niewyspany77 13.02.09, 23:42 w tym watku pietnujemy nauke polska. wylewamy, co nam lezy na organie i co boli. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
niewyspany77 Re: szlag mnie trafia - pregierz 13.02.09, 23:44 1. konferencje, na ktore nie trzeba nawet abstraktu. sam sie pisze na takie dwie, ale u mnie to stnadard [autocenzura] 2. publikowanie nonstop tego samego, czyli wariacje na temat swojego np. doktoratu [vide: wplyw X na Y; jakosc X w obszarze Y; rola X z czynnikiem Y etc etc(gdy X i Y to to samo)] 3. parcie na media pod haslem 'dr uniwersytetu' i prawienie oczywistych oczywistosci na poziomie kulawego licencjata. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: szlag mnie trafia - pregierz 13.02.09, 23:57 niewyspany77 napisał: > 2. publikowanie nonstop tego samego, czyli wariacje na temat swojego np. > doktoratu [vide: wplyw X na Y; jakosc X w obszarze Y; rola X z czynnikiem Y etc > etc(gdy X i Y to to samo)] Takie wariacje na temat X i Y czesto sa uzasadnione, bo nad czyms sie pracuje i z gotowego badania wynikaja kolejne hipotezy, ktore chcialoby sie sprawdzic w nieco innych konfiguracjach, albo przy uzyciu nieco innej metodologii. Czasem nawet z tego wynikaja zupelne niespodzianki. Kolega stosowal testy behawioralne, potem zrobil pomiar czasu reakcji i wyszlo mu to samo. Pewien swego zrobil badanie ERP i wyszlo zupelnie inaczej niz wynikalo do tej pory, wiec czasami takie drazenie ma sens. Mnie tez wkurza to, o czym piszesz, bo czesto widze na konferencjach, jak ludzie miedla ten sam temat w kolko zupelnie bez sensu. Pol biedy, jezeli chociaz replikuje sie to samo na innej probie. Mnie rozczulil kolega, ktory objechal z piec konferencji z tymi samymi danymi z doktoratu. Ha! Wreszcie na kolejnej ktos mu w tym wszystkim znalazl blad. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:02 i to jest nauczka, jak już się ma doktorat, to schować, bo jak się gdzieś ogłosi, to wyjdzie, że błąd albo plagiat ;-) Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:03 ok, jesli niby to samo, ale jednak inaczej - dobrze, ujdzie. problem w tym, ze mialem na mysli takie gdzie zasadniczo chodzi o "misiewydaje, moimzdaniem oraz uwazamze", nawet bez badan, no bo jak Autorytet musi cokolwiek udowadniac? :( Odpowiedz Link
charioteer1 Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:05 "misiewydaje, moimzdaniem oraz uwazamze" Kurde, ale tak to sw mozna na forum pisac... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:07 no misie tak, ale reszta, jeśli ma się zdanie tudzież uwagę..., to nie wiem, co przeszkadza...??? (no chyba, że jest przerost ja nad materią, bo tak zrozumiałem Niewyspanego?) Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:13 zasadzniczo, o ile zrozumialem watpliwosci kolegow, chodzi o slowotok (slowociag?) ktory, co mnie przeraza, balansuje miedzy tumiwisicoinniwuazaja a mamwdupiewszystkich bo_tak_i_wiem_najlepiej. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:16 no to dorzucę ci coś do podwórka - nieoczytanie powszechne, myślę, że minimum połowy referatów mogłoby nie być, gdyby delikwenci poszli do biblioteki i poczytali, co inni wcześniej na ten temat mieli do powiedzenia... Odpowiedz Link
ford.ka To samo... ale za kazdym razem lepiej 14.05.09, 20:28 Niby nie powinienem, ale skoro to z ogolnie dostepnej bibliografii online, wiec niby czemu nie? Milej lektury! 1999d, O etymologii polskiego terminu szlachta. Studia Germanica Gedanensia 7, Wydawnictwa Uniwersytetu Gdańskiego, s. 113 - 142. 2000f, Skąd pochodzi polski termin szlachta? [w:] Śliwiński B. , Gdańskie Studia z Dziejów Średniowiecza nr 7: Mazowsze Pomorze Prusy, Officina Ferberiana Gdańsk, s. 39 – 63. 2002a, Uwagi o pochodzeniu terminu szlachta (1). [w:] Śliwiński B. [red.] Gdańskie Studia z Dziejów Średniowiecza nr 8: Kopijnicy, szyprowie, tenutariusze, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Officina Ferberiana Gdańsk, s. 381 – 388. 2003a, Uwagi o pochodzeniu terminu szlachta (2). [w:] Śliwiński B. [red.] Gdańskie Studia z Dziejów Średniowiecza nr 9, MiM / Wyd. Uniwersytetu Gdańskiego, s. 435 – 455. 2004c, Auf der Suche nach einer Etymologie des polnischen Terminus szlachta. [w:] Festschrift für Zdzisław Wawrzyniak zum 60. Geburtstag. Herausgegeben von Z. Bilut-Homplewicz und Z. Tęcza. Verlag Peter Lang, Frankfurt 2004 s. 85 – 94. 2004e, W sprawie etymologii polskiego wyrazu pan. [w:] THESAURUS POLYGLOTTUS ET FLORES QUADRILINGUES. Festschrift für Stanisław Prędota, Wyd. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław s. 77 - 85. 2004g, Uwagi o pochodzeniu terminu szlachta (3). [w:] Śliwiński B. [red.] Studia z Dziejów Średniowiecza nr 10: Mieszczanie Wasale Zakonnicy, Wyd. Muzeum Zamkowe w Malborku, Malbork, s. 415 - 433. 2005c, Pan i żupan. [w:] Śliwiński B. [red.] Gdańskie Studia z Dziejów Średniowiecza nr 11, Muzeum Zamkowe w Malborku. Malbork, s. 109 – 122. 2007f, Szlachta – kmieć – włodyka – pan – rycerz. Artykuł (27 stron wydruku komputerowego). Oddany do druku [w:] Śliwiński B. [red.] Gdańskie Studia z Dziejów Średniowiecza nr 13, Muzeum Zamkowe w Malborku. Malbork 2007. Odpowiedz Link
dala.tata jeju, a myslalem ze cos dzis wieczorem zrobie! 14.02.09, 00:01 poza tym co powiedziales - publikowanie bez recenzji, mnie najbardziej drazni napuszenie. im wiekszy profesor doktor traktor, tym bardziej bez kija nie podchodz. ale moze bardziej mnie drazni personalizacja wszystkiego. kiedys powiedzialem wicedyrektor instytutu pare niemilych slow (zapieprzyla cos) i co? i stracilem dobra kolezanke. szok! odzyskalem ja jak sie okazalo ze potrzebowala mojego wsparcia profsorskiego - i mi sie nudnosci zaczeluy. Odpowiedz Link
adept44_ltd udawanie... 14.02.09, 00:04 no tego nie znoszę, a to chyba podstawa obecnego życia naukowego, udaje się, że się pracuje, że się zna, czytało, rozumie... Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: udawanie... 14.02.09, 00:09 ... i publikuje. przypomniales mi. profesor super hiper [kolejna autocenzura] publikacji naukowych 500 (niewazne, ze 450 dopisanych uprzejmie) i chwali sie tym wszem i wobec. na zarzut ze jest dopisany do tych 450 reakcja wiadoma ("nie mam wplywu na to ze mnie ktos dopisze"), tylko czemu zatem nie chwali sie tymi 50-ma a 500? heh, zeby 500... niektorzy maja 2000, nie zdzierze... Odpowiedz Link
dala.tata Re: udawanie... 14.02.09, 00:26 jak mnie wkurza pieprzenie: nie mam wplywu ze ktos mnie dopisze. Odpowiedz Link
ford.ka Re: udawanie... 14.05.09, 20:30 Ja poznałem kiedyś takiego profesora (chemika-organika), który miał artykuł co tydzien, a ksiazke co miesiac. Caly instytut go dopisywal, a spory to byl instytut. Humanisci w porownaniu to malutkie miki. W zasadzie to nawet malutka mi. Odpowiedz Link
eeela Re: udawanie... 14.02.09, 01:27 > no tego nie znoszę, a to chyba podstawa obecnego życia naukowego, udaje się, że > się pracuje, że się zna, czytało, rozumie... Ja na studiach magisterskich robiłam to nagminnie :-) Ale robili to też niektórzy doktoranci i doktorzy, ja po prostu przejmowałam zachowania, bo to tak jakos niefajnie było przyznać się, że się czegoś nie czytało... tymi, którzy się otwarcie i bez wstydu przyznawali do nieczytania, byli zasłużeni profesorowie - jakby dopiero im było wolno ;-) Wypleniłam jednak z siebie tę brzydką manierę, zanim jeszcze skończyłam studia, bo zrozumiałam w porę, że lepiej się otwarcie przyznawać do niewiedzy niz potem tłumaczyć się z wypowiedzianych bzdur. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: udawanie... 14.02.09, 01:38 eeela napisała: > tymi, którzy się > otwarcie i bez wstydu przyznawali do nieczytania, byli zasłużeni profesorowie - To jest strasznie fajne, co piszesz. Mnie sie jest czasami trudno przyznac, ze czegos nie wiem, kiedy rozmawiam ze studentami mlodszych lat. Po szkole ludzie przychodza na studia z jakimis takimi strasznymi oczekiwaniami, ze zeby uczyc studentow, to trzeba byc encyklopedia skrzyzowana z internetem. Potem jest juz latwiej. Nie cierpie ludzi, ktorzy z absolutna pustka w oczach i brakami sladow jakiegokolwiek kojarzenia, ze strasznie madra mina, albo kiwaja powaznie glowami, albo zadaja idiotyczne pytania, odslaniajace glab intelektualnej pustki. Zwlaszcza to drugie to taki konferencyjny folklor. Odpowiedz Link
flamengista Jezu skąd masz takich studentów... 14.02.09, 08:55 "Po szkole ludzie przychodza na studia z jakimis takimi strasznymi oczekiwaniami, ze zeby uczyc studentow, to trzeba byc encyklopedia skrzyzowana z internetem". Jakie oczekiwania? Jak student mnie o coś dodatkowo na zajęciach zapyta, to kupuję dobre wino i wieczorem cieszymy się z żoną z takiego sukcesu;) A co chwilę pytam: czy to jest zrozumiałe? Mają Państwo jakieś pytania? Nie mają. Ich to nie interesuje. Byle przejść sesję. A potem dostać papier. Jakbym chciał, nie musiałbym już nic się przygotowywać do obecnie prowadzonych zajęć. Mógłbym cały czas mówić do nich to samo - i tak dla nich jestem strasznym erudytą i niemalże omnibusem (nie mylić z omnibucem). Odpowiedz Link
charioteer1 Cytowanie za kims 14.02.09, 00:22 ...bez podania zrodel. Inni tez tak robia, ale w Polsce to jest plaga. Klepie sie bezmyslnie, ze X powiedzial, a w praniu okazuje sie, ze nie X tylko Y, a powiedzial, bo zle zrozumial. Pewnie sam tez tego X cytowal za kims. Odpowiedz Link
eeela Re: Cytowanie za kims 14.02.09, 01:28 Ale jak się z pamięci cytuje, to czasem można popieprzyć. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Cytowanie za kims 14.02.09, 01:39 Dzizas, nie z pamieci, tylko w druku! Odpowiedz Link
dala.tata Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:48 glownie narzekanie ze nic sie nie da. w ciagu ostatnich paru lat proponowalem kolegom z Polski kilka wspolnych badan. i co? nie da sie! no sie po prostu nie da. mnie trzesie na to, ale jak sie nie da to sie nie da. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:50 no to koledzy nieprzebadani zostali... Odpowiedz Link
skrzydelkowiec Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:29 to ja dodam, nieprzestrzeganie czasu w czasie wystapień konferencyjnych i, o czym ostatnio usłyszlam i sie zdziwiłam, traktowanie interdyscyplinarnosci jako zagrozenia dla dyscypliny. Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:33 a tu mam zastrzezenie, bo niektorzy co rozumniejsi potrafia odroznic interdyscyplinarnosc od maskowania niedoczytania (lub bardziej ignorancji) i skakania radosnego wg zasady "troche tego i tamtego a wyjdzie cos nowego". ale jezeli sie zrozumielismy wlasciwie, co do czego jestem przekonany, ze tak - pietno zatem. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:35 no coś takiego jest, ja znam takich interdyscyplinarnych, którzy sami nie wiedzą, czym się zajmują, i są nieuchwytni recenzyjnie... ale druga sprawa to ciągły lęk przed interdyscyplinarnością, częsty. Odpowiedz Link
skrzydelkowiec Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:40 no tak. nie przyszlo mi do glowy, ze za interdyscyplinarnościa mozna sie kryc. zgadzam sie, ze takie praktyki nalezy potepiać i ukazywać oszukiwacza. Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:44 nie oszukiwacza. bardziej powiedzialbym kretacza, choc to za mocne nieco, hmm moze po prostu fragmentaryste-skladacza? Odpowiedz Link
skrzydelkowiec Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:46 fragmentarysta-skladacz. pieknie powiedziane:) Odpowiedz Link
dala.tata Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:38 oj podpisuje sie pod oboma. kiedys bylem na takiej kofenrecje w szkocji i byl prof. dr. hab. zw.hon causa. turbo. z czech byl. i mial, jak wszyscy, 30 minut. mniej wiecej po 25 minut opowiadania o czym mowic nie bedzie, zaczal referat, ktory mu przewodniczacy (mlody amerykanin) brutalnie przerwa. turbo prof byl zaskocznony, oburzony, zdziwiony i wszystko inne. mysle ze nikt w czechach nie osmielilby sie mu przerwac. a ten byl nieublagany. pekalem ze smiechu. sam bylem raz na konferencji w polsce. moj referat mial byc wygloszony o 15. wyszedlem na mownice o 19.15. i widzialem ten bol na twarzach - oczekiwali ze bede mowil kolejna godzine (mielismy po 20 minut). a ja sie uwinalem w 10 minut i powiedzialem ze czas na piwo. mialem najlepiej przyjtete wystapeinie na konferencji :-) Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:42 o, slusznie. pewnej pani doktor w pewnej szkolce po 45 minut wyglaszania wykladu inauguracyjnego wylaczono mikrofon w ciraca about polowie owego wykladu, z goracymi podziekwoaniami i hucznymi brawami ze strony publiki ;) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:48 obrady powinny się odbywać w sali z zapadnią, jeśli ponad połowę słuchaczy wciśnie guzik,.... Odpowiedz Link
eeela Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 01:23 Hyhy :-) Też pamietam z Polski głębokie lekceważenie dla wyznaczonego czasu długości trwania referatów i przerw. Jak pojechałam na swoją pierwszą konferencję w Irlandii, była tam również moja promotorka i wielce zaambarasowana tłumaczyła mi, kręcąc z rezygnacją głową, że tu jest Irlandia i nikt do czasu większej uwagi nie przywiązuje... a mówiła to, usiłując mi wytłumaczyć 10-minutowy poślizg... Odpowiedz Link
jolix Re: szlag mnie trafia - pregierz 15.02.09, 11:36 Swego czasu proponowałam, by po upływie 2/3 czasu przewidzianego na referat zapalać żółte światło, po upływie całego - czerwone, a po kolejnych 5 minutach - zapadnię :) Przystopowano mnie, że zabiłabym w ten sposób sporą część profesorstwa .... Wkurza mnie: - gadanie podczas cudzych referatów; często, znów profesorów, spotyka się na konferencjach głownie w celach towarzyskich. Wygłosiwszy swój referat, zasiadają w jednym z pierwszych rzędów i zaczynają pogaduszki półgłosem z sąsiadem. - nieprzygotowanie profesorów na konferencjach - wychodzą z plikiem kartek i zaczynają improwizować Odpowiedz Link
ford.ka Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.05.09, 20:35 A co powiecie na zbiorowe wchodzenie w polowie sesji trzyreferatowej na referat kolezanki i zbiorowe wychodzenie po referacie? Pozdrawiam wszystkich doktorantow pewnego instytutu UW! Odpowiedz Link
charioteer1 Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.05.09, 20:59 To jest norma na porzadnie zorganizowanych konferencjach. Nie wybiera sie sesji, tylko przychodzi sie na konkretne referaty. Ale wtedy w programie podana jest godzina rozpoczecia referatu, a nie sesji, no i oczywiscie tego czasu sie pilnuje. Mnie najbardziej rozczulil referat kolegi, na ktorym byly dwie osoby spoza jego uczelni i kilkanascie osob z instytutu. A to byla spora konferencja. Przewodniczaca tez byla z instytutu i bardzo pilnowala, zeby zadne niewygodne pytanie z sali nie padlo. Odpowiedz Link
ford.ka Re: szlag mnie trafia - pregierz 15.05.09, 00:00 Zapewniam, że jest (mówimy o konferencji na trzy sale, w każdej coś zasadniczo innego n.p. Renesans / Pozytywizm / Grotowski) pewna różnica między tym, że część się przemieszcza, bo jest coś innego, co bardzo chciałaby usłyszeć, a tym, że po pierwszym referacie wstaje dziesięć osób i wychodzi, a w połowie drugiego (poślizg) ta sama grupa się wmontowuje ponownie, żeby robić klakę kolejnej koleżance. Sesje były mocno rozbieżne ale sensownie poskładane, więc nie dało się tego wytłumaczyć, że wszyscy "wędrownicy" pasjonują się pierwszym referatem z (powiedzmy) Kochanowskiego, po czym jak jeden mąż musieli przebiec dwie sale dalej na referat z Gombrowicza. Ich po prostu nic wszystkie te referaty nie obchodzily, robili kolegom widownie. I (skoro mi się trochę przejaśniło) od czego mnie jeszcze szlag trafia? Od tego, że każdy "prawdziwy" młody naukowiec ma gdzieś wszystko, co robią inni. Nic nie wie o świecie poza swoją działką (do tego stopnia, że "specjalista" od XVIII wieku nie będzie wiedział, co się wydarzyło w roku 1700, bo to przecież nie jest XVIII wiek... no nie jest... ;) i nie chce sie dowiedziec. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: szlag mnie trafia - pregierz 15.05.09, 00:23 To inna scenka rodzajowa z polskich konferencji. Doktorantka wyglasza referat i nie jest to bynajmniej referat we wspolautorstwie. Promotor siedzi i pilnie notuje - wyglada na to, ze nie zna wynikow badania. Doktorantka zaczyna sie platac odpowiadajac na pytanie z sali. Promotor przerywa i odpowiada za nia. Odpowiedz Link
skrzydelkowiec Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 00:50 pewnie nie wszyscy sie ze mną zgodza, ale mnie też irytują czytane referaty. ja sie nawet czasem staram słuchać i nadążać za czytanym tekstem, ale jeszcze mi nie wyszło.. Odpowiedz Link
dala.tata Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 01:01 kiedys uslyszalem od filozofa ze musi czytac swoj referat, bo jego arguemntacja jest tak subtelna, ze kazde slowo jest na wlasciwym miejscu i nawet zmiana przecinka moglaby spowodowac niepowetowane straty. nigdy nie myslalem o swoich referatach jako o dzielach sztuki o skonczonym pieknie. ale moze ja sie nie znam. Odpowiedz Link
eeela Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 15:19 No, szczerze mówiąc, to ja muszę mieć tekst napisany. Staram się odrywać od niego oczy, urozmaicać modulację głosu, trochę grać, żeby się słuchacze nie nudzili, ale przejście z czytania do mówienia wymaga ode mnie czasu. Już zaczynałam dawać sobie z tym radę po polsku, kiedy wyjechałam, więc całe ćwiczenie od początku dzieje się po angielsku. Na samym początku w ogóle nie śmiałabym mówić z głowy, bo mój angielski był do tego po prostu na niewystarczającym poziomie. Teraz w sumie jest i zaczynam nieco odrywać się od tekstu pisanego, i myślę, że jeśli dadzą mi w przyszłym roku te kilka godzin ze studentami, to tym bardziej się wyćwiczę. Tez stanowczo wolę słuchać referatów mówionych niż czytanych, i staram się ku temu zmierzać, ale wolę w razie potrzeby czytać niż spalić referat z powodu tremy :-) Odpowiedz Link
dala.tata Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 16:00 ja tez tak mialem. i sie uczylem referatow na pamiec. mowie powaznie Odpowiedz Link
eeela Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 22:25 Ja mam chyba za słabą pamięc na zakucie 40-minutowego wystąpienia ;-) Odpowiedz Link
niiikaa Re: szlag mnie trafia - pregierz 14.02.09, 23:05 Generalnie w Polsce im mówca ma więcej tytułów przed nazwiskiem tym dłużej mówi... Co nie znaczy, że ilość przechodzi w jakość. Inna standardowa sytuacja - prof. nie wie o czym dokładnie mówi, bo prezentacje do wykładu zrobił mu doktorant (czy inny podwładny)a biedaczek prof. nawet nie zajrzał tam przed wystąpieniem. Odpowiedz Link
flamengista o właśnie 14.02.09, 08:59 Dodałbym też bardzo irytującą tendencję do referowania na konferencjach krajowych zamiast własnych pomysłów literatury zagranicznej. Człowiek przychodzi na referat z ciekawym tytułem i abstraktem, a okazuje się że delikwent streszcza nam artykuły, które dawno już przeczytaliśmy. A najgorsze jest to, że reszcie się podoba - bo nie muszą czytać, a mają "wiedzę" w 10-minutowej pigułce. Mój szef kiedyś nie zdzierżył i podczas takiego "referatu" co chwila przerywał, pytając: "ale to znam - czytałem. a co Pan/Pani o tym sądzi"? ;) Odpowiedz Link
eeela Re: o właśnie 14.02.09, 14:56 A propos, ostatnio natknęłam się na bibliografię prac wydanych przez polskich badaczy w XX wieku w (bardzo szeroko ujętej) mojej dziedzinie - czyli Celtic Studies (tak się nazywała bibliografia). Nigdy dotąd jej nie widziałam, więc rozentuzjazmowana zabrałam się do czytania. Tymczasem okazało się, że znaczącą większość prac już znam z czasów amatorskiego interesowania się tematem na studiach magisterskich, a te, których nie znałam, ewidentnie nie wykraczały poza poziom tych już mi znanych - wszystko, dokładnie wszystko wyglądało jak streszczenia prac zagranicznych, w tym większość nawet nie jakichś artykułów czy wąskich monografii, ale kwestii czysto podręcznikowych. Ja nie chcę sprawiać wrażenia, że uważam streszczanie podręczników w Polsce raczej szeroko niedostępnych za coś nieużytecznego - bądź co bądź dzięki temu właśnie wpadłam na temat, który mnie zafascynował. Ale fakt, że większość pozycji była tam streszczeniami podręczników, a tekstów z wkładem własnym było ZERO, jest niepokojący. Wiem, na czym polega ten mechanizm, sama zaczynałam mu ulegać: człek się interesuje działką, która na danym gruncie jest egzotyczna, nie ma ciągłej weryfikacji tego co mówi i co pisze, bo nikt wokół nie jest w stanie go zweryfikować, więc leci się na łatwiznę, popisując się 'tajemną' wiedzą z podręczników akademickich. Dlatego właśnie wdzięczna jestem losowi, że nie dostałam się na doktoranckie w Polsce, a dostałam się tutaj, bo dzięki temu unikam tego zagrożenia rozleniwieniem i wtórnością, a zamiast tego mogę naprawdę uczestniczyć w aktualnych dyskusjach toczących się w obrębie mojej dziedziny. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: o właśnie 14.02.09, 15:10 Zastanawiałem się, czy wkładać kij w mrowisko, ale w sumie dlaczego nie??? To, co opisujecie jako praktyka streszczania tekstów zagranicznych o podawania za tekst własny jest dla mnie jasne i oczywiste. I tak jak pisze eeela ma to sens - propedeutyczny (skąd mi się wzięło to słowo?). Ale chciałbym zwrócić uwagę na nieco inne zjawisko (i ono mnie nie wkurza, ale to wyższa szkoła jazdy), otóż w humanistyce można pisać teksty kolażowe, które nie są ani plagiatami, ani tekstami wtórnymi, tylko są specyficzną, różnicującą parafrazą, takim postmodrnistycznym tekstem, który z pozoru coś powtarza, ale w istocie jest czymś innym. No ale to wyższa szkoła jazdy. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: o właśnie 14.02.09, 15:27 adept44_ltd napisał: > otóż w > humanistyce można pisać teksty kolażowe, które nie są ani plagiatami, ani > tekstami wtórnymi, tylko są specyficzną, różnicującą parafrazą, Ehehe, no to ja wysiadam, bo ja calkowicie takiej humanistyki nie znam. Albo ktos ma cos do powiedzenia od siebie, albo nie i wtedy tego czytac nie warto. Ani kolaz, ani parafraza - analiza krytyczna + wlasne wnioski - dla mnie inny rodzaj tekstu nie istnieje, poza oczywiscie raportami z badan i takimi tam. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: o właśnie 14.02.09, 15:43 a ja mówię o sytuacji w której ktoś pisze cudzym tekstem i ma coś do powiedzenia, w zachodniej humanistyce sprawa od dawna znana (początki lat 70., np. pisanie Rolanda Barthesa), u nas to ja widzę dwóch autorów. I to jest model nauki (hm, choć przeciw innemu modelowi, takiemu, o którym ty piszesz) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: o właśnie 14.02.09, 16:17 w zasadzie dam trójkę - z różnych dziedzin Michał Paweł Markowski Agata Bielik-Robson Ewa Domańska no ale to wyższa szkoły jazdy... Odpowiedz Link
sanna-ho Re: o właśnie 14.02.09, 22:04 nawet ta "wyższa szkoła jazdy" czasami ma różną jakość... ;) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: o właśnie 14.02.09, 22:05 proszę mi tu bez lokalnych pogrywań, co? ;-))) Odpowiedz Link
sanna-ho Re: o właśnie 14.02.09, 22:34 adept44_ltd napisał: > proszę mi tu bez lokalnych pogrywań, co? ;-))) to nie lokalne pogrywania;) są kompilacje i kompilacje niektóre naprawdę nie mają żadnej odautorskiej myśli, ale są w całości utkane z cytatów, okraszone bachtinowską teorią zawsze cudzego słowa, ewentualnie aluzją do barthesowskiego seminarium - kręgu wymiany, oczywiście w imię powyższych teorii pozbawione są przypisów - i poza mniej lub bardziej miłą lekturą (dla mnie mniej, bo irytują mnie błędy interpunkcyjne w książkach) nie ma tam nic więcej. jako "miłą lekturę" wolę zazwyczaj poczytać coś innego ;) i wolę, jak ktoś uczciwie pisze, że "swoje" myśli zawdzięcza innemu autorowi, piszącemu w obcym języku zwłaszcza, kiedy się pisze np. o etyce, odpowiedzialności, podmiotowości... i takich tam innych modnych kategoriach;) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: o właśnie 14.02.09, 22:37 no wiesz, występki się zdarzają, ale tam chyba na pierwszej stronie to jest??? :-) Odpowiedz Link
sanna-ho Re: o właśnie 14.02.09, 22:47 ciekawi mnie, jak wydawca sobie radzi z prawem autorskim w takiej sytuacji wydaje mi się, że cytaty nie powinny stanowić więcej niż 15% (albo 20%? nie pamiętam) książki inaczej mówimy o antologii / antologii komentowanej i potrzebna jest inna procedura - zdobywanie zgody autorów na przedruk z tego, co wiem, to taki np. Lacan jest bardzo mocno chroniony przez spadkobierców, którzy tanio nie sprzedają praw do przedruków (vide np. tematyczny nr "Literatury na Świcie", niby Lacanowski, a chyba ani jednego tekstu Lacana tam nie ma) nie rozumiem, czemu niektórzy są ponad prawem (albo przed prawem :P ) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: o właśnie 14.02.09, 22:56 no, takie proste to nie jest... ale coś w tym akurat przypadku jest na rzeczy ;-) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: o właśnie 14.02.09, 23:08 to, ze to jest napisane, jak piszesz..., nie jest, choć akurat trafiliśmy na najsłabszą z tych książek. Odpowiedz Link
sanna-ho Re: o właśnie 14.02.09, 23:11 nie jest - czyli jak jest? ta konkretna? bo ja napisałam na początku, że są kompilacje i kompilacje, i mimo "wyższej szkoły jazdy" - poziom tych prac może być bardzo różny Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: o właśnie 14.02.09, 23:13 no wrzuciłem uprzednio tytuł... ;-))), a i ty szczególnie do niego odsyłałaś... no więc, jak dla mnie, w tym pisarstwie najbardziej liczy się A. B. R., natomiast, pierwsze dwie książki M.P.M. są wyższej szkoły jazdy... Odpowiedz Link
sanna-ho Re: o właśnie 14.02.09, 23:19 tak, ale te dwie pierwsze nie mają charakteru kompilacji są "adaptacją teorii na gruncie polskim", rzetelną Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: o właśnie 14.02.09, 23:25 ależ ja od początku nie mówię o kompilacjach, a w istocie między tymi a następnymi nie ma aż tak dużej różnicy... - zasadza się ona na operowaniu cudzysłowem i przypisami Odpowiedz Link
sanna-ho Re: o właśnie 14.02.09, 23:32 adept44_ltd napisał: > ależ ja od początku nie mówię o kompilacjach, a w istocie między tymi a > następnymi nie ma aż tak dużej różnicy... - zasadza się ona na operowaniu > cudzysłowem i przypisami czyli, imho, na uczciwości Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: o właśnie 14.02.09, 23:35 e, nie, tak bym tego nie ujął, to jest raczej jasne dla projektowanego czytelnika, bądź jest to powiedziane wprost Odpowiedz Link
dala.tata Re: o właśnie 14.02.09, 16:09 hmmmmmmmmm. tak intuicyjnie to myse ze to sciema. ale moze i takie rzeczy sa. to troche jak filozofia, gdzie badaniem jest nowe ujecie starego przedmiotu. ale to wyzsza szkola jazdy..... Odpowiedz Link
prawdziwamm2009 Re: o właśnie 14.02.09, 21:58 To jest wysublimowana nowa jakość:) Charoteer chciałby jasno i wyraźnie oddzielić białe od czarnego, a tu liczą się niuanse. Niuanse:) Bliskie mi takie podejście:) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: o właśnie 14.02.09, 22:09 Dzizas, znowu do mnie...? > Niuanse:) Bliskie mi takie podejście:) Babskie gadanie... ;-) U nas sie, szanowna pani, rabie kawe na lawe: ja sie iksem nie zgadzam, ze... Odpowiedz Link
prawdziwamm2009 Re: o właśnie 14.02.09, 22:46 Działasz mi na nerwy facet!!!!:):):) Ok? Odpowiedz Link
prawdziwamm2009 Re: o właśnie 14.02.09, 22:51 A nico! A przestanę Cię wywoływać po nicku! A pomyślę jak mogę wykorzystać tę wiedzę o mich odczuciach, by dowiedzieć się więcej o sobie. Odpowiedz Link
mpit78 Re: szlag mnie trafia - pregierz 13.05.09, 22:00 fajny wątek więc podniosę podzielam wiele Waszych (wymienionych już wcześniej) wkurzeń :) Mnie wkurza, że decyzją ludzi, których w żaden sposób nic nie łączy z moją Katedrą zostaje ona właśnie likwidowana. Pomimo nieprzeciętnego dorobku, rozwojowego obszaru działania i wyników naukowych. Wcielają nas do jednostki którą szanuję lecz (niestety) z naszą dziedziną ma niewiele wspólnego. A wkurza głównie dlatego, że nikt tu nikogo o zdanie nie pyta. Ot "tera kurna my rządzimy i wam pokażemy" Odpowiedz Link