tak sobie napiszę, bo może mi lżej będziez tym nieogarnianiem...
- w żłobku powiedzieli, żeby z Młodym iść do neurologa, bo odstaje psychoruchowo in minus od grupy

- Młody chory, poszłam z nim dziś znów do lekarza, bo się pojawił stan podgorączkowy w weekend. Dostał antybiotyk, a ja tydzień zwolnienia. Nie jestem przekonana do antybiotyku, ale z drugiej strony kaszle i smarka od ponad 3 tygodni... Zresztą ja i niemąż podobnie długo jesteśmy przeziębieni.
- w związku z tym, że ani ja, ani niemąż nie bardzo możemy być na zwolnieniu, to z drugiego końca świata jedzie do nas moja mama- ciekawe, czym to się skończy... Młody ją zamęczy, czy pokłóci się z ojcem Młodego???
Ech, ogólnie wszystko ostatnio mi nie idzie i nie mam już siły. A najgorsze są dobre rady... wrrr, nawet nie chce mi się niektórym opowiadać, co się dzieje, bo znów usłyszę kolejną dobrą radę nie do zrealizowania.
No, tom się użaliła i mogę iść spać.