piotr.55
31.03.09, 09:09
Zdecydowałem się napisać osobny wątek ponieważ nie chcę się wpisywać w
przepychanki na wątku Eeeli, a jednak chciałbym coś powiedzieć.
Uważam, że wszystkie dotychczasowe wypowiedzi na temat IPN nie poruszają
kwestii najważniejszych. Według mnie, należy jeszcze raz skierować ustawę o
IPN do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli następczej. Trybunał nie
jest sądem i może w tej samej sprawie orzekać wielokrotnie. Przedmiotem oceny
jest nie tylko sama ustawa, sensu stricte, ale również praktyka z niej
wypływająca.
Otóż ja mam podejrzenie, że praktyka ta łamie zasadę trójpodziału władzy, czym
narusza art.2 konstytucji.
W IPN jest skupiona zbyt duża władza i podział na "wydziały" nic w tej materii
nie zmienia. Formalnie wszystko się zgadza, ale w praktyce nie. IPN stał się
policjantem, prokuratorem, sędzią i katem w jednym. Siła oddziaływania IPN na
jednostkę jest zdecydowanie za duża. Widać to doskonale na przykładzie Wałęsy.
Za publiczne pieniądze, wszczyna się tajne śledztwo w sprawie jednostki, nie
informując jej o tym, wyrok od razu się upublicznia, w formie publikacji
"naukowej", a katem usiłuje uczynić opinie publiczna(co osobno narusza prawo
obywatela do zaufania względem urzędu).
I nie ma tu żadnego znaczenia czy publikacja zawiera prawdę czy nie.
Tylko, że to nie jest temat dla historyków, a dla prawników konstytucjonalistów.
I jeszcze tylko głos w sprawie jednostkowej.
Ktoś w tamtym wątku napisał, że IPN nie mógł "zepsuć" historyków w ciągu 10
lat, z czego wniosek ,ze odpowiedzialne są też wydziały historyczne
uniwersytetów. Otóż to i prawda i nie prawda. Można znaleźć wiele przykładów
skundlenia na wszystkich uniwersytetach, ale łajdakiem zostaje się jednak
indywidualnie. Natomiast IPN, odkręcając słoik z miodem, jednych popycha do
wytężonej uczciwej pracy, a innych do zwykłego skurwienia się, a tego jak
wiadomo można dokonać już w godzinkę. I to bez względu na to jaki się
posiadało uprzednio dorobek naukowy.