Dodaj do ulubionych

Z pracy jednak nici, ale..

30.06.09, 09:29
.. za to wybieram sie na kurssmile Pracodawca u ktorego wczoraj bylam ma takie
wymagania, ze watpie ze w ogole kogos znajdzie, a jesli juz, to napewno nie na
sezon.. Hotel piekny, jeden z lepszych u nas, za to wlasciciel taki gbur, ze
szok smile Najlepszy pracownik to taki, co ma 19 lat, 10 lat stazu i 5 kursow
dodatkowo ;P Nie spodobal mu sie najbardziej w mojej osobie tatuaz.. Jego
prawo. Wiec olalam to wszystko i ide na kurs niemieckiego i obslugi kasy
fiskalnej z pup. Moze tak i lepiej?
Obserwuj wątek
    • orissa Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 09:32
      Ale będziesz miała z kim zostawić dziecko na czas kursów?
      • hellious Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 09:33
        Na 4 godziny tygodniowo gdzies go wcisne.
    • madame_zuzu Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 09:33
      kurs kasy, jak kurs kasy. Nauczysz się obsługi jednej, a praktycznie w każdym
      miejscu jest inny typ i trzeba ją poznawac na nowo tongue_out
      Niemiecki-bomba! Języki zawsze sa dobra inwestycja w siebie. Korzystaj. A co do
      pracodawcy-bura. Może i lepiej, że samo się rozwiązało z pracą, bo pewnie za
      niedługi czas czytałybyśmy rozpaczliwe wątki biednej Hell wkurwianej przez szefa big_grin
      • orissa Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 09:38
        madame_zuzu napisała:

        > kurs kasy, jak kurs kasy. Nauczysz się obsługi jednej, a praktycznie w każdym
        > miejscu jest inny typ i trzeba ją poznawac na nowo tongue_out

        Nie tylko "nabijania" na kasę uczą na takich kursach. Uczą między innymi grup towarowo/podatkowych, zasad kredytowania zakupów, raportowania (daty i rodzaje raportów są jednakowe dla wszystkich kas). Klikanie "cena/kod" jest do opanowania w 30 sekund, cała reszta wymaga więcej nauki i warto wiedzieć więcej idąc do pracy związanej z obsługą kasy.
        • madame_zuzu Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 09:43
          no tak. Myśle dzisiaj na skróty i w uproszczonym trybie tongue_out masz orissa rację.
          Zapomniałam juz jak to było na szkoleniu z kasy w mojej pierwszej pracy. Tam
          faktycznie było więcej teorii podatkowej itd niż "sztuki obsługi manualnej" big_grin
          • koralik12 Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 21:21
            Ten kurs obsługi kasy to moim zdaniem bez sensu, nigdy nie brałam pod uwagę przy
            szukaniu kogoś do pracy na kasie czy ma taki kurs. Wszyscy opanowują to w ciągu
            1-3 dni.
            • orissa Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 21:42
              koralik12 napisała:

              > Ten kurs obsługi kasy to moim zdaniem bez sensu, nigdy nie brałam pod uwagę prz
              > y
              > szukaniu kogoś do pracy na kasie czy ma taki kurs.

              Wszyscy opanowują to w ciągu
              > 1-3 dni.


              Ja wręcz przeciwnie, wolę zatrudniać osoby po kursie, bo z reguły takie osoby praktycznie są w stanie zacząć samodzielną pracę już po godzinie od zapoznania się z typem kasy, a nawet szybciej. Poza tym wymagam więcej niż "klikania w dwa klawisze na krzyż".
    • panna.migotka777 Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 09:34
      I bardzo dobrze, po co Ci praca u takiego buca, tylko byś chodziła wściekła.. Ja
      się cieszę że nie podjęłam pracy w firmie X o której pisałam pod koniec maja,
      niech się męczy ktoś inny. A kurs na który poszłaś na pewno Ci się przyda.
      • hellious Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 09:37
        heh, pracodawca-buc juz na samym wejsciu byl malo przyjemny, wic odstrasza od
        poczatku potencjalnych pracownikow. A niemiecki u mnie potrzebny jest bardzo,
        tyle ze w szkole raczyli mnie angielskiego uczyc i po niemiecku to umiem tylko
        bluzgactongue_out
        • madame_zuzu Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 09:39
          Angielski jak znasz to tez nie zaniedbuj. Nie znasz dnia ani godziny jak może CI
          się b. przydać smile
          PIsz dalej pisz o nauce języków itd. bo ja szukam pieprzonej motywacji by wziąc
          sie porządnie za greke i jakoś kurwa nie mogę uncertain
    • bernimy Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 09:38
      Skorzystaj z kursów, to Ci pomoże w znalezieniu lepszej pracy!
      A gburem się nie przejmuj, bo sam ze sobą też musi się pewnie męczyć!
      • hellious Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 09:44
        A nawiazujac do watku na samodzielnej, to ciekawa jestem tego, czy faktycznie
        jest taka mozliwosc by z PUP doplacali mi do opiekunki?? Bo szczerze mowiac w
        zyciu o czyms takim nie slyszalam! I w Pup'ie tez sie nie kwapili by dac takie
        info i nie znam absolutnie nikogo, kto by z czegos takiego kozystal.
        Slyszalyscie o czyms takim?
        • hellious Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 10:42
          Dowiedzialam sie o to u zrodla. wiec owszem cos takiego istnieje, jak
          dofinansowanie opieki dla matki, ale tylko i wylacznie takiej, ktora idzie na
          staz z pupu. wiec nie dla mnie. Czytalyscie w ogole ten watek na samodzielnej?
          Przyznam szczerze, ze jak go czytam, to faktycznie mi sie glupio robi, ale hmm..
          powinno?
          • bernimy Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 20:05
            Hell, nie wczytywałam się zanadto, ale się nie przejmuj TYM CO TAM
            PISZĄ. Ludzie takie słodkie osądy chętnie piszą, nie znając danej
            osoby i sytuacji!!!
            • doral2 Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 20:25
              bernimy napisała:

              > Hell, nie wczytywałam się zanadto, ale się nie przejmuj TYM CO TAM
              > PISZĄ. Ludzie takie słodkie osądy chętnie piszą, nie znając danej
              > osoby i sytuacji!!! "

              bernimy, ale to jest właśnie taka sytuacja, jaką opisała caffe dając fotkę z tym
              zakolczykowanym.
              przy tym pracodawca nie potrzebuje znać osoby i jej sytuację, pracodawca
              potrzebuje pracownika, który wykona zadaną mu pracę i nie wystraszy mu klientów.

              zacznijcie troszkę patrzeć pod kątem pracodawcy, a nie wyłącznie swoich
              wspaniałych osobowości i tatuaży. jakkolwiek by one nie były wspaniałe, to widać
              pracodawcy nie zachwycają. nie to ładne co ładne, tylko to co się komu podoba.

              widocznie hell poszła na tę rozmowę z gołymi ramionami, co już jest poważnym
              błędem na rozmowie rekrutacyjnej.
              pomijając gburowatość faceta, jeżeli hell na spotkaniu świeciła tym tatoo w
              pełnej krasie, to popełniła podstawowy błąd. ramiona muszą byc zakryte, bodaj do
              łokcia, a w przypadku posiadania takiej "ozdoby" to już konieczność.

              no co ja na to poradzę, że są pewne standardy??
              albo się do nich stosuje, albo nie, wybór już do człowieka należy, ale niech nie
              jęczy z żałości, kiedy się do nich nie stosuje.
              • bernimy Doral 30.06.09, 21:44
                Nie zrozumiałaś mnie. Ja napisałam niżej, co sądzę o tatuażu, w 100%
                się z Tobą zgadzam!
                Tu odniosłam się do wątku, który był na "samodzielnej mamie" czy
                jakoś tak i tam sobie jakieś pojechały po Hell a ja napisałam
                właśnie o nich, że nie znając sytuacji dają takie osądy! Nie o
                tatuażu i pracodawcy z tego wątku.
    • ez-aw Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 09:53
      Kurs zawsze Ci się przyda. Może uda się znaleźć pracę w sklepie w normalnych
      godzinach? Dobrze, że nie będziesz się męczyć z bucem-szefem. Trzymam kciuki,
      abyś znalazła coś fajnego.
      • opium74 Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 11:40
        a jak sukcesy sikaniowe? smile
    • karra-mia Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 13:12
      hell tatuaż w hotelach, restauracjach faktycznie jest niemile
      widziany, bo się źle kojarzy. Mam przyjaciółkę, która tatuaż sobie
      zrobiła na łopatce, łatwy do zakrycia bluzka, bo pracuje właśnie w
      takim przybytku, gdzie krzywo by na nią spoglądali.

      Kurs zawsze dobra sprawa, lepiej wygląda w CV, a i nauczysz się
      czegoś nowego, co ci się przyda.

      Co do wątku na samodzielnej. Kochana punkt widzenia zależy od punktu
      siedzenia. Dziewczyny tam są samotnymi mamami, muszą same utrzymac
      dom, więc może ich irytować, że ktoś z rodziny pelnej chce korzystać
      z pomocy państwa. Ja ich nie bronię, aczkolwiek trochę próbuję
      zrozumieć. Ale głupich argumentów tam używają niestety.
    • igooska Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 17:32
      I tak jeszcze na temat wątku na sm to czytając niektóre wypowiedzi to wg tylko same(dzielne) mogą cos dostawać a reszta niech się w nos pocałuje.A poza tym to zauważyłam ze jest takie społeczne przyzwolenie na to żeby patologia dostawała wszystko i nic nie robiła żeby swój los poprawić a jak ktoś biedniejszy ale pracujący czy mający pełną rodzinę to juz jest naciągaczem!Nie przejmuj sie,twój mąż pracuje ,składki płaci to wiec mu sie należy jak każdemu zresztą.(Aha i nie mysle ze samodzielne mamy to patologia tylko mi sie tak napisało a nie chodzi mi o niesmile)
    • semida Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 17:42
      Tez nie rozumiem tych uprzedzen co do "wstawek w ciele"
      Kiedyś praca mi umknęła sprzed nosa bo...miałam kolczyk nosie i w języku(nie wiem jakim cudem zauwazyla)
      Dobrze ze chociaz tatuaz mam na dupieuncertain
      • hellious Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 17:56
        W takiej islandii np. to by nie bardzo mial w czym wybierac, bo tam baaardzo
        wiele osob wytatuowanych jest smile ale jego prawo. Z reszta reszty kryteriow tez
        nie spelnialam uncertain
        • doral2 Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 18:37
          heel, a ty masz w jakimś widocznym miejscu te tatoo??
          bo może by następnym razem zakrywać czy jak..
    • moninia2000 Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 18:45
      Jak ktos juz ocenia pod katem tatuaza to moze spadac. Dla mnie takie
      patrzenie na powierzchowne "powloki" czleka sa nie do przyjecia.
      A odnosnie kursu to rewelacja, ze ksztalcic sie bedziesz, na pewno z
      czasem do pracy Ci sie przyda!
      Zobaczysz, jak maly bedzie gotow znajdziesz super pracesmile
      • caffe_mocca Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 18:59
        A ja rozumiem ze ktos moze miec wioeksze lub mniejsze "ale" do tatuaży.
        Zwłaszcza w kontekscie pracy.
        Sorry - moze jestem zacofana smile i moze dlatego ze osobiscie tatuazy nie lubie ale sa pewne zawody w których tatuaż (zwł. duży i widoczny ) nie jest na miejscu. Tak samo piercing.
        Dwa - sa ludzie którzy sa pracodawcami i moga sobie nie widzieć w szeregach swoich pracowników osób wytatuowanych i wykolczykowanych.
        I jako pracoDAWCY maja do tego prawo.
        Absolutnie nie piszę w kontekscie hellious , ale gdybym np. była osoba która ma np. kancelarie adwokacką czy doradctwo finansowe - NIE ZATRUDNILABYM osoby z tatuażem np na czole.
        Powiecie - ze pewnie chodzi o tatuaż na ręku , barku etc. taki "normalny" - ale to akurat nie ma znaczenia. Kazdy ma swoja granice - dla jednych jest to wielki tatuaz na pół twarzy i zakolczykowane wszelkie czesci ciała, dla innych nawet niewielki widoczny tatuaz i kolczyk w nosie jest nie do przyjęcia.
        I uważam że każdy ma prawo do swoich preferencji odnosnie np. pracownika w takim zakresie i granicach jakie uważa za stosowne i komfortowe dla niego.

        Oczywiscie wiem też ze to sie zmienia - x lat temu tatuaż był czymś szokujacym samym w sobie , dzis jest bardzo powszechny (by nie zec - pospolity smile). Te granice sie przesuwają (np. mój śp. dziadek - człowiek tzw. "starej daty" nigdy nie mogł sie przyzwyczaic do kolczyków w uszach kobiet i uważał to za coś niestosownego smile

        Ale kazdy - jak pisałam - ma swoja granice smile
        I sorry ale wiekszosc z nas ocenia tez po wygladzie i powierzchownej "powłoce" człowieka (i hipokryzja jest twierdzenie ze MY tego na pewno nie robimy)
        Czasami tylko tak nam sie wydaje bo granice tolerancji przesuniete sa ciut dalej niż srednia społeczenstwa

        Dla tych co mi nie wierzą pytanie ... zatrudniłybyscie np. jako opiekuna do dziecka osobę wygladającą takconfused
        Albo jako kelnera w eleganckiej restauracji???https://img12.imageshack.us/img12/1203/eed85a792f80dc2ff5d8e6d.jpg


        Nie sadze smile [ ja od razu odpowiem - ze tez nie - ale przynaje sie do czesciowego osądzania po powłoce) A to przeciez moze być cudowny człowiek i tylko bedzie miał pecha ze jest oceniany przez swój wygląd smile I tego że dla większosci granica tolerancji została w tym momencie przekroczona smile
        Bo mały/ wiekszy tatuaz i 3 kolczyki to jeszcze tak ale cos takiego jak na focie to juz nie smile
        Odpowedzcie sobie uczciwie czy faktycznie nie osadzacie po wygladzie smile
        • doral2 Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 19:30
          ja również nie lubię tatuaży, i również częściowo oceniam po powłoce zewnętrznej.
          gdybym miała firmę robiącą wypady w teren, survival, graffiti, sklep dla
          zakolczykowanych i wytatuowanych czy coś równie zakręconego albo nie
          wymagającego kontaktu z klientem(a która nie wymaga??), to zapewne tatuaż u
          pracownika by mi nie przeszkadzał.
          ale mając bank, doradztwo finansowe, renomowany hotel, lub w ogóle firmę o
          dobrej reputacji, to bym się osiem razy zastanowiła zanim bym zatrudniła osobę z
          widocznym "upiększeniem".

          na pewno bym nie wzięła osoby z kilkoma kolczykami w uszach, kolczykiem w nosie
          czy brwi, tipsami we wszystkich kolorach tęczy i długości dłuższej niż nakazuje
          rozsądek, wszelkie dziwaczne kolory na głowie tudzież odjazdowe fryzury również
          by mnie mocno przystopowały.

          jeżeli jednak ktoś ma kolczyk w pępku czy tatuaż w miejscu niewidocznym kiedy
          się nosi normalną odzież (plecy, pośladek czy coś czego się normalnie nie
          obnaża) czyli że tego tatuażu w normalnym obcowaniu nie widać, to nie ma problemu.

          tak czy siak, mój pracownik musi mieć prezencję i nie chodzi tu o urodę, bo ta
          jak wiadomo jest rzeczą względną i subiektywną, ale o brak udziwnień i
          ostentacyjnych oznak swojej niezależności i oryginalności charakteru. pracownik
          ma wzbudzać zaufanie klientów, a nie ich szokować swoim wyglądem.
          • hellious Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 19:36
            Jak napisalam wczesniej: ma do tego prawo smile Jestem posiadaczka pieknego tatuazu
            ktory wzbudza czasem rozne reakcje u bardzo roznych ludzi i nie dziwi ani nie
            zlosci mnie to specjalnie.
            • caffe_mocca Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 19:41
              Hellious - dlatego mój długasny wywód nie był broń boze do ciebie smile
              Był tylko komentarzem do tego ze niektórzy twierdza ze nie oceniaja po wygladzie
              (ba! wręcz gardza takimi osobami) smile
              A tak naprawde mało wierze że tak nie jest. Myslę że kazdy w jakiś tam sposób
              ocenia tylko kazdy ma gdzies tam indziej swoja granicęsmile
              Bliże czy dalej

              ps. a tak przy okazji zdradzisz jaki to jest tauaż (tzn co przedstawia ) i gdzie
              jest umieszczony (z czystej babskiej ciekawosci pytam smilesmilesmile
              • hellious Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 19:49
                www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/d4bd849043752e68.html
                A taki. Na ramieniu, zeby nie bylo ze to noga, bo ktos juz mi tak sugerowal
                kiedys na forumie tongue_out ale takich chudych nozek to nie mam tongue_out
                • caffe_mocca Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 19:57
                  Ok , tak jak nie przepadam za tatuazami to musze powiedziec obiektywnie ze jest
                  bardzo oryginalny, interesujacy i "niekomercyjny " smile
                • doral2 Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 20:03
                  hell, nie mam nic do twojego tatuażu, on jest twój i to ty z nim będziesz żyć.
                  moją intencją było zwrócenie uwagi na to, że ten tatuaż jeszcze nie raz okaże
                  się być dla ciebie czymś, przez co nie dostaniesz na przykład dobrej pracy (i
                  nie mówię o takiej pracy jak dzisiaj miałaś "przyjemność"), nie obdarzy cię ktoś
                  zaufaniem, będziesz go musiała wstydliwie ukrywać i w upały chodzić w bluzkach z
                  długim rękawem na przykład...
                  mam siostrzenicę, która w wieku durnym i chmurnym zrobiła sobie tatuaż na
                  przedramieniu, ale chyba się go mocno wstydzi, bo albo chodzi w bluzkach z
                  długim rękawem, albo go bandażuje..

                  nie wiem czy dobrze pamiętam, ale chyba asiowa ma wątpliwej urody tatoo na nodze
                  i nawet założyła wacik na temat tego,m jak go ukryć latem...

                  hell, a twój tatuaż mógłby być zdecydowanie lepiej wykonany.
                  kiepski fachowiec ci go robił....
                  • bernimy tatuaż 30.06.09, 20:10
                    Dość duży!
                    Co do ukrywania, to muszę się zgodzić z Doral.
                    Niestety wielokrotnie możesz być źle/niesłusznie oceniona tylko i
                    wyłącznie z powodu posiadanego tatuażu/a (?)
          • caffe_mocca Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 19:39
            Doral dokładnie.
            A w dodatku prywatny pracodawca moze wiec totalnie odstrzelone widzimisie co do
            swoich pracowników - i jesli ma taka fantazję ze bedzie zatrudniał w swojej
            pracy wyłacznie 180 cm blondyny o zielonych oczach - jego prawo smile
      • karra-mia Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 20:34
        CytatJak ktos juz ocenia pod katem tatuaza to moze spadac. Dla
        mnie takie patrzenie na powierzchowne "powloki" czleka sa nie do
        przyjecia.


        Monia głupoty gadasz. Facet ma hotel, najlepszy jak napisała hel,
        więc ceni sobie gości i chce im zafundować jak najlepszą obsługę.
        Obsługa hotelu ma być schludna, skromna, więc faktycznie tatuaż w
        widocznym miejscu może nie pasować do zamiarów właściciela. I on nie
        ocenił Hellki z powodu tatoo, tylko po prostu jego kryterium było
        to, że nie może być takich ozdób na ciele. Co się zresztą bardzo
        często zdarza w branży resauracyjno-hotelowej.
    • freederike Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 21:10
      Lepiej, lepiej, po co miałby Cię zatrudniać w imię poprawności
      politycznej, i tak byś w końcu przekonała się jaki to hipokryta.

      Przyznam, że zaskoczyły mnie Wasze wypowiedzi odnośnie tatuaży, może
      dlatego, że w moim zawodowym środowisku nigdy nie było to kryterium
      doboru pracowników. W mojej pracy najlepszym team leaderem był
      chłopak, który nosił punkowe dredy, miał kolczyk w nosie i świetnie
      wyglądał w garniturze. Szef cenił go za znajmość branży, podejsćie
      do ludzi, chłopak zjednywał sobie klientów tak, że podpisywali umowy
      bez żadnego "ale". Za to zarząd podziękował koleżance, która choć
      nienagannie wyglądała, dobrze radziła sobie z obowiązkami,
      roztaczała wokół woń gnijącego śledzia i żadna siła perswazji nie
      była w stanie przekonać jej do higieny intymnej.
      • caffe_mocca Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 21:50
        No wiesz , osoby która by smierdziała tez bym nie zatrudniła.
        zresztą - pisałam o specyficznych zawodach gdzie na pewno kwestia tatuazy,
        piercingu etc jest bardziej kontrowersyjna.
        Dwa - nie pisze ze tak jest zawsze, byc moze sa np. kancelarie adwokackie gdzie
        czołowi prawnicy wygladaja jak pan na mojej fotce.smile
        Nie mowie ze nie - ja tylko pisałam ze :
        - pracodawca prywatny ma p[rawo do preferencji wygladowych/zapachowych/
        słuchowych smile takich jakie mu sie podobaja
        - kazdy ma jakiś "próg " tolerancji - dla jednego bedzie to maleńki tatuazyk na
        ramieniu, dla innego duzy na połowie przedramienia a dla innego taki pan jak na
        w/w fotce smile
        i tyle smile w kwesti tolerancji i nie oceniania po wygladzie nie ma znaczenia czy
        patrzymy na malenkiego motylka na biodrze czy na twarz cała w kolczykach i
        tatuażach smile
        • caffe_mocca Re: Z pracy jednak nici, ale.. 30.06.09, 21:52
          A tak w ogóle to trzymnam kciuki za Hell - i zycze udanego kursu i załapania
          super roboty (w której nikt krzywo na tatuaż patrzeć sie nie bedzie smile)
        • freederike Re: Z pracy jednak nici, ale.. 01.07.09, 00:16
          zgadzam się, zdziwiło mnie tylko to, że te preferncje mogą dotyczyć
          tatuaży. Ja, zdając się na intuicję byłabym w stanie odrzucić osobę
          z najlepszymi kwalifikacjami, a przyjąć najsłabszą. Gdybym jednak
          odrzuciła kogoś ze względu na tatuaż/kolor włosów/figurę przyjęłabym
          to jako swoją porażkę, nie lubię ulegać stereotypom.
          • freederike Re: Z pracy jednak nici, ale.. 01.07.09, 00:16
            miało być preferencje.
          • doral2 Re: Z pracy jednak nici, ale.. 01.07.09, 09:32
            freederike napisała:

            > zgadzam się, zdziwiło mnie tylko to, że te preferncje mogą dotyczyć
            > tatuaży. Ja, zdając się na intuicję byłabym w stanie odrzucić osobę
            > z najlepszymi kwalifikacjami, a przyjąć najsłabszą. Gdybym jednak
            > odrzuciła kogoś ze względu na tatuaż/kolor włosów/figurę przyjęłabym to jako
            swoją porażkę, nie lubię ulegać stereotypom..."

            wiesz, to twój wybór, jeżeli stać cię na prowadzenie instytucji charytatywnej to
            nie widzę przeciwwskazań smile
            jednakowoż jeśli ktoś chce zarabiać pieniądze (a z reguły każdy chce) to
            zatrudnia takich pracowników, których wygląd i wiedza zagwarantują osiąganie
            rzeczonych zysków.

            samo odżeganie się od stereotypów, niestety może tychże zysków nie przynieść.
            bowiem biznes rządzi się swoimi prawami i ten kto ich nie przestrzega, zysków
            liczyć nie będzie.

            ja również trzymam kciuki za hell i życzę jej jak najfajniejszej pracy, ale
            poglądy w temacie mam takie, a nie inne.
            • tabakierka2 Re: Z pracy jednak nici, ale.. 01.07.09, 09:41
              Praca kelnerki ma to do siebie, że wymaga się odpowiedniego wyglądu,
              bo bardzo ważna jest prezencja. Sama pracowałam w takim 'zawodzie'
              podczas studiów i wymagano ode mnie np. odpowiedniego ubioru (
              czarne spodnie, spódnica za kolano+ biała bluzka koszulowa,
              koniecznie zakrywająca ramiona - najlepiej do przedramienia,
              zamknięte buty, rajstopy i ZWIĄZANE WŁOSY). Posiadanie 3 kolczyków w
              jednym uchu nie było problemem dla pracodawcy (kolczyki można zawsze
              wyjąć), natomiast barmanka była posiadaczką tatuażu - dostała pracę
              tylko pod warunkiem noszenia koszuli z długim rękawem ( do
              nadgarstków - tatuaż miała na przedramieniu).
              Dla każdego zawodu istnieją zasady, których niestety trzeba
              przestrzegać.
              Z resztą Hell sama napisała, że tatuaż nie był jedynym kryterium.
              Do wojska również nie przyjmują wytatuowanych -taka specyfika zawodu
              i nie ma co się z tym wykłócać.
              • hellious Re: Z pracy jednak nici, ale.. 01.07.09, 09:44
                Wiele zalezy od widzimisie pracodawcy (renomy lokalu rowniez)
                Tez pracowalam w tym zawodzie i tatuaz nie byl problemem, ale moj ówczesny szef
                sam byl nieco kontrowersyjnego wygladu smile
                • tabakierka2 Re: Z pracy jednak nici, ale.. 01.07.09, 09:48
                  No własnie, renoma tutaj ma spore znaczenie.
                  Im bardziej eksluzywna restauracja, tym wymogi bardziej ostre.

                  I tak wierzę, że w końcu się uda, a kobietami z samodzielnej matki
                  absolutnie się nie przejmuj!
                  Bo jak zawsze mówię 'niech rzuci kamień ten, kto jest bez winy'wink
                  • hellious Re: Z pracy jednak nici, ale.. 01.07.09, 09:55
                    Wiesz, one poniekad troche racji maja, bo jest sporo takich osob ktore
                    faktycznie wyciagaja kase. Byl nawet watek na samodzielnej, czy da sie wyciagnac
                    od panstwa wiecej nie podajac do aktu urodzenia ojca dziecka.. Ale akurat ja
                    wiem lepiej jaka mam sytuacje, ze mieszkam na zadupiu gdzie instytucja taka jak
                    prywatny zlobek praktycznie nie istnieje, ze mam nieodpieluchowane dziecie ktore
                    sie odpieluchowac ni chuchu nie chce i ze to wszystko kumuluje sie tak, ze do
                    pracy isc nie mogesad
    • hellious Re: Z pracy jednak nici, ale.. 01.07.09, 12:26
      Wlasnie wrocilam od doradcy zawoidowego i w sumie to mam do wyboru dwa kursy i
      do 23 mam zdecydowac ktory bardziej mi pasuje... Pracownik hotelu, czy niemiecki?
      • doral2 Re: Z pracy jednak nici, ale.. 01.07.09, 17:08
        hell, skoro na twoim zadupiu nie ma prywatnego żłobka, to może to jest pomysł
        dla ciebie i sama go załóż?? pomyśl o tym, smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka