doral2 28.02.13, 21:47 jaka tam u ciebie temperatura, he?? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hamerykanka Re: hamerykanko droga... 01.03.13, 17:21 No coz... W zeszly weekend az do poniedzialku mielismy zamiec, w niektorych miejscach do poltora metra sniegu; w ten weekned 12-17C na plusie, w poniedzialek 20C. A co, wybierasz sie? Odpowiedz Link
doral2 Re: hamerykanko droga... 01.03.13, 18:38 ja to nieeee..... ale twoje śliwki w czekoladzie więc za jaki tydzień pilnuj skrzynki, by ci nie zamarzły, albo nie zrzuciły czekolady do koperty Odpowiedz Link
hamerykanka Re: hamerykanko droga... 02.03.13, 16:11 Jejku!!!! (podskakuje) dzieki!!!!! Odpowiedz Link
doral2 Re: hamerykanko droga... 02.03.13, 18:12 przecie ci na zająca obiecałam ale nie zeżryj wcześniej, zostaw sobie na święta... Odpowiedz Link
magiczna_marta Re: hamerykanko droga... 02.03.13, 18:16 hahahaha, jasne przecież pożre je zanim dojdzie od skrzynki do chaty Odpowiedz Link
hamerykanka Re: hamerykanko droga... 03.03.13, 03:19 No co ty, Martuniu, bede sobie dwakowac. Jedna co godzine)) Dzieki, przyda mi sie jasniejszy moment w tym tygodniu.. W niedziele i poniedzialek mielismy burze sniezna, wiatr 90 km/godz, nawialo w niektorych miejscach do 1,5 m. Mezowi zachcialo sie pojechac do sklepu, jak juz przestalo sniezyc-pojechalismy Blackie mijajac po drodze utkniete samochody. W drodze zapalila sie kontrolka silnika, wiec wrocilismy do domu. W srode pojechalam do serwisu-okazalo sie ze poszedl kabel od swiecy. Naprawa "zaledwie 185 dolcow. W nocy ze srody na czwartek padlo ogrzewanie (elektryczne). Maz pojechal w srodku nocy do sklepu i nakupil grzejnikow. W czwartek rano okazalo sie ze nie ma jego portfela, w tym prawa jazdy, kart kredytowych i debetowych. D..a blada. Przyjechal facet reperujacy ogrzewanie, spojrzal i powiedzial ze usmazylo sie i trzeba wymienic. Za jedyne 1-2 tys dolcow, przy czym oni takich rzeczy nie robia, ale znaja kogos kto robi. Mial zadzwonic do nas i podac namiary. Kolejna noc na grzejnikach. W miedzyczasie moje bole tak sie nasilily, ze znowu jestem non stop na silnych prochach. Zadzwonilam do gina, ktory mnie operowal i ktory zapisal mi tabsy od uszkodzonego w czasie operacji nerwu, przeciwzapalne. Chcialam, ze by cos zrobil. Oddzwonila pielegniarka ze moga mi najwyzej dac specjalne przeciwbolowe od nerwu-ktore powoduja u mnie zawroty glowy i dezorientacje do tego stopnia, ze do lozka poszlam trzymajac sie sciany bo bym upadla. I dowiedzialam sie tez, ze nie moga rekomendowac mniei do neurologa, o co poprosilam, bo oni nie przyjmuja pacjentow z rekomendacji gina. Wiec musze spotkac sie z lekarzem rodzinnym, ze on zapisal mnie do neurologa. Fajnie, tylko rodzinny nie pracuje w piatki. Boli mnie jak jasna ...., jak nalykam sie prochow w koncu przestaje, tylko ze wtedy nadaje sie tylko do lozka. Maz od wtorku rano do czwartku na konferencji, ja musze zawiezc i przywiezc mala z przedszkola, nakarmic i zaopiekowac. Wyjac z bolu ale przytomna albo nacpana i nieprzytomna. Portfela dalej niet; ogrzewania niet, a dzis rozchorowalo sie dziecko. Co kuzwa jeszcze moze spotkac?? Chyba sie powiesze. Odpowiedz Link