Nie pracuje, a nie mam na NIC czasu. I tak sobie mysle, ze gdybym do pracy wrocila, mialabym tego czasu (zwlaszcza dla siebie) paradoksalnie wiecej chyba???
Musze papiery odswiezyc i w jakims niepublicznym sie zatrudnie. Po wakacjach, bo teraz to niemozliwe. Bo mlodosc mi przeminie, a ja ciagle kochanka miec nie zdarze

.
Kiedy mialyscie wiecej czasu? Pracujac, czy nie pracujac?