mysterious1988
25.08.09, 14:29
Ostatnio wiele czytalem o nostryfikacji polskich dyplomow w UK. Znalazlem
nastepujacy fragment: 'Nostryfikacją zagranicznych dyplomów w Zjednoczonym
Królestwie zajmuje się The National Recognition Information Centre for the
United Kingdom (UK NARIC). Przybyszom oferuje ona usługę porównania
kwalifikacji otrzymanych za granicą ze strukturą kwalifikacji obowiązujących w
tym kraju. W przypadku skorzystania z usługi tej otrzymujemy list
porównywalności (letter of comparability) zawierający informacje o
porównywalnym poziomie kwalifikacji posiadacza dyplomu ze standardami
obowiązującymi w Królestwie.
W tym momencie można postawić następujące pytanie: OK, wszystko fajnie, UK
NARIC uzna więc mojego magistra jako Master of Science/Arts. W końcu w tak
tłumaczymy nasze dyplomy, prawda? Nieprawda! Według UK NARIC odpowiednikiem
polskiego tytułu magistra jest British Bachelor (Honours) degree. Jakkolwiek
wydaje się to niesprawiedliwe, proszę pamiętać, że UK NARIC nie porównuje
dyplomu polskiej uczelni z dyplomem uczelni brytyjskiej, lecz ze standardami
obowiązującymi w tym kraju. W Polsce magister jest tytułem zawodowym, a nie
tytułem naukowym, podczas gdy w Zjednoczonym Królestwie Master's degree jest
tytułem postgraduate, a nie undergraduate. Dopiero implementacja procesu
bolońskiego umożliwi zmianę tej sytuacji. Taka sama sytuacja ma miejsce w
przypadku magistrów inżynierów i fakt przynależności polskich politechnik do
FEANI z punktu widzenia UK NARIC niczego nie zmienia. Ponieważ w Polsce tytuł
magistra umożliwia rozpoczęcie studiów doktorskich, list porównywalności
zawiera odpowiednią adnotację.'.
I oto moje pytanie - czy majac polskiego magistra mozna zrobic doktorat w UK
(bez nadrabiania jakis roznic)? Czy jest w ogole sens robic magisterke w PL,
moze od razu lepiej w UK?
Jak to wyglada w innych krajach? Slyszalem (na tym forum), ze Polska nie
akceptuje wszystkich dyplomow zdobytych zagranica. Wiecie jak to jest? Nie
macie sytuacji takiej, ze bedac doktorem np. w Niemczech, w Polsce jestescie
nikim...
PS: Pytanie nie jest do Lesia, bo on to zawsze jest pokrzywdzony ;-)