Dodaj do ulubionych

Proces o profesora

27.11.25, 22:55
Ah, co to był za proces... będą śpiewać

wyborcza.pl/7,75398,32430085,porazka-manowskiej-w-walce-o-profesure-jest-wyrok-wsa-uzasadnienie.html

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił dziś skargę Małgorzaty Manowskiej. Wniosła ją, gdy Rada Doskonałości Naukowej odmówiła wystąpienia do prezydenta o nadanie Manowskiej tytułu profesora.

Neosędzia zajmująca stanowisko pierwszej prezes Sądu Najwyższego zawnioskowała o nadanie jej profesury w dyscyplinie nauki prawne. W marcu jej kandydaturę - po niestandardowej procedurze - oceniła Rada Doskonałości Naukowej. Uznała, że dorobek naukowy Manowskiej nie nosi znamion wybitności, a jej osiągnięć nie można uznać "za wybijające się ponad przeciętność". Rada zdecydowała, że nie wystąpi do prezydenta o nadanie jej tytułu profesora. Manowska postanowiła walczyć dalej. Mogła złożyć wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy przez RDN albo wnieść za pośrednictwem Rady skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.


....

Po pierwsze, postępowanie dotyczące Manowskiej miało nadzwyczajny przebieg. Profesurę nadaje w Polsce prezydent. Ale najpierw kandydat/ka musi spełniać ustawowe wymagania i złożyć wniosek do Rady Doskonałości Naukowej (RDN). To organ, którego skład wyłaniany jest w e-wyborach przez wszystkie osoby z tytułami doktora habilitowanego i profesora. Po wstępnej weryfikacji kandydaturę ocenia pięciu wylosowanych* recenzentów. Sprawę bada też zespół z danej dziedziny nauki. A na koniec decyzję w głosowaniu podejmuje prezydium Rady. Manowska przeszła fazę opiniowania - trzy opinie recenzentów były dla niej korzystne, dwie negatywne (pozytywną przedstawił m.in. prof. Piotr Pogonowski, były szef ABW za rządów PiS). Kandydaturę ocenił także zespół V Nauk Społecznych RDN. Wynik tajnego głosowania był negatywny: za wystąpieniem do prezydenta było 13 głosów, przeciw 16, wstrzymujących się dwa.

Mam wrażenie że proces beatyfikacji w Watykanie jest banalny w swojej procedurze. Ale wszak "profesor" to chyba więcej niż ""święty", wiec i procedura musi być bardziej wyrafinowana. Co nie?

A może za "znamię wybitności" komisja uzna "cud"?

A czy u profesora po nominacji pojawiają się stygmaty odzwierciedlające męki przy wyrywaniu prawd natury?

*) dobre, nie powiem. Przypomina mi się anegdota o Stalinie, gdy ten dostał listę nominatów do nagrody swojego imienia. Przy jednym nominacie były same glosy za i jeden przeciw. Zapytano więc towarzysza Stalina czemu nie przyznał nagrody mimo tylu głosów za. Na co odpowiedział że ten przeciw to był Prokofiew.
Obserwuj wątek
    • trzy.14 Re: Proces o profesora 28.11.25, 02:01
      losowanie 5 z 10 kandydatów miało zapobiec nepotyzmowi, klientelizmowi, koteriom, "reprodukcji miernoty". Spowodowało zaś nowe kłopoty, "nieznane w kapitalizmie".

      Polska to mały kraj i znalezienie 10 fachowców w wąskich specjalizacjach, w dodatku nieobarczonych jawnym konfliktem interesów (np. wspólne publikacje, zatrudnienie w tej samej jednostce) czasem (czy raczej: często) bywa niemożliwe. W konsekwencji być może nie ma koterii, ale za to oceny merytorycznej często też nie. (za sporządzenie recenzji dostaje się honorarium, pewnie odmów jest stosunkowo niewiele),

      Zgodnie z faktyczną Murzyńskością ((c) R. Sikorski) znacznej części opinii Polaków o sobie samych, zdarza się, że RDN sięga po ekspertów zagranicznych. Ta akcja czasem rodzi swoistą reakcję:
      - najgorsze recenzje (od doktoratu w górę), w sensie, pisane w pół godziny na odczepnego, jakie widziałem, to recenzje pisane przez "wybitnych ekspertów zagranicznych". I co im zrobisz?
      - niektóre sekcje w RDN "ratują" sytuację, wpisując na listę "dziesięciu wspaniałych" wybitnych naukowców zagranicznych. Zdarzyło się co najmniej raz, że - ponieważ wpisu dokonano bez uprzedniego zasięgnięcia języka, czy delikwent w ogóle zechce coś u nas recenzować - polski kandydat ponad rok czeka na jakąkolwiek recenzję. Bo ci z zagranicy po kolei odmawiają, ale nie spiesząc z tą odmową.

      No i tak się odbijamy od ściany do ściany.

    • pan.toranaga Re: Proces o profesora 28.11.25, 08:06
      O ile wiem, sprawa ma jawnie polityczny podtekst. Tj. gdyby chodziło o dorobek dr hab. nikomu nie znanej osoby, to wniosek te znamiona wybitności by jednak poniósł.
      • trzy.14 Re: Proces o profesora 28.11.25, 11:02
        2 recenzje negatywne, wśród pozytywna jedna od "politycznego sojusznika", przegrała głosowanie w RDN.

        Nie mam jednak pojęcia, na czym polega profesorska wybitność w naukach prawnych. Rzekłbym jednak, że od sędziego SN, tym bardziej jego przewodniczącej, oczekiwać należałoby zawieszenia wszelkiej innej działalności, w tym naukowej.

        Chyba że ona w wieku przedemerytalnym i to taki rzut na taśmę.
        • pan.toranaga Re: Proces o profesora 01.12.25, 14:41
          Dydaktyka to jest jest jedyne, co sędzia może robić zawsze. Tj. nie wolno prowadzić żadnej innej działalności (np. mieć budki z goframi), wolno jedynie robić dydaktykę i naukę. Czy powinna zawiesić? Zapewne wzięła urlop, albo radykalną obiżkę godzin. Ale szczerze mówiąc nie widzę niczego nagannego w złożeniu wniosku o profesurę gdy się jest sędzią. 1964 rocznik wg Wikipedii, więc tym bardziej rozumiem ruch.
      • trzy.14 Re: Proces o profesora 28.11.25, 11:11
        Nawet nie wiedziałem, "Aktualnie (listopad 2024) wobec Manowskiej toczy się pięć postępowań prokuratorskich: " (wikipedia).

        To JEST powód, by WSTRZYMAĆ procedurę. Bilewicz ze znacznie bardziej błahego powodu może czekać 8 lat, plus jeszcze co najmniej 4, to dlaczego nie Manowska?
        • pan.toranaga Re: Proces o profesora 01.12.25, 14:51
          > Bilewicz ze znacznie bardziej błahego powodu może czekać 8 lat
          Raczej nie może (=tak nie powinno być). Wiemy, że to jest granda, chyba nawet jest wyrok w tej sprawie.

          Manowska to trochę inny casus. Bo to jest pytanie: lekarz, wybitny naukowiec, ileś papierów w NEJM i Lancecie, popełnia karygodny błąd w leczeniu. Nie ma to nic wspólnego z dorobkiem naukowym, ale w końcu jako profesor medycyny jest nauczycielem przyszłych lekarzy. Czy to jest przesłanka, żeby mu odmówić tytułu? Moim zdaniem, nie. RDN ocenia dorobek naukowy, a nie działalność pozanaukową, choćby bardzo bliską specjalności naukowej.

          A prokurator: jednoznacznie wybitny naukowiec zrobił wypadek "pod wpływem". Moim zdaniem to nie jest przesłanka, żeby odmawiać tytułu. Dodam, że są zawody, do których kandydat musi się wykazywać "nieskazitelnym charakterem" (np. sędzia czy adwokat). Uczony wg. prawa może mieć bardzo "skazitelny" charakter. Za molestowanie studentów (płci dowolnej) można wylecieć z pracy, ale nie można stracić tytułu.
        • pan.toranaga Re: Proces o profesora 01.12.25, 14:54
          Ale OKOpress, jak zawsze wzmożony moralnie pisze wprost:
          Sprawa profesury Manowskiej może się skomplikować, jeśli wygra ktoś z obozu demokratycznego, bo powszechne jest w nim przekonanie, że Manowska wzięła udział w niszczeniu państwa prawa i odpowiada za upadek autorytetu SN: ingeruje w postępowania, otwarcie broni interesów neosędziów, a jej decyzje zmierzają do przejęcia przez nich całkowitej kontroli nad najważniejszym sądem w kraju.
          chociaż niby
          Formalnie te okoliczności nie są brane pod uwagę przy awansie naukowym. Prezydent nie ma też prawa odmówić nominacji profesorskiej osobie, która dostanie pozytywną decyzję RDN.
    • sendivigius Re: Proces o profesora 06.02.26, 09:00
      sendivigius napisał:

      > Ah, co to był za proces... będą śpiewać


      Już aniołowie mieli śpiewać "Vivat Academia, Vivant Professores," a tu niestety przyjdzie się gotować w kotle:

      oko.press/naciski-mediow-i-nagonka-neo-sedzia-manowska-z-sn-do-konca-walczy-o-profesure

      „Nie jestem zafiksowana na punkcie profesury, mogę umrzeć jako doktor habilitowany nauk prawnych” – zapewniała jeszcze niedawno Małgorzata Manowska (na zdjęciu u góry), w wywiadzie udzielonym prawicowej TV Republika.


      To straszne. Taka marna śmierć. I co, do piekła? Bez profesury, bez zbawienia. Może zbudować hospicjum dla nie-do-profesorów. A może papież powoła Zakon Miłosierdzia dla Doktorów Habilitowanych.

      „Nie przejmuję się. Ale oczywiście wszystkie prawne możliwości wykorzystam do końca” – podkreśliła neo-sędzia SN.


      Tak się zastanawiam - czy wnet brak rozgrzeszenia od parafialnego księdza będzie można zaskarżyć do sadu kanonicznego przy diecezji?


      A teraz bez ironii. To jest najlepszy przykład i powód upadku nauki w Polsce. Uprawianie nauki stało się procesem podległym pod k.p.a., a jedyne co się liczy i na co idzie cala energia to wchodzenie po drabince stopni.

      Semper sint in flore!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka