dobrycy 30.07.26, 20:08 forumakademickie.pl/naukowcy-z-najlepszych-osrodkow-na-swiecie-przyjada-do-polski/ Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pan.toranaga Re: Jak widać naukowcy z zagranicy przyjeżdżają d 30.07.26, 20:31 warunkiem było miejsce ich uczelni w pierwszej dwusetce najważniejszych rankingów: Academic Ranking of World Universities, QS World University Rankings oraz Times Higher Education World University Rankings. Ja prdl rankingi nabierają mocy prawa?! Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Jak widać naukowcy z zagranicy przyjeżdżają d 31.07.26, 02:33 Dzięki finansowaniu NAWA zostaną zatrudnieni w polskich instytucjach na stabilnych warunkach, Ktoś tu sobie awokado robi. umożliwiających im prowadzenie badań oraz tworzenie własnych grup projektowych. Od 15 lat tworzymy nowe grupy projektowe. Efektu, poza frustracją jednych i drugich, nie widać. Projekty będą realizowane w dwóch ścieżkach: Junior Fellow, przeznaczonej dla młodszych badaczy, oraz Senior Fellow – skierowanej do doświadczonych naukowców, którzy kierowali zespołami badawczymi za granicą lub byli kierownikami grantów badawczych. Einstein nie miał żadnego grantu, a jednak do USA go byli zaprosili. Na współczesną Polskę byłby jednak za słaby. Skąd ten pier***ec na punkcie grantów? Czyżby jednak zatrudnienie nie miałoby być tak stabilne, jak twierdzi autor powyższej notatki? Czyżby NCN-owi przybyło dodatkowe kilkadziesiąt gąb do wykarmienia? A jak tam współczynnik sukcesu, ma się dobrze, bo ostatnio były słuchy, że słabowity, chorowity jakiś... Kluczowa informacja: Program jest częścią inicjatywy Komisji Europejskiej Choose Europe for Science Czyli dostali kasę i muszą ją wydać. A później, w oparciu o 5 instytucji publicznych i tak dalej, jak to w "Misiu" już wytłumaczono. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Jak widać naukowcy z zagranicy przyjeżdżają d 31.07.26, 11:42 No NCNu nie było jak Einstein wymyślał swoje teorie. Jakby był, to by musiał zrobić wykres Ganta kiedy wymyśli STW, OTW. Musiałby zaplanować gdzie pojadą na konferencje on i jego postdoci itp. Na wymyślanie teorii mogłoby zabraknąć czasu po użeraniu się z administracją. Problem poważaniejszy jest inny - tam gdzie się coś na prawdę odkrywa, zwykle nie wie się jakie będą następne kroki, a tym bardziej te po nich. System grantowy dusi prawdziwe innowacje i odkrycia, i wspiera imitację oraz produkcje seryjną. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Jak widać naukowcy z zagranicy przyjeżdżają d 31.07.26, 23:13 Przede wszystkim nikt nie pamięta, skąd w ogóle wziął się system grantowy. Ano z federalnego ustroju USA. Tam nie ma federalnych uczelni, za to jest federalne wojsko i polityka zagraniczna, obie potrzebujące przewagi technologicznej nad konkurencją. A to kosztuje. Rosjanie zbudowali bomby i wysłali Gagarina, nie mając systemu grantów! Zresztą, w USA też chyba żadne istotne wdrożenie nie powstało w drodze realizacji grantu. Granty przyjęły się na świecie, bo dzięki nim (i konkursom!) łatwo uzasadnić racjonalność wydatków publicznych na badania akademickie. W końcu skoro są konkursy, to pieniądze dostaje najlepszy - prawda, jakie to proste? Pozostaje pytanie - to po co w USA wdrożono granty? Na mojego nosa - bo po II WŚ naprawdę bali się ZSRR, więc musieli inwestować w badania podstawowe jako bazę dla ewentualnych wdrożeń, głównie militarnych. Ponadto rozwój bazy akademickiej prowadzi do rozwoju kadr dla przemysłu (i wojska), więc inwestycje federalne w Akademię miały oczywisty sens. Tymczasem u nas wciąż przyjmuje się, że wszystko musimy kupić. 100 tys ludzi robi rzeczy zupełnie niepotrzebne państwu i większości obywateli. Akurat najbardziej potrzebne rzeczy robią społ-humy, bo ja wiem, historycy, prawnicy, muzykolodzy, literaturoznawcy, tymczasem polskie badania w zakresie nauk ścisłych i przyrodniczych w Polsce nie mają żadnego zastosowania. Nigdzie. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Jak widać naukowcy z zagranicy przyjeżdżają d 01.08.26, 10:08 trzy.14 napisał: > Tymczasem u nas wciąż przyjmuje się, że wszystko musimy kupić. 100 tys ludzi ro > bi rzeczy zupełnie niepotrzebne państwu i większości obywateli. Akurat najbardz > iej potrzebne rzeczy robią społ-humy, bo ja wiem, historycy, prawnicy, muzykolo > dzy, literaturoznawcy, tymczasem polskie badania w zakresie nauk ścisłych i prz > yrodniczych w Polsce nie mają żadnego zastosowania. Nigdzie. Co samo w sobie nie jest/nie było problemem przed patologią NCNu. Z prozaicznego powodu, te badania po nic, ku chwale ojczyzny pracownicy uczelni są zmuszeni robić kosztem swojego czasu i środków za darmo. Bo jak wiadomo, płacono za dydaktykę, etat musiał mieć pokrycie w godzinach. Nie był jakoś rewelacyjnie płatny, jeżeli uwzględnimy, że porządna godzina wykładu, wymaga kilku godzin przygotowania. Nawet na ćwiczenia trzeba się przygotować, a to nie jest szkoła, materiał trudniejszy, jak ma to być robione dobrze to pensum musi być mniejsze. 210 h to 7h tygodniowo, 240 to to 8h. Nauczyciel w szkole, ucząc banałów miał 18, czyli troche ponad 2x więcej. Jeśli ktoś myśli, że ta różnica 18h-8h wystarcza na robienie publikacji na wysokim poziomie (nie będać częścią np spółdzielni i nie będąć tylko dopisywanym) w naukach ścisłych, to nie ma o nich pojęcia. Były badania statutowe i wcześniej własne, ale spora część wąchała je sporadycznie, bo służyły na zachcianki kierownika zakładu, czasem też na utrzymanie sprzętu. W zasadzie od pracownika do awansów wymagano nauki, na wysokim, filadelfijskim poziomie (pamiętacie to pełne prestiżu sformułowanie - lista filadelfijska?), ale w zasadzie nie dawano mu na nią środków. Struktura zarządzania i motywacji - ocena aktywności naukowej, brak realnej oceny zajęć powodowała, że każdy dostosowujący się do systemu ściślak miał zajęcia tam gdzie światło nie dochodzi, i to jest moim zdaniem jedna z przyczyn dlaczego zaczęli znikać studenci kierunków ścisłych - czuli się jak piąte koło u wozu, na wydziałach gdzie kadra była zainteresowana jedynie listą filadelfijską, potem ambicej wzrosły o punkty a następnie o granty. Ludzie potrafili chodzić latami nieprzygotowani na zajęcia, jak mieli publikacje w Phys Rev i poczucie własnej wspaniałości. Do tego same zajęcia zmieniały się czasem jak w kalejdoskopie, zwłaszcza przed habilitacją, więc młody pracownik na parę dni przed albo pare dni po rozpoczęciu zajeć dowiadywał się co będzie prowadził. Wraz z antydatowaną listą obciążeń (ona przychodziła, często jeszcze dużo później). Odpowiedz Link
sendivigius Re: Jak widać naukowcy z zagranicy przyjeżdżają d 02.08.26, 00:11 trzy.14 napisał: Akurat najbardz > iej potrzebne rzeczy robią społ-humy, bo ja wiem, historycy, prawnicy, muzykolo > dzy, literaturoznawcy, tymczasem polskie badania w zakresie nauk ścisłych i prz > yrodniczych w Polsce nie mają żadnego zastosowania. Nigdzie. Moje 3 centy. Myślę że jeszcze 20 lat temu miałbyś racje ale obecnie oba królestwa są gołe. Ja rozumiem że historii jakiejś diecezji w PL nie opisze żaden Amerykanin bo po co. Ale źródła są jakie są (więcej nie będzie) i zwykłą kwerendę to już AI pobije wszystkich. A prawo? nawet podatkowe? AI wysadzi z siodła humany pierwsze, zostaną tylko poeci. Ale następnie dobierze się do "science". Przypominam sobie słowa mojego śp. promotora. "Ludzie za dużo pracują (w laboratorium) a za mało myślą, bo gdyby pomyśleć to wyniki większości eksperymentów można by już przewidzieć na podstawie istniejącej wiedzy". Wtedy to było technicznie trudne - po prostu, ale czasy się zmieniły. Teraz świetnie zrobi to AI. Gdy byłem całkiem mały i czytałem sci-fi myślałem że taki sztuczny człowiek będzie czymś fajnym. Potem jak się trochę pouczyłem nabrałem przekonania że to niemożliwe, za trudne i nawet nie wiadomo jak się do tego zabrać, więc na pewno nic takiego nie zobaczę w moim życiu. A jednak. Ponieważ dyskusja idzie o grantach to jestem pewien, że cały ten biznes grantowy przejmie (w początku chytrze zakamuflowana ale potem coraz bardziej jawna) AI. Ja to już emerytura, pokolenie obecnych 40 to ostatnie pokolenie czegoś co można jeszcze nazwać naukowcem, ale też już na wylocie. A potem obecne uniwersytety jeśli się całkowicie nie przeformułują to będą miały status społeczny jak obecnie zakony kontemplacyjne. Nie wiem czy Watykan im sypie zapomogi, ale na budżet państwa bym nie liczył. Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: Jak widać naukowcy z zagranicy przyjeżdżają d 02.08.26, 14:56 Nie byłbym taki pewny, czy humy pójdą na pierwszy ogień. Społy zostawmy na boku, bo one są bardziej empiryczne, w znaczeniu roli takiego czy innego kontrolowanego badania/eksperymentu. W końcu energia włożona w bioinformatykę czy wspartą przez ejaj syntezę nowych związków musi zaprocentować. Może ludziom pozostanie przygotowanie próbek i wkładanie ich do maszyny, tej fizycznej pracy ejaj nie zastąpi. Z drugiej strony sam piszesz, że za Twojego akademickiego życia laboratorium się sprofesjonalizowało, w tym sensie, że dawniej znacznie więcej aparatury robiło się samemu, teraz kupuje się gotowce (bardzo ciekawa informacja dla mnie). Mówił i pewien emerytowany analityk medyczny, że za jego życia zawodowego też ten zawód się niesamowicie zmienił. Początkowo to laborant robił analizę, teraz robi maszynka, rolą laboranta jest pilnowanie, żeby robiła to dobrze. Więc gotowa maszynka w połączeniu z ejaj to świetny "pipeline" publikacyjny. Najbiedniejsza chyba będzie polska medycyna. Jak twierdzą internety, w gruncie rzeczy ona żyje z artykułów przeglądowych, które na pewno najlepiej zrobi ejaj. I pomyśleć, że to uczeni medycy twierdzą, że humaniści robią z dwu książek jedną... Z 4 strony, mówił mi pewien (wybitny) fizyk, że w ostatnich latach widac ogromny wzrost liczby artykułów robionych przez ejaj. I nie chodzi o pisanie tekstu, tylko sformułowanie hipotezy. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Jak widać naukowcy z zagranicy przyjeżdżają d 06.08.26, 02:26 pan.toranaga napisał: > Najbiedniejsza chyba będzie polska medycyna. Jak twierdzą internety, w gruncie > rzeczy ona żyje z artykułów przeglądowych, które na pewno najlepiej zrobi ejaj. > I pomyśleć, że to uczeni medycy twierdzą, że humaniści robią z dwu książek jed > ną... Czy Ej Aj musi się pod takim artykułem podpisać? Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: Jak widać naukowcy z zagranicy przyjeżdżają d 06.08.26, 17:44 nie wiem, chyba jednak nie ejaj tylko osoby autorskie. Autorskie brzmi w kontekście roboty odwalone przez ejaj zabawnie. Odpowiedz Link
pan.toranaga Kwerenda 02.08.26, 15:08 Sendivigius napisał: >Ale źródła są jakie są (więcej nie będzie) i zwykłą kwerendę to już AI pobije wszystkich. Pod warunkiem, że źródła są zdygitalizowane. Najsprytniejszy ejaj nie jest w stanie oddać płaszcza w szatni, wejść do czytelni i przeglądać poszczególne teczki akt... Ale tak, zdygitalizowanych źródeł jest coraz więcej i to zdygitalizowanych wprost pod analizę komputerową. Kiedyś na tym forum tłumaczyłem współdyskutantom, że Davis pisząc np. historię Wrocławia z konieczności opiera się na cudzych badaniach szczegółowych, bo przecież jedna osoba nie będzie najpierw czytała źródeł średniowiecznych, potem wczesnonowożytnych itp. żeby od zera zrekonstruować historię miasta. Ani nie ma na to kompetencji ani czasu. Ale z ejajem i (to warunek wstępny) zdygitalizowanymi źródłami to już jest do zrobienia. I tu pojawia się niespodziewany wcześniej czynnik: pieniądze na zakup czasu pracy (super)komputera, który skutecznie oddzieli arystokrację od naukowego plebsu, który będzie zapieprzał tymi ręcami. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Kwerenda 06.08.26, 02:28 Co do Daviesa, to sam zauważyłem, że on robi właśnie coś w rodzaju przeglądówek na podstawie cudzych prac, co oznacza, że z wysokości uczonego anglosaskiego tu i ówdzie powiela polskie mity narodowe. A to oznacza, że czytać go trzeba krytycznie, jak wszystko :-) Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Kwerenda 06.08.26, 02:30 > tu i ówdzie powiela polskie mity narodowe. I przecież dokładnie za to go tak kochamy i poważamy! Odpowiedz Link
pan.toranaga Kochamy i poważamy 06.08.26, 11:07 trzy.14 napisał: > tu i ówdzie powiela polskie mity narodowe. > I przecież dokładnie za to go tak kochamy i poważamy! Ja to widzę nieco inaczej. To jest takie niezbyt eleganckie określenie Radka Sikorskiego na literę m, nie mogę sobie przypomnieć, chyba powiedział mentalność postkolonialna... Bwana Kubwa interesować się nasza wioska. Bwana Kubwa bywać w nasza chatka i znać nasze narzecze. Co za radość! Odpowiedz Link
dobrycy Re: Kochamy i poważamy 06.08.26, 13:31 pan.toranaga napisał: > trzy.14 napisał: > > > tu i ówdzie powiela polskie mity narodowe. > > I przecież dokładnie za to go tak kochamy i poważamy! > > Ja to widzę nieco inaczej. To jest takie niezbyt eleganckie określenie Radka Si > korskiego na literę m, nie mogę sobie przypomnieć, chyba powiedział m > entalność postkolonialna... > Bwana Kubwa interesować się nasza wioska. Bwana Kubwa bywać w nasza chatka i zn > ać nasze narzecze. Co za radość! nie postkolonialna tylko kolonialna, poza tym chyba nie zna naszego narzecza, wiem że niektórzy historycy opisujący jakieś kraje byli niezbyt poważani bo nie znali lokalnego suahili kraju który opisują. Ale to niczemu nie przeszkadzało być wielkimi historykami. W sumie teraz wielcy granciarze z fizyki, też mogą bez problemu nie znać podstaw fizyki, to nie jest potrzebne do dostawania grantów, a tylko historia kredytowa i dobre podczepienie na początku. Więc nie ma problemu, taką mamy teraz naukę. Odpowiedz Link