Dodaj do ulubionych

Wkurzyło mnie

IP: *.bydg.pdi.net 04.12.02, 10:32
Ja nie mogę wyciągać wniosków i proponować rozwiązań w edukacji .
Jakakolwiek krytyka z mojej strony jest traktowana jak atak .
A nauczyciel może podważać mój autorytet w oczach mojego dziecka
i klasy ?

Otóż nie mając czasu na tłumaczenie córce ćwiczenia z angielskiego
napisałem dla niej zdanie , które ona przepisała .
Nauczycielka zauważyła , że zdanie zostało przepisane , ale
nie problem w tym . Stwierdziła , że zdanie jest niegramtyczne .

Dwa razy przeczytałem zdanie szukając błędów . Nie znalazłem .
Może Wy znajdziecie .

"There are a mouse in the shoe , an elephant behind the curtain
and a parrot on the table ."

Zdanie zawierało zapewne inne zwierzątka umieszczone gdzie indziej .
Obawiam sie , że "brak gramatyki" dotyczył użycia czasownika "be" w liczbie
mnogiej . Otóż mnie niegdyś uczono , że rzeczownik złożony połączony
spójnikiem "and" należy traktować jak liczbę mnogę . Tak mnie uczono
w stanach . Czyżby to gramtyka języka angielskie w Polsce tak
bardzo się różniła od tej uczonej za oceanem ? Czyżby oni znali ten
angielski gorzej niż my ? Czyżby czas spędzony na uczelni amerykańskiej
był czasem kompletnie straconym .

We wszystkim nasza edukacja jest lepsza . Oni jakby wcale nie myśleli
a tylko wysługiwali się geniuszami z Polski , Rumunii i Rosji .
Nawet kiepsko uczą angielskiego , bo po 7 latach ( 5 lat na prestiżowej
uczelni ) robię tak podstawowe błędy w angielskim .
Obserwuj wątek
      • Gość: MP Re: Wkurzyło mnie IP: *.fuw.edu.pl 04.12.02, 12:51
        Gość portalu: n-l napisał(a):

        > Kolejny post nie na temat.
        >
        > Forum to powoli przeradza się w magiel, gdzie plotkuje się o złych
        > nauczycielach.

        A jeśli jest to nauczycielka w szkole z klasą? Może dobrze by redaktorzy
        wiedzieli, że słabość szkoły nie wynika jedynie z braku organizowania
        wielkich ogólnogminnych akcji "rzeka" (przykładowe sprawozdanie 4B)
        ale także wynika z elementarnej ignorancji niektórych pracujących w
        niej osób, czego żadna akcja raczej nie zmieni?

        Chociaż, co ja bredzę! W polskich szkołach nie ma złych nauczycieli!
        Są tylko złe dzieci posyłane tam przez jeszcze gorszych rodziców!
        I może trzymajmy się tej wersji, jako obowiązującej!
      • Gość: unsatisfied Re: Wkurzyło mnie IP: *.bydg.pdi.net 04.12.02, 23:12
        Gość portalu: n-l napisał(a):

        > Kolejny post nie na temat.
        >
        > Forum to powoli przeradza się w magiel, gdzie plotkuje się o złych
        > nauczycielach.
        A wyobrażasz sobie jaki ja mam w głowie magiel . Nie mogę pracować
        jako nauczyciel angielskiego , bo mam "nieodpowiednie" papiery i
        wkurza mnie , gdy ci co mają papiery niekoniecznie uczą tego
        angielskiego . Przez kilka lat mówiłem tylko po angielsku i
        mam uprawnienia , by uczyć angielskiego w całej Europie . Okazuje się ,że
        w Polsce nie , bo mam gorszy dyplom "amerykański" .
        Niegdyś Pani W MEN powiedziała mi , że dyplom mogę wywiesić jedynie
        na scianie .
        Ale nie byłoby problemu , gdybym mial obywatelstwo amerykańskie .
        Mógłbym nawet dostać znacznie wyzszą pensję . Może dla Ciebie
        to nie na temat . Dla mnie na temat . Nie wyssałem sobie tego
        z palca . Zadzwoń do odpowiednich instytucji i sprawdź .
        • n-l Po co? 05.12.02, 13:28
          Po co zabiegać o pracę w szkole z biegłą znajomością języka?

          W czasach rodziców traktujących nauczycieli z założenia jako wampirów,
          żywiących się krwią nieletnich? W czasach rosnącego chamstwa uczniów,
          upokarzającej procedury awansu, poniżających zarobków i histerii
          tzw. "molestowania seksualnego"?
          W czasach kiedy prawa ucznia są większe niż prawa nauczyciela, a w oczach władz
          oświatowych ten ostatni jest nieukiem pozbawionym dobrej woli?
        • caerme Re: Wkurzyło mnie 05.12.02, 21:58
          dokladnie tak jest, znajoma by zdac na wyzszy poziom chodzi do tzw native
          speakera, amerykanina z waga 200 kgs, ktory w krakowie [gdzie mieszka] byl raz
          moze dwa, polska sie nie interesuje a po 5 czy 6 latach pobytu umie powiedziec
          dziekuje, zakupy robi w supermakrecie a o oswiecimiu : "nice place"
          ale uczy...
      • Gość: Dorota Re: Wkurzyło mnie IP: *.chello.pl 06.12.02, 20:27
        Tak jest to wymiana poglądów o złych nauczycielach, a wiecie dlaczego? W mojej
        karierze szkolnej ( podstawówka + liceum + studia - te może troche mniej +
        podstawówka + gimnazjum starszego syna+ 5 klas podstawówki młodszego syna)
        spotkałama może 5 nauczycieli z powołania, z pasją, takich, którzy chcieli
        nauczyć, którzy traktowali rodziców jak partnerów a uczniom wyznaczali -
        konsekwentnie- ich miejsce w szeregu. Byli wymagający ale życzliwi.Tacy
        nauczyciele to wymierający gatunek - niestety-. Do tego zawodu trafiają
        nieudacznicy i frustraci.
        • Gość: Krzysztof Homan Re: Wkurzyło mnie IP: 62.233.233.* 06.12.02, 21:57
          Gość portalu: Dorota napisał(a):

          > Tak jest to wymiana poglądów o złych nauczycielach, a wiecie dlaczego? W
          mojej
          >
          > karierze szkolnej ( podstawówka + liceum + studia - te może troche mniej +
          > podstawówka + gimnazjum starszego syna+ 5 klas podstawówki młodszego syna)
          > spotkałama może 5 nauczycieli z powołania, z pasją, takich, którzy chcieli
          > nauczyć, którzy traktowali rodziców jak partnerów a uczniom wyznaczali -
          > konsekwentnie- ich miejsce w szeregu. Byli wymagający ale życzliwi.

          Miała i ma Pani pecha.

          Tacy
          > nauczyciele to wymierający gatunek - niestety-. Do tego zawodu trafiają
          > nieudacznicy i frustraci.

          Załóżmy, że tak jest.
          Co Pani proponuje dla poprawy sytuacji?

          Pozdrawiam
          Krzysztof Homan, nauczyciel
          khoman@poczta.onet.pl
            • Gość: mycha Re: Wkurzyło mnie IP: *.acn.waw.pl 07.12.02, 13:01
              Tak sie zastanawiam czy byl Pan z ta sprawa u nauczyciela. Czy Pan rozmawial o
              tym, sprobowal wyjasnic swoje zdanie ?
              Moze latwiej zalic sie na forum.
              Nauczyciel to tez czlowiek i czasem sie myli.
              Pozdrawiam i zycze lepszych kontaktow z belframi (nie tylko na obowiazkowych
              wywiadowkach).
              • caerme Re: Wkurzyło mnie 07.12.02, 18:22
                witaj...
                gdzies pisalem ze przeszedlem wszystkie szczeble edukacji, lacznie ze studiami
                itd, ale na palcach jednej reki mozna by wyliczyc osoby z ktrymi dalo sie
                dyskutowac w jakiejkolwiek sprawie.
                bo nasza szkola , lub szerzej, caly system edukacji nie znosi dyskusji bo a nuz
                sie okaze ze uczacy nie jest omnibusem we wszystkim [co sie zgadza] i a nuz sie
                przyzna ze on o czyms nie wie co z kolei zmusi go do tego by podane wiadomosci
                sprawdzic -> klaniaja sie zrodla i poswiecic czas [co jesli postawa jest
                niechetna oznacza po prostu strach przed przyznaniem sie, lenistwo, ew co by
                bylo najgorsze - nieznajomosc poszukiwania roznych ciekawych materoialow
                zrodlowych]. w polsce z zasady nauczyciel jest nieomylny.
                przyklady? - lo - wyjasnienie: jestem historykiem z pasji i zamilowania - druga
                klasa lo. cos podpadlem pani, wiec ona z radoscia i zemsta dala mi chyba 5 na
                polrocze [dla mnie wtedy obraza majestatu] , w kolejnym semestrze udowodnilem
                jej ze sie znam. od marca bylem niepytany. wytykalem jej bledy i in. jej
                jedynymi slowali bylo: wiem ze umiesz. nic poza tym. zadnego : sluchaj zostan
                moze zagladniesz do naszego kolka, mam ciekawe materialy, co o nich sadzisz. po
                prostu cos jak odczep sie. po prostu na dlugiej liscie jeden mniej do odpytania
                bo po prostu wie...
                nr 2. takoz historia 4 klasa - referat na jakis tam temat, i dorwalem sie do
                roznych zrodel i monografii, byl dlugi i szczegolowy. komentarz uczacego: po co
                tyle tego napisales przeciez i tak nie bedziesz wiedzial
                nr 3. angieslki: jeden gosc moil plynnie jak rodowity anglik, jego wypowiedzi
                byly nawet niekomentowane przez nauczycielke ktorej mina swiadczyla ze nie
                wszystko gra w jej rozumieniu tekstu... itd
                o studiach nie wspominam bo to co tam bylo to bilo wszelkie rekordy
                samochwalstwa zuchwalstwa i rownania w dol przez uczacych
                a poza tym uczen to tylko uczen praw nie ma zadnych - najpierw papierowo jest
                dzieckiem - nawet w wieku 18 lat - kiedy staje do wyborow prezydenta - nie jest
                dosc dorosly by moc dajmy na to usprawiedliwiac sam swoje nieobecnosci itd, czy
                zeby z nim byly przeprowadzane pewne "trudne" rozmowy. wiec jesli nie ma takich
                praw to jak moze miec swoja wlasna niezalezna opinie podparta takimi czy innymi
                arumentami z ktorymi mozna a nawet trzeba dyskutowac? nie moze.
                wiec zasadniczo rozmowa z nauczycielem nic nie wniesie, pomijajac bure od
                rodzicow ze daj sobie na wstrzymanie z np historykiem. bo jak zechce to cie
                uziemi. i pomijajac wypadki ze ktos naprawde jest dobry w te klocki to musi
                sobie dac spokoj i znosic pokornie
                pozdr
              • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 08.12.02, 16:24
                Gość portalu: mycha napisał(a):

                > Tak sie zastanawiam czy byl Pan z ta sprawa u nauczyciela. Czy Pan rozmawial
                o
                > tym, sprobowal wyjasnic swoje zdanie ?
                > Moze latwiej zalic sie na forum.
                > Nauczyciel to tez czlowiek i czasem sie myli.
                > Pozdrawiam i zycze lepszych kontaktow z belframi (nie tylko na obowiazkowych
                > wywiadowkach).
                Nie bylem , bo mam paskudne doświadczenia z belframi .
                Nie chce ich znowu mieć . A to co przeżyłem nadaje
                się do ksiązki . Jak mi wystarczy sił i talentu i czasu
                to może napiszę , może ktoś inn napisze .
          • Gość: Niech Do Pana Homana, nauczyciela IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.02, 12:33
            W mojej karierze - podst., srednia, kilka studiow - W-wa, niezle szkoly,
            ambitne fakultety - nie spotkalem ani jednego dobrego nauczyciela. Moja rada
            jest taka - spieprzajcie jak najdalej od szkol. Robcie cos, pieczcie chleb,
            wstapcie do Legii Cudzoziemskiej, piszcie wiersze - ale jak najdalej od szkoly.
            Szkoda kasy, szkoda czasu, ale przede wszystkim, jaka macie pewnosc, ze wy i
            wasze dzieci obronicie sie przed tym praniem mozgow?
            • Gość: Krzysztof Homan Re: Do Pana Homana, nauczyciela IP: 62.233.233.* 07.12.02, 12:39
              Gość portalu: Niech napisał(a):

              > W mojej karierze - podst., srednia, kilka studiow - W-wa, niezle szkoly,
              > ambitne fakultety - nie spotkalem ani jednego dobrego nauczyciela.

              Każdy ma to na co zasłużył.

              > Moja rada
              > jest taka - spieprzajcie jak najdalej od szkol. Robcie cos, pieczcie chleb,
              > wstapcie do Legii Cudzoziemskiej, piszcie wiersze - ale jak najdalej od
              szkoly.

              Do kogo ten apel?

              > Szkoda kasy, szkoda czasu, ale przede wszystkim, jaka macie pewnosc, ze wy i
              > wasze dzieci obronicie sie przed tym praniem mozgow?

              Tego nie rozumiem.

              Pozdrawiam
              Krzysztof Homan, nauczyciel
              khoman@poczta.onet.pl
              • Gość: Niech Re: Do Pana Homana, nauczyciela IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.02, 15:22
                Pozwole sobie odpowiedziec takze cytujac:
                "Każdy ma to na co zasłużył".
                Nie, drogi Panie, nie zasluzylem. Nie znajduje w moim zyciorysie powodow, dla
                ktorych musialem poznac tych ludzi. Moze Wacpan masz jakas wiedze na ten temat,
                ktorej ja nie posiadam?
                "Do kogo ten apel?"
                To nie apel - to rada. Do kogo - do tych, ktorzy sluchaja. A Wacpan nie
                sluchasz, Wacpan juz wiesz.
                "Tego nie rozumiem".
                Edukacja - circa 16 lat - to mus kontaktu z nauczycielami. Przez 16 lat osoby
                malo odporne moga zostac w trakcie tych kontaktow zle nastawione do pewnych
                dziedzin nauki lub zycia. Ja na przyklad bylem kiepski z geografii. Nie
                rozumialem czemu mam uczyc sie tego, gdzie wydobywa sie jakies rudy i w jakich
                ilosciach, a przy okazji doskonale wiedzialem dlaczego taka tepota, jak moj
                nauczyciel geografii jest nauczycielem - byl po prostu szefem POPu w szkole.
                Nie odroznialem Iraku od Iranu, Bliskiego Wschodu od Dalekiego. Ale jak juz
                pojechalem w te wszystkie miejsca, to doskonale je odrozniam, a nawet wiem cos
                niecos wiecej, niz stalo w podrecznikach geografii.
                Na razie - chcialbym sie mylic, a nie chcialbym Pana obrazic - nie jest Pan
                moim wymarzonym nauczycielem. Choc to forum daje przeciez mozliwosc takiej
                prezentacji - skad wiemy jak za jakis czas bedzie wygladala typowa lekcja?
                • Gość: Krzysztof Homan Re: Do Pana Homana, nauczyciela IP: 62.233.233.* 07.12.02, 18:13
                  Gość portalu: Niech napisał(a):

                  > To nie apel - to rada. Do kogo - do tych, ktorzy sluchaja. A Wacpan nie
                  > sluchasz, Wacpan juz wiesz.

                  Wszyscy na forum Pana słyszymy.
                  Też słyszę, ale puszczam mimo uszu takie niezrozumiałe pleple.
                  Rad udziela się mądrych, spokojnym tonem. Pańskie wołanie nadal traktuję jak
                  hałaśliwy apel skierowany do nikogo.

                  > Edukacja - circa 16 lat - to mus kontaktu z nauczycielami. Przez 16 lat osoby
                  > malo odporne moga zostac w trakcie tych kontaktow zle nastawione do pewnych
                  > dziedzin nauki lub zycia. Ja na przyklad bylem kiepski z geografii.

                  Jestem przeciwnikiem poglądu, by wszyscy wiedzieli wszystko.
                  Ma Pan pretensję do nauczyciela!, że pomimo Pańskiego obojętnego stosunku
                  do "wydobywania rud", realizował program nauczania?

                  > Na razie - chcialbym sie mylic, a nie chcialbym Pana obrazic - nie jest Pan
                  > moim wymarzonym nauczycielem.

                  A to dlaczego?

                  > Choc to forum daje przeciez mozliwosc takiej
                  > prezentacji - skad wiemy jak za jakis czas bedzie wygladala typowa lekcja?

                  A w tym miejscu o co, może o kogo, chodzi?

                  Gadanie, że tu i tam, to i owo jest be, nie przynosi wielkiej chwały nikomu.
                  Proszę o garść pomysłów - jak polepszyć stan polskiej oświaty.

                  Pozdrawiam
                  Krzysztof Homan, nauczyciel
                  khoman@poczta.onet.pl
                    • Gość: Krzysztof Homan Re: Do Pana Homana, nauczyciela IP: 62.233.233.* 07.12.02, 19:02
                      Gość portalu: Niech napisał(a):

                      > Przepraszam, rece mi opadly i nie moge ich znalezc. Pan rzeczywiscie jest
                      > typowym belfrem. Aktywnosci na tym forum zycze i zegnam.

                      Z wielkiej chmury mały deszcz.
                      Oświata nie doczeka się cennych porad, Pan nie znajdzie dobrych nauczycieli.
                      Ja pozostanę z rozterką: o co rozmówcy chodziło?
                      Za życzenia dziękuję.

                      Pozdrawiam
                      Krzysztof Homan, nauczyciel
                      khoman@poczta.onet.pl
                  • unsatisfied6 Re: Do Pana Homana, nauczyciela 08.12.02, 16:49
                    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                    > Gość portalu: Niech napisał(a):
                    >
                    > Rad udziela się mądrych, spokojnym tonem. Pańskie wołanie nadal traktuję jak
                    > hałaśliwy apel skierowany do nikogo.
                    Jest Pan w tej przjemnej sytuacji , że może Pan używać spokojnego tonu .
                    Po latach udręk i nieuzasadnionego upokarzania , zapewne Pański
                    ton byłby inny , a i nie widziałby Pan zapewne adresata swoich
                    apelów .

                    Jak zmienić istniejący stan rzeczy ?
                    To proste - promować belfrów relatywnie do ich
                    skuteczności nauczania . Inaczej ciągle szkoły
                    będą kształcić bezrobotnych .
                    > Krzysztof Homan, nauczyciel
                    > khoman@poczta.onet.pl
                    • Gość: Krzysztof Homan Re: Do Pana Homana, nauczyciela IP: 62.233.233.* 08.12.02, 17:07
                      unsatisfied6 napisał:

                      > Jest Pan w tej przjemnej sytuacji , że może Pan używać spokojnego tonu .

                      Jasnowidz?
                      Musimy używać spokojnego tonu, jeśli nasze spotkania mają być dyskusją, a nie
                      maglem.
                      Chcę mówić o systemie polskiej oświaty, a nie brnąć przez podawane tu i ówdzie
                      przykłady, jak to ktoś kiedyś coś źle zrobił.

                      > Po latach udręk i nieuzasadnionego upokarzania , zapewne Pański
                      > ton byłby inny , a i nie widziałby Pan zapewne adresata swoich
                      > apelów .

                      Tego nie rozumiem.

                      > Jak zmienić istniejący stan rzeczy ?
                      > To proste - promować belfrów relatywnie do ich
                      > skuteczności nauczania . Inaczej ciągle szkoły
                      > będą kształcić bezrobotnych .

                      Źródła bezrobocia są obszerne.
                      Kto ma promować belfrów?

                      Pozdrawiam
                      Krzysztof Homan, nauczyciel
                      khoman@poczta.onet.pl
                • unsatisfied6 Re: Do Pana Homana, nauczyciela 08.12.02, 16:39
                  Jak juz sypiemy przykładami , to również służę .
                  Do szóstej klasy szkoły pdst. miałem średnia ok. 3.
                  Z matemtyki same trójeczki , aż któregoś dnia trafia
                  do klasy jakaś wizytacja . Szukają talentów matematycznych .
                  Dają test . Po pięciu minutach oddaje rozwiązany test .
                  Testujący mówi , że mam jescze dużo czasu . Ja mówię ,
                  że już sprawdzilem .
                  Mija kilka tygodni . Okazuje się ,że robię zadania
                  z olimpiady w kilka godzin ( mieliśmy kilka tygodni
                  na przeanalizowanie , ja rozwiązałem w kilka godzin )
                  W następnym semestrze średnia ok. 5 .

                  Gdyby nie ten przypadek , to zapewne nigdy bym
                  nie wiedział , że do czegoś się nadaję . Egzaminujący
                  okazał się nie być rasowym belfrem . Nie mial wykształcenia
                  pedagogicznego . Po latach okazuje się , że najlepsi
                  belfrowie z matmy w moim mieście nie mieli wykształcenia
                  pedagogicznego .

                  A kogo wykształcili . Kilku profesorów matematyki i to
                  najwyższego kalibru . Niestety , żaden dzisiaj nie
                  pracuje w szkole .
                • Gość: Krzysztof Homan Re: Do Pana Homana, nauczyciela IP: 62.233.233.* 30.12.02, 18:45
                  ibisza napisał:

                  > Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a)
                  > >
                  > > Tego nie rozumiem.
                  >
                  > a co Ty rozumiesz

                  Mam nadzieję, że jest kilka spraw, które rozumiem.

                  Moja wątpliwość dotyczyła ustępu:
                  "> Szkoda kasy, szkoda czasu, ale przede wszystkim, jaka macie pewnosc, ze wy i
                  > wasze dzieci obronicie sie przed tym praniem mozgow?"

                  Bądź łaskaw (łaskawa) objaśnić to zdanie.

                  > jesteś zapyziałym belfrem
                  > hipokryta...

                  Tego nie rozumiem.
                  Również proszę o wyjaśnienie.

                  Pozdrawiam
                  Krzysztof Homan, nauczyciel
                  khoman@poczta.onet.pl
          • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 08.12.02, 16:18
            Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

            > Gość portalu: Dorota napisał(a):
            >
            > > Tak jest to wymiana poglądów o złych nauczycielach, a wiecie dlaczego? W
            > mojej
            > >
            > > karierze szkolnej ( podstawówka + liceum + studia - te może troche mniej +
            >
            > > podstawówka + gimnazjum starszego syna+ 5 klas podstawówki młodszego syna)
            >
            > > spotkałama może 5 nauczycieli z powołania, z pasją, takich, którzy chcieli
            >
            > > nauczyć, którzy traktowali rodziców jak partnerów a uczniom wyznaczali -
            > > konsekwentnie- ich miejsce w szeregu. Byli wymagający ale życzliwi.
            >
            > Miała i ma Pani pecha.
            >
            > Tacy
            > > nauczyciele to wymierający gatunek - niestety-. Do tego zawodu trafiają
            > > nieudacznicy i frustraci.
            >
            > Załóżmy, że tak jest.
            > Co Pani proponuje dla poprawy sytuacji?
            Proponuję zmienić system promocji nauczyciela . Najważniejszym
            kryterium jego kwalifikacji powinna być skuteczność nauczania .
            > Pozdrawiam
            > Krzysztof Homan, nauczyciel
            > khoman@poczta.onet.pl
                • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 09.12.02, 19:01
                  To wspaniały pomysł . Tak sie robi w stanach .
                  Uczniów mozna zostawić bez opieki nauczyciela
                  i przy systemie oceny relatywnej , nie trzeba
                  sie martwić ,że będą ściągać z nieodpowiednich
                  źródeł . Po prostu inni uczniowie im a to nie pozwolą .
              • Gość: MACIEJ Re: Wkurzyło mnie IP: *.ny325.east.verizon.net 09.12.02, 07:02
                Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                > unsatisfied6 napisał:
                >
                > > Proponuję zmienić system promocji nauczyciela . Najważniejszym
                > > kryterium jego kwalifikacji powinna być skuteczność nauczania .


                To ma jak najbardziej sens,niestety nawet w Stanach nie ma to miejsca.
                Troche sie dziwie,ze wrociles ze Stanow do Polski,ale jak juz tam jestes,to
                moze przybliz forumowiczom system nauczania w Stanach.
                Nauczyciel w podstawowce ma 39,000 rocznie na dzien dobry w NYC.
                Szkoly sa dosc dobre,a najbardziej pasuje mnie system nauczania.
                Zdolniejsze dzieci objete sa systemem DELTA,ktory jest bardzo dobry.
                Mam dwoje dzieci w podstawowce w NYC.

                Wszystkie prace domowe musza byc podpisane przez rodzicow codziennie.
                W 3 ciej klasie syn testy z matematyki ma w kazdy piatek.
                Kazdy test tez musi byc podpisany przez rodzica.
                Pisze to dlatego,ze mojego kuzyna syn w Warszawie przychodzi do domu i
                oswiadcza rodzicom,ze nic nie bylo zadane.

                Moze by zaczac od najprostszych rzeczy:
                Wspolpraca szkola-rodzice.

                > Jak to mierzyć?


                > Pozdrawiam
                > Krzysztof Homan, nauczyciel
                > khoman@poczta.onet.pl
                • Gość: MP Re: Wkurzyło mnie IP: *.fuw.edu.pl 09.12.02, 12:57
                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                  > Wszystkie prace domowe musza byc podpisane przez rodzicow codziennie.
                  > W 3 ciej klasie syn testy z matematyki ma w kazdy piatek.
                  > Kazdy test tez musi byc podpisany przez rodzica.

                  To bardzo mi sie podoba! Ciekaw jestem tylko
                  1. jak wygląda egzekucja tych podpisów w dzielnicach slumsów?
                  2. do jakiego wieku to obowiązuje?
                  3. jaka jest podstawa prawna takich wymagań?

                  Pozdrawiam,

                  marek@pawlowscy.w.pl

                  • Gość: mycha Re: Wkurzyło mnie IP: *.acn.waw.pl 09.12.02, 15:17
                    Bardzo zle, ze nie poszedl Pan z ta sprawa do nauczyciela przedmiotu. Wrzucanie
                    wszystkich belfrow do jednego worka jest bardzo krzywdzace i zapewniam Pana, ze
                    znajdzie sie osoba z ktora mozna spokojnie porozmawiac, wyjasnic problem.
                    Tlumaczenie, ze nie bylem, gdyz mam paskudne wspomnienia nie wnosi nic nowego
                    do sprawy i jej nie rozwiazuje. Problem jak byl tak istnieje nadal.

                    Jakby Pan sie czul, uczac dzieci i dowiedzial sie "za plecami",ze jest
                    obgadywany przez rodzica. Kazdy z rodzicow moich pociech moze do mnie przyjsc
                    lub telefonicznie sie umowic na konkretny dzien, sa tez wywiadowki ( raz w
                    miesiacu). Wszystkie problemy staramy sie rozwiazac wspolnie i na biezaco.
                    To jest wspolpraca, a nie narzekanie.
                    Radze sie przelamac i z usmiechem pojsc do nauczyciela, zapytac : gdzie
                    tu jest blad? Bo z mojego doswiadczenia wynika,ze ....

                    Sadze, ze tak powinno sie rozwiazywac wszelkie spory.
                    Pozdrawiam i namawiam do rozmowy.
                    • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 09.12.02, 19:59
                      Skoro Pani tak się doprasza , napiszę o swoim doświadczeniu .

                      Rozmawiałem , jak byłem nauczycielem . Była taka co też pdst
                      gramatyki angielskiego nie znała . Miałem wiele zażaleń ze
                      strony uczniów . Tłumaczyłem im jej błedy ilością pracy ,
                      znajdywałem innen błedy , by nie "podważyć" jej autorytetu .

                      Wkrótce zostałem poproszony do gabinetu dyrektora . Co
                      ta kobieta nagadała a mnie ??? No i się nazbierało .
                      Nie ten podręcznik , nie te oceny , nie te tematy ,
                      dowcipy na lekcjach , luźna atmosfera . Ta masa
                      zarzutów była znacznie większa od mojego argumentu .
                      To że uczniowie mówią po angielsku , wytłumaczono ich
                      szczególnie wysoką inteligencją

                      Z drugiej strony się nie dziwię . To była ( choć z mojej
                      strony nie była wcale zagrożona i słuzyłem jej pomocą )
                      jedyna forma jej obrony - nieuczciwy atak .

                      Nie zaczęło się prosze Pani , od jakiegoś tam prozaicznego
                      błędziku . Bo takie zaznaczam , ale nie zawsze negatywnie
                      oceniam . staram sie je dokładnie omówić . Sprawa
                      dotyczy tego , że zamiast motywowac uczniów w ich
                      pierwszych krokach w tym języku , nauczycielka stosje
                      mobbing ( 5 ocen w pierwszych pięciu tygodniach , i to
                      bardzo niskich - to jest motywacja!!! ) .

                      Ja nie widzę powodów , bym miał z nią o czymkolwiek rozmawiać .
                  • Gość: MACIEJ Re: Wkurzyło mnie IP: *.ny325.east.verizon.net 09.12.02, 18:43
                    Gość portalu: MP napisał(a):

                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                    >
                    > > Wszystkie prace domowe musza byc podpisane przez rodzicow codziennie.
                    > > W 3 ciej klasie syn testy z matematyki ma w kazdy piatek.
                    > > Kazdy test tez musi byc podpisany przez rodzica.
                    >
                    > To bardzo mi sie podoba! Ciekaw jestem tylko
                    > 1. jak wygląda egzekucja tych podpisów w dzielnicach slumsów?

                    Domoslam sie ze nie az tak dobrze jak w lepszych dzielnicach.
                    Slumsy roznia sie dochodem na glowe od lepszych dzielnic.
                    Rozumiem ze chodzi ci o to,ze w Polsce przy dochodach nizszych niz w
                    amerykanskich slumsach SYSTEM ten by sie nie przyjal,bo i swiadomosc jest
                    nizsza.

                    > 2. do jakiego wieku to obowiązuje?

                    Przez cala podstawowke.
                    A jak jest w junior-high czy w hi-school'u to moze usatisfied odpowie.

                    > 3. jaka jest podstawa prawna takich wymagań?

                    Mysle ze identyczna jak przymus posylania dzieci do 16 roku zycia do szkoly w
                    Polsce.
                    Rodzic nie moze nie posylac dziecka do szkoly i nie moze nie pomagac mu w tej
                    edukacji.

                    > Pozdrawiam,
                    >
                    > marek@pawlowscy.w.pl
                    • Gość: MP Re: Wkurzyło mnie IP: *.fuw.edu.pl 10.12.02, 13:32
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > Rozumiem ze chodzi ci o to,ze w Polsce przy dochodach nizszych niz w
                      > amerykanskich slumsach SYSTEM ten by sie nie przyjal,bo i swiadomosc jest
                      > nizsza.

                      Chodzi mi raczej o to co skłania rodziców do podpisywania?
                      Presja zmiany szkoły (ale dokąd przenieść, gdy już się jest na dnie?),
                      presja kary pieniężnej (ale jak ją wyegzekwować od klienta pomocy
                      społecznej? u mojej żony w centrum Warszawy 1/4 uczniów ma obiady
                      finansowane z opieki!) presja odebrania praw rodzicielskich (tyle, że
                      koszt utrzymania wychowanka w domu dziecka to bodaj 3 tys. zł
                      miesięcznie! kogo na to stać?)

                      > Mysle ze identyczna jak przymus posylania dzieci do 16 roku zycia do szkoly w
                      > Polsce.
                      > Rodzic nie moze nie posylac dziecka do szkoly i nie moze nie pomagac mu w tej
                      > edukacji.

                      Co w praktyce znaczy "nie może" (pytania j.w.)?
                      U nas zapisy prawne o obowiązkach rodziców są bardzo enigmatyczne,
                      a konstrukcja prawa jest taka, że, w przeciwieństwie do Stanów,
                      nie wystarczy jeden wyrok sądu uznający, że zapewnienie prawidłowej
                      opieki polega także na podpisywaniu. Potrzebna jest na to ustawa!

                      > > Pozdrawiam,
                      > >
                      > > marek@pawlowscy.w.pl
                  • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 09.12.02, 20:08
                    Gość portalu: MP napisał(a):

                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                    >
                    > > Wszystkie prace domowe musza byc podpisane przez rodzicow codziennie.
                    > > W 3 ciej klasie syn testy z matematyki ma w kazdy piatek.
                    > > Kazdy test tez musi byc podpisany przez rodzica.
                    >
                    > To bardzo mi sie podoba! Ciekaw jestem tylko
                    > 1. jak wygląda egzekucja tych podpisów w dzielnicach slumsów?
                    > 2. do jakiego wieku to obowiązuje?
                    > 3. jaka jest podstawa prawna takich wymagań?

                    Ameryka , to nie slumsy . Jeżli juz takie istnieją ,
                    to musisz skierować pytanie do zamieszkujących slumsy .
                    Ponadto , jezli oglądałeś film "Stand and deliver" o
                    slumsach w East L.A . oparty na faktach , to stwierdzisz
                    że i w slumsach uczniowie mają szansę na dobrą edukację .

                    Zdziwiłbyś się , co to znaczą slumsy w Kalifornii . To to samo
                    co u nas życie dla 90 % Polaków .

                  • Gość: to_jestem_ja Re: Wkurzyło mnie IP: *.wsb-nlu.edu.pl 21.01.03, 22:09
                    Sytuacja, ktora oposuje MACIEJ, nalezy do wyjatkow. W USA wszystko zalezy od
                    stanu, dystryktu szkolnego, miasta i dzielnicy.
                    Ja skonczylam oferujaca program miedzynarodowej matury (czyli solidne, ogolne
                    wyszktalcenie w "stylu europejskim", ze tak to okresle), wiec zastrzezen do
                    poziomu nie mam zadnych.
                    Jesli zas chodzi o inne znane mi szkoly publiczne to zazwyczaj prezentowaly one
                    poziom zenujacy. Obowiazek ksztalcenia dotyczyl tylko dzieci ponizej 14 roku
                    zycia. Rodzice w szkole nie mieli sie obowiazku pojawiac. Zarobki nauczycieli
                    ksztaltowaly sie na poziomie 20 tys USD. I na koniec taka historia z zycia
                    wzieta - znalam nauczyciela, ktory ze wzgledu na niskie zarobki w szkolnictwie
                    zrezygnowal z zawodu i zostal dostarczycielem pizzy (bo tak sie, bodajze,
                    nazywa ta fantastyczna profersja po polsku)...
                    Zatem szczerze odradzalabym branie przykladu z typowej szkoly amerykanskiej.
                    Przyklad mozna by brac z publiczny szkol amerykanskich znajdujacych sie w
                    bogatszych dzielnicach (w tych dopatrzec sie nie moge wlasciwie zadnych wad).
                    No ale na to nie ma w Polsce jeszcze pieniedzy...
                    • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 21.01.03, 22:27
                      Gość portalu: to_jestem_ja napisał(a):

                      > Sytuacja, ktora oposuje MACIEJ, nalezy do wyjatkow. W USA wszystko zalezy od
                      > stanu, dystryktu szkolnego, miasta i dzielnicy.

                      Być może sytuacja , którą ty opisujesz należy do wyjątków .

                      > Ja skonczylam oferujaca program miedzynarodowej matury (czyli solidne, ogolne
                      > wyszktalcenie w "stylu europejskim", ze tak to okresle), wiec zastrzezen do
                      > poziomu nie mam zadnych.
                      Miałeś (-aś) szczęście .
                      > Jesli zas chodzi o inne znane mi szkoly publiczne to zazwyczaj prezentowaly
                      one
                      >
                      > poziom zenujacy. Obowiazek ksztalcenia dotyczyl tylko dzieci ponizej 14 roku
                      > zycia.
                      W Kaliforni szkoła średnia jest obowiązkowa , o jakim ty stanie piszesz ?

                      Rodzice w szkole nie mieli sie obowiazku pojawiac.
                      Takiego obowiązku nie było nawet w komuniźmie .

                      Zarobki nauczycieli
                      > ksztaltowaly sie na poziomie 20 tys USD. I na koniec taka historia z zycia
                      > wzieta - znalam nauczyciela, ktory ze wzgledu na niskie zarobki w
                      szkolnictwie
                      > zrezygnowal z zawodu i zostal dostarczycielem pizzy (bo tak sie, bodajze,
                      > nazywa ta fantastyczna profersja po polsku)...

                      Od kiedy w stanch pizza delivery boy może zarobić ponad 20K ?
                      Zarobki jakich nauczycieli kształtowały się na poziomie 20K?

                      > Zatem szczerze odradzalabym branie przykladu z typowej szkoly amerykanskiej.
                      > Przyklad mozna by brac z publiczny szkol amerykanskich znajdujacych sie w
                      > bogatszych dzielnicach (w tych dopatrzec sie nie moge wlasciwie zadnych wad).
                      > No ale na to nie ma w Polsce jeszcze pieniedzy...

                      Nie rozumiem dlaczego tam się uczyłaś ? Wróć tutaj .
                      Wróć i pożyj kilka miesięcy i wprowadź poprawki do
                      swojego postu .
                      • Gość: to_jestem_ja Re: Wkurzyło mnie IP: *.wsb-nlu.edu.pl 22.01.03, 18:13

                        > Być może sytuacja , którą ty opisujesz należy do wyjątków .
                        #Ujme to tak, systuacje szkolnictwa amerykanskiego znam z autopsji; wiem co
                        jest wyjatkiem a co nie... 10% studentow na mojej uczelni konczylo szkoly w
                        USA. I jakos do tej pory nie spotkalam sie z osoba, ktorej opinia o
                        amerykanskich szkolach publicznych znacznie roznilaby sie od mojej. Sa dobre
                        szkoly, ale to szkoly wyjatkowe...

                        > W Kaliforni szkoła średnia jest obowiązkowa , o jakim ty stanie piszesz ?
                        #O stanach poludniowych.

                        > Od kiedy w stanch pizza delivery boy może zarobić ponad 20K ?
                        # Moze moze... Skoro facet zmienil profesje to chyba mu sie to oplacalo. Sam
                        jako jedyny motyw zmiany podawal pieniadze.

                        > Zarobki jakich nauczycieli kształtowały się na poziomie 20K?
                        #To byla srednia pensja nauczycielska dla stanu. Jako ciekawostka - sa jeszcze
                        3 stany w USA, ktore placa mniej. (na cnn.com/EDUCATION co jakis czas pojawia
                        sie aktualne informacje na ten temat, ale zapewne i na stronach rzadowych mozna
                        znalezc te informacje).

                        Dlaczego ta pojechalam? Bo mialam ochote sie pouczyc w szkole z miedzynarodowa
                        matura, gdzie zajecia prowadzili dobrzy, ciekawi nauczyciele + byla mozliwosc
                        wyboru przedmiotow. Poza tym wyjazd pozwolil mi zrozumiec pare spraw, docenic
                        to co mamy w Polsce, w Europie... Generalnie jestem zadowolona, ze tam bylam,
                        bo teraz juz wiem jak tam jest naprawde i nie musze polegac na opiniach innych.
                        • Gość: unsatisfied Re: Wkurzyło mnie IP: *.bydg.pdi.net 22.01.03, 22:09
                          Gość portalu: to_jestem_ja napisał(a):

                          >
                          > > Być może sytuacja , którą ty opisujesz należy do wyjątków .
                          > #Ujme to tak, systuacje szkolnictwa amerykanskiego znam z autopsji; wiem co
                          > jest wyjatkiem a co nie... 10% studentow na mojej uczelni konczylo szkoly w
                          > USA. I jakos do tej pory nie spotkalam sie z osoba, ktorej opinia o
                          > amerykanskich szkolach publicznych znacznie roznilaby sie od mojej. Sa dobre
                          > szkoly, ale to szkoly wyjatkowe...

                          To Ty sprawdź , czy Ty fkatycznie w stanach jesteś skoro 90%
                          ucześzało do szkół nieamerykańskich

                          > > W Kaliforni szkoła średnia jest obowiązkowa , o jakim ty stanie piszesz ?
                          Pisałś ,że do 14 roku . To oni są genialni kończąc szkołe
                          średnią przed 14

                          > #O stanach poludniowych.
                          >
                          > > Od kiedy w stanch pizza delivery boy może zarobić ponad 20K ?
                          > # Moze moze... Skoro facet zmienil profesje to chyba mu sie to oplacalo. Sam
                          > jako jedyny motyw zmiany podawal pieniadze.
                          Toć to bzdura . Chyba , że to specjalny deliver z czymś ekstra .
                          No ale i call girl zarabia wiecej niz belfer , no i co z tego ?

                          > > Zarobki jakich nauczycieli kształtowały się na poziomie 20K?
                          > #To byla srednia pensja nauczycielska dla stanu. Jako ciekawostka - sa
                          jeszcze
                          > 3 stany w USA, ktore placa mniej. (na cnn.com/EDUCATION co jakis czas pojawia
                          > sie aktualne informacje na ten temat, ale zapewne i na stronach rzadowych
                          mozna
                          Ja się pytam z jakimi kwalifikacjami ?
                          A strone rzadową sama przejrzyj , bo niepełne masz i
                          sprzeczne informacje

                          > znalezc te informacje).
                          >
                          > Dlaczego ta pojechalam? Bo mialam ochote sie pouczyc w szkole z
                          miedzynarodowa
                          > matura, gdzie zajecia prowadzili dobrzy, ciekawi nauczyciele + byla mozliwosc
                          > wyboru przedmiotow. Poza tym wyjazd pozwolil mi zrozumiec pare spraw, docenic
                          > to co mamy w Polsce, w Europie... Generalnie jestem zadowolona, ze tam bylam,
                          > bo teraz juz wiem jak tam jest naprawde i nie musze polegac na opiniach
                          innych.
                          >
                          Przecież Ty mi bzdury piszesz . A kaftanik masz ? Przegrzła łepetynka
                          w polskiej szkole i jakaś klepka odpadła ?
                              • Gość: to_jestem_ja Re: Wkurzyło mnie IP: *.wsb-nlu.edu.pl 23.01.03, 13:56
                                ignorantom polem strone ibo.org, a konkretnie
                                www.ibo.org/ibo/index.cfm/en/ibo/services/ib_worldschool?method=search&usecache=no
                                jesli tam zajrzy, to mozna sobie doczytac, ze w USA sa 434, ktore oferuja
                                program miedzynarodowej matury. zanim, wiec, zarzuci sie komus
                                klamstwo/pisanie bzdur nalezy sie zastanowic czy posiada sie jakakolwiek
                                wiedze, by to robic.
                                z polskich zrodel [to dla tych, co nie sa wstanie rozszyfrowac informacji
                                dostepnych pod ww linkami] nt matury miedzynarodowej polecam wywiad z
                                dyrektorem generalnym organizacji matury miedzynarodowej, ktory ukazal sie
                                w 'polityce'. oto link: polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1017703
                                oprocz tego we 'wprost' opublikowano kilkanascie artykulow na ten temat,
                                mm.in.'obywatele swiata', 'matura globalna'. wszystkie sa dostepne w archiwum
                                internetowym 'wprost'.

                                > Nie muszę czytać uważnie bzdur , w których twierdzisz , że
                                > uczyłaś sie w szkole w stanach przygotowującej do matury
                                > międzynarodowej . W stanach nie ma matury .
                • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 09.12.02, 19:43
                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                  > Zdolniejsze dzieci objete sa systemem DELTA,ktory jest bardzo dobry.
                  > Mam dwoje dzieci w podstawowce w NYC.

                  W Polsce juz jestem ok 10 lat . Dziwi mnie ogólna wiedza
                  przeciętnego Polaka na temat edukacji w USA . Jak
                  mówię , że uczylem w średniej szkole publicznej
                  elementy Calculus III ( analiza na przestrzeni 3-wymiarowej ) ,
                  to mi nie wierzą . Dla mnie jest to jak najbardziej normalne .
                  Gdyby w tym kraju żyli i żądzili głupcy ( USA ) to kraj ten
                  nie mógłby być największą potęgą świata .

                  >
                  > Moze by zaczac od najprostszych rzeczy:
                  > Wspolpraca szkola-rodzice.

                  Cóż przyjdzie czas , to może taką "współpracę" opiszę w szegółach .
                  To nie Ameryka . Nam ciągle bliżej do Rosji .
              • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 09.12.02, 18:58
                Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                > unsatisfied6 napisał:
                >
                > > Proponuję zmienić system promocji nauczyciela . Najważniejszym
                > > kryterium jego kwalifikacji powinna być skuteczność nauczania .
                >
                > Jak to mierzyć?
                >
                To juz wymaga przemyśleń i analiz . Nie jest to temat na forum
                lub jeden post .
                  • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 09.12.02, 20:13
                    Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                    > unsatisfied6 napisał:
                    >
                    > > To juz wymaga przemyśleń i analiz . Nie jest to temat na forum
                    > > lub jeden post .
                    >
                    > Tego się obawiałem.
                    > Sceptycznie widzę tę propozycję.
                    ???

                    Bez rozwaznych analiz i przemysleń i dyskusji zainteresowanych
                    stron , nie można mówić o nowej szkole . Bo szkoła wymaga
                    wiecej przemyśleń niż budowa stodoły . A i tej ostaniej
                    nie budowałbym bezmyślnie .

                    Ja bardziej obawiam się tych , co uważają , że to nie wymaga
                    pracy , a wystarczy hasło i opatrzność Boska .
                    > Pozdrawiam
                    > Krzysztof Homan, nauczyciel
                    > khoman@poczta.onet.pl
                    • Gość: Krzysztof Homan Re: Wkurzyło mnie IP: 62.233.233.* 09.12.02, 20:30
                      unsatisfied6 napisał:

                      > Bez rozwaznych analiz i przemysleń i dyskusji zainteresowanych
                      > stron , nie można mówić o nowej szkole . Bo szkoła wymaga
                      > wiecej przemyśleń niż budowa stodoły . A i tej ostaniej
                      > nie budowałbym bezmyślnie .

                      Proponujesz rozważania na dziesięciolecia.

                      Wolę wolny rynek.

                      Pozdrawiam
                      Krzysztof Homan, nauczyciel
                      khoman@poczta.onet.pl
                      • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 09.12.02, 20:40
                        Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                        > unsatisfied6 napisał:
                        >
                        > > Bez rozwaznych analiz i przemysleń i dyskusji zainteresowanych
                        > > stron , nie można mówić o nowej szkole . Bo szkoła wymaga
                        > > wiecej przemyśleń niż budowa stodoły . A i tej ostaniej
                        > > nie budowałbym bezmyślnie .
                        >
                        > Proponujesz rozważania na dziesięciolecia.
                        >
                        > Wolę wolny rynek.
                        Proponuję rozwiązania na dziś , ale rozwazne , bo to szkoła .
                        • caerme Re: Wkurzyło mnie 09.12.02, 23:02
                          a my ciagle wywazamy otwarte drzwi...
                          wiadomo gdzie sa jakie rozwiazania, patrzymy z boku sluchamy roznych osob i
                          sami je oceniamy wiadomo gdzie mozna sie potknac i czego nie nalzey robic -
                          pewnie kazdy w swoim kraju powie o tym...
                          czy nie mozemy ich zwyczajnie skopiowac? z malymi poprawkami tam gdzie sie nie
                          sprawdzaja?
                          bo ja bedac nauczycielem wolalbym np dyskutoiwac z uczniamy sluchac ich
                          pogladow i pytan zaczynajacych sie od "dlaczego"... a nie tych samych slow z
                          podrecznika...
                          • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 11.12.02, 21:59
                            caerme napisał:

                            > a my ciagle wywazamy otwarte drzwi...
                            > wiadomo gdzie sa jakie rozwiazania, patrzymy z boku sluchamy roznych osob i
                            > sami je oceniamy wiadomo gdzie mozna sie potknac i czego nie nalzey robic -
                            > pewnie kazdy w swoim kraju powie o tym...
                            > czy nie mozemy ich zwyczajnie skopiowac? z malymi poprawkami tam gdzie sie
                            nie
                            > sprawdzaja?
                            I tak włśnie powinniśmy robić , ale wyczuwam jakąś dziwną tendencję
                            kopiwania tego co niedobre , a szukania innych rozwiązań do
                            tego co sprawdzone
                            > bo ja bedac nauczycielem wolalbym np dyskutoiwac z uczniamy sluchac ich
                            > pogladow i pytan zaczynajacych sie od "dlaczego"... a nie tych samych slow z
                            > podrecznika...
                            No to nie jesteś typowym belfrem
                            • caerme Re: Wkurzyło mnie 11.12.02, 22:56
                              przejezyczenie a wl. blad : bedac - uzyte w trybie "co by bylo gdyby" a
                              nie "jestem"
                              niestety to tylko moje wyobrazenia...
                              bo gdybym byl po historii a nie marketingu [gdzies pisalem - sila "wyzsza"] top
                              bym byl...
                        • Gość: MACIEJ Re: Wkurzyło mnie IP: *.ny325.east.verizon.net 10.12.02, 04:18
                          unsatisfied6 napisał:

                          > Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):
                          >
                          > > unsatisfied6 napisał:
                          > >
                          > > > Bez rozwaznych analiz i przemysleń i dyskusji zainteresowanych
                          > > > stron , nie można mówić o nowej szkole . Bo szkoła wymaga
                          > > > wiecej przemyśleń niż budowa stodoły . A i tej ostaniej
                          > > > nie budowałbym bezmyślnie .
                          > >
                          > > Proponujesz rozważania na dziesięciolecia.
                          > >
                          > > Wolę wolny rynek.
                          > Proponuję rozwiązania na dziś , ale rozwazne , bo to szkoła .

                          Rozwiazania na dzis sa bardzo proste i nie wymagaja zadnych nakladow.
                          1-Nie moze byc promocji przez pierwsze 4 lata podstawowki za samo uczeszczanie
                          do szkoly.
                          DELTA program w Stanach polega na tym ,ze juz w pre-K(4-latki) jest selekcja na
                          najlepszych i tych nie za bardzo.
                          a-W kazdym miesiacu jeden uczen jest wybierany studentem miesiaca.
                          Zazwyczaj we wrzesniu jest nim najlepszy uczen w klasie ,itd.
                          Uczen ten jest kierowany w polowie roku na egzaminy kwalifikacyjne do DELTY.
                          Na tych egzaminach jest po jednym uczniu z klasy z 15 szkol w dystrykcie.
                          Ci ktorzy przejda najlepiej egzamin od nastepnego roku ucza sie w jednej klasie.
                          Moja corka w wieku 5 lat pisze i czyta,gdy tymczasem w Polsce 5-latki nie znaja
                          drogi do szkoly.

                          2-Podpisywanie prac domowych dzieci przez rodzicow,tez nie kosztuje systemu
                          szkolnictwa NIC,a daje b.duzo.

                          Takich prostych zmian mozna dokonac dzis bez nakladow finansowych.
                          • Gość: Majka:-) rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 10.12.02, 16:53
                            Działania, które obserwuję, świadczą o wręcz przeciwnym kierunku. Niektóre
                            licea założyły klasy gimnazjalne, by wcześniej gromadzić zdolną młodzież.
                            Właśnie zaczyna działać ministerialny zakaz tworzenia takich klas. Wolno
                            tworzyć "uprofilowane" sportowo, językowo i artystycznie. Dzieci uzdolnione
                            ogólnie, wszechstronnie mają pozostać w rejonie. Argumentacja? Wg ministerstwa
                            jest to "wyrównywanie szans" :-(
                            Finaliści centralnego etapu olimpiad przedmiotowych nie będą (projekt Nowej
                            Matury 2005) nagradzani zwolnieniem z kierunkowego przedmiotu na maturze.
                            Pewnie wiedzą za mało...
                            W mojej szkole ("rankingowe" LO) ograniczono ilość klas -to "nagroda" władz
                            miasta za bardzo dobre wyniki szkoły ;-)
                            • Gość: MACIEJ Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: *.ny325.east.verizon.net 10.12.02, 19:16
                              Gość portalu: Majka:-) napisał(a):

                              > Działania, które obserwuję, świadczą o wręcz przeciwnym kierunku. Niektóre
                              > licea założyły klasy gimnazjalne, by wcześniej gromadzić zdolną młodzież.
                              > Właśnie zaczyna działać ministerialny zakaz tworzenia takich klas. Wolno
                              > tworzyć "uprofilowane" sportowo, językowo i artystycznie. Dzieci uzdolnione
                              > ogólnie, wszechstronnie mają pozostać w rejonie. Argumentacja? Wg
                              ministerstwa
                              >
                              > jest to "wyrównywanie szans" :-(
                              > Finaliści centralnego etapu olimpiad przedmiotowych nie będą (projekt Nowej
                              > Matury 2005) nagradzani zwolnieniem z kierunkowego przedmiotu na maturze.
                              > Pewnie wiedzą za mało...
                              > W mojej szkole ("rankingowe" LO) ograniczono ilość klas -to "nagroda" władz
                              > miasta za bardzo dobre wyniki szkoły ;-)

                              ZARAZ,ZARAZ.
                              Ja place podatki i to moje dzieci sa w szkole a nie wladz miasta.
                              W Stanach rzadzimy WE THE PEOPLE i trzebaby to przypomniec kolegom komunistom
                              we wladzach miasta w Polsce.
                              Skonczylo sie ze wladza rzadzila.
                              Czas na samorzady.
                              Tutaj niemal kazda szkola jest inaczej zarzadzana,nawet jak sa w tej samej
                              dzielnicy nieopodal siebie.
                              Bardzo duzo zalezy to od dyrektora szkoly i RODZICOW.

                              • Gość: Majka Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 10.12.02, 19:30
                                Dyrektor jest w pełni zależny od samorządu . Przecież to samorząd limituje i
                                utrzymuje szkoły! Samorząd w biednym regionie, kiedy ma do wyboru górników i
                                biedaszyby oraz szkoły - wybierze górników. To doraźne, ale wygodne. Ostatnio
                                odchodzący zarząd miasta pobrał po 15 tys. odprawy, po czym ogłoszono, że
                                szkoły nie mogą robić zastępstw za chorych nauczycieli, bo kasa miejska jest
                                pusta. I jest pusta!
                                A rodzice? Mogą głosować.... frekwencja wyborcza wyniosła u nas ok. 24%.
                                Komentować nie będę. I koło się zamyka. Mogę sobie apelować ile chcę :-((
                                Dlatego tyle goryczy i poczucia bezsilności.
                                Idę sprawdzać klasówki, bo zaczynam się gotować...:-(
                              • Gość: Krzysztof Homan Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: 62.233.233.* 10.12.02, 20:43
                                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                > ZARAZ,ZARAZ.
                                > Ja place podatki i to moje dzieci sa w szkole a nie wladz miasta.
                                > W Stanach rzadzimy WE THE PEOPLE i trzebaby to przypomniec kolegom komunistom
                                > we wladzach miasta w Polsce.
                                > Skonczylo sie ze wladza rzadzila.
                                > Czas na samorzady.

                                Komunistów to tu już nie ma. Rządzący SLD jest bardziej światły i postępowy niż
                                niejedna partia tzw. prawicowa.
                                Samorządy będą rządzić, jak będą miały kasę. A prędko jej nie dostaną. Mamy
                                teraz na głowie upadające górnictwo, chorą służbę zdrowia i inne kwiatki.

                                Pozdrawiam
                                Krzysztof Homan, nauczyciel
                                khoman@poczta.onet.pl
                                • caerme Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju 10.12.02, 22:50
                                  pomijam przynaleznosc partyjna, natomist powtierdzam slowa majki,
                                  u nas ludzie nie potrafia nie umieja nie chca wziac na siebie odpowiedzialnosci
                                  za pewne decyzje.
                                  watpie czy tak naprawde zna ktos i komus sie chce sluchac kandydatow do ....
                                  samorzdowego czego tam. po prostu glosuja jesli w ogole, a potem - potem jakos
                                  to bedzie.
                                  • Gość: Krzysztof Homan Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: 62.233.233.* 11.12.02, 01:12
                                    caerme napisał:

                                    > u nas ludzie nie potrafia nie umieja nie chca wziac na siebie
                                    odpowiedzialnosci
                                    >
                                    > za pewne decyzje.
                                    > watpie czy tak naprawde zna ktos i komus sie chce sluchac kandydatow do ....
                                    > samorzdowego czego tam. po prostu glosuja jesli w ogole, a potem - potem
                                    jakos
                                    > to bedzie.

                                    No i o to właśnie się rozchodzi - o odpowiedzialność.
                                    Według mnie podobnie rodzice postepują z oświatą - najbliższa szkoła, w której
                                    nauczyciele mają dziecko nauczyć, wychować, nakarmić, wyleczyć, dać
                                    podręczniki, kredki, zaopiekować się uczniem zdolnym, zaopiekować się uczniem
                                    słabym, trzymać dzieci jak najdłużej w szkole.
                                    Płacą (podatki, nie wiedząc zbyt dobrze komu i jak) i wymagają. Co z tego, że w
                                    szkole bieda, klasy przeludnione, programy przeładowane. Jest nauczyciel, który
                                    wszystkiemu powinien zaradzić. Oni - rodzice, w przeciwieństwie do nauczycieli
                                    pracują, i nie mają czasu zajmować się dziećmi. Są też tacy, których rola
                                    rodzicielska ogranicza się tylko do spłodzenia potomstwa, resztą zająć się ma
                                    państwo, przede wszystkim szkoła.
                                    Można to akceptować w jakimś minimalnym zakresie, ale widzi mi się, że w/w stan
                                    rzeczy ogarnął już zbyt dużą część społeczeństwa. Proces się rozszerza i
                                    pogłębia. Jeśli nie podejmiemy jakichś radykalnych kroków będzie coraz gorzej
                                    za coraz większe pieniądze (podatki). Z przerażeniem słucham wiadomości o
                                    reformie górnictwa. Kilkanaście lat to czynimy. Reforma pochłonęła miliardy
                                    złotych, a potrzebne będą kolejne. A co z ogromnymi długami PKP, PZU, stoczni,
                                    hut, służby zdrowia itd.?
                                    Całe to nasze gadanie o "Szkole z klasą", programach szkolnych, systemach
                                    oceniania pozostanie gadaniem w świetle moich wrażeń.
                                    Według mnie zmiany są konieczne. Jakie - oto jest pytanie!

                                    Pozdrawiam
                                    Krzysztof Homan, nauczyciel
                                    khoman@poczta.onet.pl
                                    • Gość: MACIEJ Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: *.ny325.east.verizon.net 11.12.02, 03:43
                                      Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):


                                      > reformie górnictwa. Kilkanaście lat to czynimy. Reforma pochłonęła miliardy
                                      > złotych, a potrzebne będą kolejne. A co z ogromnymi długami PKP, PZU,
                                      stoczni,
                                      > hut, służby zdrowia itd.?
                                      > Całe to nasze gadanie o "Szkole z klasą", programach szkolnych, systemach
                                      > oceniania pozostanie gadaniem w świetle moich wrażeń.
                                      > Według mnie zmiany są konieczne. Jakie - oto jest pytanie!

                                      O tym wlasnie pisze.
                                      Reforma,to wielkie slowo i wiadomo ze musi kosztowac.
                                      Zaczac trzeba od rzeczy bardzo prostych,ktore nic nie kosztuja a poprawiaja
                                      jakosc nauczania.

                                      1-Ktos b.glupi wymyslil promocje w pierwszych 4 latach szk podst za samo
                                      uczeszczanie do szkoly.
                                      Domyslam sie ,ze jest to wzorowane na innych krajach EU i moze dlatego EU tak
                                      odstaje od USA.
                                      a-Jesli dzieci w kazdym wieku ze soba konkuruja i po ukonczeniu szkoly tez maja
                                      ze soba konkurowac,to odbieranie tej konkurencji juz na samym poczatku szkoly
                                      wypacza charakter i odbiera nauczycielom mozliwosc motywowania uczniow.
                                      Unsatisfied pisal,ze 4 klasa prezentowala niski poziom z ang.-i to byl wynik
                                      braku motywacji.
                                      Dyrektor wiedzial o tym,ale krzykiem nikogo nie byl w stanie zmusic.
                                      System wyrozniania lepszych uczeszczania do lepszej klasy jest wystarczajaca
                                      motywacja.
                                      Gdy wyeliminujemy konkurencje,zostanie komuna i tumiwisizm.
                                      2-Podpisywanie lekcji przez rodzicow w Stanach jest przez cala szkole
                                      podstawowa,a testy podpisywane sa nawet w junior-hi.

                                      To nic nie kosztuje,dlaczego od tego nie zaczac?

                                      > Pozdrawiam
                                      > Krzysztof Homan, nauczyciel
                                      > khoman@poczta.onet.pl
                                      • Gość: Krzysztof Homan Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: 62.233.233.* 11.12.02, 15:26
                                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                        > 1-Ktos b.glupi wymyslil promocje w pierwszych 4 latach szk podst za samo
                                        > uczeszczanie do szkoly.

                                        Nie zgadzam się, by za moje pieniądze uczniowie powtarzali kilkakrotnie tę samą
                                        klasę. Powtarzanie klasy powinno być dopuszczalne tylko w wyjątkowych
                                        przypadkach, na wyraźną PROŚBĘ rodziców, za zgodą dyrektora szkoły.
                                        Innym rozwiązaniem może być różnicowanie poziomów klas.

                                        > a-Jesli dzieci w kazdym wieku ze soba konkuruja i po ukonczeniu szkoly tez
                                        maja
                                        >
                                        > ze soba konkurowac,to odbieranie tej konkurencji juz na samym poczatku szkoly
                                        > wypacza charakter i odbiera nauczycielom mozliwosc motywowania uczniow.
                                        [...]
                                        > Gdy wyeliminujemy konkurencje,zostanie komuna i tumiwisizm.

                                        Zgoda.

                                        > 2-Podpisywanie lekcji przez rodzicow w Stanach jest przez cala szkole
                                        > podstawowa,a testy podpisywane sa nawet w junior-hi.
                                        >
                                        > To nic nie kosztuje,dlaczego od tego nie zaczac?

                                        Po co ten zwyczaj podpisywania?
                                        Dobry rodzic wie co i jak dzieje się z dzieckiem w szkole. Podpisywanie służyć
                                        ma chyba mobilizacji rodziców, uczeniu ich odpowiedzialności. Tylko po co
                                        jeszcze uczyć rodziców?

                                        Pozdrawiam
                                        Krzysztof Homan, nauczyciel
                                        khoman@poczta.onet.pl
                                        • Gość: MACIEJ Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: *.ny325.east.verizon.net 11.12.02, 16:11
                                          Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                                          > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                          >
                                          > > 1-Ktos b.glupi wymyslil promocje w pierwszych 4 latach szk podst za samo
                                          > > uczeszczanie do szkoly.
                                          >
                                          > Nie zgadzam się, by za moje pieniądze uczniowie powtarzali kilkakrotnie tę
                                          samą

                                          Zanim szkoly zostaly wymyslone,zycie zostalo zaprogramowane na zasadzie nagrod
                                          i kar.
                                          Nie wszyscy nadaja sie do szkoly i nawet w najbogatszych krajach sa analfabeci.
                                          Zmuszanie do chodzenia do szkoly tych ,ktorzy nie chca sie uczyc ma maly sens.

                                          > klasę. Powtarzanie klasy powinno być dopuszczalne tylko w wyjątkowych
                                          > przypadkach, na wyraźną PROŚBĘ rodziców, za zgodą dyrektora szkoły.

                                          Rodzice decyduja w domu,a w szkole nauczyciele.
                                          Rodzice nie maja takiego przygotowania pedagogicznego jak nauczyciele
                                          (przynajmniej wiekszosc z nich).
                                          Wszyscy nauczyciele sa po studiach i wszyscy maja certyfikaty.
                                          Nie wszyscy rodzice sa po studiach,czyli mozna by z tego wysnuc wniosek ze
                                          przecietny nauczyciel jest lepiej wyksztalcony niz przecietny rodzic.
                                          To tak jakby w zakladach pracy zaczeli decydowac pracownicy lub zwiazki
                                          zawodowe.
                                          W Stanach jak nie podoba ci sie szkola,to mozesz sam swoje dziecko uczyc i
                                          przyprowadzac je tylko na egzaminy.

                                          > Innym rozwiązaniem może być różnicowanie poziomów klas.

                                          Oczywiscie,ze to jest najlepsze rozwiazanie,bo to nic innego jak samo zycie
                                          czyli selekcja naturalna.
                                          Z tym ze na zroznicowanie poziomow ani wladze ani szkoly sie nie zgadzaja.
                                          Nauczyciele tez wola zwiazki niz zroznicowane place.

                                          > > a-Jesli dzieci w kazdym wieku ze soba konkuruja i po ukonczeniu szkoly tez
                                          > maja
                                          > > ze soba konkurowac,to odbieranie tej konkurencji juz na samym poczatku szk
                                          > oly
                                          > > wypacza charakter i odbiera nauczycielom mozliwosc motywowania uczniow.
                                          > [...]
                                          > > Gdy wyeliminujemy konkurencje,zostanie komuna i tumiwisizm.
                                          >
                                          > Zgoda.
                                          >
                                          > > 2-Podpisywanie lekcji przez rodzicow w Stanach jest przez cala szkole
                                          > > podstawowa,a testy podpisywane sa nawet w junior-hi.
                                          > >
                                          > > To nic nie kosztuje,dlaczego od tego nie zaczac?
                                          >
                                          > Po co ten zwyczaj podpisywania?
                                          > Dobry rodzic wie co i jak dzieje się z dzieckiem w szkole.

                                          To nie chodzi o dobrych rodzicow lecz o to by WSZYSCY rodzice byli dobrymi
                                          rodzicami.

                                          > Podpisywanie służyć
                                          > ma chyba mobilizacji rodziców, uczeniu ich odpowiedzialności. Tylko po co
                                          > jeszcze uczyć rodziców?

                                          A po co jest NIK w Polsce.
                                          Kazdy program przy realizacji musi byc kontrolowany by nauczyc solidnosci tak
                                          rodzicow jak i dzieci.
                                          Po co sa inspektorzy ONZ w Iraku?
                                          Przeciez Irak to cywilizowane panstwo z wielce cywilizowanymi wladzami i
                                          powiedzieli ze nie maja broni ABC.

                                          > Pozdrawiam
                                          > Krzysztof Homan, nauczyciel
                                          > khoman@poczta.onet.pl
                                          • Gość: Krzysztof Homan Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: 62.233.233.* 11.12.02, 19:08
                                            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                            > To tak jakby w zakladach pracy zaczeli decydowac pracownicy lub zwiazki
                                            > zawodowe.

                                            A w Polsce tak nie jest?!

                                            > W Stanach jak nie podoba ci sie szkola,to mozesz sam swoje dziecko uczyc i
                                            > przyprowadzac je tylko na egzaminy.

                                            To roziązanie popieram.

                                            > Oczywiscie,ze to jest najlepsze rozwiazanie,bo to nic innego jak samo zycie
                                            > czyli selekcja naturalna.

                                            Uważaj z tą selekcją - już oberawłem na tym forum za to, że nie zamierzam
                                            uszczęśliwiać wszystkich kosztem wszystkich ;-)

                                            > Z tym ze na zroznicowanie poziomow ani wladze ani szkoly sie nie zgadzaja.

                                            Jakby się zgadzały, to nie byłoby tej dyskusji.
                                            Myślę, że od kilkunastu już lat nie wypada w Polsce mówić - władze. Mamy wolny,
                                            demokratyczny kraj. Władza jest wybieralna, jest emanacją społeczeństwa.

                                            > Nauczyciele tez wola zwiazki niz zroznicowane place.

                                            To jest wygodne, bezpieczne.

                                            > To nie chodzi o dobrych rodzicow lecz o to by WSZYSCY rodzice byli dobrymi
                                            > rodzicami.

                                            Boże drogi - witaj w PRL-u.
                                            Przebiję Cię - fajnie by było jakby wszyscy ludzie byli piękni, młodzi, mądrzy
                                            i bogaci.

                                            > A po co jest NIK w Polsce.
                                            > Kazdy program przy realizacji musi byc kontrolowany by nauczyc solidnosci tak
                                            > rodzicow jak i dzieci.

                                            NIK sprawdza kto i jak wydaje MOJE pieniądze.
                                            Co mają do tego podpisy rodziców - nie wiem.

                                            > Po co sa inspektorzy ONZ w Iraku?
                                            > Przeciez Irak to cywilizowane panstwo z wielce cywilizowanymi wladzami i
                                            > powiedzieli ze nie maja broni ABC.

                                            Irak kilkakrotnie pokazał, że jest niebezpieczny. Tu chodzi o zagrożenie życia.

                                            Pozdrawiam
                                            Krzysztof Homan, nauczyciel
                                            khoman@poczta.onet.pl
                                            • Gość: MACIEJ Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju.PODPISY RODZI IP: *.ny325.east.verizon.net 12.12.02, 04:38
                                              Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):


                                              > > Kazdy program przy realizacji musi byc kontrolowany by nauczyc solidnosci
                                              > tak
                                              > > rodzicow jak i dzieci.
                                              >
                                              > NIK sprawdza kto i jak wydaje MOJE pieniądze.
                                              > Co mają do tego podpisy rodziców - nie wiem.

                                              Dobrze jest jak sie ma zdolne dzieci,ktore bez problemu odrabiaja prace domowa.
                                              Praca domowa,to nie powinno byc zwykle odbebnienie slupkow ale powinna tez
                                              dawac do myslenia,czyli byc na granicy zrozumienia przez ucznia.
                                              Jesli w klasie jest 20 uczniow i kazdy prace domowa robi przez 2 godz. to
                                              nauczyciel nie ma szans sprawdzic codziennie tej pracy domowej,poza tym
                                              poprowadzic lekcje i zadac cos nowego.
                                              Dlatego zmaganie ucznia z praca domowa powinno byc pod kontrola rodzicow,tak
                                              dlugo jak sa w stanie dziecku pomoc.
                                              O zmianach w programie nauczania pisal troche unsatisfied.
                                              Zmiany w programie nauczania sa z roku na rok.
                                              Przecietna matka nie jest juz w stanie pomoc zdolnemu 11-latkowi w pracy
                                              domowej.
                                              • Gość: Krzysztof Homan Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju.PODPISY RODZ IP: 62.233.233.* 12.12.02, 13:59
                                                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                > Praca domowa,to nie powinno byc zwykle odbebnienie slupkow ale powinna tez
                                                > dawac do myslenia,czyli byc na granicy zrozumienia przez ucznia.

                                                Jestem przeciwny zadawaniu prac domowych. Uczeń wystarczającą ilość godzin
                                                spędza w szkole, by jeszcze obarczać go pracą wieczorową. Powinien mieć
                                                odpowiednie warunki w szkole do poznania i utwalenia treści.
                                                Jeśli już jednak praca domowa miałaby być, to jestem za "słupkami"
                                                utrwalającymi temat lekcji. Może dawać do myślenia, ale... tu już rola
                                                nauczyciela, żeby nie przesadzić.

                                                Pozdrawiam
                                                Krzysztof Homan, nauczyciel
                                                khoman@poczta.onet.pl
                                                • Gość: MACIEJ skrzeczy , Macieju.PODPISY RODZicow A SENS ZYCIA IP: *.ny325.east.verizon.net 12.12.02, 17:47
                                                  Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                                                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                  >
                                                  > > Praca domowa,to nie powinno byc zwykle odbebnienie slupkow ale powinna tez
                                                  >
                                                  > > dawac do myslenia,czyli byc na granicy zrozumienia przez ucznia.
                                                  >
                                                  > Jestem przeciwny zadawaniu prac domowych. Uczeń wystarczającą ilość godzin
                                                  > spędza w szkole, by jeszcze obarczać go pracą wieczorową. Powinien mieć
                                                  > odpowiednie warunki w szkole do poznania i utwalenia treści.
                                                  > Jeśli już jednak praca domowa miałaby być, to jestem za "słupkami"
                                                  > utrwalającymi temat lekcji. Może dawać do myślenia, ale... tu już rola
                                                  > nauczyciela, żeby nie przesadzić.

                                                  I wten to prosty sposob doszlismy do sensu zycia.
                                                  Calkiem inna filozofia zycia i nauczania jest w EUropie i Stanach.
                                                  W Stanach rodzice sa za tym by byly zadawane prace domowe i to w duzej ilosci i
                                                  wysokiej jakosci.
                                                  I szkoly sie do tego przystosowuja.
                                                  Moze jeszcze raz unsatisfied wypowie sie na temat poziomu nauczania w
                                                  Stanach,bo w Polsce nikt mu nie uwierzyl.
                                                  To sa dwa inne swiaty o ktorych tu mowimy.
                                                  Jak juz wspomnialem:"zdolnemu 11-latkowi przecietna matka nie jest w stanie
                                                  pomoc z praca domowa".

                                                  No wiec szkola jest po to by nauczyc jak najwiecej w jak najkrotszym czasie.
                                                  I jesli wieksza ilosc godzin nauczania da wiecej przyswojonego materialu-to
                                                  jest wlasnie ta wieksza wydajnosc umyslowa ,ktora da sie wycisnac z ucznia,a
                                                  ktora w przyszlosc zaowocuje wieksza wydajnoscia pracy.
                                                  Wydajnosc pracy w Stanach jest o okolo 30% wyzsza niz w EU,dzieki temu i
                                                  zarobki sa wyzsze.
                                                  A jak sie ma wiecej pieniedzy ,to mozna wiecej WYDAC,min. na szkole i
                                                  nauczycieli.
                                                  Niektorzy nazywaja to rat race,ale wg mnie nie ma niestety innego wyjscia w
                                                  okresie globalizacji,albo zwiekszymy swoja wydajnosc,albo zostaniemy zastapieni
                                                  przez Chinczykow,ktorym to sie dobrze udaje.
                                                  Skonczyly sie te czasy,gdy Europa byla pepkiem swiata i na Giblartarze sie
                                                  swiat konczyl.
                                                  Inni chca pracowac wiecej,nawet nadgodziny i wypieraja z rynku wygodnych,ktorzy
                                                  ida raczej na luzie w przyszlosc.

                                                  > Pozdrawiam
                                                  > Krzysztof Homan, nauczyciel
                                                  > khoman@poczta.onet.pl
                                                  • caerme Re: skrzeczy , Macieju.PODPISY RODZicow A SENS Z 12.12.02, 19:00
                                                    witacie,
                                                    utrwalenie materialu - ewentualnie, juz raczej pytania problemowe i to nie
                                                    z "dzis na jutro" ale w dluzszym terminie miesiac trzy tygodnie i potem np
                                                    dyskusja w klasowym gronie o tym czy innym rozwiazaniu. bo przeciez dajmy na to
                                                    klasowyy zapaleniec z fizyki tez cos powie i skieruje w wlasciwa strone
                                                    rozwazania? a takie problemowki rozwijaja dzieciaka, pozwalaja utrwalic zdobyta
                                                    wiedz, jak z nia jest "srednio" to takze po czesci przymuszaja do przeczytania
                                                    jeszcze raz, czy wrecz poproszenia nauczyciela...
                                                    ... to ze mama nie moze 11 latkowi pomoc w tym co robi top tez wynik jej
                                                    ksztalcenia - gdzie nikt jej nie uczyl jak szukac wiadomosci i gdzie ich szukac
                                                    nt tego co znamy bardzo slabo, albo w ogole. a btw jak ma pomoc jesli 3/4
                                                    spoleczenstwa to wtorni analfabeci?
                                                    a co do azji i ameryk vs europa - w europie przewage zdobedzie ten system ktory
                                                    zapewni mozliowosc samoksztalcenia rozwijania wlasnych zainteresowan i
                                                    promowania samodzielnego myslenia
                                                    pozdr
                                                  • Gość: MACIEJ Re: skrzeczy , Macieju.PODPISY RODZicow A SENS Z IP: *.ny325.east.verizon.net 12.12.02, 23:01
                                                    caerme napisał:

                                                    > ... to ze mama nie moze 11 latkowi pomoc w tym co robi top tez wynik jej
                                                    > ksztalcenia - gdzie nikt jej nie uczyl jak szukac wiadomosci i gdzie ich
                                                    szukac
                                                    > nt tego co znamy bardzo slabo, albo w ogole. a btw jak ma pomoc jesli 3/4
                                                    > spoleczenstwa to wtorni analfabeci?

                                                    Program zmienia sie tu z roku na rok,a o poziomie nauczania juz wspomnial
                                                    usatisfied.
                                                    Jesli mam jest 25 lat starsza od dziecka,to jest teraz zupelnie inny program
                                                    niz za jej czasow.
                                                    U mojego syna w 3 ciej klasie podstawowki jest obowiazkowa gra w szachy.
                                                    Ja nie lubie grac ale nie mam wyjscia.
                                                    Ile kobiet gra w szachy?
                                                    Niemal wszystkie zadania sa problemowe,a 25 lat temu nie odrabialo sie pracy
                                                    domowej przy komputerze.

                                                    > a co do azji i ameryk vs europa - w europie przewage zdobedzie ten system
                                                    ktory
                                                    > zapewni mozliowosc samoksztalcenia rozwijania wlasnych zainteresowan i
                                                    > promowania samodzielnego myslenia

                                                    Europa juz od kilkunastu lat przegrywa ze Stanami i nagle do konkurencji
                                                    swiatowej wlaczyly sie Chiny i Europie grozi taka sama stagnacja jak Japonii.

                                                    > pozdr
                                                  • Gość: Krzysztof Homan Re: skrzeczy , Macieju.PODPISY RODZicow A SENS Z IP: 62.233.233.* 12.12.02, 19:14
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Niektorzy nazywaja to rat race,ale wg mnie nie ma niestety innego wyjscia w
                                                    > okresie globalizacji

                                                    U nas też są już tego oznaki, ale na razie przeważnie mamy do czynienia
                                                    z "tuczem brojlerów".

                                                    =============================================================================
                                                    Proponuję przejście do postu "Wkurzyło mnie cd.". Osiągnęliśmy granicę wcięć,
                                                    wątek staje się nieczytelny.

                                                    > > Pozdrawiam
                                                    > > Krzysztof Homan, nauczyciel
                                                    > > khoman@poczta.onet.pl
                                        • caerme Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju 11.12.02, 17:38
                                          Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):
                                          > Nie zgadzam się, by za moje pieniądze uczniowie powtarzali kilkakrotnie tę
                                          samą
                                          >
                                          > klasę. Powtarzanie klasy powinno być dopuszczalne tylko w wyjątkowych
                                          > przypadkach, na wyraźną PROŚBĘ rodziców, za zgodą dyrektora szkoły.
                                          > Innym rozwiązaniem może być różnicowanie poziomów klas.

                                          raczej bym stawial na zroznicowanie jesli juz...

                                          > > a-Jesli dzieci w kazdym wieku ze soba konkuruja i po ukonczeniu szkoly tez
                                          >
                                          > maja
                                          > >
                                          > > ze soba konkurowac,to odbieranie tej konkurencji juz na samym poczatku szk
                                          > oly
                                          > > wypacza charakter i odbiera nauczycielom mozliwosc motywowania uczniow.
                                          > [...]
                                          > > Gdy wyeliminujemy konkurencje,zostanie komuna i tumiwisizm.

                                          pewnie, a przy okazji czesto sama motywacja do nauki jest chec bycia lepszym
                                          tylko dlatego ze "ta .... aska, dostala dzisiaj 5"

                                          > > 2-Podpisywanie lekcji przez rodzicow w Stanach jest przez cala szkole
                                          > > podstawowa,a testy podpisywane sa nawet w junior-hi.
                                          > >
                                          > > To nic nie kosztuje,dlaczego od tego nie zaczac?
                                          >
                                          > Po co ten zwyczaj podpisywania?
                                          > Dobry rodzic wie co i jak dzieje się z dzieckiem w szkole. Podpisywanie
                                          służyć
                                          > ma chyba mobilizacji rodziców, uczeniu ich odpowiedzialności. Tylko po co
                                          > jeszcze uczyć rodziców?

                                          wg mnie w duzej czesci trzeba uczyc odpowiedialnosc rodzicow, skoro wydaje im
                                          sie ze szkola nauzyciel zrobi za nich wszystko - yto znajdywanie sobie po
                                          prostu latwego winnego: to nie moja wina! to jego - i tu teatralne wskazanie
                                          paluchem...
                                          co nie znaczy oczywiscie ze nauczyciele sa krysztalowi na "swoim poletku". a
                                          przy okazji moze odpowiedzialni rodzice latwiej i znacznie szybciej by nauczyli
                                          tejze odpowiedzialnosci cala bande nauczycieli ktorzy obecnie w duzej czesci sa
                                          do niczego?

                                          pozdr
                                          • Gość: Krzysztof Homan Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: 62.233.233.* 11.12.02, 19:15
                                            caerme napisał:

                                            > wg mnie w duzej czesci trzeba uczyc odpowiedialnosc rodzicow

                                            Zajmij się tym jak najprędzej. Na mnie nie licz. Wystarczy mi jeden etat w
                                            szkole ;-)

                                            > przy okazji moze odpowiedzialni rodzice latwiej i znacznie szybciej by
                                            nauczyli
                                            > tejze odpowiedzialnosci cala bande nauczycieli ktorzy obecnie w duzej czesci
                                            sa do niczego?

                                            Rodzice nauczycielami nauczycieli?!

                                            Pozdrawiam
                                            Krzysztof Homan, nauczyciel
                                            khoman@poczta.onet.pl
                                            • caerme Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju 11.12.02, 22:51
                                              why not - jak mawiaja anglicy...
                                              jesli rodzice byliby nauczeni odpowiedzialnosci powiedzmy za poziom edukacji
                                              swoich dzieci sposob nauki, mowiliby o tym glosno i przy kazdej okazji i
                                              wierzyli dzieciakom np w sprawie "zbyt wymagajacej pani od angielskiego" to
                                              moze dalo by sie cos z tym zrobic.
                                              to tak jak sie mam popracie nie jednej osoby a 30...
                                              i wymusili pare zmian, np zachowanie wzgl osob, lepszy kontakt itd...
                                              to tak jak w grupie w gorach na wycieczce jedna osoba nic nie zdziala ale jesli
                                              jest ich wiecej? to naucza tych co pozstaly jak sie zachowywac chocby tlukac
                                              recznie...
                                              pozdr
                                          • Gość: Agata Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: *.chello.pl 11.12.02, 19:21
                                            Rodziców ( sama jestem rodzicem nie nauczycielką ) w znakomitej większości nie
                                            nauczy sie odpowiedzialności ani za swoje własne postępowanie ani za dzieci!
                                            Większość rodziców, niestety, nie ma z dziećmi kontaktu, nie potrafi rozmawiać,
                                            w najlepszym razie przekazują sobie nawzajem komunikaty ( a to nie
                                            tożsame).Rodzice nie mają dla dzieci czasu, nie wychowują, nie przekazują,
                                            żadnych norm etycznych i moralnych ( o ile sami jeszcze je mają). To ponury
                                            rzeczywisty obrazek.
                                            Pozdrawiam - Agata -
                                            • caerme Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju 11.12.02, 22:54
                                              tez o tym wiem, czasem jeszcze pamietam jak wygladaly rozmowy moje i nie tylko
                                              z rodzicami ale to przeciez oni sami sobie winni ze dzieciaki zamiast mowic o
                                              tym co je boli slysza glownie "nie mam czasu" "jestem zmeczony" "nie widzisz ze
                                              mam pilniesze zajecia" "twoje problemy to nie problemy"..
                                              ... ale jako z rzadka niepoprawny optymista - sie uda cos z tym zrobic?
                                              pozdr
                                      • unsatisfied6 Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju 11.12.02, 22:34
                                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                        > Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):
                                        >
                                        >
                                        > > reformie górnictwa. Kilkanaście lat to czynimy. Reforma pochłonęła miliard
                                        > y
                                        > > złotych, a potrzebne będą kolejne. A co z ogromnymi długami PKP, PZU,
                                        > stoczni,
                                        > > hut, służby zdrowia itd.?
                                        > > Całe to nasze gadanie o "Szkole z klasą", programach szkolnych, systemach
                                        > > oceniania pozostanie gadaniem w świetle moich wrażeń.
                                        > > Według mnie zmiany są konieczne. Jakie - oto jest pytanie!
                                        >
                                        > O tym wlasnie pisze.
                                        > Reforma,to wielkie slowo i wiadomo ze musi kosztowac.
                                        > Zaczac trzeba od rzeczy bardzo prostych,ktore nic nie kosztuja a poprawiaja
                                        > jakosc nauczania.
                                        >
                                        > 1-Ktos b.glupi wymyslil promocje w pierwszych 4 latach szk podst za samo
                                        > uczeszczanie do szkoly.
                                        > Domyslam sie ,ze jest to wzorowane na innych krajach EU i moze dlatego EU tak
                                        > odstaje od USA.
                                        > a-Jesli dzieci w kazdym wieku ze soba konkuruja i po ukonczeniu szkoly tez
                                        maja
                                        >
                                        > ze soba konkurowac,to odbieranie tej konkurencji juz na samym poczatku szkoly
                                        > wypacza charakter i odbiera nauczycielom mozliwosc motywowania uczniow.
                                        > Unsatisfied pisal,ze 4 klasa prezentowala niski poziom z ang.-i to byl wynik
                                        > braku motywacji.
                                        > Dyrektor wiedzial o tym,ale krzykiem nikogo nie byl w stanie zmusic.
                                        > System wyrozniania lepszych uczeszczania do lepszej klasy jest wystarczajaca
                                        > motywacja.
                                        > Gdy wyeliminujemy konkurencje,zostanie komuna i tumiwisizm.
                                        > 2-Podpisywanie lekcji przez rodzicow w Stanach jest przez cala szkole
                                        > podstawowa,a testy podpisywane sa nawet w junior-hi.
                                        >
                                        > To nic nie kosztuje,dlaczego od tego nie zaczac?

                                        Z tą konkurencją we wczesnych latach edukacji nie przesadzłbym .
                                        Czy nauczyciel klas początkowych jest na tyle kompetentny ,
                                        by eliminował lub promował ucznia w jego dalszej edukacji .
                                        Czy każdt uczeń przejawia swoje zdolności w pierwszych latach
                                        edakacji ?

                                        Ale tworzenie klas dla tych co się chcą uczyć , to niezły pomysł .
                                        >
                                        > > Pozdrawiam
                                        > > Krzysztof Homan, nauczyciel
                                        > > khoman@poczta.onet.pl
                                        • Gość: MACIEJ Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: *.ny325.east.verizon.net 11.12.02, 23:16
                                          unsatisfied6 napisał:


                                          > Z tą konkurencją we wczesnych latach edukacji nie przesadzłbym .
                                          > Czy nauczyciel klas początkowych jest na tyle kompetentny ,
                                          > by eliminował lub promował ucznia w jego dalszej edukacji .
                                          > Czy każdt uczeń przejawia swoje zdolności w pierwszych latach
                                          > edakacji ?

                                          Oczywiscie ze nie.
                                          Szczegolnie w podstawowce jest to problem szybkosci dojrzewania dzieci.
                                          Moja corka byla najlepsza w swojej klasie w pre-K hands down i to o dwie
                                          dlugosci,natomiast syn byl zagubiony w pre-K.
                                          W K juz jako tako.
                                          W 1 szej klasie w polowie roku zaczal sie dobrze uczyc,ale dopiero teraz w 3
                                          ciej klasie dostal skierowanie do DELTA-taki late bloomer.
                                          Obawiam sie ze moze nie przejsc tego egzaminu w DELTA,ale sprobowac trzeba.

                                          > Ale tworzenie klas dla tych co się chcą uczyć , to niezły pomysł .

                                          Oczywiscie,bo to nic nie kosztuje i te klasy DELTA sa w normalnych szkolach
                                          obok normalnych klas.
                                          • Gość: MACIEJ Re: rzeczywistość skrzeczy , Macieju IP: *.ny325.east.verizon.net 12.12.02, 04:50
                                            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                            > unsatisfied6 napisał:
                                            >
                                            >
                                            > > Z tą konkurencją we wczesnych latach edukacji nie przesadzłbym .
                                            > > Czy nauczyciel klas początkowych jest na tyle kompetentny ,
                                            > > by eliminował lub promował ucznia w jego dalszej edukacji .
                                            > > Czy każdt uczeń przejawia swoje zdolności w pierwszych latach
                                            > > edakacji ?
                                            >
                                            > Oczywiscie ze nie.
                                            > Szczegolnie w podstawowce jest to problem szybkosci dojrzewania dzieci.
                                            > Moja corka byla najlepsza w swojej klasie w pre-K hands down i to o dwie
                                            > dlugosci,natomiast syn byl zagubiony w pre-K.
                                            > W K juz jako tako.
                                            > W 1 szej klasie w polowie roku zaczal sie dobrze uczyc,ale dopiero teraz w 3
                                            > ciej klasie dostal skierowanie do DELTA-taki late bloomer.
                                            > Obawiam sie ze moze nie przejsc tego egzaminu w DELTA,ale sprobowac trzeba.
                                            >
                                            > > Ale tworzenie klas dla tych co się chcą uczyć , to niezły pomysł .
                                            >
                                            > Oczywiscie,bo to nic nie kosztuje i te klasy DELTA sa w normalnych szkolach
                                            > obok normalnych klas.

                                            Chcialbym tylko dodac,ze w pre-K i K nie ma oblewania ,bo sa to klasy
                                            nieobowiazkowe.
                                            Dopiero 1 klasa jest obowiazkowa i nauczyciel bez trudu zauwazy czy uczen i
                                            rodzic przykladaja sie ,czy tez nie ma zadnych postepow.
                                            W mojej szkole nie wszystkie dzieci chetne do pre-K zostaly przyjete.
                                            Szkola nie miala funduszy i bylo losowanie i mialem szczescie ze moje dzieci
                                            sie zalapaly.
                                            Przyjeto ok. 1/3-1/2 chetnych.
                                            Te dzieciaki ,ktore sie nie zalapaly chodzily do szkol dalej polozonych lub
                                            prywatnych.
                                            W Kindergarten byly juz miejsca dla wszystkich chetnych.
      • Gość: ptasia Re: Wkurzyło mnie IP: *.zory.msk.pl 29.01.03, 10:48
        dawno tu nie zaglądałam, a tu o dziwo dalej toczą się spory - tyle tylko, że
        ci co przystąpili do akcji"szkoła z klasą" nie biorą udziału w dyskusi gdyż
        albo piszą kolejne sprawozdania albo nie mają o czym dyskutować bo klasę mają w
        zasięgu ręki (tytuł nada im gazeta)
        • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 29.01.03, 11:04
          Gość portalu: ptasia napisał(a):

          > dawno tu nie zaglądałam, a tu o dziwo dalej toczą się spory - tyle tylko, że
          > ci co przystąpili do akcji"szkoła z klasą" nie biorą udziału w dyskusi gdyż
          > albo piszą kolejne sprawozdania albo nie mają o czym dyskutować bo klasę mają
          w
          >
          > zasięgu ręki (tytuł nada im gazeta)

          Próbowałem poruszyć konkretną sprawę , lecz posty zostały usunięte ,
          bo była to sprawa nie z gazety tyle że z mojego doświadczenia .

    • Gość: Krzysztof Homan Wkurzyło mnie cd. IP: 62.233.233.* 12.12.02, 19:14
      Gość portalu: unsatisfied napisał(a):

      To nie jest odpowiedź na pierwszy post tego wątku.
      To propozycja dalszego postowania od tego miejsca.

      =============================================================================
      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

      > Niektorzy nazywaja to rat race,ale wg mnie nie ma niestety innego wyjscia w
      > okresie globalizacji

      U nas też są już tego oznaki, ale na razie przeważnie mamy do czynienia
      z "tuczem brojlerów".

      > > Pozdrawiam
      > > Krzysztof Homan, nauczyciel
      > > khoman@poczta.onet.pl
      • Gość: MACIEJ Re: Wkurzyło mnie cd. IP: *.ny325.east.verizon.net 12.12.02, 23:12
        Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
        >
        > > Niektorzy nazywaja to rat race,ale wg mnie nie ma niestety innego wyjscia
        > w
        > > okresie globalizacji
        >
        > U nas też są już tego oznaki, ale na razie przeważnie mamy do czynienia
        > z "tuczem brojlerów".


        No wiec,jesli swiadomosc ksztaltuje byl a w tej chwili mamy w EUropie stagnacje
        znaczyc to tylko moze,ze ze swiadomoscia jest cos nie tak.
        Niezbedne sa zmiany.
        Niestety Polska za wzor wybrala sobie EU,ktore wlasnie jest w stagnacji i
        dlatego "bezstresowy system nauczania" jest wzorowany na europejskim a nie
        na "drapieznym" amerykanskim ,gdzie za nieprzykladanie sie do nauki mozna
        powtarzac 1sza lub 2ga klase.
        Tak,my powaznie podchodzimy do zycia a ze stresem trzeba umiec sobie radzic od
        malenkosci,bo wiadomo kazdemu,ze do starosci on nas nie opusci.

        > > > Pozdrawiam
        > > > Krzysztof Homan, nauczyciel
        > > > khoman@poczta.onet.pl

        • Gość: Krzysztof Homan Re: Wkurzyło mnie cd. IP: 62.233.233.* 13.12.02, 02:21
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > No wiec,jesli swiadomosc ksztaltuje byl a w tej chwili mamy w EUropie
          stagnacje
          > znaczyc to tylko moze,ze ze swiadomoscia jest cos nie tak.
          > Niezbedne sa zmiany.
          > Niestety Polska za wzor wybrala sobie EU,ktore wlasnie jest w stagnacji i
          > dlatego "bezstresowy system nauczania" jest wzorowany na europejskim a nie
          > na "drapieznym" amerykanskim ,gdzie za nieprzykladanie sie do nauki mozna
          > powtarzac 1sza lub 2ga klase.
          > Tak,my powaznie podchodzimy do zycia a ze stresem trzeba umiec sobie radzic
          od
          > malenkosci,bo wiadomo kazdemu,ze do starosci on nas nie opusci.

          Cieszę się, że tu się zgadzamy.
          Nie chwal się zbytnio amerykańską "drapieżnością". Wydaje mi się, że z biegiem
          lat i Ameryka schodzi ku marnowaniu pieniędzy na tzw. interes publiczny,
          redukcję stresu.

          Pozdrawiam
          Krzysztof Homan, nauczyciel
          khoman@poczta.onet.pl
          • Gość: MACIEJ Re: Wkurzyło mnie cd. IP: *.ny325.east.verizon.net 13.12.02, 06:31
            Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):


            > Nie chwal się zbytnio amerykańską "drapieżnością". Wydaje mi się, że z
            biegiem
            > lat i Ameryka schodzi ku marnowaniu pieniędzy na tzw. interes publiczny,
            > redukcję stresu.

            To sie zgadza,ze ten slimak Clinton narobil sporo balaganu i zamieszania,a
            teraz gdy sytuacja jest kryzysowa,to trzeba wszystko odkrecac.
            Widze ze Bush bardzo dobrze do tego sie zabiera,mam na mysli ostatnie zmiany
            personalne.
            Mysle ze po nowym roku zaczna upraszczac podatki i zwalniac z administracji.

            > Pozdrawiam
            > Krzysztof Homan, nauczyciel
            > khoman@poczta.onet.pl
            • caerme Re: Wkurzyło mnie cd. 13.12.02, 19:00
              nie wnikam w polityke personalna tego czy innego prezydenta usa i jego tych czy
              innych przekonan.
              co do wychowania : wychowanie bezstresowe u nas jest faktem od dawna. rozmawiam
              czasem "na starych smieciach" z nauczycielami itp osobami z ktrymi mialem przez
              rozne wzgledy dluzszy kontakt. mowia jedno: dzisiejsza mlodziez to nie to co
              wy. a juz na nas narzekali. w sporej czesci podkreslaja: chamstwo, lenistwo, tu-
              mi-wisizm [bo i tak przejde]
              co do poziomu intelektualnego ludzi mloduych z ue [niemcy anglia] opinie
              znajomych byly jedne [powtarzam je!] mentalnoscia za nami sa lata swietlne. co
              do poziomu sposobu edukacji - przynajmniej w ue cos jest nie tak, bo nie ma
              wzrostu i gospodarka stoi [sluszna uwaga] co wg mnie oznacza ze ludzi ksztalci
              sie tak by ktos za nich myslal [np powiat/gmina/panstwo] u nas za to myslenie
              sie juz blokuje od dawna co powoli przynosi podobne efekty
              i wreszcie rodzi sie ostatnia kwestia [wychowanie, szkola] dlaczego my jako
              narod nie potrafimy wypracowac [pomijajac male grona, poziom ogolnokrajowy]
              czegos sensownego i pomagajacego w rozwoju dziecka? tylko wszystko przypoimina
              lopatologie?
              pozdr piotrek
            • caerme Podpisy rodzicow a sens... 13.12.02, 20:18
              wiem ze program sie zmienia, ale jesli jakis czlowiek, powiedzmy nawet ze
              srednim wyksztalceniem nauczy sie rozwiazywac problemy czytajac rozne "madre
              ksiazki" itd, to takze postawiony przez dziecko z problemem "ja tego nie znam
              nie chce nie umie" jakos sobie poradzi,
              , dwa juz samo stawianie sprawy ze dziecko wychodzi z zajec - i nie
              umie/potrafi rozwizac problemu jest zastanawiajace
              bo zwroc uwage ze wszystkie kraje agresywne [usa, japonia, chiny] bardzo
              niedawno dolaczyly do "cywilizowanych" krajow [usa - l.40-te-60-te] japonia [40-
              60te] chiny 90-te, i albo ich historia wymagala tego by ludzie musieli umiec
              sie samemu doksztalcac [usa] albo wykonaly ogromny skok pokonujac ogromne
              zapoznienia a ich mentalnosc promuje osoby madre i umiejace cos [szerzej majace
              pewna wladze].
              pozdr piotrek
              • Gość: MACIEJ Re: Podpisy rodzicow a sens... IP: *.ny325.east.verizon.net 14.12.02, 02:03
                caerme napisał:

                > wiem ze program sie zmienia, ale jesli jakis czlowiek, powiedzmy nawet ze
                > srednim wyksztalceniem nauczy sie rozwiazywac problemy czytajac rozne "madre
                > ksiazki" itd, to takze postawiony przez dziecko z problemem "ja tego nie znam
                > nie chce nie umie" jakos sobie poradzi,

                Niekoniecznie.
                Z takim postepem jakiego dokonano w ciagu ostatnich 25 lat nigdy nie mielismy
                do czynienia.
                Tutaj praktycznie wszyscy maja TV kablowa ze 100 kanalami i komputer z
                internetem w domu.
                TV amerykanska jest inna niz europejska,nawet jak kanaly nazywaja sie tak samo.
                Jest inny program.
                Ogladajac kablowke w EUropie widac zycie na zwolnionych obrotach.
                Jest calkiem inny dostep do wiedzy niz pokolenie temu.
                Moja znajoma skarzyla sie ze nie moze pomoc swojemu synowi w szachach,bo ani
                ona ani maz nie graja.
                Program nauczania jest calkiem inny niz pokolenie temu,pisal o tym usatisfied.

                > , dwa juz samo stawianie sprawy ze dziecko wychodzi z zajec - i nie
                > umie/potrafi rozwizac problemu jest zastanawiajace

                Bo po pierwsze:
                1-W szkole nie powinno uczyc sie slupkow
                2-Dzieci powinny miec zadawane prace domowe z rozwiazywania problemow.

                Dzieciak nie moze po wyjsciu ze szkoly zapomniec o niej i o rozwiazywaniu
                problemow.

                > bo zwroc uwage ze wszystkie kraje agresywne [usa, japonia, chiny] bardzo
                > niedawno dolaczyly do "cywilizowanych" krajow [usa - l.40-te-60-te] japonia
                [40
                > -
                > 60te] chiny 90-te, i albo ich historia wymagala tego by ludzie musieli umiec
                > sie samemu doksztalcac [usa] albo wykonaly ogromny skok pokonujac ogromne
                > zapoznienia a ich mentalnosc promuje osoby madre i umiejace cos [szerzej
                majace
                > pewna wladze].

                Do PRACY WLASNEJ przygotowuja wlasnie myslowe prace domowe.

                > pozdr piotrek
                • caerme Re: Podpisy rodzicow a sens... 14.12.02, 17:52
                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                  > Niekoniecznie.
                  > Z takim postepem jakiego dokonano w ciagu ostatnich 25 lat nigdy nie mielismy
                  > do czynienia.
                  > Tutaj praktycznie wszyscy maja TV kablowa ze 100 kanalami i komputer z
                  > internetem w domu.
                  > TV amerykanska jest inna niz europejska,nawet jak kanaly nazywaja sie tak
                  samo.
                  > Jest inny program.
                  > Ogladajac kablowke w EUropie widac zycie na zwolnionych obrotach.

                  natomiast w stanach to zycie pokazywane jest w calej swojej brutalnosci,
                  rozpychania sie lokciami, pokazywaniem ze wiedza , cghcec jej zdobycia a przy
                  okazji imponowania jest czyms dobrym, ze konkurencja istnieje zawsze wszedzie
                  tylko jej postacie i osoby w niej uczestniczace sie zmieniaja, a takze zasada
                  ze jesli ja sobie nie pomoge i nie oradze to szanse moje sa zadne?



                  > Jest calkiem inny dostep do wiedzy niz pokolenie temu.
                  > Moja znajoma skarzyla sie ze nie moze pomoc swojemu synowi w szachach,bo ani
                  > ona ani maz nie graja.
                  > Program nauczania jest calkiem inny niz pokolenie temu,pisal o tym usatisfied.

                  wiem. o tym, ale zawsze mozna skierowac go by poczytal albo sie zapisal gdzies,
                  odnowil stare znajomosci, nt w naszym kochanym kraju dzieciatko grajace w
                  szachy byloby raczej wysmiane, i tu tez moze jest roznica. tam rodzice sie
                  martwia ze nie potrafia pomoc dziecku, u nas raczej sie dziwia ze dzieciakowi
                  sie jeszcze cos tam chce. bardzo rzadko spotykam sie z sytuacja ze jesli
                  naprawde cos malego interesuje to tlumaczac mu ile to kosztuje zapisuje sie go
                  na "kolko" "sale" czy cos tam i podziwia jego sukcesy...

                  > Bo po pierwsze:
                  > 1-W szkole nie powinno uczyc sie slupkow
                  > 2-Dzieci powinny miec zadawane prace domowe z rozwiazywania problemow.
                  > Dzieciak nie moze po wyjsciu ze szkoly zapomniec o niej i o rozwiazywaniu
                  > problemow.

                  wiem o tym ale to wymaga od wszystkich zmian ktorych nie chca lub sie boja,
                  dot. to chyba zwlaszcza nauczycieli bo ze zwyklego "codziennego" zadania od
                  strony do strony dostali by np raz na tydzien kilkustronicowe rozwiazanie
                  czegos tam [problem, zagadnienie, itd] ktore wcale nie musi byc 'zgodne z
                  ustawa' a dzieciak cos fajnego moze wymyslic. jestem za czyms takim w calej
                  swojej rozciaglosci, takze wtedy jesli ja jako przyszly rodzic bede musial
                  dyskutowac z dzieciakiem o jego pomyslach i watpliwosciach, i jesli tak bedzie
                  to bede naprawde szczesliwym tatusiem...

                  > Do PRACY WLASNEJ przygotowuja wlasnie myslowe prace domowe.

                  dokladnie, tylko dlaczego kupe osob tego nie rozumie?
                  pozdr
                  piotrek
                      • Gość: Krzysztof Homan Re: Podpisy rodzicow a sens... IP: 62.233.233.* 14.12.02, 19:28
                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                        > > Naprawdę myślisz, że problem sprowadza się do nierozumienia?
                        >
                        > Oczywiscie,inaczej bylby nacisk ze strony rodzicow i szkol ze ten system
                        > zmienic.

                        Widzę inną możliwość. Co innego jest rozumieć, a co innego stosować. Wydaje mi
                        się, że rodzice myślą: "Może to i lepsze, ale droższe, musielibyśmy się
                        zaangażować, odpowiadać za własne czyny i naszego dziecka. Jest marnie, ale
                        niech tak zostanie dla naszego spokoju i portfela".

                        Pozdrawiam
                        Krzysztof Homan, nauczyciel
                        khoman@poczta.onet.pl
                        • Gość: MACIEJ Re: Podpisy rodzicow a sens... IP: *.ny325.east.verizon.net 15.12.02, 02:09
                          Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                          > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                          >
                          > > > Naprawdę myślisz, że problem sprowadza się do nierozumienia?
                          > >
                          > > Oczywiscie,inaczej bylby nacisk ze strony rodzicow i szkol ze ten system
                          > > zmienic.
                          >
                          > Widzę inną możliwość. Co innego jest rozumieć, a co innego stosować. Wydaje
                          mi
                          > się, że rodzice myślą: "Może to i lepsze, ale droższe, musielibyśmy się
                          > zaangażować, odpowiadać za własne czyny i naszego dziecka. Jest marnie, ale
                          > niech tak zostanie dla naszego spokoju i portfela".

                          Oczywiscie,ze wiekszosc rodzicow tak mysli i to jest wlasnie niezrozumienie
                          sensu zycia.

                          > Pozdrawiam
                          > Krzysztof Homan, nauczyciel
                          > khoman@poczta.onet.pl
                            • caerme Re: Podpisy rodzicow a sens... 15.12.02, 13:07
                              z czym sie zgadzam...
                              choc i tak wartaloby dodatkow uswiadamiac rodzicow, bo watpie czy zrobi to sama
                              szkola ktora woli cos kiepskiego ale znanego nic dla niej nowego, choc na pewno
                              o wiele lepszego
                              pozdr
                              • Gość: Krzysztof Homan Re: Podpisy rodzicow a sens... IP: 62.233.233.* 15.12.02, 13:30
                                caerme napisał:

                                > choc i tak wartaloby dodatkow uswiadamiac rodzicow, bo watpie czy zrobi to
                                sama
                                > szkola ktora woli cos kiepskiego ale znanego nic dla niej nowego, choc na
                                pewno
                                > o wiele lepszego


                                Dobrem dziecka zainteresowani są szkoła i rodzice.
                                Kto bardziej? Odpowiedzi nie podam, choć ją znam ;-)

                                Pozdrawiam
                                Krzysztof Homan, nauczyciel
                                khoman@poczta.onet.pl

                                PS.
                                1. Już gdzieś napisałem - przynajmniej na tym forum mów mi Ty, albo po imieniu,
                                o ile zechcesz. Dopóki pisze tu jeden Krzysztof, lekko dżaźni mnie Twoje
                                p.homan, moje "tykanie", Twoje "panowanie".
                                2. Miej litość i cytuj posty, na które odpowiadasz. Bez tego zmuszasz mnie do
                                szukania źródła na forum.
                                • caerme Re: Podpisy rodzicow a sens... 15.12.02, 20:04
                                  witaj,
                                  dobrze krzysiek:), przepraszam za brak odnosnikow
                                  rodzice oczywiscie rodzice, tylko niestety jacy sa rodzice widac to na
                                  przykladzie tego jak sie dzieci zachowuja. z drugiej strony [uwazanm ze chocby
                                  czesciowo] mozna chocby czesciowo wymoc pewne ruchy, lub zachowania rodzicow
                                  jesli ten system wprawi sie w ruch we wklasciwym kierunku, np: ze strony
                                  nauczycieli lub ogolnie pewnych wymagan jakie dobry system edukacji bedzie
                                  stwarzal
                                  pozdr
                                  piotrek
                                  • Gość: Krzysztof Homan Re: Podpisy rodzicow a sens... IP: 62.233.233.* 15.12.02, 21:12
                                    caerme napisał:

                                    > witaj,
                                    > dobrze krzysiek:), przepraszam za brak odnosnikow
                                    > rodzice oczywiscie rodzice, tylko niestety jacy sa rodzice widac to na
                                    > przykladzie tego jak sie dzieci zachowuja. z drugiej strony [uwazanm ze
                                    chocby
                                    > czesciowo] mozna chocby czesciowo wymoc pewne ruchy, lub zachowania rodzicow
                                    > jesli ten system wprawi sie w ruch we wklasciwym kierunku, np: ze strony
                                    > nauczycieli lub ogolnie pewnych wymagan jakie dobry system edukacji bedzie
                                    > stwarzal

                                    Nie podoba mi się filozofia typu WYMÓC. Jestem za wolnym wyborem i
                                    odpowiedzialnością.

                                    Pozdrawiam
                                    Krzysztof Homan, nauczyciel
                                    khoman@poczta.onet.pl
                                    • caerme Re: Podpisy rodzicow a sens... 15.12.02, 22:47
                                      witaj,
                                      moze zle to zostalo ujete. chodzilo mi o to ze jesli np, jedno ogniwo w
                                      systemie zcaznie dzialac na innych zasadach to takze pozstale elementy beda sie
                                      zmienialy.
                                      np : prgram inny i pewne zmiany w podejsciu nauczycieli - wymoga zmiany na
                                      rodzicach itd..
                                      pozdr
                                      piotrek
                                      • Gość: Krzysztof Homan Re: Podpisy rodzicow a sens... IP: 62.233.233.* 16.12.02, 00:30
                                        caerme napisał:

                                        Zapoznaj się dokładnie z odsyłaczem "+odpowiedz cytujac" ;-(
                                        bo piszesz
                                        > moze zle to zostalo ujete
                                        a ja nie mam pojęcia CO!

                                        . chodzilo mi o to ze jesli np, jedno ogniwo w
                                        > systemie zcaznie dzialac na innych zasadach to takze pozstale elementy beda
                                        sie
                                        >
                                        > zmienialy.
                                        > np : prgram inny i pewne zmiany w podejsciu nauczycieli - wymoga zmiany na
                                        > rodzicach itd..

                                        Rusz kamień, potoczy się lawina.
                                        Możesz wyjąć ich 100, i nic się nie zadzieje.
                                        Trzeba wiedzieć, który kamień. Ja wiem, i stale o tym piszę.
                                        Ale możesz próbować wyjmować inne. Może w końcu kamienie się potoczą.

                                        Zaraz, zaraz. Mam cię, agencie "światłych" ludzi ;-)
                                        Szkoły pokończyłeś. Z tego co piszesz wynika, że ewentualne potomstwo jest od
                                        nich daleko. To po kiego grzyba roztrząsasz ze mną wątek oświatowy? Uraz z
                                        przeszłości? Idealizm? Nie masz co robić?
                                        Proponuję - pilnuj swojego portfela. Zamiast wymyślać nowe programy i
                                        szkolenia, tworzyć zadania dla innych ludzi, zadbaj o to, byś mógł kiedyś
                                        własne pieniądze przeznaczyć na kształcenie własnych dzieci. Daj też innym taką
                                        szansę. Jeśli takich ludzi z kasą będzie więcej, zapewniam cię, że powstaną dla
                                        nich odpowiednie szkoły, z odpowiednimi nauczycielami. Skup się na ograniczaniu
                                        zabierania ludziom pieniędzy. Zostaw im kasę, wolność wyboru, żądaj
                                        odpowiedzialności.
                                        (Kasować, nie kasować - ten akapit. Jak już jest niech idzie. Zapraszam do
                                        dalszej korespondencji oświatowej)

                                        Pozdrawiam
                                        Krzysztof Homan, nauczyciel
                                        khoman@poczta.onet.pl
                                        • caerme ja potomstwo i nauka 16.12.02, 20:48
                                          Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):
                                          > Rusz kamień, potoczy się lawina.
                                          > Możesz wyjąć ich 100, i nic się nie zadzieje.
                                          > Trzeba wiedzieć, który kamień. Ja wiem, i stale o tym piszę.
                                          > Ale możesz próbować wyjmować inne. Może w końcu kamienie się potoczą.

                                          wiem i takze podejrzewam ktore mozna najlatwiej ruszyc, wiec jak sie ruszy te
                                          male to potem tan najwiekszy bedzie najlatwiej

                                          > Zaraz, zaraz. Mam cię, agencie "światłych" ludzi ;-)
                                          > Szkoły pokończyłeś.

                                          pokonczylem, fakt, pamietam dokladnie czego sie uczylem i co mi jest potrzebne,
                                          pamietam co i za co dostawalem w cztery litery, i wiem gdzie teraz jestem
                                          [bezrobotny itd, pracujacy "na czarno" w firmie rodzinnej] wiem jak sie ,ma to
                                          czego sie uczylem do tego co mi bylo potrzebne, wiem jak malo zmian potrzeba
                                          bym normalnie pracowal [i takich jak ja jest pewnie caly tabun w podobnej
                                          sytuacji] i dlatego wojuje o to by szkoly nie produkowaly przyszlych
                                          bezrobotnych itd

                                          > Z tego co piszesz wynika, że ewentualne potomstwo jest od
                                          > nich daleko. To po kiego grzyba roztrząsasz ze mną wątek oświatowy? Uraz z
                                          > przeszłości? Idealizm? Nie masz co robić?

                                          moze wszystko po trochu a moze chec bym mial normalna przyszlosc? bym np za
                                          jakies 20 lat gora, czerpal zadowolenie z tego co robie, bym nie mial takiej
                                          samej sytuacji jak teraz np moja mama zebym nie musial tak kombinowac jak teraz
                                          i pare innych rzeczy. nazywaj to jak chcesz...

                                          > Proponuję - pilnuj swojego portfela. Zamiast wymyślać nowe programy i
                                          > szkolenia, tworzyć zadania dla innych ludzi, zadbaj o to, byś mógł kiedyś
                                          > własne pieniądze przeznaczyć na kształcenie własnych dzieci. Daj też innym
                                          taką szansę. Jeśli takich ludzi z kasą będzie więcej, zapewniam cię, że
                                          powstaną dla
                                          > nich odpowiednie szkoły, z odpowiednimi nauczycielami. Skup się na
                                          ograniczaniu
                                          > zabierania ludziom pieniędzy. Zostaw im kasę, wolność wyboru, żądaj
                                          > odpowiedzialności.
                                          > (Kasować, nie kasować - ten akapit. Jak już jest niech idzie. Zapraszam do
                                          > dalszej korespondencji oświatowej)

                                          nie kasuj - to tez oswiata finasowa ale jednak. bede sie brzydko mowiac
                                          czepial: zeby to nastalo - ja musze miec [jakies prawe / lewe - egal] pieniadze
                                          na to wyksztalcenie, bym dzieciaki mogl edukowac, i mial z czego zyc! a nie
                                          skladal po grosiku. jesli teraz zainwestuje - i teraz bede sie bil - i uzeral i
                                          pare innych rzeczy - to za parenascie lat, moze szybciej bede mial lzej. teraz
                                          chce ten kamien pierwszy wysadzic i glaz ruszyc - potem bedzie latwiej.
                                          a za zaproszenie dziekuje, i bede, bo siec w domu - robilismy to za nasze
                                          wlasne i wogole krew z potemn - efekt jest piekny 35 zl/mc i wiem za co place...
                                          pozdr
                                          piotrek

                                          > Pozdrawiam
                                          > Krzysztof Homan, nauczyciel
                                          > khoman@poczta.onet.pl
                                          • Gość: Krzysztof Homan Re: ja potomstwo i nauka IP: 62.233.233.* 16.12.02, 21:55
                                            caerme napisał:

                                            dlatego wojuje o to by szkoly nie produkowaly przyszlych
                                            > bezrobotnych itd

                                            A ja jestem za tym, żeby szkoły robiły co chcą. To ludzie muszą zadbać o to,
                                            żeby nie być bezrobotnymi.

                                            > moze wszystko po trochu a moze chec bym mial normalna przyszlosc?

                                            Co to jest "Twoja normalna przyszłość"? Ile mnie to będzie kosztować?

                                            > nie kasuj - to tez oswiata finasowa ale jednak. bede sie brzydko mowiac
                                            > czepial: zeby to nastalo - ja musze miec [jakies prawe / lewe - egal]
                                            pieniadze
                                            > na to wyksztalcenie, bym dzieciaki mogl edukowac, i mial z czego zyc! a nie
                                            > skladal po grosiku. jesli teraz zainwestuje - i teraz bede sie bil - i uzeral
                                            i pare innych rzeczy - to za parenascie lat, moze szybciej bede mial lzej.

                                            Prawe!
                                            Zarabiaj, inwestuj, nie daj sobie za wiele zabrać - legalnie, bez kombinacji.

                                            > efekt jest piekny 35 zl/mc i wiem za co place..

                                            A ja 50/mc. Kiedyś płaciłem modemowi 200-300 zł. Nie mów tego nikomu, bo może
                                            znaleźć się ktoś kto położy na tym łapę na społeczne cele, np. na oświatę ;-)

                                            Pozdrawiam
                                            Krzysztof Homan, nauczyciel
                                            khoman@poczta.onet.pl
                                            • caerme Re: ja potomstwo i nauka 16.12.02, 23:18
                                              witaj,
                                              moze zle opisalem ta grupe ludzi slowem bezrobotni - raczej nalezalo by ich
                                              opisac slowami "nalezy mi sie bo ja..."
                                              pewnie ze to ludzie musza o siebie dbac, tylko inaczej beda dbali i beda mieli
                                              inne podejscie jesli: juz od samego poczatku beda uczeni ze wszystko [i nauka]
                                              kosztuje i to ich, ze jest konkurencja [czyli ja sie staram o prace i ponosze i
                                              kleski i zwyciestwa], oraz to ze moga na siebie liczyc.
                                              ciebie? moja normalna przyszlosc? nic... to mnie bedzie kosztowala moja
                                              pieniazki, ciezko zapracowane [jako wyceniacz, czy firma rodzinna w ktoprej
                                              pracuje], nie beda marnowane, lecz by sie ta mozliwosc spelnila - niestety
                                              musze mowic co mysle i dlaczego i krzyczec ze to co teraz to jest zle...
                                              a prawe pieniazki na prawa [wlasciwa] oswiate bede mial wtedy kiedy to ja hede
                                              decydowal co zrobic z tymi zlotowkami/eurami/inna-waluta ktora zarobie a nie
                                              ktos inny, i kiedy nie bedzie mi sie oplacalo kombinowac,
                                              pozdr
                                              piotrek
                                              ps. pewnie wiesz jak panstwo samo zacheca do kradziezy tylko samymi przepisami
                                              podatkowymi i to pochwala,ale to nie ten watek...
                                              • Gość: Krzysztof Homan Re: ja potomstwo i nauka IP: 62.233.233.* 17.12.02, 00:12
                                                caerme napisał:

                                                > moze zle opisalem ta grupe ludzi slowem bezrobotni - raczej nalezalo by ich
                                                > opisac slowami "nalezy mi sie bo ja..."

                                                "...mam taki sam żołądek jak ten bogacz, poza tym mam piątkę dzieci."
                                                Ludziom kompletnie w głowach się pomieszało, nie tylko w Polsce. Jeżdżą za
                                                przywódcami mocarstw po całym świecie i krzyczą, że ci nie chcą podzielić się z
                                                nimi kasą. Uważają powinność zwrotu pożyczek za niemoralną. Przy okazji
                                                demolują miasta. Zwą siebie antyglobalistami - co to znaczy?
                                                Może słyszałeś coś o ruchach feministycznych, homoseksualnych, obrońców
                                                przestępców?
                                                Koniec świata - jak powiedziałby pan Popiołek.
                                                Jest taka filozofia (podzielam ją), która mówi - nic się tobie NIE NALEŻY, z
                                                samego faktu, że pojawiłeś się na tym świecie (pomijam tutaj godność, wolność
                                                jako sprawy oczywiste). Masz prawo sięgać po co chcesz, robić co chcesz, ale
                                                odpowiadasz za swoje działania i zaniechania (jest jedno ograniczenie - nie
                                                możesz czynić krzywdy innym ludziom).

                                                > pewnie ze to ludzie musza o siebie dbac, tylko inaczej beda dbali i beda
                                                mieli
                                                > inne podejscie jesli: juz od samego poczatku beda uczeni ze wszystko [i
                                                nauka]
                                                > kosztuje i to ich, ze jest konkurencja

                                                Takie rzeczy wynosi się z domu.

                                                > ciebie? moja normalna przyszlosc? nic...

                                                Daj Boże, by była to prawda. Ale pewnie dołożę coś do edukacji Twoich dzieci.
                                                Swoją drogą, ciekawe by było stwierdzenie jaką część moich podatków Ty
                                                konsumujesz, i vice versa ;-) Kto na kim żeruje ;-)

                                                > ps. pewnie wiesz jak panstwo samo zacheca do kradziezy tylko samymi
                                                przepisami
                                                > podatkowymi i to pochwala,ale to nie ten watek...

                                                Pochwala?!
                                                Przepisów nie znam i nie zamierzam się w nie wgryzać. Znajdziesz przepis
                                                wygrałeś, nie znajdziesz - twoja strata. Zamiast pracować ludzie szukają
                                                przepisów - paranoja.
                                                Wątek przyjmie wszystko co łączy się ze światłym działaniem ludzi (patrz
                                                początek tego postu).

                                                Pozdrawiam
                                                Krzysztof Homan, nauczyciel
                                                khoman@poczta.onet.pl
                                                • caerme Re: ja potomstwo i nauka 17.12.02, 21:17
                                                  witaj,
                                                  co do roznych ruchow z cyklu : antyglobalisci i in [jak mowiles - z urodzenia
                                                  mam miec to-i-tamto] - fakt cos dziwnego,
                                                  placisz? chyba nic - akurat jestem w takich warunkach:)
                                                  konkuroiwac i uczyc tego ze tyle mojego ile wywalcze lub sie zabezpiecze [np
                                                  ubezpieczenie oczywiscie dobrowolne od choroby czy wypadkow przy pracy z
                                                  wlasnej winy [zaniedbania] itd -> czyli jak maciek pisal - od poczatku
                                                  pierwszej klasy, od samego poczatku edukacji, wtedy i w doroslym zyciu beda
                                                  przyzwyczajeni do walki.
                                                  ja czasem dosc glosno mowilem rzeczy niezbyt poprawne politycznie i mialem
                                                  ciekawie czasem:)
                                                  czyli teraz pozostalo do roboty sie zabrac
                                                  pozdr
                                                  • Gość: Krzysztof Homan Re: ja potomstwo i nauka IP: 62.233.233.* 18.12.02, 02:27
                                                    caerme napisał:

                                                    > witaj,
                                                    > co do roznych ruchow z cyklu : antyglobalisci i in [jak mowiles - z urodzenia
                                                    > mam miec to-i-tamto] - fakt cos dziwnego,

                                                    Właśnie znalazłem taki kwiatek:
                                                    wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=352957
                                                    Brytyjski antykapitalista, który kijem do krykieta "odrąbał" głowę marmurowemu
                                                    posągowi byłej premier Margareth Thatcher, stanie przed sądem pod zarzutem
                                                    uszkodzenia własności publicznej.
                                                    Mężczyzna przyznał się do dokonanego czynu, stanowczo zaprzeczył jednak, że
                                                    złamał prawo. Tłumaczył, że dał w ten sposób - jak to ujął - "artystyczny wyraz
                                                    swojego prawa do reagowania na złamany współcznesny świat".
                                                    "Odrąbałem głowę pani Thatcher i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Nie
                                                    możemy sobie jednak pozwolić na zatracenie poczucia humoru. Nie miałem innego
                                                    wyjścia, jak tylko dokonać tego aktu satyry" - argumentował podczas wstępnego
                                                    procesu Kelleher.

                                                    Pomijam tutaj stan dochowo-intelektualny owego pana. Powinien się leczyć, rzecz
                                                    jasna za własne pieniądze.
                                                    Dziwię się, że w konserwatywnej(?) Anglii nie mają czegoś takiego jak kolegium
                                                    ds. wykroczeń. Facet powinien zapłacić koszty naprawy i odpracować jakiś czas
                                                    na tzw. cele społeczne. A tu sąd, proces wstępny. Nie mają co robić w tej
                                                    Anglii? Leżą na pieniądzach? Jeśli tam tak postępują, to u nas pewnie państwo
                                                    nagradzać będzie za takie "artystyczne wyrazy".

                                                    Pozdrawiam
                                                    Krzysztof Homan, nauczyciel
                                                    khoman@poczta.onet.pl
                                                  • caerme anglia 18.12.02, 21:24
                                                    witaj,
                                                    cuz.. fakt, wg mnie sprawa czysta. a co do anglii i jej prawa nie zdziwie sie
                                                    jesli maja jakis precedens ktory w pierwszej rozprawie sprawi ze pan dostanie
                                                    wyrok pt zaplata za szkody /i/lub restaurowanie powmnika + jak to
                                                    nazwales "prace spoleczne".
                                                    a co do anglii - czytalem kiedys wspomnienia majskiego - wg tego co pisal
                                                    anglie nalezaloby okreslic raczej jako "niezmienna" - jesli cos bylo i da sie z
                                                    tym zyc to czmu zmieniac? [czyli do przykladu - jesli nie potrzeba bylo
                                                    kolegium d/s wykroczen i da sie bez niego zyc - to po co je tworzyc]
                                                    oraz "historyczna" - jesli w historii w izbie gmin zasiadalo dajmy na to 460
                                                    ich poslow a siedziba sie spalila [nie wazne dlaczego] to jej historyczna
                                                    wartosc nakazuje by nadal miala 460 miejsc mimo ze np obecnie poslow jest ponad
                                                    600...
                                                    mnimo ze byl komunista - jego uwagi w wielu wypadkach sa b. celne, choc pisane
                                                    czasem z duza zlosliwoscia
                                                    pozdr.
                                                    piotrek
                            • Gość: MACIEJ Re: Podpisy rodzicow a sens... IP: *.ny325.east.verizon.net 15.12.02, 18:26
                              Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                              > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                              >
                              > > Oczywiscie,ze wiekszosc rodzicow tak mysli i to jest wlasnie niezrozumieni
                              > e
                              > > sensu zycia.
                              >
                              > Dlatego nie pomogą żadne apele i akcje.
                              > Dlatego proponuję, aby każdy szedł przez życie na własny koszt.

                              I tak wlasnie zrobilem.
                              Nie moglem sie odnalezc w polskiej rzeczywistosci,wyjechalem i czuje sie tu
                              dobrze.
                  • Gość: MACIEJ Re: Podpisy rodzicow a sens.JESLI JA SOBIE NIE P.. IP: *.ny325.east.verizon.net 17.12.02, 02:15
                    caerme napisał:

                    > natomiast w stanach to zycie pokazywane jest w calej swojej brutalnosci,
                    > rozpychania sie lokciami, pokazywaniem ze wiedza , cghcec jej zdobycia a przy
                    > okazji imponowania jest czyms dobrym, ze konkurencja istnieje zawsze wszedzie
                    > tylko jej postacie i osoby w niej uczestniczace sie zmieniaja, a takze zasada
                    > ze jesli ja sobie nie pomoge i nie oradze to szanse moje sa zadne?

                    CHEC OSIAGNIECIA CZEGOS POWINNA WYCHODZIC OD CZLOWIEKA,BO TO CZLOWIEK BUDUJE
                    SYSTEM A NIE ODWROTNIE.


    • Gość: izzo Re: Wkurzyło mnie IP: 158.75.3.* 16.12.02, 15:00
      Złoszczenie się na złych nauczycieli nie ma tu sensu, oni nie czytają postów na
      tym forum. Dlaczego są źli? Bo traktują swoją pracę tak, jak traktowali swoją
      szkołę, swoje studia. Zamiast inwestować w siebie, swój rozwój, prześlizgiwali
      się z roku na rok, jak najmniejszym kosztem, wymyślając przy okazji wszystkim
      swoim wykładowcom i nauczycielom, że ci śmieją czegoś od nich wymagać.
      Niestety, tak studenci traktują swoje studia, dlaczego więc mieliby później
      traktować swoją pracę inaczej, skoro ten system wypalił? A potem kończą studia,
      mają dzieci i zaczynają narzekać na nauczycieli swoich dzieci... I dziwią się.
      Czy to nie dziwne? Widząc, jak studenci "studiują", aż się boję pomyśleć, co
      sobą prezentuje lekarz, do którego posyłam swoje dziecko, prawnik, który sądzi
      tych, którzy zagrażają mojej rodzinie itp. indywidua, o władzach nie
      wspominając. Czy nagle po obronie kupionej pracy magisterskiej poczuł powołanie
      i odtąd jest już czystym, uczciwym i żądnym wiedzy człowiekiem? A co ze
      zmarnowanymi latami, które zamiast poświęcić na zdobywanie wiedzy, zdobywanie
      umiejętności uczenia się przebimbał na imprezach i zdawaniu egzaminów na amfie?
      I nie chodzi tu o to, że na studiach i w szkole jest dużo rzeczy
      nieprzydatnych. Śmieszy mnie takie mówienie, że gdybyśmy uczyli się czegoś
      pożytecznego, to byśmy sie uczyli. Mówią to na ogół (żeby żaden wyjątek sie nie
      obraził) osoby, które nigdy by się nie uczyły. Zresztą, co jest pożyteczne? Dla
      kogoś pożyteczne to jest włączanie (choć niektórzy wolą go "włanczać")
      telewizora, smażenie kotletów, dla innego fizyka kwantowa czy łapanie
      krokodyli. Co może być pożyteczne w XXI wieku, kiedy nanotechnologia,
      inżynieria genetyczna są naukami podstawowymi?
      • Gość: Krzysztof Homan Re: Wkurzyło mnie IP: 62.233.233.* 16.12.02, 19:09
        Gość portalu: izzo napisał(a):

        > Złoszczenie się na złych nauczycieli nie ma tu sensu, oni nie czytają postów
        na
        >
        > tym forum.

        Ale oczyszcza. Można pozbyć się złości, napięcia poprzez wyrzucenie tego z
        siebie. Przymykam oko na takie szczegółowe, osobiste utyskiwania.

        Dlaczego są źli? Bo traktują swoją pracę tak, jak traktowali swoją
        > szkołę, swoje studia. Zamiast inwestować w siebie, swój rozwój,
        prześlizgiwali
        > się z roku na rok, jak najmniejszym kosztem, wymyślając przy okazji wszystkim
        > swoim wykładowcom i nauczycielom, że ci śmieją czegoś od nich wymagać.

        Też tak to widzę. Miałem różnych nauczycieli, również "porąbanych". Nie
        zamierzam jednak z tego powodu płakać komuś w rękaw lub pomstować na tychże
        nauczycieli. Wziąłem co mogłem w danych warunkach. Samo życie.

        > Niestety, tak studenci traktują swoje studia, dlaczego więc mieliby później
        > traktować swoją pracę inaczej, skoro ten system wypalił? A potem kończą
        studia,
        >
        > mają dzieci i zaczynają narzekać na nauczycieli swoich dzieci... I dziwią
        się.

        Nie wiem jak teraz studiuje się. Za moich czasów "bohaterami" byli ludzie
        studiujący lat kilkanaście, oczywiście na jednym kierunku. Tu było ciepłe
        gniazdko za państwowe pieniądze. Swoje "źle wybrane" studia spędziłem na
        brydżu. Po studiach zmieniłem branżę na szkołę. Ukończyłem potrzebne szkolenia.
        Robię teraz to co lubię. Uważam, że robię to dobrze, że to umiem (o darze bożym
        nie wspomnę, ale chyba go mam).

        > Czy to nie dziwne? Widząc, jak studenci "studiują", aż się boję pomyśleć, co
        > sobą prezentuje lekarz, do którego posyłam swoje dziecko, prawnik, który
        sądzi
        > tych, którzy zagrażają mojej rodzinie itp. indywidua, o władzach nie
        > wspominając.

        W zasadzie mam to w nosie. Chcę mieć prawo wyboru usługodawcy. No i nie chcę
        finansować nauczania takich "gagatków".

        > I nie chodzi tu o to, że na studiach i w szkole jest dużo rzeczy
        > nieprzydatnych. Śmieszy mnie takie mówienie, że gdybyśmy uczyli się czegoś
        > pożytecznego, to byśmy sie uczyli.

        Pozwolę sobie częściowo się nie zgodzić. Nie tyle w zakresie przydatności tego
        czy owego, co w przesadzonej szczegółowości niektórych treści, i wynikających
        stąd zbędnych obciążeń. Obecna szkoła uczy wszystkiego i w nadmiarze.

        Co może być pożyteczne w XXI wieku, kiedy nanotechnologia,
        > inżynieria genetyczna są naukami podstawowymi?

        Zawsze(?) potrzebny będzie zasób wiedzy ogólnej, podstawowej. Szczegółowe
        potrzeby niesie życie, i system oświatowy powinien być elastyczny w tym
        zakresie.

        Pozdrawiam
        Krzysztof Homan, nauczyciel
        khoman@poczta.onet.pl
      • caerme Re: nauczyciele na rynku 16.12.02, 20:59
        witaj,
        ze studiami to pewnie roznie bylo, jak to u studentow, jest jedno male ale:
        1. jesli ja pracuje w normalnej firmie i nie daj boze nie spelniam jakis tam
        warunkow i obijam sie w robocie pyszczac i nie wykonujac jej nalezycie to
        wylece w ielkim hukiem
        2. jesli ja zatrudniam [place!!!!] robotnikowi ktory olewa mnie itd dolki kopie
        i obija sie to przy pierwszej lepszej okazji wywalam go.
        3. jesli ja robie kiepskie wyroby i pozagatunkowe to zasadniczo mam kipskie
        sznase by byc na rynku
        wnioski
        dopoki szkola nie bedzie dzialala jak normalna firma oferujaca zamiast cementu
        edukacje na przyzwoitym poziomie gdzie wymagajacymi beda rodzice a sprawdzaczem
        czy te wymagania sa dobre pewne [te czy inne formy testow na kazdym roku czy po
        danym okresie] bedzie lekiem dla szkoly...
        a jesli ja inwestuje swoje pieniadze to takze inaczej patrze na ich
        wykorzystanie i nie zatrudnie byle osoby z drogi...
        pozdr
        piotrek
        • Gość: Krzysztof Homan Re: nauczyciele na rynku IP: 62.233.233.* 16.12.02, 22:34
          caerme napisał:

          > wnioski
          > dopoki szkola nie bedzie dzialala jak normalna firma oferujaca zamiast
          cementu
          > edukacje na przyzwoitym poziomie gdzie wymagajacymi beda rodzice a
          sprawdzaczem
          > > czy te wymagania sa dobre pewne [te czy inne formy testow na kazdym roku
          czy po
          > > danym okresie] bedzie lekiem dla szkoly...
          > a jesli ja inwestuje swoje pieniadze to takze inaczej patrze na ich
          > wykorzystanie i nie zatrudnie byle osoby z drogi...

          Wszystko prawda, ale nie wyrażasz się jasno.
          "wymagający rodzice" - w jaki sposób, apele i żale do nauczycieli czy czesne?
          Piszesz o inwestowaniu. Podatek nie jest inwestycją.
          Przemyśl testy pod kątem następującym. Gdybyś w mojej szkole zrobił test
          tegorocznym absolewntom, bylibyśmy zdecydowanie powyżej średniej. Strach
          pomyśleć jakie będą wyniki testu dla obecnych klas pierwszych. To tzw. różnica
          klas. Tylko "test postępów" może dać obraz pracy nauczycieli. Chociaż można
          tutaj też wprząc, poruszane już gdzie indziej, okresowe rozwoje i upadki
          uczniów.

          Pozdrawiam
          Krzysztof Homan, nauczyciel
          khoman@poczta.onet.pl
          • caerme Re: nauczyciele na rynku 17.12.02, 22:01
            witajcie!
            majka: co do ministra -marzyc kazdy moze...
            krzysiek: fakt niejasno, wiec postaram sie wytlumaczyc: nauczyciele - jak bylo
            wspomniane - sa autonomiczni [w ramach pewnych zasad regul itd obowiazujacych
            tu jak i w kazdej firmie], efekt tejze nauki jest badany w jak proponowales -
            tescie postepu [nazwa do ustalenia] robionym co pewuien okres - semestr, rok,
            dwa lata - [podobniez do dyskusji]. potem owe testy [oczywiscie na roznych
            poziomach klas oraz kierunkow] sa przedstawiane rodzicom ktorzy wyrazaja op
            [inie co co poziomu szkoly co jest niejako miernikiem zaufania do nauczycieli,
            bo jesli brak postepow w nauce albo jest ona nieefektywna to ma wyjscie albo
            nauczyciel sie poprawi lub straci prace albo powiedzmy uczniowie -> rodzice ->
            pieniadze opuszcza jego placowke i nie bedzie mial z czego jej utrzymywac
            rodzice beda kotrolowac - wyniki - cos jak rada nadzorca - i ew przekazywac
            sowje zaufanie czyli po prostu pieniadze
            pozdr
            piotrek
            • Gość: Krzysztof Homan Re: nauczyciele na rynku IP: 62.233.233.* 17.12.02, 22:55
              caerme napisał:

              sa przedstawiane rodzicom ktorzy wyrazaja op
              > [inie

              Jak to uczynić? 750 opinii?

              > rodzice beda kotrolowac - wyniki - cos jak rada nadzorca - i ew przekazywac
              > sowje zaufanie czyli po prostu pieniadze

              Rodzice powinni wyrażać swoje zaufanie, czyli pieniądze, posyłając dziecko do
              danej szkoły. I na odwrót.

              Pozdrawiam
              Krzysztof Homan, nauczyciel
              khoman@poczta.onet.pl

              • caerme Re: nauczyciele na rynku 18.12.02, 21:14
                witaj,
                ty jestes niezly w wypracowaniu szczegolow, za ci szczerze dziekuje!
                masz racje - po opublikowaniu wynikow testu ze np wszyscy uczniowie zdali test
                postepu ale np z historii czy geografii wyniki bylyby najgorsze to
                albo by dyrektor zmienil nauczyciela [jesli to u jednego by to bylo] albo
                musial zmienic program - jesli niezaleznie.
                fakt rodzicie by wyrazali opnie - jak to ujales - i dobrze! - decyzja nadal ta
                szkola czy inna. czasem mogloby to byc po prostu zadanie zmiany uczacego,
                czasem cos wiecej.
                pozdr
              • unsatisfied6 Re: nauczyciele na rynku 21.12.02, 17:44
                Ta filozofia jest mocno uproszczona i raczej sprzed 100 lat .
                Widzę , ze myślisz o prywatnych szkolach . Tak bynajmniej
                rozumiem Twoją wypowiedź .

                Współczesne społeczeństow demokratyczne musi być dobrze
                wykształcone inaczej jego decyzje wyborcze jak i monitoring
                poczynań polityków nieskuteczne .

                Poza tym współczesna gospodarka potrzebuje coraz więcej inżynierów
                a robotników . Im więcej myśli w produkcie tym produkt droższy
                i bardziej konkurencyjny .

                Co do 750 opinii można się zgodzić ale niekoniecznie . Wszyscy
                na pewno są zdania , że edukacja powinna być dobra i służyć przyszłości
                ucznia . Same pieniądze rodziców o niczym nie zadecydują , jeżeli będzie
                jeden program dla wszystkich szkół w Polsce .

                Co do nieomylnej ekspertyzy nauczycielskiej , też się nie zgadzam .
                Nikt inny , jak nauczyciele wyszli z inicjatywą selekcji po sześciu
                latach . Dziesięć lat temu słuchałem ze zgorszeniem propozycji , by zrobić
                to po trzech latach . Nie wiem jakim procesom ulega w trakcie nauczania ,
                ale mam wrażenie , że często jakiejś dehumanizacji . Bywa zamknięty na
                jakiekolwiek argumenty i silnie wierzy w swoje ( tak mu się wydaje , bo są
                to ogólnopolskie ) kryteria . Uważam , że edukację powinni tworzyć głównie
                ludzie dobrej woli o jakimś tam stopniu umiejętności krytycznego myślenia i
                otwarci na dyskusję . Niekoniecznie muszą to być nauczyciele .
                • Gość: Krzysztof Homan Re: nauczyciele na rynku IP: 62.233.233.* 21.12.02, 19:37
                  unsatisfied6 napisał:

                  > Ta filozofia jest mocno uproszczona i raczej sprzed 100 lat .
                  > Widzę , ze myślisz o prywatnych szkolach . Tak bynajmniej
                  > rozumiem Twoją wypowiedź .

                  Dobrze rozumiesz. Możemy umówić się na mniej niż 100% prywatności i odpłatności
                  (co ja gadam?!).

                  > Współczesne społeczeństow demokratyczne musi być dobrze
                  > wykształcone inaczej jego decyzje wyborcze jak i monitoring
                  > poczynań polityków nieskuteczne .

                  Musi, to na Rusi...
                  Wystarczy, że społeczeństwo przestanie dbać o siebie, czyli o nikogo, a zaczną
                  to robić indywidualni ludzie dla własnych potrzeb.

                  > Poza tym współczesna gospodarka potrzebuje coraz więcej inżynierów
                  > a robotników . Im więcej myśli w produkcie tym produkt droższy
                  > i bardziej konkurencyjny .

                  W takich przypadkach odpowiadam uczniom uczniom "kup se" - oczywiście
                  odpowiednim tonem i miną.
                  Dla Ciebie bez przymrużania oka - niech se ta gospodarka kupi dobrego fachowca.

                  > Same pieniądze rodziców o niczym nie zadecydują , jeżeli będzie
                  > jeden program dla wszystkich szkół w Polsce .

                  Ale zdecydowanie podniosą poziom nauczania w szkołach, wzbudzą starania o
                  wyniki nauczania w domach.
                  Po co program dla wszystkich? Wystarczą 2-3 wytyczne, a może i one są zbędne.
                  Wyobrażasz sobie, że płatna szkoła naucza niepotrzebnych rzeczy, a rodzice
                  posyłają do niej swoje dzieci i pieniądze?

                  > Co do nieomylnej ekspertyzy nauczycielskiej , też się nie zgadzam .
                  > Nikt inny , jak nauczyciele wyszli z inicjatywą selekcji po sześciu
                  > latach . Dziesięć lat temu słuchałem ze zgorszeniem propozycji , by zrobić
                  > to po trzech latach . Nie wiem jakim procesom ulega w trakcie nauczania ,
                  > ale mam wrażenie , że często jakiejś dehumanizacji . Bywa zamknięty na
                  > jakiekolwiek argumenty i silnie wierzy w swoje ( tak mu się wydaje , bo są
                  > to ogólnopolskie ) kryteria . Uważam , że edukację powinni tworzyć głównie
                  > ludzie dobrej woli o jakimś tam stopniu umiejętności krytycznego myślenia i
                  > otwarci na dyskusję . Niekoniecznie muszą to być nauczyciele .

                  Trochę nieczytelny ten akapit. Mógłbyś go przetłumaczyć? ;-)

                  Pozdrawiam
                  Krzsztof Homan, nauczyciel
                  khoman@poczta.onet.pl
                  • unsatisfied6 Re: nauczyciele na rynku 22.12.02, 15:17
                    To o czym Pan marzy na naszym poziomie gospodarki , to kompletna katastrofa .
                    Musi może na Rusi , ale bez wyksztalconego społeczeństwa nie ma współczesnej
                    demokracji . W szczegółach się z Panem zgadzam , ogólnie twierdzę , że pańskie
                    pomysły doprowadziłyby do większego zacofania gospodarki i edukacji w naszym
                    kraju .

                    Mająć załóżmy 10% ludzi , których stać na prywatne szkoły , byłby Pan w stanie
                    produkować 10% sił twórczych naszej gospodarki . Oczywiście jest to
                    uproszczenie . Tego byłoby znacznie mniej . Średnio zamożni i biedni mają
                    więcej motywacji do nauki , bo dla nich to jedyna szansa . Oczywiście
                    mozna byłoby oddać podatnikowi ich pieniądze , które przeznaczaja na edukację i
                    powiedzieć by zapisywali się do szkół prywatnych . Można zrobić taki
                    eksperyment gdzieś lokalnie , ale na skalę kraju to zbyt ryzykowne .
                    Poza tym tych środków mogłoby okazać się mniej , jako że nie każdy podatnik ma
                    dzieci w wieku szkolnym .
                    • caerme Re: nauczyciele na rynku 22.12.02, 21:13
                      witaj,

                      > To o czym Pan marzy na naszym poziomie gospodarki , to kompletna katastrofa .
                      > Musi może na Rusi , ale bez wyksztalconego społeczeństwa nie ma współczesnej
                      > demokracji .

                      btw demokracji spokoju spolecznego i radosci ludzi jako jednostek spolecznych.
                      pewnien pan - maslow a po nim ilus innych pisalo o potrzebach czlowieka. zal
                      bylo takie ze najpier czlowiek musi zaspokoic sie fizjologicznie [picie
                      jedzenie itd] potem dach nad glowa by myslal o czyms wiecej i tak to idzie.
                      udzielanie sie spolecznie i bawienie w ten czy inny sposob w polityke jest dosc
                      odlegle. jesli wladza [nie mowie jaka!] umozliwi: zebym sobie zagwarantowal
                      owez zwykle potrzeby fizjologiczne, potem cala game innych lacznie z
                      bezpieczenstwem i edukacja [przy niewlazeniu mi z butami do lozka!] to minie
                      szmat czasu zanim bede mial na tyle checi mozliwosci i finanasow bym sie zaczal
                      dopominac o cos tam np - by jakis klan zminil sie na inny - niekoniecznie ten
                      sam.

                      > W szczegółach się z Panem zgadzam , ogólnie twierdzę , że pańskie
                      > pomysły doprowadziłyby do większego zacofania gospodarki i edukacji w naszym
                      > kraju .

                      teraz to nie?

                      > Mająć załóżmy 10% ludzi , których stać na prywatne szkoły , byłby Pan w
                      stanie
                      > produkować 10% sił twórczych naszej gospodarki . Oczywiście jest to
                      > uproszczenie . Tego byłoby znacznie mniej . Średnio zamożni i biedni mają
                      > więcej motywacji do nauki , bo dla nich to jedyna szansa .

                      jesli maja motywacje do nauki jesli ich kosztuje jesli wiedza na co wydaja te
                      pieniadze to badz pewny stana na glowie by ich nie zmarnowac az do momentu
                      kiedy nie stana sie kolejna warstwa tej czy innej elity.

                      > Oczywiście
                      > mozna byłoby oddać podatnikowi ich pieniądze , które przeznaczaja na edukację
                      i
                      > powiedzieć by zapisywali się do szkół prywatnych . Można zrobić taki
                      > eksperyment gdzieś lokalnie , ale na skalę kraju to zbyt ryzykowne .

                      super wiec - a kto utrzymuje iles sekretarek od podsekretarzy stanu w
                      ministerstwie edukcaji, caly tabun kuratorium z kolejnymi czpami
                      administracyjnymi itd i w ten gust. bo bol jest taki ze "edukacja" dostanie 100
                      mln zl [umownie] ale z tych milionow iles pozera czapa administracyjna liczona
                      w tysiace urzednikow ktorzy jak teaz widac w zasadzie "pierdza w stolki" i nic
                      nie robia...

                      pozdr
                      i spokojnych i pogodnych swiat
                      piotrek
                      • unsatisfied6 Re: nauczyciele na rynku 23.12.02, 10:41
                        Mozna się dopominać o to by klanów nie było .

                        Co do administracji , to inna para kaloszy . Nie ma danych , by dyskutować
                        czy ta administracja szkolna jest za duża . Istotne by była efektywna ,
                        a być musi nawet dla szkół przywatnych .
                        • caerme Re: nauczyciele na rynku 23.12.02, 22:49
                          witaj,
                          zgoda, mozna to nazwac zmiana wladzy.
                          a jest roznica.
                          przyklad: jesli ja jako prywatny wlasciciel takiej czy innej firmy, wiem co
                          moge sam zrobic bez szkody dla siebie to bede to robil. jesli nie to zatrudnie
                          MINIMALNA I EFEKTYWNA liczbe osob ktore beda roboily to czy tamto [ksiegowosc
                          produkcja i td.] przy czym jesli np pani zajmujaca sie przykladowo w szkole
                          kontaktami z rodzicami i sprawami uczniow bedzie miala czas to bedzie tez i
                          sekretarka, a nie bedzie np 3 osob.
                          w 99,9...% przypadkow prywatny wlasciciel nigdy nie marnuje pieniedzy, a
                          dotyczy to zwlaszcza kosztow osobowych pracy.
                          pozdr.
                          piotrek
                        • Gość: Krzysztof Homan Re: nauczyciele na rynku IP: *.koszalin.tpnet.pl 24.12.02, 00:19
                          unsatisfied6 napisał:

                          > Co do administracji , to inna para kaloszy . Nie ma danych , by dyskutować
                          > czy ta administracja szkolna jest za duża .

                          Też nie mam danych, ale będę strzelał - jest za duża. Założysz się, że jest
                          inaczej? System, który przerabiamy w Polsce, nie tylko w oświacie, ma taką
                          właściwość, że wymaga ludzi od projektowania, wdrażania, kontroli, i czego tam
                          jeszcze chcesz, a wszystko oczywiście "z rozmachem", bo liczy się dobro
                          społeczne, a pieniądze są państwowe - niczyje. Nowe władze powołują nowe
                          stanowiska, nowe komórki, likwidują stare, i tak jakoś trwa ten taniec. Płakać
                          się chce za moją, źle gospodarowaną kasą.

                          Wesołych Świąt
                          Krzysztof Homan, nauczyciel
                          khoman@poczta.onet.pl
                    • Gość: Krzysztof Homan Re: nauczyciele na rynku IP: *.koszalin.tpnet.pl 24.12.02, 00:01
                      unsatisfied6 napisał:

                      > To o czym Pan marzy na naszym poziomie gospodarki , to kompletna katastrofa .

                      Nie marzę o żadnej, nawet kompletnej katastrofie.

                      > Musi może na Rusi , ale bez wyksztalconego społeczeństwa nie ma współczesnej
                      > demokracji .

                      No to niech się społeczeństwo kształci. Ma takie prawo. Polski model tego
                      kształcenia jest do bani. Dlatego proponuję inny.

                      W szczegółach się z Panem zgadzam , ogólnie twierdzę , że pańskie
                      > pomysły doprowadziłyby do większego zacofania gospodarki i edukacji w naszym
                      > kraju .

                      Pożywiom, uwidim. Ale skoro i Ty (mówmy sobie Ty) masz wątpliwości, to chyba
                      jednak nie uwidim.

                      > Mająć załóżmy 10% ludzi , których stać na prywatne szkoły , byłby Pan w
                      stanie
                      > produkować 10% sił twórczych naszej gospodarki . Oczywiście jest to
                      > uproszczenie . Tego byłoby znacznie mniej .

                      Może lepsze 10% wykształconych, niż 100% "wykształconych"?

                      Średnio zamożni i biedni mają
                      > więcej motywacji do nauki , bo dla nich to jedyna szansa .

                      Motywacja motorem działań. Jeśli jest tak jak piszesz, to mamy problem z głowy.
                      Zmotywowani ludzie znajdą kasę na naukę.

                      Oczywiście
                      > mozna byłoby oddać podatnikowi ich pieniądze , które przeznaczaja na edukację
                      i
                      > powiedzieć by zapisywali się do szkół prywatnych . Można zrobić taki
                      > eksperyment gdzieś lokalnie , ale na skalę kraju to zbyt ryzykowne .

                      Nie proponuję 100% prywatności w oświacie od 1 stycznia 2003 roku.

                      > Poza tym tych środków mogłoby okazać się mniej , jako że nie każdy podatnik
                      ma
                      > dzieci w wieku szkolnym .

                      Ale lepiej jest dobrze zainwestować mniejszą ilość pieniędzy, niż źle większą.

                      Wesołych Świąt
                      Krzysztof Homan, nauczyciel
                      khoman@poczta.onet.pl
                      BTW: Ponawiam prośbę o wyjaśnienie akapitu z dnia 21-12-2002.
    • unsatisfied6 Ciekawostki 21.12.02, 18:21
      Anglik i nauczycielka nie mają długopisu , więc nauczycielka
      proponuje by podany przez nią telefon Anglik "learn by heart".
      Później zapytana czy się czegoś napije prosi o "gas water "
      To nie dowcip o blondynce , a przykład z życia o kierowniku
      sekcji . Czy to z jakiegoś filmu o Indianach ta "ognista woda".

      A wiecie jak można wypowiedzieć "Bush" , ano "basz" ,
      nie ogląda się tv czy co . Już nie powiewiem o tym
      RP "can't" bo nawet Andy zrozumiał to przed czym ja
      przestrzegałem . Wolę amerykańską wersję tym bardziej
      w prostym zdaniu z zaimkiem "I" , by nie było nieporozumień .
    • unsatisfied6 Re: Wkurzyło mnie 09.01.03, 20:43
      Przez przypadek , będąc w sekretariacie slyszałem rozmowę tej nauczycielki
      z obcokrajowcem w języku angielskim . To było Ali chcieć , Ali mieć .
      Rozmawiałem z tym obcokrajowcem poprzednio . Pracował w tej
      szkole wcześniej , lecz nie przedłużono z nim umowy .

      Cóz znaleziono lepszą . Nie tylko , że nie zna gramatyki ,
      ona ledwo co bełkocze w tym języku . Jakich więc mozna od niej
      oczekiwać rezulatatów .

      W wielu przypadkach , zauważyłem że srogie oceny nie służą
      w zasadzie nauczaniu uczniów ile są raczej kamuflażem
      dla nieznających przedmiot , być może dlatego że przyjęło
      się , że dobry nauczyciel to srogi nauczyciel . Zapomniano
      jednakże , że powinien również być dobry z tego przedmiotu
      ( piszę o dobrym nauczycielu ) .