Dodaj do ulubionych

Jak dajecie sobie radę?

26.02.10, 11:53
Po bolesnych rozstaniach? Jestem w tej chwili po takim, które dość mocno boli
i spokoju nie daje. Kończą mi się pomysły na aktywne spędzanie czasu żeby
tylko nie myśleć. Macie jakieś rady sugestie cokolwiek???
Obserwuj wątek
    • tabakierka2 Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 11:57
      odbierz maila
    • magiczna_marta Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 11:57
      Siedze na maglu i pisze glupoty, biore tabsy uspokajajace zeby nie
      ryczec przy dzieciach, sprzatam, gotuje (i mroze bo nie ma kto tego
      jesc), ksiazki czytam.
    • tabakierka2 Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 12:00
      Niestety nie mam żadnej rady dla Ciebie, nie mam doświadczenia w
      temacie - wpadnij na kawe, może chociaż na chwilę się oderwiesz od
      tych myśli.
      • grave_digger Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 12:20
        bolesne to takie, że ty kochasz a on już nie?
        to nie miałam nigdy takiego. więc nie znam tego uczucia.
        ja swoja karmę odrobiłam i moje rozstanie jest nową drogą mojego lepszego życia.
        może i ty tak na to popatrz.
        smile
    • triss_merigold6 Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 12:28
      Poboli i przestanie, kwestia czasu.
      • cudko1 Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 12:48
        klin klinem suspicious może zadziała?
        • mme_marsupilami Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 16:04
          Klin klinem dobra mysl big_grin Dobrze jest sie tez zajac robota, porzadkami (tu polecana sesja mycia podlogi na kolanach np. Domestosem) albo urzadzic sesje terapeutyczna na emaglu.
    • bernimy Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 13:24
      Nie wiem, nie pomogę, bo nie cierpiałam z miłości, nie byłąm
      skrzywdzona przez człowieka, którego kochałam. I mam nadzieję, ze
      nigdy to nie nastąpi.
      Ale! Ludzie róznie reagują. Mam podejrzenia co do własnej osoby, że
      natychmiast znalazłabym w takim człwoieku 1000 wad i nie
      roztkliwiałabym się nad tym co minęło.
      Moja kumpela, bardzo bliska mi osoba rozpaczała można powiedziec 4
      lata, choć częsciowo nie ma co dziwić, bo została okrutnie
      potraktowana i porzucona w ciąży. Ja zresztą do pewnego momentu
      razem z Nią to przeżywałam, dokąd nie zobaczyłam, że już po ptakach
      (kochanka w ciąży) i droga do nikąd. Jednak z prespektywy Ona
      ocenia, że te 4 lata straciła, że to nie miało sensu, że zmarnowała
      tyle lat życia na "nic".
      Nie warto rozpaczać, trzeba iść dalej. Wiem, że teraz za wcześnie ta
      rada, ale nie żyj gdybaniem "co by było gdyby jednak...".
      • andziulec Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 13:29
        Ja po prostu szukam sposobów na poradzenie sobie z bólem. Przeżyję wiem, dam
        radę wiem, tylko ten ból perfidny puścić nie chce.
        • bernimy Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 13:51
          Bólu niczym nie zagłuszysz! Musisz przepłakać, jeśli zostałas
          zraniona, to normalne. Tylko żebyś się nie pogubiła i nie zaczęła
          żyć przeszłością i gdybaniem.
          Mojej kumpeli w końcu jakiś znajomy wypalił po 3 czy 4 latach: Ty
          nigdy nikogo nie znajdziesz, bo Ty jedynie o eksie potrafisz
          rozmawiać. I to chyba dało Jej do myślenia.
          Trzymaj się, jak Ci źle będzie to pisz, mogę być nawet Twoim
          ramieniem do wypłakiwania (służę, doświadczone już, sprawdzone
          ramię smile) ale się nie zakręć w tej rozpaczy i nie pogub! Nic Ci to
          nie da, stres nerwy zeżrą i postarzeją a sytuacji nie odmienisz.
          Myśli zajęłabym np. przemeblowaniem w domu, aby pozmieniać wile
          rzeczy, by mało co mi przypominało o Nim.
          • doral2 Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 16:01
            okres żałoby trzeba przejść od początku do końca, nie pomijając żadnego etapu.
            inaczej żal i ból nigdy z ciebie nie wyjdzie.
            u jednych żałoba trwa krócej, u innych dłużej, różnie..

            ale nie przyspieszysz, musisz swoje przepłakać...

            mogę się z tobą wódki napić, bo na frasunek dobry trunek.
            najwyżej jutro łeb cię będzie bolał, a nie dusza..
            • andziulec Doral 26.02.10, 16:34
              Ja już to zdążyłam opić tak, że na samą myśl mnie głowa boli. Porządki zdążyłam
              porobić co to te 40m2. Okna pomyte... Może któraś z Was planuje jakieś
              porządki?smilesmilesmile
              • lady.godivia Re: Doral 26.02.10, 16:45
                ja planujęsmile
                chcesz pomóc?
                • andziulec Re: Doral 26.02.10, 16:48
                  jasnebig_grinbig_grinbig_grin
                  • doral2 Re: Doral 26.02.10, 17:18
                    andziulec, wpadnij jutro na imprezę do lolka, naprostujemy ci kręgosłup smile
                    • andziulec Re: Doral 26.02.10, 17:32
                      Bardzo chętnie tylko trochę za daleko mamsad
              • tabakierka2 Re: Doral 01.03.10, 06:46
                andziulec napisała:

                > Może któraś z Was planuje jakieś
                > porządki?smilesmilesmile

                no!!!u mnie by trzeba okna umyćsmile dwa tylkowink więc weź dresik na
                spotkanie - środki czyszczące i kawę zapewniam jabig_grin
    • irutxeta Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 13:34
      - tylko czas,(na prawde leczy rany i pozwala ulotnic sie hormonom)

      - i nowe znajomosci, nowe zajecia, nowa praca,
      calkowite odlaczenie od eksa (zero wspolnych znajomych, zero wiadomosci o nim,
      zero widzenia sie w przelocie)
      • adkam77 Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 16:10
        Pomagał czas i znajomi oraz dobre książki.
        • pulcino3 Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 16:58
          Jak zostałam porzucona, czułam się jak w letargu, moje życie toczyło się obok
          mnie, ja tylko stałam obok i się jemu przyglądałam. MEGA bezsilność odbierała
          mi całą energię, wyssysała wszystkie soki, przytłaczała tak strasznie, że
          najdrobniejsza najprościejsza czynność dnia codziennego stawała się wyzwaniem
          nie do pokonania. Zaczęłam palić i to jeden papieros odpalając od drugiego,
          gdzie wcześniej byłam osobą niepalącą. W alkoholu też czasem zatapiałam smutki,
          ale mam dziecko więc , nie mogłam sobie pozwolić na dłuższą metę na takie coś.
          Pocieszę cię że stan ten nie trwa wiecznie. Przyszło w pewnym momencie
          przebudzenie i zdystansowanie sie do tego co się stało, ba po zrobieniu bilansu
          wyszłam na plus i zaczełam dostrzegać korzyśći z tego , ze nie jesteśmy juz razem.
          Dobrze radzą niektóre dziewczyny, że nie można gdybać, roztapiać się w
          przeszłości, należy jak najszybciej na ile to możliwe odciąc się od tego co sie
          stało. Ja tak właśnie zrobiłam_ wykasowałam nr do ex, zmieniałam zamki w
          mieszkaniu,skupiłam się na sobie i na tym, jakie życie jest piekne BEZ NIEGO. Im
          szybciej pogodzisz się z faktem, że was juz nie ma,tym szybciej znajdziesz
          "ukojenie"..
    • karra-mia Re: Jak dajecie sobie radę? 26.02.10, 20:31
      Andziulec czas leczy rany. Poboli, poboli i wkońcu przestanie, daj
      szansę wyjśc bólowi
    • natiia7 Re: Jak dajecie sobie radę? 01.03.10, 09:27
      Przestan wyszukiwac sobie zajecia .
      wypozycz jakies filmy do plakania najlepiej omijaj romanse wez dramaty ale takie ostre do płakania ( moge podac ci pare tytułów)smile połuz sie do wyra i zrób sobie załobe
      po tygodniu nie bedzie juz tak bolec a w tedy usmiech sam zawita smile))
      Powodzenia i koniecznie napisz co u ciebiesmile
      • andziulec Re: Jak dajecie sobie radę? 01.03.10, 10:47
        Żałoba to już odrobiona i wyryczana. Teraz to już nie mam sił nawet zeby ryczeć.
        Tak mi tylko cieżko jest ale daje radę i do przodusmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka