08.04.11, 09:01
teraz jak swój odstawiłam do warsztatu na tydzień i załapie się na brak w sobotę i niedziele , odbieram w poniedziałek to wiem ze to jednak luksus do którego szybko się przyzwyczaiłam i nie potrafię odzwyczaić, zwłaszcza w dużym mieście gdzie odległości są.A Wy?? te które maja auta tez tak macie????
Obserwuj wątek
    • asiaiwona_1 Re: samochód 08.04.11, 09:04
      mi się czasami zdarza pojechać autobusem, ale to rzadko. Natomiast jak jedziemy gdzies na imprezę i mamy wracać taksówką to namawiam chłopa coby w ramach oszczędności na imprezę pojechać autobusem. Jeszcze się nie zdecydował. Jednak dupsko szybko przyzwyczaja się do dobrego. Teraz się zastanawiam jak to było jak nie mieliśmy auta i wszystkie zakupy w "zębach" trzeba było nosić, na święta do rodziny pociągiem albo pks-em jechać. Masakra jakaś big_grinbig_grinbig_grin
    • aniuta75 Re: samochód 08.04.11, 09:14
      Samochód przydatny szczególnie kiedy w jednym dniu dużo do załatwienia, jak lekarze czy większe zakupy. No i jak pada smile.
    • olinka20 Re: samochód 08.04.11, 09:49
      Nienawidze komunikacji miejskiej , jezdziłam nia kupe lat i mam nadzieje, ze juz nigdy nie bede musiała.
      Ostatnio pozyczyłam auto tacie i musiałam chłopowym heblem jeździc, ale wolałam to niz komunikacje miejskąwink
      PEwnie, ze do luskusu człowiek sie szybko przyzwyczaja, kiedys klima to była rzadkosc, teraz np. nie wyobrazam sobie jezdzic bez.
      • opium74 Re: samochód 08.04.11, 10:06
        a idź....... miałam stłuczkę 20 lutego - do tej pory moje auteczko stoi w warsztacie....
        może mi oddadzą w przyszłym tygodniu - całe szczęście że dali zastępcze bo by mnie szlag trafił. W mieście to pół biedy, ale ja mieszkam 10km od miasta, cicha spokojna wieś na uboczu.... 2 autobusy rano i 2 po południu suspicious
    • prigi Re: samochód 08.04.11, 10:41
      z powodów ciążowo-macierzyńskich ostatnie miesiące nie należały do najbardziej kilmetrożernych dla mojego mondziaka. co nie zmienia faktu, że spokój psychiczny, że w razie "W" stoi pod blokiem, wystarczy wsiąść i przekrecić kluczyk, jest dla mnie błogosławieństwem
      zdaża sie, że jadę komunikacją miejską w konkretne miejsce, gdzie wiem, że o miejsce parkingowe tam kiepsko i nie mam ochoty jeździć w kółko licząc na cud. ale traktuję to w ramach atrakcji turystycznejwink
    • zuska.pl Re: samochód 08.04.11, 11:42
      Ja korzystałam z komunikacji miejskiej jakieś 3 lata temu jak młodego musiałam na kurs odwozić a że nie było tam gdzie zaparkować to się przeprosiłam z komunikacją miejską tongue_out
      Teraz nie wyobrażam sobie życia bez prawka i samochodu suspicious
      • doral2 Re: samochód 08.04.11, 12:22
        nie wyobrażam sobie życia bez samochodu.
        ostatni raz komunikacją miejska jeździłam w zeszłym roku, ale tylko 4 przystanki dojeżdżałam do centrum, bo w centrum niei ma miejsc parkingowych i sa płatne, a łatwiej mi było dojechac do tramwaju, zaparkować za friko i dojechac te 4 przystanki.
        ale trwało to krótko, w ciepłą wiosne i lato, nie było jakoś mocno upierdliwe, bo jeździłam w ciągu dnia, a nie z rana.
        więc już zdążyłam o tym zapomnieć.
        ale zapachy a właściwie smrody, brud wagonów i dziwni ludzie w nich to wrażenia raczej niezapomniane...
        • pocket.size Re: samochód 08.04.11, 14:04
          Podpiszę się pod większością - nie wyobrażam sobie życia bez samochodu smile Wiem, że w dupie mi się poprzewracało, bo dwadzieścia parę lat bez tego samochodu żyłam i jeździłam namiętnie autobusami. Teraz problem jest taki, że niby do pracy nie mam daleko (autem 12 minut), ale jakbym chciała jechać tramwajem, to 45 minut. Bo i z domu i z pracy mam strasznie daleko na przystanek. W takim mało skomunikowanym miejscu pracuje. I o ile jest ciepło i sucho, to nie ma problemu, ale jak pada i wieje, a ja w obcasach przez pole muszę pomykać, albo ulicą między ciężarówkami - to dziękuję. Czasem, jak muszę coś w mieście po pracy załatwić (a tam parking płatny), to jadę tramwajem. Ale nie lubię. Chociaż sto razy bardziej wolę tramwaje od autobusów.
    • hamerykanka Re: samochód 08.04.11, 16:01
      Tez nie wyobrazam sobie zycia bez samochodu.
      Cale zycie w Polsce czlowiek tlukl sie autobusami, pociagami i jakos sie zylo. Ale tutaj sie nie da bez samochodu, komunikacja miejska praktycznie nieistniejaca, wszedzie daleko i ja jako domowy zaopatrzeniowiec musze zakupy wozic (duzo ciezkich siat), dziecko do i z przedszkola, dechy i inne do budowy tarasow...w reku sie nie da.
      Jako ze narzekalam mezowi jak mi dojadlo pakowanie wszytskiego do SUVa (deski na dach, cement do srodka, sciolka luzem pakowana do plastikowych pojemnikow, pojemniki w ustalonym porzadku do srodka, bo inaczej sie nie mieszcza) ze w koncu kupil mi pickupa i teraz to zupelnie inna bajka. Wnetrze nie smierdzi, a i dziecko lubi siedziec wysoko na przednim siedzeniu na swoim fotelikusmile
      Samochod niezbedny jest i tyle.
      • asze34 Re: samochód 08.04.11, 16:10
        Ja to nawet prawka nie mamsmile Ale małż ma na szczęściesmile
        Ale właśnie zepsuła mi się zmywarka i bardzo odczuwam jej braksad nawet nie wiedziałam, że tyle dla mnie znaczy...
    • otojestemtu Re: samochód 08.04.11, 18:02
      Ja na początku nienawidziłam jeździć, wszystko mnie wkurzało na drodze, a teraz auto to dla mnie piąty członek rodziny. Najbardziej je doceniam gdy muszę gdzieś jechać a jest paskudna pogoda albo w weekend - zamiast się snuć po smutnych Szopienicach pakuje swoje cztery litery i jadę tam gdzie zielono i fajnie. Auto fajna rzecz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka