emigrantka34
24.03.09, 21:46
Mimo klopotow, ktore nawiedzaja nasza rodzine, ciesze, sie bo sobie
uswiadomilam, ze za dwa tygodnie i dwa dni bede w Polandzie, mojej
pieprzonej ukochanej Ojczyznie.
I pitole to, ze w mieszkanku nie mam mebli oprocz stolu i lozeczka
dla mlodej....pitole tez to, ze na dodatek czeka mnie leczenie,
rehabilitacja po kilka godzin dziennie, ale tez i praca - wynalazlam
sobie nowy zawod, ktory moge uprawiac przy chorym kregoslupku.
I sie ciesze, bo jak sobie pomysle, ze wymasuje mnie moj wspanialy
Pan J, ktory zna kazda kosteczke, przestanie mnie bolec, albo
przynajmniej bedzie mnie mniej bolec i bede chodzic na dlugie
spacery....bede chodzic codziennie na basen, mloda (mam nadzieje)
bedzie miec opiekunke, monz bedzie mial czas na prace nad
znalezieniem nowej pracy (no fakt, bedziemy rozdzieleni, ale bedzie
przylatywal co dwa tygodnie tanimi liniami - juz kupilam bilety); i
nawet jak pracy nie znajdzie, to zrobimy desant na stale do
Polandu....
no, naprawde sie kurwa ciesze, ciesze, ciesze, ze sie poszlajam po
starych katach, zobacze znajomki, kolezanki i przyjaciolki...!