tuptus235 18.05.17, 10:03 Pan Minister przedstawił stanowisko (plany) ministerstwa w wielu kwestiach związanych z reformą Link Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sendivigius Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 15:49 tuptus235 napisał(a): > Pan Minister przedstawił stanowisko (plany) ministerstwa w wielu kwestiach zwią > zanych z reformą Link O tak jasne: ".. w nowej ustawie uprawnienia do nadawania stopni naukowych powiązane będą z kategorią, jaką uczelnia ma w danej dyscyplinie. Skala ewaluacji ma mieć pięć stopni: A+, A, B+ (to nowa kategoria), B oraz C. Uczelnia z kategorią A+ lub A w danej dyscyplinie będzie miała uprawnienia do habilitacji. " Jezeli sa uprawnienia do habilitacji to oznacza ze ona tez zostaje w niezmienionej koncepcji. Czyli nowotwor zostal upudrowany i wszyscy teraz udaja ze pacjent ma sie lepiej. Bo nie widac! Fala rzadzi. Uklad Warszawski okazal sie slabszy od inercji akademickiej biurokracji, ktorej glowymy celeme jest kontrola wszystkiego i wszedzie co najlatwiej sie osiaga centralizujac uprawnienia. Te cale pieniadze wydane na pisanie ustaw lepeij bylo przeznaczyc na schroniska dla bezdomnych kotow. Pozytek niewielki ale i tak jakis. Odpowiedz Link
dobrycy Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 18:05 sendivigius napisał: > Jezeli sa uprawnienia do habilitacji to oznacza ze ona tez zostaje w niezmienio > nej koncepcji. Czyli nowotwor zostal upudrowany i wszyscy teraz udaja ze pacjen > t ma sie lepiej. Bo nie widac! Fala rzadzi. Uklad Warszawski okazal sie slabszy > od inercji akademickiej biurokracji, ktorej glowymy celeme jest kontrola wszys > tkiego i wszedzie co najlatwiej sie osiaga centralizujac uprawnienia. W tym cała sztuka aby tak reformować aby zachować niezmiennik przekształceń - kolejność dziobania. > Te cale p > ieniadze wydane na pisanie ustaw lepeij bylo przeznaczyc na schroniska dla bezd > omnych kotow. Pozytek niewielki ale i tak jakis. Kto by tam patrzał na pieniądze. Nauka musi kosztować. Odpowiedz Link
sendivigius Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 20:05 dobrycy napisał: > Kto by tam patrzał na pieniądze. Nauka musi kosztować. Po 89 rozpadl sie Uklad Warszawski, zniesiono pobor do wojska, przestano wysylac oficerow na kursy do Moskwy, zreformowano sluzby specjalne, Polska Poczta, Telegraf i Telefon zostala podzielona i sprywatyzowana, PGRy zlikwidowano i sprywatyzowano ziemie, PKS (kto to jeszcze pamieta), zmieniono nawet ZHP i ZBOWiD etc, etc. I wszystko to co wydawalo sie niemozliwe Ale pozostaly 3 instytucje ktorych nic nie rusza: 1. Ogrodki dzialkowe (prezes rzadzi) 2. Spoldzielnie mieszkaniowe (prezes rzadzi) 3. Uniwersytety (prof. Marian rzadzi) Fajne towarzystowo. Odpowiedz Link
dobrycy Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 21:26 sendivigius napisał: > 1. Ogrodki dzialkowe (prezes rzadzi) > 2. Spoldzielnie mieszkaniowe (prezes rzadzi) > 3. Uniwersytety (prof. Marian rzadzi) Aż sie boję to powiedzieć, ale wynika z tego że tak długo będą Uniwersytety jak długo profesor Marian nie pójdzie na emeryturę. Zresztą w sumie głównym beneficjentem obecnych uniwersytetów jest profesor Marian i jego satelity, więc gdy go zabraknie to Uniwersytety stracą rację bytu. > > Fajne towarzystowo. > Odpowiedz Link
sendivigius troche cytatow 18.05.17, 20:35 dobrycy napisał: To dla ciebie, bo cie lubie. Nie mow nic ministrowi ani nikomu innemu. Liczba noblistow 2000-2016 (mlodziezy przypomne ze komuna upadla wczesniej, sanacja tez, wojny nie bylo) USA 72 UK 16 Japan 15 Germany 7 Israel 5 France 5 Russia 5 Australia 3 Canada 3 Norway 3 Razem = 134 W krajach gdzie nie ma habilitacji: 114 lub 85% “Increasingly, the demand from governments that fund university research is for clear, short-term outcomes, with obvious and immediate applications, and the demand from university administrators is for a steady stream of research publications,” he said. “This, of course, has its role, but it is not how the very best science works – to make truly groundbreaking discoveries, scientists need to be given the freedom to follow their noses, to engage in so-called curiosity-driven research, often with no obvious sense of where the research may ultimately lead. “They should be driven simply by the desire to push the boundaries of our knowledge. They must be free to take risks and, of course, sometimes to fail. “In today’s tighter, tougher climate, it seems clear that much of the work that has won Nobel prizes over the years might not have taken place – it would have been deemed too risky, or to esoteric, or to be taking too long,” he added. www.timeshighereducation.com/features/top-10-universities-producing-nobel-prizewinners-2016 W Polsce (od wiekow) jest tendencja do powielania cudzych wad i produkowania karykatury oryginalow (scena piosenki i filmu najlepszym przykladem). Odpowiedz Link
dystansownik Re: troche cytatow 18.05.17, 20:40 > W Polsce (od wiekow) jest tendencja do powielania cudzych wad i produkowania ka > rykatury oryginalow (scena piosenki i filmu najlepszym przykladem). W nauce najlepszym tego przykładem jest to, że większość grantów musi udowodnić, że jest wielkim sukcesem i pieniądze nie zostały przejedzone i zmarnowane. W praktyce jednak, nie znam ani jednego przypadku w którym z jakiegokolwiek grantu wyszedł jakiś produkt lub efekt poza paroma publikacjami nastawionymi na autopromocję kierownika projektu i dopisek o samym projekcie w jego CV i autocharakterystyce. Odpowiedz Link
flamengista Re: troche cytatow 18.05.17, 22:20 Jak już wielokrotnie dowodziłem, nie ma nawet tego. Jest cała masa świętych krów, która dostaje seryjnie granty nie publikując dosłownie nic, nie raportując żadnych sukcesów - co nie przeszkadza im w dostaniu kolejnego. Mamy też totalne aberracje w postaci spółdzielni grantowych, w których GTW przyznawała sobie granty, a potem robiła fikcyjne badania wypłacając sobie całkiem realne pieniądze. W naszym chorym systemie wystarczało odrobinę sprytu którego zabrakło Adasiowi i Ryśkowi (vide konsultacje mailowe jak uwalić habilitację) i zatrudnienie paru wyrobników-ghostwriterów ze wschodu. Ci za miskę ryżu mogli produkować pseudo-wyniki, które podkładało by się do raportów. I nigdy, przenigdy żadna prokuratura by się do tego nie przyczepiła. Obawiam się jednak, że nie wszyscy byli tak beztroscy jak Adam i spółka i proceder nadal kwitnie. Tyle że w innych działkach. Więc moim zdaniem akurat najmniejszym problemem grantów w PL jest to, że efektem są same publikacje. Byle by one były i w dobrych żurnalach. Odpowiedz Link
dystansownik Re: troche cytatow 18.05.17, 22:43 > Więc moim zdaniem akurat najmniejszym problemem grantów w PL jest to, że efekte > m są same publikacje. Byle by one były i w dobrych żurnalach. Znam osobę, która dostała ponad 1 mln zł grantu (jeden z tych programów "niech się doktorek nauczy realizować projekty"). Przez 3 lata nie zrealizowano prawie żadnych badań, publikacje klepie głównie odgrzewając kotlety jeszcze z doktoratu, "papiery" buduje sobie na konferencjach zagranicznych które wie, że będą indeksowane i dadzą 15 pkt każda (a na wielu z nich i tak wszystko przejdzie). Teraz czeka na wynik postępowania habilitacyjnego w oparciu o ten "dorobek" (suma IF = ~1, ilość cytowań WoS <10). Wynik jest raczej przesądzony, bo jednym z recenzentów jest ciotka tej osoby, a do drugiego recenzenta już chodziły pielgrzymki "wspierające". Jak mniej więcej w tym samym czasie mam okazję współpracować z jednym magistrem z Francji, który ma już parę artykułów w topowych jak na daną branżę jurnalach (~30 pkt u nas), to naprawdę się nie łudzę, że możemy jakąkolwiek rolę w światowej nauce odegrać. Odpowiedz Link
js.c Re: troche cytatow 18.05.17, 22:57 Zależy od dziedziny. W fizyce znam przypadek, że student wysłał artykuł do najlepszego pisma (PRL) i dopiero na obronie to "wyszło", bo nie zdawał sobie sprawy, że to taki wyczyn. Inny przykład (i to na prowincjonalnej uczelni): student nazbierał ze 100 punktów (3 artykuły), a z dyplomem wciąż się ślimaczy. Współautorstwo studentów w ogóle nie jest takie rzadkie. Odpowiedz Link
dobrycy Re: troche cytatow 18.05.17, 21:22 sendivigius napisał: > dobrycy napisał: > > To dla ciebie, bo cie lubie. Nie mow nic ministrowi ani nikomu innemu. Też Cie Sendi lubie, dlatego zwróć uwage że: > > Liczba noblistow 2000-2016 > > (mlodziezy przypomne ze komuna upadla wczesniej, sanacja tez, wojny nie bylo) > > USA 72 > UK 16 > Japan 15 > Germany 7 > Israel 5 > France 5 > Russia 5 > Australia 3 > Canada 3 > Norway 3 > > Razem = 134 > W krajach gdzie nie ma habilitacji: 114 lub 85% Jesli odjac Rosję, to 100% tych krajów płaci też uczonym średnio więcej niż $1000 miesięcznie. Rosja pewnie jest na zasadzie, że tych dwóch kolesi od grafenu z niej wyjechało, a w Rosji sie tylko urodziło. ZSRR miał o ile pamietam coś z 240 milionów ludzi więc szansa że ktoś sie trafił stamtąd a nie z PL była 6 razy większa. Poza tym tam jednak na nauke przed upadkiem troche kładziono nacisk. No więc to może nie habilitacja szkodzi na Nobla a wynagrodzenia ? Poza tym habiliatcja przyszła z Niemiec i do pewnego stopnia tam wciąż jest. > W Polsce (od wiekow) jest tendencja do powielania cudzych wad i produkowania ka > rykatury oryginalow (scena piosenki i filmu najlepszym przykladem). A z tym to sie zgadzam. Odpowiedz Link
sendivigius Re: troche cytatow 18.05.17, 21:42 dobrycy napisał: > Poza tym habiliatcja przyszła z Niemiec i do pewnego stopnia tam wciąż jest. A gdzie byla niemiecka nauka AD 1920 a gdzie amerykanska? Slabe loty nauki niemieckiej jaki i francuskej dowodza ze cos wyraznie sie zatarlo w modelu kontynentalnym. Przeciez to byli naukowi i technologiczni liderzy! Az trudno dzis w to uwierzyc. Teoria $1000 tez slaba (chces powiedziec ze prof. ma < 3800 ? Chyba zartujesz) Np: Argentina: César Milstein, Physiology or Medicine, 1984 Luis Federico Leloir, Chemistry, 1970 Bernardo Houssay, Physiology or Medicine, 1947 en.wikipedia.org/wiki/List_of_Nobel_laureates_by_country Odpowiedz Link
dobrycy Re: troche cytatow 18.05.17, 22:02 sendivigius napisał: > dobrycy napisał: > > > > Poza tym habiliatcja przyszła z Niemiec i do pewnego stopnia tam wciąż je > st. > > A gdzie byla niemiecka nauka AD 1920 a gdzie amerykanska? Slabe loty nauki niem > ieckiej jaki i francuskej dowodza ze cos wyraznie sie zatarlo w modelu kontynen > talnym. Przeciez to byli naukowi i technologiczni liderzy! Az trudno dzis w to > uwierzyc. Taaaa, uhm, sie zatarło, ale nie wiem czy zauważyłeś, że po drodze była wojna na której USA skorzystało a europa straciła. USA miało wiecej pieniedzy dzieki czemu naukowcy tam lepiej zarabiali i w ogóle mogli prowadzić badania zamiast odbudowywać zgliszcza, więc USA smignelo naprzód. Twoja teoria o szkodliwym wpływie habilitacji na Nobla mi przypomina teorię o tym że mleko kwaśnieje bo skrzaty do niego szczają. Gdyby w USA była habilitacja to jestem pewien że mieli by 2x tyle Nobli! A gdyby prezydent Trump namaszczał i ściskał dłoń każdemu profesorowi, to nawet 4x tyle! > > Teoria $1000 tez slaba (chces powiedziec ze prof. ma < 3800 ? Chyba zartuje > sz) Myslalem że kurs jest 4.2, dużo sie nie pomyliłem. Np: > > Argentina: > César Milstein, Physiology or Medicine, 1984 > Luis Federico Leloir, Chemistry, 1970 > Bernardo Houssay, Physiology or Medicine, 1947 > > en.wikipedia.org/wiki/List_of_Nobel_laureates_by_country A co mi tu wyskakujesz z jakąs prehistorią. Oczywiście że są wyjątki potwierdzające regułę, ale powiedz sam Sendi, jak jesteś głodny, śpisz kątem u teściów, żona sie wydziera żę nie ma co do garka włożyć,a dzieci wyjadają sąsiadowi obierki to nawet nie myślisz o Noblu, bo jest coś takiego jak taka piramida pewnego Rosjanina. Ponieważ w pl jesteśmy na dnie piramidy, to Nobel nam sie nawet nie śni. A w USA taki uczonek nie ma co z pieniędzmi zrobic, już wytapetował dolarami chlewik i oborę, to sobie myśli - jeszcze tylko Nobla mi do kompletu brakuje, bo złoty sedes już mam. Odpowiedz Link
sendivigius Re: troche cytatow 18.05.17, 22:39 dobrycy napisał: A gdyby prezydent Trump namaszczał i ściskał dłoń każdemu profesorowi, to nawet 4x tyle! Hm... Moze to warte rozwazenia :DDDDD , > ale powiedz sam Sendi, jak jesteś głodny, śpisz kątem u teściów, żona sie wydziera żę nie ma co do garka włożyć,a dzieci wyjadają sąsiadowi obierki to nawet nie myślisz o Noblu, A moze tym razem na serio. Widzialem pare domostw paru profesorow, a zeby nawet bylo gorzej to par profesorskich i w nijaki sposob nie przypominaly tego co opisujesz. Wrecz przeciwnie, wielu hamerykanow by pozazdroscilo. A z drugiej powaznej beczki to pomysl czemu nie bylo wojny pomiedzy Kalifornia i Teksasem w ktora by sie wmieszal Meksyk a Europa na calym zamieszaniu by dobrze zarobila? Odpowiedz Link
dystansownik Re: troche cytatow 18.05.17, 22:47 > A moze tym razem na serio. Widzialem pare domostw paru profesorow Też takich znam. Jeden ma super dom prawie w centrum Warszawy, tuż obok emerytowanych UBków, wojskowych, itp. Widać swoją "działalnością naukową" zasłużył się dla nauki. Znam też innego, nie wiem jaki ma dom, ale jeździ jaguarem. W środowisku naukowym swojej dziedziny jest bardzo znaną osobistością. Głównie z tego, że zaprzyjaźnionym firmom da papier na wszystko jeśli tylko dobrze zapłacą. Odpowiedz Link
dobrycy Re: troche cytatow 18.05.17, 22:48 sendivigius napisał: > dobrycy napisał: > > A gdyby prezydent Trump namaszczał i ściskał dłoń każdemu profesorowi, to nawet > 4x tyle! > > Hm... Moze to warte rozwazenia :DDDDD > , > > ale powiedz sam Sendi, jak jesteś głodny, śpisz kątem u teściów, żona sie > wydziera żę nie ma co do garka włożyć,a dzieci wyjadają sąsiadowi obierki to n > awet nie myślisz o Noblu, > > A moze tym razem na serio. Widzialem pare domostw paru profesorow, a zeby nawet > bylo gorzej to par profesorskich i w nijaki sposob nie przypominaly tego co op > isujesz. Wrecz przeciwnie, wielu hamerykanow by pozazdroscilo. No widzisz, syty głodnego nie zrozumie. Syty baja o Noblu a głodny o misce strawy. > > A z drugiej powaznej beczki to pomysl czemu nie bylo wojny pomiedzy Kalifornia > i Teksasem w ktora by sie wmieszal Meksyk a Europa na calym zamieszaniu by dobr > ze zarobila? 1. Gęstosć zaludnienia, ilość surowców na głowe -> mała konkurencja 2. Ten sam język i historia a raczej jej brak, brak I wojny światowej na swoim terenie. Btw gdyby jej nie było (I wojny) to USA wyglądałoby dziś kompletnie inaczej. Gdyby imperium brytyjskie nie osłabło to by mieszało w USA tak jak USA teraz w europie. 3. Rewolucja w Rosji. Gdyby w USA nie pozwolono na związki zawodowe, to komunizm miałby sie lepiej, i może nawet jakiś Stalin by wypączkował. Odpowiedz Link
sendivigius Re: troche cytatow 19.05.17, 04:25 dobrycy napisał: > Taaaa, uhm, sie zatarło, ale nie wiem czy zauważyłeś, że po drodze była wojna n > a której USA > skorzystało a europa straciła. USA miało wiecej pieniedzy dzieki czemu naukowcy > tam lepiej zarabiali i w ogóle mogli prowadzić badania zamiast odbudowywać zgliszcz > a, więc USA smignelo naprzód. Z innej beczki argument. Dane podaja lata po 2000. Chcesz powiedziec ze byly zgliszcza w 2000*, albo niech bedzie w 1975? (bo nagrody sa przesuniete w czasie). Litosci. *) wylaczajac opinie osob pokroju J.K. Odpowiedz Link
calafiorre Re: troche cytatow 19.05.17, 09:49 sendivigius napisał: > Argentina: > César Milstein, Physiology or Medicine, 1984 > Luis Federico Leloir, Chemistry, 1970 > Bernardo Houssay, Physiology or Medicine, 1947 Leloir i Houssay dostali Noble za badania z lat 1940-50tych, sytuacja nieporównywalna z obecną jeśli chodzi o funkcjonowanie nauki. Co do najnowszego (i ostatniego - ciekawe czemu?) argentyńskiego noblisty: "Milstein was elected a Fellow of the Royal Society (FRS) in 1975, was a fellow of Darwin College, Cambridge from 1980 to 2002" Daj nam jeszcze 10-15 lat, a zobaczyć Noble polskich naukowców, którzy od kilkunastu lat emigrują z tego naszego liberalnego raju reform i wstecznych parametryzacji. W sumie to przychodzi mi do głowy w tym momencie pewien aktywny uczestnik tego forum, który w USoA siedzi już od dawna, a Nobla nie ma. Odpowiedz Link
js.c Re: troche cytatow 19.05.17, 10:34 Argentyna 70 lat temu to faktycznie przykład nietrafiony, bo niegdyś to był bardzo bogaty kraj. "W 1910 r. Argentyna była dziesiątym najbogatszym krajem świata. Odpowiadała za 7 proc. światowego eksportu i połowę PKB całej Ameryki Południowej. W 1914 r. PKB na obywatela Argentyny wynosiło 470 USD. Dla porównania, we Francji było to wówczas 400 USD, we Włoszech 225 USD, a w Japonii 90 USD. (...) Emigrant w Buenos Aires mógł liczyć na podobny zarobek jak emigrant w Nowym Jorku. (..) Argentyna była wówczas tak bogatym krajem, że jeszcze w 1965 r. Argentyna była wówczas tak bogatym krajem, że jeszcze w 1965 r. (czyli po prawie 20 latach od wyboru Perona na prezydenta) ciągle miała PKB na osobę wyższy niż Japonia czy Irlandia." Odpowiedz Link
sendivigius Re: troche cytatow 19.05.17, 23:12 calafiorre napisał: > W sumie to przychodzi mi do głowy w tym momencie pewien aktywny uczestnik tego > forum, który w USoA siedzi już od dawna, a Nobla nie ma. Odrzucili wniosek przez brak habilitacji...... Po kolei chlopie, mowia. Odpowiedz Link
bumcykcyk2 Re: troche cytatow 18.05.17, 23:10 dobrycy napisał: > Poza tym habilitacja przyszła z Niemiec i do pewnego stopnia tam wciąż jest. No niby tak, bo oficjalnie współistnieje dwutorowa ścieżka - stara z habilitacją i ta nowsza, gdzie są "Juniorprofessorren" bez habilitacji. Od 2002 roku , gdy wprowadzili owe junior profesury , liczba habilitacji spadła o jedną trzecią. Z tym, że akurat w mojej działce ja nie słyszałem, żeby po 2002 roku ktoś się bawił w habilitację. Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 19:15 "W przypadku instytutów badawczych chcemy, aby były one w przyszłości afiliowane przy uczelniach i pozbawione prawa do nadawania stopni" - zapowiedział minister. Nawet się nie kryje z chęcią całkowitego podporządkowania instytutów pod uczelnie. Z powyższego rozumiem, że afiliacja będzie dla danego instytutu tylko pod jedną wybraną uczelnię. Czyli instytuty badawcze zostaną takimi ich bieda-wydziałami? "Zachowując habilitację, chcemy dać podstawowy element statusu samodzielnego pracownika naukowego - czyli możliwość kierowania własnym zespołem - już doktorom" - powiedział. Tylko kim oni będą kierowali? Będzie zespołowe granie pod "napastnika" już na poziomie doktora, a nie jak to obecnie standardem jest na habilitowanego lub profesora. Aby zostać doktorem - jak mówił minister - trzeba będzie mieć na koncie publikację co najmniej jednego artykułu w recenzowanym czasopiśmie ze zmodyfikowanej listy ministerstwa lub jednej książki z wydawnictw certyfikowanych przez resort. "Chcemy zrezygnować z tego +rekordu świata+, jaki biją polscy naukowcy jeżeli chodzi o liczbę czasopism naukowych" - powiedział szef MNiSW. Nie rozumiem, ktoś wie o co chodzi z "rekordem świata" i może mnie oświecić? Z tą zmodyfikowaną listą to rozumiem, że chodzi o listę A lub listę JCR, a nie jeden artykuł w uczelnianym czasopiśmie z obecnej listy B, recenzowanym przez samych swoich, w którym dana uczelnia nabija swoimi doktorantami punkty do kategoryzacji puszczając każdego paździerza, gdzie 90% literatury to tylko autocytowania i artykuły kolegów z wydziału? Poza tym doktorant będzie musiał uzyskać z instytucji zewnętrznej certyfikat potwierdzający znajomość języka obcego na poziomie C1. I wszyscy doktoranci będą znać języki obce lepiej niż 90% polskiej profesury. Gowin zaznaczył też, że w nowej ustawie nie będzie wprowadzony zakaz zatrudniania doktora, który obronił się na danej uczelni. "Będziemy jednak tworzyć zachęty do mobilności" - powiedział. Chowu wsobnego ciąg dalszy. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 20:01 Co do chowu wsobnego to zobaczymy. Zauważ, że chyba masa jednostek straci prawo nadawania tytułu doktora, nie mówiąc o habilitacji. W Warszawie czy Karkowie chów wsobny będzie kwitł, ale realnie najlepsi doktoranci koncentrują się na kilku wybranych uczelniach. Większe straty naukowe pewnie byśmy mieli, gdyby zmuszać ludzi z Krakowa do przeprowadzki do Warszawy, bo zamiast tego wybraliby albo emigrację albo biznes. Natomiast małe ośrodki będą musiały brać kadrę z dużych ośrodków bo same swojej nie wyprodukują... Czyli pewien rodzaj mobilności zostaje wymuszony... Poczekamy zobaczymy. Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 20:15 Czy na pewno byłoby tak źle gdyby część wybrała emigrację lub biznes? Chyba nie. Zresztą jest na to prosty sposób. Umożliwienie zatrudnienia "swoich", ale dopiero jak zdobędą min. 2 lata doświadczenia właśnie w biznesie lub min. 4 lata na post-docu na innej uczelni. Póki nikt nie zmusi uczelnianego betonu do konkurowania o najlepszą kadrę, nic się nie zmieni. Dalej będzie zatrudnianie samych swoich i 99% kadry będzie się rodziło (w naukowym sensie) i umierało (dosłownie) na tych samych uczelniach. Każda uczelnia będzie niezależną wysepką, która będzie się za wszelką cenę broniła przed wtargnięciem "obcych" na swoje terytorium. Bo chyba nikt nie wierzy w skuteczność konkurencji w konkursach na stanowiska? Odpowiedz Link
dobrycy Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 21:24 dystansownik napisał: > Czy na pewno byłoby tak źle gdyby część wybrała emigrację lub biznes? Chyba nie > . Zresztą jest na to prosty sposób. Umożliwienie zatrudnienia "swoich", ale dop > iero jak zdobędą min. 2 lata doświadczenia właśnie w biznesie lub min. 4 lata n > a post-docu na innej uczelni. Jak tak zrobisz to na uczelnie nikt sensowny nie wróci. > > Póki nikt nie zmusi uczelnianego betonu do konkurowania o najlepszą kadrę, nic > się nie zmieni. Dalej będzie zatrudnianie samych swoich i 99% kadry będzie się > rodziło (w naukowym sensie) i umierało (dosłownie) na tych samych uczelniach. Ale co w tym złego? K > ażda uczelnia będzie niezależną wysepką, która będzie się za wszelką cenę broni > ła przed wtargnięciem "obcych" na swoje terytorium. Bo chyba nikt nie wierzy w > skuteczność konkurencji w konkursach na stanowiska? A po co ma być konkurencja? Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 22:29 > Jak tak zrobisz to na uczelnie nikt sensowny nie wróci. A to już problem uczelni, żeby sobie ściągnąć kadrę. Jakoś zachodnie uniwerki nie mają z tym problemu i na ogłoszenia o naborze kandydatów nie brakuje. Do tego niektórzy mają swoje granty, które idą za nimi. Mam znajomą z UK, która niedawno zmieniła uczelnie, chyba z Southampton na Leeds. Nie wnikałem dlaczego, ale najlepsze jest to, że ma swój grant z którego się utrzymuje i może rekrutować parobków (doktorantów) i kasa idzie za nią. > Ale co w tym złego? Brak przepływu i wymiany informacji chociażby. Jak ktoś co jakiś czas nie zmieni punktu siedzenia, to i nie zmieni punktu widzenia. > A po co ma być konkurencja? Żeby podnosić poziom? Równie dobrze możemy zrezygnować z kategoryzacji. Dajmy wszystkim kasę, podzieloną np. w zależności od ilości pracowników. Ciekawe czy przełoży się to na jakość produkowanej nauki. Odpowiedz Link
dobrycy Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 22:42 dystansownik napisał: > > Jak tak zrobisz to na uczelnie nikt sensowny nie wróci. > > A to już problem uczelni, żeby sobie ściągnąć kadrę. Jakoś zachodnie uniwerki n > ie mają z tym problemu i na ogłoszenia o naborze kandydatów nie brakuje. Do teg > o niektórzy mają swoje granty, które idą za nimi. Mam znajomą z UK, która nieda > wno zmieniła uczelnie, chyba z Southampton na Leeds. Nie wnikałem dlaczego, ale > najlepsze jest to, że ma swój grant z którego się utrzymuje i może rekrutować > parobków (doktorantów) i kasa idzie za nią. > No fakt. Skoro na zachodzie (wkładając doi systemu dwa rzędy wielkości więcej) nie mają problemu to i u nas nie bedzie. Skoro amerykanie wysłali człowieka na księżyc to i u na sie uda (samym chciejstwem i metodą kija bez marchewki) > > Ale co w tym złego? > > Brak przepływu i wymiany informacji chociażby. Jak ktoś co jakiś czas nie zmien > i punktu siedzenia, to i nie zmieni punktu widzenia. > Ale po co zmieniac punkt widzenia? > > A po co ma być konkurencja? > > Żeby podnosić poziom? Równie dobrze możemy zrezygnować z kategoryzacji. Dajmy w > szystkim kasę, podzieloną np. w zależności od ilości pracowników. Ciekawe czy p > rzełoży się to na jakość produkowanej nauki. A po co nam poziom? Bo tak jest na Zachodzie? To jest rozumowanie przedszkolaka który mówi swojemu biednemu tatusiowi że też chce iphona bo jasio ma takiego i on też ma mieć. Nic to że tatuś nie ma pieniedzy. Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 22:58 > Ale po co zmieniac punkt widzenia? Po to, żeby nie uważać się za najmądrzejszego na świecie tylko dlatego, że zrobiło się habilitację na handlu wymiennym referatami zamawianymi pomiędzy uczelniami. Znam gościa, który tak się dorobił swojej pozycji i w swojej dziedzinie nie uznaje innego punktu widzenia niż swój własny. Mam też jednego bardzo zdolnego kolegę, któremu ten pierwszy uwalił w recenzji artykuł tylko dlatego, że kolega raczył postawić tezę sprzeczną z jego jedynymi słusznymi przekonaniami. Kolega na szczęście poszedł po rozum do głowy, artykuł przetłumaczył na angielski i wysłał do jednego z najlepszych journali do których mógł uderzyć z daną tematyką. Dziwnym trafem recenzje stamtąd okazały się bardzo pochlebne. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 23:13 Wiesz te stwierdzenia o braku kandydatów to się odnoszą do krajów, które a) płaca dużo więcej, b) przeważnie nie uczą po polsku. Pewnie Fla może napisać jak jest we Włoszech i czy tabuny mobilnych doktorów z Indii i Chin biją się o stołki. Co do przepływu informacji, to można się uczyć nowych rzeczy pracując z ludźmi za granicą. Przepływ ludzi między Warszawą i Krakowem nie spowoduje żadnego skoku cywilizacyjnego ani dla UW ani dla UJ. Odpowiedz Link
flamengista Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 07:11 W moim instytucie we Włoszech jedyna imigrantka to była z Albanii. Faktycznie była świetna i chyba nadal tam pracuje, ale to był rodzynek. Ja byłem drugi, z Polski i budziłem spore zainteresowanie. Niestety, nie było tam tabunów młodych doktorów z Indii i Chin. Nie za 1400 € na rękę. Odpowiedz Link
sendivigius Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 16:27 piotrek-256 napisał: Przepływ ludzi między Warszawą i Krakowem nie spowoduje żadnego sko > ku cywilizacyjnego ani dla UW ani dla UJ. Gdy nawet jedna osoba z Krakowa wjedzie do Kongresowki to juz podnosi jej poziom cywilizacyjny. A przynajmniej tak uwazaja w Krakowie. Odpowiedz Link
bumcykcyk2 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 21:17 Ale ludzie z Krakowa okrutnie męczą się w Warszawie. Warszawiacy lubią jeździć do Krakowa i lubią tam pracować. W drugą stronę to tak nie działa. Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 17:58 W niektórych dziedzinach Polska stanowi swoistą enklawę, gdzie publikuje się prawie tylko po Polsku i wszyscy są szczęśliwi, że o pozycję naukową konkurują tylko na swoim podwórku. I nie mówię tu o polonistyce, ale nawet w branżach technicznych tak bywa. Tylko, że poziom tej nauki zamkniętej w Polskim grajdołku jest o wiele niższy niż na zachodzie. Jeśli to nam odpowiada to ok. Jeśli jednak mamy konkurować na świecie, to jednak ktoś musi wyłożyć kasę i ściągnąć ludzi z zagranicy. Odpowiedz Link
dobrycy Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 18:18 Prosciej wypchać zagranicę tych którym się nie podoba! Odpowiedz Link
bumcykcyk2 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 21:33 dystansownik napisał: > Tylko, że poziom tej nauki zamkniętej w Polskim grajdołku jest o wiele niższy niż na > zachodzie. Jeśli to nam odpowiada to ok. Jeśli jednak mamy konkurować na świecie, to > jednak ktoś musi wyłożyć kasę i ściągnąć ludzi z zagranicy. Profesor ściągnął przecież Pana Nicolae Romonescu z uniwersytetu w Kiszyniowie i był u nas przez pół roku. Żeśmy razem nawet Rektora Przysługę tsujką upili ! A osiągnięcia w piśmie też mamy, proszę tylko spojrzeć na ten opis Ţuiki na portalu branżowym - od A do Z nasza robota! W ustach jest rasowa, lekko chropawa z akcentem beczki, wytrawna i lekko korzenna. Krzepka, lekko zadziorna i mocna. Łączy jakby kremowo-orzechową nutę w pierwszym momencie, z chropawością beczkowej taniny i lekką szorstkością faktury trunku w finiszu. Poza tym, jest dobrze rozgrzewająca, moc jest wyrazista lecz nie agresywna. W tle owocowa nuta (cytryna, jabłko, przejrzała pigwa) zasuszone kwiaty, łagodny karmel i lekki rejestr apteczno-żywiczny. Ogólnie charakter i wyrazistość oraz dość pikantne, szorstkie zakończenie. Wypisz wymaluj , opis naszego Kochanego Profesora! dr Wyliżuch Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 20:09 Obowiązkowe powinny być jeszcze certyfikaty Word i Excel, wyższe wykształcenie zobowiązuje. Ustawa jest przyszłościowa, w przyszłości poziom łatwo będzie można podnieść wymagając publikacji w węższej elitarnej liście oraz certyfikatu na poziomie D, E albo nawet G. Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 20:18 Dobre, trzeba im podsunąć te pomysły. Co do artykułów, jeśli rzeczywiście chodzi o min. 1 artykuł (pytanie też czy samodzielny czy gra w 1 z 10) z jakimś IF, to taki doktorant przebije połowę profesury którą ma nad sobą w wielu wypadkach. Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 20:50 To by dotyczyło każdego poziomu. Ale tu mamy do czynienia z odbiurokratyzowywywaniem przez wprowadzenie Specjalnej Niebiurokratycznej Listy Czystej Jakości. Ciekawe czy poziom C1 z francuskiego, czy choćby z polskiego będzie obowiązkowy dla doktorantów z zagranicy, czy też będą oni z tego obowiązku zwolnieni. Oczywiscie Państwowa Komisja Poświadczania Znajomości Języka Polskiego jako Obcego egzaminów na poziomie C1 nawet nie przeprowadza. Odpowiedz Link
dobrycy Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 21:28 dystansownik napisał: > Dobre, trzeba im podsunąć te pomysły. > > Co do artykułów, jeśli rzeczywiście chodzi o min. 1 artykuł (pytanie też czy sa > modzielny czy gra w 1 z 10) z jakimś IF, to taki doktorant przebije połowę prof > esury którą ma nad sobą w wielu wypadkach. No bo skoro trzeba jakości, to chyba logiczne że prof Marian dołoży wysiłku aby jego zaplecze o nią zabrało. Skoro trzeba lepszych publikacji to ktoś je profesorowi musi napisać, a dr Wyliżuch niestety umie pisać jedynie donosy. Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 22:20 Szczerze, nie powinni w to brnąć dalej, a i habilitacje oraz profesury powinni zlikwidować i poodbierać. Znam nie jednego hab i prof, którzy na uczelni nie robią nić poza min. dydaktyki i klepaniem własnych biznesów. Odpowiedz Link
bumcykcyk2 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 22:57 dobrycy napisał: > Skoro trzeba lepszych publikacji to ktoś je profesorowi musi napisać, a dr Wyliżuch niestety > umie pisać jedynie donosy. Wszyscy jesteśmy Dziećmi Profesora i na niego pracujemy, przepełnieni radością, że chce mu się opatrywać kolejne dzieła wstępem i wydawać pod redakcją. A ja umiem tłumaczyć cudze artykuły , kompilować i publikować jako swoje. To się nie liczy? dr Wyliżuch Odpowiedz Link
dobrycy Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 23:18 bumcykcyk2 napisał: > dobrycy napisał: > > > Skoro trzeba lepszych publikacji to ktoś je profesorowi musi napisać, a d > r Wyliżuch niestety > > umie pisać jedynie donosy. > > Wszyscy jesteśmy Dziećmi Profesora i na niego pracujemy, przepełnieni radością, > że chce mu się opatrywać kolejne dzieła wstępem i wydawać pod redakcją. > > A ja umiem tłumaczyć cudze artykuły , kompilować i publikować jako swoje. To si > ę nie liczy? > > dr Wyliżuch Bardzo przepraszam doktora, tylko powtarzam plotki. Przecież gdyby nie tłumaczenia nasze srodowisko nie wiedziałoby co sie na świecie dzieje. Oczywiście są tacy w naszym kraju co publikują nawet i piszą po zagranicznemu, ale nie oszukujmy się, dzieje sie to w dziedzinach gdzie publikacje to w większosci wykresy i równoważniki zdań a nie głębokie przemyślenia potrafiące zmienić nasz sposób rozumienia świata! Odpowiedz Link
profesor_marian Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 12:50 niestety wskutek, nie bójmy się tego słowa, IMPERIALISTYCZNEJ praktyki uczelni zachodnich, nie tłumaczą oni zbyt często naszych dokonań na języki obce. A symetria by tego wymagała. My też tu piszemy i są to ważkie rzeczy! Odpowiedz Link
piotrek786 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 22:27 Totalny dualizm poznawczy mam. Moje doświadczenie pochodzi i z instytutu i z uczelni. Jeżeli instytuty mają zostać włączone pod uczelnie, to na pewno będzie redukcja kadry i obcinanie działek, które w danym Wydziale się nie mieszczą. Było już tak swego czasu na uczelniach ze słabszymi politycznie katedrami. Ba! cięto przede wszystkim katedry, do których garnęło się najwięcej studentów (doświadczenie z Politechniki Śląskiej). Swoją drogą, jeżeli adiunkt w instytucie, zostanie włączony do wydziału politechniki, na której też są instytuty to na jakiej zasadzie będą kształtowane płace? . Znam takie instytuty, gdzie żeby zachęcić do intensywniejszego pozyskiwania zleceń z przemysłu i grantów doprowadzono do podstawy rzędu 1600 pln plus dodatek za bycie doktorem 250 pln. W efekcie doprowadziło to do sytuacji, w której większość klepie papierowe oceny na poziomie biura prostych prac inżynierskich, a wąska klika uprzywilejowanych, zasilonych labami za grube bańki sobie bryluje i zwiedza świat podczas gdy pariasi klepią dla nich za swoje premie badania. Pochodną jest pauperyzacja instytutów i naprawdę niskie prace doktorskie – dlatego zmiana w tym zakresie akurat mi bardzo odpowiada! Proporcja prac wysokopoziomowych w mim instytucie do prac przeciętnych i miernych jest odwrotna , niż z mojego pw. Na Politechnice. Co do języka. Wszystko fajnie, ale właśnie to w wielu instytutach dawno temu wprowadzono zwyczaj uzyskiwania certyfikatu językowego przez pracowników. Doprowadziło to do odejścia wielu specjalistów w dziedzinach inżynierskich. Takie złote rączki często mają na plecach cały wydział. Ok., taka nauka po wielu tego typu działaniach jednak obniży loty – na pewno w inżynierce. Czy gdziekolwiek jest konkretniej zapisane , jak te zmiany będą wyglądały? Bo np. w mojej obecnej instytucji jest teraz stan jakiegoś totalnego odrętwienia, bez informacji, bez kierunku, bez żadnej motywacji... Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 23:13 Problem w tym, że w Polsce patologia goni patologię i próbuje się ją naprawiać kolejną patologią. Działalność instytutów badawczych nie wygląda tak jak powinna, to fakt. Tylko w tym momencie powinno się je albo głęboko zreformować, albo całkowicie zlikwidować. Podłączanie instytutów pod uczelnie, w momencie gdy one już w założeniu nie mają robić nauki, to tylko przedłużanie agonii. Nikt raczej takiego całkowitego połączenia nie zrobi. Mogłoby dojść do absurdu, że "dołączany" instytut miałby więcej ludzi niż wydział uczelni pod którym ma być. Po prostu uczelnia przejmie formalny nadzór i pozwolą się instytutom całkowicie zdegenerować. Najlepszych ludzi i sprzęt przejmą za darmo, a reszty się pozbędą. Konkretów nigdzie nie ma i niestety trzeba czytać między wierszami. U nas na poziomie dyrekcji też paraliż, bo nikt nie wie co będzie. Póki co, trochę się wszyscy ucieszyli, że nas nie zNITowali, przynajmniej w pierwszym rzucie. Zaraz pewnie będą nowe wybory do RN, bo zgodnie z nowymi prikazami min. 50% powinno być spoza instytutu. Nie wiadomo też, czy w ramach nowych przepisów "dobra zmiana" nie wykosi dyrekcji. Dużo nie zarabiają, ale pewnie jakieś "misie" czekają jeszcze na stołeczki. Odpowiedz Link
piotrek786 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 00:15 Wiesz, to i tak zazdroszczę! bo u mnie olbrzymi przerost ludzi bez kompetencji wtykających swoje łapska w tej całej działalności od prac dla przemysłu do nauki, pomimo faktu, że i tak "doły", czyli my musimy pozyskać, spisać umowę, zrealizować, rozliczyć i sprzedać pracę (adekwatnie z grantami). Ci ludzie biorą stawki managerskie jednocześnie nie dość, ze nie robią nic w zakresie nawiązywania jakiejś współpracy , to jeszcze potrafią "wpaść" na przygotowane przez swoich pracowników spotkanie, na długo toczone negocjacje i strzelić nam w kolano, lub głośno zastanawiając się nad stawką zniszczyć długie ustalenia. Mistrzostwem są różnego rodzaju polityczne zrzuty, któych doktoraty miały po 10 pozycji literaturowych na krzyż i były cienkie jak ta przysłowiowa pielucha , za to te upadłe anioły przemysłu piastują role dyrektorskie, za pensje managerskie jedyne co robią, to bujają się za pieniądze podatnika "po spotkaniach". Już w ogóle rozwala mnie ostatnia moda ministerstw na narzucanie prac typu "opracowanie jakiejś technologii". W instytucjach , gdzie pierwsi lecieli na zieloną trawkę technolodzy, gdzie inżynier procesowy nie ma czego szukać, gdzie można lata całe tłumaczyć różnicę pomiędzy mlekiem a mleczarnią oni teraz władzy zwierzchniej prezentują "swoje technologie". W tej pogoni za publikacją zginęła interdyscyplinarność, zaś takie dziedziny, jak projektowanie kompleksowe, czy inżynieria procesowa już zupełnie zostały pominięte. Ale oni "opracowują technologie". Odpowiedz Link
piotrek786 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 00:21 pojawili się wyżej magiczni "oni" chyba pora przestać pisać ;) Odpowiedz Link
sendivigius Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 02:35 piotrek786 napisał(a): Z tym co piszesz o IBRach (czy jakkolwiek sie to dzis nazywa) sie calkowicie zgadzam bo widzialem to i owo. Jest zupelnie jasne ze humanista Gowin i "teoretycy" co przygotowuja projekty nie maja pojecia co z nimi zrobic, w ogole nie czuja R&D. To bedzie klapa kompletna. Caly sektor poplynie do gory brzuchem a jest wciaz do uratowania. A moze zwyczajnie ktos za tym stoi. Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 18:07 A nie, to większość z tego co opisałeś funkcjonuje u nas dokładnie tak samo. Co do Ministerstw, to mamy nawet śmieszniejsze sytuacje. Raz w mediach przewijała się pewna tematyka związana z moją branżą, nie ważne jaka, ale podczas wizyty w Ministerstwie które nas nadzoruje, nasz dyrektor dowiedział się, że wypadałoby się tym tematem zająć od strony naukowej. Oczywiście Ministerstwo biedne, bo cięcia budżetowe, itd. Ale zaraz? Przecież instytut wypracował zysk, więc ma to niech za swoje własne fundusze sfinansuje badania zlecone przez Ministerstwo. I tak zamiast na 13-stki w instytucie dla wszystkich, jak to zwykle wcześniej bywało z wyrobionym zyskiem, sami musieliśmy zapłacić za ministerialne fanaberie. Żeby było śmieszniej, temat badawczy z sześciocyfrowym rocznym budżetem dostał jeden z największych lanserów w instytucie, bo był akurat najbliższy jego działce. Gość teraz jeździ sobie po konferencjach bez referatów, a przez resztę czasu nikt nie wie co on w ogóle robi. Ale jakby ktoś pytał, realizuje badania na zlecenie Ministerstwa. Odpowiedz Link
piotrek786 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 18:51 Norma. Skoro sobie tak opowiadamy - jeszcze fajniej, kiedy taki chętny i zawsze gotowy uprzywilejowany zostaje głównym wydawaczem unijnych pieniędzy na superdupercentrum czegoś tam. Potem koledzy z innych ośrodków mają wrażenie, że jesteśmy dopieszczeni "sprzętem i wogóle" , a w rzeczywistości te melony dyskontuje wąska grupa zwykle wspierana przez równiejszych wśród równych samodzielnych, podczas, gdy reszta zęby w ścianę (no fakt, w trakcie pisania wniosku o dofinansowanie pisali wszyscy :D, więc udział mieli). U nas znajduje się taki lab, które ma super sprzęt. Sprzęt ten opiera się o dwóch utopijnych urządzeniach zaprojektowanych w latach 50 tych przez ówczesnego pracownika instytutu. Odkurzony i przekazany do wykonawstwa 60 lat później ma świadczyć o zapędach „ino owacyjnych”. Była (jedna z wielu) sytuacja, awaryjna skutkująca naprawami za ca circa milion złotych. A powód był prozaiczny - obsługa nie potrafi planować eksperymentu i nie potrafi zrobić prostego bilansu energii z jednym wejściem i dwoma wyjściami (tu właśnie przykład z tym mlekiem / mleczarnią). Płacimy wszyscy w narzutach... W sumie jest fajnych wiele spraw. Ot na przykład ludzie poukrywani na kilku etatach na uczelni i instytucie, o których nikt ani na uczelni, ani na instytucie nie wie :). Kiedyś kilka osób od nas pojechało na jakieś wielomiesięczne superduper szkolenia z innowacyjności. Wśród nich nie było: ani jednego wdrożeniowca, ani jednej osoby która cokolwiek opatentowała (no ok. był gość, którego muszą inni dopisać bo wypada), ani nawet osoby, która jest przy jakimkolwiek temacie, w którym mogłoby powstać coś innowacyjnego. Za to większość z nich to były właśnie te wyżej opisane martwe dusze. Pisze to co wyżej , bo na linii „zaprojektujcie, rozwiążcie problem, opracujcie, pomyślcie, zmierzcie, zbudujcie itp.” jakoś dziwnym trafem nie ma nikogo z wybitnych przeszkolonych – (są zdajesie od wyższych celów). W sumie, kolejny raz sobie myślę, ze polska wersja paragrafu 22 musi dziać się w realiach ukochanej "nauki" i trzeba ją napisać. Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 21:52 To i ja jeszcze pociągnę temat, bo znów wiedzę spore podobieństwa. Kilka lat temu, nam mocno podkręcono śrubę jeśli chodzi o to ile mamy przynosić pieniędzy (jak pracownik nie zarobi dla instytutu prawie 200k zł, to teoretycznie nawet nie zarabia na swoje utrzymanie - oczywiście pensja tego pracownika z wszystkimi daninami dla państwa to może 20-25%, reszta to narzuty administracyjne). Trzeba było skołować kasę na nowe wypasione laboratorium za kilkadziesiąt mln zł dla jednego z zakładów instytutu, gdzie właśnie pracują "równiejsi". Jak już laboratorium rozkręcili i sami zaczęli naprawdę dużo zarabiać, już się swoimi dochodami nie dzielili (jak w innych zakładach nikt nie widział premii kwartalnych które teoretycznie można wyrobić, tam ponoć sekretarka czasem dostawała prawie 10k, a merytoryczni się buntowali jak nie dostali przynajmniej dwukrotnie tyle co każdy kwartał, samych premii oczywiście). Żeby było śmieszniej, bieżące utrzymanie tego labu kosztuje jakieś 1 mln zł rocznie. Wszystko ładują w koszty ogólne instytutu, a w innych zakładach od swojego przychodu trzeba odliczyć nawet zużyty toner w drukarkach. Ze szkoleniami aż tak spektakularnych przypadków nie znam, ale całkiem normalne są sytuacje, gdy na branżowe targi, gdzie teoretycznie powinniśmy się pokazać najsilniejszą merytoryczną grupą, 3/4 delegatów to administracja. Jak raz cały kilkunastoosobowy dział IT pojechał sobie, to aż się roześmiałem, gdy o tym usłyszałem. Odpowiedz Link
sendivigius Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 23:09 dystansownik napisał: Tak, wlasnie takie historie slyszalem/widzialem. Jest kasta mandarynow i reszta na nia robi (przy finansowym hokus-pokus, polegajacym na tym ze "jak Kali umyc probowke" to musi sam za to zaplacic i sam sobie sfinansowac a jak "Kalemu umyc probowke" to zaplacic ma Kali, dodatkowo Kali ma publikowac i dopisywac mandarynow (bo natchnienie go wzielo na sam ich widok), dalej redagowac mandarynom publikacje gdzie polowe roboty odwalil Kali bo tylko on sie znac ale dopisac Kali to nie, bo chyba zwariowal zuchwalec). Dodatkowo "insult to injury" bo sie mowi tej kascie pariasow sie ze sa deficytowi i nich sie ciesza minimalnymi i golymi stawkami z ministerialnych widelek. Ale istota wszelkich wad obecnego i proponowanego systemu jest gdzie indziej. jeśli chodzi o to ile mamy przynosić pieniędzy (jak pracownik nie zarobi dla instytutu prawie 200k zł, to teoretycznie nawet nie zarabia na swoje utrzymanie Jesli to pracownik ma zarabiac w rozumieniu 1:1 to czemu jest to panstwowy instytut? A minister zarabia na siebie? Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 20.05.17, 07:53 W kwestii zarabiania i państwowości, wszystko wynika chyba z zamiatania problemów pod dywan przez wszystkie lata od transformacji ustrojowej. Zabrakło pomysłu na instytuty, które póki siedziały cicho, nie sprawiały problemów i nikomu nie wadziły, były ok, a że nieleczone choroby systemowe się w nich szerzyły, to nikogo nie obchodziło. Likwidować ich nikt nie chciał, bo byłyby protesty, zwolnienia grupowe, itd. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że od wewnątrz na poziomach zakładów wszyscy widzą te patologie, ale jak przychodzi kontrola z ministerstwa, to tylko zagląda w papiery, które i tak dostają w sprawozdaniach z działalności, a rozmawiają wyłącznie z dyrekcją, która oczywiście będzie twierdziła, że wszystko funkcjonuje wspaniale. Inaczej przyznaliby się, że robią kiepską robotę. Z perspektywy pracownika nie ma możliwości "poskarżyć się" komuś na te patologie. Zakłady wiedzą co i jak, ale nawet ich kierownicy często nie mają wpływu na sytuację, szczególnie w innych komórkach, a dyrekcja, jak ministerstwo, przyjmuje postawę, że póki problem nie wybucha z pełnią siłą, to lepiej się nim nie zajmować, bo jeszcze jakieś brudy wyjdą. Zresztą, większość dyrekcji to koledzy tych "mandarynów" o których piszesz, albo wręcz oni sami. Odpowiedz Link
bumcykcyk2 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 20.05.17, 12:25 dystansownik napisał: Zabrakło pomysłu > na instytuty, które póki siedziały cicho, nie sprawiały problemów i nikomu nie > wadziły, były ok, a że nieleczone choroby systemowe się w nich szerzyły, to ni > kogo nie obchodziło. Likwidować ich nikt nie chciał, bo byłyby protesty, zwolni > enia grupowe, itd. No coś tam jednak zlikwidowano np. Instytut Ekologii PAN w Dziekanowie Leśnym pod Warszawą. Kilkaset ludzi poszło na bruk, protesty i związki zawodowe nic nie dały. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 23:02 dystansownik napisał: > "W przypadku instytutów badawczych chcemy, aby były one w przyszłości afilio > wane przy uczelniach i pozbawione prawa do nadawania stopni" - zapowiedział min > ister. Kluczowa jest zapowiedź, że prawo do nadawania zaszczytnego stopnia i szlachetnego tytułu zachowają instytuty PAN. Oznacza to, że PAN co najmniej zachowa swoje wpływy i przywileje. Oznacza to też, że reforma będzie wciąż pudrowaniem i zaklinaniem rzeczywistości. Podobnie ważna jest zapowiedź likwidacji wydziałowych czy instytutowych studiów doktoranckich na rzecz "Szkół doktoranckich". Prawdopodobnie powinno być dokładnie odwrotnie: szkoły szersze od wydziałów powinny zajmować się studiami na poziomie bachelor, a potem coraz większa specjalizacja. Zamiana 5 studiów doktoranckich na 1 szkołę to co prawda likwidacja 5-10 dodatków funkcyjnych, ale na ich miejsce przyjdą 1-3 dodatki plus co najmniej jeden cały etat administracyjny. Szkoła może oferować wspólne zajęcia do wyboru i to jest plus, ale mało prawdopodobne, że wrzucenie na to samo seminarium chemika z matematykiem da któremukolwiek z nich jakąś korzyść. No w sumie nie wiem. Likwidacja studiów doktoranckich na rzecz szkół to będzie rewolucja o trudnych do przewidzenia konsekwencjach, poza początkowym chaosem. "Po dwóch latach doktorant stanie przed komisją, w której skład wejdą również osoby spoza uczelni. Od oceny komisji będzie uzależniona możliwość kontynuowania prac oraz wysokość stypendium." Bez zmiany zasad finansowania uczelni, każda komisja przyklepie każdy, nawet ujemny postęp każdego doktoranta. Inflacja doktoratów nie bierze się przecież z próżni. "Jeśli chodzi o drugą ścieżkę dojścia do doktoratu, ma to być doktorancki grant promotorski. Przyznawany ma być on na 6 lat w drodze konkursu Narodowego Centrum Nauki. A osoba, która grant uzyska, będzie zatrudniana na stanowisku co najmniej asystenta na uczelni. "Doktorant w ramach tej ścieżki powinien już kierować swoim zespołem" - powiedział Gowin." Dlaczego aż 6 lat? Z pensją asystenta i pensum 240 godzin? Ło la boga, doktoranci w ekstazie będą walić drzwiami i oknami lub coś innego. A ten własny zespół do zarządzania to chyba to chyba zespół Tourrette'a lub coś podobnego? Poza tym "grant promotorski" dotychczas był rozumiany jako grant dla promotora... "Do obrony doktoratu potrzebne będą cztery recenzje, w tym co najmniej trzy pozytywne." A co z cennikiem recenzenckim? Pozostaje bez zmian? To kogo będzie stać na doktorat z wolnej stopy przy kolejnym wzroście cen w taryfikatorze? "doktorant będzie musiał uzyskać z instytucji zewnętrznej certyfikat potwierdzający znajomość języka obcego na poziomie C1." No, obecne *powszechne* studenckie B2 to fikcja, jesli B2 odpowiada FCE, C1 będzie jeszcze większą fikcją, choć bez dwóch zdań każdy pracownik naukowo-dydaktyczny to C1, czyli podobno poziom egzaminu CAE, powinien osiągnąć. Może zamiast od doktorantów, wymagać C1/CAE przy *każdym* awansie? Oj, by się działo!!! Z tym, że moje CAE, który zdałem chyba jeszcze jako doktorant, to jest wciąż *za mało* jak na literata; ale wymaganie kolejnego poziomu to już byłoby szaleństwo. Ech, a gdyby tak zażądać C2/CPE przynajmniej w części writing od profesury? Szkoły językowe pękłyby w szwach! "Ministerstwo natomiast - choć wcześniej się do tego przymierzało - nie planuje wprowadzać obowiązku, by zajęcia dla doktorantów były prowadzone w języku angielskim. " U nas takie zalecenia wprowadzono lokalnie, bo z zajęć w j. obcym jest więcej godzin przeliczeniowych. Jeżeli na sali nie ma obcokrajowców nieznających Polskiego, taki przepis to martwa fikcja. Jeżeli obcokrajowcy są, nie trzeba żadnego przepisu, zajęcia same "robią się" po angielsku, przepis powinien tylko umożliwiać w takiej sytuacji obronę języka angielskiego przed ewentualnymi pieniaczami, że Polska dla Polaków. Zdarzyło mi się słyszeć seminaria kadry zatrudnionej do prowadzenia zajęć w j. angielskim i zaprawdę, powiadam, Szkoły Doktoranckie trzeba będzie wyposażyć w sprzęt do tłumaczenia kabinowego. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 23:07 ... do tłumaczenia kabinowego - z Ponglisza na język angielski, oczywiście. Odpowiedz Link
bumcykcyk2 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 23:18 Panowie, a dlaczego nic nie piszecie o "genialnym" pomyśle zniesienia minimów kadrowych? Przecież jeśli dzisiaj u prywaciarza ktokolwiek zarabia jakieś sensowne pieniądze , to tylko i wyłącznie z powodu obowiązku utrzymywania minimów kadrowych. Jeśli ministerstwo je zniesie, to wrócimy do szalonych lat 90-tych i powszechnego stosowania umów o dzieło z zaniżonymi stawkami. BTW jeśli ma nie być minimów kadrowych, to znowu będzie można chałturzyć na 15 uczelniach jednocześnie? Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 23:22 > Kluczowa jest zapowiedź, że prawo do nadawania zaszczytnego stopnia i szlachetn > ego tytułu zachowają instytuty PAN. Oznacza to, że PAN co najmniej zachowa sw > oje wpływy i przywileje. Oznacza to też, że reforma będzie wciąż pudrowaniem i > zaklinaniem rzeczywistości. Właśnie mnie najbardziej irytują te podwójne standardy. Nikt tak naprawdę nie wie czemu PAN ma służyć w dzisiejszych czasach. Jego instytuty to tylko zamknięte enklawy niemające praktycznego celu, a najczęściej również nie współpracujące z innymi ośrodkami naukowymi. Ale to nakierowanych na przemysł instytutów badawczych trzeba się pozbyć. > Z tym, że moje CAE, który zdałem chyba jeszcze jako doktorant, to jest wciąż *z > a mało* jak na literata; ale wymaganie kolejnego poziomu to już byłoby szaleńst > wo. > Ech, a gdyby tak zażądać C2/CPE przynajmniej w części writing od profesury? Szk > oły językowe pękłyby w szwach! Może moja opinia będzie subiektywna, bo sam mam zdane CPE. Moim zdaniem jednak, jeśli naprawdę chcemy myśleć o ostrym wejściu na salony światowej nauki, to wymóg znajomości konkretnie angielskiego na poziomie C2 wcale nie jest taki głupi. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 00:45 dystansownik napisał: > jeśli naprawdę chcemy myśleć o ostrym wejściu na salony światowej nauki, to wy > móg znajomości konkretnie angielskiego na poziomie C2 wcale nie jest taki głupi Tak, ale w stosunku do profesury i to tej belwederskiej i to za 10-20 lat, gdy w wiek profesorski wejdzie pokolenie, które angielskiego uczyło się od wczesnej podstawówki. Ja bym bardzo chętnie wysłał wszystkich doktorantów na 2-letni kurs w British Council, ale kto za to zapłaci? Ja bym bardzo chętnie wysłał wszystkich młodych doktorów na 1-2 letni staż w USA/Kanada/UK/Irlandia/Australia?/NZ?, ale kto za to zapłaci? Kolejne pytanie: czy każdy w zespole uczelnianym czy instytutowym musi być literatem? Odpowiedź na tak postawione pytanie jest przecież prosta: to byłby absurd. W mojej grupie to ja orzę każdy tekst i wyciągam jego pierwotną wersję o jak sadzę co najmniej 10 kudryków. Gdyby takich oraczy było kilku, być może moglibyśmy publikować 2-3 razy gęściej i być może tu tkwi jedna z tajemnic "silnych" krajowych grup badawczych. Ale to nie znaczy, że każdy w grupie powinien być w stanie pisać po angielsku artykuły, które można od razu słać do wydawnictw, bo przecież przede wszystkim ludzie powinni znać swój fach, obsłużyć jakąś pompę, spektrometr etc. Angielski jest potrzebny przede wszystkim liderom, ale to tylko warunek konieczny, ale nie wystarczający. Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 00:57 Czy angielski Tuska wystarcza na C2? Czy hindusi na Oxfordzie mają C2? Zapadnicy powinni wprowdzić dla profesorów drugi język, najlepiej francuski, a także obowiązkowe zaświadczenia od dentysty oraz kserokopie dowodów zakupu przynajmniej trzech nowych garniturów. Odpowiedz Link
flamengista Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 07:06 Nie rozumiem, do czego jest potrzebny certyfikat. Jeśli miałem 3 stypendia zagraniczne (włączając w to roczny postdoc), 4 erasmusy, dziesiątki wystąpień na zagranicznych konferencjach i parę tekstów w solidnych (q2/q3) żurnalach JCR, to jeszcze mam się tłumaczyć specjalnym certyfikatem, że znam angielski? Jasne, mogę pójść na półroczny kurs by sobie wszystko odświeżyć a potem zdać egzamin. Tylko zadam naiwne pytanie: po co? Sugerujesz, że przeciętny naukowiec w Polsce ma za dużo czasu? Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 11:22 Po to żeby wyeliminować Wyliżuchów którym wszystko pisze Marian, żeby potem nie stawali się Marianami którym wszystko piszą Wyliżuchy. To skomplikowane, ale takie są realia odbiurokratyzowywywania. Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 18:11 Jak jest jasne, że znasz angielski to masz rację. Problem jest taki, że większość "naukowców" tego języka nie zna, nie potrafi napisać artykułu po angielsku, a jak nawet ktoś im przetłumaczy, to nawet nie pojadą na konferencję za granicę i nie porozmawiają z nikim. Odpowiedz Link
dobrycy Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 18:24 dystansownik napisał: > Jak jest jasne, że znasz angielski to masz rację. Problem jest taki, że większo > ść "naukowców" tego języka nie zna, nie potrafi napisać artykułu po angielsku, > a jak nawet ktoś im przetłumaczy, to nawet nie pojadą na konferencję za granicę > i nie porozmawiają z nikim. No i co tutaj ma CPE do tego? Nigdy mnie nie pytano o certyfikat z angielskiego przy wysyłaniu artykułów do czasopism (a mam kilkadziesiąt artykułów z IF>1). Gdyby w cywilizacji były polskie porządki, to pewnie by pytali nie tylko o certyfikat z języka, ale zgodę rodziców/dzieci, i 10 pieczątek i podpisów z administracji uniwersytetu. Ale w cywilizacji tak nie jest bo wiedzą że to nie jest po nic potrzebne. Ten Twój pomysł z CPE jest tak głupii, że aż się boję że ministerstwo go podchwyci. A artykuły trzeba bedzie wysyłać do ministerstwa w celu zatwierdzenia, czy na pewno są dobre. Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 18:31 No ale czy hindusi wypadaja lepiej? Poza tym CPE to brytyjski standard z aspiracjami kulturoznawczymi, a co z amerykanskim angielskim - ten to nawet nke ma testu na C2. Odpowiedz Link
dystansownik Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 19.05.17, 21:30 > A artykuły trzeba bedzie w > ysyłać do ministerstwa w celu zatwierdzenia, czy na pewno są dobre. Tak? U nas już, przynajmniej formalnie, to funkcjonuje. Może nie na poziomie ministerialnym, ale rady naukowej. :) Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 23:35 No bo to jest grant dla promotora. Doktorant kierujacy zespolem ma kwalifikacje do kierowania wlasnym doktoratem. Wynikaka one z posoadania grantu. C1: W zeszlym roku ktos wrocil na tarczy z USA, no i sie rozglada za jakas praca, no i sekretariat pyta o certyfikat. No ze niby jest ale jakis taki stary i trzeba nowy. Chodzi o certyfikat z jezyka w ktorym przez 5 lat uczyl studentow i ma to wyraznie w papierach. No to skoro ma to bez problemu zrobi chyba drugi raz, radzi pani z wszchenicy polskiej jakosci. Odpowiedz Link
flamengista Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 18.05.17, 22:12 Z wypowiedzi ministra dowiedziałem się, że chodzi o to, żeby doktorzy mogli kierować zespołami badawczymi. Ponieważ już to robię i to od pewnego czasu, zastanawiam się czy moja działalność powinna cieszyć ministra, czy wręcz przeciwnie - martwić. Możliwe, że robię coś wbrew przepisom lub wbrew intencjom reformistów. Trochę mnie to zmartwiło. Odpowiedz Link
tuptus235 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 21.05.17, 18:56 Pan Minister mówi różne dziwne rzeczy, np.: Ewaluacja zamiast parametryzacji. Nowy katalog dyscyplin będzie podstawą dla wprowadzenia kategoryzacji „poziomej”, opartej na prowadzonych w danej jednostce kierunkach studiów, a nie, jak dotychczas, w odniesieniu do wyodrębnionych komórek organizacyjnych (wydziałów). W celu odbiurokratyzowania uczelni oraz obniżenia kosztów administracyjnych związanych z kategoryzacją zostanie wycofane kryterium potencjału naukowego jednostki, a cały proces ewaluacji będzie oparty na ocenie trzech podstawowych czynników: patentów i publikacji, grantów krajowych i międzynarodowych, wpływu społecznego działalności danej jednostki.. Co mają kierunki studiów do przyznawania kategorii naukowej? Odpowiedz Link
trzy.14 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 21.05.17, 19:29 No, nie wiem, ale zapowiada się nowa runda szaleństwa KRK (Podejrzewam, że trzeba będzie na nowo definiować wszystkie kierunki studiów). Wydaje sie również, że Gowin chce oddzielić kierunki studiow od wydziałów, co na pewno miałoby sens na studiach 1. stopnia, później to już jakby mniejszy. Wycofanie kryterium II to ruch w dobrą stronę, ale ja bym przede wszystkim oczekiwał ujawnienia pełnych raportów parametryzacyjnych, ze szczegółową punktacją każdego kryterium, a także samych wniosków. Wtedy dopiero można by w oparciu o twarde dane mówić o rożnych procesach toczących, że tak powiem, polską naukę. Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 21.05.17, 19:31 Nie wiem, ale wyobrazmy sobie to wyodrebnienie na UJ, gdzie w ramach jednostki pojedyncze zaklady potrafia miec swoje kierunki, a ostatnio np wyodrebniono matematyke komputerowa jako kierunek, poprzednio zupelnie sensownie badaca specjalizacja zarowno na kierunku matematyka jak i informatyka. Ja nie wiem o co ministrowi chodzi, ale taki mi sie skojarzylo: jak sie chcialo miec wlasne ksiestewka, to porozliczamy z księstewek. Nota bene ksiestewka dobrze by na tym wyszly. (Jak zatrudnia dodatkowego sekretarza do tego odbiuratyzowania) Odpowiedz Link
trzy.14 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 21.05.17, 20:35 zitterbewegung napisał: > Ja nie wiem o co ministrowi chodzi, Amerykańskie Schools of ... and ... ? Odpowiedz Link
trzy.14 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 22.05.17, 08:03 Tu jest najnowszy Gowin, jak by ktoś chciał posłuchać: youtu.be/BUv_vdHcCrk?t=12291 Najbardziej konkretnie mówił o studiach doktoranckich, że mają się zamienić w "interdyscyplinarne szkoły doktoranckie". Do tego NAWA, co to ściągnęłaby do kraju nawet dala tatę, gdyby nie jego lewacko-libertyńskie poglądy :-) To ciekawe, że tam biadolą nad brakiem, czy przerwą w kształceniu w Polsce elit sięgającą aż II WŚ, nie widząc przy tym, że sami są produktem tej przerwy, a nie tego Przerwy, czym potwierdzają słuszność bronionej przez siebie tezy. Gowin rzucił ciekawymi liczbami: 100 tys. pracowników naukowych w Polsce i bodaj 35 tys. Polaków pracujących w nauce za granicą. Już w pierwszej liczbie jest przekłamanie: to etatów jest ok. 100 tys., a ludzi je wypełniających tylko ok. 60 tys. Po drugie, nie wiadomo, co Gowin miał na myśli mówiąc o tych 35 tys. pracujących za granicą i jak je policzył. Bardziej prawdopodobne jest 35 tys. Polaków pracujących za granicą w R&D, ale to byłoby porównywanie gruszek z arbuzami. W każdym razie widać kontynuację światłej myśli jeszcze Kudryckiej, że tylko Młodzi Zapadnicy mogą nas uratować, bo to co jest na miejscu, to towar wybrakowany, absolwenci szkół WSNS-o podobnych czy uniwersytetów im. Bieruta. Jak jest w rzeczywistości? Niedawno rozmawialiśmy z naszym absolwentem, co kilkanaście lat szwendał się po akademickim świecie, z brytyjską Russel Group i Harvardem włącznie, ale nawet nie chciał słyszeć o pracy na uczelni. Choćby dlatego, że żeby wrócić do Polski, wziął kredyt i musi go z czegoś spłacić. Odpowiedz Link
js.c Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 22.05.17, 15:45 Według bazy POLON (aktualizowanej na bieżąco, więc chyba wiarygodnej) jest w Polsce 105 238 nauczycieli akademickich i pracowników naukowych. Na pewno są to osoby, a nie etaty (spis jest imienny, podawane są wszystkie etaty danej osoby). Z tego aż 96255 to nauczyciele akademiccy (chociaż ten podział nie jest dla mnie klarowny w sytuacji podwójnych etatów). Odpowiedz Link
trzy.14 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 22.05.17, 17:53 www.nauka.gov.pl/g2/oryginal/2013_08/010df9372ca1a016e6e9bf7746817b38.pdf tabela II.3 podaje 65 tys. w kategorii "Zasoby ludzkie prowadzące działalność badawczo-rozwojową – badacze FTE (rok 2011)" js.c napisał(a): > Według bazy POLON (aktualizowanej na bieżąco, więc chyba wiarygodnej) jest w Po > lsce 105 238 nauczycieli akademickich i pracowników naukowych. Na pewno są to o > soby, a nie etaty (spis jest imienny, podawane są wszystkie etaty danej osoby). > Z tego aż 96255 to nauczyciele akademiccy (chociaż ten podział nie jest dla mn > ie klarowny w sytuacji podwójnych etatów). Odpowiedz Link
js.c Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 22.05.17, 18:14 No tak. Widzę więc dwie interpretacje tej rozbieżności. 1) Różnica (czyli ok. 30 tys.) to mogą być dydaktycy (czyli nauczyciele akademiccy nie zapisani jako "naukowi"). Jakoś za dużo. 2) Wzięto "z sufitu", że pracownik naukowo-dydaktyczny poświęca na naukę 0,7 a może 0,4 swojego FTE i wyszło to co wyszło :). Bardziej prawdopodobne (i może nawet bardziej zgodne z prawdą) byłoby 0,7, ale oficjalny przelicznik jest chyba odwrotny: 0,3. Logiki i spójności w tym chyba się nie odnajdzie... Tak czy inaczej liczba Gowina jest chyba bliższa prawdy, acz wielu z nich (większość?) ma związek z badaniami raczej luźny, bardziej na papierze. Odpowiedz Link
sendivigius Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 22.05.17, 17:10 trzy.14 napisał: że tylko Mł > odzi Zapadnicy mogą nas uratować, bo to co jest na miejscu, to towar wybrakowa > ny, absolwenci szkół WSNS-o podobnych czy uniwersytetów im. Bieruta. Od razu widzisz wojne. MY albo ONI. Nie oddamy Czestochowy. Reduta swietej habilitacji. Tymczasem banalna prawda jest banalna, a mianowicie taka ze dla Zapadnikow nie ma zadnej oferty - ale to zadnej w zadnych okolicznosciach i w zadnym miejcu i w zadnym sensie. Wyjatkiem i tym co daje dym i podaje sie za przyklad aby obraz zaciemnic sa osoby ktore juz byly w systemie, a potem wyjechaly i znajduja sie na dziwnych kobinacjach urlopow platnych, bezplatnych czy jeszcze innych, ale w kazdym badz razie chodzi o osoby co tak naprawde wcale nie wyjechaly tylko sa w czyms nazwijmy to - dlugotrwalej delegacji. Te co pojechaly wlasnym sumptem, co w systemie nie byly nie maja zadnego okienka do wejscia - nikt nawet z nimi nie bedzie gadal, bo i o czym. Wiec powolywanie sie na pewna ilosc osob ktore pracuja za granica jest calkowicie mylace, gdyz wsrod nich sa diametralnie rozne katygorie. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 22.05.17, 17:26 sendi, Mnie chodzi o prostą sprawę: nie można tworzyć jakichś nowych wersji "firm polonijnych". Jeśli Gowin chce ściągnąć polskich naukowców przebywających na Zachodzie lub nawet obcokrajowców zupełnych, to musi tu na miejscu stworzyć takie warunki, żeby oni sami chcieli tu przyjeżdżać. Takie same dla wszystkich, a więc i tubylców. Być może stać nas na to tylko na jednej, dwóch uczelniach, OK, ale jeśli stworzy się jakieś preferencyjne ścieżki dla "wybranych", to za parę lat wyjdzie z tego jakaś kolejna piękna katastrofa. Odpowiedz Link
sendivigius Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 22.05.17, 18:18 trzy.14 napisał: > sendi, > Mnie chodzi o prostą sprawę: nie można tworzyć jakichś nowych wersji "firm polo > nijnych". Jeśli Gowin chce ściągnąć polskich naukowców przebywających na Zachod > zie lub nawet obcokrajowców zupełnych, to musi tu na miejscu stworzyć takie wa > runki, żeby oni sami chcieli tu przyjeżdżać. Takie same dla wszystkich, a więc > i tubylców. Być może stać nas na to tylko na jednej, dwóch uczelniach, OK, ale > jeśli stworzy się jakieś preferencyjne ścieżki dla "wybranych", to za parę lat > wyjdzie z tego jakaś kolejna piękna katastrofa. Alez oczywiscie ze tak. Ja pisze o tym ze tak nie jest, bo "Zapadniki" maja taki problem ze nie sa zieciem rektora ani sasiadka dziekana. Wiec warunki sa duzo nierowne i to na ich niekorzysc. Aby jednka ktos przyjezdzal to wpierw musi sie ruszac, wiec wpierw minimum mobilnosci w skali krajowej. Przez 25 lat ponad mozliwosci systemu okazalo sie organizowanie przejrzystych i nieustawionych konkursow, zatrzymanie chowu wsobnego etc. A moze zaczac jak w wojsku - od etatyzacji. Moze okresli sie ile i jakich etatow potrzeba na uniwersytetach i rozpisze to na szkoly i na wydzialy. Policzy i pododaje obciazenie dydaktyczne, potem wezmie kalendarz i policzy ile idzie na emeryture wiec ilu i gdzie trzeba zatrudniac. I tak dalej. Czy ktokolwiek mysli o polityce kadrowej w dluzszym horyzoncie? Odpowiedz Link
js.c Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 22.05.17, 18:52 Jak pojawiają się bodźce finansowe to mobilność w Polsce jest wręcz nadzwyczajna. W okresie bujnego rozkwitu wieloetatowości (10-20 lat temu), normalną rzeczą były trzy pełne etaty w miejscach oddalonych od siebie o setki kilometrów. I chyba nawet te pensje nie były aż tak duże, ale razy 3 plus nadliczbowe - składało się na okrągłą sumkę. Wiele domów czy rezydencji z tego dochodu powstało. "Ile idzie na emeryturę"? Niektórzy nigdy nie idą. Korelacją jest odwrotna z jakością pracy: nie wychowałeś następców - możesz trzymać etat. Myślę, że prosta reguła: w minimach kadrowych (w tym doktorskich czy habilitacyjnych): żadnych emerytów czy drugoetatowców, zrobiłaby mocne przewietrzenie kadrowe (i pojawiłoby się zapotrzebowanie na młodszą kadrę tu i ówdzie). Gdyby "złogi kadrowe" w wydziałach kategorii A czy A+ ujemnie wpływały na kategoryzację: może też jakiś ruch kadrowy by się zaczął. I tak dalej, i tak dalej. Najprostszych działań od dziesiątek lat nie wprowadza się (a jeśli już to połowicznie lub spóźnione), zatem trudno spodziewać się czegokolwiek. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 22.05.17, 22:21 js.c napisał(a): > Jak pojawiają się bodźce finansowe to mobilność w Polsce jest wręcz nadzwyczajn > a. W okresie bujnego rozkwitu wieloetatowości (10-20 lat temu), Wtedy odeszła od nas całkiem spora grupa ludzi, by tworzyć nowe uniwersytety na bazie wyższych szkół pedagogicznych czy inżynierskich. Zachętą były właśnie pieniądze: wojewodowie czy inni lokalsi przez kilka lat dawali ze swojego budżetu całkiem pokaźne dodatki do pensji "mobilnych naukowców"/"posiadaczy uprawnień". Odpowiedz Link
trzy.14 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 22.05.17, 22:24 No i warto przypomnieć że nieco później, gdy pojawiły się środki unijne, dochodziło do tego, że doktoranci woleli Kraków od Zachodu, bo akurat Kraków bywał finansowo bardziej atrakcyjny od UK. Odpowiedz Link
dobrycy Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 23.05.17, 07:43 js.c napisał(a): > Jak pojawiają się bodźce finansowe to mobilność w Polsce jest wręcz nadzwyczajn > a. W okresie bujnego rozkwitu wieloetatowości (10-20 lat temu), normalną rzeczą > były trzy pełne etaty w miejscach oddalonych od siebie o setki kilometrów. I c > hyba nawet te pensje nie były aż tak duże, ale razy 3 plus nadliczbowe - składa > ło się na okrągłą sumkę. Wiele domów czy rezydencji z tego dochodu powstało. > no ale to byłą motywacja marchewką, a teraz chodzi o motywację kijem. Wadą ogólną metody kija bez marchewki jest selekcja negatywna która od lat dokonuje sie na polskich uczelniach a która dodatkowo wzmagana jest przez "reformy". > "Ile idzie na emeryturę"? Niektórzy nigdy nie idą. Korelacją jest odwrotna z ja > kością pracy: nie wychowałeś następców - możesz trzymać etat. Myślę, że prosta > reguła: w minimach kadrowych (w tym doktorskich czy habilitacyjnych): żadnych > emerytów czy drugoetatowców, zrobiłaby mocne przewietrzenie kadrowe (i pojawiło > by się zapotrzebowanie na młodszą kadrę tu i ówdzie). Gdyby "złogi kadrowe" w w > ydziałach kategorii A czy A+ ujemnie wpływały na kategoryzację: może też jakiś > ruch kadrowy by się zaczął. I tak dalej, i tak dalej. Najprostszych działań od > dziesiątek lat nie wprowadza się (a jeśli już to połowicznie lub spóźnione), > zatem trudno spodziewać się czegokolwiek. Polskie uczelnie zostały wymyślone, aby dobrze było profesorom Marianom a wszelkie reformy jak niezmiennik zachowują ich przywileje, czasami podwyższając poprzeczkę (obowiązkowa habilitacja) wszystkim jego konkurentom. Oczywiscie natura nie znosi próżni, żywy organizm polskiej nauki broni się przed reformatorską infekcją w formie tworząc zrosty - np obniżając poziom habilitacji itp. Nauka, a zwłaszcza nauka przy małych pieniądzach jest gospodarką planowaną, i od planisty bardzo dużo zależy. Musi wiedzieć co chcel osiągnąć. Poprzedni reformatorzy chcieli żeby było jak na zachodzie za 1/50 środków, no wiec wszystko co osiągnęli to pomalowane fasady wsi potomkinowskiej i kompletnie rozlatujące sie klatki schodowe. W fizyce istnieją prawa zachowania, minister Gowin czy inny reformator powinien zrouzmieć że samym chceniem nie podskoczy np 10m do góry, bo nie ma tyle energii, pieniędzy. Oczywiście częśc pieniędzy, jak w każdym systemie jest trwoniona, ale kongresy z naukowymi celebrytami raczej nie spowodują aby marnowali oni mniej pieniedzy, bo celem tych celbrytów jest robienie zasłony dymnej pod hasłem u nas ma być jak na zachodzie, w celu zachowania swoich przywilejów i hierarchi dziobania. Podkreśle po raz 10, w polskiej nauce priorytetem nie jest nauka - odzwierciedla to system podziału finansowania i wielkosci dotacji bazowej która dopiero niedawno jest kosmetycznie zmieniana. Odpowiedz Link
dobrycy Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 23.05.17, 08:04 Jeszcze jedno - każda reforma kosztuje. Najlepszym momentem na zrobienie reformy nauki było gdy polska nauka dostała 30 mld z uni. Te pieniądze naukowa wierchuszka brylująca na kongresach spotrzebowała na wybudowanie pomników profesorskiej pychy i piramid cheopsa. I teraz z tymi samymi ludzmi sie konsultuje jak zrobic niwe reformy żeby drobnicy na dole było trudnie. Mam propozycję do ministra która nie wymaga pieniędzy. Każdy z projektów tych różnych centrów które budowano musiał zawierać założenia, cele, musiała w nim zostać określona grupa inicjatywna. Proponuje powołać zespół który dokładnie sprawdzi jak te cele i założenia są realizowane, czy nie zostały wymyślone ad hoc na kolanie i zacząć rozliczać członków grup inicjatywnych. Dzięki temu, te osoby które już zmarnowały 30 mld (czyli 30 lat budzetu np NCNu) nie beda doradzac i kierować dalej kolejnymi reformami i sie lansować na różnych kongresach. Jak sie dla przykłady pokaże że konkretne osoby nieodpowiedzialnie przepuściły środki unijne, to ich następcy wreszcie się zaczną zastanawiać co robić z pieniędzmi i ich tak lekką ręką nie zmarnują. A medialnie będzie dobra wrzuta, że na razie nie można do nauki wkładać więcej pieniędzy, bo całość trzyma w rękach GTW które juz zmarnowało 30 mld a efektów nie widać. Odpowiedz Link
piotrek786 Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 23.05.17, 14:06 W przypadku "mojego" centrum: Grupa inicjatywna już odeszła na z góry upatrzone pozycje, - kto miał wybudować dom itp wraz z pochodnymi już wybudował, - kto miał zrobić hab to zrobił, - obecnie te same "Leszki", co zawsze muszą wypełniać tzw. wskaźniki, A co do powyższego, ja bym po prostu przeszedł przez laboratoria i sprawdził co miało jak wyglądać, a co z tego działa i dlaczego nie. Myślę, że już na wejściu byłoby ciekawie. Odpowiedz Link
andy_style Re: ustawa 2.0 - i już wszystko jasne? 24.05.17, 09:50 Ja myślę, że chyba nikogo to nie interesuje. Nie ma organu, który sprawdziłby rozliczenie grantu od a do z. Kilka dobrych publikacji, to nie wszystko. W labach stoi pełno sprzętu, który został zmontowany na potrzeby odbioru, a tak naprawdę nigdy nie był używany na 100%. Teraz jest atrakcja dla wycieczek polityków i ludzi odwiedzających instytut. Jeśli nauka w PL ma polegać na takim marnotrawieniu pieniędzy, to nigdy nie będzie lepiej. Teraz ci co się dorobili cementują ten układ i trudno go rozwalić. Ja cały czas powtarzam - zmiany są konieczne. Szkoda tylko, że nie są to przemyślenie zmiany. Koniec końców okaże się, że po zmianach dalej będzie zachodził proces cementowania, ale przez kogo innego. Poza tym nie znam w PL drugiego takiego środowiska oprócz naukowego, które by sobie tak bruździło i utrudniało życie. Każdy walczy o podwyżki, podniesienie statusu zawodu, poprawę jakości miejsc pracy, a u nas... tylko reformy nakładające większe obciążenie lub dające w d..ę, patrz NIT. Odpowiedz Link