Taka oto sytuacja:
Mieszkam okno w okno ze szkołą i mam pozor na ulicę prowadzącą do szkoły .
Dzisiaj wywołał

mnie na balkon potężny ryk dziecka.
Dziecię tak około 7 lat wyjące w niebogłosy ,chwytające się płotu i obok mama prosząca dziewczynkę, żeby jednak udała się do szkoły, bo już jest późno.
Młoda odstawiła taki cyrk ,że samochody się zatrzymywały i inne matki tyż

Matka popychała Młodą do przodu ku szkole ,ta rykiem i wyciem i słowami :
-odejdź ode mnie
-nie dotykaj mnie
- nie pójdę ,nie dawała za wygraną.
matka nerwowo rozglądająca się dookoła i sprawdzająca czas na tel. , czekająca aż dziecię odczepi się od płota .
Akcja trwała około pół godziny ,dwa kroki do przodu, trzy kroki do tyłu, aż szła pani od religii i zgarnęła dziecko.
Ta sytuacja powtórzyła sie już raz wcześniej ze 2 razy.
Na oko i z wierzchu normalna kobieta i dziecko

Ale się zdenerwowałam bo Młoda albo odstawiła niezłą scenkę-rozmyślnie?
albo coś jest na rzeczy.