Wlozylam do piekarnika poduszke z pierza kaczego i nastawilam na 50
st.
Aha i termoobieg.
No to chyba nie shajcuje chalupy?
Nie dodalam jablek ani zurawiny
Chodzi o to, ze wypralam poduszke i szarpalam sie z nia 2 dni, zeby
wyschla, dziubalam to pierze, przewracalam i cuda robilam. No i
fajnie, bo sie ladnie rozbila rzeczywiscie, ale chyba nie zdazyla
wyschnac w tym czasie jak trzeba, bo dzis zaczela smierdziec.
Dlatego uznalam, ze musi wyschnac jednak szybciej.
Wypralam znowu i teraz ten pierkanik uskuteczniam.
A moze macie jakies zmyslne patenty?
Pierwszy raz w zyciu piore poduszke