25.05.09, 02:02
"Dowodem wysokiego wykształcenia jest umiejętność mówienia o rzeczach
największych w sposób najprostszy."

Ralph Waldo Emerson.


Taki cytat dnia widziałam dzisiaj na jednym z forów, na które czasami
zaglądam. Był mi on juz wcześniej znany, a samej myśli poświęciłam w życiu
trochę uwagi :-) Wszyscy moi promotorzy, byli i obecni, kładli na to nacisk,
abym czyniła moje wypowiedzi zrozumiałymi dla wszystkich, nie tylko dla
specjalistów z mojego zakresu badań. Zwłaszcza moja obecna promotorka dawała
mi pod tym względem niezły wycisk - poczatkowo, żeby ją zadowolić, dawałam
swoje teksty do czytania swojemu partnerowi, żeby mi powiedział, co jest tam
dla niego niezrozumiałe. Poskutkowało chyba - myslę, że mniej więcej
opanowałam sztukę przedstawiania tematu tak, aby był zrozumiały dla laików.

Wydaje mi się jednak, że nie dla wszystkich badaczy sprawa przejrzystości i
prostoty wypowiedzi jest aż tak istotna. Spotkałam się - i tutaj, i w Polsce -
z takimi osobami, które chyba wręcz starały się brzmieć jak najbardziej
skomplikowanie, zawile, używając jak najtrudniejszego słownictwa, tak że
przeciętny wyedukowany obywatel miałby poważne trudności ze zrozumieniem
pierwszego akapitu, i rychło by po tym pierwszym akapicie zrezygnował z lektury.

Jak Wy sadzicie? Jak Wy postępujecie? Staracie się upraszczac swoje
wypowiedzi, czynic je jak najbardziej dostępnymi, czy wręcz przeciwnie -
wychozicie z założenia, że skoro piszecie dla innych profesjonalistów, to
odbiór laika nie powinien Was interesować?
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: prostota 25.05.09, 03:02
      Dla mnie prostota w sposobie argumentacji swiadczy o opanowaniu tematu i o tym,
      ze autor ma wlasciwy dystans do swojej pracy. Zbytnie zagmatwanie i
      skomplikowanie swiadczy o tym, ze autor gubi sie w meandrach wlasnego rozumowania.

      To wcale nie chodzi o jezyk, czy jest techniczny, czy nie. Chociaz jak cos jest
      nafaszerowane madrymi terminami bardziej niz potrzeba, to sobie po cichutko
      czasami podejrzewam, ze praca zawiera jakies slabe punkty, ktore autor usilnie
      stara sie ukryc.

      A wlasnie teraz zmagam sie z tym, w jaki sposob pietrowo skomplikowane badanie
      przedstawic jak najprosciej i jak najprzejrzysciej w 20-minutowej prezentacji
      konferencyjnej.
    • jolix Re: prostota 25.05.09, 06:22
      Staram się pisać prosto - uczyła mnie tego promotorka magisterium.
      Nie zawsze mi to wychodzi, bo:
      1. mam złudne wrażenie, że wszystko jest jasne, a nie jest
      2. obawiam się, że ta prostota przejdzie w banał, styl "szkolny" w
      złym tego słowa znaczeniu

      Co do tendencji do komplikowania wypowiedzi .... Byłam na konferencji
      - ze swojej dziedziny! - gdzie jedna z referentek używała takiej
      terminologii, że .... Bez słownika terminów wszelakich trudno...
      Fragment jej pokonferencyjniaka znakomicie się sprawdza na zajęciach
      ze studentami ;)
    • tocqueville Re: prostota 25.05.09, 07:52
      staram się używać prostego, choć w miarę bogatego słownictwa
      (ta prostota jest jednak względna - bo używam wielu słów pochodzenia
      łacińskiego/greckiego, których znajomość wydaje mi się oczywista, a moim
      studentom już niekoniecznie :)

      mam również mocno wpojoną ekonomię języka - oszczędność słów - przez co moje
      artykuły są raczej krótkie (porównując co niektórych elaboratów)
    • niewyspany77 Re: prostota 25.05.09, 07:52
      mam podobne spostrzezenia, niektorzy przesadzaja w tym zakresie, a u mnie takie
      kwiatki mozna spotkac w niektorych rozdzialach zbiorczego podstawowego
      podrecznika dla dyscypliny. studenci go zazwyczaj nie cytuja, bo mimo swoich
      wielu wad, jest tez zwyczajnie momentami nieczytelny. czasami sie zastanawiam,
      czy nie znaczy to, ze profesura nie umie uczyc?

      razi mnie tez bardzo nadmierne, a wrecz momentami nachalne
      "przepsychologizowanie" mojej dzialki. niektorzy widocznie uwazaja, ze bez dwoch
      cytowan per zdanie nie mamy tekstu naukowego. no i wychodzi artykul na 10 stron,
      100 cytowan, z czego co najmniej 2/3 zupelnie niepotrzenych, a ten spis zajmuje
      kolejne 4 strony. gdy to czytam to czasem sobie mysle cytatem z forumowej
      klasyki: "nie zna sie i dorabia ideologie".

      widze tez tendencje wrecz odwrotna - niektorzy szarpia sie na poruszanie bardzo
      skomplikowanych tematow, ktore mozna strescic tak: "mamy problem i nalezy cos z
      tym zrobic, niestety nie wiem jak, ale nalezy cos z tym zrobic, poniewaz mamy
      problem", podajac przy tym literature rzedu 3-4 pozycji, podczas gdy temat byl
      opisywany w co najmniej kilkunastu pozycjach.
    • mr_kagan Re: prostota 25.05.09, 08:52
      Tyle, ze czasem ta prostota prowadzi do splycenia... A co do reszty
      to oczywiscie zgoda...
    • dala.tata Re: prostota 25.05.09, 09:50
      hehe

      jednym z najwiekszych zarzutow, ktore w rozmowie ze mna poczynil recenzent mojej
      pracy doktorskiej bylo to, ze jest napisana za prostym jezykiem.

      'przeciez to kazdy moze przeczytac, prosze pana' powiedzial z silna nuta
      wyrzutu, prof....

      w recenzji juz tego nie napisal.
      • eeela Re: prostota 25.05.09, 18:22

        > 'przeciez to kazdy moze przeczytac, prosze pana' powiedzial z silna nuta
        > wyrzutu, prof....

        W moim odzuciu to jest komplement :-) Jasne, nie o to mi chodzi, eby pisać AŻ
        TAK przystępnie, by koniecznie rozumiało mnie grono panów po zawodówce spod
        budki z piwem, ale żeby mógł mnie zrozumieć każdy przeciętnie wyedukowany
        człowiek. Albo student zainteresowany tematem. Albo ktoś z zupełnie innej
        dziedziny.
        • dala.tata Re: prostota 26.05.09, 00:32
          ja tez sobie w duchu, szeptem, pomyslalem ze to komplement. jednak prof. X
          zdecydowanie nie sprawil mi komplementu.

          niestety moj ojciec inzynier przeczytal podoktoratowa ksiazke i powiedzial ze
          nie wiedzial o co chodzi. :-( bardzo mozliwe ze ta prostota nie byla az taka
          prosta.
    • adept44_ltd Re: prostota 25.05.09, 10:23
      no właśnie, prostota to wcale nie uproszczenie, znam kilka
      genialnych książek, które są przerażająco prosto...
    • dala.tata Re: prostota 25.05.09, 10:50
      kiedys bylem na konferencji, na ktorej byli glownie filozofowie. po dniu obrad
      przy piwie zaczalem narzekac jednemu z bardzo waznych profesorow, czy oni nie
      mogliby mowic takim jezykiem, zebym jak,m bylo nie bylo, przecietnie
      intelignetny czlowiek, mogl to zrozumiec.

      i on sie usmiechnal i powiedzial: no jasne, ale to przeciez nie o to chodzi. i
      dodal, to ja dla ciebnie powiem referat tak, ze wszyscy go zrozumieja. referat
      byl swietny (poprzedzony przeprosinami, ze bedzie prosty) i wywiazala sie po nim
      najlepsza dyskusja na konferencji.
      • adept44_ltd Re: prostota 25.05.09, 10:56
        zaryzykuję tezę - powiedzieć coś prosto to najtrudniejsza rzecz...
        • dala.tata Re: prostota 25.05.09, 11:31
          ja nawet mysle ze to nie jest taka ryzykowna teza.
          • adept44_ltd Re: prostota 25.05.09, 11:46
            pójdę dalej i powiem dość banalna, ale rzadko stosowana...
            • dala.tata Re: prostota 25.05.09, 11:55
              a im ktos mniejszy tym zawilej chce opowiadac :-)
              • adept44_ltd Re: prostota 25.05.09, 19:22
                tudzież im bardziej pseudodyscyplina, tym bardziej zawile...
          • zielka Re: prostota 25.05.09, 11:57
            Dala.tata, i tak pewnie nie powiesz, co to byl za filozof, co? No dobra, a teraz
            inne pytanie, tez z filozofii.
            Najbardziej czytany blog w tej dziedzinie jakos tej wiosny bawil sie roznym
            sondazami. I interesowaloby mnie gdybyscie skomentowali wyniki dot. filozofii
            wspolczesnej:

            leiterreports.typepad.com/blog/2009/03/lets-settle-this-once-and-for-all-who-really-was-the-greatest-philosopher-of-the-20thcentury.html
            No chodzi o to, ze osoba, ktora sondaz wygrala, nie nalezy do jakos specjalnie
            prosto wyrazajacych sie myslicieli, czy sie myle? Tzn. nie mam pojecia, jaka
            jest percepcja Wittgensteina wsrod nie-filozofow, ale nie sadze, by byl
            kandydzko prosty.

            To bylby w moich oczach argument na rzecz tezy takiej, ze sa rzeczy, ktore moga
            sobie zostac skomplikowane, i nie miec ambicji dotarcia do wszystkich. W tym
            sensie, pewna pani miala racje, nazywajac Wittgensteina "the philosophers'
            philosopher". Jest ich kilku dzis takich, i nie ma sie co wstydzic, wydaje mi sie.
            • dala.tata Re: prostota 25.05.09, 12:02
              a powiem, co mi tam. to byl Simon Critchley.
              • zielka Re: prostota 25.05.09, 12:09
                A to mnie milo rozbawiles. No tak, Simon jest pogromca analitycznych wampirow, i
                faktycznie jest dumny z tego, ze umie pisac prosto. Jak sie spotkamy kiedys na
                jakiejs konfie, dala.tato, to powiem cos wiecej ;-)
                • dala.tata Re: prostota 25.05.09, 12:12
                  a to szkoda i teraz bede czekal i sie zastanawial! nie mowiac o tym, ze skad
                  bede wiedzial ze ty to ty?

                  prosze szybko napisac mi maila wyjasniajacego na dalatata@gazeta.pl!
                  • zielka Re: prostota 25.05.09, 12:14
                    No jakto skad? Hermetyczny jezyk okraszony ewidentnym akcentem - nothing to save
                    indeed.
                    • dala.tata Re: prostota 25.05.09, 12:40
                      nie sciemniajcie zielka tylko piszcie!!!
                      • zielka Re: prostota 25.05.09, 12:42
                        Ja pisze, pisze, ale widze, ze rownie dobrze moglabym nie pisac, bo nikt nie
                        czyta moich maili....
                • dala.tata Re: prostota 25.05.09, 12:14
                  zguglowalem simona, swoja droga i sie mocno opublikowal ostatnio. i wylysial :-)
                  • zielka Re: prostota 25.05.09, 12:35
                    Oh, no akurat z wygladem to nie ma on problemow zadnych, moim skromnym zdaniem
                    :-) (check your e-mail)
                    • dalatata Re: prostota 25.05.09, 12:42
                      dzieki! odpowiem pozniej. czas na lancz i lotnisko.
            • adept44_ltd Re: prostota 25.05.09, 19:27
              będę się upierał, że to wyjątek, to znaczy jest jeszcze parę takich
              wyjątków...
              • zielka Re: prostota 25.05.09, 22:09
                Czy intuicyjna zasada z trudna do ujecia liczba wyjatkow jest jeszcze w jakis
                sposob operatywna?
                • adept44_ltd Re: prostota 25.05.09, 22:35
                  jeśli odpowiada rzeczywistości ;-)
                  • tocqueville Re: prostota 25.05.09, 22:45
                    czyli wracamy do klasycznej teorii prawdy
                  • zielka Re: prostota 25.05.09, 23:36
                    Nie, no nie mowie o "zdaniu" ale o "zasadzie". Ewidentnie nie odpowiada
                    rzeczywistosci jako zasada (ma wiele wyjatkow). Jaka jest tedy jej rola? (nie,
                    Tocqueville'u, nie mamy tu do czynienia z Arystotelesem/Tarskim, ale z pragmatyka)
                    • adept44_ltd Re: prostota 25.05.09, 23:44
                      chwilunia, no nikt (to znaczy ja bądź Odyseusz ;-) nie mówi, że
                      rzeczywistość poddaje się zasadzie...
                      ale by dyskutować, trzeba by:
                      1. zdefiniować, co znaczy zagmatwanie (przeciwstawiane prostocie),
                      2. dopiero przyjrzeć się odpowiedniej ilości przypadków,

                      przede wszystkim jednak, jak na podstawie pewnie 10 zagmatwanych
                      znaczących myślicieli przekonasz, że wszystko jest ok z zagmatwaniem
                      (choć dla mnie oni pewnie nie będą zagmatwani, ale w związku z tym
                      mamy powrót do punktu 1).
                      Louder Than Bombs...
                      • zielka Re: prostota 26.05.09, 14:11
                        Adepcie, mam Ci znalezc dziesieciu zagmatwanych, a ocalisz zagmatwanie przed
                        ostateczna kompromitacja? :-) Takie kawalki juz Bog kiedys robil w Sodomie, to
                        dobra metoda.

                        Wiec prawde mowiac, wyzej nie wyszlismy od zagmatwania, ale od hermetycznosci.
                        Dziesieciu hermetycznych i interesujacych moglabym podac, tak. Ale tez moglabym
                        podac dziesieciu hermetycznych i zlych. Bo zasada, jak kazda zasada tego rodzaju
                        poparta intuicja glownie, na podstawie ktorej robi sie generalizacje, jest
                        czyms, czego nie jestem fanem. A jak mowisz "chwilunia, no nikt [...] nie mówi,
                        że rzeczywistość poddaje się zasadzie...", no to faktycznie inaczej czytalismy
                        ten watek, sobie wyobrazam!
                        • adept44_ltd Re: prostota 26.05.09, 14:21
                          pewnie inaczej - bo teraz piszesz o hermetyczności (a to jednak co
                          innego), a punkt wyjścia raczej wiązał się z zagmatwaniem (bądź tym,
                          co jemu bliższe, bo było o tym, co można prosto, ale udziwnia się,
                          by było "mądrze"). Stąd było moje stwierdzenie, że pewnie oni - ci
                          wybrani przez nas jako przykłady - nie będą dla mnie zagmatwani,
                          tylko hermetyczni, idiomatyczni... i jeśli to ma swoje uzasadnienie,
                          a u Wittgensteina, dodajmy jeszcze np. Heideggera czy np. Derridy -
                          ma, to dla mnie nie jest przykład na
                          problematyczność 'ciemności'..., tylko na próbę wypracowania innego
                          języka.
    • frusto Re: prostota 26.05.09, 09:45
      eeela napisała:
      > Wszyscy moi promotorzy, byli i obecni, kładli na to nacisk,
      > abym czyniła moje wypowiedzi zrozumiałymi dla wszystkich, nie tylko dla
      > specjalistów z mojego zakresu badań.

      Tak samo u mnie. Ja dawałem niektóre fragmenty do czytania żonie. Mój promotor
      kazał mi przepisywać i przepisywac i przepisywać... żeby było jasno, prosto,
      zrozumiale i ściśle. Przez pierwsze parę miesięcy uważałem to za niepotrzebne
      czepianie się, zanim do mnie dotarło jakie to faktycznie jest ważne :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka