśli coś puszczam przez uczelnię, to dowalam sobie całą masę obowiązków, włącznie z wypełnianiem kart czasu pracy etc. Wcześniej tego nie było, teraz jest. Całe tabuny pracowników administracyjnych całe dnie zastawiają się, co tu jeszcze "zmajstrować".
      • zitterbewegung Re: cierpienia młodego wertera 06.03.17, 18:57
        To nie jest jakieś unikalnie polskie zjawisko. W tym miejscu zauważę, że Kulesza musi mieć nieaktualne informacje jak teraz jest w Kembridżu i jaki opierunek jest w ramach wziątki i ile przepracowanych osób to obsługuje.
        • flamengista Re: cierpienia młodego wertera 07.03.17, 07:02
          Unikalne może nie, ale skala biurokratycznych przeszkód robi się niepokojąca. W dodatku na "Zachodzie" barier jest mnóstwo, ale naukowiec ma na ogół do pomocy kompetentną kadrę wspierającą. Nie zajmuje się bukowaniem biletów i hoteli, nie organizuje konkursu ofert na druk ulotek, nie musi pamiętać pół roku przed faktem o złożeniu pisma na zorganizowanie kateringu do konferencji, nie czeka 4 miesiące na program statystyczny, a 9 miesięcy na laptop. Nie musi też tłumaczyć umów na język krajowy bo uczelniany prawnik nie zna angielskiego. I jeszcze parę innych kwiatków.
          • sqro Re: cierpienia młodego wertera 07.03.17, 11:18
            Fla i żeby to tylko nam maluczkim, ale tyczy to nawet krajowej śmietanki
            wduch.wordpress.com/2017/01/23/zycie-naukowca/
            • kardla Re: cierpienia młodego wertera 07.03.17, 13:29
              Niestety. Nie ma żadnej nadziei :(

              Opowieść o jakości biurokracji:
              Nasza jednostka organizuje konferencję. Ja pomagam (znaczy ogarniam proces rejestracji, budżet, wycieczki, wspomagam tworzenie programu oraz zamawianie materiałów, odpowiadam na maile w rodzaju "czy w Warszawie działa komunikacja miejska", płacę z własnego konta za profesorów którzy nie są w stanie wykonać przelewu międzynarodowego - takie tam).
              120 osób zarejestrowanych. 120 faktur do wysłania. jakieś 30-40% z nich zawiera błędy (zwykle wynikające z niedokładnego przepisania nazwiska, albo zamiast nazwiska osoby na konferencje, jest nazwisko osoby wysyłającej pieniądze). Więc zamiast po prostu przesłać odpowiedniej osobie odpowiednią fakturę, musimy każdą dokładnie sprawdzać, 40% przesyłać do poprawki (czasem więcej niż raz) i dopiero potem wysyłać chętnym.

              Powinnam przygotowywać poster na międzynarodową konferencję, wykład na seminarium w jednym kraju, albo wykład proszony na konferencję w drugim. Ale zamiast tego sprawdzam faktury i porównuję koszty hoteli i wysyłam opisy komunikacji miejskiej w Warszawie...
              • dobrycy Re: cierpienia młodego wertera 07.03.17, 15:44
                No ale po co to robisz? przecież nauke w polsce robi sie wyłacznie dla punktów.
                A za przygotowanie konferencji nie ma punktów.
                • kardla Re: cierpienia młodego wertera 07.03.17, 16:05
                  Polecenie służbowe.

                  Jakby mnie zwolnili teraz to mam sporo do stracenia.
      • piotrek786 Re: cierpienia młodego wertera 07.03.17, 08:33
        Już tutaj kiedyś pisałem - są miejsca , w których z prac dla przemysłu oddaje się 75 % a właściwie włączając kolejne narzuty wewnętrzne ponad 80 %. Ale jest tak również i w przemyśle.. Miałem niedawno sytuację, kiedy wykonałem 90 % pracy merytorycznej. Ponieważ pomagał kolega z politechniki chciałem mu pomóc w lokalnych układach dlatwgo zdecydowaliśmy "puścić prace" przez jego "alma mater". Matka ta żarła 50 %. Potem jeszcze z tego, co zostało 50 % hapnęła szefowa katedry ze słowami "moja pieczęć kosztuje". Po roku od zakończenia pracy dostałem w sumie 6 % całości ( dwa razy mniej niż koszty delegacji :D). Piszę o tym świadomie na forum. Bo może ktoś, kto sobie tyle za pieczątkę liczy to przeczyta i się zastanowi - świat jest mały, czasem osoby z poza widząc takie "układy" skreślają dana instytucję ze swojego notatnika. Ja skreśliłem. Tytuł profesora pośrednika dla mnie jest mniej wart, niż tytuł szaletowej - tam przynajmniej "jakąś" usługę uzyskujesz.
        Nie jestem matematykiem, ale wiele prac dla przemysłu stanowią badania z wykorzystaniem współczesnych metod obliczeniowych wydaje mi się, że to pokrewna dziedzina do reprezentowanej przez dr . Kuleszę. W większości przypadków w kraju współpraca z przemysłem, a zwłaszcza optymalizacja procesów czy wdrażanie nowych technologii to zajęcia niewdzięczne, często umowy o poufności nie pozwalają na publikację wyników. Wybór ścieżki (tzn tylko pisać, czy pisać i wdrażać) to nie tylko chęć zarobku, ale i pasja. Jeżeli ktoś wychował się i pracował w przemyśle to samo biurko i komputer nieraz po prostu działa na nerwy, więc po tych instalacjach pobiegać czasem trzeba. Sam proces realizacji prac jest długotrwały i nie pozostawia wiele czasu na twórczość publikacyjną. Dlatego przegrywa się wyścig szczurów z pisaczami. Brak miejsca dla wdrożeniowców w naszej nauce budzi frustrację. Trzeba do tego nabrać dystansu. W innym przypadku mamy przykład jak u p. doktora.
        Dla typowego szefa instytutu PAN, gościa, który jednocześnie zasiada i szefuje w jakiejś politechnice, dodatkowo w kilku radach naukowych itp. bilans sie zgadza. On ma warunki dla "czystej nauki" i jedyne, co się liczy to pisanie publikacji (których zresztą ten już dawno sam nie pisał). Tam gdzieś na dole są doktoranci, wykonują prace merytoryczną dla niego. Może technicy, którzy wykonują najczęściej tę najbrudniejsza robotę. Natomiast adiunkci sa pomiędzy a nawet poza. Zaś adiunkci wdrożeniowcy to czasem konieczne zło, a czasem tylko kłopot i wyrzut sumienia (no chyba że sa to osoby z dyrektorską teką w plecaku).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka