Właśnie wchłaniam. Albo usiłuję, bo muszę się oganiać od mojego nienormalnego kota, który gdyby mógł, zeżarłby mi je wszystkie z talerza. Na ogół ignoruje wszystkie nasze posiłki, on nie jada domowego żarełka, książę zakichany, ale na tle szparagów małpiego rozumu dostaje.
O, teraz siedzi i wajczy. I ślini się. Normalne to?