U mnie był koło 3 nad ranem. Jak pierdolło to myślałam, że III wojna światowa się rozpoczęła.
Bilans?
Przesunięta trampolina o jakieś 2-2,5 metra, zabawki z piaskownicy pochowane po krzakach (część "zakopała się" w piaskownicy), powywalane niektóre kwiaty w donicach, zbieranie niektórych rzeczy z podwórka sąsiada i do wykopania jeden drzewokrzew - rozkraczył się
U rodziców natomiast w kuchni piękny zaciek na ponad 50 cm - prawdopodobnie piętro wyżej było uchylone okno, napadało i przeciekło (wina siostry).
Jedyne co się uchowało, ku mojemu zdziwieniu, to 2 bramki do nogi, takie małe plastikowe. Ani drgnęły (tak, były przyczepione do ziemi specjalnymi hakami, ale zazwyczaj wywalały się przy golu, a przy wichurze, gdzie trampolinę przesunęło - one stały niewzruszone

)