z okazji 46 rocznicy ślubu. WYmysł mojego męża i jego siostry. Że
nigdy nie robili im prezentów wiec postanowili ze zaproszą na obiad
do pałacyku (pomysł teściowej) rodziców i rodzeństwo z rodziną czyli
10 osób. W miedzyczasie teściowa zazyczyła sobie jeszcze expres do
kawy za bagatela 400 zł do obiadku

Mówię do mojego m że ani to okrągła rocznica a i pomysł mi ise nie
podoba bo zbierze się trochę tej kasy a człowiek oszczedza na
kredytach.

Uważa że tyle dostaliśmy od rodziców że trzeba im
podziękować.
Ogólnie to rodzice wychowali ich tak pod siebie że własnego zdania
nie mogą mieć , chyba że jednakowe z ich.
Kurde wkurzona jestem. Z jednej strony no dobrze pomogli ale i moi
rodzice pomagają. Czy ja się czepiam?