Dodaj do ulubionych

A JAK TO JEST

12.11.10, 10:30
miec normalne dziecko? bo ogolnie sporo mam chcialoby miec dziecie uzdolnione, prawie ajsztajna :d i oczywiscie zauwazam, ze chwalenie sie przybiera forme jakiegos zyciowego konkursu i misji- by pokazac moje to takie i siakie (czytaj lepsze)a twoje to jeszcze tego czy smego nie robi...
Ja rozumiem, duma rodzicielska itp.
Moja mala jest zwyczajnym dzieckiem (to ze dla mnie najcudowniejszym na swiecie to inna sprawa), nie ma specjalnych uzdolnien (poza obsluga ajfona szybsza od swojej matki-ale nie wiem czy to akurat powod do dumy), widze to i jakos nie staje mi to koscia w gardle.
rozwija sie w swoim tempie, nie stymuluje jej dziesiatkami zabaw edukacyjnych ani tez nie ograniczam jej odkrywania swiata na swoj sposob.
a ostatnio dowiedzialam sie, ze jak nei bede na zajecia jakies zapisywac, jak nie zawale pol chalupy zabawkami co rzekom rozwijaja umiejetnosci dwulatki (czemu swiecace pianino ma byc lepsze od kilku garnkow i lyzki?) to dziecko sobie w szkole nie poradzi i bedzie przecietniakiem.

cholera, co zlego w tym, ze dziecko mialoby byc przecietne? czy wszystkie musza byc uzdolnione i nadzwyczajne?
Obserwuj wątek
    • rybalon1 Re: A JAK TO JEST 12.11.10, 10:44
      uzdolnione być nie muszą - ja też jakoś specjalnie nie jestem ( choć troszkę nad tym ubolewam smile jednak wyjątkowe są moim zdaniem wszystkie bez wyjątku smile
      Mam 6-latka , nie geniusza ot normalny kumaty dzieciak chodził do przedszkola teraz do zerówki szkolnej - nigdy nie ganiałam go na dodatkowe zajęcia , nic mu nie wymyślałam miał czas na zabawę , staram się kupować mądre zabawki , dobrej jakości. Staram się też dużo z nim bawić ( jest jedynakiem) bo widzę , że wtedy najwięcej się uczy. Nie zalezy mi aby był super we wszystkim , chciałabym jednak aby miał jakieś soje zainteresowania w określonym kierunku bo teraz z perspektywy czasu widzę , że takim ludziom jest łatwiej w życiu - np. wiedzą jaki zawód wybrać , jaką szkołę , jakie studia ... i tyle chyba. Geniusze wcale nie są szczęśliwi w życiu , są traktowani trochę jak dziwaki i to niestety często ciągnie się całe zycie za nimi i w sumie ich życie nie jest takie łatwe i przyjemne .
      • exotique Re: A JAK TO JEST 12.11.10, 10:49
        ryba, czyli robisz to co robi wg mnie normalna matka bez cisnienia czy swoich niespelnionych ambicji.
        a mnie mocno zastanawia, dlaczego posiadanie przecietnego, normalnego dziecka mialoby byc wstydem.
        nie miesci mi sie to w moim malym blond rozumku big_grin
        • rybalon1 Re: A JAK TO JEST 12.11.10, 11:01
          wiesz ja tez tego nie rozumiem smile to ciąganie dziecka na furę zajęć dodatkowych tak że wraca do domu o 19 tej i juz nie ma czasu na zwykłą zabawę . Nie rozumiem chodzenia z roczniakami na zajęcia dla dzieci bo niby potrzebują kontaktu z dziećmi ..wg mnie guzik prawda ... owszem 3 -latek to juz fajnie jak ma kontakt z dziećmi i np. chodzi do przedszkola czy na jakieś zajęcia .
          Dla roczniaka czy 2-latka całym światem jest mama i najbliższe otoczenie i tam czuje sie bezpiecznie wiec wymyślanie na siłę i cudowanie to wyłącznie wybujałe aspiracje Rodziców.
          • doral2 Re: A JAK TO JEST 12.11.10, 11:55
            nawet żebyś wstawiła do salonu osiem fortepianów i pianino, to jak dzieciak talentu nie ma, to najwyżej poprawnie gamę wystuka, wirtuozem razczej nie będzie.
            utalentowane w tej kwestii dziecko nawet na pokrywce od garnka łyżką ci symfonię zagra.

            moi sasiedzi zakupili swoim dzieciom perkusję i elektryczne gitary i pomimo tego, że dzieci te katują mnie od trzech lat łomotem za ścianą, to z baraku talentu i słuchu widzę marne szanse na osiągnięcie przez rzeczone dzieci wirtuozerii w tej kwestii.

            więc myślę, że to chyba przerośnięte ego rodziców, którzy lubią siępochwalić - a moje dziecko gra na tym, tamtym, sramtym i owamtym, mówi po chińsku z akcentem kańtońskim, po japońsku, quisuahili i w narzeczu mandingo.
            wtedy ego mamusi/tatusia czuje się świetnie.
        • prigi Re: A JAK TO JEST 12.11.10, 12:05
          ja dochodzę do wniosku, że często to wielkie ciśnienie na genialne dziecko mają przeciętni rodzice, którzy chcą dla dzieciaka więcej niż sami w życiu osiągnęli. często są to niespełnione ambicje minionych lat
          oczywiście są dzieciaki, jak mathioli np, które bez żadnego nacisku ze strony rodziców same interesują się wieloma rzeczami. i takim jak najbardziej należy się zająć, pozwalając na 'rozszerzenie' swoich zainteresowań przez zajęcia dodatkowe
          moja córa jest do bólu przeciętna. chociaż nie; nawet jak na babę to nieprzeciętnie wiele gadatongue_out
          • zales239 Re: A JAK TO JEST 12.11.10, 12:47
            no fakt ,to rodzice zapedzają się w te zajęcia dodatkowe i do bólu eksploatują dzieciaka,
            ostatnio superniania na ten temat sie wypowiadała,
            dziecko do 13,14 roku życia powinno próbowac ,stykać się z różnymi formami zajęć dodatkowych,ale nic na siłę, i dopiero potem ono może z chęcią się na coś ukierunkować,
            oczywiście sa wyjątki-geniusze co im wszystko łatwo przychodzi i wiedzą co chca juz jako małe dzieci.
            Mój 6 latek też jest przeciętny ;jest nieprzeciętny tylko w szybkości zjeżdżania na zjeżdżalni i wspinania się na drabinki i jazdy na rowerze i robienia 10 rzeczy na razsuspicious
    • lolinka2 Re: A JAK TO JEST 12.11.10, 14:24
      ja urodziłam dziecko, po prostu dziecko

      i owo dziecko samoistnie zaczęło się rozwijać... gadać szybko, uspołeczniać się, śpiewać, czytać, interesować wszystkim dookoła, po prostu. Żyjąc obok nas. Naprawdę nikt jej nigdy nie cisnął.
      No i taka sobie jest od prawie 9 lat... ostatnie badanie IQ sprzed 2 tygodni = średnia 127 (w skali słownej 137). Pisze opowiadania, wiersze... uwielbia biologię. Z zajęć dodatkowych ma OD TEGO ROKU taniec i angielski. I wsio smile
      Jak mówi fajna terapeutka dziecięca: rozwoju dziecka nie trzeba przyspieszać, jeśli dziecko jest zdolne, rozwinie się samo.

      Do niedawna cieszyłam się, że drugą córkę mam za to normalnie przeciętną...
      Do czasu.
      Córka maluje, klei i wycina. Najlepiej w całej grupie - różnica zasadnicza m. jej pracami, a pracami kolegów.
      Córka śpiewa.
      Córka uczy się na pamięć tysięcy wierszy i piosenek - nie wiadomo kiedy i obłędnie szybko.
      Córka ma nieprzeciętne poczucie humoru - idziemy na spacer, pokazuje mi ptaka na trawniku i pyta "napijemy się kawki?" albo "zjemy gołąbka na obiad? tylko ten jest dziwny bo bez kapusty".
      Córka podejmuje tematy ideologiczne - usiłuje ogarnąć umysłem tematy abstrakcyjne: żałoba narodowa, zmartwychwstanie...
      Córka nie wiedzieć czemu rozróżnia flagi różnych państw...

      no przerąbane, a specjalnie ją wychowywaliśmy na słodką małą dziewczynkę <sic!> Nie udało się crying
    • osa551 Re: A JAK TO JEST 12.11.10, 14:42
      Wychowałam się mając 1 lalkę Fleur i 1 zestaw klocków Lego, w środku stanu wojennego, gdzie żadnych sensownych zabawek nie było, a największą zabawką był biały papier i paczka kredek. Jakoś nie mam kompleksów.

      Wychodzę z założenia, że Einstein tez jakoś nie wychował się na zestawach Fisher Price i zajęciach dodatkowych, a dziecko powinno mieć czas żeby się bawić i żeby się nudzić.

      Moja córka, jeśli chodzi o uzdolnienia jest absolutnie "normalna". Praktycznie nie ma "słuchu muzycznego", fatalnie śpiewa, za to ładnie rysuje i ma bogatą wyobraźnię.

      Po tej normalniej córce, nasz 2,5 letni syn doprowadza mnie czasem do obłędu, bo zaczynam się zastanawiać, czy wszystko ma ok "pod kopułą". Mówi pełnymi zdaniami i wygląda mi naprawdę na uzdolnione dziecko (nie będę się rozpisywać), ma poczucie humoru i często robi dość inteligentne psikusy starszej siostrze. Na szczęście dla równowagi nie nauczył się jeszcze korzystać z nocnika.
    • beataj1 Re: A JAK TO JEST 12.11.10, 16:23
      Moja bliska znajoma urodziła przecietne zwykłe dziecko. Całkiem sympatycznego chłopaka zresztą.
      Ale sama ambitna bardzo.

      W wieku 3 lat syn został zapisany do prywatnej szkoły podstawowej (na listę dla oczekujących). W wieku 4 i 5 lat zaczął chodzić na zajęcia przygotowujące go do tej szkoły (płatne afkors). W wieku 6 lat zaczeły się rozmowy kwalifikacyjne. Najpierw rodzice - czy pasują do wizji szkoły. Potem dziecko zestaw testów na inteligencje i przyswajanie wiedzy. Wyniki średnie - w normie. Nastepnie dziecko musiało odbyc jazdę próbną (wiek c.a. 6 lat)- czyli spędzić kilka dni próbnych na specjalnie zorganizowanych zajęciach. Po tym zostało zapisane na listę potencjalnych uczniów.
      Na każdym etapie szkoła mogla odrzucic dziecko bez podania przyczyn.

      Na pół roku przed rozpoczęciem zajęć ojciec dziecka stracił pracę i okazało się że nie stać ich na czesne. Dziecko poszło do normalnej szkoły.
      Koleżanka załamana jakby dziecko już nigdy miało nic nie osiągnąc. Aż mi sie cisneła na usta rada: Oddaj chłopaka do adopcji bo z niego juz nic nie będzie i zrób sobie nowe dziecko. Może tym razem sie uda.

      Tak uważam że lepiej mieć przeciętne normalnie dziecko niż przerost ambicji.
    • anna_sla Re: A JAK TO JEST 12.11.10, 19:37
      ja jestem przeciętniakiem na własne życzenie big_grin mogłabym być KIMŚ, ale nie chciałam smile Swoim dzieciom też chcę podarować przede wszystkim "WOLNOŚĆ".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka