w_miare_normalna
26.06.09, 14:56
Kuzynka moja mieszkająca w Anglii obudziła się 2 tygodnie temu,że
ślub chciałaby wziąć.Nie wiem jak,ale udało się zaklepać na 10
lipca,także to tuż,tuż.
Poinformowali mojego ojca wczoraj,że ma zostać świadkiem,ojciec zły
że tak na ostatnią chwilę,ale nie o to chodzi.
Ślub cywilny,mieli wynajętego kogoś kto miał ich zawieść do tego
ślubu,ale nie wypaliło,więc ciotka wczoraj zadzwoniła do mnie czy
czasem mój K. by ich nie zawiózł.Zdziwiłam się bo sama takim
samochodem bym do ślubu nie pojechała,ale ok ich sprawa.Problem
polega na tym,że ciotka nie wspomniała o żadnych pieniądzach na
paliwo,a ślub ma być w miasteczku oddalonym o 20 km,po ślubie K. ma
ich odwieść do domu czyli tego dnia zrobi ok.40 km.
Paliwo będzie miał bo teść nam tankuje auto.Powiedział,że jeśli go
nie sprzedamy to będzie nam dawał pieniądze na jego utrzymanie(to
prezent od niego).Zatankowaliśmy wczoraj do pełna z myślą o wyjeździe
16 lipca nad jezioro oddalone o 80 km.Jeśli ciotka nie da pieniędzy
za usługę,nie będzie siana na zatankowanie bo teściowi głupio będzie
powiedzieć,że samochód już pusty.Dodatkowo jesteśmy do tej kuzynki
proszeni na poprawiny 11 lipca,więc myśleliśmy o tym by dać 100 zł
plus kwiatki i telegram no i kurde co teraz bo ojciec mój wczoraj
mówił mojemu K. że ma zażądać 250 zł za usługę,ale za cholere tego
nie powiemy bo to ciotka przecież,a może delikatnie dać do
zrozumienia,że benzyna kosztuję,bo ciotka należy do tych pazernych i
obawiam się,że nie da nic.
Wredna jestem ?