jestem

4 dni byłam na odwyku

Miałam być dłużej, ale w sobotę wydarzyło się coś, co mna nieco
wstrząsnęło i muszę się nieco wyżalić

Był u nas szwagier (ten, mój ukochany) z rodzinką - dzieciaków
dwójka - 6latka i 2,5 latek. Wszystko 'piknie ladnie', siedzimy,
gadamy - smęty jak zawsze z nimi. Dzieciaki latają mi po mieszkaniu.
wkurzyłam się i zamknęłam drzwi do sypialni ( mamy tam laptopy
między innymi)żeby mi tam dzieciaki bez kontroli nie siedziały.
Rodzice zero reakcji (jak zwykle). No więc dzieciaki biegały sobie
kuchnia - łazienka - salon. Przez jakiś czas panowała cisza...
Kurcze, teraz wiem, że jak się wydaje, że dzieci nic nie robią, to
robią głupoty.
dzieciaki znalazły w łazience w szafce mój zmywacz do paznokci

jako, że rano go uzywałam, zostawiłam niedokręconą nakrętkę.
I młody się napił zmywacza

Krzyk się zrobił, wrzask i ryk

Pojechali z młodym na IP.
Podobno ma trochę 'przepalony' przełyk

nie wiem, czy szwagier mówi prawdę, czy chciał nas przestraszyć.
Jesli to drugie to udało mu się



Wini nas za to zdarzenie

Masakra