gosia198123
24.08.11, 22:32
Mój mąż ma koleżankę. Wszystko było dobrze, gdy jakiś czas temu okazało się, że ta koleżanka jest zakochana w moim mężu na zabój (wypisuje mu smsy że go kocha dogranic możliwości, że jest ten jeden jedyny...). Mąż nic do niej nie czuje (ponoć, tak mówi) i nie chce zrywać tej znajomości, bo uważa, że nie jest odpowiedzialny za czyjeś uczucia, a że fajnie z nią się spędza czas nie chce tego kończyć, że to jej sprawa że się w nim kocha. Ona wie że jestem ja, że są dzieci i że nie może liczyć na więcej niż koleżeństwo.Mąż nie rozumie moich obaw, nie docierają do niego argumenty że kontynuując tą znajomość wyrządza dziewczynie wielką krzywdę. Poza tym ja też się obawiam, że w końcu stanie się tak zaborcza, że zacznie mieszać w naszym małżeństwie, albo swoimi gierkami omota mojego męża. I się zastanawiam, czy mąż faktycznie nie rozumie moich argumentów, czy już coś między nimi jest. Mam ochotę iść do niej i wydrapać jej oczy ale to nie w moim stylu. Z drugiej strony do niego nic nie dociera (uparcie uważa że nic złego nie robi). Czy mam powody do obaw, bo się zastanawiam czy nie wpadam w jakąś paranoję? Czy w Waszych małżeństwach tolerowałybyście taką sytuację?