Dodaj do ulubionych

kto wie cos o habilitacjach?

25.06.09, 11:38
weszło juz w zycie to cos nowe, ze niby tylko komisja ma oceniac, a nie jak do
tej pory - kolokwium habilitacyjne przed jakaś Radą? czy to nadal tylko
projekt? czy tez wiadomo ze na pewno wejdzie, jesli tak to od kiedy?
moze ktoś mnie oswiecic?
Obserwuj wątek
    • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 11:44
      Blagam nawet nie zaczynaj watku. A w twojeje sytacji co ci przeskada
      stary tryb. Jak sadze masz sie z czym habilitowac a sama pisalas ze
      wrogow nie masz
      • niewyspany77 Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 11:48
        no ale wlasnie obecny tryb jest taki, ze mozna uwalic czlowieka z dorobkiem jak
        i przepuscic czlowieka bez dorobku.
        • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 11:57
          bo wolalabym zeby mnie oceniala wykwalifikowana komisja recenzentow z mojej
          dziedziny, a nie rada jakiegos wydzialu, z czego 3/4 nie bedzie wiedzialo o czym
          mowie.

          nie moge tego zrobic na swoim wydziale, bo oni nie maja uprawnien do nadania
          takiego tytulu jaki bym chciala, moge to zrobic gdzie indziej ale tam rada jest
          wlasnie mieszana np praca z zakresu pasozytow czlowieka, nie chcialabym
          publicznych pytaniach na temat wplywu srodowiska na żaby w stawie X. bo nie mam
          o tym zielonego pojecia.
          • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:02
            Zawsze ocenia cie "wykwalifikowan komisja z twojej dziedziny" -
            zawsze, ha ha ha. Jak zwal tak zwal. Tylko ze dwoch wybierasz ty a
            dwoch CKK.
            Rada Wydzialu tylko klepie ostateczny werdyk recenzentow. No chyba
            ze masz wrogow. Swoja droga jak ty sie nie boisz habilitowac na
            innym wydziale niz pracujesz (domyslam sie ze na ktoryms z
            uniwersytetow medycznych). To niezla jazda. Isc w srodowisko ktorego
            sie nie zna.
            • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:05
              Dziękuję za wypowiedż, która utwierdza mnie w przekonaniu, że
              habilitację trzeba znieść, a dużą część kadry rozstrzelać.
              • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:07
                co do rozstrzelania zgoda
                Co do habilitacji nie - po rozstrzelaniu usuniesz patologie i bedzie
                OK
                • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:06
                  Ale dla mnie to habilitacja jest patologią...
                  • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:07
                    taka sama jak magisterka i doktorat
                    • charioteer1 Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:09
                      Jezeli chodzi o stopien skomplikowania i zbiurokratyzowania calej procedury - z
                      cala pewnoscia nie.
                      • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:14
                        mi sie latwiej pisalo hab niz doktoat. Doswiadzcenie robi swoje.
                        Magisterki nie pisalem wcale bo my nie piszemy
                        • charioteer1 Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:18
                          nomanslave napisał:

                          > mi sie latwiej pisalo hab niz doktoat.

                          Ale samo napisanie to warunek konieczny do wszczecia procedury, nie? Uwazasz, ze
                          wystarczy napisac i juz sie jest mezczyzna?
                          • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:19
                            Mozesz sie brinic z prac
                            • charioteer1 Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:20
                              Dalej mowisz o pisaniu. Jak ma sie pisanie do stawania sie mezczyzna?
                              • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:22
                                jak masz jaja/jajniki zeby napisac, poddac sie niezyczliwej ocenie i
                                sie pozytywnie obronic to jestes mezczyzna/kobieta.
                                • charioteer1 Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:24
                                  nomanslave napisał:

                                  > jak masz jaja/jajniki zeby napisac, poddac sie niezyczliwej ocenie i
                                  > sie pozytywnie obronic to jestes mezczyzna/kobieta.

                                  Aaaa, no to zaczynamy mowic o konkretach.
                                  • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:26
                                    Wreszcie, reasumujac przechodzisz to piekielko jestes w stanie
                                    pracowac sam bez parasola ochronnego
                                    • charioteer1 Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:31
                                      A ty jestes w stanie pracowac sam? Przeciez w innym watku skarzysz sie, ze cie
                                      parasol ugniata i ogranicza, i jeszcze po nogach kopie.
                                      • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:31
                                        Poki co mam paru oddanych ludzi. Nie za wilu ale sluze im pomoca
                                        tkaze przy robieniu ich habilitacji.
                                      • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:33
                                        poza tym ja od 4-6 miesiecy w roku pracuje za granica. Gdzie nie ma
                                        polskeigo piekielka wiec moge liczyc tylko na siebie
            • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:54
              do habiltacji to jeszcze musze pare rzeczy napisac ;)

              kto powiedzial ze sie nie boje, no wlasnie bardzo sie boje i dlatego zalezy mi
              żeby byly nowe zasady. wysylam papiery do CK, ktos wyznacza recenzentow, dostaje
              opinie pozytywne albo negatywne i komisja przyklepuje albo nie. i poza nia oraz
              recenzentami nikt o tym nie musi wiedziec na innej uczelni, jedynie jak juz to
              moja rada i moj dziekan :). a tak to musze na inna uczelnie sie stawic.
              • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:55
                HA ha ha
                Wybacz
                A kto ci zaplaci za prewod?
                Stara czy nowa uczelnia?
                Proczs cie nie badz naiwna
              • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:57
                oczywiscie ze moja placi tak czy owak,
                • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:58
                  No to masz problem bo wszyscy o tym beda wiedziec.
                  I juz sie szykuja ;-0
          • charioteer1 Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:01
            eni.huso napisała:

            > bo wolalabym zeby mnie oceniala wykwalifikowana komisja recenzentow z mojej
            > dziedziny,

            A na jakiej podstawie sadzisz, ze ta komisja bedzie wykwalifikowana?

            W sklad komisji oceniajace ma wchodzic jeden recenzent powolywany przez rade, 2
            recenzentow powolywanych przez CK, 2 czlonkow rady wydzialu i dwoch czlonkow
            powolywanych przez CK. Stawiam na to, ze przy odpowiedniej dozie szczescia
            wykwalifikowanym specjalista moze byc jeden z siedmiu.

            Zmiany wejda w zycie najwczesniej od pazdzienika 2010. Obecnie projekt jest w
            konsultacjach miedzyresortowych, potem musi trafic do sejmu.
            • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:02
              Moge sie zapytac skad to wiesz
              • charioteer1 Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:04
                Z projektu, ktory jest gdzies na stronie ministerstwa. Cytuje z pamieci.
            • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:38
              licze (może naiwnie) na to ze komisja wybierze kogos z dziedziny, oraz czlonkow
              rady najblizszej dziedzinie, jesli nie z dziedziny
              • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:41
                Sluchaj u mnie istnieje taki kierunek badan jak immunologia. jest to
                tak szeroko pjeta dziedzina ze specjalista moze byc zarowno
                zakaznik, poloznik, ginekolog, chirurg, parazytolog, patofizjolog,
                fizjolog, histolog i jescze paru inych.
                szerokie spektrum, jest z czego wybierac
                • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:45
                  ty to umiesz pocieszyć ;)
                  • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:47
                    no a co , bajki ci mam oplatac.
                    ja tez mialem pod gorke.
                    ale mnie to wzmocnilo i usamodzielnilo.
                  • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:58
                    przypomne ci twojego wczorajszego posta

                    > 1. 6 lat po habilitacji Kierwonik Katedry odmawia mi przyzania
                    > doktoranta

                    u mnie tez jest jeden habilitowany, który nie nadaje sie do
                    prowadzenia kogokolwiek

                    > 2. Odmawia prowadzenia wykladow (przedmiotu) pomimo ze Katedra
                    > promawadzi 5 przedmiotow na 3 roznych wydzialach

                    może wszystko jest juz obsadzone "starszymi" kolegamni po fachwoi,
                    dlaczego oni
                    mają z tego rezygnować? Wymysl swój przedmiot i swoje wykłady,
                    zobaczysz jak sie
                    wszystko robi od zera i ciekawe czy w przyszlosci oddasz "nowemu".

                    > 3. Blokuje lub odmawia zgody na wyjazdy zagraniczen

                    jak sie nie ma finansów wlasnych to sie nie jezdzi, trudno zeby
                    katedra
                    sponsorwala wycieczki kazdemu kto by chciał.

                    > 4. odmawia podpisania wniosku o nagrody

                    z tego co wiem to wlasnie kierownik pisze takie wnioski, jezeli uzna
                    ze nagroda
                    sie komus należy.

                    > 5. Odmawia przyznania pieneidzy na badania

                    jezeli katedra jest podupadla finansowo, to moze czas napisac jakis
                    grant na
                    wlasne badania, a jak do tej pory bylo, z czego ta habilitacja, kto
                    to sponsorował?

                    > 6. Pieniadze ktore przypadaja mi za publikacje z listy
                    > filadelfijskiej (IF) oddaje innym niesamodzeilnym pracownikom

                    pieniadze za publikacje u mnie ida do puli ogolnej, wlasnie na
                    pensje dla
                    technikow, mydło do labu i papier do drukarki

                    > 7. Publicznie opowiada o mnie oszczerstwa

                    tu sie zgadzam, to nieladnie, ale czy ktos ci o tym doniósl czy masz
                    dowody?

                    > 8. i Wreszcie opoznia wanas na stanowisko profesora

                    trzeba miec moze jakis dorobek po habiltacji? a poza tym stanowisko
                    profesora
                    kosztuje katedre, adiunkt jest tańszy.

                    > i co?
                    > I nic.

                    nie to ze jestem złośliwa, ale widzę po prostu mojego
                    habilitowanego, któremu
                    sie tlumaczy te rzeczy i co? i nic? jak grochem o ścianę.

                    przyznam ze ubodlas mnie tym do zywego.
                    Ale nie jestem zlosliwy, poprostu staram ci sie osczedzic kilku
                    rozczarowan.
                    • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 14:05
                      ubodlam cie? a dlaczego, w dalszych twoich postach sytuacja sie klaruje i nie
                      jest aż tak zle. u mnie w pracy atmosfera jest zdrowa, a od takich jak moj
                      znajomy habilitowany trzymam sie z daleka i bynajmniej nie chce soba kiedys
                      reprezentowac kogos takiego.
                      • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 14:06
                        OK
    • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 11:53
      wszedzie ze gdziej jest cos uznaniowego jest pole do naduzyc.Moj
      wydzial wprowadzil mocen obostrzenia dopuszczjace do habilitacji.
      Teraz bez dorobku oraz grantow i stazy nie masz szansy przejsc przez
      komisje uczelniana chocbyc wszystkich czlonkow komisji mial w
      rodzinie.
      Ja generalnie jestem za habilitacja na bradzo drakonskich warunkach.
      Uwazam ze oddziela ona chlopcow od mezczyzn. To troche taki punkt
      widzenia ze jak ja sie meczylem to i inni moga sie pomeczyc.
      Dlaczego inni maja miec lepiej
      • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:00
        nomanslave napisał:

        > Teraz bez dorobku oraz grantow i stazy nie masz szansy przejsc przez
        > komisje uczelniana chocbyc wszystkich czlonkow komisji mial w
        > rodzinie.

        to wiadomo, ze tak bedzie, czy na starych czy nowych zasadach
        • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:03
          Uwierz mi ze znam goscia ktory sie habilitowal maja 11 praz, ani
          jedna nie byla z IF. Nigdzie nie byl za granica i nie mial ani
          jednego grantu.
          Docent jak sie aptrzy. ale ladna doktorantke ma.
          • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:55
            teraz sie habilitowal czy 10 lat temu?
            • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:56
              Jakies 7-8
      • charioteer1 Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:03
        nomanslave napisał:

        > Uwazam ze oddziela ona chlopcow od mezczyzn.

        I dziewczeta od kobiet?
        • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:06
          True
          • niewyspany77 Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:16
            o kurde, habilitacja jako rytual inicjacji... cos w tym jest ;)
    • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:04
      Nikt nic nie wie. Mamy za to bardzo skuteczną akcję zamilczania albo
      zagadywania dyskusji pierdołami, czego przykładem była
      ogólnonarodowa debata nad tym, jak to jest możliwe, że skoro 10%
      studentów studiuje na dwóch kierunkach, jakim prawem napisać
      ustawie, że 10% to jest właściwy poziom.
      Ja już tylko żyję nadzieją, że minister się wku*wi na "środowisko",
      które nie chce z nią gadać, i wróci do punktu wyjścia t.j.
      zlikwiduje habilitację i usunie ją z systemu w całości t.zn.
      włącznie z tym, że nie będzie się można posługiwać starymi, które
      zostaną zainteresowanym na pamiątkę.
      • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:06
        prawo nie dziala wstecz
        to tak zwane dobra nabyte. Nie do usuniecia
        • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:24
          A kto mu każe działać wstecz? Zostanie Ci gustowny dyplom, o który
          nikt Cię nigdy więcej nie zapyta.
          Tytuły arystokratyczne zniosła konstytucja w 1921 roku, a kto się
          czuję księciem, nic sobie z tego nie robi, tyle że w domu i wśród
          znajomych, a nie w pracy czy gdziekolwiek indziej.
          • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:29
            czy reforme rolna tez planujesz?
            • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:35
              Tak. Zacząłbym od odrywania od żłobu.
              • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:41
                za Rodinu, za Stalinu !!!!!
                • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:49
                  Właśnie takich typów miałem na myśli ;)))
                  • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:52
                    Ale Stalin dawno nie zyje.
                    • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:08
                      Nieuctwo kolegi powala... Stalin jest wiecznie żywy. Ale on był
                      Wielkim Językoznawcą, więc do uczelni medycznych świadomość tego
                      faktu mogła nie dotrzeć.
                      • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:09
                        to prawda my czicmy Pawlowa i jego psa
      • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:56
        i bardzo dobrze by zrobiła, jakie to proste :)
        • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:01
          Zacznijmy od doktoratow to bedzie jeszcze prostsze
      • charioteer1 Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:07
        ford.ka napisał:

        > Ja już tylko żyję nadzieją, że minister się wku*wi na "środowisko",
        > które nie chce z nią gadać, i wróci do punktu wyjścia t.j.
        > zlikwiduje habilitację i usunie ją z systemu w całości

        Nastepny marzyciel...
    • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:50
      dyskusja rozlała sie na boki oczywiscie :)
      a nikt nie odpowiada na moje pytanie.
      czyli nadal póki co jest po staremu, tak?
      • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 12:52
        oczywiscie
      • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:10
        Jest i będzie, bo ustawa (jeśli te projekty kiedykolwiek staną się
        ustawą) zostanie zawetowana przed dr hab Lecha K. a PO nie będzie
        miało ani czasu ani ochoty, żeby to veto odrzucić, będzie za to
        zupełnie za free chodzić w glorii i chwale tych, którzy chcieli
        zreformować polską naukę, ale źli ludzie im nie pozwolili.
        • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:12
          Kurcze ford.ka
          Uwiez mi ze posluguje sie tym cytatem od jakiego roku. Dokladnie
          takim.
          Znamy sie?
          • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:40
            nomanslave napisał:

            > Kurcze ford.ka
            > Uwiez mi ze posluguje sie tym cytatem od jakiego roku. Dokladnie
            > takim.
            > Znamy sie?

            raczej chyba to nie twoj kierownik ;)
            • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 13:41
              jemu tego nie mowilem
              ;-)
              • salzburg Nie taki diabeł... 25.06.09, 15:03
                Habilitacja - w sumie rzecz dość prosta do zrobienia. Nie znam nikogo o liczącym
                się dorobku kogo by "uwalono". Jest raczej odwrotnie zdarzają się już 30
                latkowie, którzy są już po habilitacji. Nawet jak ktoś go nie lubi to się nie
                odezwie bo się ośmieszy w środowisku.
                • nomanslave Re: Nie taki diabeł... 25.06.09, 15:15
                  dziekuje za tych 30-latkow.
                  Ale mylisz sie co uwalenia. Znam co najmniej 3 osoby o
                  niepodwazalnym miedzynarodowym dorobku kotorych habilitacja byla
                  postawiona na ostrzu noza.
                  Skonzcylo sie szceszliwie ale moglo byc roznie
                  • salzburg Re: Nie taki diabeł... 25.06.09, 15:28
                    Mogło ale nie było. Trudno sobie zreszta wyobrazić sytuacje, że 4 recenzentów
                    pisze dobre recenzje a Rada głosuje przeciw.
                    Powiem szczerze na mojej uczelni to się nie zdarzyło.
                    Jeżeli ktos padł - a i to było rzadko, to zazwyczaj recenzje były oględnie
                    mówiac mało entuzjastyczne.
                  • charioteer1 Re: Nie taki diabeł... 25.06.09, 15:30
                    Moze mam specyficzne poczucie humoru, ale dawno mnie tak nikt nie rozbawil na forum.

                    Przez habilitacje straciles pare dobrych artykulow, bo trzeba bylo napisac
                    ksiazeczke. Znasz 3 osoby, ktorych habilitacja wisiala na wlosku mimo
                    niekwestionowanego miedzynarodowego dorobku. A mimo to jestes za utrzymaniem
                    habilitacji, poniewaz oddziela chlopcow od mezczyzn. To pewnie po to, zeby
                    zlikwidowac istniejace patologie wraz z rozstrzelaniem polowy habilitowanych!
                    Najpierw habilitujemy, a potem strzelamy do tego, co sie wyhabilitowalo. Jak
                    przezyje, to juz jest gosc, a nie tylko mezczyzna. Kurde, po co do tego jeszcze
                    jakis dorobek, tylko przeszkadza!
                    • nomanslave Re: Nie taki diabeł... 25.06.09, 15:39
                      to jednak jestes humanista.
                      Ale zdaza sie.
                    • nomanslave Re: Nie taki diabeł... 25.06.09, 15:45
                      Napiszze to inaczej. habilitacja nie jest zlem. Zlem sa ludzie
                      ktorzy jej uzywaja do swoich podlych celow.
                      Kazda z 3 wspominanych przez mnie osob wyszlo po habilitacji
                      wzmocniona. Koniecznosc walki o habilitacje sprawila ze stali sie
                      oni bardzo dojrzali. To nie byly zwykle lukrowane kolokwia przy
                      kawce.
                      Nota bene doktorat na zachodzie wyglada podobnie. Tam oponent
                      (rodzaj naszego recenzenta) ma naprawde wiele trudnych pytan do
                      doktoarnta.
                      A "rzosztrzelac" chialbym miernoty z tytulem prof. i dr hab. a nie
                      wszytskich samodzielnych.
                      • charioteer1 Re: Nie taki diabeł... 25.06.09, 15:52
                        No ale te miernoty nie musialy walczyc o swoje, bo mialy zwykle, lukrowane
                        kolokwia, wiez z tego wynika, ze nie mialy okazji dojrzec, czyli wciaz sa chlopcami.
                        • nomanslave Re: Nie taki diabeł... 25.06.09, 16:02
                          no wreszcie kleisz. Tak to mniej wiecej wyglada.
                          Praca co do ktorej nie ma zastrzezen swiadczy o tym ze recenzent sie
                          nie zna na temacie i nic nie budzi jego watpliwosci. To podejrzane.
                          • charioteer1 Re: Nie taki diabeł... 25.06.09, 16:36
                            Mysle, ze nie doceniasz recenzentow.
                            • nomanslave Re: Nie taki diabeł... 25.06.09, 16:44
                              Sam nim bywam
          • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 16:31
            Great minds think alike ;)
            A tak na serio - to jest oczywiste od chwili, kiedy PT Pani Minister
            wycofała się ze wszystkich propozycji po pierwszym kontrataku
            dinozaurów, a Tusk wpadł z wizytą, ale nie tracił nawet czasu na
            wysłuchanie opinii "reformowanych".
            I wszyscy mądrzy ludzie, którzy nie mają habilitacji, protestują na
            forach internetowych anonimowo, zeby sie nie narazac, a pod
            nazwiskiem publikuja, ile sie da, zeby miec dorobek, a jak juz maja,
            to pisza bezcenne rozprawy, zeby je w odpowiedniej chwili zlozyc i
            obronic.
            • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 17:47
              ale o co chodzi z tym cennym dorobkiem?
              przeciez czy bedzie ta habilitacja czy nie to i tak trzeba bedzie go miec.
              • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 25.06.09, 18:32
                Czy ja coś innego powiedziałem? Ci którzy wierzą w obietnice Pani
                Minister, a którzy i tak zwykle nic nie robią od doktoratu, dalej
                nie robią nic w złudnej nadziei, że okaże się, że nie muszą. Ci
                którzy nie wierzą, dzielnie pracują, bo wiedzą, że tak czy inaczej
                nadejdzie dzień sądu, kiedy trzeba się będzie czymś wykazać.
              • dala.tata Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 10:39
                otoz nie eni. oto chodzi. jak juz zniosa habilitacje, zaczna sie dorobki typu
                wicie rozumicie, on ma zaslugi, on mi zalatwil ziemniaki na zime, a jego
                mechanik za darmo szlifowal mi silnik. w tak skorumpowanym systemie jakim jest
                system polski, habilitacja - a zatem formalna ocena dorobku przez ludzi
                niezwiazanych z kandydatem i instytucja - jest sposobem na to, zeby co
                mierniejszy adiunkt nie stawal sie profeosrem, bo lubi go dziekan.

                i argument, ze kazda uczelnia moze sobie robic co chce (i porzadne uczelnie beda
                dbaly o porzadnych profesorow), mnie nie przekonuje. dopoki podatnik wydaje
                pieniadze na uczelnie, dopoty uczelnia ma obowiazek zachowywac sie zgodnie z prawem.
                • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 00:27
                  > otoz nie eni. oto chodzi. jak juz zniosa habilitacje, zaczna sie dorobki typu
                  wicie rozumicie, on ma zaslugi,

                  no, ale niestety tak jest i będzie, nie wiem czy zniesienie habilitacji by to
                  wzmocniło.

                  tak czy owak jakiś system sprawdzania musi byc (ale nie jednokrotna
                  habilitacja), ten system nie może być tajny i anonimowy, tylko konkretnie np w
                  mojej dziedzinie można by liczyć IF, a nie jakies pkt ministerialne i
                  "wywieszać" listę osob i ich pkt w interencie (czy na tablicy) z dostępem dla
                  każdego. i wiadomo kto jest pierwszy albo ostatni.
                  i do tego jeszcze ustalone minimum, które każdy dany typ pracownika musi
                  osiągnąć np strzelam: w ciągu 4 lat trzeba uzbierać IF=3, możliwy do osiagniecia?
                  itd...

                  i co by było wartosciowe bardziej? taka habilitacja - dla mnie ostatni wyczyn
                  (przy okazji z dziewczynki stanę się ponoć kobietą ;) ), pozniej mozna spocząć
                  na laurach. Obecnie są jakieś ankiety co 4 lata, które lądują w szufladzie, a
                  najlepszym rektor ściska rękę.

                  policzmy: 24 lata (konczymy studia)+5 (średnio doktorat)+8 (tyle mozna byc na
                  st. asystenta)+9 (tyle można byc na st adiunkta), czyli teoretycznie konczymy
                  hab jak mamy: 46 lat i potem można już teoretycznie nic nie robić przez 24 lata
                  do 70-tki, czyli emerytury. mozna latwo symulować ze sie pracuje.

                  no i co, ze ktos sie habilitował? nawet jezeli nie był miernym adiunktem?
                  • dala.tata Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 11:28
                    ja jestem raczej przecwiny punktom. nawet tak rygorystcznym systemie jak UK nie
                    wprowadzono punktow. nie da sie bowiem wszystkiego wypunkotwac. a sa czasem
                    tektsty swietne w slabcyh czasopismach.

                    punty sa nikomu niepotrzebne, zakladajac ze oceny sa rzetelne (mozna by zreszta
                    sie zastanwiac czy recenzje habilitacyjne powinny byc publicznie dostepne i ja
                    zawsze bylem temu przecwiny, ale to nie ejst taki glupi promysl, szczegolie przy
                    przyznanych habilitacjach).

                    spoczywanie na laurach to jest zupelnie inna sprawa i dyskusja. chcialbym
                    zworcic tylko uwage ze spoczywanie na laurach nie jest tylko polskim zjawiskiem.
    • sendivigius Czy dala.tata spi? 25.06.09, 20:34
      Przeciez o temacie na "h" mozna mowic na tym forum tylko
      konspiracyjnie alby wyglaszac poglady zdodne z pogladami dala.taty.

      Habilitacja musi zostac, tak jak jest potrzebna akcja afirmatywna,
      jak potrzebne byly punkty za pochodzenie, jak potrzebne sa parytety
      kobiet w polityce, jak potrzebne sa nagrody pocieszenia w konkursie
      na wierszyk u przedszkolakow i inne temu podobne zastepcze formy
      prestizu i uznania. W Afryce wschodniej podobny tytul nazywa sie
      Mbwana Kubwa. Podobnie musi zostac profesura belwederska; afrykanski
      odpowiednik w tlumaczeniu to "o-ty-co-przychyliles-niebios".

      Bo widzicie, jak twierdzi dala.tata mnie sie nie udalo zrobic
      habilitacji i przez to jestem sfrustrowany. Moja frustracje poglebia
      fakt ze mieszkam w kraju ktoremu tez nie udalo sie
      habilitacji wprowadzic i nie ma nawet jednego "profesora
      Casablankowego"

      Nie jestem wiec mezczyzna, wg. jednego z forumowiczow powyzej, co
      wiecej pracuje w srodowisku zniewiescialych nieudacznikow bo nikt tu
      nie przeszedl przez probe ognia i inicjacji na "h".

      Dorzuce jeszcze jeden argument: Hitler tez mial kiepskie zdanie o
      profesorach i tez chcial zniesc habilitacje, rozumiecie wiec juz
      sami kto za tym stoi i czemu to sluzy. Dajmy wiec wszyscy razem
      sluszny klasowo odpor imperialistom bez habilitacji.
      • ford.ka Re: Czy dala.tata spi? 25.06.09, 23:55
        Ja tam lubie czytac obroncow habilitacji, bo wczesniej czy pozniej
        zawsze wypisuja strasznie smieszne rzeczy. A to napiszą o rites of
        passage (w wieku 45+), a to o stawaniu sie mezczyzna/kobieta
        (wiekszosc kandydatow wczesniej zdazy zaliczyc andro/menopauze, ale
        jesli teoria kloci sie z faktami, tym gorzej dla faktow!), a to co
        to by sie dzialo bez habilitacji, bo wszyscy jestesmy nieuczciwi, a
        to o tych doktoratach co to takie slabe (bo przeciez doktorat sie
        dostaje zupelnie bez udzialu habilitowanych... no moze tak ze
        trzydziestu minimum do tego przyklada reke, ale przeciez wszyscy
        bezwolni, a promotor i recenzenci na dodatek zwykle niekompetentni),
        a to o tym ze do samodzielnosci trzeba dorosnac, a to
        charakterotwórczej wartości publicznego poniżenia itd itp. No i na
        koniec pada zelazny argument: skoro ja sie przemeczylem i mam, to
        czemu innym ma byc lepiej!
        A przeciez chodzi o kase i nic wiecej, a tak bez habilitacji jestem
        samodzielny tak samo jak bylem po magisterium, wyklady prowadze, jak
        prowadzilem od magisterium, promuje licencjatow i magistrow w
        ilosciach hurtowych, tyle ze placi mi sie niewiele wiecej niz po
        magisterium...
        • sendivigius Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 01:49
          Pomijajac wszystkie inne omowione wczesniej argumenty warto tez
          zwrocic uwage na dodatkowy aspekt - hipokryzji jaka panuje w sprawie
          na "h".

          W ostatnich dekadach nastapil wysyp dyplomow wszelkich szczebli, tak
          magisterskich jak i doktorskich, nie wspominajac juz o
          licencjackich. W oczywisty sposob podkopalo to zawodowa pozycje osob
          ktorzy takie dyplomy zdobyli w poprzednich latach, naogol znacznie
          wiekszym wysilkiem i trudem i w warunkach wiekszej konkurencji.
          Tymczasem liczba przyznanych habilitacji w ostatnich dekadach jest
          stala. Narod widac zmadrzal na wszystkich szczeblach ale nie na
          szczeblu tego na "h". Bo wicie-rozumicie, tacy glupi to nasi
          akademicy nie sa. Wiedza dobrze co by sie wydarzylo gdyby to na "h"
          zniesc albo uruchomic w tej sprawie ten sam proces ktory uruchomiono
          na innych szczeblach edukacji. Oczywiscie, twierdza, zaleje szkoly
          wyzsze miernota, ale to ze miernota zalewa wszystko inne nikomu w
          niczym nie przeszkadza. Oh, jakze jestem pod wrazeniem "standardow
          etycznych" tego srodowiska.
          • pr0fes0r Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 07:38
            sendivigius napisał:

            > Tymczasem liczba przyznanych habilitacji w ostatnich dekadach jest
            > stala.

            Masz na to jakieś dane, czy po prostu wiesz? Bo zaciekawiło mnie to
            stwierdzenie, zwłaszcza że z niereprezentatywnej obserwacji mojego lokalnego
            środowiska wynika coś wręcz przeciwnego.
            • loleklolek_pl Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 12:56
              w założeniach do reformy oświaty na stronie 10 jest taki wykresik za prawie dwie
              ostatnie dekady.
        • nomanslave Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 07:37
          ford.ka prose pomysl.
          Dlaczego habilitacje ma taki "durny" narod jak niemcy?
          Jescze raz powtarza habilitacja nie jest zlem, zepsuty jest system i
          ludzie w nim tkwiacy.
          • pr0fes0r Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 07:49
            nomanslave napisał:

            > Jescze raz powtarza habilitacja nie jest zlem, zepsuty jest system i
            > ludzie w nim tkwiacy.

            O, głos rozsądku. Kolega zabłądził? :P
            Samo zniesienie habilitacji g...o da, podobnie jak samo wpakowanie w obecny
            system 3% PKB zamiast żebraczego 0.6%. Jakiekolwiek reformy systemowe, a takie
            choćby przez wymuszenie odsiewu pozorantów naukowych, muszą iść w parze z
            prawdziwym, a nie tylko propagandowym wzrostem nakładów na naukę o 200-300%. Nie
            można wymagać nauki na światowym poziomie bez stworzenia warunków do jej
            uprawiania na światowym poziomie.

            Będzie parę uogólnień teraz, nie chce mi się każdorazowo dodawać "w większości
            przypadków", więc wyobraźcie je sobie w strukturze głębokiej (sorry, Noam).

            Co z tego, że będziemy wywalać za brak publikacji, skoro na zwolnione miejsca
            czekać będą tacy sami pozoranci? A jest to nieuniknione, skoro zarobki na
            uczelniach nie pozwalają na utrzymanie rodziny ani magistrowi, ani doktorowi, a
            dostępna infrastruktura stanowczo zbyt często nie pozwala na robienie badań na
            światowym poziomie.

            W ten sam sposób padł etos zawodu nauczyciela - jeszcze 20 lat temu do zawodu
            szli ludzie z pasją i wykształceniem, teraz szkoły przyjmują każdego, zwłaszcza
            nauczycieli języków, i stały się przechowalnią ludzi bez pomysłu na dorosłe
            życie. Od paru lat dokładnie to samo obserwuję podczas rozmów z kandydatami na
            studia doktoranckie, a więc potencjalnymi młodymi badaczami nowego pokolenia -
            "se pomyślałem/am, że se zrobię doktorat". Pasjonatów jest coraz mniej i
            przedstawianie habilitacji jako źródła wszelkiego zła na tym świecie jest
            niepoważne.

            Habilitacja nie jest celem, powinno się ją robić przy okazji. Jest to wykonalne,
            "sam nie chwaląc się żem to uczynił" jak i wielu moich koleżanków i kolegów.
            Dobry naukowiec w pewnym momencie po prostu ma taki dorobek, że może się na jego
            postawie habilitować i tyle.

            I owszem, są sytuacje, gdy na drodze stają układy i układziki. Ale - znów na
            niereprezentatywnej próbce - w 9 na 10 znanych mi przypadków odrzucenia
            habilitacji u źródła tkwił albo żenujący poziom kandydata, albo ciężkie
            uchybienia proceduralno-formalne, za które Dziekana danej jednostki należałoby
            powiesić na słupie wysokiego napięcia, niekoniecznie za szyję.
            • nomanslave Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 07:55
              ja jeszce bym dodal zwykla zawisc ludzka tak z 5 na 10 przypadkow
              uwalenia habilitacji
            • ford.ka Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 08:47
              "Habilitacja nie jest celem, powinno się ją robić przy okazji. Jest
              to wykonalne, "sam nie chwaląc się żem to uczynił" jak i wielu moich
              koleżanków i kolegów. Dobry naukowiec w pewnym momencie po prostu ma
              taki dorobek, że może się na jego postawie habilitować i tyle."

              Bardzo prosze, zeby brac pod uwage roznice miedzy dziedzinami.
              Podobno sa takie miejsca, gdzie sie zbiera artykuly zblizone
              tematycznie, dopisuje wstep i po tygodniu habilitacja przychodzi
              poleconym za potwierdzeniem odbioru.
              W moim i nie tylko moim wypadku nie jest tak, ze w pewnej chwili
              uznam, ze kupka jest dostatecznie duza i juz. W pewnej chwili
              powinienem uznac, ze kupka jest duza, zmienic temat badan (a juz
              zeby nie daj Boze nic go nie laczylo z tematem doktoratu!) i napisac
              z niego obszerna (ponizej 10 arkuszy wydawniczych uwalaja z
              automatu) ksiazke po polsku (tak mi powiedzialo kierownictwo
              otwartym tekstem: "bo inaczej bedzie trudno o recenzentow") mimo ze
              publikuje prawie wylacznie po angielsku, a osob zainteresowanych
              czytaniem tego, co pisze, a nieznajacych angielskiego brak. Badania,
              oczywiscie, wlasciwie wylacznie na wlasny koszt i w zasadzie tylko w
              UK, bo w Polsce nic nie ma i nigdy nie będzie, bo i po co.
              Idealnie byloby gdybym niczego z tego, co do owego dziela wejdzie,
              nie publikowal w formie artykulow, bo sie jakis dala.tata przyczepi,
              ze to autoplagiaty, wiec powinienem jednoczesnie robic cos innego,
              zeby miec aktualny dorobek i publikacje. A wszystko to w chwilach
              wolnych od dwoch etatow, trzydziestu magistrantow i pietnastu
              licencjatow.
              Na dodatek moja motywacja do wysilku jest taka, ze w uznaniu swoich
              zaslug i wybitnosci dostane 300PLN podwyzki brutto, kilku
              doktorantow i robote administracyjna, bo juz sie bede nadawal, a
              wymówka, że nie mogę, bo piszę habilitację, przestanie działać.
              I ja to wszystko probuje robic, ale w niczym nie zmienia to faktu,
              ze jestem wkur*iony i daję temu wyraz ;)
              • dala.tata Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 10:32
                mnie fascynuja te wszystkie reguly o arkuszach. j anie mam pojecia co to sa
                arkusze i bardzo watpie czy ktos sie zastanawiam nad moja ksiazka ile ma arkuszy.

                pieniadze na badania to jest akurat problem. jednak w humanistyce jest to
                problem mniejszy niz w naukach scislych. niemniej problemy finansowania badan
                nie maja sie nijak do tego, czy powinna byc habilitacja, czy nie. bo rownie
                dobrze mozna by powiediec, ze w polsce nie ma sensu robic badan, bo sa prpblemy
                z finansowaniem. nie mowiac o doktoratach.
                • charioteer1 Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 10:36
                  Arkusz ma okreslona liczbe stron. 10 arkuszy, o ktorych pisze ford, to 200 stron.
                  • nomanslave Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 10:40
                    No to zaden problm
                    Pisz po zdaniu na strone.
                    ;-)

                    To nonsens pisac prace na strony, no chyba ze w humnanistyce.
                    • dala.tata Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 10:42
                      nie. to jest nonsens w ddowolnej dyscyplinie. ksiazka ma miec tyle strn, na ilu
                      chcesz poweidziec, to co chcessz powiedziec. i powinno to byc dokladnie tyle
                      wlasnie stron. a ni storny wiecej,ani mniej.

                      i jak slysze o 10 arkuszach minimum, to mi piana sie rzuca na pysk.
                  • dala.tata Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 10:40
                    bardzo dziekuje. chyba tylko jedna z moich ksiazek miala ponad 200 strony.
                    dobrze ze o tych arkuszach nie wiedzialem, bo bym sie martwil.
              • pr0fes0r Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 17:09
                ford.ka napisał:

                > W moim i nie tylko moim wypadku nie jest tak, ze w pewnej chwili
                > uznam, ze kupka jest dostatecznie duza i juz. W pewnej chwili
                > powinienem uznac, ze kupka jest duza, zmienic temat badan (a juz
                > zeby nie daj Boze nic go nie laczylo z tematem doktoratu!) i napisac
                > z niego obszerna (ponizej 10 arkuszy wydawniczych uwalaja z
                > automatu) ksiazke

                Moment. Artykuły do kupki są podstawą do habilitacji w dziedzinach, w których
                podstawową formą obiegu informacji są artykuły, a w publikacjach bardzo liczy
                się szybkość (medycyna na przykład). Tam, gdzie podstawową formą jest książka, a
                nowe idee i pomysły rodzą się i krążą stosunkowo wolno, czyli na przykład w
                różnych działkach humanistycznych, na habilitację pisze się książkę. A i tak
                widziałem nie jedną habilitację humanistyczną "z kupki".
                • nomanslave Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 18:22
                  moja "medyczna" habilitacja byla ksiazka. Szczerze mowiac wikszosc z
                  z nas pisze ksiazki niz skalda artykuly.
            • charioteer1 Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 09:00
              pr0fes0r napisał:

              > Habilitacja nie jest celem, powinno się ją robić przy okazji.

              To jest, obawiam sie, pewien ideal, ktory ma niewiele wspolnego z
              rzeczywistoscia. Jezeli rozmawiam z mlodymi doktorami i slysze, ze:

              - podobno nie mozna miec wiecej niz x publikacji we wspolautorstwie,
              - podobno wszystkie publikacje w dorobku nie moga dotyczyc tej samej tematyki,
              etc.

              to oznacza, ze perspektywa habilitacji ma znaczenie juz na etapie planowania i
              decyzji o wykonaniu lub zaniechaniu pewnych badan.

              Jezeli, jak wczoraj napisal slejw, habilitacja oznacza utrate kilku artykulow w
              dorobku, bo trzeba napisac ksiazeczke, to to nie jest "przy okazji". To sie
              klnie i sie pisze, czego wymagaja, a nie to, co by sie chcialo napisac.
              • nomanslave Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 09:05
                Musze sprecyzowac.
                Moglem te artykuly miec. Wybralem forme ksiazeczki zeby sobie skroci
                droge i nie draznic betonu akademickiego. Opublikowanie ksiazeczki 2
                miesiace, opublikowanie prac 1 rok.
                • charioteer1 Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 09:07
                  Mnie tego nie musisz tlumaczyc. Znam szczegoly techniczne.
                  • nomanslave Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 09:11
                    Skoro tez znasz zasady, to prosze cie tez uzywaj czyjegos pelnego
                    nicka a nie jego polowy. Rozumiem ze mozesz nie wiedziec co on
                    znaczy, bo jesli wiesz to odbieram to jako obraze
              • eni.huso Re: Czy dala.tata spi? 27.06.09, 00:41

                > - podobno nie mozna miec wiecej niz x publikacji we wspolautorstwie,
                > - podobno wszystkie publikacje w dorobku nie moga dotyczyc tej samej tematyki,
                > etc.

                to pierwsze to u mnie niemozliwe, zeby w pojedynke zrobic prace badawczą, mozna
                miec współautorow, ale wlasnego wkladu trzeba miec minimum 75%, zeby sie liczyła
                publikacja do hab.

                to drugie: musi być kilka publikacji we spolautorstwie z innymi, ze niby
                czlowiek jest wszechstronny, no a kilka z tematu habilitacyjnego.
            • dala.tata Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 10:30
              o habilitacji jako skutku ubocznym mowilem wielokrotnie. dokladnie wlasnie tak
              to powinno wygladac.

              wszystkie dyskusje o habilitacji omijaja ten temat skrzetnie. TO NIE CHODZI O TO
              ZEBY ROBIC HABILITACJe. chodzi o to, zeby pracowac. te debaty nad habilitacja sa
              debatami nad alibi zeby mozna bylo nic nie robic.

              nie ma systemu awansu akademickiego, w kotrym by nie bylo czegos a la
              habilitacja. a zatem awansu z czeladnika na mistrza. dokonywane jest to na
              podstawie dorobku, czest znacznie szerzej traktowanego niz w Polsce.

              i tyle.
      • nomanslave Re: Czy dala.tata spi? 26.06.09, 07:20
        bardzo ci wspolaczuje. Mozna ci jakos pomoc?
        A habilitacji nie zrobiles bo nie umiales czy cie uwalili?
        Jak rozumiem mieszkasz a Afryce. Moze tam maja jakies laboratorium i
        warsztat pracy, ktory by powzwoli wrocic ci do Polski i obronic ci
        sie na ktoryms z wydzialow. To tylko kwestia okolo 10000 zl. Koszty
        recenzji i przeprowadzenia przewodu.
        Nie martw sie, dasz rade.
    • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 11:46
      czytajac te wasze posty dochodze do jednej konkulzji.
      Ci ktorzy chca zniesienia hailitacji najczesciej biadola nad
      struktura jej realizacji (arkusze, wymagania stawiane kandydatom, a
      moze jakis staz, a moze ksiazka, a moze grant, a moze IF za maly).
      NIkt nie mowi ze habilitacja jest zla bo nic nie wnosi do zycia
      uczelni.
      Otoz wnosi. Ogranica cala rzesze biadolacych miernot, ktore z takich
      czy innych przyczyn nie umieja czy nie moga sprostac jej wymaganiom.
      Po to czlowiek narzuca limity aby je przekraczac. Dla chcacego nic
      trudnego.
      Ja rozumiem sytuacje zyciowe takie czy inne. Ale dla sprawnie
      dzialajacego naukowca prawidlow sie rozwijajacego i chcacego co
      osiganc habilitacja nie powinna byc problemem (przynajmniej jej
      napisanie). Co do obrony to zgoda - samo zlo. Republika kolesi,
      dyspozycyjnie recenzenci, walka o stolek wszytstko to znam.
      Dla przeciwnikow habilitacji mam jednak inna informacje.
      Docelowa kazdy z nas ma osiagnac tytul profesora (a takze
      stanowisko).
      Dorobek na profesure nie wezmie sie z nikad. Jak nie ma na
      habilitacje to nie bedie i na profesire.
      Tym samym dochodze do wniosku ze narzekanie na hablitacje jest
      wymowka i pretekstem aby nie robic nic

      Jak to powiedzial jeden madry czlowiek
      "Aby zlo triumfowalo, dobry czlowiek nie musi robic nic"
      • charioteer1 Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 15:46
        Znoszenie habilitacji i pozostawienie profesury jest zupelnie i calkowicie
        pozbawione sensu. Tylko nie wiem, kto mialby przechodzic w stan spoczynku po
        likwidacji profesury, ale mysle, ze to sie da jakos zalatwic.
      • sendivigius Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 17:30
        > Dla przeciwnikow habilitacji mam jednak inna informacje.
        > Docelowa kazdy z nas ma osiagnac tytul profesora (a takze
        > stanowisko).

        A ja mam dla ciebie jeszcze bardziej przykra informacje. Celem nauki
        jest dokonywanie odkryc, i tym wlanie rozni sie Nauka od "nauki
        polskiej" w ktorej jedynym celem jest awans administracyjny.

        Przedwczoraj zrobilem, nienaukowa przyznaje, ankiete. Zapytalem
        wokol jaki jest IF kilku popularnych journali z naszej dziedziniy.
        Nie wiedzial nikt. O punkty ministrialne nie pytalem. No comments.
        • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 18:28
          A jakich odkryc zescie dokonali w tej Afyce?
          Najpierw biadolisz ze ci sie z ta hbilitacja nie udalo, a pozniej
          dumnie puszysz ogon o swoich odkryciach. Jedno powazne odkrycie i
          masz habilitacje. Jak jeszcze obublikujesz te odkrycia w czasopismie
          z dobrym IF to zaden recenzet sie nie przywali (bo mu bedzie
          glupio). 10 tys to chyba w Afryce zarabiasz. I po herbacie.
          Co do IF to jzu pisalem przedwczoraj wiec mi nie wyjezdzaj.
          Ja mam lacznie okolo 70. do policzenia zmusila mnie jedna z
          forumowiczek. Znam mniej wiecj kazdy IF czasopism z mojej dzieidziny
          • sendivigius Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 20:21
            nomanslave napisał:

            > A jakich odkryc zescie dokonali w tej Afyce?

            Zadnych, czekamy na desant znad Wisly i Odry.

            > Najpierw biadolisz ze ci sie z ta hbilitacja nie udalo,

            Ja nie biadole, to dala.tata wciela sie w mojego psychoanalityka i
            identyfikuje frustracje, kompleksy, tramumatyczne przezycia z
            dziecinstwa i tak dalej. Robi to zupelnie pro bono, za co Pan
            go szczodze wynagrodzi.


            a pozniej
            > dumnie puszysz ogon o swoich odkryciach. Jedno powazne odkrycie i
            > masz habilitacje.

            A po co mi habilitacja? Co ja z tym zrobie, bede opowiadal u cioci
            na imieninach?

            > Co do IF to jzu pisalem przedwczoraj wiec mi nie wyjezdzaj.
            > Ja mam lacznie okolo 70. do policzenia zmusila mnie jedna z
            > forumowiczek. Znam mniej wiecj kazdy IF czasopism z mojej
            dzieidziny

            Oswiec mnie jak sie to liczy. Czy sie po prostu sumuje IF danych
            czasopism i dzieli przez liczbe autorow?
            • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 20:24
              Jak zes taki mady to podaj mi IF z Science z 2009 roku
            • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 00:49
              sendivigius napisał:

              > Oswiec mnie jak sie to liczy. Czy sie po prostu sumuje IF danych
              > czasopism i dzieli przez liczbe autorow?

              u nas sie sumuje, trudno by bylo podzielic przez liczbe autorów, bo przeciez
              udziały w pracy nie były równe.

              nieraz sie sumuje wszystkie prace, a nieraz tylko te gdzie sie jest pierwszym
              autorem (lub drugim równym z pierwszym, bo i tak bywa). i wtedy wychodzi 40/3 i
              wszystko jasne :P.
              • sendivigius Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 03:39
                eni.huso napisała:

                > u nas sie sumuje, trudno by bylo podzielic przez liczbe autorów,
                bo przeciez udziały w pracy nie były równe.
                >

                Jesli tak to wynik noman'a nie poraza.

                IF, jak kazda metoda administracyjna, obcina z gory i z dolu,
                preferuje w ten sposob spokojnych wyrobnikow i punkciarzy.
                Zwolennicy takich metod lubia podkreslac ze obcina to tych z dolu
                zupelnie ignorujac fakt ze obcina tez z gory. Jest to szczegolnie
                przykre poniewaz nauka to nie przemysl rolno-spozywczy. Tu nie ma
                znaczenia jakie sa przecietne, tu maja znaczenie te "gory". Mniej
                jest wobec tego zysku z obciecia, jak to lubia tu na forum
                nazywac "miernoty", niz strat spowodowanych obcieciem tych z gory.
                Bo "gory" jak chce sie zdobyc to trzeba ryzykowac, sporo odwaznych
                projektow konczy sie zwykla klapa. System powinien to ryzyko
                minimalizowac.

                Poniewaz watek jest o habilitacji to dodam ze system w ktorym jest
                habilitacja to ryzyko zwieksza. Gdy powaznemu czlowiekowi, ktory
                jest w wieku w sam raz, nie pozwoli sie powaznie zajmowac powaznymi
                sprawami ale musi wysluchiwac skrzeczenia "bo ja zrobilem
                habilitacje a Iksinski wystartowal na profesora belwederskiego" i
                temu podobne to nie tylko pracowac ale i zyc sie odechciewa, a juz
                na pewno odechciewa sie ryzykowac bo i po co jak wyjedzie taki "ja
                mam 50 publikacji". Naprawde uwazam ze mniej szkody wyrzadzi
                polskiej nauce fakt ze jakas miernota bedzie sie obnosic z tytulem
                profesorskim niz utraci sie zysku przez to ze ci co moga i chca
                pracowac nie maja do tego odpowiedniej otoczki administracyjnej i
                psychicznej w znaczeniu swietego spokoju.

                Ale tak byc nie moze: "Chlop zywemu nie przepusci" i na
                uniwersytetach musi byc "fala" i gonienie kota, taka juz jest natura
                Polakow. Habilitacja i reszta tytulomanii jest tylko jej emanacja.
                • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 08:29
                  sendivigius napisał:

                  >
                  Jesli tak to wynik noman'a nie poraza.
                  >
                  Przypomne ze eni.huso psała cos o IF=3 na 4 lata.
                  He he he.
                  • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 12:21
                    > Przypomne ze eni.huso psała cos o IF=3 na 4 lata.
                    > He he he.

                    hehehe, ale niestety smutna prawda, dla niektorych próg nie do przekroczenia
                • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 08:37
                  sendivigius napisał:

                  >"bo ja zrobilem
                  > habilitacje a Iksinski wystartowal na profesora belwederskiego"
                  czyli potwierdzasz moj poglad ze to nie halitacja jest zlem tylko
                  ludzie tkwiacy w zgnilym systemie.
                  Poza tym mam taka uwage.
                  Jak sam wspominales nie jestes zainteresowany habiltacja i mieszkasz
                  poza krajem. Twoje uwagi wiec sa czysto cyniczne.
                  Bardziej istotne wydaja sie byc spostrzezenia ludzi ktoryz z takich
                  czy owakich przyczyn z habilitacja musza sie zmierzyc (ty z tego
                  rezygnujesz). CHyba nikt rozsadny nie liczy na to ze habilitacja
                  zostanie zniesiona. Badzmy relaistami. Beton jest twardy. Istotne
                  jest to zebysmy my nie powielali bledbow betonu. A twoje uwagi nic
                  nie wnosza. Daj spokojnie dyskutowac ludziom zaintersowanym tym
                  watkiem a nie siej fermentu. Tak to niestety widze. Z perspektywy
                  odleglosci krytykowac i prawic uszcypliwosci to nie sztuka. Troche
                  to przypomina naszych "bojownikow o wolnosc", ktorzy dzisiaj wobec
                  braku zaslug w 80 rokuczyszca zyciorys zasluzonych ludzi.
                  • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 10:51
                    Kompletnie sie nie zgadzam. Jest wprost przeciwnie, potrzebujemy
                    glosow ludzi spoza naszego grajdolka, bo sami nie potrafimy na te
                    nasze male psychozy spojrzec z zewnatrz i naprawde wierzymy, ze
                    miara samodzielnosci jest 10 arkuszy wydawnicznych czy 50 punktow IF
                    ale koniecznie nie dalej niz jako drugi autor, albo w to ze bez
                    habilitacji polska nauka sie rozsypie. Z miejscowych dyskusji wynika
                    bardzo wyraznie, ze wiekszosc polskich naukowcow nie ma pojecia, co
                    sie dzieje pietro wyzej i jakie tam sa zwyczaje, bo o innych
                    dziedzinach to nawet wspominac nie warto.
                    Zgadzac sie z nimi nie musimy, ale powinnismy sluchac.
                    • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 11:06
                      Hmm, wiec tak.
                      Jak kiedys pisalem swoja nauke robie glownie poza krajem. Wiem co
                      sie dzieje w mojej dzialce, sledze sprawy na biezaco. Czy na
                      zachodzie bez habilitacji jest lepiej? Otoz na zachodzie habilitacja
                      istnieje w formie ... dokotratu. W wiekszosci krajow sposob
                      bronienia doktoratu i stawiane tam wymagania odpowiadaja mniej lub
                      bardziej naszej habilitacji. Tym samym zachodnie PhD zupelnie nie
                      odpowiada naszemu. Na zachodzie po PhD mozna dokotryzowac u nas
                      nie.Czy glos naszych ludzi pracujacycch na zachodzie pomoze w
                      rozwiazaniu naszych spraw?
                      NIE lub w niewielkim stopniu.
                      Ja bardzo cenie ludzi ktorzy wyjechali do pracy za granice, choc
                      znam paru ktory zostali zmuszeni do tego na skutek skandali
                      obyczajowych czy innych. Takie zycie. Ludzie ci przesiakli atmosfera
                      pracy ktora nijak sie ma do naszych warunkow. Mam na mysli finanse,
                      zaroblki i inne rzecy o ktorych wszyscy wiemy. Bez watpienia ich
                      wielka zasluga bedzie gdy w ramach utrzymywania kontakotw z krajem
                      zaprzosza do siebie mlodych zdolnych ludzi i naucza ich pozadnego
                      warsztatu (w POlsce malo kto ma cos do przekazania dokotrantom). Ale
                      blagam niech nie przeszczepiaja na nasz grunt ich systemow. Bo to
                      nie przejdzie. Kazda rewolucja musi sie dokonac od wewnatrz a nie
                      z zewnatrz.
                      . Pare razy przyniesiono nam na bagnetach czyjas
                      wole.
                      Nota bene nie zyczylbym sobie przeszcepienia systtemu wloskiego,
                      ktory jest rodzinno-korupcyjny a raczej skandynwaskiego lub nawet
                      niemieckiego (tu np. nie mozna sie habilitowac w tym samym osrodku
                      gdzie bronilo sie doktorat co wymusza zmiane srodowiska).
                      U nas to nie realne, przynajmniej na razie.
                      KOnczac, trzeba zmienic mentalnosc mlodych ludzi bo beton sie nie
                      zmieni (moj kierownik do tej pory nie bardzo rozumie skad sie bierze
                      IF i co on oznaca co doskonale obrazuje zaangazowanie w nauke
                      starych prykow)
                      • dala.tata Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 12:09
                        a tym doktoratem jako habilitajca to pojechales niezle. bylem na wielu
                        brytyjskich obronach (i to na slabych, srednich i bardzo dobrych
                        uniwersyteach). zapewniam cie ze nie maja nic wspolnego z wymaganiami zwiazanymi
                        z polskimi habilitacjami.
                      • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 12:18
                        No po prostu ręce opadają...
                        Właśnie chodzi o to, żeby podpowiadali ludzie, którzy funkcjonują w
                        innej rzeczywistości. Czy ich głos pomoże? Pewnie nie, bo jako naród
                        nie umiemy słuchać i zawsze wiemy lepiej, co sam najpiękniej
                        udowodniłeś. Nie, bo wszyscy ci, ktorzy moga cos zmienic, staraja
                        sie wylacznie utrzymac status quo do swojej emerytury, a co bedzie
                        potem im zwisa.
                        Cudownie, że przesiąkli inną atmosferą, bo to może (ale nie musi)
                        znaczyć, że im z głowy nasze smrody wywietrzały, a z włosów
                        wyczesali pajęczyny, które u polskiego naukowca po czterdziestce sa
                        obowiązkowym elementem emploi. A wizja ze w sumie jedynie co moga to
                        powiekszac brain drain sprawia, ze robi mi sie niedobrze.
                        Jak ktoś zrobi wielkie oczy na wieść, że masz 450 funtów miesiecznej
                        pensji, to może dotrze do Ciebie, że jesteś żebrakiem a nie żadnym
                        naukowcem. Dla wszystkich kolegów na miejscu jest super, bo
                        dostajesz średnią krajową, czyli źle nie jest. Po za tym koledzy
                        wiedzą, że mozna sobie dziesięć razy tyle bezboleśnie dorobic, więc
                        problem nie istnieje. Żaden normalny człowiek z PT Zachodu tego nie
                        zrozumie. Tam nawet słowa na "dorabiać" nie ma.
                        Opowieści o tym, że zachodnie PhD to coś zupełnie innego dowodzą
                        wyłącznie, że habilitacja jest niepotrzebna, potrzebne jest jedynie
                        traktowanie serio doktoratów, których nie traktują powaznie obecni
                        habilitowani. Myślisz, że to jakiś facet po zawodówce wymyślił, żeby
                        wydział prawa UW przyjmował czterystu doktorantów na studia płatne?
                        Ze sprzątaczką i technicznymi to uradzili? Nie, kochany, zrobiło to
                        stu doktorów habilitowanych praw, a jak który nie przyszedł na
                        posiedzenie Rady Wydziału to sam jest sobie winien.
                        Co za problem wpisać w ustawę, że doktor może być promotorem
                        doktoratów jak na zachodzie? Żaden. Doktoranci potrafią myśleć,
                        pójdą do takiego promotora, który chce i potrafi pomóc. Paru się
                        pewnie pomyli, ale w rok-dwa zrobi się wolny rynek i stara gwardia
                        będzie miała dużo wolnego czasu na prowadzenie badań.
                        Te mityczne wymogi to jakas bzdura - jedyna realna roznica n.p. w
                        Holandii jest taka, ze doktorat trzeba wydac (20 egzemplarzy
                        wystarczy) a nie oprawic, ale uczelnia zwykle robi to wlasnym
                        sumptem. Starczy zajrzeć do statystyk, ilu jest dr na Zachodzie a
                        ilu u nas. Tam są sami wybitni a u nas debile? Gratuluję doktoratu,
                        panie kolego ;)
                        Po co przeszczepiac obce tradycje? Rodzinno-korupcyjna Ci sie nie
                        podoba? Gdzie Ty zyjesz? Jestes lekarzem - z iloma kolegami z pracy
                        jestes spowinowacony/spokrewiony? Moze jestem z innej bajki, ale
                        malzenstw i dzieci w moich kolejnych miejscach pracy nie policze, a
                        przerabialem juz dziekana, ktory kierownikowi katedry mowil "tato" i
                        dyrektora instytutu, ktory jednej szefowej katedry mowil "zono" a
                        szefowej drugiej katedry (ale w innym instytucie, trzy pietra
                        nizej) "byla zono". O korupcji nie chce mi sie gadac, a szczesliwie
                        na humanistyce niewiele mozemy sprzedawac na lewo.
                        Przeprowadzka do innego osrodka budzi u Ciebie drzaczke? Serio
                        uwazasz, ze atmosfera we wszystkich osrodkach jest taka, ze od razu
                        zagryza obcego. Nauka jako stado wilkow podzielone na watahy
                        zagryzajace sie nawzajem, a chroniace swoich. Rzeczywiscie, to jest
                        model ktory trzeba bronic wszystkimi silami... Naukowcy, ktorzy
                        wpadaja w rozpacz sama na mysl o wyjsciu z ochronnego kokonu swojego
                        uniwersytetu...
                        Bo faktem jest, że nastawienie potencjalnego pracodawcy do kandydata
                        z zewnatrz jest takie: jak by byl dobry, to by mu dali etat na
                        miejscu, skoro nie dali, to cos musi smierdziec.
                        No to czekajmy na te zmiany mentalnosci, dobor negatywny przeciez
                        przyniesie taka cudowna oddolna rewolucje, ze sie nie pozbieramy.
                        Juz za jakies piecdziesiat lat, bo wlasnie mija dwadziescia i zmian
                        brak.
                        • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 13:11
                          Az glowa boli. Dzieki ze nie sluchasz albo nie chcesz sluchac.
                          Sensen mojej wypowiedzi (nie tak zamaszystej jak twojej choc
                          rozumiem emocjonalne wzburzenie) bylo to, ze zmienic system moga
                          tylko ludzie mlodzi, ktorze sie czegos nauczyli (nie nasluchali) w
                          naormalnych laboratoriach.
                          Jesli chcesz to zastap sobie slowo habiitacaja slowem dokorat czy
                          profesura i powtarzaj ze sa one nie potrzebne.
                          Habilitacja to taka sama weryfikacja jak inne tyle ze przenaczone
                          dla ludzi w middle age ;-)
                          Natomiast older generatin musi wymrzec odejsc czy co wolisz. Przez
                          lata komunizmu nasi naukowyc nauczyli sie jak kombinowac,
                          politykowac i lawirowac. To wszyscy wiemy. Nie pisz mi o ukladach na
                          uczelni bo sam o nich wczesniej pisalem. System znam od podszewki,
                          az za bardzo.
                          • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 13:59
                            Tak i pewnie jeszcze uszek nie umyłem... I w ogóle jestem
                            niegrzeczny...
                            To prościej. Z góry przepraszam za to, że pisze pełnymi zdaniami.
                            Takie humanistyczne zboczenie, ćwicze, żeby nie mieć przypadkiem za
                            krótkiej habilitacji.
                            Habilitacji nie da się zreformować ani poprawić, bo zmieniła się w
                            raka i można ją tylko wyciąć. Nie można utrzymywać systemu, który z
                            jednej stronie nie ma żadnych obiektywnie sprawdzalnych reguł, a z
                            drugiej strony obrósł setkami mniej lub bardziej lokalnych wymagań,
                            reguł, zasad i zwyczajów, które zaczęły z czasem uchodzić za prawdy
                            objawione i swieta odwieczna tradycje, bo chronia status quo i tych,
                            ktorzy z niego korzystaja.
                            Nie mozna, bo ten system wcale nie blokuje dostepu miernotom do
                            naukowych szczytow, wprost przeciwnie foruje wlasnie robotne (na
                            ilosc, nie jakosc) i sympatyczne miernoty. Odcina za to skutecznie
                            (jak gdyby glodowe pensje nie wystarczaly) polska nauke od ludzi z
                            zewnatrz i conajmniej utrudnia mobilnosc Polakow: "Jak wyjade, to
                            nie zrobie habilitacji, czyli nie bede mogl wrocic". O to tez
                            bedziemy walczyc jak o niepodleglosc?
                            Tutaj żadne lokalne cięcia i zmiany nic nie dadzą, bo zwykle jest
                            tak, że każdy kawałek oddzielnie da się przynajmniej z pozoru
                            racjonalnie obronić, co w niczym nie zmienia faktu, ze calosc to
                            potworek. Wykład habilitacyjny? A jak tu bez niego żyć, skoro
                            habilitacja daje prawo do prowadzenia wykladow??? Kolokwium? Jak
                            ktos nie potrafi zniesc godzinki gnojenia, to sie nie nadaje na
                            naukowca. Dziesiec arkuszy? Jak ktos nie potrafi erudycyjnie
                            ubogacic tematu, ktorego realnie starcza gora na dziesiec stron, w
                            taki sposob, zeby wyszlo wiecej niz 200 stron, to chyba nie jest
                            humanista. Publikacje i rozprawa maja byc po polsku? Po pierwsze
                            caly wydzial publikuje po polsku, a po drugie jak bedzie po
                            angielsku, to sie nie znajdzie recenzentow. 500 punktów IF? Na
                            Zachodzie to bez tysiąca to w ogóle nie ma o czym gadać. Itd itp.
                            Co nie znaczy, ze jestem przeciwko jakiejkolwiek ocenie. Jest
                            dokladnie przeciwko, bo irytuje mnie system, w ktorym ocene
                            przeprowadza sie raz czasem dwa razy na zycie wedlug "miekkich"
                            regul dostosowywanych ad hoc do kandydata, a potem hulaj dusza,
                            piekla nie ma. Ocena co dwa-trzy lata, kto sie dwa razy z rzedu nie
                            zalapie na minimum (to samo dla wszystkich), spada na etat
                            dydaktyczny albo do widzenia.
                            Ocena kompleksowa - na konkursach. Kto chce byc profesorem,
                            kierownikiem, dyrektorem itd staje do konkursu, ktory wygrywa jedna
                            osoba i na kadencje góra dwie. Reszta od doktoratu bada albo uczy, a
                            nie zajmuje sie zbieraniem sprawnosci, bo od tego jest harcerstwo.
                            Jak ktos nie wierzy w uczciwe konkursy - o wiele latwiej jest
                            kontrolowac uczciwosc i poprawnosc kilkudziesieciu konkursow niz
                            kilkuset habilitacji.
                            Aha! Middle-age to już troche pozno na weryfikacje.
                            Howgh.
                            • dala.tata Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 15:07
                              drogi fordzie.ka, twoj post to taki zbitek polprawd, fantazji i strachow. a
                              glownie po to, zeby nie trzeba bylo. zeby wreszcie odpuscili i mozna sobie bylo
                              dlubac.

                              na to najlepsza jest psychoterapia.
                              • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 15:34
                                Sloneczko Karpat, to byly w wiekszosci cytaty ;)
                                Zgdanij z kogo ;)
                                Zostawiam Was, Panowie i Panie, trzeba w końcu podniesc poziom
                                scholaryzacji kraju recenzując licencjaty.
                                • dala.tata Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 16:04
                                  slonczeko karpat? hmmmmm. z pewnoscia cytyaty o 10 arkuszach sa ze mnie :-) wiem
                                  wiem, habilitacja to rak.

                                  fordzie.ka, prawie kazda dyskusja z toba konczy sie na tym, ze zaczynasz
                                  obrazac. bo w ostatecznym rachunku nie ma argumentow nie? bo trzeba by sie do
                                  roboty wziac
                                  • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 19:07
                                    Data, ja tam nie mam problemów z braniem się do roboty. Raczej tak
                                    się zastanawiam, czy nie dać sobie na wstrzymanie, bo mnie za
                                    nadgorliwość wywalą.
                                    A z argumentami to mi nie wyjeżdżaj, bo co rzucę jakiś argument, to
                                    wszyscy nagle mają wiele do powiedzenia o moim stanie psychicznym, a
                                    Ty chcesz mnie przytulać i radzisz, żebym pisał habilitację. Którą
                                    to radę wziąłem sobie do serca i poinformowałem o tym fakcie swoje
                                    wydawnictwo. Ponoć kasa już jest ;)
                                    Oczywiście, że jest kompletnie nieważne, czy mam jakieś argumenty
                                    czy nie, bo system jest tak skonstruowany, że poza internetem nie
                                    mam prawa głosu. Co rzekłszy, powracam do wykonywania obowiązków
                                    zawodowych.
                                    • dala.tata Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 19:12
                                      system jest katastrofalny. jednak centrum jego zla nie jest habilitacja.

                                      a co do przytulania, mozesz na mnie liczyc!
                            • sendivigius Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 18:06
                              Reszta od doktoratu bada albo uczy, a
                              nie zajmuje sie zbieraniem sprawnosci, bo od tego jest harcerstwo.


                              Samo sendo sprawy. A ci tfu "zapadniki" chcieliby naszym harcerzom
                              zabrac z takim trudem zdobyta sprawnosc kuchcika, ubrac w dlugie
                              spodnie i powiedziec teraz jest zycie na serio.
                        • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 13:25
                          i na odchodnym, bo mierzi mnie juz ta jalowa dyskusja

                          CHCECIE BIADOLIC, to biadolcie - typowo poslkie tak mi zle, tka mi
                          zle, tka mi szaro.

                          Ja nie biadole , pakuje walizki jade do pracy. Wracam z wynikami,
                          publikuje i obmyslam nowe doswiadzcenie. mam nadzieje ze wychowam
                          kilku mlodych, ktorzy po osiagnieciu statusu habilitowanego znajda
                          podoych w Radzie wydzialu i beda w staie cos zmienic.
                          Ty stan na barykadzie z sztandarem w reku i w zakrwawionej koszuli i
                          wykrzykuj rewolucyjne hasla. Obawiam sie ze bedziesz obserwoal
                          rzesze ludzi bedacych w odwrcie.
                        • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 14:19
                          ford.ka napisał:

                          Gdzie Ty zyjesz? Jestes lekarzem - z iloma kolegami z pracy
                          > jestes spowinowacony/spokrewiony?

                          Ja ciebie mimo wszysko nie obrazalem.
                          Uzywajc takich argumentow to ty po prostu nie masz JAJ o czym
                          moglaby chciazby swiadcyc slabosc do damskich samochodow.
                          Zla wiadomosc jest taka, ze jeszce nie doszlimy do tego jak
                          przyszywac jaja z powrotem
                          • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 15:32
                            Chłopie, przecież nie masz pojęcia, czy przypadkiem nie mam
                            jajników. Tak samo jak nie wiesz, jakim samochodem jeżdżę ;)
                            A argumentacji ponizej pasa, z tego miejsca serdecznie gratuluje.
                            Ot, taka typowa polska akademicka dyskusja.
                            Chyba strasznie dawno nikt Ci w twarz nie powiedzial: "stary, co ty
                            pieprzysz?", bo wyjatkowo zle to znosisz. Pewnie od samej
                            habilitacji tego nie slyszales ;)
                            • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 15:54
                              Autor: ford.ka 24.06.09,
                              "A ja w ogóle nie pisałem o żadnym konkretnym miejscu, tylko
                              próbowałem Ci pokazać, że jak się nie widzi kontekstu, to
                              bardzo
                              łatwo coś uznać za żart.
                              Nie mam jakichś szczególnych problemów z wyobrażeniem sobie, że
                              przeniesienie pracownika do oddalonego pomieszczenia wystarczy za
                              skuteczny mobbing. ..."


                              Na problemy z osobowoscia polecam albo dobrego psychoanalityka albo
                              chirurga. Choc to drugie w twoim przypadku jest zbedne. Nota bene to
                              ciekawe ze glowny demagog poiniza sie do takich recenzji
                              licencjatow. Rewolucjonista na pokaz. Teraz systemik nie uwiera bo w
                              systemiku sie pieniazki zarabia.
                              • charioteer1 Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 16:27
                                nomanslave napisał:

                                > Nota bene to
                                > ciekawe ze glowny demagog poiniza sie do takich recenzji
                                > licencjatow. Rewolucjonista na pokaz. Teraz systemik nie uwiera bo w
                                > systemiku sie pieniazki zarabia.

                                Oooooo, a to gdzies placa za recenzowanie licencjatow?
                              • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 18:59
                                Jak byś kiedyś przechodził koło jakiejś uczelni wyższej, to popytaj
                                w sekretariacie, czy recenzowanie prac dyplomowych nie należy
                                przypadkiem do obowiązków pracowników naukowo-dydaktycznych. Jeśli w
                                jakiejś naprawdę pracujesz, to zapytaj, czy za to płacą czy to "w
                                ramach obowiązków", choć pewnie jak wejdziesz z ulicy, też Ci
                                powiedzą. A potem może wrzuć w internet "system boloński" i
                                doczytaj, na czym polegają studia trzystopniowe. Ja się nie poniżam,
                                ja wykonuję swoją pracę.
                                W kwestii plci i samochodu - słońce Ty moje - tyle wiesz, co tu
                                napiszę. Czyli tak naprawdę nic ;)
                                • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 19:06
                                  ford.ka napisał:

                                  >czy za to płacą czy to "w ramach obowiązków".
                                  To z czego ty zyjesz?
                                  • ford.ka Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 19:12
                                    Z przyzwyczajenia.
                                    • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 19:22
                                      Fordzik, tak mnie teraz olsnilo.

                                      Bo ty nie masz habilitacji ?!? :-(

                                      A to w takim razie bardzo ci wspolczuje. Tezbym optowal za jej
                                      zniesieniem.
                                • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 20:06
                                  W widziales kiedy lekarza z praca dyplomowa?
                                  Psycholog to nie lekarz.
                    • dala.tata Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 11:53
                      ja tez uwazam ze wazny jest udzial ludzi spoza. jednak akurat uwazam ze osoby z
                      podejsciem takim jak sendi byl;yby tylko szkodliwe. ktos kto uwaza ze wszystko
                      co sie w polsce robi to 'ziemniak polski' a jako swoj dorobek podaje cudza
                      ksiazke jest niewiarygodny.

                      habilitacja nie jest problemem. habilitacje, czy tez oceny dorobku, wystepuja w
                      calym cywilizowanym swiecie. polskie dyskusje o habilitacji, powtarzam poraz
                      tysieczny, sa tematem zastepczym.

                      dyskusja powinna byc na temat tego:

                      a. jak spowodowac zeby ludzie zapieprzali jak male samochodziki.
                      b. zeby byli oceniani rzetelnie.

                      bez habilitacji polska nauka sie nie rozleci. natomiast bez pracowania sie
                      rozleci. a ludzie w Polsce glownie nie pracuja. ale wola pieprzyc o tym, ze
                      habilitacja im przeszkadza.
                      • sendivigius Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 17:11
                        jak sendi byl;yby tylko szkodliwe. ktos kto uwaza ze wszystko
                        > co sie w polsce robi to 'ziemniak polski' a jako swoj dorobek
                        podaje cudza ksiazke jest niewiarygodny.

                        Wyrazam nieplona nadzieje ze teksty naukowe czytasz z wieksza uwaga
                        niz wpisy na forum. Podalem ci ksiazke nie jako swoja tylko
                        porecznik ktory musisz przeczytac jako zadanie domowe aby dopiero
                        moc czytac dalej co sie publikuje w tej dziedzinie.
                        • dala.tata Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 19:09
                          aaaaaa. to ja tego nie zrozumialem (z pewnoscia moja wina).
                          ja nie chce czytac tego, co napisales, sendi. ja po prostu wyrazalem pewne
                          watpliwosci co do tego, czy byloby co czytac.
        • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 18:38
          Acha rozumiem ze u was nie ma prodesorow sa sami odkrywcy.
          Co za nonsens, wszedzie uzykanie tytulu profeosra wiaze sie z
          dokonaniem odkryc. Jedno warunkuje drugie.
          • sendivigius Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 20:13
            > Co za nonsens, wszedzie uzykanie tytulu profeosra wiaze sie z
            > dokonaniem odkryc.


            Nie wszedzie, rozejrzyj sie wokol.
            • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 20:18
              Nawet zwykly dokotr dokonuje odkryc. Nie znam przypadku mianowania
              na tytul bez odkryc. Kazda praca jest odkryciem.
              Mylisz kolego pojecia, bo ty oczywiscie myslisz o jakosci tych
              odkryc. I tu sie zgodze ze jakosc w Polsce jest nie najlepsza.
              Ale nawet 1 praca w nedznym czasopismie to jakies odkrycie.
              Tym samym wracamdo popredniej mysli. To system jest zgnily i tkwiacy
              w nim mierni ludzie.
        • dala.tata Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 19:58
          to kaurat moze swiadczyc o tym, ze twoi koledzy sa tak dalece poza gra w
          sensownej nauce, ze IF im jet szczeciea niepotrzebne. i tak nie opublikuja nigdzie.

          natomiast, w UK obecnie uniwersytety podaja listy czasopism, w ktorych chcieliby
          zeby pracwonicy publikowali. listy oparta sa wlasnie na IF. nie wymadrzaj sie
          wiec sendi co? nie masz pojecia co sie dzieje poza twoim grajdolkiem.

          o ile tez pamietam z wielu rozmow z kolegami z USA, dorobek na tenure dominuuje
          prace assistant professora - wiec nie pieprz.
          • sendivigius Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 20:09
            Juz znikam, to bylo ostatni raz.

            Ps. Owszem na tenura dokonuje sie (i to kompleksowej) oceny, co w
            tym dziwnego?
            • dala.tata Re: kto wie cos o habilitacjach? 27.06.09, 11:08
              nic dziwnego. ludzie pracuja na tenure i po to, zeby ja dostac. przestan wiec
              pieprzyc o to, ze to w Polsce tylko mysli sie o awansie administracyjnym.

              sendivigius napisał:

              > Juz znikam, to bylo ostatni raz.
              >
              > Ps. Owszem na tenura dokonuje sie (i to kompleksowej) oceny, co w
              > tym dziwnego?
      • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 21:10
        po przemysleniu sprawy w sumie jest mi wszystko jedno czy ta habilatacja bedzie
        czy nie. bo tak czy tak są i plusy i minusy.
        jezeli ja zniosą kiedyś to fajnie, ale i nie fajnie, bo jedni beda mieli tytul a
        inni nie, w sumie nie wiem jakbym sie czuła.... ;).
        raczej cos powinno zostac, moze tylko na innych zasadach, tzn bardziej
        zaostrzonych, zeby naprawde to cos oznaczalo, a nie jak z fala miernych
        licencjatow i magistrow.

        bo wlasnie jak patrze ze czesc naprawde musiala sie natrudzic nad zrobieniem
        badan, potem wypchnieciu artykulow, potem zrobienia tzw. zszywki, a inni, po
        prostu brak słow - napisanie ksiazeczki (nie odbieraj tego osobiscie) o d**pie
        maryny, ktorej nikt nigdy nie przeczyta...
        to jest cos z systemem nie tak, ja nie mam habilitacji i troche jeszcze czasu
        minie zanim uzbieram publikacje, wiec teoretycznie powinnam siedziec cicho, albo
        sie cieszyc ze ją zniosą.

        ale jak napisalam powyzej, tak czy owak trzeba pracowac, cos robic i pisac, bo
        tylko na podstawie publikacji mozna naukowców oceniać, nie wazne czy na
        stanowisko, czy na tytuł. a dlatego ze ksztalcilismy sie i robimy póki co za
        pieniadze podatników (mało kto o tym pamięta) i powinnismy podlegać jakiejs
        weryfikacji.
        • nomanslave Re: kto wie cos o habilitacjach? 26.06.09, 22:17
          No coz eni.huso ciesze sie ze w 100% mamy ten sam punkt widzenia.
          Choc ha go mialem wczesniej :-D
    • eni.huso Re: kto wie cos o habilitacjach? 28.06.09, 21:48
      jesli nie pamietasz o czym jest wątek, a można się zgubić po 150 postach, to
      przypominam:

      "weszło juz w zycie to cos nowe, ze niby tylko komisja ma oceniac, a nie jak do
      tej pory - kolokwium habilitacyjne przed jakaś Radą? czy to nadal tylko projekt?
      czy tez wiadomo ze na pewno wejdzie, jesli tak to od kiedy? moze ktoś mnie
      oswiecic? "
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka