kaja2002
29.02.12, 14:13
Wymyśliłam sobie, że od września w szkole starszego będę uczyć etyki, jako dodatkowa praca miałoby to być. Zrobię podyplomówkę i będzie si. Pogadałam z dyrektorem, on bardzo na tak, powiedział nawet, że jak już zacznę pracować, to mi kolejne dwa semestry zrefunduje w jakiejś części. A na początek moi rodzice osobiści dali mi tysiaka na studia. Czyli sielanka.
Mieszkam w Poznaniu, czyli nie takim znowu małym mieście.
Pojechałam na Uniwersytet Adama Mickiewicza. Owszem, kierunek jest, chętnie zaczną, tylko musi się uzbierać 50 chętnych. Od pół roku jest 5 + ja.
Poszłam więc na prywatną Wyższą Szkołę Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa. Owszem, kierunek jest, chętnie zaczną, tylko musi się uzbierać 20 chętnych. Ja jestem pierwsza zainteresowana.
(I nawet taniej o 3 stówy! i bliżej)
No i chuj mnie strzela. Bo tak - etyki w szkołach nie ma, bo nie ma nauczycieli. Nauczycieli nie będzie, bo kierunku nie otworzą. Więc etyki nie będzie. Czyli co? Wszyscy na religię!
Jutro idę gadać z dyrem, jak on to widzi, czy w ogóle widzi...