Syn mój dostał- nie ode mnie, żeby nie było wątpliwości- keyboard pod choinkę i teraz kurna siedzę i sobie przypominam jak to się grało

On pobawił się trochę i poszedł do innych zabawek a ja męczę (przypomniałam sobie już parę wersów- kiedyś szło mi całkiem nieźle).
Wcześniej Mea przypomniała mi o gitarze i ją wyciągnęłam z mroków szafy, teraz klawisze wracają na tapetę. Ciekawe co będzie następne