Zeby bylo tradycyjnie, oto relacje porodowa.
No wiec wieczorem polazlam na IP na Zelazna,
coby mnie pocieli

Malzon byl ze mna, torby zaniosl, popatrzyl co i jak o wrocil do domu do
dziecka numer 1
Rano okazalo sie, ze ciecie bedzie nieco pozniej, bo wskoczylo w miedzyczasie
jakies nieplanowane. Samo wklucie - super - Zelazna ma zajebistych
anestezjologow. Od razu sie wklul, znieczulenie zadzialalo natychmiast. W
Damianie - masakra, bo za trzecim razem znalezli dopiero odpowiednia
przestrzen. Z reszta na Zelaznej podaja w planowanych cc podpajeczynowkowe.
No i wyjeli mojego kurdupelka (3100, 53 cm), darla sie strasznie, a za chwile
mi ja przyniesli. No i mowilam do niej non stop, a wtedy placz ucichl. Jak na
chwile przerwalam, znow byl ryk. No i mowilam strasznie glupoty - ze na nia
tyle czekalam, ze ja kocham, ze ma siostre, ktora mowi o niej moja Helenka i
na nia czeka w domu z prezentem.
Az mi moja lekarka powiedziala, ze zaraz sie poplacze ze wzruszenia i nakapie
mi lzami do brzucha.
Dobrze, ze bylo cc.
Blizna byla b. cienka i moglaby sie rozwalic w czasie proby psn.
Dziecie sscie jak wsciekle. Polozne sie znaja na laktacji i przy niej nie
majstruja. Dokarmianie zaczelismy dopiero w trzeciej dobie, bo mala mocno
glodna byla - ale sonda przy pomocy cycka. Ssiesz, dostaniesz, nie ssiesz, nie
ma papu
Opieka na Zelaznej - REWELACJA. Moze dlatego, ze jakims cudem mam jedynke. Nie
wiem, ale opieka na duzo wyzszym poziomie niz w Damianie. No i
duuuuuuuuuuuuuuuuuuuzo taniej.
A i jeszcze mnie nie wypuscili. Jutro moze wyjde - wszystko na to wskazuje, ze
tak.
Mam laptopa + playa i se forumuje. Dziecko spi od czterech godzin, maz ze
starsza w domu, co mam robic ?
Wszystkich tutaj informowalam o lambliach i ani razu nie uslyszalam zadnego
kwekniecia. Polozne dziekuja za informacje i mowia, ze zachowalam sie b.
odpowiedzialnie. Dostalam juz recepte na robale + na tluczenie grzyba.
Dodatkowo porade laktacyjna, kiedy najlepiej zaczac odrobaczanie.
Podsumowujac; bajka nie porod. Ale balam sie przed jak cholera.