adept44_ltd 11.02.09, 12:43 wyborcza.pl/1,75248,6258135,Profesorowie_w_spoczynku_dostana_podwyzki.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
niewyspany77 Re: a to na potem... 11.02.09, 12:56 przyznam sie szczerze ze nie uwazam, by emerytura 3-4 tysiace brutto (czyli 2-3 netto) miesiecznie to bylo upokorzenie. tym bardziej ze kto moze - dorabia, a habilitowani wzwyz to chyba juz na palcach takich policzyc, co nie skorzystaja. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: a to na potem... 11.02.09, 13:09 dokładnie nie wiem, jak to jest, ale pamiętam, jak moi profesorowie z UJ (i pokolenie profesorów z lat 20-30, m. in. Maria Janion) przechodzili na emeryturę i okazywało się, że mają kilkaset złotych... więc??? ponadto - myślę, że nawet 2-3 tys. netto dla profesora emeryta to jest mało i pokazuje, w jakim poważaniu ten kraj ma swoje elity... dalej: zwróć uwagę, jaki jest koszt tego szaleństwa: 150 mln... no i warto by dostrzec - jest jak byk napisane - że to dla tych, co nie będą dorabiać... ma więc i inne swoje plusy... Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: a to na potem... 11.02.09, 13:16 ok, nie pisze o emeryturach rzedu kilkaset zl bo to przegiecie oczywiste. przypuszczam ponafdto, ze moglibysmy mowic, ze i 10 tys netto to malo, zalezy jak lezy, etc etc. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: a to na potem... 11.02.09, 13:26 ja się zgadzam z eeelą, acz połowicznie, bo ma rację, że zarobki asystenta to skandal (ale podobnie adiunkta i podobnie profesora, jak pracuje jednym etacie... bo tak naprawdę nie stać ich na książki, choć mają więcej od tego asystenta), ale o tym trzeba mówić, a nie wkurzać się, że ktoś dostaje... zresztą asystent może zostać profesorem.... emerytowanym ;-), więc to poniekąd jakby dla niego... i myślę, że to ruch w dobrym kierunku. do niewyspanego - ale mówimy o około 4 tys. netto... :-) poza tym, ja jestem ciekaw, jak to będzie w praktyce, bo oficjalne komunikaty jakoś zawsze w praktyce są niższe i to sporo... Odpowiedz Link
eeela Re: a to na potem... 11.02.09, 13:37 > zresztą asystent może zostać profesorem.... emerytowanym ;-), więc to poniekąd > jakby dla niego... i myślę, że to ruch w dobrym kierunku. Tyle ze profesor emerytowany ma odchowane dzieci, skompletowana biblioteke i pracowac naukowo moze tyle ile mu sie zachce - ma juz wyrobiona pozycje na rynku i pracowac moze w zasadzie juz jeno dla przyjemnosci pozostawania w kontakcie z nauka. Asystent czy tez adiunkt, albo co mlodsi profesorowie, maja dzieci wymagajace powaznych nakladow i koniecznosc o wiele wiekszych nakladow w swoj rozwoj zawodowy. No to gdzie tu logika. Za emeryture nawet 2 tys. netto mozna zyc spokojnie na emeryturze - ale za pensje 1500 netto z dzieciakami i pokaznymi wydatkami w zwiazku z profesja juz nie za bardzo. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: a to na potem... 11.02.09, 13:52 no ale zgodnie z tym pomysłem to najwięcej powinno się zarabiać po szkole (bo się ma potrzeby), a potem coraz mniej i mniej i w końcu 000 i ---------------------------------- ja myślę, trochę ze zgrozą, że coś z nami nie tak, jeśli nie oburza nas to, że asystent mało zarabia, a oburza nas, że profesor ma mieć większą emeryturę... (po to zresztą, by nie zajmował miejsca innym, a dodam - może ma ochotę na uprawianie ciągle nauki i co więcej, coś umie...)... no chario, podejrzewam, że z tych 4 będzie 1,5 - jak zwykle, poszalejemy sobie... (o ile się nie mylę, w związku z naszymi pensjami nie jest realizowana ustawa, określająca je jako % kwoty bazowej...) Odpowiedz Link
eeela Re: a to na potem... 11.02.09, 14:00 Mnie tam nic nie oburza. Ja mowie tylko, ze zaczynaja rozwiazywac problem akademickich zarobkow od dupy strony, czyli w tym punkcie, gdzie one sa akurat najbardziej OK. Nigdzie nie napisalam niczego, co mialoby dawac do zrozumienia, ze nalezy placic wylacznie wedlug potrzeb, a nie wedle zaslug. Doskonale rozumiem i akceptuje system wzrastania pensji wraz z osiagnieciami. Ale warto by sie bylo przyjrzec tym pensjom wlasnie, a nie emeryturom, ktore wygladaja w miare w porzadku. Naukowiec w UK na start moze liczyc na minimum 20K rocznie golej pensji/pokrycia kosztow utrzymania z grantu/stypendium post- doktorskiego. Pensja maksymalna u szczytu kariery (mowie caly czas o mojej dziedzinie) - dwa razy tyle. Emerytura - tyle ile sobie kazdy usklada, bo panstwowe sa rowne dla wszystkich. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: a to na potem... 11.02.09, 14:10 podejrzewam, że chodzi o pozbycie się starych profesorów z uczelni, a także o finanse - to kosztuje 150 mln... dotacje do emerytur rolników, niepłacących zusu kosztują 15 miliardów... Odpowiedz Link
prawdziwamm2009 Re: a to na potem... 11.02.09, 21:20 Nie, no system powinien być taki, by profesor zarabiał stosunkowo dużo i otrzymał godną emeryturę. To jest przecież bodzić dla tych ,którzy są na dole drabiny by się wspinali. Takie dodatkowe zmotywowanie pracownika. Odpowiedz Link
eeela Re: a to na potem... 11.02.09, 22:02 Motywowanie pracownika to fajna rzecz, ale emerytury tak czy psiak są już z wyższej półki, na tle emerytur we wszystkich zawodach, a nie sądzę, żeby bardzo motywujący do pracy był fakt, że nie idzie rodziny wykarmić do pierwszego. Mam parę przyjaciół, on młody wybitny, ona obecnie z maleńkim dziecięciem w domu. On chałturząc w biurze tłumaczeń wyciągał 3 tys. miesięcznie, teraz przeszedł na etat asystencki za 1500 - na tłumaczenia wiele czasu mu nie zostaje, bo go tam niexle z miejsca obłożyli. No to ona teraz jeździ na drugi koniec miasta, żeby pieluchy tańsze o 2 zł nabyć. Jakby on nie był taki pasjonat a ona tak wyrozumiała, to już dawno zrezygnowałby z durnych pomysłów, coby pracować na uniwersytecie - a chłop jest po prostu genialny, wprost przeznaczony do tego zawodu. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: a to na potem... 11.02.09, 22:14 eeela, no te przykłady są smutne, ale to demagogia... (nie będę tu pisał o staruszku, który nie ma na leki, nie?), zgodzę się z prawdziwą mm - powinno być tak, że naukowiec zarabia tyle, by mieć ok emeryturę i nie byłoby gadania, a to są takie łatania.... Odpowiedz Link
eeela Re: a to na potem... 11.02.09, 23:02 To nie jest demagogia, bo to nie jest odosobniony łzawy przykład, tylko opis sytuacji jak najbardziej typowej. Właśnie dlatego mówię: emerytury są jak na razie OK. Należy ruszyć głową, skąd znaleźć kasę na rozwiązanie bardziej palących kwestii. W przeciwnym wypadku zacznie się tak jak z nauczycielstwem (już się zaczyna w zasadzie): że do zawodu idą albo skrajni pasjonaci (tych garstka), albo nieudacznicy (tych więcej). Odpowiedz Link
charioteer1 Re: a to na potem... 11.02.09, 13:41 No tak, Adept, ale zestaw to z tym, ze na teraz to mamy dostac 4% podwyzki. Tak zyc z mglista obietnica raju za kilkadziesiat lat to mi tak jakos nie pasi... Odpowiedz Link
prawdziwamm2009 Re: a to na potem... 11.02.09, 21:15 TAkie rozwiązanie wydaje się sensowne przyszłościowo, szczególnie zważywszy na fakt, iż co dwa lata wszyscy mają przechodzić ocenę. Zatem jest to rodzaj nagrody za dojście najwyżej, że sie tak wyrażę. Natomiast koszt jest taki, że system miałby objąć także tych, którzy od lat nic nie zrobili, a swego czasu - czasami w dziwny sposób - profesury otrzymali. Ale jak mówię, to jest koszt, który pewnie należy ponieść, by uzyskać przyzwolenie środowiska (czytaj profesury). Odpowiedz Link
eeela Re: a to na potem... 11.02.09, 13:15 przyznam sie szczerze ze nie uwazam, by emerytura 3-4 tysiace brutto > (czyli 2-3 netto) miesiecznie to bylo upokorzenie. Ja tez tak nie uwazam. Zarobki asystenckie to jest upokorzenie, a nie emerytury profesorskie. Od dupy strony to jakos idzie, z przeproszeniem. Odpowiedz Link
flamengista miałoby to sens 11.02.09, 13:53 gdyby przejście w stan spoczynku było WYMUSZANE prawem, najlepiej po osiągnięciu 70 roku życia. Tyle, że jest to niekonstytucyjne zdaje się. Zaraz podniosą się głosy protestu, że przecież niektórzy 75-latkowie i starsi są w świetnej formie. Jasne. Ale jednak pensje profesorskie, nawet przy zatrudnieniu takiego emeryta na pół etatu - blokują etat dla przynajmniej jednego młodego asystenta czy nawet adiunkta. Warto by też coś zrobić z fikcją w szkołach prywatnych. W tych naprawdę słabych "pracują" już nawet 90-letni figuranci, którzy nigdy na uczelni się nie pojawiają. Tak więc widzę sens w podwyższaniu emerytur, jeśli to ma sprzyjać odmłodzeniu kadr. Dziś zdarza się, że 70-letni profesor idzie na emeryturę, ale "na prośbę zespołu" zachowuje fotel kierownika (niezgodnie z ustawą, ale kto by się przejmował) i siedzi na nim, póki nie zdecyduje się położyć na katafalk. Co może nastąpić i po kolejnych 20 latach. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: miałoby to sens 11.02.09, 13:55 ależ właśnie, pójście na emeryturę jest warunkiem... Odpowiedz Link