schiraz
27.07.09, 20:01
Sprawa wygląda tak, brat mojego męża pracował w firmie zarządzającej przez
panią B. Rok temu, wracając po dniówce samochodem z synem tejże pani (również
pracownikiem) doznał wypadku w wyniku którego nigdy już nie będzie mógł
poruszać palcami lewej ręki, ani też do końca zgiąć ręki w łokciu (oprócz tego
stracił słuch w jednym uchu i ogólnie doznał szoku) Winnym był kierowca, Syn
pracodawczyni, który mimo próśb pasażerów jechał 180/h (prawo jazdy odebrał
miesiąc wcześniej) Ogólnie sam zginął w tym wypadku, poza nim jeszcze jedna
pracownica. Wtedy też pani B. oferowała swoją pomoc we wszystkim i zaklinała
się, że nie zwolni brata mojego męża z pracy. Chłop był rok na zwolnieniu
(przeszedł kilka operacji w między czasie) od kilku miesięcy jest na
świadczeniu rehabilitacyjnym. Dziś poszedł do księgowej i jakież było jego
zdziwienie kiedy dowiedział się, że pani B. rozwiązała z nim umowę o pracę w
lutym 2009 nie informując go o tym. I teraz pytanie: co dalej??? Chłopak jest
w szoku (jest młody, ma 24 lata) Księgowa chciała mu wręczyć świadectwo pracy
z lutego 2009, ale on nie wziął, nie podpisał żadnego wypowiedzenia (był
zatrudniony na umowę na czas nieokreślony) Księgowa twierdzi, że wypowiedzenie
szefowa wysłała pocztą, ale on nic nie dostał (sprawdzał na poczcie dziś, nic
nie było od lutego). Jak dla mnie jest dalej pracownikiem, ale ja się nie
znam. Co można teraz zrobić?? Pytam, bo dyżur prawnika w urzędzie pracy jest w
piątek, a ja myślę, że on już powinien coś robić, bo mi się to w głowie nie
mieści, pomijam względy etyczne (syn szefowej z własnej głupoty zrobił go
kaleką) ale prawnie mi to nie widzi się. Można zwolnić kogoś nie informując go
o tym? Wtedy gdy pobiera świadczenie rehabilitacyjne z zus?